Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Dziś o 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Okiem socio: Trzymaj się Victor

 15 lutego 2006, 19:53

 Lichy

 Brak komentarzy

Carles Rexach, który doskonale zna się doskonale na futbolu często mówi, że piłka nożna jest grą błędów. W sumie ma rację, ale pomyłki mają różne wartości. Jeśli błąd przydarzy się napastnikowi nikt na nią nie zwróci uwagi. Bardziej zauważalna jest pomyłka obrońcy. Jeśli wpadka zdarzy się bramkarzowi, to już traktujemy to jako poważną zbrodnię. Pomyłka sędziego na niekorzyść naszej ekipy jest niemal deklaracją wojny.

Barça przegrała w Walencji nie tylko przez koszmarny błąd Valdesa, ale także dlatego, że jego koledzy grający w polu już po raz drugi w tym sezonie nie byli w stanie zdobyć gola w spotkaniu ligowym. Choć od meczu minęły trzy dni nadal nie wiem co robił na boisku Eto'o i dlaczego Ezquerro w przeciągu drugiej połowy ani razu nie dotknął piłki. Słowa ostrej krytyki zgodnie ze wspomnianą wyżej prawidłowością spływają jednak tylko na bramkarza.

Czemu krytycy milczą kiedy napastnik Barçy strzela kilometr nad poprzeczką? A być może od dzisiejszego dnia nie będziemy ganić Giulyego za niewykorzystywanie sytuacji, kiedy ma przed sobą tylko bramkarza, za popełnianie tego "tragicznego błędu"? Czy jeśli przegramy z Chelsea po rzutach karnych, a decydującej jedenastki nie strzeli Ronaldinho na oładkach gazet będzie pojawiać się jego zdjęcie, tak jakby był jedynym winnym? Dlaczego zatem tak wiele wymagamy od Valdesa, który z pewnością nie tylko dla mnie, ale i dla prezydenta Barçy, Laporty zalicza się do dziesięciu najlepszych bramkarzy świata?

Musimy szczerze przyznać, że każdy bramkarz popełnia błędy, wielokrotnie czerpaliśmy korzyści z cudzych pomyłek (gol Luisa Enrique przeciwko Espanyolowi, kiedy na bramce stał Toni lub chciażby gol Eto'o strzelony w meczu z Realem w ubiegłym roku), więc bilans wychodzi mniej więcej na zero. Bonano, Rustu, a teraz Valdes, każdy z nich na własnej skórze poznał co niesie ze sobą pomyłka dająca gola przeciwnikowi. Nawet Busquetsowi, który lepiej grał nogami niż rękami zdarzył się podobny gol w międzynarodowym meczu. Gorka Iraizoz, bramkarz Espanyolu, powinien dziękować niebiosom, że pierwsza z puszczonych przez niego w ostatnim meczu z Racingiem bramka nie przesądziła o wyniku, choć na pewno jego błąd przyczynił się do porażki ekipy dowodzonej przez Lotnię. Kamieni w ubiegłym roku popełnił poważny błąd, kiedy to po strzale Deco piłka odbiła się od ramienia obrońcy i naturalizowany Portugalczyk mógł cieszyć się ze zdobycia bramki. Nie czytałem wtedy w prasie, że Kameruńczyk zawiódł. Pecha miał też Arkonada, najlepszy bramkarz Primera Division w ciągu ostatnich 25 lat, który w finale Mistrzostw Europy, rozgrywanym między Francją a Hiszpanią, dał się zaskoczyć Platiniemu przedziwnym strzałem. Ramallets, być może najlepszy bramkarz w historii Barçy, oślepiony przez słońce nie widział piłki, która wpadła do jego siatki podczas finału Pucharu Europy, w którym Barça zmierzyła się z Benficą na stadionie w Bernie.

Nie mówię, że nie można oceniać pomyłki Valdesa, domagam się jednak równego traktowania wszystkich. W tym sezonie nie zdobędziemy już przynajmniej jednego trofeum. Czekam na odważną grafikę odnoszącą się do błędu, jaki popełnił Rijkaard nie wystawiając Puyola w Saragossie, chcę zobaczyć okładkę przedstawiającą trenera, który mówi: "Zawiodłem", bo tak przedstawiono teraz naszego bramkarza.

[źródło: MD]

Udostępnij:

Komentarze (0)

Gorące tematy