Następny mecz:  Barcelona  -  Girona     ·  Dziś o 20:45  ·  25. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Okiem kibica. „Messi znowu człapał”

 10 października 2015, 17:57

 pax

 82 komentarze

Tekst powstał kilka tygodni przed kontuzją Leo, jednak z pewnością po jej wyleczeniu ponownie będzie znów aktualny.

Kolejny raz forum dało mi asumpt do napisania kilku zdań. Tym razem poruszyła mnie kwestia zarzucanego Leo braku zaangażowania na boisku. By zrozumieć genezę owego „człapania”, należy się cofnąć do serii kontuzji mięśni dwugłowych z 2006 i 2013r., poznać budowę jego włókien mięśniowych, proces spalania przez nie energii oraz opinie lekarzy i trenerów.

Za Franka Rijkarda Lionel zaistniał w dorosłej piłce i wielu z nas (również ja) tęskni za tamtym Messim - z długimi włosami i młodzieńczym uśmiechem biegającym do każdej piłki na prawym skrzydle. Cały świat zadziwił żywioł, jaki pokazywał debiutujący na europejskich boiskach Leo. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że tamten Messi już nie wróci. Już nigdy – bo nie może.

Właśnie za Rijkarda widzieliśmy przecież dwa oblicza Leo Messiego. Pierwsze to to z meczu o Puchar Króla z Getafe, gdy na pełnej prędkości mijał zawodników (jak Alberto Tomba tyczki na stoku), strzelając historyczną bramkę. Drugie - gdy ze łzami w oczach po naderwaniu mięśnia dwugłowego uda schodził z murawy w meczu z Chelsea, a następnie przesiadywał tygodnie na trybunach.

Anatomia i budowa mięśni Leo jest wprost stworzona do pokonywania granic szybkości na boisku. Badania komputerowe wykazały, że Messi biega szybciej na 15 metrach od każdego innego zawodnika Barcelony. Sam styl biegania przybliża go do najlepszych sprinterów świata. W trakcie sprintu osiąga wynik 4,4 kroku na sekundę. Dla przykładu Asafa Powell pobijając rekord świata na 100 metrów (9,74) stawiał stopę na ziemi jedynie co 4,2 sekundy (dane za: F.Traini, Messi. Wieczny zwycięzca). Im więcej jest kontaktów stopy z ziemią, tym bieg jest szybszy.

Te partie mięśni, które są właśnie od tego – czyli mięśnie dwugłowe (i czterogłowe) ud - u Leo mają specjalną budowę. Ojciec Leo, Jorge Messi, po kontuzji mięśniowej syna mówił: „Mnie [lekarze] powiedzieli, że jego masa mięśniowa złożona jest z miocytów, jakie mają sprinterzy. To one nadają mu szybkość, ale ryzyko urazu jest znaczne. Tak czy inaczej, Leo doskonale zdaje sobie sprawę, że musi o siebie dbać i to bardzo”.

 

Lekarzom zapewne chodziło o miocyty typu IIB, które są charakterystyczne właśnie dla sprinterów, w odróżnieniu od miocytów typu I, które posiadają długodystansowcy. Mówimy wtedy o włóknach szybko- i wolnokurczliwych. Każdy człowiek posiada zarówno jeden jak i drugi ich rodzaj, różnica polega jedynie na proporcjach. Typ I przeważa w tzw. mięśniach czerwonych ze względu na dużą zawartość mioglobiny. Zachodzi w nich metabolizm tlenowy (jeden z systemów energetycznych), z szybkim dostarczaniem tlenu do komórek, w wyniku czego mięśnie zdolne są do długotrwałych skurczów bez oznak zmęczenia. Proces tlenowy z jednej strony spowalnia proces wytwarzania energii, z drugiej zwiększa 19-krotnie efektywność jej wytwarzania. Mięśnie Messiego wyposażone są głównie w miocyty typu IIB przystosowane do silnych, ale krótkotrwałych skurczów. Typ IIB głównie wykorzystuje pozostałe dwa z trzech systemów energetycznych - ATP-PC i glikolizę beztlenową. Przy tak ekstremalnym wysiłku jak „zryw sprinterski” energia jest natychmiast uwalniana za pomocą cząstek energetycznych ATP-PC (adenozynotrifosforan i fosfokreatyna), choć ich zasoby w mięśniach są bardzo małe. Następnie spalany jest glikogen mięśniowy.

Beztlenowa glikoliza wykorzystuje glukozę z glikogenu mięśniowego, która szybko przekształca się w ATP i kwas mlekowy. Każda cząsteczka glukozy tworzy w warunkach beztlenowych tylko dwie cząsteczki energetyczne ATP (w warunkach tlenowych aż 38). Z tego powodu częsty i długotrwały ekstremalny wysiłek fizyczny przy dłuższym stosowaniu bardziej szkodzi niż daje wymierne efekty. Zasoby glikogenu w mięśniach są dość duże, ale zwiększona ilość kwasu mlekowego uniemożliwia kurczliwość mięśni, co powoduje, że zawodnik szybko się męczy. Kontynuowanie ekstremalnego wysiłku prowadzi do mikrouszkodzeń.

Przez lata najwięcej biegającym zawodnikiem Barcelony był Xavi, który co mecz pokonywał odległość 12-14 kilometrów. Dla porównania, Messi przemierzał 6-9 kilometrów, lecz gdyby sprawdzić bilans energetyczny, wyniki byłyby co najmniej porównywalne. To tak jak ze spalaniem paliwa w samochodach. Jadąc cały czas prędkością 90km/h zajedzie się dalej, niż poruszając się z prędkością 30km/h, co pewien czas przyspieszając do 160km/h, a tak to wygląda u Messiego.

Sprinterzy, których proces treningowy jest zupełnie inny, w trakcie zawodów mistrzowskich zmuszeni są maksymalnie do 4-6 startów z bloków. Leo w ciągu spotkania kilkanaście razy gwałtownie rusza do pilki lub z piłką, zmienia kierunek, zwalnia i przyspiesza. Jego mięśnie wykonują gigantyczna pracę w ciągu kilkunastu sekund, jednak po każdym rajdzie muszą się regenerować, to jest konieczność. Ich zbytnie obciążenie grozi naderwaniem, a nawet ich zerwaniem.

W przypadku Leo kontuzje mięśniowe, a szczególnie mięśni dwugłowych ud, były głównym powodem jego absencji w rozgrywkach. Crack Barcelony z obiciami i krwiakami, z blokadami przeciwbólowymi grywał wielokrotnie. Jednak przy kontuzjach mięśnia „diabła”, bo tak potocznie nazywany jest mięsień dwugłowy, po niewłaściwej rehabilitacji i zbyt wczesnym zielonym świetle na grę od lekarzy, kontuzja się odnawiała, a nawet pogłębiała. Po meczu z Chelsea, gdy kontuzja (4-5 centymetrowa rana w mięśniu) wydawała się zaleczona, doszło do jej nawrotu. Z prognozowanej miesięcznej przerwy skończyło się na prawie 80 dniach i opuszczeniu finału Ligi Mistrzów. Jeszcze gorzej sprawa się miała w 2013 roku, gdy 2 kwietnia w meczu z PSG Leo doznał kontuzji mięśnia dwugłowego prawej nogi. Co się dzieje dalej? Po miesiącu - kolejna kontuzja mięśnia w spotkaniu z Atlético Madryt (12 maja), jeszcze jedna w meczu z tym samym przeciwnikiem w Superpucharze 21 sierpnia, kolejna 28 września w meczu z Almeríą i następna 10 listopada z Betisem. Łącznie od kontuzji z PSG do meczu z Getafe w Copa del Rey 16 stycznia 2014 roku, gdzie po dłuższym okresie zagrał całe spotkanie, Barcelona grała 42 mecze. Messi wystąpił tylko w 12 w pełnym wymiarze minut – 19 opuścił, a w 11 wchodził w drugiej połowie lub był zmieniany przed końcem spotkania.

 

Na symboliczne względem całej eksploatacji Geniusza z Rosario na boisku zasługują słowa Tito Vilanovy po majowym spotkaniu właśnie z Atlético: „Leo zszedł, ponieważ od tygodni odczuwał ból w miejscu kontuzji. Znów poczuł coś dziwnego. Jutro zostanie poddany badaniom i zobaczymy, czy wyleczenie jest kwestią dni czy tygodni. Nie jest nam łatwo obchodzić się z kontuzją Leo. Problem polega na tym, że nigdy tak do końca nie czuł się dobrze i wystawialiśmy go do składu bądź nie, w zależności od tego, jak czuł się w danym momencie”. Wydaje się, że momentami Messi był wykorzystywany ponad swoje możliwości, grywał nie dlatego, że pozwalało mu na to zdrowie, ale dlatego, że drużyna go potrzebowała. Oczywiście to w dużej mierze dywagacja, ale jeżeli pamiętamy właśnie sezon 2013/14 i jego kontuzję z PSG, a następnie bezsensowne powołanie na mecz z Bayernem, prawdopodobnie tak to wyglądało.

Luiz Til (lekarz Barcelony) wyjaśniał cechy kontuzji mięśniowej Messiego - „Jest to uraz spotykany u sprinterów lub zawodników, którzy gwałtownie startują lub zmieniają rytm”. Podobnie wypowiada się dr Diego Collado, chirurg specjalista z Centrum Medycznego Teknon, który tłumaczy, że „kontuzja włókien, przykładowo w mięśniu dwugłowym uda, powstaje poprzez nadmierne obciążenie mięśnia, np.: podczas ostrych wejść, przyśpieszania i nagłego zwalniania. Kiedy mięsień przekracza granice swojej elastyczności, dochodzi do uszkodzenia włókien”. Czy to nie brzmi jak opis gry Leo?

Kontuzje mięśni dwugłowych należą do przewlekłych, jak również może dochodzić do nich chronicznie. Włókna mięśniowe zostają przerwane i konieczna jest ich odbudowa. Występują wtedy mikrouszkodzenia miofibryli (włókien mięśniowych) i powstaje stan zapalny. Najbardziej podatnym na uszkodzenia miejscem jest przejście mięśnia w ścięgno, gdzie tkanka charakteryzuje się mniejszą elastycznością. Dochodzi do niego najczęściej w skurczu ekscentrycznym, w którym generowana jest największa energia. Tenże skurcz wywołuje największe napięcie mięśni, gdyż ich przyczepy oddalają się od siebie. Najsilniejsze obciążenie mięśni dwugłowych następuje podczas drugiej części fazy wymachu, czyli gdy kończyna zaczyna się znajdować przed nami i trzeba ją przystopować. Jest to moment krytyczny dla mięśni „diabła” i właśnie w tym momencie najczęściej dochodzi do urazu. Można powiedzieć, że mięsień dwugłowy jest hamulcem dla mięśnia czworogłowego uda – najcięższego i jednego z największych w ciele człowieka, dodatkowo rozbudowanego u piłkarzy, dzięki któremu może on ze sporą siłą uderzyć piłkę lub dokonać nagłego zrywu. Jednak kiedy kończyna musi powrócić do stanu poprzedniego, potrzeba na to gigantycznej pracy omawianych mięśni dwugłowych, umieszczonych w tylnej części ud.Odkładając na bok długie na 20-30 metrów rajdy na bramkę, zauważmy w jaki sposób Leo uwalnia się od przeciwników w środkowej strefie boiska. Już w tym sektorze Leo zawsze gra przeciwko 2-3 przeciwnikom. Akcja rozpoczyna się na prawej stronie, gdzie balansem ciała mija jednego zawodnika, a następnie, ścinając do środka, uruchamia mięśnie „diabła” i na pełnej prędkości, na 6-7 metrach zostawia rywali 2-3 metry za sobą. Ustawia sobie wtedy piłkę na lewą nogę i z dokładnością co do centymetra zagrywa piłkę na lewe skrzydło do wychodzącego Alby lub Mathieu. Nikt inny w ten sposób nie uwalnia się od przeciwników bazując na balansie, dryblingu i szybkości. Tego rodzaju mini-sprinty są prawie niezauważalne, gdyż odbywają się na krótkich odległościach, ale dla obciążenia mięśnia ważny jest sam moment zrywu i te kilka kroków.

Z wyniszczającego mięśnie stylu gry Messiego zdawali sobie sprawę poszczególni trenerzy. Frank Rijkard jako pierwszy zauważył zależność pomiędzy intensywną eksploatacją mięśni przez Leo a ich kontuzjami. Holender mówił: „Najważniejszą rzeczą w trenowaniu Leo było nauczenie go, by się oszczędzał. Trzeba było mu powtarzać, by kilka razy zagrał piłkę, a potem przez chwilę odpoczął, przyoszczędził siły, by znów móc zrobić coś spektakularnego. […] Dzięki temu, że zaczął się oszczędzać, mógł rozegrać więcej spotkań i zapewnić sobie więcej okazji strzeleckich”. W wywiadzie udzielonym do książki „Uwierz w siebie” mówił, czego Messi nie powinien robić: „Jedyne czego nie może, to bezużytecznie się eksploatować, nie rozkładać równomiernie swoich sił i nie robić różnicy”.

Kolejny trener po Rijkardzie, Guardiola, również zwracał uwagę na przeciążenie mięśni Leo. Ustalono specjalną dietę, zmieniono plan dnia. Messi przyjeżdżał prawie godzinę wcześniej na trening i wyjeżdżał pół godziny później niż pozostali zawodnicy, po wykonywaniu specjalnych ćwiczeń mających wzmocnić jego mięśnie dwugłowe. Nad wszystkim czuwał Juanjo Brau - klubowy fizjoterapeuta.

Pep, podobnie jak Frank, ograniczył aktywność boiskową Leo, który zmniejszył liczbę swoich sprintów, musząc kalkulować sensowność startu do piłki. Guardiola w przypadku Leo zastosował tzw. podwójny rytm - po każdym sprincie Leo miał dać swoim mięśniom czas na odpoczynek. Dzisiaj nie jest ważne czy to, że Leo dozuje siły na boisku, jest efektem zaleceń lekarzy, trenera czy własnej odpowiedzialności Messiego. Robi to, bo musi, a nie dlatego, że nie chce mu się biegać.

Znakiem rozpoznawczym Leo są jego rajdy, mijanie przeciwników w maksymalnej szybkości z piłką u nogi. Mimo iż jest potrajany przez obrońców, on i tak znajduje rozwiązanie. Może jednak czasem zbyt dużo od niego wymagamy, może uwierzyliśmy w słowa Piqué, że Messi jest kosmitą lub uważamy go za niezniszczalnego bohatera z Avengers. Barcelona z La Pulgą, który nie odczuwa dyskomfortu spowodowanego kontuzją jest skazana na sukces. Czy pogoń za nim może usprawiedliwiać eksploatację zawodnika do granic wytrzymałości? A tłumaczyć niedorzeczne zarzuty boiskowego lenistwa? Obecnie Leo leczy kontuzję naderwania więzadła pobocznego przyśrodkowego w kolanie. Wcześniej jednak trzeci kapitan drużyny z Camp Nou i pierwszy Albicelestes grał już prawie 50 spotkań z rzędu, nie opuszczając ani jednego w klubie i reprezentacji. Wystarczy spojrzeć, że najgorszy sezon Blaugrany od lat (2013/14) pokrywa się z sezonem, w którym Leo opuścił największą liczbę spotkań z powodu kontuzji. Zgodzę się, że przestoje w grze Argentyńczyka czasem mogą irytować. Jednak Messi jest tym, który robi różnicę, a wspomniany przestój w grze wykorzystuje właśnie po to, aby tę różnicę za chwilę zrobić. Gdy widzę go ośmieszającego Boatenga, jego bramkę z finału Pucharu Króla czy rajd w meczu z Athletikiem z pierwszej kolejki na kilka chwil przed zakończeniem spotkania, to nie przeszkadza mi, że przed chwilą przez kilka minut przechadzał się po boisku oszczędzając siły i kumulując energię. Jeśli dzięki temu wnosi do gry to, co wnosi - niech nam tak człapie przez kolejne lata.

Zachęcam o obejrzenia specjalnie przygotowanego pod ten felieton filmiku przez Tommy PL

Udostępnij:

 WIDEO

http://www.youtube.com/watch?v=8H_bsmO0D8Q

Komentarze (82)

Gorące tematy