Następny mecz:  Juventus  -  Barcelona     ·  środa, 22 listopada 20:45  ·  5. kolejka Liga Mistrzów , Gr. D   ·  Transmisja: TVP 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

15 dni z FCBarca.com. Wywiad: GOŁĄBKA

 20 października 2017, 15:22

 Eoren

 11 komentarzy

15 dni z FCBarca.com. Wywiad: GOŁĄBKA

Na co dzień znacie nas jako nicki nad tekstem. A może i one są Wam obce – w końcu to treść jest ważna, nie autor. Niektórzy z nas, choć pracują dla portalu codziennie, pozostają całkowicie niewidoczni. 15 lat serwisu FCBarca.com to dla nas okazja, by się Wam przedstawić. Przybliżyć naszą pracę, nieznane oblicze portalu, a także nas samych: Redakcję FCBarca.com.

Agnieszka Wojtczak, lepiej znana Czytelnikom FCBarca.com pod nickiem Gołąbka, to redaktor, która opiekuje się aspektami kreatywnego funkcjonowania serwisu. Dzięki jej organizacji zawsze udaje nam się odnaleźć właściwą drogę.

Eoren: Dlaczego, kiedy i w jaki sposób trafiłaś do tego projektu?
Gołąbka:
Dołączyłam do Redakcji w kwietniu 2008 roku, w okresie, w którym klub przechodził sportowy kryzys. Dni Franka Rijkaarda na ławce trenerskiej były policzone i wszyscy czekali na przebudowę drużyny. Barcelona szykowała się akurat do meczu z Schalke w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, a niemieckie media poważnie upatrywały w słabiej formie Katalończyków szansy na awans do półfinału. Choć regularnie na FCBarca.com zaglądałam od 2004 roku, nie rozważałam wcześniej dołączenia do grona redaktorów. Impuls pojawił się, gdy czytałam przedmeczowy artykuł w Kickerze. FCBarca.com nie korzystała wówczas z wielu zagranicznych źródeł i uznałam, że chętnie wspomogę serwis, wykorzystując swoją znajomość języków. Przetłumaczyłam artykuł z Kickera, przesłałam go do Redakcji, która nie prowadziła wówczas rekrutacji i gdy zobaczyłam, że został opublikowany, poczułam ogromną satysfakcję i motywację do dalszego działania. Z każdym dniem liczba moich artykułów na stronie rosła, aż w końcu dostałam od Looky’ego upragniony dostęp do panelu administracyjnego. W owym czasie do Redakcji dołączyły świetne osoby, które po dziewięciu latach wciąż stanowią bardzo ważne ogniwa naszego zespołu: Maciek Szumiński (Szumi), Błażej Gwozdowski (blazeq), Maciek Machaj (Makaj) czy Karol Chowański (challenger).

Jak czułaś się jako pierwsza kobieta w Redakcji?
Dołączając do zespołu nie myślałam nad tym, że jestem pierwszą kobietą w Redakcji. Pamiętam, że początkowo mój nick – Gołąbka – wzbudzał czasami zdziwienie wśród Czytelników i od czasu to czasu ktoś zaskoczony pisał w komentarzu, że Gołąbka to kobieta [śmiech]. Spotkałam się jednak z bardzo ciepłym przyjęciem i ze strony pozostałych redaktorów, i Czytelników. I choć wciąż jesteśmy w mniejszości, cieszę się, że kobiet w redakcji jest coraz więcej.

Przez długi czas pełniłaś obowiązki redaktora prowadzącego. Jak wygląda ta praca? Ile wymaga tak intensywne tłumaczenie newsów?
Kilka lat temu wprowadziliśmy funkcję redaktora prowadzącego, czyli głównej osoby odpowiedzialnej w danym dniu za treści pojawiające się na stronie. Taka osoba od rana regularnie przegląda zagraniczne strony i kanały social media w poszukiwaniu ciekawych artykułów i najświeższych informacji, które dodaje w naszym systemie do puli newsów do napisania. Odpowiada też za pojawienie się na stronie stałych treści takich jak przedmeczowe konferencje prasowe, pomeczowe wypowiedzi czy Poranny Przegląd Prasy. Każdy redaktor może przejąć w systemie tworzenie danego artykułu, jednak to redaktor prowadzący czuwa nad tym, by wszystko, co powinno się w danym dniu na stronie znaleźć, na pewno zostało przygotowane i opublikowane.

Ilość czasu, który redaktor prowadzący poświęca w danym dniu na stronę zależy od tego, co aktualnie dzieje się w Barcelonie oraz od aktywności pozostałych członków Redakcji. Zdarzały się dni, gdy łącznie praca nad stroną nie trwała u mnie dłużej niż cztery godziny, ale były również takie sytuacje, gdy w klubie działo się naprawdę dużo i przy komputerze spędzałam kilkanaście godzin. Bardzo angażujące są relacje na żywo – szczególnie zapadła mi w pamięć ta z wyborów prezydenckich w 2010 roku, która trwała od godziny 9:00, a skończyła się po 23:00.

Co było najtrudniejsze w tym zadaniu?
Dla mnie najbardziej wymagający był sam fakt czuwania przez tyle godzin, zwłaszcza w przypadku dni, w których mecze kończyły się tuż przed północą. Pamiętajmy, że redaktor prowadzący często zaczyna pisać jeszcze przed 8:00 rano. Ponadto w opiekę nad stroną wplatamy nasze codzienne obowiązki – w moim przypadku były to wówczas studia – i dobre planowanie dnia było podstawą. Gdy wiedziałam, że przez trzy czy cztery godziny będę nieobecna, pisałam kilka artykułów na zapas i ustawiałam ich publikację w odpowiednich odstępach czasu.

Jak zmieniała się Twoja rola na FCBarca?

W serwisie byłam odpowiedzialna głównie na pisanie newsów, a w latach 2013-2015 pełniłam funkcję redaktora prowadzącego. Niestety w moim przypadku okazała się ona niemożliwa do połączenia z pracą na pełen etat i musiałam zrezygnować z tej funkcji. Ponadto byłam jedną z osób, które zainicjowały stworzenie profili FCBarca.com w mediach społecznościowych i przez kilka lat się nimi opiekowałam. Zawsze bardzo chętnie zajmowałam się na stronie tematami dotyczącymi klubu od strony instytucjonalnej, a przez dłuższy czas regularnie pisałam o sekcji piłki ręcznej. Byłam też osobą opiekującą się nowymi redaktorami i wprowadzającą ich w tajniki funkcjonowania FCBarca.com. Obecnie skupiam się głównie na pracy kreatywnej i pomocy przy rozwoju serwisu, choć zaczyna mi brakować regularnego pisania i nie wykluczam, że do niego wrócę.

Z tego, co pamiętam byłaś pierwszą osobą w Redakcji, która znała hiszpański. Jak wyglądało to na początku?
O ile obecnie znajomość języka hiszpańskiego jest w naszej redakcji powszechna, dawniej faktycznie wyglądało to inaczej. Radziliśmy sobie korzystając ze słowników, translatorów i stron publikujących artykuły na dany temat w innych językach, głównie po angielsku. W przypadku większych wątpliwości konsultowaliśmy się z naszymi hiszpańskimi znajomymi. W praktyce przekładało się to na ilość czasu potrzebną na stworzenie danego artykułu – przygotowanie treści, na którą dziś potrzebujemy 15 minut, zajmowało godzinę lub dłużej. Ale mówimy też o zupełnie innych czasach i stopniu profesjonalizacji FCBarca.com. Doniesień na temat Barcelony było o wiele mniej, nasz system do dodawania artykułów był bardzo okrojony. Informację, nad którym artykułem kto aktualnie pracuje, przekazywaliśmy sobie za pośrednictwem statusów na Gadu-Gadu. Te czasy miały swój urok i dziś wspominamy je na redakcyjnych zlotach z olbrzymim sentymentem.

Jak czuła się gwiazda duńskiej telewizji? [śmiech]

Zaskoczyłaś mnie, nie sądziłam, że poza moimi rodzicami ktoś jeszcze o tym pamięta! [śmiech] W 2010 roku, przy okazji spotkania fazy grupowej Ligi Mistrzów, duńska telewizja chciała nakręcić reportaż o polskich kibicach Barcelony, którzy z FCBP przyjechali do Kopenhagi na mecz. Ówczesny prezes penyi, Tomek Lasota, podszedł do mnie i przekazał, że chciałby, żebym to ja porozmawiała z dziennikarką. Było to dla mnie nowe doświadczenie i wspominam je jako miłą przygodę, ale nie przerodziło się to w karierę telewizyjną [śmiech].

Najlepsze, co dała mi FCBarca.com...?
Zdecydowanie poznanie świetnych ludzi i osiągnięcie rzeczy, które wcześniej pozostawały w sferze marzeń. Mamy szczęście mieć w Redakcji bardzo ciekawe i inspirujące osoby, a niektóre relacje na przestrzeni lat przerodziły się w bliższe przyjaźnie. Jeśli chodzi o marzenia, jak wiele osób kochających Barcelonę, chciałam pewnego dnia mieć możliwość współpracy z klubem i poznania jego funkcjonowania od środka. Będąc w Redakcji pragnęłam także, by klub poznał naszą stronę i ogromną społeczność polskich kibiców Barcelony. Udało mi się zorganizować spotkanie, podczas którego zaprezentowaliśmy FCBarca.com czy statystyki dotyczące polskich kibiców. Ponadto miałam okazję przeprowadzić wywiad z członkiem zarządu, uczestniczyć w organizowanych przez Barcelonę konferencjach prasowych, być na treningu pierwszej drużyny oraz relacjonować dla naszych Czytelników mecz z Villarreal z loży prasowej na Camp Nou. To fantastyczne wspomnienia!

Jak FCBarça łączy ludzi?
Znaczna część naszych redaktorów działa na FCBarca.com od co najmniej pięciu lat. Dbamy o to, by regularnie spotykać się na zlotach i muszę przyznać, że coraz częściej dominują na nich tematy niezwiązane z Barceloną czy nawet z piłką nożną.

Najbardziej pamiętna historia?
Jeśli chodzi o Redakcję był to pierwszy zlot, w którym uczestniczyłam. Poznanie innych redaktorów, z którymi współpracowałam od ponad dwóch lat, nałożyło się na historyczny wynik Barcelony w El Clásico – była to pamiętna manita z 2010 roku. Natomiast biorąc pod uwagę moją przygodę z FC Barceloną, najmocniej w pamięć zapadł mi moment, gdy po raz pierwszy w życiu spojrzałam na zapełnione Camp Nou z wysokości loży prasowej, otoczona zawodowymi dziennikarzami i mogłam z tego magicznego miejsca prowadzić na żywo relację na naszej stronie.

Twoje początki z Barceloną? Jak klub znalazł się w Twoim życiu?
Czynników było kilka. Odkąd pamiętam Barcelonie kibicował mój tata, zachwyciła mnie magia, którą na boisku roztaczał Ronaldinho, a pierwsza w życiu wizyta na Camp Nou sprawiła, że przepadłam.

Kim jest Agnieszka Wojtczak na co dzień?
Z wykształcenia jestem geografem specjalizującym się w geografii społeczno-ekonomicznej oraz w turystyce. Zawodowo pracuję u jednego z największych polskich touroperatorów, zajmując się turystyką przyjazdową do Polski. Bliskie są mi tematy zrównoważonego rozwoju miast i podnoszenia jakości życia w miastach. W wolnych chwilach lubię biegać, pochłaniam książki – kolekcjonuję te z Barceloną w tle, a ostatnio czytam głównie literaturę hiszpańską oraz polskie kryminały, a także stawiam pierwsze kroki w szyciu. Staram się też pokazać swoim znajomym, że kuchnia wegetariańska nie musi być nudna i oferuje coś więcej niż tylko pierogi ruskie czy naleśniki z serem i myślę, że odnoszę na tym polu małe sukcesy [śmiech].

Co jest Twoją pasją poza Barçą?
Zdecydowanie podróże! Jestem osobą, która nie umie zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu, uwielbia spędzać czas aktywnie i w dzieciństwie zaczytywała się w książkach Juliusza Verne’a. Ważne jest dla mnie bycie turystą świadomym, którego przyjazd będzie miał pozytywny wpływ na dany obszar i jego mieszkańców. Podczas podróży stawiam na unikalne przeżycia, cieszenie się chwilą i doświadczanie danego miejsca wszystkimi zmysłami.

Jedną z najprzyjemniejszych dla mnie form podróżowania jest trekking, głównie w miejscach, w których i skały, i morze mam w zasięgu wzroku, choć regularnie można spotkać mnie na pięknych tatrzańskich szlakach. Często organizuję także bliższe i dalsze wycieczki po Polsce – uważam, że w naszym kraju jest wiele wspaniałych, mało znanych okolic! Moim miejscem na ziemi jest jednak południe Europy, którego klimat staram się odtworzyć pod Wawelem, a szczególnie ważna w moim sercu jest Barcelona. Zakochałam się w tym mieście mając kilkanaście lat i staram się regularnie tam wracać, by odkrywać jego sekrety. Uwielbiam spacery ciasnymi uliczkami Barri Gòtic, poranne cafe cortado przy lekturze prasy czy nocne koncerty amatorów hiszpańskiej gitary na Montjuïc, gdy przed oczami mam rozświetlone miasto. Barcelona jest fascynującą metropolią, o którym nieustannie pogłębiam swoją wiedzę. Jednak po każdym powrocie z Katalonii czy każdej przeczytanej książce uświadamiam sobie, ile jeszcze mam do odkrycia.

Największe marzenie?
Wychodzę z założenia, że marzenia się nie spełniają, tylko marzenia się spełnia, więc regularnie staram się je realizować, a jednocześnie cały czas dopisuję do swojej listy nowe pozycje. Wiele z nich jest bardzo osobistych, ale jednym z moich największych podróżniczych marzeń jest spojrzenie na Afrykę ze szczytu Kilimandżaro.

Udostępnij:

Komentarze (11)

Gorące tematy