Następny mecz:  Barcelona  -  Deportivo     ·  Niedziela, 17 grudnia 20:45  ·  16. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Awans przypieczętowany

 5 grudnia 2017, 20:03

 Łukasz Lewtak

 194 komentarze

Awans przypieczętowany

FC Barcelona pokonała Sporting 2:0 w meczu 6. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Bramki dla Blaugrany zdobywali Paco Alcácer oraz Jérémy Mathieu - w przypadku Francuza było to trafienie samobójcze.

Barça wyszła na ten mecz w mocno zmienionym składzie. Na ławce usiedli m.in. Messi, Alba czy Busquets, za to w pierwszej jedenastce pojawili się Alcácer, Denis oraz dawno nieoglądany przez fanów z Camp Nou André Gomes.

Przemeblowanie jedenastki przez Ernesto Valverde przyniosło bardzo rozczarowującą pierwszą połowę. Blaugrana starała się prowadzić grę, utrzymywać przy piłce, jednak Denis i Aleix to nie ta sama półka co Messi i Iniesta  - wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Nie szwankowała za to organizacja gry w defensywie, gdyż Sporting mimo ogromnych chęci nie zdołał zbytno zagrozić bramce Cillessena. Przy niemocy strzeleckiej zespołu, barceloniści zabrali się za uderzenia zza pola karnego: z dystansu próbowali strzelać m.in. Denis, Aleix czy André Gomes, jednak nawet nie trafiali w światło bramki. Najlepszą okazję dla Barçy miał chyba Luis Suárez, Urugwajczyk przegrał jednak pojedynek z Ruim Patricio. Po pierwszej połowie wielu fanów na stadionie mogło zatem żałować, że nie wybrali do oglądania meczu o nieco większej stawce.

Drugą połowę szkoleniowiec gości rozpoczął od ofensywnych zmian, pragnąć powalczyć o pełną pulę. Na boisku pojawili się Gelson Martins i Bas Dost. Zaczęło sie obiecująco - skrzydłowy Sportingu w 52. minucie oddał groźny (acz niecelny) strzał po indywidualnej akcji. Przyszła jednak 59. minuta i rzut rożny dla Barçy, wykonywany przez Denisa Suáreza. Do piłki dogranej na bliższy słupek nie doskoczył... właśnie Gelson, świetnym timingiem popisał się za to Paco Alcácer i było 1:0 dla Azulgrany. Trafienie to pogrzebało chyba wszelkie marzenia Sportingu, tym bardziej gdy chwilę później na boisku pojawił się Leo Messi. Argentyńczyk wyraźnie uspokoił grę, stwarzając zarazem kilka groźnych okazji. Na przeszkodzie La Puldze stanął jednak Rui Patricio, który obronił kilka groźnych strzałów po akcjach Leo. W doliczonym czasie drugiej połowy przypomniał o sobie stary znajomy Camp Nou - Jérémy Mathieu. Po prostopadłym dograniu i centrze Denisa Suáreza z lewej strony Francuz przeciął zagranie, zrobił to jednak na tyle niefortunnie, że wpakował piłkę do własnej bramki. Więcej bramek nie padło i Barça mogła cieszyć się z zasłużonego, czwartego zwycięstwa w grupie i pewnego awansu do 1/8 finału z pierwszego miejsca.

Przed tym, co czeka nas w grudniu i styczniu mecz z ekipą z Lizbony mógł jawić się jako spotkanie wręcz towarzyskie. Wielu spodziewało się, że Valverde pozwoli na debiut w Lidze Mistrzów kilku zawodnikom z rezerw. Tak się jednak nie stało, El Txingurri podszedł do tego pojedynku bardzo profesjonalnie, zachowując przy tym rytm rotacji. Blaugrana kończy zatem tę udaną fazę grupową z defensywnym rekordem rozgrywek - tylko jeden gol stracony przy czterech zwycięstwach i dwóch remisach. Obyśmy podobnym (jeśli nie lepszym) bilansem mogli rozpocząć 2018 rok. 

Udostępnij:

Komentarze (194)

Gorące tematy