Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Dziś o 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Beenhakker do Wisły: Cieszcie się! To święto grać z Barceloną

 13 sierpnia 2008, 17:08

 Michał Pol

 Brak komentarzy

- Barcelona jest dla mnie tajemnicą. Sam jestem ciekaw, jak wypadnie w pierwszym oficjalnym meczu pod wodzą Pepa Guardioli - mówi przed meczem Barcelona - Wisła w eliminacjach Ligi Mistrzów trener reprezentacji Polski Leo Beenhakker.

Michał Pol: Od kiedy Grecja została mistrzem Europy, a Liverpool wygrał finał Ligi Mistrzów, choć do przerwy przegrywał 0:3, wiadomo, że w futbolu nie ma rzeczy niemożliwych. Ale czy widzi pan jakiekolwiek szanse, żeby Wisła wyeliminowała Barcelonę?

Leo Beenhakker: Futbol jest nieprzewidywalny. Zwłaszcza na najwyższym poziomie o zwycięstwie coraz częściej decyduje przypadek, drobny niuans, nieprzewidziany błąd jakiegoś piłkarza. Nawet jeśli obie drużyny dzieli taka różnica poziomu jak w przypadku Barcelony i Wisły, nie można powiedzieć, że ta druga nie ma żadnych szans. Reprezentacja Polski na dziesięć meczów z Portugalią czy Niemcami przegrałaby osiem. Ale dwa razy trafiłby nam się taki mecz, w którym wszystko wychodzi, każdy z zawodników ma swój dzień, a rywale - odwrotnie. Przy sprzyjającym szczęściu, gdy piłkarze perfekcyjnie wykonują ustalenia, niemal wszystko jest możliwe. Dlatego wygraną Wisły na Camp Nou też można sobie wyobrazić. Ale nawet wówczas Katalończykom pozostaje rewanż. Wyeliminowanie Barcelony byłaby sensacją.

Szukając na siłę słabych punktów Barcelony, myślę sobie: są miesiąc przed rozpoczęciem sezonu, Messi jest w Pekinie, Hiszpania wygrała Euro, więc może Iniesta, Xavi, Puyol będą nasyceni i nie potraktują Wisły poważnie.

- Nie liczyłbym na żaden z tych punktów. To zbyt wielcy profesjonaliści. Zbyt dobrze znają cel tego meczu. Gra w Lidze Mistrzów jest dla tak wielkiego klubu kluczowa. Kiedy trener Guardiola mówi, że mecz z Wisłą jest jak finał, to naprawdę tak myśli i tak też do spotkania podchodzą jego piłkarze.

Przyznał pan kiedyś, że jako były trener Realu Madryt zawsze będzie miał "białe serce". Jakie więc rady udzieliłby teraz piłkarzom Wisły?

- Niech na Camp Nou zagrają odważnie, to jedyna droga, choć szansa na wyeliminowanie tak wielkiego klubu jest bardzo mała. Niech zagrają w poczuciu, że nie mają nic do stracenia. I niech cieszą się grą przeciwko gwiazdorom. Zawsze powtarzam moim piłkarzom przed meczem z lepszym rywalem: cieszcie się, bo od dziecka marzyliście o grze przeciwko takim drużynom. Muszą wytrzymać presję kibiców na Camp Nou i nie przestraszyć się tego, że naprzeciwko nich staną Henry, Eto'o, Puyol. Część wiślaków, jak Cantoro, Sobolewski, Cleber, ma niezbędne doświadczenie, żeby oprzeć się tej presji. Boguski czy Paweł Brożek to świetni piłkarze. Muszą tylko odnaleźć się w takim meczu mentalnie.

Barcelona jest dla mnie tajemnicą. Sam jestem ciekaw, jak wypadnie w pierwszym oficjalnym meczu pod wodzą Pepa Guardioli. Na pewno zagra inaczej niż w czasach Franka Rijkaarda. Guardiola to uczeń Johana Cruyffa, wyznaje jego filozofię, więc gra na pewno będzie ofensywna. Ale przecież każdy trener wkłada w styl gry drużyny coś od siebie. Ja z Realem grałem przeciwko Barcelonie 12 razy, ale niewiele mogę przekazać Wiśle rad, bo wiadomo, jak specyficzne były tamte spotkania. Nawet jeśli dla piłkarzy i sztabu trenerskiego obu drużyn liczył się tylko futbol i zwycięstwo, dla kibiców w centrum były kwestie polityczne, narodowościowe i odwieczne animozje z tym związane. Presja była olbrzymia, ale każde z tych spotkań przy 100 tys. widzów wspominam jako fantastycznie doświadczenie. Po to się idzie do futbolu, po to zostaje trenerem, żeby przeżywać takie uniesienia. Życzę piłkarzom Wisły, żeby i dla nich ta rywalizacja z Barçą pozostała równie niezapomniana.

[źródło: Sport.pl]

Udostępnij:

Komentarze (0)

Gorące tematy