W ciszy stadionu. Większy niż wielcy?

Karol Chowański 'Challenger'

29 lipca 2009, 18:22

35 komentarzy

Paradoks futbolu. Wielu znamienitych sportowców nie miało nawet szansy spojrzeć na Puchar Europy. Choćby Bobby Moore, Lew Jaszyn, Jean-Marie Pfaff, Roberto Baggio czy Jürgen Klinsmann. Inni wielcy wznosili go zaledwie raz, np. Eusébio, George Best, Míchel Platini, Christo Stoiczkow, Roy Keane, Zinedine Zidane. Víctorowi Valdésowi udało się to dwukrotnie. Czy w kronikach futbolu zarezerwował już sobie kartę przy Facchettim, van Bastenie i Deschampsie?

Obiektywnie rzecz biorąc, wszelkie próby porównywania bramkarza FC Barcelony do bez wyjątku wszystkich powyższych piłkarzy trudno nazwać inaczej niż nadużyciem. Pojedyncze tytuły od zawsze stanowią w piłce nożnej potwierdzenie lub zaprzeczenie innych trofeów i zmiennych. Nie powinny stawać się kryterium samym w sobie - gdyby tak było, Holandia czy Anglia winna oddać swe miejsce w historii na rzecz Urugwaju, a świat zapomniałby o George'u Beście, bo z reprezentacją nie ugrał przecież nic... Z drugiej strony, podwójnego triumfu w najważniejszych klubowych rozgrywkach na świecie nie można tłumaczyć szczęściem. Ten retoryczny wybieg z tytułu i pierwszego akapitu ma zatem na celu coś głębszego niż wybiórczo-przekorne manipulowanie czytelnikiem. To pytanie: czy Barcelona ma tak znakomitego bramkarza, jak wskazywałby na to jego europejski rekord i fantastyczna postawa w ważnych meczach minionego sezonu czy tak słabego, jak wskazywałaby postawa w meczu z Espanyolem i niezmienny brak powołania do kadry?

Początki

Víctor Valdés zasilił szeregi pierwszej drużyny FCB w sezonie 2002/2003 stanowiąc rezerwę dla legendarnie słabego Roberto Bonano. Rok później był już graczem wyjściowego składu, gdy okazało się, że na świeżo sprowadzonego Reçbera Rüştü nie zamierza stawiać Frank Rijkaard. W ciągu tych dwóch sezonów wychowankowi Barçy zarzucano przede wszystkim nieumiejętność gry na przedpolu i "przyklejenie" do linii. Ten element uległ od tego czasu zdecydowanej poprawie: wyjścia do sytuacji sam na sam, skracanie kąta, pełnienie specyficznej dla bramkarza funkcji "ostatniego obrońcy". Lecz wyjścia do dośrodkowań (szczególnie z rzutów rożnych i wolnych) wciąż stanowią słaby punkt Valdésa. Mijanie się z piłką przy próbie piąstkowania albo zła ocena lotu piłki (vide bramka Lamparda lub Rubena z Recre) kosztują Barçę bramki, wynikając z chwilowej dekoncentracji lub nieumiejętności właściwego ustawienia się w bramce (przytrafiło się to też podczas pamiętnie przykrego strzału Julio Baptisty). Nie sprawia mi żadnej przyjemności wypominanie bramkarzowi Blaugrany takich "kwiatków", ale ograniczenie próby charakterystyki kogokolwiek, a szczególnie sportowca-piłkarza-bramkarza, do samych pozytywów i superlatyw zahaczałoby niestety o próbę manipulacji.

Doctor Jekyll & Mister Hyde

Wielkość Rogera Federera polega na tym, że nawet grając źle, potrafi wygrać ważny mecz. Ponownie zwycięska okazała się ta umiejętność we wczesnolipcowe niedzielne popołudnie. Mimo popełnienia aż 38 niewymuszonych błędów, Szwajcar odniósł triumf na wimbledońskim korcie centralnym zdobywając 15. laur Wielkiego Szlema. Rekord wszech czasów Pete'a Samprasa pobity.

Na innej murawie z kunsztem skuteczności i zwycięskości mimo słabszego dnia, trudności wciąż miewa Valdés. Jego największym minusem jest to, co nazywam "chorągiewkowością". Niczym na wietrze chorągiewka, bardzo zmienną bywa postawa barcelońskiego bramkarza. Genialną interwencją umie popisać się pomiędzy dwoma kiksami. Błędem w meczu bliskim ideału. Wszystko w ciągu tych samych 90 minut... Nie jest to regułą, ale się zdarza: gol Villi, główka Bellamy'ego, poprzeczka Sissoko, lob z Celtikiem. W jego CV zdarzają się znajdujące drogę do bramki strzały, które nie powinny stanowić cienia zagrożenia (ostatnio: wolny Juninho), ale też znakomicie wyniesione nad poprzeczkę petardy z daleka oraz parady, przy których poległby niejeden inny golkiper (choćby pojedynki z Henrym w finale LM 2006). Valdés bywa chimeryczny; nie zawsze i nie ciągle, ale dość często jak na bramkarza aspirującego do światowej ekstraklasy. Dodać do tego należy pojedyncze przypadki zaskakującej bierności w krytycznych sytuacjach podbramkowych; angielscy komentatorzy nazywają to "zamrożeniem".

Prócz "chorągiewkowości" dopadają też Valdésa problemy z koncentracją. Bo jak inaczej wytłumaczyć "wejście w mecz" takie, jak w Rzymie. 1. minuta: Panika po banalnym podaniu Sylvinho. 3. minuta: Na bramkę uderza Park Ji-Sung i z trwogą w oczach zamierają culés na całym świecie. Ubiegli Koreańczyka obrońcy, ale tej sytuacji by nie było, gdyby bramkarz Barçy wybił uderzenie C. Ronaldo w bok lub na rzut rożny. Wypluł tymczasem piłkę tuż pod nogi przeciwnika. Strzał Portugalczyka był silny, owszem, ale klasowy bramkarz powinien takie uderzenie sparować, nie wywołując przed telewizorami stanów przedzawałowych. Lutowe derby to najlepszy przykład spotkania, które mogło być wygrane, gdyby w bramce stał ktoś inny. Zresztą, Valdés asystował też Espanyolowi we wrześniu, gdy Corominasowi wystawił piłkę w stylu Pawła Zagumnego... Skupienie, właściwe ustawienie, "czytanie" gry, przewidywanie wydarzeń na boisku to cechy, nad którymi Katalończyk musi wciąż pracować, by potwierdzić zasadność umieszczania go w bramkarskiej elicie.

Toteż opinie są sprzeczne: czy Víctor Valdés objawia się jako portero, który dodaje drużynie skrzydeł czy ten, który je podcina? Na to pytanie trudno o jednoznaczną odpowiedź, gdyż różne mecze dostarczają w tej kwestii ambiwalentnych argumentów. Powyższych wad Víctora Valdésa nie da się zakrzyczeć ani pominąć - wymieniam z kronikarskiego niejako obowiązku, bynajmniej nie będąc ślepym na jego zalety. Po pierwsze, dobra gra całego zespołu sprawia, że Valdés gra pewniej i pod każdym względem lepiej. Po prostu. A gdy Katalończyk wzbije się na wyżyny swych bramkarskich umiejętności, przeistacza się w gracza ze wszech miar wartościowego. W optymalnej formie daje defensywie pewność i spokój. Warunki fizyczne, gibkość i zasięg ramion to niezaprzeczalne walory otrzymane od natury. Jeśli zaś chodzi o warsztat, Katalończyk cechuje się skuteczną grą na linii, ma niezły refleks, imponować może też jego intuicja w pojedynkach jeden na jeden. Ponadto, solidnie gra nogami - to ważne w schemacie gry Barçy, gdzie bramkarz często rozdziela piłki w obronie. Pozytywy Valdésa i coraz lepsza współpraca z obrońcami pozwoliły mu na dwukrotne zdobycie trofeum Zamory. Warto zauważyć, że w historii Barçy zdarzyło się to po raz pierwszy od lat 70. (podwójny triumf nie udał się nawet Zubizarrecie), a w najnowszych dziejach La Liga podobnym osiągnięciem może się legitymować tylko Santiago Cañizares (który dołożył później 2 kolejne triumfy).

Cichy bohater?

Zakończonym podwójną koroną sezonem 2005/2006 wszedł Valdés symbolicznie w piłkarską dorosłość. Sezon miał szczególnie udany; wiele udanych meczów podsumował znakomitym występem w finale Ligi Mistrzów... Niewątpliwie bardziej spektakularne są negatywne cechy bramkarza Barçy niż jego plusy - gdy nie popełnia błędów i zabiera na plac gry odpowiednią mobilizację, ze swej boiskowej roli wywiązuje się konsekwentnie i po cichu. Nieprzypadkowo mówię, że "po cichu" - czy media "wyświęciły" Valdésa po 466 minutach czystego konta w LM (2006/2007)? Albo chociaż po obronionym karnym Garay'a w lutym tamtego sezonu? Nie, w tym drugim przypadku ekscytowano się jedynie dwiema bramkami Ronaldinho. A warto pamiętać, że dwa miesiące później karne ówczesnego obrońcy Santander były zabójcze dla Casillasa i Real przegrał po nich 1:2...

Błędy popełniane przez bramkarza Barçy są spektakularne i medialne - więc trwają w pamięci latami, a przykłady jego bramkarskiej klasy lub tygodniami utrzymywanej wysokiej dyspozycji przez fanów i komentatorów przyjmowane są powściągliwie lub bywają wręcz bagatelizowane. To krzywdzące, a najlepiej wiedzą o tym jego koledzy z drużyny. Ujmujący manifest solidarności i poparcia dał Samuel Eto'o, gdy w 88. minucie meczu z Realem Sociedad 5 maja 2007 roku przebiegł całe boisko po strzeleniu gola na 2:0, by wyściskać swojego bramkarza. Nie było to nic spontanicznego. "Z takim zamiarem wyszedłem na boisko", powie później Kameruńczyk na konferencji prasowej.

Na tle konkurencji

Klasyfikacja topowych bramkarzy. Każdy ma własną. Czy istnieje jakaś obiektywna? Chyba nie. Dlatego przywołam zwycięzców i pokonanych z finałów Ligi Mistrzów od sezonu 2000/2001 (czasy wcześniejsze to prehistoria):
2009: zwycięski Valdés i van der Sar. 2008: van der Sar kontra Petr Čech. 2007: Dida vs. Reina. 2006: Valdés vs. Lehmann & Almunia. 2005: Dudek vs. Dida. 2004: Baía vs. Flavio Roma. 2003: Dida vs. Buffon. 2002: César & Casillas vs. Butt. 2001: Kahn vs. Cañizares.

Niejako "z pamięci" śpieszę natychmiast dodać Toldo i Bartheza. Patrząc na wyniki corocznego rankingu IFFHS "World's Best Goalkeeper", powyższą listę warto też uzupełnić o następujące nazwiska: Abbondanzieri, O. Sánchez, Ricardo, Júlio César, Akinfiejew, Palop plus ewentualnie Rüştü, Kameni, Friedel, Rogério Ceni czy Villar. Wniosek jest jeden: na przestrzeni ostatniej dekady bramkarzy wybitnych nie było wielu. Odbiera to główny argument zdeklarowanym antagonistom Valdésa, że na jego miejsce można zatrudnić "tyyylu" zawodników. Faktycznie lepszych jest dziś zaledwie kilku, a wykupienie praktycznie każdego możliwe jest jedynie w rzeczywistości wirtualnej.

Docenić Valdésa

Na dzień dzisiejszy umieszczenie wychowanka Barçy w ścisłej światowej ekstraklasie byłoby chyba przesadnym optymizmem biorąc pod uwagę wspomniane już mankamenty. Moim zdaniem jeszcze do niej nie należy (choć wielu fanów piłki sądzi inaczej i spór ten nie znajdzie wspólnego mianownika zostawiając obie strony w okopach własnej argumentacji), może kiedyś doń doszusuje. Ale nawet dziś jest Valdés na czele peletonu tuż za bramkarską czołówką - raz bliżej, raz dalej, ale zawsze w pobliżu.

Osobiście, przyjmując 6-stopniową skalę, podsumowałbym Valdésa mocną czwórką. Może z małym plusem. Celującą zarezerwujmy dla graczy faktycznie wybitnych, do bardzo dobrej Valdésowi też jeszcze brakuje. Ale 4 oddaje faktyczny potencjał urodzonego w L'Hospitalet de Llobregat golkipera. To po prostu dobry bramkarz. I moim zdaniem to wystarczy - nawet jeśli nigdy nie będzie wygrywał Barcelonie meczów sam. Przy obecnej dyspozycji i filozofii gry drużyna tego nie potrzebuje.

Docenienie barcelońskiej "1" może być dla wielu culés trudne, ale nowożytne czasy "przedvaldésowe" pokazują, że zaiste mogło być gorzej. Miniony sezon, zakończony trypletem i trofeum Zamory potwierdza, że wspólnie Barça i Víctor Valdés mogą osiągać rzeczy wielkie.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

jarcy, wyrabianie sobie poglądów na jutubowych kompilacjach to dość kiepski pomysł, ale Ty przeniosłeś to na następny level - wystarcza Ci galeria zdjęć (już pomijam, z jakiego serwisu). Zostałeś moim prywatnym ekspertem miesiąca.

jarcy, ewidentną przesadą jest to, że w swoim przydługim komentarzu nie podałeś żadnych argumentów na to, że Valdes nie jest w światowej czołówce bramkarzy. A wręcz przeciwnie. Onet, Pawełek? Kpisz sobie?

jarcy

1) Igor Akinfiejev, Miguel Moya, Rene Adler, Volkan Demirel, Marco Amelia, Robert Green- przy VV to są bramkarze anonimowi, bez żadnych osiągnięć i nie grający o najwyższe możliwe stawki na świcie.

2) "Nawet w nowym fotoreportażu na onet" - czy Ty naprawdę tak chcialeś napisać...?

"szumino" - piszesz "w absolutnym topie"...

Wiesz co to oznacza?

Nawet w nowym fotoreportażu na onet podają 15 najlepszych i VV tam nie ma.

onet.pl > sport > piłka nożna > ligi zagraniczne

(fotoreportaż)

[Zobacz link: http://sport.onet.pl/74327.2,1248703,128684,0,mur_w_bramce_-_najlepsi_golkiperzy_w_europie,fotoreportaz.html]

Pewnie, że to żadne ranking, że ktoś sobie wymyślił. Jest tam np. Boruc. Ale ja myślę, że większość tych bramkarzy jest lepsza od VV. A są jeszcze: Igor Akinfiejev, Miguel Moya, Rene Adler, Volkan Demirel, Marco Amelia, Robert Green.

Nawet Pawełek jest chyba lepszy od wychowanka Barcelony!

Ja tam akurat uwielbiam FCB, VV mógłby mi nie przeszkadzać, chociaż Barca powinna mieć lepszego bramkarza, ale nazywania Valdesa 'topem', to ewidentna przesada!

Challenger

Żałuję, że nie pogadaliśmy w weekend o VV, bo chętnie zestawiłbym moją opinię z Twoją. Nie chce mi się wypisywać moich argumentów, powiem tylko, że wg mnie Valdes jest w absolutnym topie najlepszych bramkarzy na świecie, a jego dawne grzeszki nie mają nic do teraźniejszości.

I jeszcze jedno: ktoś powiedział,że obecnie nie ma bramkarza niepopełniającego błędów. A kiedy byli tacy? Dino Zoff,Gordon Banks, Sepp Maier,Peter Schmeiche,l Peter Shilton,Lew Jaszyn- oni też popełniali błędy, tylko że my tego nie pamiętamy (może oprócz Duńczyka).

Też nie mam pełnego przekonania do VV i zgodzę się z postawioną jemu 4 z plusem. Ma momenty wzniesienia i momenty gorsze w trakcie jednego spotkania. Ale podziwiam w nim od jakiegoś czasu szczególnie jedna cechę. W ważnych meczach potrafi się naprawdę ładnie zebrać i nie stracić bramki. Fakt, mamy zawodników w polu o to walczących, ale twierdze, że na taką Barce, taki bramkarz pasuje.

Jest wychowankiem co w Hiszpanii na bramce się liczy (tak jak Casillas w Realu) i pewnie dlatego nikt nie myślał, żeby go zastąpić kimś innym. Czekali, aż osiągnie odpowiedni poziom. Dostał szanse. Moim zdaniem ją wykorzystał, choć mógłby czasem grać lepiej... ;)

Trzymam za ciebie Victor!

Oprócz kwestii wejścia w mecz finałowy LM Valdesa ( cała drużyna była posrana, nie tylko VV), popieram stanowiska zajmowane przez Challengera w tym artykule :D

Też uważam, że Victor jest dobrym bramkarzem. Co prawda sądzę, że zasłużył sobie na powołanie do reprezentacji, bo Reina... Dajcie spokój, ja naprawdę nie wiem, czemu on w tej reprezentacji jest. Nie kwestionuję bytności w bramce Hiszpanów Casillasa, bo to jest klasa sama w sobie, ale nie mogę ścierpieć, że przeciętny (dla mnie :P) Reina reprezentuje Hiszpanię, a solidny od jakiegoś czasu Valdes nie... Ale cóż, mam nadzieję, że się doczekam Victora w bramce Hiszpanii ;)

Nie może zabraknąć mojego głosu, bo przecież VV to jeden z moich ulubieńców w kadrze FCB i zawsze murem stoję za jego poczynaniami. Poza oczywistymi faktami, bo przecież jaki VV jest każdy widzi, warto dodać, że wspaniale działa na atmosferę w zespole, jak każdy Katalończyk. Myślę, że autor świetnie trafił z jedną ze swoich opinii. Całkowicie zgadzam się z tym, że w tej chwili nie ma na świecie bramkarza legendy, takiego który zapisałby się złotymi zgłoskami. Nawet ten top popełnia mnóstwo rażących błędów. Rzecz jasna nie ma bramkarza, który błędów nie popełnia ale wszyscy wiedzą, że zapamiętujemy te spektakularne, które dodatkowo przekreślają szansę na zwycięstwo. Tutaj VV wychodzi obronną ręką, bo w meczach najważniejszych wspina się na wyżyny a błędami obdziela spotkania, które i tak ratują jego ofensywni koledzy.

PS.

Tekst przypomniał mi też Reçbera Rüştü w naszej koszulce. Przychodził jako gwiazda reprezentacji po super turnieju ale jakież On miał wejście. Każdy z jego meczów w naszej ekipie był sennym koszmarem bramkarskim :) Ot kolejne potwierdzenie faktu, że nie każdy się w Barcelonie sprawdzi, więc ostrożnie z tym szafowaniem nazwiskami na pozycję portero między naszymi słupkami.

38 niewymuszonych to bardzo dużo !!!

Nie tylko 'jak na Rogera'!

A Valdes zdecydowanie nie jest bramkarzem ze światowej czołówki i nie jest nawet niej bardzo blisko. Ocena autora tekstu to dla mnie także - absolutnie - maks. A w tym roku nie pokazał się jakoś żaden wielki bramkarski bohater.

Wielu wspominanaych lepszych od VV jest od niego starszych, to fakt. Ale młodsi też są zdolni, tylko o nich tyle nie słychać.

Poza tym uważam, że VV rzeczywiście dość dobrze gra nogami, ale tylko kiedy broni. Podawać nie potrafi nawet jak na piłkarza Młotka Przydupice, nawet po ziemi na niedalekie odległości!

I na kadrę nie zasługuje, bo moim zdaniem Casillas i Reina są od niego lepsi, chociaż ostatnio popełniali chyba więcej błędów niż Valdes.

---

Faktycznie: refleks ma, dobrze gra sam na sam i przez całą jego karierę w bramce Barcy popisywał się b. udanymi interwencjami (wśród kiksów także). A wiel-błądy zdarzają mu się faktycznie coraz rzadziej. I dobrze!

Ja akurat żałuję, że VV w końcu trochę spokorniał - mogliśmy poszukać jeszcze kogoś na 1 miejsce, a ściągamy najwyżej ewentualnych zmienników.

Niechby wtedy pokazał jaki dobry jest naprawdę!

@Loszo

38 NIEWYMUSZONYCH błędów - czytaj!

TAK! To całkiem sporo, zwłaszcza jak na Rogera!

@Challenger

Jak zwykle świetna robota. Hmmm ;)

"Mimo popełnienia aż 38 niewymuszonych błędów, Szwajcar odniósł triumf na wimbledońskim korcie centralnym zdobywając 15. laur Wielkiego Szlema."

38 błędów w 77 gemach, z czego dwa tie breaki :P. To dużo? Zarówno Federer jak i Roddick grali bardzo dobrze, zadecydowała kondycja, Andy w końcu wymiękł.

A artykuł fajny, chociaż jest trochę wywlekania starych brudów.

Dawno temu (afera Calciapoli) pukałem się w głowę zastanawiając się, czemu Barca nie wyciągnęła jakimś cudem Buffona. Jednak tamten bądź następny sezon, gdzie dobra gra Valdesa nie raz i nie dwa ratowała dupsko kulejącej drużynie, zmieniłem zdanie. I w zasadzie moje zdanie pokrywa się ze zdaniem autora.

Valdes jest bardzo dobrym rzemieślnikiem. Nie jest wirtuozem pokroju Casillasa, Buffona czy wcześniej np Canizaresa. I przypuszczam, że nigdy nie będzie, chociaż chciałbym się mile zaskoczyć. Jednak jest wystarczająco dobry na Barcelonę, wystarczająco pewny. Powiedzmy, że jest to nasz Makelele z ery galacticos :)

wujo444 - Kurcze, ale Ty ądry jesteś...

Cholera, świetny artykuł.

jak zawsze artykuł-dzieło. szacunek dla autora ;]

Co do treści to się trochę nie zgadzam. Wpadki V.V. są, fakt. Ale nawet najlepsi je popełniają, tyle tylko, że to Valdes ma "łatkę" kiepskiego bramkarza, a nie Cech, Reina czy Buffon. Dlatego ja jednak bardziej bym się skłaniał ku piątce, a nie 4+. Poza tym, mimo tego sinusoidalnego zbliżania się i oddalania od czołówki, V.V. cały czas zmniejsza ten dystans i za parę lat będzie jednym z najlepszych. Jak nie najlepszym.

Ja się nie zgadzam z tymi jego błędam i i mankamentami. Owszem nie jest najlepszy na świecie. Ale panowie wytykacie mu tu błędy, ale na stronce Barcy nie wiem czy tej ktoś zamieścił filmik z błędami Casillasa. Top 20 czy coś takiego. I takich błędów u Valdesa nawet nie widziałem ;/

masq, tyle razy już tu trułem, a Ty nadal nie pamietasz - nie ma obiektywnej opinii, obiektywnej oceny - obiektywne są fakty, a oceny i opinie są subiektywne.

Ja z kolei pozwolę sobie ocenić autora newsa - Challengera. 6 - wybitny. Choć jak wiemy jednostkowa obiektywna ocena nie istnieje to znakomicie dąrzyłeś, by zbliżyć się do niej. Świent tekst, świetny język.

Czytając Twoje teksty nasuwa mi się pewna 'linijka' tekstu Crazytown - Butterfly: 'I can feel too much is never enought'.

Brawo

A ciężko wskazać bramkarz lepszego od VV.Każda propozycja może być weryfikowana bo przecież w ostatnim roku Casillas,Cech czy Reina parę razy się ośmieszyli.

wujo - wiem o co Ci chodzi. Powinien jednak być skoncentrowany przez cały mecz... Obrońcy często podają do niego, żeby był ciągle w grze. Rozumiem, z czego wynika ta dekoncentracja, ale to nadal jest dekoncentracja, przez to można tracić punky:)

bardzo fajny artykul panie Challenger!osobiscie majac w pamieci wczesniejszych bramkarzy Barcy jak Bonano, Dutruel czy nawet Enke uwazam ze VV jest najlepszym golkiperem ostatnich lat broniacym barw blaugrana.... tak szczerze to chyba nikogo po Hesp'ie az do Valdesa nie mozna nazwac dobrym bramkarzem.... ANTIMADRIDISTA!YO!

Mateć

z nudy wynika brak koncentracji. Zauważ, ze w najwazniejszych meczach - z Arsenalem, z Chelsea, z Realem, z Manchesterem - prawktycznie nie zawodzi, wrecz potrafi sięgnać po rezerwy dać z siebie 110%. Nuda doapada w meczach ze słabszym, siedzącym na swojej połowie i skupionym na kontrach przeciwniku. wtedy przez 10, 20 minut piłkę widzi najbliżej z 35metrów, chyba że ktos mocniej wykopie. Nuda. Wtedy łatwiej o błedy, a i tak VV popełnia ich relatywnie mało.

Ja w 99% zgadzam się z autorem artykułu. Dobrze argumentował swoje oceny. Wujo - sory, ale pisanie, że błędy nie wynikają z braku koncentracji, tylko z nudy, jest śmieszne i brzmi jeszcze gorzej. To właśnie jest brak koncetracji, gdy się nie ma pracy, a jak już nadlatuje strzał, to rozmyślamy o tym, co zjemy na kolacje. Strzał Juninho też nie był jak dla mnie jakiś niesamowity i Valdes źle ruszył do piłki. Takie jest moje zdanie.

Jedno Valdesowi trzeba jednak przyznać i ciężko to zanegować - w tym sezonie "wygrał" nam dużo więcej, niż "przegrał".

Valdes to solidny bramkarz czasami zdarzają mu się błędy ale też świetne obrony

No właśnie. Valdes popełnia błędy, ale coraz mniej ich jest i to jest najważniejsze, że potrafi poprawić się...

A pamiętacie kiksy Bartheza?

Niejednokrotnie VV ratowal nam dupsko i dzieki niemu Barca wychodzila zwycieska ze spotkania. Niestety jest tak ze gdy Victor popelni blad ( wielcy bramkarze popelniaja bledy. a w ostatnich latach nawet czesciej niz VV) to odrazu jest jakis artykul w necie o tym i kazdy go obsmiewa, a gdy VV broni zaje...... i ratuje nam dupsko, to w necie o tym nic nie ma( bo po co go pochwalic jak lepiej objechac), moze kilku obiektywnych kibicow doceni jego prace. Dla przykladu z Ikrem jest zupelnie odwrotnie. I komentarze ze VV do Ikera jest daleko sa smieszne, bo niejdnokrotnie Vicktor popiesz sie tak dobra interwencja jakiej nie powstydzilby sie sam Iker. Jak znakomity bramkarz Realu popelni jakis blad to nie zadnej rekacji ze strony mediow, ale gdy popiesze sie dobra interwencja to odraz ujest o tym glosno. Nie chodzi o to aby ujac Ikerowi jego zaslug, tylko o to ze moim zdaniem tych dwoch GK nie jest mierzanych rowna miara. Na przestrzeni calej kariery sportowej Iker jest niepodwazalnie lepszy, ale dlaczego Valdes jest " dyskryminowany" za bledy ktore popelnil jak byl jeszcze bardzo mlody i nie doswiadczony. Moim zdaniem Victor jest drugim najlepszym Hiszpanskim bramkarzem. Pepe Reina zachowuje sie jak dla mnie czasem komicznie i jakos nikt go za to nie obsmiewa. Moim skromnym zdaniem VV nalezy sie miano drugiego GK w repr. Hiszpanii. Najlepszy na swiecie trener bramkarzy Frank Hoek twierdzi ze VV jest jednym z lepszych GK na swiecie. A to jest czlowiek ktory wie co mowi i zna sie bramkarzach. Mierzmy takich zawodnikow jak Victor Valdes, rowna miara i badzmy co do pewnych rzeczy obiektywni. A na koniec chcialem dodac ze od czasow Zubiego Barca nie miala lepszego bramkarza!!!!

pozwole się nie zgodzic z autorem:

"Lecz wyjścia do dośrodkowań (szczególnie z rzutów rożnych i wolnych) wciąż stanowią słaby punkt Valdésa."

powiedziałbym że najsłabszy, głównie dlatego, że jak na bramkarza Valdes jest niski (183cm, przy 197cm van der Sara, 196 Cecha, 192cm Buffona, 186cm Casillasa) i ma krótki zasięg ramion, i nei zawsze dobrze ocenia lot piłki, ale na dzien dzisiejszy... praktycznie jedyny.

" wynikając z chwilowej dekoncentracji lub nieumiejętności właściwego ustawienia się w bramce"

Błedy VV wynikają przeważnie z... nudy :) trudno być skoncentrowanym, gdy obrona zabiera robote przez 95% czasu. Sztuka być skoncentrowanym przez te pozostałe 5, a na dzień dzisiajszy Victor jest skoncentrowany przez 99% czasu gry. Wiadomo, czasami chce się to olać i pójść robić coś ciekawszego, ale VV z powierzonego zadania wywiązuje się znakomicie.

" jego CV zdarzają się znajdujące drogę do bramki strzały, które nie powinny stanowić cienia zagrożenia (ostatnio: wolny Juninho)"

tutaj autorowi zalecam przyjrzenie się innym golom Brazylijczyka na portalu YT - samo jego podejście do stojącej piłki jest diabelnie niebezpieczne. Piłka zdaje się skręcać, jakby ktos dmuchał - i tak też padł ten gol. Piłka gwałtownie skręciła tam, gdzie wydawałoby sie juz powinna opaść. Nikt by tego nei przewidział.

"Nie jest to regułą, ale się zdarza: gol Villi, główka Bellamy'ego, poprzeczka Sissoko, lob z Celtikiem."

Tylko kiedy te gole się zdarzały? Między golem dla the reads a tym Juninho minęło coś koło 2 lat. Potrafisz wymienić inne ewidentne wpadki w tym okresie?

"Prócz "chorągiewkowości" dopadają też Valdésa problemy z koncentracją. Bo jak inaczej wytłumaczyć "wejście w mecz" takie, jak w Rzymie."

A jak cały zespół wyszedł? kopanina tego typu oglądana jest tylko w meczach A-klasy i finałach LM. Wszyscy byli spięci, dopiero po trafieniu Eto'o obudzili się.

Moje zdanie jest takie - ostatnie dwa lata to dla Valdesa wyraxna stabilizacja formy, niesamowita koncentracja w mechach o 3 pkt. z ogórkami, i coś bardoz waznego w tym fachu - żelazna psychika. Błędy swoje, zespołu, nieprzyjazny doping -to nie ma wpływu na dalsze jego poczynania. Błedy są domeną ludzką, każdy je popełnia, ale Valdes nauczył się nie popełniać ich seriami. Do tego, czym obdażyła go natura - fenomenalny refleks, intuicja, odwaga i pdychika, dołożył lata pracy nad wyjściami do piłek, grą nogami i obroną strzałów z dystansu. ponadto, jego forma jest bardzo stabilna - dwa gorsze mecze, gdy w sezonie rozegrał ich 45, zakrawa o czepiactwo. Obecnie jest w czołówce bramkarzy, i umówmy się - nikogo lepszego nie można kupić. Bo po co nam 39letni Holender... ;]

No Wysoki skubany jest , ale Pique wyższy

od zawsze i na zawsze za Valdesem. Dla mnie bramkarz jak najbardziej odpowiedni dla Barcy. Bardzo Go szanuje i sadze, ze spokojnie mozna go wkleic w czolowke swiatowa... chcialbym jednak uslyszec, kto jest teraz od niego lepszy? Iker oczywiscie, ale poza nim?

no ja wlasnie o tym mowie. viki to jest top. bo kto od niego jest lepszy teraz? 3-4 bramakrzy może dla niektórych. ale trzeba tez wziac poprawke jak broni viki w najwazniejszych meczach. to jest dla mnie superważne. a viki w ważnych meczach ratuje nam dupe albo zatrzymuje ogien druzyny przeciwnej. (z MU w tym roku cała druzyna zaczela nerwowo wiec bym nie jednostkował ;] )

Z grubsza zgadzam się z autorem. Moim zdaniem Valdes ma słabsze momenty i wtedy kiksuje. Ale zdarzają się one coraz rzadziej, a wtedy gdy drużyna gra swoje Valdes jest pewnym punktem zespołu.

Jedni bramkarze grają dobrze gdy cała drużyna gra słabo i wtedy zostają bohaterami - dużo sytuacji=dużo parad= bohater... Valdes jest zupełnie inny, on gra tak jak reszta drużyny, przy czym w przypadku porażki winny jest VV. No bo przecież pudłujący dziesiątki razy na bramkę przeciwnika Eto'o , Messi czy Henry nie puścili ani jednej bramki a Victor 1 za dużo...

VV nie jest idealnym bramkarzem - ale lepszego i lepiej pasującego do Barcelony obecnie nie ma.

mysle ze to mialo byc podsumowanie valdesa z ostatnich kilku sezonow,a nie cos odkrywczego. fajny tekst - slowa uznania dla autora.

mysle ze to mialo byc podsumowanie valdesa z ostatnich kilku sezonow,a nie cos odkrywczego. fajny tekst - slowa uznania dla autora.

Jak dla mnie zostało, bo Valdes to w mojej ocenie obecnie absolutny top jeśli chodzi o bramkarzy na świecie. Ale o tym z Challengerem już sobie pogadaliśmy ;)

ogolnie dla mnie nic odkrywczego. ale dobrze ze to zostało powiedziane, bo niektorzy tego nigdy by nie zobaczyli a moze i nie zobacza.