Następny mecz:  Chelsea  -  Barcelona     ·  Wtorek, 20 lutego 20:45  ·  1. mecz 1/8 finału Liga Mistrzów Canal +   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Jordi Mestre: Podpisanie nowej umowy z Messim było wisienką na torcie [cz.2]

 8 lutego 2018, 20:24

 Majerr

Źródło: Mundo Deportivo

 10 komentarzy

Poniżej prezentujemy drugą część wywiadu z Jodrim Mestre, który wypowiedział się m.in. na temat ruchów transferowych Barçy, słynnego zdania o pozostaniu Neymara, kontraktach dla obecnych zawodników czy decyzji dotyczącej udziału w meczu w dniu referendum. Pierwszą częścią wywiadu z wiceprezydentem FC Barcelony ds. sportowych przeczytacie w tym miejscu.

Zimowe okienko transferowe jest już zamknięte. Chcieliście mieć taki zespół czy to może drużyna na jaką zasługuje Valverde?

To zespół, na jaki zasługuje Barca. Z Valverde mieliśmy zamiar stworzyć bardziej zrównoważoną drużynę i podążamy tą ścieżką. Sezon układa się dla nas bardzo dobrze na wszystkich frontach, jednak do tej pory niczego nie wygraliśmy.

Ma pan wrażenie, że teraz nadrobiono zaległości z letniego okienka transferowego?

Tak, na pewno. Prośbą wystosowaną przez sztab szkoleniowy było sprowadzenie Coutinho i udało nam się to osiągnąć, obniżając w znaczący sposób cenę, jaką w lecie ustanowił Liverpool.

Dlaczego Coutinho trafił do klubu teraz, a nie w letnim okienku?

Sprowadzenie Coutinho było prośbą sztabu szkoleniowego. To światowy crack i bardzo ciężko było Liverpoolowi pozwolić mu odejść. W Anglii nie ma klauzuli odstępnego…

W lecie żądali 200 milionów euro?

200, tak.

I podjęliście decyzję, że zapłacenie 160 mln euro jest uzasadnione, a 200 już nie?

To mniejsza kwota. Zasadnicza kwota jest znacznie niższa od tej z letniego okienka, jednak jest prawdą, że poważna część kwoty jest zapisana w zmiennych.

Zespół świetnie radził sobie bez Coutinho. Dlaczego nie poczekano do następnego okienka, gdy zawodnik mógłby już grać w Lidze Mistrzów?

Ponieważ to była prośba ze strony szkoleniowców. Zawodnik chciał do nas dołączyć, a teraz nadarzyła się ku temu okazja. Wnosi i wniesie wiele do drużyny. W wakacje mamy mundial w Rosji. Cena za piłkarza ponownie by wzrosła.

To najdroższy transfer w historii klubu. Barça wydaje takie pieniądze na Coutinho, ponieważ widzi w nim następcę Iniesty lub Messiego?

Nie. Widzimy w nim supercracka. Coutinho nie przyszedł do nas, aby wysłać kogokolwiek na emeryturę, a wzmocnić naszą obecną drużynę.

Lepiej mieć w zespole Coutinho i Dembélé niż tylko Neymara?

To coś innego, jednak z matematycznego punktu widzenia lepiej mieć w składzie dwóch zawodników niż jednego.

Gdyby Mascherano nie odszedł z klubu, kupilibyście Yerry’ego Minę?

Tak czy siak przeprowadzilibyśmy jego transfer, lecz poczekalibyśmy na rozpoczęcie letniego okienka transferowego.

I dlaczego Yerry’ego Minę za 12 mln, który nie zna europejskiego futbolu, a nie Inigo Martíneza za 32 mln, który dobrze zna LaLigę i wiemy, jak się prezentuje w Europie?

To nie jest temat dla mnie. My oceniamy na poziomie finansowym propozycje, jakie otrzymujemy od szkoleniowców. To, czy sprowadzony będzie ten gracz, czy inny, zależy od decyzji podejmowanych przez sztab szkoleniowy.

Jeżeli Mascherano przekazałby w lecie, że chce odejść z klubu, nie moglibyście wówczas lepiej przeprowadzić całej transakcji?

Na poziomie sportowym i moralnym Mascherano dał nam tyle, że musieliśmy mu się za to odwdzięczyć. Poprosił nas o odejście, a my pomogliśmy mu w tym.

Mówiąc o środkowych obrońcach…Klauzula Umtitiego wynosi 60 mln euro. Nie zabiorą nam go?

Mam nadzieję, że nie. Niedawno 60 mln było poważną kwotą, ale teraz, patrząc na ostatnie zakupy dwóch środkowych obrońców na aktualnym rynku, to przystępna cena. W grę wchodzi wola samego piłkarza. Na ten moment jest tutaj szczęśliwy, wyróżniając się swoją postawą, dlatego nie ma powodu, aby do tego doszło.

Ale czy nie jest ryzykowne czekać do następnego sezonu na przedłużenie kontraktu?

Wiem, że prowadzone są już rozmowy.

Może dojść do podpisania nowej umowy w tym sezonie?

Jeżeli nie w tym, nastąpi to wkrótce. Najważniejsze jest prowadzić dialog z piłkarzami i ich reprezentantami.

W kwestii transferów letnich. Proszę wystawić ocenę Paulinho.

Taką, jaką my wystawiamy, czy taką, którą inni mu dawali?

Jaką pan mu wystawia.

Oceniam go na „bardzo dobry” (w Hiszpanii w ujęciu punktowym ocena ta waha się od 7 do 8 w skali 10-punktowej – przyp.red.).

Zaskoczyła pana postawa Paulinho?

Nie… Szkoleniowcy przekazali nam, gdy rozmawialiśmy o Paulinho, że to świetny zawodnik, pomimo tego, że nie ma bogatego CV. Powiedziano nam, że to bardzo ceniony zawodnik w swojej reprezentacji i wniesie on dużo równowagi w naszej drużynie. Trenerzy nie pomylili się.

A ocena dla Semedo?

Grał nieco mniej, lecz da nam wiele. Obecnie wystawiłbym mu „6” (odpowiednik oceny „dobry” – przyp.red.).

Dlaczego kupiono Dembélé, a nie Mbappe?

Ponownie, to temat dla fachowców. Robert postawił na świetnego zawodnika, którego karierę śledził od kilku lat, a sztab szkoleniowy zadecydował, że to gracz, którego najbardziej potrzebował zespół.

Jak oceniłby pan Deulofeu?

Jeżeli nie ma go w klubie, oznacza to, że nie zaliczył on egzaminów, choć dostawał na to swoje szanse.

Aleix Vidal wciąż jest w drużynie, ponieważ nikt nie chciał zapłacić żądanych przez Barçę 12 mln euro?

To międzynarodowy zawodnik, ma jakość, oferuje dobrą postawę i liczymy na niego.

Odeszli czterej piłkarze (Mascherano, Arda, Rafinha i Deulofeu), a udało się sprzedać tylko Mascherano. Barça zawiodła na rynku w kontekście transferów z klubu?

Nie. Generalnie jest tak, że gdy Barça kupuje zawodnika, sprowadza gracza, który znajduje się w szczytowej formie lub ma przed sobą świetlaną przyszłość, stąd wysoka cena. Tutaj zawodnicy rozwijają swoje kariery i odchodzą, gdy otrzymują niewystarczającą liczbę minut lub pozostało im niewiele lat do zakończenia gry w piłkę. Ich wartość nie jest już taka sama, jak w momencie, gdy my ich kupowaliśmy. Tym samym, jeśli zawodnik prosi nas o odejście, jego cena mocno różni się od tej, jaką my zapłaciliśmy.

Nie chodzi jednak o spadek ich wartości, ponieważ poza Mascherano, żadnego z nich nie sprzedaliśmy.

Po kolei. W całej transakcji uczestniczą trzy strony: klub sprzedający, klub nabywający i zawodnik. Na rynku jest niewiele drużyn, które są w stanie przeprowadzić transfer, mając na uwadze wysokość zarobków w naszym klubie. Ponadto sam zawodnik musi wyrazić chęć. Jeżeli jego kontrakt jest ważny, nie ma powodu, aby odchodził.

Barça wydała 132 mln na Coutinho i Minę, a zarobiła 5 na sprzedaży Mascherano. Być może na poziomie sportowym to świetne ruchy,  jednak finansowo wydaje się, że to katastrofa.

Jesteśmy stowarzyszeniem, które odnotowuje 180 mln euro zysku, co potwierdzają liczby, i nikt nie może zarzucić nam, że nie kontrolujemy sytuacji ekonomicznej klubu. Podczas trwania naszego mandatu jest to dla nas jasne. Dyrektor wykonawczy, skarbnik, komisja finansowa, oni wszyscy czuwają nad wynikami. Słuchamy tego, o co nas proszą szkoleniowcy, patrzymy, czy jest to możliwe do zrealizowania, a gdy tak jest, wykonujemy to.

Jednak wypożyczenie Ardy, Deulofeu i Rafinhi, aby zaoszczędzić na wypłatach, nie jest małym osiągnięciem? Robicie to tylko po to, aby nie przekroczyć granicy związanej z wydatkami na pensje?

Nie. Przede wszystkim sztab szkoleniowy chciał zmniejszyć liczbę graczy. My to zrobiliśmy. Później oczywiste jest to, że cyfry muszą się zgadzać, i się zgadzają. Obecnie jesteśmy w komfortowej sytuacji. W żadnym wypadku nie cierpimy finansowo.

Bartomeu i jego zarząd woli, aby doszło do jego zwolnienia z powodu przekroczenia wydatków na pensje niż z powodu braku trofeów?

Nie. Naszym celem nadrzędnym zawsze jest osiąganie doskonałości sportowej i ekonomicznej. W tej kolejności. Jeśli spełnione są oba założenia, tym lepiej.

Nie jest paradoksem to, że obejść ten zapis chce obecny zarząd, który przecież go stworzył.

Nie, nie nie. Nic z tych rzeczy. Ustaliliśmy w zarządzie, że przestudiowany zostanie statut i jeżeli któryś punkt musi zostać uaktualniony, zostanie to wykonane. Wskaźniki,  które są normami i zostały ustalone przez nas, są nie do ruszenia. Nie zmienimy statutu po to, aby ominąć zapisy w normach.

Klub nie ma wiceprezydenta ds. finansowych, ani wiceprezydenta ds. instytucjonalnych. Kiedy dojdzie do zmian w zarządzie?

Decyzję musi podjąć prezydent.

Pan będzie dalej pełnił funkcję wiceprezydenta ds. sportowych?

Dopóki taka będzie wola prezydenta. Ja jestem do jego dyspozycji.

Chce pan kontynuować swoją pracę w tym obszarze?

Tak.

Nie rozważał pan dymisji po okropnym lecie, jakie spotkało Barçę?

Nie. Jestem świadomy pracy, jaką wykonuje się wewnątrz organizacji, procesów planowania, ustalania strategii, a także pracy na poziomie sportowym i ekonomicznym. Jeżeli mówiono o tym, że powinienem odejść, szanuję każdą opinię. Ja nie czułem się jednak kwestionowany przez prezydenta bądź członków zarządu.

Jednak pan wie, że przejdzie do historii z powodu jednego zdania…

Tak, wiem którego…

Ile razy żałował pan słów, że Neymar zostanie w Barcelonie na 200%?

Nie żałuję… W tamtym momencie, przy tamtych okolicznościach i mając na uwadze fakt, że już rok wcześniej zapewniano, że Neymar odejdzie, a do tego nie doszło, nie otrzymaliśmy żadnego sygnału, że zawodnik odejdzie. Co więcej byliśmy przez dziesięć dni na tournée, wiele rozmawialiśmy i nikt nie wyszedł z pomysłem, że Neymar może odejść.

Oznacza to, że popełnił pan błąd wynikający z niewiedzy, a nie z tego, że chciał oszukać socios?

Popełniłem błąd w dobrej wierze. Oszukanie? Ani socio ani nikogo innego. Nigdy w życiu.

Jednak Piqué powiedział, że na ślubie Messiego zawodnicy już wiedzieli…

Jeżeli tak powiedział, miał ku temu powód. Jednak powiedział także słynne „zostaje”, które jest kolejnym ze słynnych zwrotów, które zapiszą się w historii… My nie otrzymaliśmy żadnego sygnału. To tak jakby powiedziano mi: „twoja żona chce się rozwieść, ale opowiedziała o tym swojej najlepszej przyjaciółce”. W porządku, ale to ja jestem jej mężem i to mi musi to powiedzieć. W tym przypadku Neymar miał przekazać tę informację do nas.

A pan zapytał go bezpośrednio, czy odchodzi?

Nie, powiedziałem mu, że jeśli odchodzi, niech dobrze to najpierw przemyśli.

Myśli pan, że on żałuje odejścia?

O to trzeba zapytać jego.

Przedłużenie kontraktu z Messim to najlepszy gol, jaki mógł zdobyć zarząd?

Myślę, że strzeliliśmy ich już kilka. Oczywiście, nowa umowa dla Messiego była wisienką na torcie. Zamknęliśmy także porozumienia z Iniestą, Piqué, a w najbliższym czasie zrobimy to z Sergim Roberto.

1 października, w dniu referendum i walk na ulicach, zszedł pan z prezydentem do szatni. Czy gdyby Barça nie zagrała w tamtym meczu, dziś byłaby liderem?

Nie jestem jasnowidzem. Myślę, że był to jednak punkt załamania.

W kierunku czego?

Nie sądzę, że czegoś lepszego. Nie wiem. Stracilibyśmy jednak trzy punkty z powodu walkowera i minimum kolejne trzy z powodu sankcji. Dla zespołu byłoby to bardzo ciężkie.

Zespół zostałby rozregulowany, gdyby nie zagrał?

Nasza drużyna jest bardzo profesjonalna. Ma duże doświadczenie, a większość zawodników brała udział w tysiącach konfliktów sportowych. Pomimo tego doświadczenia nie możemy wiedzieć, co by się stało, gdyby podjęto inną decyzję. To była najbardziej skomplikowana sytuacja z jaką musieliśmy się zmierzyć od 2010 roku.

Udostępnij:

Komentarze (10)

Gorące tematy