W ciszy stadionu. Doktorat z marketingu zrobiłem na Camp Nou

Karol Chowański 'Challenger'

16 grudnia 2009, 17:32

35 komentarzy

Żyjemy w świecie "zmarketingowanym". Dziś nie chodzi już o to, by stworzyć dobry produkt. Za duża konkurencja. Za dużo dobrych produktów. Chodzi o to, by ten "dobry produkt" sprzedać. A nic nie sprzedaje się samo. Nawet iPody. Potrzeba do tego reklamy, promocji, public relations, wykreowania pożądanego wizerunku, zasiania fascynacji wśród odbiorców... Wszystkiego, co stanowi dziedzinę marketingu. Już dawno nie zawęża się go tylko do produktów. Marketing marki równie dobrze co Nike'a czy Alior Banku, dotyczy miast ("Wrocław - miejsce spotkań"), instytucji (np. szkół), idei ("Pij mleko, będziesz wielki!"), osób ("Yes, we can!") czy klubów piłkarskich.
Marka FC Barcelony radzi sobie dziś lepiej niż kiedykolwiek. Nie stało się to samo.

Każda strategia marketingowa jest niczym bez silnych podstaw

Eksplozja sukcesu marketingowego nie stałaby się udziałem katalońskiego klubu, gdyby nie jego ukryty potencjał. Tożsamość to największe bogactwo FC Barcelony. To nie jest klub taki, jak inne. To symbol Katalonii, wspólne dobro całego narodu. Przez dekady była Barça orężem walki z wrogim systemem generała Franco oraz ikoną cierpienia całego katalońskiego narodu poprzez wydarzenia takie, jak pamiętne 1:11 z Realem (13.06.1943 frankistowskie tajne służby "przekonały" katalońskich piłkarzy w szatni jaki ma być wynik rewanżu decydującego o awansie do finału krajowego pucharu). Doświadczenia te budują żywą legendę. Przez najtrudniejsze lata swej historii znacząc dla całego regionu "więcej niż klub", FC Barcelona była i pozostaje elementem jednoczącym i napawającym dumą wszystkich Katalończyków. Nawet tych, którzy na co dzień zupełnie nie interesują się sportem.

Potencjał a jego wykorzystanie

Prócz historii, czynnikiem odróżniającym Barçę od innych czołowych klubów świata jest jej struktura własnościowa. Podczas gdy instytucje piłkarskie w Wielkiej Brytanii, Francji czy Włoszech zakładane były przez lokalnych przedsiębiorców bądź bogate rodziny zaangażowane w przemysł, FC Barcelona została założona jako klub członkowski i do dziś pozostaje własnością oficjalnie zarejestrowanych socis. Klub nie funkcjonuje dla komercyjnego zysku, lecz pro publico bono i w wyjątkowy sposób jednoczy to wszystkich sympatyków Barçy. Liczba socis przekroczyła w 2009 roku 170.000 w skali świata. Każdy z nich zobowiązany jest do opłacenia rocznej składki, co zupełnie przy okazji stanowi kilkanaście milionów euro rocznego dochodu klubu.

No i wreszcie - koszulki. W latach 90-tych XX wieku ogromne loga sponsorów zdominowały już dawno meczowe trykoty wszystkich czołowych klubów Europy. Ale nie Barçy, na której strojach wciąż tylko blau i grana. Oporu klubu w tej kwestii nie zmieniły nawet ogromne sumy oferowane przed 1999 rokiem (wiele firm chciało ogrzać się w glorii 100. urodzin Dumy Katalonii). Na progu XXI wieku zaczynało to jawić się jako anachronizm, skoro ogólna sytuacja finansowa klubu była kiepska. Cules zaczynali po cichu liczyć, kogo można by kupić za długoterminowy kontrakt "na koszulki". Stracili już pewność, po co wstrzymywać tak oczywistą powódź gotówki. Na szczęście był ktoś, kto nie stracił...

Młody biznesmen i jego świta przejmują stery na Camp Nou

Pod względem zarządzania, w 2000 roku FC Barcelona tkwiła niestety w mezozoiku. Nie mogło być inaczej. Josep Lluís Núñez dał Barcelonie wiele, ale Prezydentem pozostawał przez 22 lata. W teorii i praktyce zarządzania lata 1978 i 2000 dzieli kilka epok. Późniejsze rządy Gasparta przyniosły pasmo wewnętrznych konfliktów i finansową katastrofę. W 2003 r. sytuacja wymagała zmian. Ogromnych.

Świadomi tego socis wybrali na nowego Prezydenta młodego biznesmena, Joana Laportę. 41-letni właściciel renomowanej barcelońskiej kancelarii prawniczej wydawał się idealnym kandydatem na przeprowadzenie procesu uzdrowienia klubu. Charyzma pomogła mu zdobyć atencję mediów i głosy wątpiących. Doświadczenie i rozeznanie w lokalnym biznesie pozwoliły zaś zwerbować innych wszechstronnie wykształconych barcelońskich przedsiębiorców. Wspólnie utworzyli oni nowy zarząd, którego główny cel był jasny od dnia zaprzysiężenia: ustabilizowanie sytuacji ekonomicznej klubu. Wiedziano, że sukcesy bez tego nie przyjdą. Nie przyszłyby przecież w żadnej firmie.

Chwalebne karty historii i katalońska tożsamość wcale nie musiały być kapitałem przetłumaczalnym na język marketingu. Laporta wiedział jak sprawić, żeby były.

Més, UNICEF, trofea, Ronaldinho, sponsorzy i Guardiola

W 1968 roku prezydent Narcis De Carreras chciał podkreślić po porażce z Realem Madryt, że wynik to nie wszystko, a Barça od dziesięcioleci reprezentuje Katalonię, jest dumą i wizytówką regionu i narodu. Wypowiedział zdanie "Es més que un club". Joan Laporta zapamiętał to motto i wylansował je na marketingową lokomotywę Barçy. Katalońskość klubu, burzliwa historia, szeroko zakrojona działalność charytatywna i zaangażowanie w projekty non-profit absolutnie oddalają jakiekolwiek zarzuty o pustosłowie. Nie zmienia to faktu, że més to błyskotliwy slogan marketingowy; wyjątkowo nośny komunikat kryjący wszystkie wartości dodane, jakie barceloński klub reprezentuje na współczesnym rynku sportowym. Walory te są ważne nie tylko dla kibiców. Cenią je też sponsorzy.

Gdy nie masz najlepszego produktu, spraw chociaż, żeby się wyróżniał. Barça dawno się wyróżniała - jej piłkarze nosili na koszulkach tylko klubowe barwy. Tylko jak sprawić, żeby miało to sens, żeby nie wyglądało jak donkichoteria XXI-wiecznego futbolu? Laporta wiedział. I wkrótce po objęciu urzędu zaczął się starać o współpracę z UNICEF. Negocjacje trwały. Wreszcie, 7.09.2006 podpisano bezprecedensowe porozumienie pomiędzy obydwoma stronami. W ramach kontraktu, logo tej powszechnie znanej organizacji miało zagościć na koszulkach Barçy. Oczywiście, praca u podstaw nie skończyła się w dniu podpisania kontraktu; ilość wspólnych inicjatyw charytatywnych stale rośnie.

To partnerstwo reprezentuje wszystko, co najpiękniejsze w sporcie. To pomoc, konkretne pieniądze, konkretne projekty, konkretne uśmiechy konkretnych dzieci. A jednocześnie, patrząc z perspektywy teorii zarządzania, to absolutnie genialne posunięcie marketingowe, dodające marce klubu wartości, kapitału i wyjątkowości na rynku. A to się ceni - szczególnie gdy w parze ze wzniosłymi ideami idą zdobywane trofea i piękny styl gry.

UNICEF to trudny negocjator. Rozmowy trwały kilkanaście miesięcy. Akurat niedługo przed ich finalizacją Barça zdobyła mistrzostwo Ligi i Puchar Europy. Piękne podsumowanie ery Rijkaarda i Ronaldinho. Zatrudnienie młodego holenderskiego trenera okazało się kolejnym strzałem w dziesiątkę, a Brazylijczyk miał istotny udział w kreowaniu medialnego wizerunku klubu. Zawsze uśmiechnięty i zachwycający świat swoim talentem oraz niepodrabialnymi trikami Ronnie był dla Barçy tym, czym Michael Jordan dla NBA: wielkim jaskrawym neonem, darmową reklamą w każdym miejscu, w którym się pojawił. Niestety, kolejne 2 sezony przyniosły Barcelonie zawód. Z trenerem i kilkoma piłkarzami pożegnano się bez zbytniego sentymentu. I słusznie. Świat idzie do przodu. Na szczęście intuicja Laporty znów go nie zawiodła. Nastał czas Guardioli i jeszcze większych sukcesów.

Marka FC Barcelony reprezentuje wartości, które chcą dzielić sponsorzy

Biznes to biznes i czasem to nic złego. Niezależni analitycy finansowi już wyliczyli, że straty jakie poniosła Barça z tytułu "odpuszczenia" powierzchni reklamowej na koszulkach, w długim okresie zostaną z nawiązką odzyskane na kontraktach sponsorskich. Etos Barçy i jej partnerstwo z UNICEF to z punktu widzenia partnera korporacyjnego wartość dodana, jaką daje inwestycja na Camp Nou. Nie każdy producent chce być kojarzony z konkwistadorskimi zapędami zarządu (Real), korupcją bądź polityką (Włochy) czy nowobogackim kapitałem (Premiership). Doceniły to m.in. takie firmy, jak Nike, Telefonica, La Caixa, Estrella Damm, TV3 i Coca Cola. Warto dodać, że wszystkie aktualnie obowiązujące kontrakty sponsorskie zostały renegocjowane lub podpisane za kadencji Joana Laporty.

Zarząd, jakiego potrzebowała Barca

Stany mają kilka plusów. Muscle cary, szerokie chodniki, czyste parki, fascynujące (sic!) muzea, ciągłe przeceny. I znakomite kampanie reklamowe. Jedną z moich ulubionych jest ta, która szczątkowo dotarła także do Polski - I am what I am Reeboka. Prosty przekaz: warto być sobą, bo tylko takie osoby osiągają sukces. Prosta forma: każda z postaci biorących udział w kampanii miała wybrać zdjęcie oddające jej prawdziwe oblicze i wybrać równie osobisty komentarz. Christina Ricci mówi o swojej pasji tańca, Jurek Dudek radzi, by bardziej niż w cuda wierzyć w siebie, Yao Ming chciałby potrafić uśmiechać się 24/7 jak uliczny bilbord z jego wizerunkiem, a 50 Cent hołduje idei carpe diem, bo jutro nie jest nikomu dane na pewno... Wśród wielu sportowców i gwiazd show-biznesu znalazł się Jay-Z, dziś bardziej biznesmen (wytwórnia płytowa, linia odzieżowa, sieć restauracji, współwłaściciel Nets) niż muzyk. Reklama z nim szczególnie zapadła mi w pamięć: "I did my MBA on Marcy Projects", tj. "Dyplom MBA zrobiłem na ulicach Marcy Projects". Bloki na Marcy to część północnego Brooklynu, w której wychowywał się raper. Ta część, z której burmistrz Nowego Jorku nie jest specjalnie dumny.

MBA to rodzaj kompleksowych studiów biznesowych, w polskim systemie edukacyjnym coś pomiędzy zwykłą pracą podyplomową a doktoratem. Laporta i jego zarząd swoje MBA zrobili na Camp Nou. Specjalizacja: marketing.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Pisałem o Lechu żeby odnieść się do Twojej konkretnej wypowiedzi. Zobaczymy za rik czy Lech będzie tak kibicował na nowym stadionie.

Powiedz mi skąd Ty wiesz jak wyglądał doping Barcelony przed Laportą? Czy tylko z opowieści nacjonalistycznie nastawionych znajomych? Zapewne oni pamiętają czasy Gaspa który Boixów wpuszczał za darmo. I jego wypowiedzi też były trendy o tym że nigdy na Bernabeu nie pojedzie etc. Tylko że jego polityka skończyła się katastrofą sportową i finansową. A że doping osłabł... Kibice nadal śpiewają i nadal wspierają drużynę. Ale musisz sobie uświadomić że Barcelona poszła lata świetlne do przodu. Oprócz trybun za bramkami na której siedzą ultrasi reszta to ludzie z całego świata. Jak więc Japończyk, Chorwat, Polak i Amerykanin mają dopingować wspólnie? I to jest też specyfika Camp Nou. O tym już raz pisałem.

PS Widziałeś jak BN czyli ta grupa robiąca doping groziła Laporcie? Pamiętasz napisy pod jego domem? Myślisz że z takimi ludźmi Prezydent największego Klubu Świata powinien się układać? W imię czego?

I może zwróć uwagę oglądając PD jak zachowują się kibice na Valencii, realu i pomyśl czy to czasem nie inna kultura przeżywania widowiska sportowego. Nastawiona na delektowanie się wyczynami najlepszych piłkarzy świata.

PS2 Kibice Sevilli to jest czołówka kibicowska w Hiszpanii. Ale to takie wyjątki stanowiące regułę.

Po jaką cholerę piszesz mi o pojemności stadionu Lecha przecież My tu dyskutujemy o grupie prowadzącej doping jeżeli coś napiszę to proszę przeczytaj dokładnie.

Co do celu o zapełnieniu stadionu to masz racje , ale czy ja pisałem o tym, napisałem że przez taką politykę ucierpiał doping przez wyrzucenie grupy robiącej go.

Piszesz inna mentalność i średnia wieku to oznacza że kibice Barcy się starzeją bo kiedyś ten doping był (do 2006), a teraz z racji wieku już się nie chce.

Piszesz o za dużym stadionie a odp masz w Celticu, Liverpool, Borusia, itd. (napisałem o krajach cywilizowanych, żebyś mi nie napisał że tylko jakaś dzicz spoza zachodniej europy dopinguje np. w Turcji, Brazylii).

Więc porownaj sobie atmosfery na stadionach tych podanych klubów i proszę nie pisz że w Hiszpanii nie ma dopingu wynikającego z kulturowości bo jakoś Baskowie potrafią, a Katalończycy nie?

Laporte podziwiam za osiągnięcia, bo zrobił wiele dla klubu, ale on odejdzie i mam nadzieje że jakoś atmosferę bedzie sie dało odbudować.

Mam nadzieje że Twoje proroctwo o Wielkiej Barcy po wszech czasy się spełni. Może to będzie pierwsza taka drużyna na świecie która nie będzie miała słabych sezonów. Pamiętaj że słaby dla Barcy nie oznacza spadku do 2 ligi, ale przegraną 2razy w GD i liga europejska.

baryn

:) stadion Lecha jest 5 razy mniejszy.

Barcelona jest instytucją sportową skierowaną na generowanie przychodów. Celem jest zapełnienie stadionu a nie mierzenie decybeli. To że jakaś grupa ludzi przychodzi pokrzyczeć nie oznacza że mają tak robić wszyscy. Na CN jest najwyższy wskaźnik kobiet wśród topowych drużyn Europy. Czy z nazistami byłby taki? Czy Kibice z całego świata przyjeżdżali by na mecz gdyby musieli siedzieć z kibicami którzy dopingowali by resztę poprzez "Śpiewacie albo wpier*l" ? Do tego dochodzi inna mentalność samych Katalończyków i średnia wieku.

A co do kibiców sukcesu to FCB była i będzie topowym Klubem. Tu od zawsze grali najwięksi. Tkaże nie ma co się rozwodzić co by było gdyby.

WiernyCulesFCB

Cieszę się bardzo z tego że Ty masz możliwość bywania na CN, niestety chociaż kocham Barcę to nie mam możliwości takiej. Jednak oglądając "na kompie" jestem w stanie ocenić jaki jest poziom dopingu na konkretnych meczach od tego są głośniki. Napisałem już że mieszkam w Dublinie gdzie oglądam mecze razem z duzą ilością kibiców Barcy pochodzącą z Katalonii i po rozmowach z nimi taki mam punkt widzenia.

Pozatym jest tutaj Penya Barcy oficjalna którą założyli Katalończycy.

Mecz z Realem oglądało razem z 300 kibiców Barcy.

baryn tak inaczej pojmujemy kibicowanie ALE co innego słyszeć doping w kompie jak mniewam w twoim przypadku a inaczej regularnie bywać na Camp Nou.Wiem jaki jest doping na Camp Nou i zapewniam cię że nie ogranicza się do hymnu i radości z gola a że trudno ci się skupić na dopingu bo utrudnia ja akustyka stadionu to nie mój probnlem.

jest doping na Camp Nou i gdyby go nie było to bym tego nie pisał. Pozdro!!

Do znawców:

Czy Laporta może dalej startować w wyborach i jeśli wygra być dalej prezydentem FC Barcelony? Z tego co wiem Nunez był ok. 20 lat prezydentem. Moim zdaniem Laporta to najlepszy prezydent w historii klubu, za jego kadencji Barca znalazła się na samym szczycie i stała się najbardziej rozpoznawalną piłkarską marką na świecie. Czy można chcieć więcej?

troche nie w temacie ;D

Szaunek dla Puyola.. po tym jak zachował sie po kontuzji Pepe;D

Oby Peepe szybko Wrócił!!!!

Hala Madrid!!!!!

Po prostu Challenger. 10/10

Alwaro

A jak myślisz czy Ci wszyscy kibice sukcesu by ciagle przychodzili na mecze jak Barcelonie podwinie się noga coś pójdzie nie tak i nagle zacznie być średniakiem, - nie sądzę. Mogę Tobie to zagwarantować. Są 2 rzeczy ktore przyciągają na stadion ogromne rzesze ludzi po pierwsze sukces sportowy, a drugim czynnikiem jest atmosfera stadionu. piszesz mi o wielokulturowości i ludziach ktorzy mogą być tylko 2 -3 razy na sezon na CN, ale co ma to do rzeczy jeżeli chodzi o grupę robiącą doping jeżeli ktoś by to poprowadził w liczbie 1000 osob to za chwilę pociągnie 20 tyś i zaczyna być prawdziwa atmosfera, ale ktoś musi zacząć. Niestety Laporta wyrzucił tę grupę ze stadionu. Mam nadzieje ze nasz stadion nie zostanie nazwany cmentarzyskiem jak np.Arsenalu tam trzeba puszczać doping z nagłośnienia i rozdawać szaliki kibicom żeby raczyli je podnieść. U nas nie jest tak źle, ale za parę lat też tak może być. Masz przykład Lecha czy myślisz że cały stadion od razu dopinguje - nie wszyscy czekają na "kocioł" i dopiero się dołączają. Tak samo może być z powrotem na CN.

świetny felieton, bardzo przyjemnie się czyta.

@Challenger

Świetnie, brawo!

baryn

Bo byłem na meczu Wisły z Barcelona...

Wyjazdy w La liga nie są praktykowane ze względu na tradycje. Bo wyobraź sobie np kibice realu chca wejść na GD. Wyobrazasz sobie ile zabrakło by biletów dla soci? I odwrotnie. Dlatego ludzie nie jeżdżą na wyjazdy. A kibice którzy są na nich to w większości cules z okolic.

Byłem też na wieeelu meczach zarówno polskiej ligi jak i na meczach kadry (i duzo lepiej wygladał np doping w Klagenfurcie niż w Chorzowie).

Ale to nie chodzi nawet o to. Chodzi o multikulturowość. Kibice FCB (często również soci) są z różnych stron świata. Często są na 2-3 meczach w sezonie. Fluktuacja jest ogromna. Dlatego nie jest możliwe zorganizowanie dopingu jak kiedyś gdy globalizacja Klubu nie była przeprowadzana na tak ogromną skale. To jest również jakaś cena za wielki, światowy sukces marketingowy o którym piszę autor powyższego niusa.

Neatly said Challenger, a jolly good job mate!

Alwaro

Jakbyś czytał moje komentarze dokladniej to napisałem że na wyjazdach Barca ma doping jeden z lepszych, ale tylko na wyjazdach LM zobacz jakie są śmieszne liczby wyjazdowe w La Liga. Masz racje że Boixos Nois to nazisci ale nie od razu chuligani, ich grupą hools był Boixis OI! (mam kontakt z dużą grupą kibiców Barcy z Katalonii którzy mieszkają w Dublinie i z tego co widzę to wszyscy są nastawieni nacjonalistycznie.w ten sam sposob co Laporta zresztą),Byłem okolo na 15 meczach kadry od 97 do 04 wszędzie w Polsce i też na Chorzowskim wiem że doping jest trudno zorganizować przy takiej publice tylko że to jest klub na którym kiedyś był normalny doping, a teraz obecnie nawet na derbach cisza. Piszesz o przekrzyczeniu kibiców Wisły przez pikników nie wiem skąd masz taki info bo według nich samych byli dosyć głośno słyszalni.

bym zapomniał Challenger, dobry art - respect

misiek112

Ale to przecież jasne. Załoga Laporty na początku zdiagnozowała co będzie przewagą Barcelony i wokół tego wykreowała wizerunek o którym piszę autor. Piszesz że to sprytne, ja powiem że to genialne. Z marketingowego pkt widzenia cała działalność charytatywna jest czynnikiem dodanym. Ale jest tak silna i generuję tak duże zyski dlatego że jest prawdziwa. To słowo klucz. Inne kluby jak mówisz też tak robią. Zgoda ale Barcelona jest w tym najbardziej wiarygodna. Dlatego że oddała swoje najcenniejsze miejsce reklamowe Unicefowi. Oczywiście ma dzięki temu zyski od sponsorów i było to na zimno skalkulowane. Ale fakt jest faktem. 90% kibiców na to nie zwróci uwagi. Do tego dochodzi tożsamość o której pisał autor.

baryn

Faktycznie opraw nie ma, a na stadionie same pikniki. Szkoda tylko że pikniki były głośniej niż kibice Wisły (którzy przyjechali na mecz w sporej sile. Szkoda że pikniki Barcelony przekrzyczały wielkich fanów Chelsea na Stamford (nie wierzysz zobacz mecz jeszcze raz). Szkoda że pikniki były głośniej na finale w Rzymie od kibiców United.

Zresztą jak byłeś kiedyś na stadionie większym niż 50 tyś to wiesz że zorganizowac tam doping jest bardzo ciężko. A co dopiero na 100 tyś.

To że Laporta wyrzucił nazistów z BN ze stadionu uważam za bardzo pozytywne. Chyba że "trochę inaczej pojmujemy doping".

Pozatym żeby ocenić doping wcale czasami nie trzeba tam być. Nigdy nie byłem na Liverpoolu, Olimpiku Marsylii ale widze że nieźle się prezentują, nogę wyliczyć wiele ekip u nas ktore przy braku takich możliwości jakie ma Barca dopinguje drużyną o wiele lepiej. Poprostu chodzi mi że publika coraz bardzie robi się popcornowa a to przy braku sukcesów skończy się ogromnym spadkiem frekwencji .

WiernyCules FCB

Jeżeli wspaniałym dopingiem jest dla Ciebie odśpiewanie hymnu i szaleńcza radość po bramkach to trochę inaczej pojmujemy doping. Przy takich kibicach jacy przychodzą na CN ten doping powinien być porażający dla przeciwnych drużyn, ale do tego brakuje kogoś kto by to zorganizował. Laporta doprowadził do tego że ultrasi zaczeli bojkotować mecze u siebie. Porównaj atmosferę sprzed 5 lat do tej teraz. Na wyjazdach LM wygląda wszystko inaczej bo w lidze Hiszpańskiej to ogolnie nie jeździ się "na wyjazdy".

pepeu, challenger, patrysss

dzieki za info panowie :)

WiernyCulesFCB

prawda. I jest to jedna z rzeczy, której Wam zazdroszczę- na Bernabeu jest dla odmiany straszliwie cicho, każdy gol tylko niemrawymi brawami nagradzają, szkoda że ultras sur nie wpuszczają tak wielu jak wcześniej. Pod względem kibiców i atmosfery na Camp Nou naprawdę nie macie się czego wstydzić :)

Baryn

Nawet bez BN kibice na Camp Nou potrafią i co istotniejsze robia duży doping który nie zauważy tylko ten kto poprostu tam nie był.

Świetny artykuł. Dzięki za ciekawe informacje. Jednak pomimo jego zasług dla Barcy ciągle mi się kojarzy z osoba która zniszczyła atmosferę stadionu i zrobiła ze świątyni futbolu sportowe widowisko bez magii na trybunach. Ostatnie derby to pod względem dopingu lipa. Walczył on z Boixos Nois, ale zapędził się za daleko wyrzucił oprócz chuliganow także Ultrasow a to doprowadziło do żenady jaka jest teraz. Jedyne oprawy to są kiedy je zorganizują z klubu, ma szczęście, Barca gra tak pięknie że stadion zapewnia się kibicami sukcesu, ale wyobrazicie sobie jak by grala przeciętnie to czy stadion tez sie zapełni. Teraz to ITI bierze z niego przyklad zobaczymy jak dlugo pociagna.

balcer9

chyba nie za bardzo pojąłeś, o czym napisałem. Dla Twojej informacji- gorąco popieram działalność Barcy, ALE sponsoring nie ogranicza się do koszulek, a pomoc charytatywna do sponsoringu. Warto z takich rzeczy zdawać sobie sprawę, gdyż właśnie z takich pochopnych komentarzy wychodzi stereotypowa opinia innych o kibicu Barcelony- najczęściej jako sezonowy, ślepo zapatrzony w swój klub i gloryfikujący jego osiągnięcia, a gnojący i umniejszający innym zespołom.

misiek112

wlasnie dlatego Barca jest MES QUE UN CLUB!!!

nie prownuj charytatywnej dzialnosci Realu do tejze Barcy bo sie upokarzasz i przynoisz wstyd innym madrzejszym kibicom swojego klubu... Barca ma UNICEF czyli organizajce pomocną dziecioma nie BWIN maszynke do zarabiania na zakladach bukmacherskich...

Visca el Barca!!!

jako kibic Realu uważam Laportę za bardzo inteligentnego i sprytnego zarządcę. Niemal każdy równie wielki klub- Real, Manchester United, itp. prowadzą działalność charytatywną na niemal równie wielką skalę. Jednak to właśnie Barcelona jest w opinii publicznej kojarzona z bezinteresowną pomocą. Sprawił to właśnie Laporta, który ze szczytnego celu, jakim niewątpliwie jest pomoc charytatywna, uczynił bardzo sprawną maszynkę do promowania wizerunku klubu- i przez to zarabiania konkretnych pieniędzy. Promowanie, afiszowanie Barcelony jako pierwszego partnera dla różnorakich organizacji pomocy jest obliczone pod stworzenie odpowiedniego image'u klubu.

Zaznaczam, że nie widzę w takiego typu przedsiębiorczości nic złego, bo Barca koniec końców znacznie tym wszystkim UNICEF-om i innym pomaga. Chcę tylko zobrazować punkt widzenia kibiców innych klubów na wizerunek Waszej Barcy. Barcy, która wcale nie ma monopolu na wsparcie charytatywne, wbrew opinii niektórych.

Wierny cules

Też tak myślę. Barca musi kontynuować obecną polityke żeby była wciąż dla nas Mes que un Club. Nie wyobrażam sobie Barcy stającej się taką jak Real albo Man City albo Cheslea czy inni podobny klub. Barca to Barca i tak musi zostać. Ja chciałbym żeby Laporta został ale to nie możliwe - niestety. To bardzo dobry prezes. Teraz tylko trzymać kciuki żeby wybrali godnego zastępcę. A wracając do historii i polityki -"itp"- klubów to moim zdaniem tylko 2 kluby na świecie mogą o sobie powiedzieć " więcej niż klub" Oczywiście Barca która nie patrzy tylko na forse tak jak np.Real ale też na dobro innych. A oprócz Barcy jest to ManU. To są jedyne kluby które nie cieszą się tylko zwycięstwami ale też dobrą marką, wspaniałą historią i bez zmienną polityką. Barca oczywiście ma tego wszystkiego więcej niż ManU ale inne kluby nie mają tego w ogóle. Pozdro :)

Dlatego aby podtrzymać ten stan rzeczy socios MUSZĄ wybrać w wyborach prezydenckich członka obecnego zarządu Barcy!!!!!

@ Bajek

W tym sezonie cena to 155 ojro :)

Fajny artykuł, pamiętam jak był Laporta w Krakowie i miał jakiś wykład na Uniwersytecie Ekonomicznym.

@ Bajek: Okolo 100 euro rocznie.

nie ma sie do czego przyczepić. gratz.

nie widze przeciwwskazan zeby sternikiem klubu po sezonie został ktos kogo poleci Joan. np. XMS.

Dobry felieton. Oby nasz kolejny prezydent trzymał wyznaczony kurs. :)

bardzo dobry artykuł:)

i to jest jedna z rzeczy za którą kocham Barce :))) nie dość że sama z tego korzysta to jeszcze pomaga dla innych:DD

prawda, kapitalny artykuł

obiło mi się o uszy, że to kwota rzędu 150-200 euro rocznie

wielki respect dla autora ;) artykuł I klasa, poukladany i z ciekawymi wstawkami.

a tak poza tematem to wiecie moze ile socios placą rocznie na klub? tak w przyblizeniu czy to są duże sumy?