W ciszy stadionu. Rok chwały

Karol Chowański 'Challenger'

8 stycznia 2010, 12:32

38 komentarzy

Agresywność języka publicznej debaty i skłonność mediów do przesady sprawiają, że słowa wielkie są dziś nadużywane. Co chwilę krzyczą z okładek i telewizora. Tracą swój wydźwięk i wyjątkowość. Tymczasem okazje prawdziwie uzasadniające ich użycie powinny być rzadkie, niepowtarzalne, nadzwyczajne... Miniony 2009 rok w wykonaniu piłkarzy Barçy taką okazją był. Triumf w Abu Zabi symbolicznie dopełnił rogu obfitości, jaki zstąpił na Camp Nou w przeciągu ostatnich miesięcy. Świętujmy. Więcej ku temu powodów nie ma. Możliwe do zdobycia tytuły się skończyły.

Zwycięska koncepcja

W piłce przewidzieć nie można dziś niczego. Tradycyjni europejscy kontenderzy nie słabną, a systematyczna praca lub dolary napływające od szejków i/lub oligarchów kreują nowych. Takoż, triumfalnego pochodu Barçy przez stadiony nie mógł przewidzieć nikt. Można jednak było stworzyć warunki pozwalające na nawiązanie walki o tytuł(y). I na Camp Nou te warunki stworzono. Koncepcja zarządzania klubem obowiązująca w Barcelonie po wyborach w czerwcu 2003 roku okazała się niezwykle efektywna. W klubie ustabilizowano finanse, a dalszy rozwój oparto na skutecznej strategii marketingowej. Cała reszta należała już do Josepa Guardioli i jego podopiecznych.

Zaczęło się na wiosnę...

Jako culé przeżyłem kilka zawodów, więc nie pozwalam kibicowskiemu entuzjazmowi eksplodować przedwcześnie. W to, że ta drużyna zdolna jest do rzeczy wielkich, faktycznie uwierzyłem po bitwie o Bernabéu. Kluczowa faza sezonu, presja, niesamowita pogoń Realu, topniejąca przewaga w ligowej tabeli i mecz, którego niepomyślny wynik mógł zniweczyć wszystko. Barcelona wygrywa 6:2, wkrótce zabrała się za kompletowanie trypletu i czas trwałej euforii stał się faktem. Nic nie mogło tego zmącić, nawet perspektywa podwójnej sesji.

Maj: triumf historyczny

Mówiłem tak sobie pół roku temu. W maju. "Triumfujące Camp Nou", "Barça pisze historię", "legendarna drużyna" i tak dalej. Słowa "niesamowity" i "wspaniały" same odmieniały się przez wszystkie przypadki. Po kilka razy na dzień. Barça podbiła najpierw Hiszpanię, a potem całą Europę. Sportowa euforia wystrzeliła gdzieś w Himalaje i zupełnie nie liczyłem na więcej. Przypominam, że w maju jakiekolwiek "więcej" przekraczało ludzkie pojęcie! Barcelonismo cieszyło się najszczęśliwszym latem w historii klubu. Nie może to brzmieć to banalnie. Brzmi pięknie. Brzmi prawdziwie.

Lato: wielka niewiadoma

Wakacje przyniosły trochę zmian i wiele wątpliwości. Jedną wielką zagadkę stanowił Ibra. Obawiano się, czy pozostali piłkarze nie spoczną na laurach. Narzekano na brak większych wzmocnień. No i liczne troski fanów pędziły w stronę Guardioli; miał on znakomite entrée, lecz to wtóry sezon bywa krytyczny dla debiutujących trenerów. Druga część roku dać miała odpowiedź, czy dotychczasowe triumfy Pepa na stanowisku selekcjonera Barçy były jedynie podłapaniem rollercoastera sprzyjających okoliczności czy przejawem rodzącego się wielkiego trenerskiego talentu.

Grudzień: piłkarski absolut

Wątpliwości kończące poprzedni akapit wydają się śmieszne, gdy wspomnieć je dziś. Po zdobyciu trzech kolejnych pucharów, Barçą, jej filozofią i trenerem zachwyca się cały piłkarski świat... Minęło 7 miesięcy, 16 ligowych kolejek bez porażki, smakowite zwycięstwo przetrzebionym składem nad Interem, trzecia z rzędu wygrana nad Realem Madryt. Trzy kolejne puchary zdobią gablotę klubowego muzeum na Camp Nou i ciepło witają na oficjalnej stronie klubu.

Na wstępie do sezonu 2009/10 Duma Katalonii zdobywa Copa del Oro i Superpuchar Europy. Pod koniec roku kalendarzowego zostaje Klubowym Mistrzem Świata. I jak opisać grudniowy nastrój sympatyków barcelońskiego klubu? Jakimi słowami przebić majowy szał na cześć Triplete? Finowie dysponujący 16 przypadkami mają większe pole manewru, nad Wisłą mamy ich tylko 7. Pozostaje nam "ochy", "achy" i wykrzykniki mnożyć w nieskończoność.

"Wszyscy jesteśmy świadkami"

Ta drużyna na naszych oczach już napisała piękną kartę historii. Teraz już tylko dopisuje jej kolejne rozdziały, wynosząc swój etos ponad stratosferę. W półtora sezonu członkowie tej drużyny zdobyli wszystko, co w klubowej piłce jest do zdobycia; mimo napiętego do granic możliwości grafiku spotkań i odrobinę mniejszych, niż kilku bezpośrednich rywali, możliwości kadrowych.

Niewiele obrazów przychodzi na myśl, gdy poszukuję we wspomnieniach wspólnego mianownika dla sekstetu zdobytego przez Barçę. Sukcesy Bullsów z magią Michaela Jordana; geniusz i wola walki Rogera Federera; hegemonia totalna Schumachera w F1 i Loeba w rajdach; fenomen Tigera Woodsa; triumf Lance'a Armstronga nad konkurentami i śmiertelną chorobą; nadludzka wytrzymałość Phelpsa, Bolta, Bjørndalena... Drużyna Barçy dołączyła do największych sportowych ikon. A jej wyczyn należy do triumfów tak spektakularnych, że wykracza daleko poza swoją dyscyplinę, daleko poza sport.

Trawestując hasło wiodące kampanii reklamowej Nike z 2007 roku, "wszyscy jesteśmy świadkami" historycznych triumfów barcelońskiego klubu. W pełni poczujemy to za kilkadziesiąt lat, gdy otrzymamy od kogoś to wyjątkowe spojrzenie - podszyte zazdrością, że Ty lub ja sezony sekstetu przeżywaliśmy na żywo...

Drużyna - kapitał na przyszłość

Przez ten rok nie obserwowaliśmy cyborgów, którzy dziesiątki meczów rozgrywali w niezmiennie magicznej formie. Słabsze okresy miewali wszyscy kluczowi piłkarze: Valdés, Márquez, Abidal, Alves, Xavi, Henry, Busquets, Eto'o, Keita, w mniejszym stopniu Puyol, a ostatnio zmęczenie bardziej we znaki dało się nawet Messiemu. Wygrywał kolektyw - gdy ktoś miał słabszy dzień, to inni brali na barki odpowiedzialność. Nadaje to temu sukcesowi wymiar o wiele bardziej ludzki. Determinacja i poświęcenie dla realizowanego wspólnie celu sprawiły, że grupie piłkarzy Barçy niestraszne okazały się ograniczenia ludzkiego organizmu ani wszelkie przeciwności na boisku i poza nim. To przesłanie uniwersalne, które sprawia, że w pucharach zdobiących Museu FCB może się przejrzeć każdy z nas.

Co dalej?

Piłkarski Olimp stał się faktem, ale świat nie przejął się i nie stanął w miejscu. Historia tej drużyny permanentnie trwa nadal. Tylko: co teraz? Pierwsza w 18-letniej historii LM obrona tytułu? Ligowy sezon bez porażki? Czwarta z rzędu wygrana nad Realem? Może uda się to wszystko... A może do czerwca po prostu nie uda się już nic? Możliwe są oba scenariusze i należy o tym pamiętać.

Kluczową rolę w tym, co Barça "ugra" do końca sezonu 2009/2010, odegra kwestia zmęczenia, nieprzypadkowo zaakcentowana dwa akapity temu. O dalszej przyszłości i sile Barçy decydować będą też wiosenne wybory, po których zdecyduje się przyszłość Josepa Guardioli. Poza tym, potencjał na dalsze sukcesy jest. Drużyna współgra coraz lepiej, Zlatan Ibrahimović zadomowił się w niej na dobre, Pedro stał się jej kluczową postacią, a do składu pukają kolejni młodzi na czele z Jeffrenem, Muniesą, Thiago, Assulinem i J. dos Santosem.

Dani Alves powiedział niedawno, że przy Guardioli dekoncentracja jest niemożliwa. Wypada mu zaufać. Z kolei Xavi stwierdził, że motywacji mu w nowym roku nie zabraknie, bo piłka to jego praca, a w pracy nie ma we zwyczaju się oszczędzać. Mimo wszystko, ta drużyna chyba nadal nie jest syta.

Nieznośna monotonia ciągłego wygrywania

Estetycznie byłoby stwierdzić, że koniec lat zerowych to koniec pierwszej dekady XXI wieku. Choć dekadzie ewidentnie brakuje 1 roku, nie przeszkadza to twórcom przeróżnych rankingów i podsumowań. Nad ikoną "dekady" debatuje się zatem na przykład w NBA. Branżowe media nie mianują nim spektakularnego Kobe'ego, nie Shaqa-dominatora ani LeBrona Jamesa, liderze reprezentacji w drodze po olimpijskie złoto. Otóż, najchętniej wybierany jest Tim Duncan. Na przestrzeni "dekady" mistrz potrójny, ale do bólu zębów nieefektowny! I nagle okazuje się, że przez 9 ostatnich lat Duncan ze średniej sezonu zawsze ciułał double-double (najczęściej przekraczające zresztą 20,0 PPG). Rok w rok. Typowo duncanowska pewność i regularność.

Pozwalam sobie na tę dygresję, gdyż jakiś czas temu redaktor Rafał Stec wyraził przekorną opinię, że tak metodyczne zdobywanie wszelkich możliwych trofeów przez FC Barcelonę zaczyna stawać się nudne i odrealnione; oczywiście teza ta była elementem nonszalanckiej konwencji całego artykułu. Zgodzę się jednak z jednym: nie można łudzić się, że ścieżką triumfów Barça kroczyć będzie w nieskończoność. Ale spokojnie może stać się futbolowym Timem Duncanem.

Taki fenomen jak rok 2009 może się długo nie powtórzyć w całej historii piłki nożnej, ale ogólna sytuacja klubu pozwala spokojnie realizować bardziej "przyziemne" cele. Nie miałbym nic przeciwko, by z typowo duncanowską regularnością co sezon lub dwa wpadał na Camp Nou jakiś kolejny pucharek - liga i/lub LM i/lub CdR, ewentualnie CdO lub SE raz na jakiś czas. Możliwe, prawda? Chyba nie byłoby w tym nic nudnego. Piłkarze nie zestarzeją się zbyt szybko, więc jeśli obecna polityka klubu będzie twórczo kontynuowana, grudzień 2009 wcale nie musi być końcem pasma sukcesów tej Barçy.

Te dywagacje nie zmieniają faktu, że od myśli o kolejnych tytułach jestem wolny. Jako culé nie wymagam absolutnie nic więcej. Wystarcza mi samo oglądanie kolejnych meczów; ta naturalna radość gry, jaką kipi dziś Barca. Po zdobyciu sekstetu wymagać więcej my, kibice Barçy, nie mamy chyba prawa. I tak będziemy na zawsze najszczęśliwszymi z culés. A te dalsze sukcesy, o których nieśmiało wspomniałem z racji sprzyjających okolicznościami natury około sportowej - jeśli mają przyjść, to przyjdą "same". Jako bezpośredni efekt ogólnej filozofii zarządzania klubem, stabilizacji finansowej, trenerskiego talentu i fantastycznego zgrania drużyny wypełnionej piłkarskimi magami. Z takim nastawieniem będę sukcesów wyczekiwał. "Wyczekiwać" a "wymagać" to ogromna różnica.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

A, to o takie przypadki chodzi:) Challenger mógł zastąpić Finów Madziarami, bo oni wg Wikipedii mają ich aż 29:) Ale to i tak by nie wystarczyło na opisanie tego fantastycznego roku dla kibiców Dumy Katalonii:P

A co redakcja na pomysł stworzenia czegoś podobnego do ''W ciszy stadionu'', tylko zrobić ''Wielcy Niedocenieni''? Można by opisywać tam piłkarzy którzy kiedyś grali ,lub grają nadal dla Barcelony np. Valdes, Abidal. To tylko zarys projektu który moim zdaniem przybliżyłby nam, kibicom wielkich lecz niedocenianych ze strony mediów lub osób nieświadomych piłkarzy.

karpik

W Polsce jak powszechnie wiadomo występuję odmiana wyrazów przypadki (deklinacja). Mamy 7 przypadków (Mianownik - Kto? Co? Dopełniacz - Kogo? Czego? Celownik - Komu? Czemu? Biernik - Kogo? Co? Nadrzędnik - Z kim? Z czym? Miejscownik - O kim? O czym? Wołacz - o!) A Challengerowi chodziło o to, że brakuje słów opisanie tego magicznego roku dla każdego cules. Swoją drogą, uwielbiam czytać te felietony, jak dla mnie Challenger kapitalnie operuję j. polskim. Widać w tym niezwykłą lekkość. A tym, którzy piszą, żeby skupić się na obecnym sezonie przypomnę, że początek Stycznia to czas podsumowań zeszłego roku.

Świetny felieton.

"Jakimi słowami przebić majowy szał na cześć Triplete? Finowie dysponujący 16 przypadkami mają większe pole manewru, nad Wisłą mamy ich tylko 7. Pozostaje nam "ochy", "achy" i wykrzykniki mnożyć w nieskończoność."

Może mi ktoś wyjaśnić o co chodzi:P

PS Świetny artykuł:)

Challenger, artykuł świetny, genialny wręcz - gratuluję ;) Ale pozwól, że z pewnymi stwierdzeniami się nie zgodzę ;)

Dobrze, dobrze, ale proponowałbym się zająć troszkę obecnym rokiem, bo jak na razie to już czytam n-ty artykuł o poprzednim, a teraz nie jest najlepiej...

BAN!

glosowanie na piłkarzy, glosy mozna oddawc do piatku [Zobacz link: http://www1.uefa.com/fanzone/teamoftheyear/index.html] wyniki 20 stycznia pozdrawiam

Piękny artykuł! Zgadzam się w pełni z tym co tutaj napisał autor,nie możemy chyba już sobie lepszego wymarzyć,bo to co najpiękniejsze jest już faktem,dokonanym przez Barcelonę. :) I tak samo myślę odnośnie zdania,żeby oczekiwać a nie wymagać. :)

chomikblaugrana

Tekst, którego szukasz znajdziesz tutaj : [Zobacz link: http://www.fcbarca.com/index2.php?goto=kom&news=27799]

Super test, jak zwykle. A ja podejrzewam, że "challenger" to któryś z trójki: Wołowski, Stec lub Pol ;D. Pozdrawiam cules.

Dziękowałem wiele razy i podziękuję i dziś!

Challenger piszesz pięknie, wciągająco, porywająco!

Przy tym nie tracisz trzeźwości osądu, temat badasz dogłębnie i wielowątkowo.

Życzę powodzenia w pracy dziennikarskiej, mam nadzieję, że za jakiś czas będziesz pisywał do ogólnopolskiego dziennika!

(po cichu mam jednak podejrzenia, że coś musi byc na rzeczy i za raz wyjdzie szydło z worka:)

Challenger jesteś jak Barca!!!

Challenger, co tu dużo mówić. Masz chłopie talent!!!

rewelacyjny tekst!

i powiedziałem !!!v is ca el Bar ca*

fajny artykuł. ciekawy. przywraca te uczucia.

,,Przypominam, że w maju jakiekolwiek "więcej" przekraczało ludzkie pojęcie! Barcelonismo cieszyło się najszczęśliwszym latem w historii klubu".

Też już nie potrafiłem wyobrazić sobie więcej. A co do nudnej serii zwycięstw to niektórzy to tak oceniali. Ale finał CL mnie rozczarował.To był nudny mecz bez emocji. ManU drużyna najlepsza w Anglii prezentowała się jak każdy polski zespół w starciu z czołówką. Nie było ich na boisku. Barca nie była tak szalona żeby na siłe ich dobijać bo zawsze coś mogło się stać i Manchester mógł nabrać pewności. Klepali ich jak juniorów. Nie.. nie juniorów. Jak trampkarzy młodszych. Mi np 10 razy więcej radości dał gol Iniesty w półfinale niż sam finał ( bo puchar cieszy strasznie). Dobrze było póki Barca gromiła w meczu dwóch drużyn, nudne było nie zwycięstwo a to że nikt nie potrafił wejść nawet w pole karne FCB , a strzały oddawane były z 35 metrów. No i jak piszesz. Ludzie będą nam zazdrościć że przeżyliśmy to na żywo. Nie da się opisać dumy gdzie Barca mogła nawet nie być w CL i się ze mnie wszyscy śmiali a po sezonie spojrzałem im w twarz z uśmiechem i powiedziałem Visca el Barca. Poprostu nie wiadomo czy my, wierni kibice Barcy wytrwamy jeszcze takich czasów gdzie kolejni piłkarze powtórzą to w pięknych granatowo-bordowych barwach.

czy ktos jeszcze ma moze link do artykulu z konca seoznu lub (raczej ) z okresu wakacyjnego, jest tam wymieniane gran derbi i to jak Puyol caluje opaske po bramce...;)byl tam wspominany caly sezon zakonczony trypletem ;) szukam w archiwum ale nie moge znalesc, az lezka sie w oku krecila po tym tekscie

byl tam wspominany caly sezon zakonczony trypletem ;) szukam w archiwum ale nie moge znalesc

czy ktos jeszcze ma moze link do artykulu z konca seoznu lub (raczej ) z okresu wakacyjnego, jest tam wymieniane gran derbi i to jak Puyol caluje opaske po bramce...;)

rzułty

Znalazłeś dowód, ze to drużyna ponad czasowa :D

W ciszy stadionu. Rok chwały

2010-01-08 12:32:38, autor: Challenger, wyświetleń: 2848

widzę że Barca zakrzywia czasoprzestrzeń. 8 stycznia dopiero za 2 dni, a artykuł był wrzucony 5 chyba.

Co do jednego się nie zgodzę, ale to subiektywne odczucie.

Nie widzę radości w grze, którą Barceloniści pokazywali w poprzednim sezonie. Boję się, że zamienia się to powoli w maszynę do wygrywania. Piękno futbolu siada chyba na tylnym siedzeniu, a za kółkiem pojawia się presja wyników i zbieranie punktów. Szkoda. Wolałbym oglądać piękną piłkę i radość zawodników niż 16 meczów bez porażki, ale cóż... Tak było w 2009 i to się nie powtórzy. Na 99%... ;)

Więc wyczekujemy do 22 na początek :) Oczywiście znów świetny artykuł !

"Piłkarski Olimp stał się faktem, ale świat nie przejął się i nie stanął w miejscu"

i w tym właśnie upatrywałbym Waszych szans na kolejne rekordy i sukcesy. Mniej nagonki w mediach, ciszej o Waszej Blaugranie niż, logicznie rozumując, powinno być, w dodatku macie bardzo trzeźwo myślącego trenera. Jestem bardzo ciekaw także tego, co w Barcelonie zmienią wybory prezesa klubu.

Jestem madridistą, ale gdybym był cule, gdybym był na Waszym miejscu, naprawdę nie przejmowałbym się chwilową zadyszką, jakiej Barca na pewno dostanie (tak zazwyczaj bywa w połowie sezonu) i mógłbym naprawdę z optymizmem, ale i ciekawością patrzeć w przyszłość.

Brawa dla autora.

Challenger znowu mnie niesamowicie zaskoczył. Artykuł świetny, pisze to juz moze i 20 raz ale napisze i 21 jak bedzie trzeba

sorki że nie na temat ale ludzie powiedzcie proszę że sporclub jest na cyfrze+ a jak jest to jaki kanalik z góry dzięki

gczoo77

Dobrze mówisz...Jeżeli ktoś podczas meczu Barcy w tym sezonie czuje złość itp. bo za bardzo przyzwyczaili się do golead to mówie im: żeby dali lepiej sobie spokój i zaczeli kibicować komu innemu!! Jest to typowy obiaw sezonostwa...Idzie dobrze to super,a nie idzie to wieszamy na klubie psy??? Ludzie!!Ja przyznaje że nigdy w życiu nie miałem tego typu uczuć podczas ogladania Barcy...Odkąd tylko mam internet(3 lata)oglądam każdy mecz,czyli zacząłem kiedy to Barca miała jedne z gorszych sezonów,ale mimo to moja miłość do klubu nie ztopniała nawet troche,wręcz przeciwnie...Z niecierpliwością wyczekuje kolejnego meczu mojego ukachanego klubu,i zawsze czuje to samo: dreszczyk emocji,zniecierpliwienie "kiedy w końcu zaczną"itp. Jest to piekne 90 minut,kiedy moge odłączyć się od tego zwariowanego świata...Ktoś spyta po co to wszystko pisze?? Pisze to do sezonowców których przybyło po historycznym sezonie Barcy,aby jak pisze "challenger" WYCZEKIWALI a nie wymagali kolejnych sukcesów!!!

Pozdro

"Sukcesy Bullsów z magią Michaela Jordana; geniusz i wola walki Rogera Federera; hegemonia totalna Schumachera w F1 i Loeba w rajdach; fenomen Tigera Woodsa; triumf Lance'a Armstronga nad konkurentami i śmiertelną chorobą; nadludzka wytrzymałość Phelpsa, Bolta, Bjřrndalena... Drużyna Barçy dołączyła do największych sportowych ikon." - świetne porównania,czytając to przechodziły mnie ciarki.

@elpistolero: Liczylem na wyrozumialosc:) Kwestia gustu, oczywiscie, ale akurat "kontender" (to wcale nie neologizm, branzowe polskie media o NBA - prasa, blogi - uzywaja go od dawna w tej spolszczonej pisowni) ma semantycznie wezsze znaczenie niz "rywal" - rywalem jest zarowno Almeria, Szachtiar, jak i Chelsea. "Europejskim kontenderem" - Barca, Real, Chelsea, Inter, Milan, Manchester United i bardzo waskie grono paru innych klubow; i o to mi tu chodzilo. Tlumaczenie tej nieblahej roznicy w tekscie byloby bez sensu. Skoro angielski czestuje wlasciwym slowem, to skorzystalem:) Z kolei "wtory" - dla tego kontekstu mniej oldschoolowego synonimu dla "drugi" (ta sama linijka pol zdania obok) w j. polskim nie ma. Zas do rollercoasterow mam sentyment:P, a "wykorzystanie sprzyjajacych okolicznosci" jakos mi tu nie brzmialo. Moze przekonalem... pozdrawiam

Dobry tekst. Ja jednak dodał bym tylko, to o czym wszyscy wiedzą ale zdają się zapominać. To jak wielkie szczęście towarzyszyło Barcy przy zdobyciu większości pucharów! Półfinał CdR i obroniony karny a potem gol Messiego, strzał życia Iniesty na Stamford, bramka Eto'o po 10 min dominacji ManUtd w finale, bramka Pedro ostatnich minutach dogrywki z Szachtarem, no i oczywiście KMŚ i dwukrotne gonienie wyniku. To dowodzi tylko jednego: aby powtórzyć taki sezon nie wystarczy świetnie zgrany kolektyw wybitnych piłkarzy oraz trener który zna klub i oddycha wręcz jego filozofią od dziecka. Potrzeba do tego całej góry szczęścia i nie możemy być źli na ekipę Guardioli gdy szczęście ich kiedyś opuści, a kiedyś opuści, taka kolej rzeczy...

@challenger

Tradycyjnie świetny tekst i tradycyjnie...po co te udziwnienia - KONTENDERZY??? Rywale, tak? I po co te zbitki wtóry-rollercoaster?

true,true.

wybory sa chyba w czerwcu, a na bank nie na jesieni...

Ale ogolnie wyborny tekst :)

fantastyczny tekst. dobre podsumowanie i bardzo trafne odzwierciedlenie uczuć prawdziwych cules.

dzieki :D

Doskonały artykuł. Może sprowadzi na ziemię tych, którzy już po meczu z Villarrealem domagali się transferów i gruntownych zmian w zimie.

Jeśli cokolwiek wygramy to będziemy szczęśliwi, jeśli nic to chcę być tylko świadomy tego, że przegraliśmy walcząc do końca. To są tylko ludzie, nie możemy wymagać od nich ciągłych sukcesów.

Teraz już doskonale widać jak reaguje większość po zwyczajnym 1:0 nad drużyną z dolnej części tabeli. Niedosyt, złość itp. Nie zapominajmy, że to są takie same 3 pkt jak po 4:0, czy 6:0.

dobre dobre

Bardzo dobry artykuł.Zatem wyczekujemy...;)