Carles Puyol - Lwie Serce Barçy

Lichy

5 marca 2006, 10:12

Brak komentarzy
– Nie zagrają Samuel Eto’o i Ronaldinho? Szczerze mówiąc wolałbym, żeby zabrakło Carlesa Puyola. To on sprawia, że Barcelona walczy od pierwszej do ostatniej minuty i nic nie jest w stanie jej załamać – powiedział przed niedawnym meczem Barca – Atletico Madryt trener stołecznej drużyny Pepe Murcia. Tak jest! Wycena Carlesa Puyola musi ujmować nie tylko jego umiejętności techniczne i taktyczne, ale także tak zwane cechy wolicjonalne.

Klasa piłkarska stopera i kapitana katalońskiej jedenastki także zresztą nie pozostawia nic do życzenia. Nikt nie kwestionuje tezy, że jest on najlepszym obrońcą Barcy i reprezentacji Hiszpanii, a takie miano mówi samo za siebie. Ile znaczy dla zespołu klubowego okazało się w styczniowym meczu Copa del Rey z Realem Saragossa. Trener Frank Rijkaard po raz pierwszy w tym sezonie dał Puyolowi odpocząć i Barca po raz pierwszy straciła cztery gole. Bez zawodnika zwanego Lwie Serce drużyna całkiem nie mogła sobie poradzić z rywalem.

Kompleks Torresa

Zadebiutował w pierwszej drużynie Barcelony 2 października 1999 roku na pozycji prawego obrońcy. Od razu wywalczył miejsce w zespole, do końca sezonu wystąpił w 24 meczach. Stał się prawdziwą zmorą skrzydłowych, ale że zbyt rzadko włączał się do akcji ofensywnych, w końcu został przestawiony na środek defensywy. Gdy wymagała tego konieczność grywał także na lewej obronie, gdzie przez długi czas, z uwagi na brak klasowego piłkarza, wystawiał go również selekcjoner reprezentacji Hiszpanii. Ta wszechstronność na pewno znacznie wpływa na podniesienie wartości zawodnika, jednak optymalną dla niego pozycją jest bez wątpienia stoper.

Puyol nie jest wieżowcem, mierzy zaledwie 178 centymetrów, ale dzięki niezwykłej skoczności wygrywa pojedynki główkowe nawet ze znacznie wyższymi rywalami. Jest bardzo szybki i w związku z tym, gdy drużyna atakuje, nie boi się podchodzić aż pod linię środkową. Wie, że nawet jeśli napastnik rywali dostanie dobrą piłkę na dobieg , na wolne pole, na pewno go dogoni. Doskonała technika sprawia, że Puyol gdy odbierze piłkę przeciwnikowi nie boi się rozegrać akcji. Pewnie kieruje grą całego bliku, ustawia pułapki ofsajdowe, poucza młodego Oleguera co ma robić na boisku. W meczu dziesiątej kolejki bieżącego sezonu, po ponad trzech latach przerwy, strzelił wreszcie w meczu ligowym gola, oczywiście głową, po rzucie rożnym i od tego czasu Rijkaard pozwala mu szukać szczęścia pod bramką rywali.

Rysuje nam się w ten sposób obraz stopera doskonałego. O tym, że Puyol takim jednak nie jest, przekonuje dwa razy do roku napastnik Atletcio Madryt – Fernando Torres. W każdym niemal meczu Barcelony z Los Colchoneros najlepszy piłkarz ekipy z Madrytu przynajmniej raz ogrywa stopera Barcy. W lutowym spotkaniu nie było inaczej – El Nino strzelił dwa gole, a Puyol znów nie stanął mu na przeszkodzie. Stoper Barcelony wymienia gracza Atletico jako jednego z najlepszych napastników, przeciwko którym grał. W tym gronie znaleźli się także Andrij Szewczenko, Raul, Luis Figo i Albert Luque.

Nawet w bramce

Carles Puyol Safocada urodził się 13 kwietnia 1978 roku w miasteczku Pobla de Segur. W meczach podwórkowych drużyn przez długi czas pełnił wyłącznie rolę bramkarza. – Nie miałem nigdy obaw przed rzucaniem się na twardą nawierzchnię, grałem zawsze z pełnym poświęceniem. W końcu zaczęły boleć mnie plecy. Lekarz powiedział, że mam problemy z kręgosłupem i jeśli już koniecznie muszę grać w piłkę to powinienem zmienić pozycję. Pewnie bym nie posłuchał, ale mama zabrała mi rękawice i musiałem zacząć grać w polu. Wybrałem oczywiście rolę… napastnika – opowiada zawodnik. Dodaje też, że gdyby kiedyś musiał zejść z boiska Victor Valdes, a trener wykorzystałby wszystkie zmiany, prawdziwą przyjemność sprawiłoby mu założenie rękawic i stanięcie między słupkami. Taki zawodnik w kadrze to prawdziwy skarb, mamy więc kolejny powód, by do wartości Carlesa dołożyć kilka euro.

Do obrony przestawili Puyola trenerzy juniorskiej drużyny Barcelony, gdy w 1995 roku szperacze wypatrzyli go na boiskach rodzinnego miast i sprowadzili do klubu. Jako napastnik w regionalnej lidze do dziś gra brat Carlesa. – Kiedy czasami idziemy gdzieś pokopać piłkę okazuje się, że jest lepszym piłkarzem ode mnie. Naprawdę, nie żartuję – mówi as Barcelony. Kariera zawodnika układa się wręcz wzorcowo. Omijają go kontuzje, stale czyni postępy. W Barcelonie niewielkie kłopoty miał tylko w sezonie 2000-01, kiedy Loui van Gaal zamierzał go wypożyczyć do Malagi, z czego jednak ostatecznie się wycofał. We wrześniu 2005 zawodnik podpisał z Barceloną nowy kontrakt, obowiązujący do 2010 roku.

Rolę kapitana pełni z wyboru kolegów z drużyny, który dokonał się przez aklamację. Jak twierdzi nigdy nie przyjąłby opaski z rąk prezydenta klubu czy trenera.

Patriota, ale nie do końca

Ukoronowaniem występów zawodnika w reprezentacjach młodzieżowych Hiszpanii był udział w igrzyskach olimpijskich w Sydney w 2000 roku, gdzie zdobył srebrny medal. Już kilka miesięcy później, 15 listopada 2000 roku, Jose Antonio Camacho dał mu szansę debiutu w reprezentacji Hiszpanii w przegranym 1:2 meczu z Holandią. Puyol pojechał na finały MŚ 2002 oraz ME 2004, a ogółem ma dziś rozegrane 44 mecze w la seleccion, strzelił też jednego gola.

Barcelona otrzymuje wciąż dobre oferty sprzedaży kapitana. Rok temu gruchnęła wieść, że tego piłkarza bardzo chciałby mieć Real Madryt. Jednak ani klub nie ma zamiaru pozbywać się swojego asa, ani sam Puyol nie chce ruszać się z Katalonii. Zamierza skończyć karierę tam, gdzie zaczął. Przy całym przywiązaniu do rodzinnej krainy, Puyol, w odróżnieniu od kolegi z linii obrony, Oleguery Pressa, nie jest w żadnym wypadku katalońskim nacjonalistą. Na pytania dociekliwych dziennikarzy, czy wybrałby występy w reprezentacji Hiszpanii czy też Katalonii odpowiada, że dopóki nie będzie takiej konieczności, nie zamierza zastanawiać się nad tą kwestią. Unika też wypowiadania się na tematy polityczne, bagatelizuje takie incydenty, jak wywieszanie przez kibiców Barcy transparentów z napisem: Katalonia to nie Hiszpania. Najbardziej zagorzałym fanom powoli przestaje się podobać neutralność polityczna kapitana ich klubu. Zauważyli też, że imponujący zdrowiem, bądź grający dla Barcelony na zastrzykach, gdy bez nich nie może się obyć, w grudniu 2005 roku po raz drugi z rzędu nagle się rozchorował, kiedy dostał powołanie na zwyczajowo rozgrywany w tym terminie mecz drużyny narodowej Katalonii. Takie postępowanie może nie podobać się mieszkańcom Barcelony, ale generalnie na pewno wpływa na wzrost wartości zawodnika, bo jeszcze się nie zdarzyło, by zbytnie zaangażowanie w sprawy pozapiłkarskie dodatnio wpłynęło na formę jakiegokolwiek futbolisty.

Marketingową wartość Puyola znacznie podnosi stuprocentowa rozpoznawalność zawodnika. Decyduje o niej charakterystyczna, bujna czupryna. Carles przyznaje, że dyg awansował do pierwszego zespołu Barcelony zastanawiał się czy nie ściąć włosów, żeby bardziej upodobnić się do zawodowca, ale matka przekonała go, by tego nie czynił. – Synku, jak ja cię rozpoznam w telewizorze – powiedziała i to był dla mnie wystarczający argument – wspomina Carles.

Jako najbardziej wyróżniający się zawodnik Barcelony wystąpił w filmie fabularnym „Primera jugada”, czyli „pierwsze zagranie”, opowiadającym o trzech chłopcach, którzy z zespołów juniorskich Barcelony przebijają się do pierwszej ekipy. Zagrał także w wielu reklamach. Jest dziś pod każdym względem na szczycie. Przed nim jeszcze klika lat wielkiej kariery. Bardzo chciałby zdobyć kilka trofeów, bo na razie ma w dorobku tylko mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii.


„PN Plus” ocenia Puyola:
Gra prawą nogą: 9
Gra lewą nogą: 6
Gra głową: 9
Technika: 8
Strzał z dystansu: 5
Skuteczność: 5
Czytanie gry:7
Drybling: 5
Gra ciałem: 9
Ostatnie podanie: 5
Odbiór piłki: 10
Stałe fragmenty gry: 7
Szybkość: 9
Wytrzymałość: 10
Średnia: 7,4

Leszek Orłowski
[źródło: Piłka Nożna Plus]

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.