W ciszy stadionu. Porażka

Karol Chowański 'Challenger'

15 stycznia 2010, 12:54

22 komentarze

Dzisiejszy odcinek sponsoruje Michael Jordan: "W moim życiu przegrywałem wciąż i wciąż, i wciąż. I dlatego odniosłem sukces". Porażka to naturalny element codzienności. Fakt ten nie podlega zmianom ani negocjacjom. Sportowcy i kibice narażeni są nań trochę częściej niż reszta społeczeństwa. Warto, by ten stan zaakceptowali szczególnie szybko. Unikną zbędnych nerwów. Porażka to takie zjawisko, po którym należy wstać, otrzepać się, wyciągnąć wnioski i iść dalej. Z naciskiem na "wyciągnąć wnioski".

Przegrana, która nie boli

Po meczu z Sevillą (swoją drogą - pasjonującym dla bezstronnego kibica, jak mniemam) medialne tytuły wieszczą "Śmierć Barçy" i "Mistrzowie na kolanach". Dla tak "obiektywnych" (przegraną bramkami wyjazdowymi z silnym rywalem można zakwalifikować jako katastrofę tylko przy silnych chęciach) dziennikarzy parę trafnych słów na pewno miałby Kapitan Bomba.

Nie dołączam też do chóru jęczących i oburzonych "kibiców". Hańbi się ten, kto miesza drużynę i jej piłkarzy z błotem po jednym niepomyślnym meczu. Oczywiście przykre, że piłka za drugim razem jednak nie wpadła do siatki na Sánchez Pizjuán. Ale z postawy Barçy w tym meczu każdy dojrzały kibic jest dumny. Drużyna walczyła i zostawiła na boisku mnóstwo sił. Druga połowa to popis determinacji i zaangażowania. Zabrakło wszystkiego po trochu: formy, precyzji i zimnej krwi. O tę bramkę (lub ćwierć, jak należy ocenić wynik tego dwumeczu) tym razem lepsi byli przeciwnicy. Nie mam problemu z tym, by przyznać otwarcie: Sevilla w tym dwumeczu na awans zasłużyła. To, co robił w bramce Palop, było niesamowite... Barcelonismo powinno zatem witać kolejne dni z podniesioną głową. Bo porażka - to się czasami zdarza. Tę porażkę zespół poniósł z godnością.

Z kolei frustraci winni zacząć się przyzwyczajać. Zielona fala za kółkiem kiedyś się kończy i najdłuższą passę sportowych triumfów cechuje ta sama reguła.

Wypadnięcie z CdR - czy tego można było uniknąć?

Pamiętając o pierwszym akapicie: po każdej porażce czas na wnioski. Oczywiście, że można było dwumecz z Sevillą rozegrać inaczej. Wróćmy tu do spotkania na Camp Nou, bo w drugim niewiele można było zrobić lepiej. No, może wcześniej wprowadzić Pedro lub Bojana kosztem Henry'ego.

Przed pierwszym meczem na Camp Nou Josep Guardiola ewidentnie miał dylemat. Z jednej strony: sezon jest wyczerpujący, siłami kluczowych piłkarzy szafować należy oszczędnie. Napięty terminarz spotkań (KMŚ i Mundial w RPA) i aktualna faza rozgrywek (kluczowe mecze przypadają na wiosnę) sugerowały oszczędzenie kluczowych zawodników w pierwszym spotkaniu z Sevillą. Byłoby smutno, gdyby już w lutym słaniali się na nogach. Ranga rozgrywek o Copa del Rey też jest niższa niż ligi i LM - trener grający o najwyższe cele musi brać to pod uwagę. Dodatkowo, perspektywa rewanżu nie czyniła pierwszego decydującym.

Wszystkie te czynniki razem silnie skłaniały do desygnowania zespołu opartego na graczach rezerwowych. I byłaby to decyzja uzasadniona.

Ale ten medal ma też drugą stronę. Sevilla to zawsze silny rywal. Wobec tego można było zaryzykować wystawienie składu silniejszego niż zwykle w tych rozgrywkach. Tym bardziej, że wobec wyjazdu Keity i Touré oraz kontuzji Jeffrena (gdyby choć on mógł zagrać!), Pep miał kadrowo wąskie pole manewru. Dodatkowym ryzykiem było wystawianie będącego wówczas w słabszej formie Bojana. Poza tym, nie było tajemnicą, że duże kłopoty ze skompletowaniem składu będą mieli rywale z Sánchez Pizjuán (kontuzje kilku podstawowych piłkarzy i wyjazd Afrykanów). Można to było wykorzystać, podejmując mocnym składem próbę rozstrzygnięcia losów awansu już w pierwszym meczu. Szczególnie, że rewanż, owszem, był w zanadrzu. Ale w Sewilli.

Motywy te mogły nakierować Guardiolę na podjęcie ryzyka. W tym jednym meczu (rewanż i dalsze fazy CdR: grają zmiennicy) można było wykorzystać sytuację, wystawiając możliwie najsilniejszy (poza Pinto w bramce i może jedną zmianą w polu) skład. Ta decyzja też miałaby sens.

Zmiennicy się nie sprawdzają...

Jedenastka, która wyszła na Camp Nou we wtorek 5.01, zawiodła. Co oczywiste: kibiców, ale chyba najbardziej samego Guardiolę. Negatywną niespodziankę sprawił przede wszystkim Czyhrynski. Można go w pewien sposób nazwać "człowiekiem Guardioli" (to trener chciał go sprowadzić, nie zważając na kosmiczną cenę 25 mln euro znacznie przekraczającą wycenę Ukraińca na 11 mln euro wg transfermarkt.de), tymczasem ukraiński obrońca zawiódł na całej linii. Można się spierać, czy występ Dimy był słaby strasznie czy tylko trochę; nie powinno jednak być wątpliwości, że Czyhryński wykazał niepewność interwencji w skali całego meczu, ewidentnie przyczynił się do straty drugiej bramki (idiotyczny faul w okolicy linii pola karnego), a trochę mniej - pierwszej (niekonsekwencja w kryciu w mojej opinii sprokurowała zejście Maxwella do środka w wyniku czego padł gol Capela).

Względnym ryzykiem było też wystawienie na tak silnego przeciwnika Gabiego Milito. Rekonwalescent mógł dostać w tym meczu kilkanaście minut pod koniec spotkania, a z szansą dłuższego występu poczekać do meczu ze słabą Teneryfą. Pep zdecydował inaczej. Argentyńczyk nie zawiódł. Niemniej, przy golu nr 1 niedokładne ustawienie można zarzucić i jemu.

Jeszcze bardziej zaskakująca była dla mnie próba Márqueza na pozycji Busquetsa. I w tym przypadku należy uznać taki - pierwszy poważny występ Rafy w pomocy od bardzo długiego czasu - ruch Guardioli za lekką nonszalancję wobec klasy rywala. Tym bardziej, że w działaniach obronnych Meksykanin ostatnio nie imponuje formą. To ostatnie wyraźnie potwierdziła druga połowa.

Reszta to już tylko seria niefortunnych zdarzeń. Wyjątkowo dużo strat i pomniejszych błędów (spóźnienia, rzadkie wyjścia do przodu, podania głównie do tyłu lub wszerz boiska) nawet jak na siebie, popełnił w tym spotkaniu Maxwell. Kiepściutko wypadł Bojan (szkoda, że obudził się dopiero parę dni później), niewidoczny był Pedro. Osamotniony z przodu Messi nie pokazał za dużo, blisko i ostro kryty przez obrońców Sevilli. Po wejściu Ibry nie uległo to dużej zmianie. Brakowało mi Henry'ego w miejsce Bojana. Ruchliwy ostatnio Francuz może bardziej odciążyłby kolegów z ataku?

Drużynie nie pomagało też niefrasobliwe panowanie nad piłką Pinto, wyjątkowo często obdzielanego nią przez partnerów z obrony. Jedynymi pozytywami tego meczu okazali się Dani Alves i aktywny debiutant Thiago Alcântara. Drużynie pomogło też wejście Ibrahimovicia. Niestety, ich koledzy popełnili zbyt wiele błędów, które ostatecznie zadecydowały o końcowym wyniku. Tydzień później okazało się, że błędy zmienników na Camp Nou zaważyły na kwestii awansu.

Z dwojga dobrego...

Decyzji uniwersalnej w tej sytuacji być nie mogło. Pep musiał się wahać pomiędzy decyzjami, spośród których obie miały bardzo silne podstawy. Można jedynie spekulować, że trener przeholował z ilością zmienników na raz (mógł wystawić jednego z pary Czyhryński-Milito, Busquetsa w miejsce Márqueza, Titiego zamiast Pedro lub Bojana). Wynikało to jednak z wiary trenera w możliwości swoich piłkarzy, do czego nie należy mieć pretensji. Zresztą, prawdopodobnie swoje decyzje personalne na mecz na Camp Nou miał na myśli Pep, mówiąc po meczu rewanżowym: "Mam wrażenie, że ich zawiodłem".

Jednak to nieprawda. Guardiola nikogo nie zawiódł. Po prostu wybrał jedną z opcji. Chybił. Nie udało się. Nie był to jednak wybór zły i szczerze protestuję przeciwko określaniu podjęcia decyzji o wystawieniu takiego składu w pierwszym meczu przez trenera Barçy błędem. TO NIE BYŁ BŁĄD GUARDIOLI. Po prostu obstawił złego konia. Kierując się poniekąd słusznymi przesłankami, dokonał wyboru, który okazał się nietrafiony.

Z pewnością mister wyciągnie z tego dwumeczu wnioski na przyszłość. Każdy trener musi kiedyś przegrać swoje pierwsze rozgrywki. Rzadko który zwycięża najpierw w poprzednich sześciu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

dobrze napisany artykuł nie zawsze się wygrywa i tak jest zawsze i ze wszystkim !

Również zgadzam się z artykułem. Każdemu kibicowi, który naprawdę kocha Barcelonę, po obejrzeniu drugiego meczu, po prostu nie przeszłoby przez gardło stwierdzenie, że Barca zawaliła na całej linii. W pierwszym meczu, Pep faktycznie przecenił umiejętności zmienników, czy może nawet zbagatelizował klasę przeciwnika... Ale teraz jedyne, co można zrobić to wyciągnąć wnioski.

A kibice najlepiej zrobią nadal wspierając Barcelonę. Rozumiem, że przyzwyczaili nas do wygranych, szczególnie w tych ważnych rozgrywkach, ale musimy pamiętać, że to tylko ludzie, którzy nie zostali stworzeni do wygranej, ale do walki o nią. A tej woli walki im nie brakuje.

Xavi222 -> Masz rację. mnie wujek zaraził kibicowaniem dla Barcy, i to wtedy kiedy po zdobyciu champions league i ligi przegrywali wszystko. Wtedy, gdy ManU Wygrało ligę mistrzów wszyscy byli za nim. Wtedy zdałem sobie sprawę, że po tym poznaje się prawdziwych kibiców. Nie wiem czy mogę nazywać się tym mianem, ale myslę, że jestem PRAWDZIWYM KIBICEM Blaugrana !!!

Jeszcze jedno, kiedyś w szkole przed tym sezonem 2008/2009 podszedł do mnie koleś i mówił mi, że Barca schodzi na psy i, że jak im kibicuję to też schodzę na psy. Wtedy przeszły po mnie dreszcze. Poczułem, że muszę "dać mu w mordę" jednak powstrzymałem się i powiedziałem mu "nie zawsze się wygrywa", wtedy go zatkało, bo myślal że mnie sprowokuje. Po wygraniu igi mistrzów itd. w tamtym roku przeprosił mnie za wszystko co mówił.

"Śmierć Barçy" i "Mistrzowie na kolanach" łahahahha.... ciekawe co gazecina mowila jak real przegral z trzecioligowcem

Ciągłe wygrywanie jest niemożliwe, przegrywać też trzeba umieć. Niektórzy mają z tym problem. Jednak wszystko fajnie sie ułożyło jutro mozemy wyjsc na boisko i pokazc kto jest naprawde lepszy, pomoze to sie szybko odbudowac psychicznie. Mam nadzieje ze juto zdominujemy mecz i wysoko wygramy

kibol293

Tutaj tylko lekarz ci pomoże.

Nie sądzę że porazka może nam zaszkodzić. Coraz częściej zdarzały nam się kiepskie mecze. Taki szok powinien dobrze zrobić pilkarzom. Moze Ibra zrozumie że genialne rozgrywanie piłki to nie wszystko jak się jest napastnikiem. Milion razy gdy pilkę miała nasza 2 linia myslalem sobie(teraz, Zlatan, wybiegaj a ktos tobie poda!!!!) Niestety. Był Etoo to kazdy wiedział że wystarczy poslać pilke za obroncow a Samuel do niej pobiegnie. Czesto byl na spalonym, często nei trafiał w bramkę ale co rusz moje serce radowała kolejna akcja!! Ibra ma wieksze mozliwosci. Jest szybki i strasznie silny podobnie jak Etoo. Ale na pewno lepiej panuje nad piłka i stopę ma rewelacyjnie ułożoną. Tylko niech zrozumie że on jest od biegania!!!

A co do porazki to nie jedną mamy za sobą i nie jedna jeszcze przed nami. Niech tylko pokazują że robią wszystko by nie przegrać. Visca El Barca!! P.S. Yaya wróć

'TO NIE BYŁ BŁĄD GUARDIOLI. Po prostu obstawił złego konia.' - czy to samo w sobie nie kwalifikuje sie do bledu?? Wiedzial co ryzykuje i co robi. Blad(y) byl ewidentny, ale ja np. nie mam nic za zle trenerowi. Bez bledow nie da rady isc do przodu, bo na bledach sie czlowiek uczy najlepiej. Nie zapomnijmy ze to dopiero 3-ci sezon trenerski!!!! Jak dla mnie jest fenomenem razem z Villanova.

Wykonuje kawal dobrej roboty i oby tak dalej;)

trafna uwaga z Bombą ; )

Wszyscy tacy dziennikarze powinni uslyszec :

"Donna Mama, es ch*** chita" - Tytus Bomba .

A co do CdR, to jakos specjalnie nie ma sie co przejmować, bo co sezon 6 trofeow nie bedziemy zdobywac, a teraz przynajmniej nie bedziemy sił marnowali na te spotkania. Zwiekszamy szanse na wygranie tych bardziej pozadanych trofeow, i to jest ok ; )

Visca el Barca!

Pep popełnił błąd. Sam zdaje sobie z tego sprawę i dlatego za niego przeprosił. "Nietrafiony wybór" jak określił go autor pozostaje wyborem niewłaściwym, a więc błędnym. Nie zmienia to też faktu, że Pep był zmuszony rotować składem jak robił to w tamtym roku. Tym razem po prostu przesadził z ilością zmian. Jest rzecz jasna na to mnóstwo usprawiedliwień, które Challenger wymienił. Z drugiej strony wiara w obronę potrójnej korony była jednak dziecinna. Sukcesami poprzedniego roku można obdzielić kilka sezonów. Odprężenie musiało nastąpić. Patrząc jednak na to co drużyna wyprawiała w 2 połowie TRZEBA być dumnym. Prawdziwi kibice Barcelony wybaczą jej wszystko jeśli będą tylko oglądać drużynę walczącą i prezentującą swój unikalny styl. Dlatego wybaczamy i czekamy na kolejne magiczne wieczory, a jeden z nich już jutro :))))).

Świetny artykuł zwłaszcza dla tego że teraz niektórzy się zastanowią jakimi kibicami są naprawdę. czy takimi którzy są na dobre i na złe czy czy takimi którzy są kibicami tylko jak drużyna wygrywa . I nie ma co rozżalać nad tym że odpadliśmy z Copa del Rey tylko myśleć nad ligą i chempions leauge a jak i te rozgrywki nam nie wyjdą to liczyć na to że następny sezon będzie lepszy.

Baros1990

A co ma Busquets do odpadnięcia z Sevillą? Właśnie jego brak w pierwszym meczu był widoczny. Popełnia jeszcze głupie błędy, ale zobacz jak się rozwinął w ciągu kilku miesięcy. Teraz pod nieobecność Toure nikt nie rozpacza, bo mamy zawodnika, który potrafi na DMie zagrać świetnie. A na dodatek jak zdarzy mu się wypad pod bramkę przeciwnika, to jest w stanie doskonałym podaniem obsłużyć napastników.

Jak w tym tempie będzie się Busquets rozwijał to za 2-3 lata będzie na swojej pozycji najlepszy na świecie. Bo wyeliminuje błędy młodości.

Moim zdaniem błąd Pepa to nie był wybór składu, ale nie wzięcie pod uwagę czynników poza drużynowych. Pozwolę sobie przypomnieć iż w pierwszym meczu zdobyliśmy drugą bramkę (jak najbardziej prawidłowo) ale SĘDZIA jej nie uznał. Myślę, że gdyby pierwszym mecz skończył się wynikiem 2:2 to rewanż w Sevilli wyglądałby zupełnie inaczej. Nie wiem czy tylko ja to zauważyłem, ale w meczu rewanżowym w pierwszej połowie nasi gracze poruszali się ''wolno'' ale czynnikiem decydującym prawdopodobnie był stan murawy, która nie pozwalała na wymianę dolnych szybkich piłek i w pełni wykorzystaniu potencjału drużyny. Zatem ja błędami Guardioli obarczyłbym jako nieuwzględnienie sędziego i złego stanu murawy na Sanchez Pizjuan. Myślę, że ta porażka (odpadnięcie z pucharu) będzie dla Pepa doskonałą szkołą. Pozdrawiam.

Fala krytyki wobec trenera oraz zespolu jest skierowana glownie od osob ktore wielbia te kluby ktore sa najlepsze... nie sa kibicami na dobre i na zle tylko na te dobre... dzis Barcelona Jutro Real a po jutrze Manchester... nie ma co nimi sie przejmowac... taki kibic to nie kibic!!!!

Pep pomylil sie ale trzeba ryzykowac bo bez ryzyka nie ma efektow!!! Jak nas nauczyl jego roszady w skladzie były zbawienne dla Barcy i takie beda... czasem cos sie nie uda ale i to nie ma tylko negatywnych skutkow - Pep uczy sie na bledach i wiecej takich nie popelni!!!

Tyle ode mnie...

Visca El Barca

Guardiola chciał dać szansę innym, sprawdzić jak wypadną przed własną publicznością na Camp Nou przeciwko takiej drużynie jak Sevilla.. Tyle, że może faktycznie zbyt wielu zmienników, którzy nie grają tak regularnie jak inni (mam tu na myśli Bojana,Pedro czy Maxwella). A co do Gabriela Milito.. to zgodzę się z tym, że nie zawiódł.. ale powinnien w duecie wyjść z Pique bądź Puyolem, by poczuć się pewniej.. Trzeba liczyć na LM...

Akurat Busquets summa summarum wcale lepiej od Marqueza nie gra, i co z tego, że ma ileś tam odbiorów, skoro co mecz zalicza co najmniej 2-3 kretyńskie straty w wyniku zabawy, po których prawie zawsze może paść gol? Zalicza więcej asyst niż Xavi w tym sezonie - szkoda tylko, że nie dla własnej drużyny.

pierwszy mecz barca nie przegrala przez ukrainca. przegarla ja slabiutka druga linia a glownie markez, ktory zagral dramatyczne zawody - potem powtorzyl to na teneryfie, ale juz jako stoper. sevilla na CN zdominowala barcelona bezdyskusyjnie, a jesli Barca jest zdominowana to nie obrona ponosi wine ale pomocnicy, glownie ci defensywni.

ciekawe co tu się bedzie działo jak nie zdobędziemy LM i nie wygramy ligi. koniec świata . przegramy jeszcze niejeden puchar i nie ma co panikować. raz się wygrywa, raz się przegrywa. rywal może być poprostu lepszy.

"TO NIE BYŁ BŁĄD GUARDIOLI. Po prostu obstawił złego konia. Kierując się poniekąd słusznymi przesłankami, dokonał wyboru, który okazał się nietrafiony."

wydaje się, że nietrafiony wybór trenera jest jednak jego błedem.

jaki znowu kolejny, gdzie widzisz podobny?

bedzie dobrze ale po co kolejny artykuł o tym?

Artykuł do przeczytania dla wszystkich krytykantów, którzy zalalali ostatnio naszą stronę swoimi żalami. Można mieć pretensje o odpadnięcie, ale nie do stylu w jakim się walczyło. Pierwszy mecz był dla nas upokorzeniem i zasłużenie Sevilla nas pokonała. Rewanż to już zupełnie inna jedenastka i inna gra.

Można mieć pretensje do takich a nie innych decyzji Pepa. Ale ludzie on się jeszcze ciągle uczy! Z każdym meczem zdobywa doświadczenie. I nie zawsze wystawiona prze niego 11 spełnia pokładane w niej nadzieje. Po tak fantastycznym roku wielu ludzi pisało o geniuszu trenera. Niektórzy pewnie uwierzyli, że powtórzymy bajeczny sezon. A tu porażka. I to w oczach niektórych wina Guardioli.

Tylko skoro jest tak źle to jest tak dobrze? W PD jako jedyni nie przegraliśmy meczu, w LM mamy olbrzymią szansę grać dalej. A odpadnięcie z CdR może być dla Barcelony zbawienne. Lepiej poświęcić najmniej ważny puchar, aby zdobyć inne.

Mam nadzieję, że dalej Guardiola będzie wprowadzał do pierwszej drużyny młodzików i że za 2-3 lata pierwsza 11 będzie się w 90% składać z wychowanków.

Doskonały artykuł. Porażka musiała kiedyś nadejść i dobrze, że stało się to w najmniej ważnych rozgrywkach. Mając tyle wspaniałych wychowanków trzeba dawać im szanse na grę. Może Pep mógł to zrobić przy okazji meczu ze słabszym rywalem w lidze, ale postąpił inaczej, wyszło jak wyszło.

Nie można wszystkiego wygrywać. Dodatkowo postawa naszej ekipy w drugim meczu napawa olbrzymim optymizmem. Mnie jak zawsze bardzo cieszy powracająca forma Andresa.