W ciszy stadionu. Jedenastka dekady

Karol Chowański 'Challenger'

19 sierpnia 2009, 18:32

70 komentarzy

Muszę się przyznać, że odczuwam ostatnio dość przeszkadzające uczucie. Chodzi za mną krok w krok i zwyczajnie irytuje. Trwale i metodycznie, choć subtelnie i drugoplanowo. Stan ten trwa praktycznie od końcówki minionego sezonu. To rodzaj zdziwienia, że po historycznym El Triplete komuś jednak udało się podkraść wakacje całemu barcelonismo. I zaskoczenia, że tak łatwo przyszło mediom kupić banalną i ckliwą historię o zazdrosnym madrytczyku z zamieszkania (bo nawet nie z urodzenia), którego tak bardzo oburzyła wieść o historycznej wiktorii piłkarskiego rywala, że (znów) rzucił codzienność w kąt, by ruszać "swemu" klubowi na ratunek. I po kredyt. Na kolejne szalone zakupy.

Euforia mediów na temat setek milionów płynących z Madrytu jest nudna i powoli staje się ciężkostrawna. Oczywiście, wydawane kwoty i kontraktowani piłkarze robią wrażenie na każdym, kogo kręci futbol, ale na medialne tornado o takiej skali nie zasługuje żaden sportowy team, który jeszcze nic wspólnie nie osiągnął. Ekscytacja "tym, co może być" zakrawa na groteskę w chwili, gdy tak niedawno inna drużyna empirycznie udowodniła całej Europie swoją absolutną hegemonię.

Dlatego piszę. By zwrócić tej drużynie jej czas, oddać atencję stosowną do kalibru odniesionego właśnie triumfu. Próżno szukać w te wakacje podobnych głosów w mediach głównego nurtu. Po dwóch dniach rzeczywistej egzaltacji, zajęły się wskaźnikami sprzedaży białych koszulek z numerem 9 zbyt zapamiętale, by dostrzec miast wielkości ułudnej - tę prawdziwą. Bo już udowodnioną. Gdy Real z Cristiano, Kaką, Benzemą, Albiolem i Alonso w składzie zdobędzie się na triumf porównywalny z barcelońskim, będę jednym z tych, którzy pierwsi dołączą do gratulacji. Ale obecne lato powinno absolutnie należeć do Barçy. Drużyny, która na to faktycznie zasłużyła.

Barça tworzy historię

Klasycznym trypletem zwykło się nazywać w futbolu zdobycie mistrzostwa ligi, pucharu krajowego lub pucharu ligi (nie jest rozgrywany we wszystkich krajach) oraz najwyższego klubowego trofeum na kontynencie. Triumf Barçy AD 2009 jest piątym takim wydarzeniem w historii europejskiej piłki. Katalończycy dokonali tego po Celticu (1967), Ajaxie (1972), PSV (1988) i Man Utd (1999). Tegoroczny triumf FC Barcelony należy ponadto nazwać historycznym z punktu widzenia klubowej piłki na całym świecie; poza Starym Kontynentem tryplet zdobyto tylko 8 razy (1x CONCACAF, 2x Azja, 5x Afryka). Co ciekawe, tylko raz odnotowano kwartet (Celtic w 1967 roku wykorzystał szansę zdobycia 2 krajowych pucharów) i obronę trypletu (egipski Al-Ahly w 2006 roku).

Wydarzeniem bezprecedensowym pozostanie już na zawsze barcelońska wiktoria dla futbolu hiszpańskiego. "Ten pierwszy raz" jest zjawiskiem niepowtarzalnym, przeważnie bywa też niezapomnianym. Szczególnie boleśnie odczuto to w Madrycie, toteż nie może dziwić tak ogromna mobilizacja władz Realu. Skład z sezonu 2008/2009 został przemieniony nawet nie w Galacticos II, ale wręcz Galacticos². Jednak atuty Dumy Katalonii z minionych 12 miesięcy nie stracą na aktualności u progu nowego sezonu. Przypomnę zatem czynniki, które pozwoliły zakończyć ten niezapomniany rok pełnym sukcesem. Włodzimierz Szaranowicz z pewnością powiedziałby w tym miejscu "przeżyjmy to jeszcze raz", ale ja z tymi słowami zaczekam do 31 sierpnia...

Teoria pizzy domowej roboty

Koszykarski komentator ESPN, Bill Simmons, legenda dziennikarstwa sportowego, porównał kiedyś prawidłowo funkcjonującą drużynę do własnoręcznie przyrządzonej pizzy. Dobra pizza wymaga dobrych składników. Dobra drużyna wymaga dobrych graczy. Każdy z nich musi następnie znaleźć swoje odpowiednie miejsce. Wiadomo, trzeba zacząć od ciasta, sosu pomidorowego i sera, przydadzą się też pieczarki, szynka i papryka. Ale to proporcje i sposób przyrządzenia decydują o tym, czy kolacja zakończy się towarzyskim sukcesem czy zdefiniowaniem na nowo pojęcie kulinarnej porażki w mgiełce pożaru piekarnika. Podobnie jest w piłce nożnej - dobry klub, podobnie jak pizza, potrzebuje czasu na przyrządzenie, podgrzanie i ochłonięcie. Nie możesz po prostu sypnąć czegokolwiek na placek i oczekiwać boskiego smaku. Nie radzę też rzucać się po widelec natychmiast po wyjęciu pizzy z piekarnika. Spali Ci podniebienie. Zarówno domowa pizza, jak i drużyna piłkarska potrzebują czasu na osiągnięcie prawdziwej doskonałości.

Sezon 2007/08 zakończył się dla Barçy wielkim rozczarowaniem. Przy niedawnym odrodzeniu Blaugrany (przypominam: zaledwie w rok później) bardzo ważną rolę odegrało właśnie długoletnie scalanie się drużyny. Valdés, Márquez, Puyol, Xavi, Iniesta i Messi to piłkarze obecni w klubie od sezonów. Kilku członków kadry gra ze sobą już od drużyn juniorskich. Tworzą razem monolit, którego rozbić nie udało się nikomu ani w La Liga, ani w Pucharze Króla, ani w Lidze Mistrzów. Doskonałego zrozumienia i pełnego zaufania nie można kupić. Trzeba je wypocić. Wspólnie.

Josep Guardiola

Unoszące się u progu lata 2008 nad zarządem widmo wotum nieufności i chęć zapewnienia sobie przychylności socis być może ostatecznie przeważyły kandydaturę Guardioli, ale nigdy nie umniejszały jego potencjalnych kwalifikacji. Ostatecznie - to one okazały się zwycięskie. Interesującej biografii Guardioli i tle jego wyboru na trenera pierwszej drużyny z pewnością przyjrzę się kiedyś pełniej, tym razem chciałbym jedynie zwrócić uwagę na te wyjątkowe cechy Pepa, które miały udział w doprowadzeniu Barçy do potrójnej korony.

Josep Guardiola już podczas swojej kariery piłkarskiej przejawiał zdolności przywódcze, a z biegiem lat rosło jego zainteresowanie zagadnieniami taktycznymi i dużo słuchał - potwierdzali to wielokrotnie jego koledzy z boiska i byli trenerzy. Po Bakero na kilka lat przejął kapitańską opaskę, a umiejętności interpersonalne i profesjonalizm sprawiały, że cieszył się ogromnym zaufaniem drużyny... Doświadczenie długiej, zwycięskiej i bogatej kariery piłkarza (co ważne, nie wolnej przy tym od trudniejszych chwil) pozwalało mieć nadzieję, że Guardiola-trener szybko zyska szacunek piłkarzy i znajdzie z nimi wspólny język. Miniony rok w pełni to potwierdził. Trzeba też podkreślić niebagatelną rolę, jaką w procesie tym odegrał fakt, że Guardiola jest "stąd", z Camp Nou. I z La Masía.

Sytuacja pierwszej drużyny, jaką zastał Guardiola latem 2008, nie była optymistyczna. Niesnaski pomiędzy zawodnikami, rozczarowanie dwuletnim brakiem trofeów i ligowa dominacja Realu składały się na wyjątkowo negatywną atmosferę. Pep przedstawił jednak swoją wizję sukcesów, a piłkarze odpowiedzieli mu kredytem zaufania. Imponowało, jak inteligentne i wyważone są przedsezonowe wypowiedzi Guardioli. Przebijała przez nie zaskakująca skromność - a przecież słuchaliśmy w jednej osobie legendarnego piłkarza i trenera czołowego klubu świata. Przykłady Alexa Fergussona czy José Mourinho pokazują, że splendor jedynie tej drugiej cechy zupełnie wystarcza, by wypowiadać się w zgoła odmiennym tonie... Mister mówił dużo o szacunku, jakim darzy swoich piłkarzy, podkreślał ich ciężką pracę w presezonie jednocześnie tonując wakacyjną gorączkę oczekiwań i zdejmując z piłkarzy presję. Elegancja, inteligencja, skromność i afirmacja drużyny będą już cechować każdą konferencję prasową i multum wypowiedzi Josepa Guardioli do końca sezonu 08/09. Nie jest to zwyczajem powszechnym wśród szkoleniowców na tym poziomie rywalizacji.

Seria fortunnych zdarzeń

Nominacji Guardioli wielu culés nie popierało. Z racji braku jakiegokolwiek doświadczenia Pepa na ławce na tym poziomie rozgrywek, nie wahano się nawet tytułować tej decyzji Zarządu "szaloną". Generalne poparcie towarzyszyło natomiast postanowieniu władz klubu o pożegnaniu się z Ronaldinho i Deco. Ciężko powiedzieć, czy to właśnie ta dwójka była najbardziej winna eskalacji negatywnych emocji w szatni i spadkowi wyników zespołu w tempie downhillu na X-Games. Ale z dzisiejszej perspektywy decyzję o pozbyciu się z klubu tej dwójki pomocników trzeba nazwać trafioną. Wystarczy spojrzeć, w jakim punkcie kariery Deco i Ronaldinho są dziś. Ówczesne uzyskanie za R10 aż 21 mln euro nazywam jednym z najbardziej jednostronnie opłacalnych transferów w historii piłki. Korzystając na powszechnie znanej fascynacji Brazylijczykiem Gallianiego i Berlusconiego, Barça zrobiła genialny interes. Niemożliwym jest stwierdzić, czy inicjatywa sprzedaży wspomnianej dwójki należała bardziej do Guardioli czy Laporty i zarządu. Teraz nie ma to jednak większego znaczenia - szczęśliwie dla Barçy, że obaj odeszli. Równolegle, fiaskiem zakończyły się poszukiwania kupca dla Samuela Eto'o. Jego finalne pozostanie w klubie nazwać należy kolejnym pomyślnym zbiegiem różnych okoliczności; rola Kameruńczyka w zdobyciu trypletu miała się okazać niebagatelna.

Pożegnano się ponadto z Zambrottą i Edmílsonem, Thuram zakończył karierę. Barça kupowała. Na wieki pozostanie dla mnie zagadką, jakim cudem Sir Alex Fergusson tak łatwo odpuścił Piqué. 5 mln euro brzmi dziś okazyjnie, bo po roku Katalończyk wart jest przynajmniej 3 razy tyle. Równie trafionym transferem okazał się Dani Alves, który momentalnie zgrał się z drużyną dając jej piąty bieg w ataku. Seydou Keitę należy również nazwać sprawdzonym nabytkiem. Te trzy transfery zmieniły oblicze drużyny i wprowadziły do niej nową jakość, choć w przypadku Alvesa obawy były przed sezonem duże; głównie z powodu ceny, której dziś nie żałuje żaden culé.

Bardzo miłym zaskoczeniem okazała się postawa Sergi Busquetsa, imponował formą szczególnie w rundzie jesiennej. Na koniec sezonu objawił się z kolei talent Touré jako środkowego obrońcy.

Niestety, mało błyskotliwa postawa Sáncheza i Pedro, niepewne wejście w drużynę Cáceresa, zawód formą Guðjohnsena i transferowa porażka w postaci Hleba znacznie ograniczyły pole manewru trenera w kwestii składu. Dlatego ogromnej rangi nabrała w trakcie sezonu kondycja zdrowotna kluczowych zawodników. Wystarczy chwila analizy, jak na wyniki mógłby wpłynąć brak niemiłosiernie poniewieranego przez rywali Messiego, dłuższa absencja Iniesty, nieobecność Xaviego, Alvesa, Henry'ego czy Eto'o. Przewlekła kontuzja któregokolwiek z nich mogłaby zahamować marsz po tytuły, brak choćby dwóch prawdopodobnie by go zatrzymał.

Dlatego tak wielkim szczęściem Dumy Katalonii był brak poważniejszych urazów niż przypadki szczęśliwie reanimowanego na Rzym Iniesty i Márqueza na koniec sezonu.

Jedenastka dekady

Króciutka ławka FC Barcelony z sezonu 2008/09 sprawia, że nie pokusiłbym się o nazwanie jej "drużyną dekady". Większe szanse miałyby na to inne, kompletniejsze kadrowo formacje ostatniego 10-lecia. Na uznanie zasługuje jednak wyjściowy skład Barçy. Valdés, Abidal, Márquez/Piqué, Puyol, Dani Alves, Yaya Touré, Iniesta Xavi, Henry, Eto'o i Messi to drużyna kompletna. Puryści mogliby się ewentualnie przyczepić do Abidala, jednak zarzut ten zbić należy kontrargumentem o balansie pomiędzy lewą a prawą stroną obrony. Alves to typowy wingback, naturalne jest posiadanie po drugiej stronie boiska obrońcy o bardziej defensywnej orientacji. Co do Víctora Valdésa - zdobywając po raz drugi Trofeum Zamory też udowodnił swą wartość.

Potencjał i komplementarność tej "11" oraz doniosłość El Triplete skłaniać mogą do wniosku, iż na tle innych zwycięskich wyjściowych formacji ostatniego 10-lecia, tytułowanie Barçy 2008/2009 "jedenastką dekady" jest zupełnie zasadne. Jako odnoszące faktyczne, choć pomniejsze, sukcesy nie umywają się do niej stetryczały od dawna Milan ni madrycki Real świecący Karankas, Solaris y Pavones, przegrywający na krajowym podwórku Liverpool, krocząca w Europie od klęski do klęski Chelsea Abramowicza, Bayern, Man Utd czy nawet Barça 2006 z dużo słabszą niż dziś linią obrony. Nikt.

Przeżyjmy to jeszcze raz

Prawdziwą wykładnią faktycznej wielkości drużyny jest tzw. "sezon po". Po sezonie 2006/07 barcelonismo nie trzeba tego wyjaśniać. Tak spektakularny kryzys atmosfery w drużynie nie powinien się powtórzyć w obecnej sytuacji (trener, piłkarze), to inne czynniki okażą się języczkiem u wagi. Do dotychczasowej transferowej bierności Zarządu nie należy przywiązywać zbyt dużej wagi. Może ktoś jeszcze dołączy do drużyny tego lata, może władze klubu wybiorą eksperyment z poklejeniem składu wychowankami. Ale nie wolno zapominać, że kluczowy moment sezonu to wiosna. A przed wiosną jest jeszcze zimowe okienko transferowe.

Tymczasem należy mieć nadzieję, że kontuzje nadal omijać będą szerokim łukiem Camp Nou. Pozostaje też pytanie, jak z presją nadchodzącego sezonu poradzi sobie Guardiola. To mimo wszystko świeżak na tym poziomie rozgrywek, tryplet nikomu nie daje automatycznie +10 lat doświadczenia. Toteż pewną niewiadomą pozostaje, jak poradzi sobie teraz, gdy jego zawodnicy osiągnęli triumf absolutnie historyczny. Pełna dyscyplina, mobilizacja i niesamowita motywacja u zawodników (szczególnie była widoczna i słyszalna u Henry'ego) mogą osłabnąć. Nie tylko pod wpływem sukcesu czysto sportowego, ale również tego finansowego (na mega premie na pewno nikt się nie obraził). Josep Guardiola stoi więc przed największym wyzwaniem w życiu: ponownie zmotywować tych chłopaków do pracy. Inaczej on i jego drużyna staną się zakładnikami swojego sukcesu. Na krajowym podwórku rywalizować przyjdzie przede wszystkim z Realem.

Na tegorocznym Berlinale swój reżyserski debiut pokazała Madonna; wchodzi on zresztą obecnie do polskich kin. Po pokazie prasowym jego chaotyczną konstrukcję tłumaczyła zapatrzeniem na swoje reżyserskie autorytety. Wymieniła Altmana, Bergmana i Antonioniego - legendy filmowej awangardy. Dla zgromadzonych krytyków było to nazbyt ambitne porównanie biorąc pod uwagę słabiutki poziom "Filth and Wisdom" i wywołało na sali reakcję wprost odwrotną do zamierzonej. Duża część obecnych nie kryła się z rechotem, ci bardziej stonowani wymieniali się tylko kpiarskimi uśmieszkami.

Wynik odwrotny do nadziei Péreza może też osiągnąć Real - a upadek boli tym bardziej, im wyżej się siedzi. Przywołując raz jeszcze teorię Billa Simmonsa warto pamiętać, że Barça tę drużynę już ma - w dodatku wspólnie zaprawioną w najcięższych bojach. Madrytczykom stworzenie drużyny ze zlepku gwiazd (nawet mimo faktu, że gwiazdy zostały tym razem sprowadzone na wszystkie kluczowe pozycje, a nie tylko do formacji ofensywnych) może zająć trochę czasu. Po którym przewaga Barçy może już być nie do nadrobienia. Przeżyjmy to jeszcze raz.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Też byłem zdziwiony, że "wielkie transfery" przycmiły sukcesy Barcy,ale co zrobic, w piłce liczy się głównie kasa.

ps. Świetna robota.

szacunek

Ten tekst jest skierowany bardziej w stronę kibiców, ktorzy nie docaniają historycznego sukcesu Barcy. Czytając go czułem się jakby poprzedni sezon był kiepski a ten będzie fantastyczny albo inaczej autor usprawiedliwia Barce jeśli coś w tym sezonie pójdzie nie tak. Moim zdaniem autor ma po prostu obawy przed sezonem :) Ja to rozumiem, gdyż każdy zespół zaczyna wszystko od nowa i zasługuje na szacunek.

Ogólnie tekst ciekawie napisany :)

Zywiec21

A miałem nadzieje że 21 to wiek a nie IQ...:/

Coż nie wiesz co to przychód a co to zysk więc o sumy nie będę pytał. Jednak skoro wszytko według Ciebie wzrośnie to skup się wyśil wszytkie szare komórki i odpowiedz mi ta konkretne pytania:

- Kiedy będą te nowe kontrakty sponsorskie?

- Czy Perez może renegocjować umowy na prawa telewizyjne gdy są one poręczeniem w kredycie bankowym?

- O ile wzrośnie realny przychód z podniesienia cen biletów

Czekam na konkretne odpowiedzi a nie słodkie pierdzenie w stylu Jurka Engela.

Klub pilkarski to nie tylko pilkarze, trybuny i pilka w grze. To podmiot gospodarczy funkcjonujacy w gospodarczej rzeczywistoci. Dzis ta rzeczywistosc jest na zakrecie i kazda decyzja biznesowa musi brac to pod uwage. Wydanie na pilkarzy grubo ponad 200 mln euro jesli nie jest sie szejkiem spiacym na barylkach ropy jest dzis decyzja co najmniej nieroztropna. Dla niektorych podstawy ekonomii, krotki okres a dlugi okres i elementarna roznica pomiedzy PRZYCHODAMI a ZYSKIEM sa jednak czysta abstrakcja i gadaniem o gwiazdach. Dobrze, ze mimo wszystko nie brak glosow rozsadku. Zal tylko, ze o finansach czasami najglosniej wypowiadaja sie ignoranci niemajacy o tym pojecia. Ekonomia jednak nie klamie - i proby jej zakrzyczania sa co najmniej dziecinne. Wystarczy, ze wyniki nie usatysfakcjonuja sponsorow: beda renegocjowac za rok umowy; kibicow: przestana tlumami przychodzic na stadion i kupowac na tony memorabilia; pilkarzy: zaczna sie klocic; trenera: pojdzie sobie away. Real podejmuje ogromne ryzyko - i finansowe, i sportowe. Barca, nawet mimo pewnej biernosci transferowej i marketingowej swieci jednak niesamowitym w tych gospodarczych czasach przykladem stabilnosci i odpowiedzialnosci finansowej. Wszystko.

mialem na msyli ze w barcelonie beda 2-3 kontuzje - sorry za zgubienie slowa

Dwa komenty do tekstu.

1. cena 21mln za Ronniego jest daleko w tyle za 96mln CR (kupno 15mln) albo 35mln Daniego Alvesa (za ktorego Sevilla zaplacila 300tys.), choc oczywiscie przy jego formie 21mln wydaja sie cudem

2. Ile bylo pktow minionego grudnia nad Realem? 18? I wszyscy krzyczeli ze juz niemozliwe na dogonienie Barcy. A w lutym/marcu/kwietniu wszyscy trzesli tylkami... wiec kazda strata jest do odrobienia, poki matematycznie jest to mozliwe.

Jedenastka kosmiczna!:D

Ale bardzo ale to bardzo widziałbym w niej za np dwa lata zamiast Henry'ego Matę!:)

oprócz tego rzecz jasna Cesc Fabregas, Keirrison, Chigrynski, Filipe( to na rezerwę raczej i jako świetni zmiennicy dla graczy z pierwszego składu)

Zywiec

Nie napinaj sie tak bo ci żyłka pęknie. Teroie Challengera czy np Casillas sie skuma z obroncami, ze sklad sie w pore nie zgra sa przykladami takimi samymi jak teorie "Realowców" ze w Barcelonie beda 2-3 i juz nic nie wygramy. Jednym slowem wszystko moze sie stac wiec nie ma co sie spinać.

"Ty sugerujesz, że niby Real zbankrutuje, bo nie bedzie w stanie zapłacic pensje dla zawodników o_0?" umiesz czytać ze zrozumieniem? gdzie on sugerował bankructwo Realu? sugerował tylko ze polityka Realu nie jest najlepsza i moze nie wyjsc temu klubowi na dobre co nie ma jeszcze nic wspolnego z bankructwem!

challenger

Wg mnie Sneijder nie przejdzie gdyz:

1. Laporta kiedys obiecal ze nie bedzie kupowal zawodnikow Realu i ze oczekuje tego samego od Realu (jesli jest slowny a mysle ze jest)

2. Sneijder nie zgodzi sie siedziec na ławce.

Zywiec21 ekonomisto od siedmiu bolesci, a nie bierzesz pod uwage sytuacji, w ktorej gwiazdy beda grac piach, a co za tym idzie mniej kibicow bedzie chcialo je ogladac, bedzie mniejsze zainteresowanie sponsorow itp itd. Wszystko zalezy od wynikow a tych poki co nie ma, bo sezon sie jeszcze nie zaczal wiec na razie twoje wyliczenia o kant dupy mozna potluc.

Ja tam często odpalam Real-Barca 2:6 oraz skrót z Manchesterem:) A w mediach krótko się gloryfikowało Barcę 08/09. Dla mnie i całego barcelonisimo za krótko. Perez wiedział kogo kupić i przede wszystkim kiedy kupić. Kupował w idealnej kolejności (bardzo ważne jeśli chodzi o poprawę wizerunku klubu). Szkoda (i mam tu żal do Txiki'ego), że tak mało transferów udało się przeprowadzić. Gdybyśmy wyjęli Mascherano, Real nie dostałby Alonso i wtedy możnaby było liczyć na wielką klapę ruchów Pereza. Jednak w obecnej sytuacji na katastrofę w Realu nie liczę. Higuain z Benzyną może będą mięli lekką kosę i wiadomo że to Higuain jest lepszy, równiejszy, ograny w PD, ale mimo wszystko każdy z nich będzie walczył o swoją szansę, o to żeby wygryźć drugiego. Mogą się nawet nie lubić, ale nie liczę że zaczną chlać jak Ronnie, tylko raczej będą próbowali pokazać światu, że trener myli się jeśli na nich nie stawia. Mamy za sobą historyczny sezon i graliśmy nieziemsko. To było niezwykłe, cudowne, zawsze będziemy oglądać to w autobusach, na mp4-kach, czy na chacie ze znajomymi przy piwku. Myślę jednak (jak wielu), że Cziki jest słabym graczem i ten sezon nie będzie już taki dobry jak poprzedni, a Real swoje odegra. Presja ciąży na Realu, ale weźmie ją na siebie głównie CR7 (który pewnie bogiem nie będzie), a reszta będzie dzięki temu mogła grać swój dobry futbol. Nie wiem czy to będzie aż tak nieziemskie jak Barca z potrójną koroną, ale graczy mają cholernie ambitnych i młodych, a oni muszą wydrzeć nam swoje 5 minut i wiedzą o tym doskonale. Rozluźnienie w szeregach Barcy przyjdzie na pewno po potrójnej koronie. To jest naturalne. Nie zmienia to faktu, że to Real musi wygrać w tym sezonie Ligę lub Ligę Mistrzów, a my nie musimy, jeśli wygramy KMŚ i dwa Superpuchary. Wie o tym Cziki, wie Laporta i wiedzą klubowi ekonomiści, którzy szykują się na niezłe płukanie kieszeni w następnym sezonie. Już w sierpniu możemy mieć dwa superpuchary. Jeśli to się uda, wystarczy dołożyć KMŚ i wygrać z Realem Ligę lub Ligę Mistrzów, żeby zaliczyć świetny sezon. CdR się nie opłaca i pewnie sobie te rozgrywki odpuścimy grając Barcą Athletic. Mimo wszystko liczę na błysk Jeffrena, Pedro, Muniesy. Mam nadzieję, że to będzie ich sezon.

Alwaro widzę, że nic nie rozumiesz... Skoro do Realu przyszły dwie gwiazdy światowego formatu czyli Ronaldo i Kaka to logiczne, ze wszystko wzrosnie co nie?! Czyli droższe prawa do transmisji, nowe kontrakty ze sponsorami, wieksza cena biletów itp! Umiesz myslec?

Zywiec 21 czy vel o_0?

Sprawdz czy czasem nie można wystawić 2 ekip w la liga. To by dopiero reial miał pole do popisu po2 mistrzostwo! Bo wszak obie jedenastki sa najsilniejsze...

"I Real nie będzie miał zysków tylko z " koszulek, majtek, prezerwatyw, swieczek i innych dewocjonaliow z wizerunkiem C. Ronaldo czy Kaki" ale z biletów, które będą droższe, z praw to transmisji , od sponsorów, z praw wizerunku itp. Ale chyba CI takich rzeczy nie musze tłumaczyć ( czy musze o_0?)"

A teraz nie ma? teraz sponsorzy nie płacą? Telewizje też nie? O ile % bilety wzrosną i jak się to będzie miało realnie do wzrostu PRZYCHODÓW (bo o zyskach to możecie zapomniec)?

" Negredo gwiazdą o_0? On jest jak narazie bardzo dobrym obrońca ale nie jest gwiazdą!" Miało byc napstnikiem, a nie obroncą :P

challenger Z tymi gwiazdami to przesadziłes teraz i to ostro... Negredo gwiazdą o_0? On jest jak narazie bardzo dobrym obrońca ale nie jest gwiazdą! Tak samo Arbeloa czy Garay! I dla Twojej wiadomości o Garay'u nie zapomniałem... Pisałem o transferach Pereza a nie Calderona! A Garay został kupiony przez Calderona i teraz wrócił z wypozyczenia! Co do Benzemy i Higuaina to tez ostro pojechałeś... Te twoje snucia, że Higuain obrazi się na Benzemę to chyba sam w to nie wierzysz... Manuel nie jest głupi... Myslisz, ze nie będzie robił rotacji? Raz zagra Raul, raz Higuain a raz Benzema! Co pokazywał w sparingach! I nie musisz mi tłumaczyć czemu Arbeloa tyle kosztował, bo wiem o tym! A i widze, że dla Ciebie zawodnik, który przychodzi do Realu to gwiazda.... Spoko.

"Skoro trzonu kadry z poprzedniego sezonu nikt nie chce kupic" kogo miałes na mysli o_0? Gadałeś z zarządem Realu kogo chcą sprzedać? W składzie Realu jest 28 zawodników! VdV i Negrdo na 99% odejdą... Tym 3 zawodnikiem, który odejdzie to ktoś z obrońców Torres/Drenthe, bo jest ich 9 w Realu....]

"Casillas nie skuma sie z nowymi obroncami" no to ciekawa teoria... Ty chyba nie iwesz, że Casillas gra z z obrońcami Realu w reprezentacji Hiszpani... Albiol, Arbeloa i Ramos to reprezentanci Hiszpani więc dleczego, by miał sie z nimi nie skumać o_0? A z Pepe gra już 2 lata więc nie widze problemu....

"Pepe zacznie kolekcjonowac czerwone kartki" Tak samo może Puyol kolekcjonowac czerwonee kartki i co z tego? Co to ma do rzeczy?

Sledzac przeslanki z Bernabeu taki Gago czy van der Vaart sa na dzis odpowiednio 8. i 9. srodkowymi pomocnikami* w druzynie! To bedzie kosztowalo. Bardzo duzo" I co z tego, że ich pensje bedą kosztować? Ty za to płacisz? Co Cię tak interesuje ile to bedzie kosztowac o_0? Zarząd Realu chyba wie lepiej od Ciebie co maja robic co nie?

I kto Ci powiedział, że Sneijder jest na sprzedaż? Słuchasz gazet? To powodzenia... Ja proponuje Ci znaleźć oficjalną wypowiedx Manuela na stronie RM.com , w której mówił, że Sneijder i Robben nie opuszcza Realu... A jezeli nawet tak by było to uwierz mi nie przejdzie on do Barcelony....

"to pensje pilkarzy, ktorych nie da sie odlozyc jak splate kredytu, zjedza gros zyskow krotkookresowych z koszulek, majtek, prezerwatyw, swieczek i innych dewocjonaliow z wizerunkiem C. Ronaldo czy Kaki" Nie wiem ile Ty masz lat ale po tym tekście ktoś może wynioskowac, ze masz mało lat... Ty sugerujesz, że niby Real zbankrutuje, bo nie bedzie w stanie zapłacic pensje dla zawodników o_0? Boże litości... I Real nie będzie miał zysków tylko z " koszulek, majtek, prezerwatyw, swieczek i innych dewocjonaliow z wizerunkiem C. Ronaldo czy Kaki" ale z biletów, które będą droższe, z praw to transmisji , od sponsorów, z praw wizerunku itp. Ale chyba CI takich rzeczy nie musze tłumaczyć ( czy musze o_0?)

@masik 86 & horang: City dawalo dokladnie 25,5 miliona funtow, na euro bylo to wowczas niewiele ponad 30 mln, co daje ok. 10 mln euro roznicy wzgledem Milanu. Do City sam Ronnie nie chcial isc, wiec nie bylo o czym rozmawiac, ale tylko szejkowie pod szyldem City byli wowczas w stanie placic oprocz Milanu. Ronaldinho, tym bardziej za porownywalna kwote, nie chcial absolutnie nikt inny. Dlatego Barca zrobila doskonaly interes, a decyzje gallianiego i berlusconiego powinnismy naprawde uswietnic jakims klonem swieta dziekczynienia.

@mihal 21: Chodzi o to, ze w Barcy praktycznie tylko Dani wychodzi do przodu, a z tylu zostaje Abidal - absolutnie nie mozna tu mowic o porywnywalnej czestotliwosci i tym bardziej, efektywnosci wyjsc ofensywnych obu pilkarzy. Po prostu nie jest tak, ze raz wychodzi do przodu Eric, Dani zostaje, w kolejnej akcji na odwrot i jest rownie fajnie. Smiga prawie zawsze Brazylijczyk, a Abidal zostaje zazwyczaj z tylu wlaczajac sie do przodu z rzadka (np. z Athletic tez to pokazal). Z Maxwellem powinno byc inaczej - raz jeden, raz drugi, raz atak lewa strona boiska a broni prawa i za chwile na odwrot. To o to w tym chodzi - tej wymiennosci raczej nie daje Abidal.

I jeszcze jedno: krotkoterminowo bardzo milo jest miec w kadrze 24 graczy mogacych z marszu wskoczyc do 1ego skladu. Sledzac przeslanki z Bernabeu taki Gago czy van der Vaart sa na dzis odpowiednio 8. i 9. srodkowymi pomocnikami* w druzynie! To bedzie kosztowalo. Bardzo duzo. A zycie na kredyt jest zjawiskiem bardzo malo pozytywnym, szczegolnie w biznesie... Dlatego cena Sneijdera spada w oczach i na miejscu Laporty natychmiast bym sie nim zainteresowal. Sorry, ale 15 mln euro za pilkarza takiej klasy jako ofensywny srodkowy pomocnik "pierwszy z lawki" (za Xaviego i Inieste) to prawdziwa okazja, dla mnie nieistotne jest czy gral wczesniej w Realu czy w Espanyolu, to po prostu dobry zawodnik i dla lawki Barcy nic innego nie powinno sie liczyc. A jak ta 27-ka pilkarzy ktora ma teraz Real w kadrze, jednak zostanie (i jesli zostanie ich nawet o 4-5 mniej) - to pensje pilkarzy, ktorych nie da sie odlozyc jak splate kredytu, zjedza gros zyskow krotkookresowych z koszulek, majtek, prezerwatyw, swieczek i innych dewocjonaliow z wizerunkiem C. Ronaldo czy Kaki. I wtedy zrobi sie na Santiago Bernabeu bardzo ciekawie z czysto ekonomicznego punktu widzenia.

*po nastepujacych zawodnikach: Lass, Kaka, Alonso, Sneijder, Granero, Guti i M. Diarra

Albiol czy Benzema to talenty na miarę światową jeszcze sie rozwijają z tymi gwiazdami bym nie przesadzał,ale skoro tak to Ibrahimovic powinien nosić chyba status megagwiazdy.

@ Olo_17: Dzieki za wyjasnienie, zaprawde warto zapamietac i uszanowac. Na swoje usprawiedliwienie moge tylko dodac, ze od lat dokladnie sledze Premiership w mediach papierowych i audiowizualnych (nie tylko bezstronnie - Premiership obfituje w naprawde ciekawe mecze - ale szczegolnie jako kibic Arsenalu; pamietam, ze gdy trafial do klubu Bergkamp to juz wtedy od jakiegos czasu identyfikowalem sie z Kanonierami); nikt nigdy nie zajaknal sie o genotypie ww. skrotu i, jak pewnie sam wiesz, funkcjonuje on w artykulach, relacjach i ustach dziennikarzy na porzadku dziennym.

@ messigood: Gdy 1 raz lyknalem sage o Geralcie, tez nie rozumialem wielu wyrazow czy sformulowan, nierzadko biegalem po slownik. Wydawalo mi sie wtedy, ze Sapkowski zwyczajnie popisuje sie znajomoscia tego typu slow i uzywa ich jeno dla lanserki, tak jak dla lanserki dzieciaki kupuja sobie BMW e36 (koniecznie w coupecie) i montuja w nich tlumik o srednicy puszki piwa. Ale prawda jest taka, ze niektore emocje i odczucia w pelni oddac mozna tylko uzywajac wlasnie "afirmacji", "groteski" czy "komplementarnosci". Slownikow w necie bez liku, a czasem oddawanie tego samego znaczenia innymi slowy potrafi zajac bonusowe kilka linijek:)

@ zywiec21: Real stransferowal w tym oknie 9 zawodnikow - powrot z wypozyczenia Garay'a to rowniez wzmocnienie skladu. "Wzmocnienie" w sensie doslownym, bo dla mnie to rowniez "gwiazda", ewentualnie "gwiazdka" - swojej formacji, w pewnym sensie rowniez calej hiszpanskiej ligi biorac pod uwage istotny wykladnik "dokonania wzgledem wieku". Przypomne Ci, ze to nie tylko b. dobry obronca; w racingu byl rowniez stalym egzekutorem rzutow wolnych i karnych. Dziwne, ze nie pamietasz o tym jako fan Realu, bo wlasnie Realowi zaaplikowal w kwietniu 07 dwa rzuty karne (w calym sezonie strzelil wtedy 10 bramek, incl. 7 karnych) i porazke 1-2 na sardinero. Takze: 1) Garay - gwiazdKa swojej formacji. 2) Arbeloa - gwiazda swojej formacji na skale calej Premiership. 3) Benzema - mimo wszystko gwiazda Ligue 1 (jaka liga, takie gwiazdy) i potencjalna gwiazda na wieksza skale (wiek). 4) Xabi Alonso - absolutna swiatowa gwiazda na swojej pozycji i niekwestionowana gwiazda Premiership. 5) Albiol - gwiazda ligi i rodzaca sie gwiazda reprezentacji. 6) A skoro dla fanow Realu gwiazda La Liga nie jest Negredo (19 goli/34 mecze w slabiutenkiej Almerii) to nie mam dalszych pytan.

Arbeloa byl tani, bo za rok konczy mu sie kontrakt (casus Eto'o). Ale jezeli ani on ani Alonso nie przychodzili dla Ciebie do Realu jako gwiazdy to radze czesciej ogladac Premiership. Albo reprezentacje. Gwiazda nie musi z definicji kosztowac minimum 50 mln euro.

@czarna wolga: Ciekawa opinia. Dodam tylko, ze za czyhrynskiego odmowil klub a on jako odpowiedzialny pracownik z waznym kontraktem, odpowiedzialnie sie wypowiadal. Mata do Barcy chcial niewatpliwie, tylko takze nie puscil go klub. Fabregas - Arsenal dyktuje za niego cene, ktora chyba nie podoba sie Laporcie; wydaje sie, ze i w tym przypadku sam pilkarz na Camp Nou przenioslby sie chetnie. Villa ku transferowi miotal sie jak kanarek w klatce - tez nic z tego. Pilkarze to nie "wolni ptacy" tylko pracownicy. Z nadal waznymi kontraktami. A ze Barca ewidentnie dzis oszczedza - to ww. kluby pozostaja nieprzekonane. I Fabregasa ani Maty na Camp Nou ni widu ani slychu.

I znow @ zywiec21: I co z tego, ze Real ma silniejsza kadre. Oczywiscie, ze tak. Bo to fakt. Skoro trzonu kadry z poprzedniego sezonu nikt nie chce kupic i Real naprawde moglby wystawic od 1. kolejki 2 konkurencyjne (bo nie: rowne!) druzyny. Tylko, ze wystarczy, iz Kaka nie nauczy sie wspolpracowac z Ronaldo, Higuain sie obrazi o Benzeme (i mialby racje; uwazam Gonzalo za lepszego i pewniejszego gracza niz Francuz - bcs. doswiadczenie w La Liga), a Casillas nie skuma sie z nowymi obroncami, a Pepe zacznie kolekcjonowac czerwone kartki. I owszem, naturalne jest porownywanie potencjalu obu druzyn w probie analitycznego tekstu, bo moze fani Realu uwazaja swoj klub za najlepszy na swiecie, a negacje instnienia konkurencji za element swojej tozsamosci. I na swoich portalach koncentruja sie tylko na analizie wlasnej wielkosci i pucuja sie sumami wydawanymi na Krysie i reszte, olewajac istnienie i potencjalne atrybuty bezposredniej konkurencji - chyba za czesto ostatnio konczylo sie to 1/8 finalu, a 0-4 z Liverpoolem bylo doprawdy majestatycznym tego potwierdzeniem. Ale ja jako kibic Barcy mam pelna swiadomosc, ze bezposrednim konkurentem do mistrzostwa ligi (a moze nawet i CL; CdR niekoniecznie, bo licze na Jerzego:) jest wlasnie Real. Dlatego o tym pisze.

bardzo fajny artykuł, a jeżeli chodzi o real to bardzo bym sobie życzył aby w przyszłym sezonie pokazali dobrą grę chociażby w lidze mistrzów gdyż znudziła mi się już dominacja w połfinałach drużyn angielskich (swoista równawaga) w końcu finał bedzie na bernabeu wiec to bedzie dodatkową motywacją dla realu i barcy, wiadomo komu kibicuje w la liga bo troche sie rozpisalem o realu ;P

W każdym klubie trzeba coś wzmocnić nawet w takim jak barca, po fantastycznym sezonie.Nie ma klubów co cały czas grają takim samym składem i nie dokonują transferów .Zastanawiam sie tylko nad jednym..co by było jakby nie było CUDU w meczu z Chelsea?

no wlasnie, po co zmieniac cos co jest najlepsze??

Pep ulepszyl/wzmocnil te pozycje ktore tego wymagaly...

z to ze real robi tyle transwerow - swiadczy o tym, ze wiele tam trzeba bylo zmienic :)

a Real potrzebował więcej wzmocnień, dlatego tyle transferów.

Zywiec21

Ile ty masz lat? Mamy dokonywac 9 transferow jak real? Mowie ci spojrz na inne wielkie kluby, sa gorsze i dokonuja mniej transferow od Barcy. Guardiola wykryl 2 defekty i stara sie je naprawic, i praktycznie juz to zrobil.

czarna wołga Perez też miał przecież spektakularne sukcesy. Pisało się o nich wszędzie, nawet w prasie katolickiej. Jak tio się skończyło Każdy kto choć troche interesuje się piłką wie(no może poza 13latkami które mogą tego okresu jeszcze nie pamiętać. Zacznie się liga to wtedy bedzie mozna cos więcej powiedzieć o Realu. Narazie w sparingach szału nie ma no ale to tylko sparingi. Tak naprawdę to sezon zacznie się na dobre, gdy rozpocznie się faza grupowa ligi mistrzów.

"masik86 >>> tylko że Barcelona nie jest Realem , żeby tylko więcej kasy zyskać " Co miałes na mysli pisząc to? Bo teraz to obraziłes Real bezpodstawnie....

milosz93 O co Ci chodzi? A mam Ci przypomnieć jak ta druga jedensatka wygrała ligę i ograła Barcelone 4:1? A mam Ci przypomniec, że ta druga jedenastka pomimo słabego sezonu, zmiany trenera, zwolnienie Calderona, zamieszanie wokól niego dotrzymywała jako jedyna kroku Barcelonie? Jak była ona niepokonana przez 19 spotkan? Więc skończ pisac co było... Żyjemy rzeczywistością! Teraz się zaczyna nowy sezon! W zeszłym sezonie Barca była zdecydowanie najlepsza i gratuluje im zdobycia potrójne korony!

"Powiedz mi czlowieku w jakim jeszcze newsie wspominamy o realu?"

A chociażby niedawny news o wychowankach...

"Wiemy, ze chcecie aby caly swiat o was mowil o tym jak to jestecie zajebisci pod kazdym wzgledem, lecz niestety. Prawda jest inna, i mam nadzieje, ze kolejny raz w Gran Derbi wam dokopiemy, i w koncu przestaniecie sie pyszyc." To Ty napisałes nie ja...

"W poprzednim newsie napisales, ze Barça zaspala okienko transferowe, spojrz czlowiecze np na Chelsea, Manchester. Byli gorsi w poprzednim sezonie od nas a dokonali 1-2 transferow nieznanych graczy! A Barça sprowadzila juz kilku zawodnikow z najwyzszej polki, i przymierza sie jeszcze do 2 transferow. " Jakich Barcelona zawodników sprowadziła z najwyższej półki? Bo ja wiem tylko o Ibrze... A na rezerwie macie braki i to spore... I nie interesuje mnie jakiś tam Manchester czy Chelsea! Mówimy teraz o Barcelonie...

masik86 >>> tylko że Barcelona nie jest Realem , żeby tylko więcej kasy zyskać , Zarząd sprzedał go tam gdzie chciał pujść , czyli do Milanu , Bo nikt nie chce iść do ManC , No Tevez (bo go nie chciał Ferguson) Adebayor (Nawet Eto'o nie jest takim pazerniakiem )

Challenger

Bardzo dobry artykuł. Tylko mam jedno pytanie: Dlaczego dużo osób pisze że Abidal rzadziej się włącza w akcje ofensywne, bo musi być równowaga między lewą a prawą stroną, która ma być bardziej ofensywna. Przecież atakuje się tak: jeżeli atakuje sie lewą stroną to włącza się Abidal, a jeżeli prawą Dani Alves. Przecież nigdy nie ma tak że jak włączy się Abidal to do przodu pójdzie też Dani. Może mi to ktoś wytłumaczyć?

horang Może i trzeba płacić ale to chyba nie jest nasze zmartwienie :P

Zywiec21

Powiedz mi czlowieku w jakim jeszcze newsie wspominamy o realu?

Wiemy, ze chcecie aby caly swiat o was mowil o tym jak to jestecie zajebisci pod kazdym wzgledem, lecz niestety. Prawda jest inna, i mam nadzieje, ze kolejny raz w Gran Derbi wam dokopiemy, i w koncu przestaniecie sie pyszyc.

I powiem ci tak, moze i stworzy te dwie rowne jedenastki, tylko chcial bym ci przypomniac jak ta druga rowna jedenastka dostala w Gran Derbi.

W poprzednim newsie napisales, ze Barca zaspala okienko transferowe, spojrz czlowiecze np na Chelsea, Manchester. Byli gorsi w poprzednim sezonie od nas a dokonali 1-2 transferow nieznanych graczy! A barca sprowadzila juz kilku zawodnikow z najwyzszej polki, i przymierza sie jeszcze do 2 transferow.

masik86

ale Barca to więcej niż klub ,i liczy się ze zdaniem zawodnika .Moglismy miec te 18mln wiecej ,ale jak powiedziałem Barca mes que un club!!!!nie tak jak inne kluby

troche z ronim przesadzone ze swietny interes zrobilismy bo jak sobie przypominam city dawalo 40mln

Zywiec21

tak stary ,tylko takiej ławce też trzeba pensje płacic i to nie małą .A jak jakiś sukces to wszyscy dostaja bonusy nie tylko podstawowi.Więc na ławce lepiej mieć słabo opłacanych piłkarzy ,wzglednie młodzików ktorzy sie ucza i wchodza kiedy mecz jest juz wygrany zeby dac odpoczac podstawowym graczom .Nie mowie bo kilku na rezerwie msi byc klasowych zeby pociagnac gre jak cos nie wychodzi ,ale nie az tylu.

dredowawrozka

Zasrany to ty jesteś i jesteś ch** a nie fan Barcy ,bo ja kibicuje dla Realu ale szanuje Barce (jak widzisz pisze wielką literą jej nazwę).Jest dużo kibiców Barcy którzy również szanują Real i z nimi można dyskutować a ty możesz possać.Mam na ciebie wyje**** prosiaku elo

dredowawrozka To idx sobie zobacz co się dzieje na rm.pl... Tam 70% to pseudo kibice Barcelony! I robia tam burdel.... Jeszcze troche, a bedzie tam strona Barcelony a nie Realu.

Wiece co mnie smieszy? Ze czasami na tej stronie widze wiecej zasranych, placzacych fanow realu niz prawdziwych CULES. Co jest z wami? A z drugiej strony, wy chlopaki z realu nie macie swoich stron?! A moze nam poprostu zazdroscicie?! Bo mnie jakos w ogole nie ciagnie do waszej ufajtanej pieniedzmi witryny. Visca el Barca!

Noo dokładnie skoro taki Arbeloa jest gwiazdą to kim w Barcelonie jest taki Maxwell? Nieznaną postacią?

Po transferze Zlatana został pobity rekord komenatrzy na Marce. To pokazuje jak wielka jest frustracja w Madrycie. Wcale nie trudno było Laporcie ponownie zwrocic uwage całego świata na Barcelonę, Niestety, Laporta niepotrafi wygrać więcej na sukcesie klubu. Po takim sezonie do Barcelony powinni walic oknami i drzwiami wszyscy najlepsi pilkarze swiata, a tymczasem jakis Czygrynski odmawia, jakis Cesc sie waha, Mata nawet nie chce komentować, Villa nie umie postawic na swoim... Az strach pomyslec jak tak spektakularny sukces potrafilby obrudzic dla dobra klubu Perez.

I jezeli juz porównujecie Real i Barcelone to czemu nie całej kadry tylko podstawowy skład ? Bo jak narazie to Real ma silniejsza kadrę niz Barcelona... Real może z tej druzyny co ma obecnie stworzyć 2 równe jedenastki... A takich zawodników na rezerwie jak : Robben, Higuain/Raul, RvN, Diarra, Granero, Sneijder, Garay, Metzelder to chyba nikt nie ma mocniejszej ławki od Realu w Europie... I to jest plus Realu w najblizszym sezonie, a nie podstawowa jedenastka!

Pozdrawiam!

"Madrytczykom stworzenie drużyny ze zlepku gwiazd (nawet mimo faktu, że gwiazdy zostały tym razem sprowadzone na wszystkie kluczowe pozycje, a nie tylko do formacji ofensywnych) może zająć trochę czasu" hmm... Real kupił 8 zawodników : Kaka, Ronaldo, Benzema, Albiol, Arbeloa, Xabi, Granero, Negredo... I ja widzę tutaj tylko 2 gwiazdy Ronaldo i Kakę... O jakich gwiazdach miał na mysli autor pisząc "nawet mimo faktu, że gwiazdy zostały tym razem sprowadzone na wszystkie kluczowe pozycje, a nie tylko do formacji ofensywnych" ?

A tak swoją drogą czemu w każdym waszym artykule musicie pisać o Realu o_0? Czemu nie cieszycie się swoimi sukcesami tylko na każym kroku piszecie o "gwiazdach" Realu czy to tutaj czy na stronach Realu... Nie wiem naprawde o co wam chodzi juz...

BAN

genialny takst!! idealnie przedstawia obecna sytuacje w naszym klubie!!

az musialem sobie zalozyc konto zeby to skomentowac!:)

Olo_17

a kto powiedział,że ja się rzucam? zadałem tylko proste pytanie, bo nie interesuje mnie historia Manchesteru United ani realu, ani nikogo innego oprócz Barcelony, chociaż czasami warto też je poznać

Myślę, że rywalizacja z Realem będzie dostatecznym powodem do mobilizacji. Ponadto piłkarze też chyba są trochę zazdrośni o "zawłaszczenie" uwagi mediów po takim sezonie. Jak dla mnie chęć utarcia nosa Madrytowi jest dostatecznie kusząca i zachęcająca do walki na całego, przynajmniej w PD.

Bardzo dobry, nieco sentymentalny tekst ;)

aż się łezka w oku pojawia czytając ten tekst .... ;( ... :)

świetny artykuł, do tego challenger fajnie zauważył to co ja - w sprawie transferów pozostało jeszcze zimowe okienko, to tak dla pokrzepienia serc dla tych bardziej niecierpliwych;) i słusznie "nie wolno zapominać, że kluczowy moment sezonu to wiosna".

Świetny tekst, brawo Challenger

doskonały artykuł, oby takich więcej :)

Doskonały atrykuł. Brawa dla autora.

Co do kwestii Pereza jak i całego Realu to nie zdziwiłbym sie gdyby te wszystkie plany o podbiciu futbolowego swiata nie wypaliły. Działacze i trenerzy Realu wiedzą dosonale ze forsą doskonałej druzyny nie zbudują moze sklad będą mieli wspanialy ale czy to będzie zgrana, pełna finezji druzyna? Tego nie wie nikt. Nie zycze im źle, pragne tylko jako kibic Barcy by to Duma Kataloni odnosila najwięcej sukcesów. Jak bylem małym chlopcem (czyli smarkaczem po prostu) nawet troche kibicowałem Realowi. Mieli ROnaldo w składzie a tego gracza zawsze podziwialem. Ale byłem, jestem i będe kibicem Barcy.

Ostatni sezon był niezapomniany. Mnóśtwo goli i pięknych akcji oi oczywiscie potrójna korona. Jesli chodzi o szczegóły to najbardziej zapadnie mi w pamięc bramka Iniesty w meczu półfinałowym z Chelsea. Do konca wierzylem ze cos Barca zdziała i prosze.

Ten sezon będzie bardzo cięzki. Przyszli Ibrahimovic czy Maxwell ale kilku graczy odeszlo i kilku podstawowych graczy potrzebuje zmienników. Solidnych zmienników. Zmienników doswiadczoncyh. Owszem mamy kilku młodych graczy (Pedro, Jeffren np.) ale oni nie zawsze udźwigną ciezar gry, gdy odpoczywac będzie kilku postawowych graczy. Takze transfery sąpotrzebne i trzeba sie modlic zeby kontuzje omijały Barce szerokim łukiem.

Git produkcja :)

Challenger - wymiotłeś :D

bardzo dobry tekst, gratuluje obiektywizmu ;]

Przeżyjmy to jeszcze raz!

Świetna robota:-)

Challenger kawał dobrej roboty

Gratuluje natchnienia.

Naprawdę jestem godzien podziwu dla Ciebie "Challenger". To prawda na pewno wielu kibiców nie wie znaczenia kilku słów, ale dla mnie to nie ma mniejszego znaczenia. Tekst kwiecisty i poza tym nie widzę w nim żadnych błędów. Gratuluję.!

Bardzo fajny artykul ;D

VeB!

Kwestia skrótu nazwy Manchesteru United wzbudza wśród kibiców wiele dyskucji. Jedni mówią Man Utd, drudzy MU, jeszcze inni używają ascetycznej formy United. Złośliwi i najbardziej wtajemniczeni posługują się również skrótem Man U, który z różnych względów jest obraźliwy zarówno dla fanów, jak i piłkarzy Czerwonych Diabłów. Futbol.pl wyjaśnia dlaczego.

Duncan Edwards to jeden z piłkarzy zaliczany do legendarnych dzieciaków Busby'ego. Ale zanim tworzył legendę Manchesteru, był świetnie zapowiadającym się juniorem, który uczęszczał do szkoły w Dudely - sferze wpływów West Bromwich Albion. Ale wielki talent zwrócił uwagę szperaczy MU równie szybko i między obydwoma klubami rozgorzała wojna o piłkarza. Doszło do niespotykanej jak na lata 50. sytuacji, gdy lokalne gazety prowadziły kampanię na rzecz przejścia gracza do WBA. Jednak ku zgorszeniu wszystkich Edwards wybrał Manchester i od tamtej pory w starciach z West Browmich miał zawsze pod górkę. Z trybun pod jego adresem padało najczęściej słowo "traitor" (zdrajca). W końcu po roku 1958 kibice WBA ułożyli piosenkę na "cześć" piłkarza, która brzmiała: "Duncan Edwards is manure, rotting in his grave, man you are manurerotting in your grave".

Słowo "manure" (czytamy manju:r) znaczy ni mniej, ni więcej: gnój bądź obornik. A przywodzi na myśl właśnie drużynę United członem Man U. Całość można przetłumaczyć jako: Duncan Edwards to gnój gnijący w grobie. Człowieku, jesteś zwykłym gnojem i gnijesz w grobie" Niezbyt wyszukane, prawda? Szczególnie, że słowo manure oraz grave nabrały upiornego wrażenia (bo były pisane, by je wywołać) po monachijskiej katastrofie 6 lutego 1958 r., która pochłonęła życie ośmiu piłkarzy MU, w tym samego Duncana Edwardsa. Fanów WBA spotkała za to zasłużona kara. Po meczu w sezonie 1964-65 doszło do bitwy między fanami obu drużyn. Na Scoreboard End kibice WBA musieli salwować się ucieczką. Ale upiorna piosenka dopiero rozpoczynała swoją karierę...

Przyśpiewka ulegała doskonaleniu. Fani WBA, niepomni nieprzyjemnych doświadczeń, często dodawali przed nią: "Who's that lying in the aircraft" ("Kto tam leży w samolocie?"), aby nawiązanie do monachijskiej tragedii było jeszcze bardziej czytelne. Kibice krzyczeli tak, aby slogan do złudzenia przypominał element dopingu Red Devils: "Who's that team we call United".

Okrzyk podchwycili w szczególności fani Milwall. Mecze między ich klubem a MU ogłoszono w angielskiej prasie jako "wojnę stulecia". Godziny spotkań wyznaczano na 11:00 przed południem, a policja próbowała zapobiec próbom kupowania... biletów kolejowych przez kibiców obu drużyn, którzy zamierzali udać się na mecz wyjazdowy. Oczywiście w ramach obelgi kibice Milwall często używali Man U, co w tamtym okresie było stosowane przez większość fanów drużyn przyjezdnych. Sformułowanie to doprowadzało fanów do białej gorączki. Po jednym z meczów doszło do prawdziwej eskalacji konfliktu - w zamieszkach brało udział kilkanaście tysięcy fanów.

Podobne działanie na fanów Man Utd miała przyśpiewka wymyślona przez fanów Leeds United i Liverpoolu. Tutaj sympatycy rywali również nie znali litości i podczas meczów z Czerwonymi Diabłami śpiewali: Man U Never Intended Coming Home, co nawiązywało wprost do tragedii monachijskiej (pierwsze litery sloganu tworzą wyraz MUNICH - po angielsku Monachium). Inna wersja to: Man U Man U went on a plane, Man U Man U never came back again. Obecnie sformułowanie "Man U" w sensie negatywnym wyszła już właściwie z użycia.

Chociaż niektórych drażni aż do teraz. Kiedy Teddy Sheringham trafiał do Manchesteru i przypadkiem użył w oficjalnej wypowiedzi nieszczęsnego "Man U", spotkał się z reprymendą Aleksa Fergusona. Ale obecnie większość kibiców Man U, pardon Manchester United vel Man Utd vel MU vel United, zdaje się o tym nie pamiętać...

Macie dokładniej.

Chodzi o obelzywe przyspiewki kibicow liverpoolu po katastrofie samolotu z pilkarzami MU. I wbrew pozorom wcale nie tak latwo znalezc pelna historie. Sporo osob po prostu wie, ze tak sie nie powinno pisac, ale nie wie dlaczego ;).

Mnie sie wydaje, ze poki nie masz swiadomosci tego, ze nie powinno sie tak pisac, to nikt nie powinien sie na Ciebie rzucac. Ale wiedziec warto.

Artykul fajny, choc troche "stecowaty" ;). Podobaja mi sie wskazania na pique i zwlaszcza henry'ego, o ktorym mam wrazenie, ze troche sie zapomina. Zwycieztwo w finale LM musialo dla niego naprawde sporo znaczyc. A w trakcie sezonu tez nie blysnal raz czy dwa.

Maciek, przeczytaj sobie, dlaczego nie powinno siętak mówić, a później się rzucaj. Akurat taki, a nie inny skrót obraża Manchester. Nie 'ManUtd' czy 'Man United' albo 'MU'. Tylko 'ManU'.