Gio: Barcelona musi zapomnieć

nikt ważny

14 czerwca 2008, 14:22

Brak komentarzy
W wieku 33 lat Giovanni van Bronckhorst przeżywa drugą młodość. W pierwszym meczu Euro 2008 z Włochami, jego Holandia w pięknym stylu pokonała aktualnych mistrzów świata. Były zawodnik Barçy miał swój duży udział w wysokim zwycięstwie 3:0. Przy drugiej bramce najpierw wybił piłkę z linii bramkowej, by potem w kontrataku świetnie przerzucić piłkę do Kuyta, ta ostatecznie trafiła do Sneijdera, który pokonał Buffona. Jakby tego było mało, ten lewy obrońca zdobył trzeciego gola meczu uderzając głową ze środka pola karnego Włochów. Warto dodać, że w tym sezonie Giovanni wystąpił w 32 spotkaniach Feyenoordu i strzelił 7 goli, czyli o dwa więcej niż w 105 spotkaniach, jakie rozegrał podczas pobytu w Barcelonie.

Ależ dyspozycja! Może to przez to, że więcej teraz trenujesz?

Nie wydaje mi się. Jestem szczęśliwy, gdyż znajduję się w świetnej formie i rozegraliśmy wspaniałe spotkanie. Zawsze chciałbym grać tak jak z Włochami, ale to nie takie proste. Muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych meczów w mojej karierze.

Czy to nie dziwne, że w reprezentacji Holandii nie ma żadnego piłkarza Barçy?

Tak, rzeczywiście, wcześniej się to nie zdarzało. To dodatkowo niesłychane, że w takim meczu na europejskim poziomie nie było żadnego reprezentanta Barcelony. Co prawda zagrał Zambrotta, ale on od następnego sezonu będzie występował w Milanie.

Można powiedzieć, że Real Madryt przejął rolę Barcelony i zdominował holenderską kadrę.

Zgadza sie, zresztą trzymam się głównie z tymi, którzy grają w Hiszpanii. Dużo rozmawiam z Ruudem, Wesleyem i Arjenem o La Liga.

Co możesz powiedzieć o Barcelonie z zeszłego sezonu?

Panowała w niej bardzo skomplikowana sytuacja. Ten rok trzeba bez wątpienia zapomnieć.

Widzisz jakąś drogę wyjścia z tego kryzysu?

Cóż, teraz nadszedł czas na zmiany. Oby kolejna drużyna zapisała się w kartach historii futbolu, podobnie jak my tego dokonaliśmy.

Rozmawiałeś z Frankiem Rijkaardem po tym, jak okazało się, że nie będzie już prowadził Barcelony?

Nie. Wiesz jaki on jest. Spokojny, cichy człowiek, który wykonał doskonałą pracę dla klubu, a teraz przyszło się z nim pożegnać. Stało się to w odpowiednim momencie. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie dla niego i Barçy.

Kiedy można było przewidzieć, że ten sezon zakończy się klęską?

Trudno było to sobie wyobrazić. Rok temu mieliśmy tyle samo punktów, co Real, a więc różnica była minimalna. W tym sezonie było już zgoła inaczej. Jaką Madryt miał przewagę? 16, 17 punktów? Tego nie dało się przewidzieć.

Turniej nie mógł lepiej zacząć się dla Holandii...

Jesteśmy bardzo zadowoleni. Graliśmy bardzo dobrze w pierwszym meczu najtrudniejszej grupy. Taki start z Włochami był najlepszym scenariuszem, jaki mogliśmy sobie wyobrazić.

Nie jesteś zawiedziony postawą Mistrzów Świata?

Tak, więcej po nich oczekiwaliśmy. Najpierw dość krótko nas kryli. Potem pozostawili jednak dużo miejsca, dzięki czemu stworzyliśmy wiele okazji do zdobycia gola w pierwszej połowie. Mogliśmy prowadzić nawet 3:0, gdyby Ruud wykorzystał swoją okazję. Nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń do siebie ani drużyny.

Włoska prasa sugeruje, iż Donadoni zagrał zbyt spokojnie, liczył że Mistrzowie Świata sobie poradzą

Moim zdaniem nie. To my graliśmy zdecydowanie i w kluczowych momentach byliśmy skuteczniejsi. Włosi mieli problem, bo byliśmy po prostu lepsi.

Mówi się, że wygracie te mistrzostwa.

Jest zdecydowanie za wcześnie na takie spekulacje.

Nie zaprzeczysz jednak, że pokazaliście kawał dobrego futbolu.

Zagraliśmy, tak jak chcieliśmy. Jeśli będziemy grać podobnie w każdym meczu, to kto wie. Mamy wtedy szansę na Mistrzostwo Europy.

Pasuje ci nowy styl gry Holandii?

W drużynie jest duża rywalizacja. Poziom jest wyrównany, każdy chce grać. Przeciwko Włochom zagrali Sneijder i Van der Vaart, a w obwodzie zostali van Persie i Robben, którzy też mogą wnieść wiele do zespołu. Grając w ten sposób mamy więcej okazji, a także lepiej bronimy. Przeciwnikom udało się stworzyć sytuację, ale Var der Saar bronił fantastycznie.

[źródło: Sport]

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.