W ciszy stadionu. Cel uświęca środki... chyba że zagwiżdże sędzia

Karol Chowański 'Challenger'

20 listopada 2009, 18:45

60 komentarzy

Ręka Thiery'ego Henry obudziła wszystkich moralizatorów futbolu. Zazwyczaj siedzą oni cicho w swoich pustelniach, bo i tak nikt ich nie słucha. Tym razem, o dziwo, trafili na wyjątkowo podatny grunt. Zapominając o jednej rzeczy: w piłce nożnej, jak w każdym sporcie, chodzi o to, żeby wygrać. Jeśli piłkarz wychodzi na boisko nie chcąc wygrać za wszelką cenę, to niech lepiej zostanie w szatni, pomedytuje nad swoim jestestwem i przez internet wykupi najbliższy lot do Lhasy. Oczywiście, "za wszelką cenę" ma swoje granice i po to na boisku są sędziowie pilnujący tych granic. Ale co, gdy sędzia wykonuje swą pracę słabo? Gdy nie przyznaje drużynie rzutu karnego w dogrywce (choć w upadku Anelki można było dostrzec faul Givena). To oznacza, że dziś sędzia ma gorszy dzień. To ludzkie, ale można to wykorzystać. Można też przegrać. Decyzja należy do Ciebie.

O szlachetnościach i okolicznościach

Redaktor Stec na swoim blogu wytoczył przeciw francuskiemu napastnikowi krucjatę na wyjątkowo ciężkich działach. Pisze o nim per "sportowiec, którego podziwiałem" z naciskiem na czas przeszły w czasowniku "podziwiałem". To tak ckliwe, że mało się nie popłakałem ze wzruszenia... Szlachetność na polu sportowej walki czasami traci swój romantyzm. I nie jest już szlachetnością, tylko zwykłym frajerstwem. Po co te lata wyrzeczeń w imię sportu, jeśli w chwili próby traci się wolę zwycięstwa? "Grałem, bo sędzia na to pozwolił. Wszelkie pytania należy kierować do niego" - to nie jest zrzucenie odpowiedzialności. Henry jest szczery i nie owija w bawełnę. Ale przypomina, że to nie on jest sędzią. Warto o tym przypominać, bo po nocy na Stade de France zbyt wiele osób o tym zapomniało.

Marek Edelman wspominał, że w świecie bez Boga, rodziny i jakichkolwiek autorytetów - a getto warszawskie było takim światem - moralność czasów pokoju nie ma racji bytu. Jak można powiedzieć "nie kradnij" komuś, komu z głodu umierają na rękach kolejne dzieci? Ten ktoś zrobi wszystko, by uratować ostatnie z nich albo żonę czy samego siebie. Nawet jeśli oznacza to kradzież chleba... Zachowując wszelkie proporcje, pragnę tylko dyskretnie nadmienić, że moralność zerojedynkowa traci swoją logikę, jeśli pod uwagę nie są brane okoliczności.

Perspektywa Henry'ego i Francji

To nie była jakaś osiedlowa gierka, lokalny pucharek, nieznaczący mecz nieznaczącej ligi. Tu daje się z siebie wszystko - to reprezentacja. W dodatku: baraże o Mistrzostwa Świata, turniej-absolut dla każdego sportowca. A dla Henry'ego i kilku jego kolegów, RPA 2010 to ostatni potencjalny Mundial w życiu. W środę kapitan Francuzów miał ostatnią okazję, by zmienić szansę w bilet do RPA. Ogólnonarodową presję towarzyszącą takiej potyczce i odpowiedzialność za drużynę spoczywającą na Henrym (jako kapitanie i najbardziej utytułowanym graczu swojego zespołu) można sobie tylko wyobrazić. Ale domorośli moralizatorzy nie zadają sobie tego trudu.

Zachowałbym się tak samo, jak Henry. Jeśli miałbym taką samą okazję przy linii końcowej - wykorzystałbym ją. I czekał na decyzję sędziego... Bycie grzecznym chłopcem nie zawsze popłaca. Nie mam pretensji do Henry'ego. Mam do sędziego i do organizacji, która chroni jego.

Perspektywa Trapattoniego i Irlandii

Nie ma wątpliwości, że z drugiej strony - Irlandczyków i ich trenera spotkała ogromna niesprawiedliwość. Sędzia zaspał albo z jakichkolwiek innych powodów nie odgwizdał ewidentnego przewinienia. Tylko, że chwilę wcześniej Martín Hansson mógł dostrzec przewinienie Givena w polu karnym na Anelce. I Francuzi mieliby rzut karny.

Awanturujący się w swoim kwadraciku Giovani Trapattoni raczej nie widział fizycznie przewinienia Henry'ego. Ale połowa irlandzkiej drużyny widziała tę rękę, szczególnie Given i trójka obrońców najbliżej akcji. Widzieli ewidentne zagranie faul - ale grali dalej, legitymizując swoją biernością decyzję arbitra. Gdy kiedyś sam grywałem na podwórku i widziałem coś takiego, nigdy nie stwierdzałem: "OK, nic się nie stało, wszystko fajnie! No chłopaki, gramy dalej!". Nie wyobrażam sobie tego! Dlatego moim zdaniem Irlandczycy wyszli przy okazji na "loserów". Bo widząc taką kpinę z przepisów w wykonaniu Henry'ego pod żadnym pozorem nie powinni byli grać dalej! Powinni byli zejść do szatni albo siąść w kółku na środku boiska i zapalić po papierosie. Tak długo jak złodziejstwu FIFA nie sprzeciwią się sami piłkarze - FIFA będzie okradać kolejne drużyny i odmawiać nam wszystkim zapisu wideo. Irlandczycy nie zrobili nic, żeby świat faktycznie przejął się skandaliczną dla nich decyzją sędziego. Samuel Eto'o na La Romareda zareagował i poszły za tym konkretne decyzje hiszpańskiej federacji. A w paryskiej Saint Denis sędzia gwizdnął, mecz się skończył, wynik "poszedł w świat". I nie zostanie zmieniony. W postępowaniu FIFA też nic się nie zmieni. Henry pewnie nawet nie zostanie ukarany, choć absolutnie powinien dostać karę kilku meczów.

Irlandzcy piłkarze mieli czas na sprzeciw środowego wieczora, tuż po bramce Gallasa. Given zamiast biegać jak oszołom, powinien był rzucić rękawice sędziemu w twarz. Tymczasem oni po prostu grali dalej. Po meczu, po fakcie, wszyscy pomstujący na dziejową niesprawiedliwość Irlandczycy, na czele ze swoim premierem, są tylko zgrają "crybabies" (w polskim nie ma niestety tak obrazowego słowa). Trudno przejmować się kimś, kto sam o siebie nie dba, gdy ma na to jedyną właściwą okazję.

Przewinienie Henry'ego i milczenie Hanssona

Wypowiedź stonowana i zdystansowana nie przebije się w dzisiejszych mediach. Jest niemedialna. I takich artykułów nie ma. Jeśli krytykować - to tylko na całego! Skoro żałować tego przykrego wyniku, jaki padł na Stade de France, to jedynie w retoryce "hańby" i "śmierci futbolu". Patrzę tu szczególnie na media zagraniczne, oczywiście w publicznym roztrząsaniu moralności Henry'ego przodują media irlandzkie, a za nimi wyjątkowo zgodnie (sic!) media brytyjskie. Odsądziły Francuza od wszelkich świętości, trąbią na lewo i prawo o "wstydzie", "rabunku", "oszustwie" i "tragedii dla piłki nożnej".

Wszyscy zdają się zapominać, że kłamstwo i oszustwo są obecne we wszystkich sferach ludzkiego życia. Dlaczego w sporcie miałoby być inaczej? Tylko, że osoba, która oszukuje urząd podatkowy spotyka się z natychmiastowym sprzeciwem reszty społeczeństwa reprezentowanej przez sąd. Dostaje zarzuty, ląduje w więzieniu. Władzę sądowniczą na piłkarskim boisku reprezentuje arbiter. W środę w Paryżu był to Martín Hansson. Na występek Henry'ego powinien był on zareagować, bo to jego praca i obowiązek. Ale tego nie zrobił. To jego wina jest w całej tej historii dominująca. Piłkarz jest tylko piłkarzem. Nie jest sędzią.

W zeszłym roku w ferworze boiskowej walki rozum zatracił brazylijski obrońca Realu, Pepe. Został wyrzucony z boiska i ukarany 10-meczową absencją. Dokonał czegoś haniebnego. Ale sędzia Carlos Delgado Ferreiro oraz hiszpańska federacja wykonali swoją pracę i piłkarzowi nie uszło to płazem.

Krytykując krytyków

Ja nie bronię francuskiego piłkarza. Ja tylko krytykuję jego krytyków. Publiczny sąd nad Henrym to nieporozumienie, skoro bramka po prostu nie powinna być uznana. Niewątpliwie piłkarz jest tu winny zachowania mało honorowego, ale są od niego bardziej winni. To sędzia Hansson i FIFA. Nie był to podwórkowy mecz, na którym jegomościa z gwizdkiem nie ma i sędziujemy sobie sami. To rozgrywki sygnowane przez FIFA, organizację o ogromnym zapleczu finansowym, której członkowie wycierają sobie non stop gęby frazesami o "fair play". Środowy mecz Francja-Irlandia pokazuje, że to puste frazesy.

Na paryskim stadionie sędziów było trzech, z czego dwóch powinno widzieć, co się działo. Ewidentnego spalonego (Squillaci) nie odgwizdał liniowy. A bramkę po "ręcznej" asyście zaliczył sędzia główny. Dlatego zostawmy Henry'ego w spokoju. Główną winę ponosi tu system forsowany przez FIFA, który swoją nieskutecznością sankcjonuje patologie. Póki FIFA nie wprowadzi obowiązkowego zapisu wideo, takie sytuacje będą się zdarzać. Powiem to jeszcze raz: w ferworze walki o Mundial (!) zrobiłbym to samo, co Henry. Każdy chce wygrać. Nawet jeśli świadomość przekroczenia w imię tego pewnych zasad przychodzi dopiero po ostatnim gwizdku... Tylko że cały sens zabawy w futbol, sport i życie polega na tym, by system penalizacyjny działał sprawnie. FIFA nie działa.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Niestety żenujący artykuł...

"Władzę sądowniczą na piłkarskim boisku reprezentuje arbiter. W środę w Paryżu był to Martín Hansson. Na występek Henry'ego powinien był on zareagować, bo to jego praca i obowiązek. Ale tego nie zrobił. To jego wina jest w całej tej historii dominująca. Piłkarz jest tylko piłkarzem. Nie jest sędzią."

Idąc tym tokiem rozumowania przestępca jest mniej winny niż policja, która go nie złapała i nie zaprowadziła przed sąd.

A porównanie do getta nawet jeśli nie było "bezpośrednie" to i tak budzi niesmak. Poza tym, wbrew twierdzeniu autora, nie naprowadza ono cale na właściwy tor rozumowania.

To samo z tym zejsciem z boiska mowilem kazdemu, ktory mowil ze awans Barcelony do finalu w Rzymie to oszustwo.Chelsea zamiast isc z Drogbą na czele i "pluc" w twarz sedziemu to powinni po 2 rece (chyba Pique) zejsc z boiska i juz...

Bożeee ludzie, przejmujecie się..

Co się stało, to się nie odstanie.No cóż.

Przecież przeważnie wszędzie zdarzają się jakieś przewinienia.

Sądzę, że to był jego odruch i tyle.

Pozdrawiam!;p VISCA EL BARCA.

olza

Dlatego używam stwierdzeń: "może właśnie " i "być może". Nie wystawiam żadnych ocen, tylko snuję insynuacje - tylko po to żeby nie kwestionować (poglądami politycznymi) wyższości gestu przerwania gry di Canio i stawiania ponad zachowanie Henryego.

misugi

Niech będzie, że poddajesz ocenie zachowanie na boisku. Tylko że z zachowania na boisku ciężko wyciągnąć wnioski o osobowości piłkarza i jego wartości jako człowieka, nawet niepewne ("być może"). I taka uwaga dla wszystkich - to dotyczy też Henry'ego.

olza

1. Ja tam napisałem: "Być może pokazał (...)".

2. "Szczerze mówiąc, bardzo niekonsekwentny jesteś. Z jednej strony podziwiasz di Canio, bo zachował się w duchu fair play (a więc oceniasz za zachowanie, stwierdzasz też, że to pokazuje jego prawdziwe oblicze), a potem mówisz, ze sportowców nie ocenia się za poglądy."

Powtórzę to jeszcze raz, oceniam sportowców a nie polityków. Ocenie poddaję zachowanie sportowe na boisku, a nie poglądy polityczne piłkarzy.

@misugi

Szczerze mówiąc, bardzo niekonsekwentny jesteś. Z jednej strony podziwiasz di Canio, bo zachował się w duchu fair play (a więc oceniasz za zachowanie, stwierdzasz też, że to pokazuje jego prawdziwe oblicze), a potem mówisz, ze sportowców nie ocenia się za poglądy. Hmm... Czy tyko ja widzę tu pewien błąd logiczny?

Jeszcze jedna rzecz, która mi się bardzo nie spodobała. W jednym z poprzednich komentarzy piszesz, że Ty nigdy nie zrobiłbyś czegoś takiego. Odniosłam wrażenie (może mylne) że dla Ciebie to dowód na pewną wyższość i podkreślenie Twoich wysokich zasad moralnych. Ja odebrałabym takie zachowanie dokładnie odwrotnie - to stawianie swojego sumienia, swojego spokoju ponad dobro reprezentacji. Od zachowania Henry'ego zależało nie tylko dobro reprezentacji, ale też całego kraju, milionów kibiców, a nawet do pewnego stopnia gospodarka. To konflikt racji: ja czy kraj, w końcu teraz to Henry wziął na siebie cenę, jaką trzeba za ten awans zapłacić.

Żeby było jasne, współczuję trochę Irlandczykom, jednak po przeczytaniu notki na blogu Pola nieco mniej. Oni też grali w barażach tylko dzięki oszustwu w meczu z Gruzją. I wszystko, co napisałam wcześniej, nie zmienia faktu, że nie pochwalam zachowania Henry'ego, tylko je rozumiem.

"Swoja droga, mocno trzeba miec spaczone poczucie moralnosci (i rzeczywistosci chyba tez)"

"Zachowałbym się tak samo, jak Henry. Jeśli miałbym taką samą okazję przy linii końcowej - wykorzystałbym ją. (...) Bycie grzecznym chłopcem nie zawsze popłaca.

Powinni (...) zapalić po papierosie.

Given zamiast biegać jak oszołom, powinien był rzucić rękawice sędziemu w twarz.

Wszyscy zdają się zapominać, że kłamstwo i oszustwo są obecne we wszystkich sferach ludzkiego życia. Dlaczego w sporcie miałoby być inaczej? Piłkarz jest tylko piłkarzem."

Przeczytaj swoje wszystkie słowa jeszcze raz i lepiej nie pisz o tym kto ma spaczone poczucie moralności.

challenger

A wstydź się mnie! Proszę bardzo.

Mam swoje poglądy na świat i nie mam najmniejszych zamiarów podważać i walczyć z poglądami faszystów, komunistów i jakichkolwiek innych ludzi.

Jestem kibicem piłki nożnej i dla mnie w tym przypadku znaczenie ma to co na boisku a nie poza nim.

Dla mnie zdumiewające jest, że w tak ważnej chwili faszystę stać było na taki gest w sporcie, który wykracza zdecydowanie ponad możliwości takiego Henry (uosobienie tylu cnót i takiego idola rzesz ludzi). Jestem kibicem i oceniam sportowców za sport, a nie za ich poglądy na świat.

PS. Piwa w barze nie zamawiam bo nie piję. Pozdrawiam.

@misugi: "Był wychowany tak, i tak wykreował swój wizerunek." > Przy okazji wiem juz jak zamawiasz piwo w barze. Polak broniacy neofaszysty hailujacego na meczach. Pieknie. Wstyd mi za takich rodakow, jak Ty, bo faszyzm to faszyzm. Kropka, nie ma z czym dyskutowac. Pozdrowienie poprzez podniesienie wyprostowanej prawej reki pod takim katem, by stał się widoczny spod dloni to nie jest niewinny zolwik neofaszystow i neonazistow. Jezeli robi to ktos zwiazany z ta ideologia (di Canio oczywiscie przyznawal sie do tego wileokrotnie), salut rzymski nabiera automatycznie znaczenia: niewerbalny ekwiwalent slownego "heil hitler", o czym mozesz sobie poczytac w jakichkolwiek zrodlach na czele z wikipedia. W dzisiejszej interpretacji to nawet nie jest pozdrowienie faszystowskie, lecz czysto nazistowskie. Dla di Canio nie ma mowy o usprawiedliwieniu... Swoja droga, mocno trzeba miec spaczone poczucie moralnosci (i rzeczywistosci chyba tez), by stawiac moralnie wyzej caloksztalt neonazisty di Canio (btw. gdyby zrobil to samo na stadionie w niemczech albo usa, wyladowalby w pierdlu; dziwne, ze w anglii, gdzie tez sa za to kary, juz nie demonstrowal tak otwarcie swoich korzeni, bo by pogral tam krocej niz 7 lat. wiesz, bylo kiedys takie slowo... aaaa, wiem: hipokryzja!) nad caloksztaltem Thierry'ego tak-byla-reka-ale-sedzia-jest-tam-po-to-by-ja-odgwizdac Henry. Oj, mocno.

challenger

"Co do di Canio - to jakis groteskowy chichot historii(...)" i cała reszta akapitu.

Ludzie wychowują się w różnych środowiskach. Wiadomo, że faszyzm (pojęcie przywodzi ludziom bardzo zróżnicowane skojarzenia) we Włoszech jest bardzo popularny, znany. Di Canio jest Włochem, w jakimś tam środowisku się wychował, przejął różne nawyki mu wpojone i jest z nich dumny, tak jak inni są dumni z innych wartości im wpajanych (często jakieś tam swoje gesty przekazują, i są z tego dumni i też budzą one odrazę w oczach ludzi którzy mają poglądy przeciwne).

Był wychowany tak, i tak wykreował swój wizerunek. Ale stanął w życiu w takiej sytuacji, w której musiał (mógł) pokazać swoje prawdziwe ja. Być może pokazał, że w takiej sytuacji jego pogląd nie ma wielkiego znaczenia i zamiast kogoś dobić wystawił mu pomocną dłoń.

Bo są ludzie, u których pod szyldem "miły, kochający, szczodry..." kryją się złodzieje i mordercy, którzy robią to bez najmniejszych skrupułów. Wielu takich ludzi cieszy się szacunkiem, a inni poszliby za nimi w ogień. Dlatego dla mnie ten gest ma dla mnie większe znaczenie niż jakieś tam wygibasy w postaci podnoszenia ręki. Ludzie robią gorsze rzeczy na pokaz, a jednak życiowa sytuacja potrafi wykazać, że człowiek w głębi duszy niekoniecznie jest taki, jakim się wydaje.

"o zupelnie innej proweniencji niz postepek Henry'ego i stad zupelnie innej ocenie moralnej" Niekoniecznie, a może i tak, ale w drugą stronę. Bo te boiskowe sytuacje, może właśnie pokazują, że pod szyldem wspaniałego człowieka (i wszystkich superlatyw z jakich jest znany) kryje się zwykły oszust? (przecież to nie pierwszy Henryego występek w meczu a taką rangę). Jeśli robi to w sporcie, to skąd wiadomo, że nie jest taki w życiu?

"Trzeba być sportowcem, żeby to zrozumieć"

To są sportowcy i my ich powinniśmy oceniać za to co prezentują w sporcie (na boisku - dosłownie grę i niektóre zachowania związane bezpośrednio z piłką), a nie jak zostali wychowani, jakie wartości i poglądy mają (czasem wyrażając to na boisku poprzez "hailtowanie curva nord " ). Dlatego ta ocena moralna względem tych sportowców wydaje się, że powinna być taka sama.

Co do wzmianki o Edelmanie i getcie - jezeli ktos mi to zarzuca, to znaczy, ze tego fragmentu nie zrozumial. Absolutnie nie porownuje obu sytuacji i nawet przez chwile nie bylo to moja intencja. Wspominam jedynie, ze w sytuacjach wyjatkowych, ocena moralna nigdy nie jest prosta, co nie nosi zadnych znamion bezposredniego porownania, lecz naprowadzajacej na tok myslenia dygresji.

Co do di Canio - to jakis groteskowy chichot historii, ze pilkarz otwarcie przyznajacy sie do pogladow faszystowskich, hailujacy curva nord jak wspomina kidza jest dzis przypominany jako aniol milosierdzia:) Tylko ze to byla zupelnie inna sytuacja (bramkarz lezal na boisku itd itp), a ja podobnie jak wielu innych kibicow di Canio i tak zapamietam za jego haniebne zachowania (o zupelnie innej proweniencji niz postepek Henry'ego i stad zupelnie innej ocenie moralnej), a nie za jedno wstrzymanie akcji.

Btw. Uslyszalem dzisiaj komentarz Roy'a Keane'a (notabene Irlandczyk), ktory tylko pyta: "gdzie byl wtedy bramkarz i srodkowi obroncy. Wystarczyloby tylko wybic pilke zamiast ogladac sie na sedziego i plakac po meczu". Wpisuje sie to w ten sam ton, co wpis "Trzeba być sportowcem, żeby to zrozumieć" na blogu supergigant. pl. Rowniez interesujaca strona tej sytuacji i ciekawe tezy. Tuz przed nim jest tez drugi wpis, dluzszy "Każdy zachowałby się tak jak Thierry Henry", ktorego tytul akurat mi nie pasuje (chociazby de Rossi poprosil kiedys sedziego o nieuznanie bramki, a pilkarze Ajaxu w meczu z Twente przypadkiem strzelili bramke podczas oddawania Twente pilki i dali Twente natychmiast zdobyc bramke:), ale lekture calej reszty, wlacznie z komentarzami, bardzo polecam.

Rzeczywiście praz kończyć tę rozdmuchana do granic absurdu histerię na temat jednego zagrania.

Jedna uwaga-Irlandia miała kilka piłek meczowych na nodze i powinna skończyć rywalizację z korzystnym wynikiem już przed dogrywką. Nie zrobiła tego, więc pomijając rękę sama jest sobie winna braku awansu...

O co wy się sprzeczacie. Jeżeli to Irlandia miałaby taką szansę i jakiś zawodnik irlandzki zagrałby piłkę ręką w taki sposób jak Titi to też by się nie przyznał sędziemu...

lukasoon15 a czy Maradona oszukał wczoraj czy ponad 20 lat temu? Henry po swoim "wyczynie" nie pogrążył Irlandii drugą bramką

Geble

Oczywiście, że bylibyśmy wkur**** i oburzeni bo został by oszukany nasz kochany zespół. Problem tkwi jednak w tym, że ja i pewnie większość kibiców, nie mielibyśmy pretensji do Ronaldo tylko do sędziego, że oczywistego faulu nie zauważył. Jaka w tym wina piłkarzy, że sędzia jest ślepy ?

Trudno się mówi. Ale jakoś teraz nikt nie ma pretensji do Maradony.

Tak się wszyscy ładnie wypowiadają czy to było złe czy też dobre... Jestem ciekaw co by się działo gdyby taka sytuacja miała miejsce podczas Gran Derbi i taką "piękną asystę" zaliczyłby Ronaldo dając zwycięstwo Realowi ;)

das bot

To nie RODACY po nim jadą tylko te wredne PISMAKI i te BRUKOWCE!!!

Nie zgadzam sie z autorem, krotko mowiac. Z ciekawosci poszperalem sobie na lequipe.fr i liberation.fr, i rodacy mocno po Henryku jada. Najwyrazniej nie wszyscy mysla jak twardziel Challenger. Mnie osobiscie nie sprawiloby zadnej radosci, gdyby reprezentacja zakwalifikowala sie do mistrzostw swiata po barazach z Cyprem, wygranych dzieki wymuszonemu rzutowi karnemu w 98 minucie.

Wydaje mi sie, ze w reprezentacji nie gra sie dla pieniedzy, pieniazki kopacze zarabiaja w klubach. Graja w reprezentacji, bo chca reprezentowac kraj. Zwlaszcza, jesli chodzi o graczy o duzej renomie, takich jak Henry. Podsumowujac, gosc zrobil doskonala robote grajac dla kraju. Congrats. :)

Challenger-100% racja,mam podobne zdanie...

Bardzo dobry felieton

Kidzia

Zgadzam się co do tego co piszesz o fair play. Jednak fair play swoją drogą, a emocje i "chwila" swoją. I nie zgadzamy się co do fundamentalnej rzeczy. Dla mnie bowiem incydent z udziałem ZiZu nie kładzie się w żaden sposób cieniem na Jego błyskotliwej karierze. Tak samo jest w tym wypadku. Thierry jest moim ulubionym piłkarzem i taki incydent tego nie zmieni, szczególnie, że wypowiedzi samego zainteresowanego po meczu w pełni mnie usatysfakcjonowały.

Macieq

Dzwoniliśmy z Gurbim do piwiarni warka we Wrocku i tam jest bez problemu wiec dzown jak najszybciej bo jest juz tylko 3 stoliki !! Stolik kosztuje dwie dyszki wiec naprawde warto... Pozdrawiam i mam nadzieje ze sie spotakmy :)

Cel uświęca środki' i tyle starczy.

heh...tym razem nie zgadzam się z challengerem. Nie linczuję słowami Henry;ego, nie obrzucam go gównem, ale jednak zachowanie Francuza jest godne potępienia. Nie przekreśla oczywiście jego wspaniałej kariery i wielkich rzeczy, których dokonał, ale kładzie się cieniem na jego karierze, tak jak na Zidanie kładzie się cieniem jego bezmyślność z finału w Berlinie.

Nie zgadzam się z challengerem w kwestii oceny zachowania Henry'ego z powodów fundamentalnych. Ja kocham futbol nie tylko dlatego, że sam w sobie jest widowiskowy i mecze oraz kontrowersje takie jakie narosły po meczu Francja-Irlandia potęguję tę miłość. Kocham futbol bo jest w nim jeszcze miejsce na szczyptę romantyzmu, na zaskoczenie, jest miejsce dla Dawidów bijących boleśnie Goliatów.Ot, rzecz charakterystyczna, kibice niezaangażowani emocjonalnie trzymają zazwyczaj kciuki za słabszym. Według mnie zagrania typu Henry'ego, pomimo tego, że wypaczają wynik meczu, a co za tym idzie piękno sportowej rywalizacji są częścią futbolu. Drogi Challengerze, przypomnij sobie zachowanie Di Canio, cała lata temu, gdy grał jeszcze w West Hamie. Kibice na Wyspach zawsze będą go pamiętać za tę akcję, bo takie momenty chwytają za serce. A przecież Paolo niejednokrotnie wykonywał gesty hańbiące (faszystowskie pozdrowienie Curva Nord podczas Derby Wiecznego Miasta), a pomimo tego zapamiętany będzie przede wszystkim dzięki tamtemu pamiętnemu zagraniu fair play. Jak dla mnie fair play to szlachetny, wyrafinowany smak futbolu, fair play to cudowny diamencik, którego się wspomina latami, po częstokroć bardziej niż bramki, czy piękne zagrania. Jak dla mnie zagrania fair play wynoszą futbol do rangi specyficznej sztuki, o wiele bardziej pamiętnej niż cudowne bramki, czy kosmiczne zagrania, sztuki, która pozwala uwierzyć w dobro i piękno. Może to trochę przegadane, ale prosto serca, czyli dokładnie tak jak radość z bramki w ostatniej minucie, czy smutek po odpadnięciu z rywalizacji.

Moim zdaniem problem tkwi też w tym, jakim graczem jest Henry, który przez wiele lat fantastycznej kariery był cholernie inteligentnym, pełnym szarmancji, boiskowym gentleman`em... Taki obraz jego miał jeszcze tydzień każdy kibic Arsenalu, Barcelony, Chelsea czy Realu... Teraz wszystko nagle się zmieniło, bo każdy z nas ma dziurę w głowie-że ten szlachetny gracz mógł się tak nikczemnie zachować. To rzutuje na ocenę jego zachowania zdecydowanie. Gdyby bowiem to był jakiś śmieszny grajek z Włoch-wtedy nikt by się nawet nie zająknął, bo oni tak zawsze... Ale nie Henry-o nigdy... A jednak...

Nie bronię Francuza, ale:

1. Nikt z nas nie dowie się już nigdy, jak to jest zagrać w meczu o taką stawkę.

2. Ile razy w czasie swojej bogatej karierze nie oszukiwał i był kopany po nogach jak pies, a nawet nie odważył się zająknąć przed arbitrem, że to nie jest ok...

Do przemyśleń...

Challenger, porównanie do warszawskiego getta było co najmniej nietrafne, a nawet brakiem szacunku z twojej strony dla ludzi z getta. W moich oczach sytuacja Henry jest daleka od sytuacji ludzi żyjących w getcie. Dlatego na przyszłość szukając porównania zastanów się dwa razy.

czytam i nie wierzę, jestem ciekaw czy gdyby tego samego dopuścił się L.Diarra czy znalazł by tylu obrońców, takich jak autor. Bo choć on sam się zapiera to występuje tu jako adwokat Henrego, próbując nam wmówić,że Henry nie oszuka i że to system jest winien. Henry jest oszustem, nazwanie go tak jest w tym momencie jest jak najbardziej uprawnione. I nic do tego nie ma FIFA a jest to tylko próba odwrócenia uwagi. Sport to coś więcej niż zwycięstwo bez względu na koszty, czasami trzeba się zdobyć na wielki gest jeśli autor tego nie rozumie to jest mi go po prostu żal. Dzisiaj pomimo, że Francja wygrała to jest moralnym przegranym i nic tego nie zmieni. A Henry zszargał swoją reputację

"w piłce nożnej, jak w każdym sporcie, chodzi o to, żeby wygrać" zgadza się ale nie za wszelką cenę,

bo w innym razie, kiedy sędzie podyktuje karnego przeciw nam po ewidentnym nurku nie złorzecz, przyklaśnij bo ten koleś właśnie jedynie wykorzystał ułomność sędziego i zrobił wszystko by wygrać.

Do tego powołanie się na Edelmana niesmaczne.

Zdumiewające, że jak zawsze to podkreślam wynik i trofea są najważniejsze (choć nigdy nie napisałem, że za wszelką cenę), to zawsze gdzie bym tego nie napisał zostawałem atakowany bo liczy się styl i piękna gra. Barca może przegrać i Hiszpania też, ale ludzie i tak pamiętają piękną grę, nawet gdy odpadamy w fazach grupowych. A tu okazuje się że kilkadziesiąt procent ludzi (z których wielu/większość/wszyscy podziwiają piękną grę i styl Barcy, i dumnie odnosi się gdy pokazywane są jakieś statystyki i rankingi Fair Play, gdy byliśmy górą za małe liczby kartek i fauli - i wypisywali dumnie Mes Que Un Club), usprawiedliwia taki czyn, i dumnie się z tym odnosi, i dumnie podkreśla, że sami by tak postąpili. Zdumiewające.

Z czystym sumieniem powiem otwarcie (nie chwaląc się, tylko stwierdzając suchy fakt), że nawet gdyby to miał być mój pierwszy i ostatni Mundial w życiu, to nie wyciągnąłbym tej ręki. A gdybym to zrobił, to spaliłbym się teraz ze wstydu i na ten Mundial i tak pewnie nie pojechał. Nawet gdyby wielu (większość) za takie zagranie klepało mnie po plecach.

Nie ma nic nadzwyczajnego w popełnianiu takich błędów, wszyscy je popełniamy (świadomie, nieświadomie, czy po prostu pod wpływem emocji). Ale sztuką jest się do nich przyznać, a nawet próbować je naprawiać (czasem najprostszym sposobem: słowem przepraszam). Dlatego Henry jest wielkim piłkarzem, ale okazał się małym człowiekiem (nie po raz pierwszy w karierze).

zasada w pilce nożnej jest taka że gra sie do gwizdka i dopuki go nie ma wszystko toczy sie dalej, i henry tez sie tego od malego uczył wiec nie ma sie mu co dziwić a zapis wideo powinien zostac wprowadzony

Świetny artykuł Challenger. Gdyby Irlandczycy zrobili to co mówisz (mam na myśli przerwanie gry) to sytuacja mogłaby być zupełnie inna

komentarz wielbiciela Francji i tyle w tym temacie... zenujace jest usprawiedliwiac to... zgadzam sie ze sie zdarza ale nie usprawiedliwiac... a wiec Panie piszacy opamietaj sie bo nie tylko powinien byc odgwizdany faul na ANelce a takze zaraz potem na Irlandczyku w polu karnym Francji jak juz jet Pan tak spostrzegawczy... spostrzegawczy a widzi tylko dobro jednej druzyny... Henry zaj... pilkarz ale zle zrobil i tyle.. moze i kazdy z nas by to dsamo zrobil ale tez kazdy z nas powinien tez wczuc sie w role kazdego z Irlandczykow..

selgraf

Odsyłam Cię do strony fcbarcelona.com

na marginesie z taką grą i z takim trenerem który btw miały zostać już dawno zwolniony Francji na mundialu nie wróżę wiele, ciekawe czy wyjdą w ogólne z grupy a jeżeli tak to czy wyjdą z niej uczciwie lol

Do GRUBI FCB:

Mam podobny problem do twojego i dokladnie w tym samym miescie ;)

lukasoon15

Idac twoim tokiem rozumowania reka-to reka, faul-to faul. Czyli to co zrobil np. Pepe w zeszlym sezonie jest tym samym co kazdy inny faul?? Nie o to mi jednak chodzi.

Jak wczesniej wspomnialem, Henry zagral ta pilke odruchowo i nie mam do niego o to pretensji. Mam natomiast zal do jego wypowiedzi, w ktorej nie przyznal, ze "on" zagral pilke reka, a jedynie do tego, ze ta odbila sie od jego reki. Ponadto zabraklo tam jeszcze jednego slowa: PRZEPRASZAM!!! I za to stracilem dla niego szacunek!

oscp Dokładnie tak samo uważam.

off topic

Klub " Spider "

ul. Komandorska 147

Wrocław

Rezerwacja: 71 367 02 50

Dzwoniłem do tego klubu i kolo jest taki zakręcony że masakra... Pytałem go o GD to zapytał mnie o której godzinie. Więc powiedziałem że o 19 a on do mnie że czyli mecz trwa już godzine...?? ;/ W ogóle nie poinformowany jest o dacie meczu o godzinie na którym kanale i w ogóle nic niewiedział w tym temacie... Proszę o jakieś adresy gdzie będę mógł się dogadać i mieć pewne miejsce. Z góry dzięki

Jeden z lepszych artykułów, które miałem przyjemność przeczytać na tej stronie - gratuluję Challenger. Podpisuje się obiema rękoma pod tekstem, nie miałem siły tłumaczyć znajomym swojego zdania już, teraz mogę ich odsyłać do tego artykułu. ;]

Nie wiem dlaczego Henryk sie tłumaczy była ręka i tyle , jedyna wina tutaj to sędziego jest! Przeciez nie podbiegnie do sedziego podczas meczu i powie "ej stary wiesz co , to było umyślne zagranie - nie uznawaj tego gola" zagranie pod wpływem chwili aby przyjąć piłke , wynikało ze zmęczenia pewnie też , jak wiadomo nie była to 15 minuta.

Ręka to ręka. Nieważne czy tylko musnął piłkę dłonią, czy wziął ją w ręce i biegał po całym boisku. Ciekawe czy do Maradony macie takie same pretensje jak do Titiego?

lukasoon15

Co tu ma do rzeczy ile jest kamer na danym meczu? Chodzi mi o to, ze sie nie przyznal, ze pomogl sobie reka. Powiedzial jedynie, ze mu sie odbila od reki.. a to chyba roznica?! Dlaczego sie do tego nie przyznal??

Owszem, to co zrobił Thierry Henry to morderstwo na futbolu, hańba czy - jak to ujmuje Didier Droga - fuckin' disgrace i za to co zrobił będzie się pewnie smażył w piekle. Brak mózgu tylko tyle można powiedzieć :)

selgarf

Ty chyba specjalnie wybrałeś te fragmenty wypowiedzi pomijając Jego przeprosiny i to że ruch ręką był autonomiczny. To samo mówił Becks.

Marco87

To co w futbolu jest piękne to to że drużyna z 3 Ligi Polskiej gra na takich samych zasadach co z Primiera Division. Myślisz że taki słaby zespół stać by było na kilka/kilkanaście kamer i monitorów???

lukasoon15

"Piłka odbiła się od mojej ręki, a później zagrałem do środka... To jest dla ciebie rozgrzeszenie?? Polecam obejrzenie sobie kilu powtorek!!!

Zapis wideo, 2 dodatkowych technicznych przy monitorach z dostępem do wielu kamer, sędzia główny w ciągu 5-10 sekund wie dokładnie co stało się w spornej sytuacji. Kontrowersyjnych sytuacji będzie dużo to doliczy 2 minuty więcej do regulaminowego czasu. Wielkie rzeczy. Tak trudno to zrobić? Tylko wtedy nie ma na czym oszukać, i czym tłumaczyć to że wygrał ten, który nie powinien...

"Tymczasem oni po prostu grali dalej"

Zdumiewające prawda? Given powinien rzucić rękawiczkami sędziemu w twarz, dostać czerwoną kartkę i wylecieć z boiska. A reszta powinna siąść na środku i nic nie robić. Sędzia by przyznał walkower i na jedno by wyszło. Ciekawe spostrzeżenia.

Natomiast zgadza się, że to problem przede wszystkim Fifa, ale w takiej sytuacji nie Irlandia tylko największe federacje powinny się temu przeciwstawić. Ale dlaczego mają to robić skoro dzięki temu np. taka reprezentacji Francji jedzie na Mundial?

Jak G-14 pogrozi palcem UEFA, to jakoś im tam potrafią przynajmniej dać do myślenia. Ale gdyby stworzyć G-14 składającą się z Widzewa, Legii, Spartaka Moskwa i ci pogroziliby palcem UEFA to co by było? Na pewno wszyscy by drżeli ze strachu ;]

A ja uważam że dzieci, bo tak trzeba nazwać tych którzy bezdennie krytykują Henrego, swoją opinię czerpią z komentarzy z wp.pl i interia.pl. Skoro tam ktoś uważa że Henry to ''cham i oszust'' to i oni mogą tak myśleć. Ok Henry dotknął piłki ręką, niech zostanie zawieszony na te 2-3 mecze, ale to co wypisują bulwarówki to jest żenada. Dla mnie Henry samymi swoimi wypowiedziami się rozgrzeszył.

Amen

Challenger po serii słabszych tekstów, które były średnio ciekawe, przyszedł znowu tekst, który wciąga. Świetny artykuł.

można sobie uważać że jakiś turniej jest ważny, i uważać, że czasami można poprostu oszukiwac.

Jednak nikt nie zmieni tego, że sport to sport.

Ale sporo osób nie rozumie że nie liczy się trofeum ale sukces osiągnięty pracą i nastawieniem, bez wymigiwania się jakimikolwiek okolicznościami

VeB

stifler111 i szusti93

Moze by tak na temat?!

Z autorem zgodze sie tylko w kwestii: krytyka wobec Henry'ego za zagranie pilki reka jest wyolbrzymiona. Jego zachowanie bylo impulsywne, nie bylo tam miejsca na zimna kalkulacje, to byl odruch i prawdopodobnie wiekszosc pilkarzy by tak zareagowala...Mam natomiast pretensje do niego o pomeczowa wypowiedz, w ktorej twierdzi, ze pilka odbila mu sie od reki...faktycznie odbila sie, a nastepnie uciekajac poza linie koncowa zostala jeszcze przez niego podbita. To jest najgorsze jak dla mnie i za to nalezy mu sie Francuzowi najwieksza krytyka. Powinien powiedziec po meczu cos w stylu: Przepraszam wszystkich Irlandczykow, wszystkich kibiców pilkarskich za to co sie stalo! Przepraszam, ze pomoglem sobie w opanowaniu pilki reka, dzialalem jednak pod wplywem chwili, podwyzszonej adrenaliny, emocji siegajacych zenitu, zrobilem to bezwarunkowo..Przepraszam!!!

bez przesady szusti93 . A co do wypowiedzi stifler111 chociaz jestem kibicem Realu zgadzam sie z tym ze pisza z takim przekonaniem dzieciaki na rm.pl ale to dzieciaki ktorzy sa na kazdej stronce , zbyt duzo jest ich na rm.pl ale nic nie sie nie zrobi . Ja osobicscie mam nadzieje na wygrana w GD to oczywiste ale wiem ze bedzie ciezko wywiesc nawet remis . Co do realu to mysle ze moga wam zagrozic w mistrzostwie lecz co do wygranej mieszane uczucia wy macie znakomity zespol a jak sie wzmocnicie(silva np i jeszcze 1 lub 2 zawodnikow swiatowej klasy) to az strach sie bac to samo mozna powiedziec o Realu ale tu wchodzi znowu zgranie ktore wy macie diabelne a my to sami wiecie .

Nic nie zmieni faktu, że Henry zagrał po prostu po chamsku. nazywając rzeczy po imieniu tak trzeba powiedzieć. najwyraźniej cel uświęca środki, ale to żadne wytłumaczenie.

Thierry zasłużenie spotkał się z falą krytyki. w takich wypadkach zawodnicy powinni być surowo karani. Całą winę możemy zrzucić na sędziego, ale nasz napastnik swoje będzie musiał odcierpieć, bo arbiter nie widział, ale kibice widzieli.

punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. gdyby to Barca padła ofiarą takiego błędu to wiadomo...

a co dałoby zejście Irlandczyków z boiska? nic by to nie zmieniło. FIFA w żaden sposób by nie zareagowała. Piłka nożna to gra błędów- takie byłyby komentarze.

jak sobie przypominam jedynym piłkarzem, który naprawił bład sędziego był Robie Fowler (w meczu z Brann Bergen jakieś 10 lat temu).

ps. porównanie tej sytuacji z sytuacją w getcie jest jednak nie na miejscu (nawet zochowując wszelkie proporcje)

stifler111

nie wiesz że na tamtej stronie siedzą szalone dzieciaki

A moje zdanie jest takie, że nie zrozumiałeś tego, co chciał przekazać autor.

Autor tekstu trochę chyba na siłę próbuje usprawiedliwić Henr'ego, takie moje odczucie.

stifler111

Nie przejmuj się nimi, większość z nich przyszła za Ronaldo więc nie dziw, że są pewni... My możemy grać z Assulinem, Jeffrenem a i tak wygramy :D Podsumowanie realu: Grali jak nigdy, byli od innych mądrzejsi, przegrali jak zawsze ;]

zauważyliscie z jaką pewnością wyrażają się kibice na rm.pl co do wyniku gran derby,tak czytam i czytam,oni są pewni że z nami w niedziele na camp nou wygrają,ja się pytam na jakiej podstawie?podchodzę ze spokojem do tego meczu,pamiętam co było rok temu,ale w przypadku zwycięstwa należałoby się śmiać im w twarz do kolejnego pojedynku,jak mnie takiego typu wypowiedzi denerwują,to ja kiibic barcy jestem jak najbardziej ostrożny w wypowiedziach,ale to co wyprawia młodzież na rm.pl to wołą o pomstę do nieba,oni są przekonaniu o zwycięstwie na camp nou,zwłaszcza gdy zagra ronaldo :///

Jacy Ci Irlandczycy biedni... Chociaż jeden rozsądny feliton w sprawie Henrego w linku podanym niżej, zachęcam do przeczytania (do moderatorów: blog nie jest mój - nic nie reklamuje ani nie zyskuje)

[Zobacz link: http://michalpol.blox.pl/2009/11/Tym-ktorym-tak-zal-Irlandczykow.html]