W obronie zarządu

Cochise

20 czerwca 2013, 20:40

240 komentarzy

W związku z pojawieniem się w ostatnim czasie dwóch podobnie traktujących sprawę Abidala felietonów, postanowiłem pokusić się o nieco inne spojrzenie na casus Francuza. Wiem, że stoję przed trudnym wyzwaniem, ale zrobię wszystko, aby stanąć na wysokości zadania.

Zacznę może od tego, że nie jestem pieszczotliwym zwolennikiem Rosella, ale też nie należę do jego zajadłych krytyków. Staram się uważnie obserwować jego decyzje. Część z nich jest trafna, część nie. Jasne, że trzeba podkreślać, te drobne i te większe potknięcia lub niedociągnięcia ze strony zarządu, aby ten na bazie konstruktywnej krytyki mógł sprawniej funkcjonować, ale odnoszę wrażenie, iż w ws. Eryka, Sandro Rosell stał się Józefem K. Uczyniono z niego kalkę głównego bohatera Procesu Kafki. Jak się skończyła opowieść zagubionego w nonsensach oskarżeń mężczyzny - wiemy, aż za dobrze. Nie chciałbym, aby Drakula został potraktowany w niemal identyczny sposób, a już na pewno nie w sytuacji, którą uważam za zawiłą, niejednoznaczną, choć taką może się wydawać na pierwszy rzut oka.

I oto zostaje wprowadzony na salę sądową, z ław przeznaczonych dla obserwatorów słychać gwizdy, pohukiwania, tupanie nogami. Sędzia musi postraszyć rozbestwioną tłuszcze karą porządkową, co przywraca spokój w pomieszczeniu, w którym zgodnie z oczekiwaniami Ludu ma dokonać się publiczny lincz na znienawidzonym włodarzu Dumy Katalonii.

Posępny prokurator odczytuje przydługawy akt oskarżenia. W skwarze czerwcowego słońca, w przepoconym powietrzu zatęchłej sali najświętszej opoki sprawiedliwości, z niedowierzaniem wyłapuje zaczerwienionym ze wstydu uchem pojedyncze słowa gwiazdy tego wieczoru - oskarżyciela publicznego, chcącego zrobić szybką karierę kosztem tego, na którego się pluje i wytyka palcami. Brakuje mi tylko korony cierniowej i szat w kolorze purpury. Prokurator skrzekliwym głosem dramatyzuje - oskarżam Prezesa Barcelony! Oskarżam go - o zdradę klubowych wartości, o bezczelne potraktowanie pracownika, o krótkowzroczność, o niehumanitarność! Siedząc po drugiej stronie tej barykady, we własnych sumieniu dodaje sobie - chyba o to, że jest po prostu Sandro Rosellem (Józefem K. w domyśle).

W końcu płomienna przemowa dobiega końca, państwowy urzędnik wyciera spocone czoło, po czym z uśmiechem zasiada na swoim krześle. Teraz moja kolej! Wszak jestem obrońcą Drakuli. Powstaję, rozglądam się po sali. Niemal każda para oczu jest skierowana w moją stronę. Czuję awersję wobec mojej osoby, za sam fakt, iż podjąłem się bronić takiej Bestii. Puszczam to bokiem i przystępuje do oracji.

Niestety, ale w tej biegunce pozwów, postulatów i zaleceń fundamentalne oskarżenie się rozmywa. Z każdego po trochu, na wyrost próbuje się zbudować taką wizję sytuacji, aby można było Prezesowi przypisać winę, a później już bezpardonowo go skazać. Jednym słowem z sądu chce się uczynić farsę, tudzież dom publiczny. Jeżeli nie uda się wymusić odpowiednich zeznań od Rosella, zawsze można rozpocząć proceder łamania kołem, pompowania hektolitrów wody, a na samym już końcu, w razie braku postępów pozostaną ordalia. Niech Pan zadecyduje, kto tu miał rację!

Stając się w tej sprawie Adwokatem Diabła muszę odpowiednio przedstawić linię obrony i odeprzeć najpopularniejsze zarzuty kierowane w twarz Sandro, tak, aby pewni swego prokuratorzy zbyt wcześnie nie postawili kreski na nielubianym Prezesie.

Rozpocznę od punktu kluczowego dla całej dysputy. Zdrowie. Warto byłoby wyciągnąć z akt dokument, w którym mamy jasno stwierdzone, że jest to już drugi powrót do sił Eryka Abidala. Z tego samego powodu. Nie każdy pokonuje tak straszliwą chorobę. Co więcej, podwójne zwycięstwo to coś pięknego i jeszcze bardziej niespotykanego. Normalną konsekwencją tych tryumfów jest zwrócenie szczególnej uwagi na swój stan zdrowia. Dmuchanie i chuchanie na nie. Nikt przecież nie chce, aby porzekadło - do trzech razy sztuka - się sprawdziło. Poza tym Francuz sporo schudł, ma wyniszczony organizm, nie jest przygotowany kondycyjnie do prawdziwego futbolu. Oczywiście, że samej gry w piłkę się nie zapomina, co najlepiej sam pokazał występując kilka razy w tym sezonie, jednak z naturą nie warto igrać. Na pewno bardzo mocno chce wciąż robić to, co najbardziej kocha i doskonale to rozumiem. Na tym etapie pozostaje pytanie - czy warto? Eryk twierdzi, że tak i w związku zakończeniem się obowiązywania obecnego kontraktu na własną odpowiedzialność postanawia dalej pozostać czynnym piłkarzem. Ma do tego pełne prawo.

Odpowiedzialność. Tego na swoje barki nie weźmie Barcelona. I bardzo słusznie. Zarząd po uzyskaniu klarownych odpowiedzi od konsylium lekarskiego musiałby upaść na głowę, aby wyrazić chęci na przedłużenie kontraktu z Abidalem. Czy ktoś wyobraża sobie sytuację, w której nasz piłkarz pada na murawę lub po rozegraniu meczu ląduje w szpitalu? Zapewnie nie, a zarząd musi przewidywać taki rozwój wydarzeń. Kto zostałby zlinczowany gdyby Erykowi coś się stało? Zarząd. Kto byłby palony na stosie za brak profesjonalizmu oraz profetycznych umiejętności? Ten oto siedzący obok mnie człowiek - Sandro Rosell.

Etyka i moralność? FC Barcelona w oficjalnym stanowisku stwierdziła, iż zaproponowała Erykowi Abidalowi inną posadę w Klubie. Nie dość, że wypłacała mu kontrakt, który opiewa na kilka milionów euro, zagwarantowała najlepszą na świecie opiekę podczas heroicznej batalii z nowotworem, organizowała przeróżne budujące eventy typu koszulki z napisem Ànims Abidal czy podnoszenie Pucharów, to jeszcze na sam koniec zamiast rychtować mu Łuk Tryumfalny zaoferowała strudzonemu wojownikowi zasiadanie w swojej naradzie wojennej. Wyróżnienie. Swoista laurka za to co przeszedł. Francuz zadecydował inaczej. Jego życie - jego odpowiedzialność!

Kolejna sprawa. Pieniądze. Ogłoszono urbi et orbi, iż musi nastąpić redukcja etatów. Duma Katalonii postanowiła odchudzić kadrę, to także był postulat Tito, który rzekł, że chce mieć skromniejszą ekipę. Po co trzymać zawodników zwiedzających trybuny? Czy tak nie było z Erykiem na 2-3 kolejki przed końcem sezonu? Dodatkowo za to podróżowanie trzeba płacić. Niemało. Zatem możemy spodziewać się odejścia także i innych piłkarzy. Kryzys w Hiszpanii, mniej na stadionach, do tego zadłużenie Blaugrany. Rozsądne decyzje pod względem finansowym.

Najbardziej smutną częścią mojej przemowy jest ta skierowana pod adresem Eryka. Może i wywoła to wielkie oburzenie, ale moim skromnym zdaniem Abidal przejawia oznaki megalomanii. Przecenia swoje możliwości. Rozpacza na konferencjach prasowych, niby próbuje robić to z miną dżentelmena, ale jednak nie powinien zachowywać się w taki sposób wobec klubu, który zrobił dla niego tyle dobrego. Filozoficzne rozprawianie, jaki to klub nie jest zainteresowany jego usługami jest niestety bardzo żałosne, szczególnie w obliczu tego jakim wojownikiem był do tej pory, i na boisku, i podczas ciężkich terapii. Nagle zakłada maskę męczennika? Całkiem niesłusznie! Rozumiem wytknięcie błędu, iż Francuz nie siedział w centralnym miejscu podczas pożegnalnej konferencji, ale zrozumcie, mój klient Sandro Rosell nie jest specem od wizerunku, nie zna się na savoir vivre, jest biznesmenem, który ma zamiar wyciągnąć klub z zapaści finansowej. Poza tym argumenty o niedotrzymaniu słowa nie powinny dotykać Prezesa, tylko Zubizarety. To on bezczelnie kłamał, że zostanie przedłużony kontrakt z Erykiem, to on twierdził, iż nowa umowa z Valdésem jest na ostatniej prostej i w końcu to on może być odpowiedzialny za odejście Thiago. Jeżeli chcecie już kogoś biczować w tej kwestii to Andoniego!

Rzekoma zdrada klubowych wartości. Mes que un club. To hasło zostało tak rozdmuchane na wszystkie strony świata, że pewnie niebawem dowiem się, iż reklamowanie rodzimych producentów napojów lub fast foodów przed klubowym budynkiem realizuje patriotyczno-ekonomiczne walory dewizy Dumy Katalonii. Fotka z chorym dzieckiem, wspieranie organizacji charytatywnych. Kompletny nonsens. Mes que un club odnosi się do pewnego wydarzenia historycznego związanego z walką o autonomie Katalonii. Camp Nou było świątynią nie tylko futbolu, ale i swobodnej wymiany zdań, opinii, faktów. Po katalońsku. I tyle. To bardzo szlachetne i szczodre, że Barcelona wspiera poszkodowanych, słabszych. To świetnie świadczy o Klubie, ale to nie jest mes que un club, tylko działalność poza tym hasłem. Tak przynajmniej ja to rozumiem i dzięki temu nie podaje tego historycznego zawołania na tacy marketingowo-medialnej teraźniejszości. Mass media łykają takie smaczki, aby na nich zarobić. Tani sentymentalizm.

Uważam, że w sprawie Eryka Abidala zarząd reprezentowany przez osobę Sandro Rosella jest  niewinny, ale to nie ja jestem sędzią. Do mnie należała jedynie obrona Prezesa. Czas na sprawiedliwe osądy, a w przeciągu następnych dwunastu miesięcy dowiemy się, czy faktycznie Francuz był potężny fizycznie.

*Cochise to jeden z najbardziej szanowanych i najrozsądniej wypowiadających się czytelników naszej strony. To właśnie jego obiektywne komentarze poparte konkretnymi argumentami wyróżniają się wśród licznych wypowiedzi użytkowników fcbarca.com. W zamian za jego wzorową postawę postanowiliśmy umożliwić mu wyrażenie swojej opinii na temat osoby Érica Abidala, którego pożegnanie pod koniec sezonu wzbudziło ogromne kontrowersje. Powyżej możecie zobaczyć efekt pracy Cochise'a. Zapraszamy do czytania i wyrażania swoich opinii na temat artykułu naszego kolegi.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

2/2 W końcu obrońca odwraca rolę oskarżonego i ofiary. Tak, to nie Abidal jest sprawcą swojego losu. O decyzji dowiedział się późno, a na dodatek, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie była pozytywna. Czy nie można się poczuć urażonym. Tak, Barca dała mu wiele, ale było to wtedy, gdy w zarządzie nie zasiadał Rosell. Ciekawe, czy gdyby zasiadał, piękna scena z Wembley, miała by okazję się zdarzyć? No i wreszcie czy w tych okolicznościach, czy można żądać od Abiego, by zachowywał się jak pokerzysta i ukrywał emocje, nawet w osobistych wywiadach pytany o nie? Nie, od zachowywał się jak Gentleman MIMO tego jak go potraktowano. Czy konferencja i miejsca są kwestią PR. Po części, jednak ja nie jestem, podobnie jak Rosell. od PR specjalistą, mam od niego mniej doradców, a odczucia miałem jasne - coś nie grało. Jeśli sam zarząd tego nie czuł, tym gorzej należy go oceniać. Tyle w głosie argumentów obrony.

A ja ujmę to tak: Szanowny obrońca, jak wielu przed nim i wielu po nim w jego roli, ma tendencję do umniejszania wagi zarzutów i odsuwania odpowiedzialności od oskarżonego. Czy sądząc bosa mafi, czy ktoś ma cień wątpliwości z czyich ust padl rozkaz i czy sądzić tegoż bosa czy dziesiątki wykonawców. Obrońca mówi - to nie Sandro kłamał, lecz Zubi - tylko w czyim imieniu kłamał Zubi. Kto powołał i utrzymał kłamcę na stanowisku. Drugim zarzutem, jest kwestia tożsamości i "Mes que un club". Tak, jako hasło tak zaczeła się tahistoria, obrońca zapomina jednak że samam Barcelona ustami i czynami poprzedników Sandro, nadała tym słowom wiele większy wydźwięk niż oierwotny. Zarzutem nie jest złamanie katalońskości klubu, lecz złamanie dobrej tradycji poszerzania pierwotnego znaczenia tych słów. W ciągu zdarzeń, który do tego doprowadził zbajduje się zarówno reklama lini lotniczych, przemycona jako reklama fundacji, jak i przypadek Abidala.

Było już w obronie zarządu, w obronie Abidala to może teraz ktoś ośmieli się zrobić "W obronie Pedro" w tym oceanie hejtów?

KingLeonidas, sojerrrr
Dziękuję za miłe słowa. Muszę przyznać, iż pomysł zamieszczania artykułów przez użytkowników tej zacnej strony przypadł mi niezmiernie do gustu. Z miejsca ułożyłem sobie wczoraj listę osób, których teksty chciałbym przeczytać z "dziką rozkoszą". Bez zbędnych kurtuazji, szczerze do bólu i z kolejnością przypadkową. Z kartki przepisuję zatem "żywcem": Geble, Constantine16, KingLeonidas, sojerrrr, Buzinga (choć chłopak ostatnio nam niestety zniknął) i Cochise, który debiut miał niezwykle udany. Tak na dobry początek. Pozdrawiam serdecznie.

Artykuł świetny, skłaniający do przemyśleń, zagorzała dyskusja w komentarzach prowadzona przez "starych" użytkowników, czego chcieć więcej?
Prośba do redakcji - kolejną osobą w kolejce niech będzie RAFKOP8. To taki nasz "spiritus movens". Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek przyczepił się do jego komentarza. Zawsze w pełni wyczerpuje temat i chwała mu za to.

Niech zarząd się lepiej weźmie za transfery, bo jak na razie jesteśmy w czarnej dupie.
A jak czytam, że Tito nas znowu opuści na początku sezonu, to niech chłop sobie odpuści już to całe trenowanie....

Mówi się o Rosselu i Laporcie, ale może ktoś inny będzie najlepszym rozwiązaniem :D

Jezeli rozliczalibysmy Rosella jedynie za sytuacje z Abidalem to artykul jest w samo sedno. Natomiast jakby tak rozpatrywac inne decyzje za obecnej kadencji tekst o Abidalu jest pierwszym i ostatnim z tych 'w obronie'. Bona Nit

I jeszcze chcialem w bardziej chlopski sposob (niestety nie potrafie tak artystycznie sie wypowiadac jak niektorzy) wytlumaczyc na czym polega zycie, bo chyba nie wszyscy rozumieja. Pracujesz na 100% w pracy, dostajesz niezbyt wiele (Thiago dostaje obecnie nie wiecej niz 2mln). Uwazasz ze jestes lepszy i powinienes odgrywac wieksza role w pracy no i wiecej zarabiac. Przychodzi inny pracodawca (k***a ja zawsze musze szukac na wlasna reke!) i oferuje x3 wiecej niz obecnie oraz lepsza pozycje... Idiota by sie nie zgodzil.
Teraz porownujac do kwestii Thiago, wszyscy mysla ze chodzi o te 'delikatne' spracy (gra, rola na boisko), nikt nawet nie wspomina o brudach (czyli kasie). Bo jest to nieetyczne, niemoralne itd itd... Bo jal ma opuscic to dla lepszego argumentu. Ludzie, zastanowcie sie jakie jest zycie zanim zaczniecie psioczyc czy na prezydenta czy trenera.
ps. Pomijajac fakt 18mln, gdyby pilkarz chcial odejsc z niewolnika nie ma pracownika. Fabs odszedl z Arsenalu bo chcial, Ronaldo odszedl z MU bo chcial. A obecnie wy sie zachowujecie jakby Thiago byl wart co najmniej 30-40 mln... bo ma talent, bo zagral dobre zawody U21.... To Fabs przyszedl za 35mln a jest x2 lepszy od Alcantary....Po prostu szczeka opada. A czy to 18 czy 22mln, ludzie az tak wielkiej roznicy nie ma zeby z tego robic HALO

Ja sie calkowicie zgadzam i podobne opinie wyrazalem na stronie. Niestety wiekszosc jest krotkowzroczna i woli naplakiwac sie jak to wyzdrowialy Abidal zostal bezczelnie 'wyrzucony' z klubu nie paczac na mozliwe konsekwencje czy tez Thiago, ktory postanowil wskoczyc na gleboka wode bez odpowiedniego przygotowania - drugim Fabsem wg mnie nie bedzie, ale sie jeszcze okaze. W razie czego przyklad Thiago udawadnia ze nasza LaMasia nie konczy sie na Iniescie. Dlatego tez mamy obecnie obiecujacego S.Roberto czyli kompletny przepych w linii pomocy, przez co Barce B musial opuscic znany nam L.Alberto.
Ludzie troche optymizmu i rozsadku. Myslicie ze lepiej zarzadzilibyscie klubem? Watpie...

Bardzo ciekawy tekst, rzucił trochę innego światła na moje mieszane uczucia względem całej tej sprawy.

"W obronie zarządu" to będzie chyba stała rubryka. Następny artykuł już niedługo o kwestii Thiago?

Witam Posiadam bilety na mecz Lechia Gdańsk-Fc Barcelona , dwa bilety 3 kategorii w cenie 300zł (dwa miejsca obok siebie)i dwa bilety na prostą 1 kategorii
cena 470zł(dwa miejsca obok siebie) zainteresowanych zapraszam na priw

Nie wiem czemu, ale po przeczytaniu samego tytułu już przeszedł mi przez głowę nick jaki zobaczę w podpisie. Okazało się, że trafnie.
Wydaje mi się oczywistym, że prezydent nie podpisze kontraktu z zawodnikiem, dla którego trener nie widzi miejsca w drużynie. Linczowanie Rosella z powodu Abidala świadczy tylko o kompletnym braku wyobraźni. Jestem przekonany również, że gdyby Tito chciał Erica w drużynie, to kontrakt byłby kwestią paru dni. Z tej perspektywy, wszystkie argumenty zawarte w powyższym artykule tracą praktycznie sens.
W takiej sytuacji nawet prezydent klubu niewiele może zrobić, zazwyczaj jedynie uścisnąć dłoń i życzyć powodzenia, Rosell jednak zrobił przecież coś więcej. W takim wypadku, jeżeli ktoś faktycznie stawia Abidala niemal na równi z Jezusem, to psy powinien wieszać na trenerze, a o prezydencie wypowiadać się w samych superlatywach.
Mimo wszystko rozumiem, że powyższy tekst jest głównie kontrą do natłoku zarzutów w stronę Rosella i spółki, szkoda tylko, że musiał powstać. Fajnie, że Redakcja dała możliwość udostępnienia go w formie artykułu, zamiast pozwolić mu zginąć w natłoku komentarzy gdzieś pod innym tematem. Nie wiem czy jest to precedens, mam nadzieję jednak, że to nie ostatni raz i będziemy mieli jeszcze wiele okazji zobaczyć na stronie głównej tak dobre artykuły napisane przez zwykłych użytkowników.

i jeszcze jedno - nikt przy zdrowych zmysłach z lekarzy nie upublicznia wyników leczenia, powikłań itp. Wiem tylko tyle że miał przeszczep wątroby i raka wątroby. Ale nie znamy poszczególnych etapów leczenia, nie znamy rozpoznania histopatologicznego tego raka, nie wiemy jak Abidal tak naprawdę zniósł cały proces. Proces w trakcie którego klub był z nim. Tak naprawdę nie wiemy nic. Zatem nie można sobie znajdować kozła ofiarnego w postaci Rosella. I na litość - jeden cały mecz z Levante przy wygranej lidze ? Pliz.

Rosell skąpi ? Chwila. A Fabregas, Alexis, Song, Neymar ???
Sami się kupili ?
I tu mówię tylko o sekcji piłkarskiej....

Jest fajnie !

konto usunięte

Tak więc pozostałoby nic innego, jak życzyć kogoś, kto będzie kimś pomiędzy Laportą a Sandro. Kogoś, kto zapewni Barcelonie spłacanie długów a za razem nie skąpienia takiego, jak Sandro, byśmy wszyscy, jak jeden mąż mogli dumnie chwalić i wielbi Naszą Barcelonę.
To jest niemożliwe?.
Ni chuja
W FC Barcelonie nie istnieje termin ,,niemożliwe".Prawda?.
PS1. Przepraszam za niecenzuralne słowa, ale szykowałem takiego rodzaju komentarz już od dłuższego czasu, bez względu na konsekwencje.
PS2. Przepraszam za to, że pisałem jak gdyby nie na temat. A zarazem przepraszam że nie rozwinęłem swoich myśli gębiej, żeby można się było z nimi zwerywikować (;d)
PS3. To jest moje zdanie. Każdy może mieć swjoe zdanie, i trzeba to uszanować,

Przy okazji gratuluję ci takiego poziomu intelektu, Chooise, że mogłeś napisać felieton na tak zasłużonej stronie jak FCBarca.com

A za artykuł nie bd i gratuował bo moim skromnym zdaniem, mamy odmienne zdania.

Ale szanuję że doszedłeś tak wysoko.
Visca el Barca!.
Capeones el Abi!.

Do mnie kompletnie ten felieton nie przemawia, bo nie jest zbyt odkrywczy (choć jestem za takim kącikiem dla nas). Rak niszczy, ale nie słyszałem nawoływań lekarzy by Abi przestał grać. By odpoczął i zaczął zajmować się czymś innym. Nie widziałem tych ostrzeżeń od lekarzy ( może po prostu coś mnie ominęło) ale widziałem jak on gra!!! Widziałem jak wytrzymał 90min z Levante. Pique nie zaliczył takiego meczu od 2lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To są argumenty, których nie idzie podważyć. I na dodatek ciągle czytam jak to nie interesują się Thiago Silvą czy Davidem Luizem, czyli graczami którzy niedawno zmienili kluby na obrzydliwie bogate, jest im tam dobrze i pewnie średnio im się chce ruszać.
Dla mnie nic nie usprawiedliwia tego ruchu Rosella.

konto usunięte

Pozbyć się ikony klubu to tak jakby strzelić sobie w kolano.
Kilofem.
Powyższy tekst, Naszego współziomka, Chooise przedstawia jego pogląd na tą sprawę, pozwolę sobie tą opinię, swoim własnym, subiektywnym zdaniem,
Poprzeć
oraz zganić. Dodając coś swojego.
Sandro Rossell, skąpiec, dzięki niemu możemy mówić o Barcelonie liczącej każdą złotówkę, narażając wielu Cules na śmiech i obelgi z różnych stron.
Ale czy tylko on zasłużył na takie traktowanie?.
Po chuju fest.
Andoni Zubizareta, bo o nim mowa (perfidymi) kłamstwami zrobił Nam, Cules, nadzieję, n/t Victora, Eryka.Uśmieszek, ba, parchaty uśmieszek Sandro na konferencji, ostatniej konferencji Eryka w barwach Blaugrana, co daje Nam, do myślenia.
Pytanie bez mojej lecz z Waszą odpowiedzią.
Z drugiej jednak strony jest Joan Laporta, którego wielu z Nas chce zobaczyć w sterach Blaugrany.
Ale co byśmy mieli
NAJPIERW TEGO DOBREGO
Byłoby prawie niemożliwym w miejscu Joana postawić sobie na zawodnika i go nie ściągnąć, przy okazji zadowalając wielu Cules.
A POTEM TEGO ZŁEGO
Ruinę finansową leczy na swój bliżej określony przez siebie samego, Sandro Rossell,leczy chyba to nie Joan jest winny temu całemu burdelowi?.
Nie byo kogoś wcześniej przed nim?.

Ciekawy felieton, który w rzeczowy sposób przedstawia argumenty na obronę Sandro.
Zresztą jest to odpowiedź, na całkiem sporo zarzutów wobec obecnego zarządu i samego Rosella.
Prawdy i tak nie poznamy, możemy znać wersję obu stron, jednak trzeba przyznać, że Rosell wzbudził niechęć sporej rzeszy użytkowników, nawet nie chodzi tutaj o sytuację stricte związaną z Abidalem.
Barcelona się zmieniła za rządów Sandro, ciężko również wskazać, pozytywne cechy tej zmiany (no może z wyjątkiem, wyciągania z długów, jeśli rzeczywiście ma to miejsce).
Na pewno jest inaczej niż, za Laporty. Ta Barcelona coś straciła.
Może nie jest to wina zarządu, ale trudno tego nie zauważyć, że jest gorzej.
Każdy ma w pamięci zwycięską Barcelonę z genialną alternatywą na ławce w postaci zawodników takich jak Thiago, który sercem był za Barcą.
Ten sam zawodnik, teraz najprawdopodobniej odejdzie (choć mam nadzieję, że tak się nie stanie).
W obliczu wielu klubowych problemów, takich jak kontuzje, brak odpowiedniego przygotowania fizycznego zespołu itp. tego typu negatywne opinie będą się mnożyć, w końcu ktoś jednak tutaj musiał zawinić.
Generalnie kadencja Sandro na razie nie może tutaj napawać optymizmem, nawet jeśli ten zarząd ma po prostu pecha, to kibice oceniają to co widzą i czują, a na razie nasze odczucia są dalekie od optymistycznych.
Nie będę ukrywać, że Rosell nie wzbudza mojego zaufania ani sympatii, ale to nie znaczy, że będę komuś narzucał swoje zdanie.
Z Rosellem czy bez, dla mnie najważniejsze jest, aby Barca potwierdziła wysoką klasę w przyszłym sezonie oraz pokazała, że klub jest zjednoczony i zmobilizowany, bo w tym sezonie wyraźnie mi tego brakowało.

Cochise
Nieżyjący mistrz pióra i mój guru po wsze czasy - Ryszard Kapuściński powiedział w jednym z wywiadów, iż współczesny Homo Sapiens nie potrafi się skupić na jednej czynności zbyt długo. Jest to zapewne odpowiedź na pytanie: "Kto to do cholery przeczyta?". Cenię sobie wysoko wszelkie potężne felietony, które piszą redaktorzy tej zacnej strony. Dogłębny tekst, kwerendy wszelakie oraz ważne problemy związane z naszym klubem - to lubię. Mam już serdecznie dosyć zbyt dużej dawki plotek i ploteczek transferowych, które rzadko kiedy mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Gdyby to wszystko podsumować, w Dumie Katalonii grałoby kilkudziesięciu zawodników, a o jedną pozycję toczyłaby się rywalizacja pomiędzy kilkoma zawodnikami. Opasłe i "pyszne" artykuły Challengera, Eoren lub Iceman'a są zatem niezwykle jasno świecącym światłem w tunelu. Uwielbiam je czytać i wrzucać kilka swoich groszy lub też kamyków do ogródka. Czy mi to wychodzi, czy nie - nie wiem. Mam jednak nadzieję, iż znajdzie się kilka osób, które czytają moje długie komentarze. Pozdrawiam.

Niech sie ten facet poda do dymisji,jezeli odejdzie taki talent jak Thiago i niech zabiera Vilanowe.

3/3

Zauważyłem też, dosyć często będąc aktywnym na tej stronie, że niestety, ale niepiśmienność w narodzie jest zatrważająca. Samo zjawisko może i jest normalne, ale jeżeli nic z tym się nie próbuje zrobić to już jest tragedia. Ludzie, których mogę śmiało nazwać moimi internetowymi ziomkami jak chociażby Ty sojerrrr, KingLeonidas, Geble, juliancarax, rafkop8 czy wielu innych piszących długie komentarze giną w natłoku plucia, rozgardiaszu i rozemocjonowania. Co więcej, czasami dodając długi post, spotykam się z opiniami - kto do cholery przeczyta? No właśnie, tutaj leży problem Ludu polskiego, gdyż łatwiej jest napisać skrót myślowy niż postarać się o wyczerpanie tematu, niekoniecznie musi to być szczęśliwa próba, ale przynajmniej warto spróbować! Wysiłek intelektualny rozwija! Dodając do tego, że niusy związane ze spekulacjami transferowymi, krótsze, uboższe w treść czy formę są zazwyczaj usilniej oblegane niż mądre teksty Eoren, Ice'a czy challengera. Widać to chociażby po tym ile oni muszą wkładać dobrej woli i zaangażowania w to co tworzą, a jak mało ludzi stara się próbować nawiązać z nimi dyskusję. Spójrzmy na wywiady, którym przecież niemało czasu musi poświęcać Karol. Za to sztubackie i nic nie wnoszące - ten to debil, tamten to już w ogóle tragedia lśnią czarną magią. Chyba tyle na stan obecny chciałem napisać.

Pozdrawiam i dziękuje za autonomiczną analizę mojego tekstu.

2/3
Impulsem do napisania artykułu były infantylne argumenty kierowane w stronę Rosella przy praktycznie każdej okazji. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że jeśli ktoś źle zawiąże sznurowadła we własnym bucie, a później wywinie spektakularnego orła to zamiast soczyście po polsku wykrzyczeć najstarszą profesję świata zdobędzie się na gustowne pomszczenie na Sandrusco. Było już tego zdecydowanie za dużo i postanowiłem podjąć się obrony, licząc się z publiczną chłostą. Poniekąd pokazując, iż nie zawsze trzeba płynąć na najwyższej fali, ale czasami warto wsłuchać się w głos własnego serca czy sumienia i co prawda z trudem, ale trzeba walczyć z bystrym nurtem rzeki. Czasami należy zdefiniować, jak ja uważam i śmiało o tym pisać. Nikt za to nie będzie karcił, bił czy opluwał, bo to jedynie świadczy o takiej osobie, która chamsko atakuje odmienne poglądy. Mam nadzieję, że ludzie, którzy siedzą w cieniu tej strony, jedynie czytając, a nie komentując, po moich słowach postanowią spróbować na własną rękę opisywać własnymi oczyma widzianą rzeczywistość związaną z naszym ukochanym klubem.

1/3
sojerrrr

Chciałem wywołać merytoryczną dyskusję i mi się to nawet udało. Z nielicznymi wyjątkami, gdzie zostały użyte na wskroś nieparlamentarne słowa, które najczęściej wypowiadane są w przydrożnych karczmach czy wioskowych mordowniach. Tego nie lubię i nie będę popierał. Użytkownik constantine16, jak już kiedyś trafnie określił to rafkop8 - artykułuje cięte riposty nierzadko podparte logicznymi wywodami, aczkolwiek jego język z pieprzem jest jak najbardziej akceptowalny w szeroko pojętej dyspucie. Wszystko co znajduje się kilkanaście kroków dalej, zdecydowanie przekracza Rubikon i jest niesmaczne.

Szczerze powiedziawszy byłem przekonany, iż lwia część userów wyleje mi na głowę kubły z pomyjami, a tak się do końca nie stało, za co jestem im wdzięczny. Prawdopodobnie to ze względu na okres ochronny - iż jest to mój pierwszy felieton na łamach owej zacnej strony. Tak przypuszczam.

Bardzo niemiła niespodzianka ode mnie dla mas, malutki fragment:

"Barcelona odkrywa właśnie, że pod rządami Joana Laporty bywała nie romantyczną piłkarską demokracją, ale dworem kacyka

Prywatne samoloty, z których częściej korzystał prezes niż piłkarze - 360 tysięcy euro za sezon. Zegarki i biżuteria dla piłkarzy i pracowników klubu – 420 tysięcy euro. Kolacje z delegacjami klubów, które przyjeżdżały grać z Barceloną – pół miliona euro rocznie, a do tego 600 tys. za catering podczas meczów na Camp Nou. 480 tysięcy – za rok pracy firmy ochroniarskiej, powiązanej z rządem Uzbekistanu, mimo że wcześniej klub zerwał współpracę z jedną z uzbeckich drużyn, tłumacząc że logo Unicefu na koszulce i kontakty z krajem rządzonym dyktatorsko nie idą w parze. Dla porównania - Unicefowi Barcelona przekazuje rocznie 600 tysięcy euro."

Fajne co? Ale o tym nikt tutaj nie dyskutuje, żadnego tematu. Bo? Bo Barca nie zdobyła sześciu pucharów? Dlaczego odnośnie tego jest cisza, a redaktorzy deklarują publikowanie kolejnych newsów "na niekorzyść" Rosella? Nie jestem wielkim fanem Rosella, ani wielkim przeciwnikiem Laporty, ale nie rozumiem hektolitrów jadu w stronę obecnego prezesa i Tito. To co mówi Sojerrr niżej - wszyscy szczekali, a pojawia się felieton na głównej za Rosellem i pod artykułem cisza. Na dniach ktoś skrobnie coś za Tito i ten znowu będzie super. Nawet jak odejdzie Thiago, a Challenger napisze,że tak jest dobrze dla Barcy, to bezmózgowcy będziecie pieprzyć, że "to jest dobrze dla Barcy". Że znowu muszę to napisać - pieprzone chorągiewki.

"Zaciskam kabel".

W dalszym ciągu trwa podsycanie ognia pod stosem przeznaczonym dla Tito i Rosella. Zlot czarownic przybrał już gargantuiczne rozmiary, wszyscy chcą krwi tych dwóch panów. Jak słyszę, iż Sandro zniszczył ideę, która brzmi: "Więcej niż klub", to po prostu chce mi się śmiać. Proszę, wytłumaczcie mi dlaczego Barcelona ma mieć wyłączność na ten slogan? Od ponad 20 lat jestem z tym klubem, ale nigdy nie użyłem tego hasła. Nie rozumiem dlaczego akurat my. Podajcie mi kilka powodów, oświećcie mnie. Nie piszcie o koszulkach, które przez "wieki" były nieskalane. Czyste, puste i romantycznie piękne. Tak. W tym punkcie zgodzę się z dziką rozkoszą. Koleżanki i koledzy - co dalej? Przecież takie hasło może sobie wyryć przed budynkiem klubowym zespół z Bilbao. Za wieloletnie wewnętrzne transfery. Jedyny klub na świecie. Amsterdam też może pokusić się o przywłaszczenie takiego sloganu. Chociażby za ogromną kuźnię talentów i setki uzdolnionych dzieci, które stanowiły potem o sile wielu europejskich zespołów. Dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie. Każdy niemalże klub odnajdzie w swojej historii jakieś szczegóły, które pozwolą mu używać zwrotu "Więcej niż klub". Poprawcie mnie, jeśli się mylę.
P.S. Wyrzucić Rosella na zbity pysk. Chcemy powrotu Laporty. Niedawno jeden z użytkowników napisał, iż za poprzedniego prezesa były "przekręty", ale nie niszczono hasła "Więcej niż klub". Zmieszanie w jednym zdaniu tych dwóch sformułowań? Paranoja. Często czytam komentarze w takim dziwnym klimacie. "Może nie było uczciwie, ale sukcesy były", "klub popadł w długi, ale sukcesy były", "może biegali z lornetkami za piłkarzami, ale sukcesy były". Przypomina mi to pewną epokę w naszym kraju. Obaj prezesi mają swoje grzechy. Całej prawdy nie poznamy nigdy. Chyba, że przemówią ściany klubowych budynków.

PS. Widzę, że argument z Tito zyskał na popularności. Nowotwór przeszkadza w każdej pracy - to logiczne. Jednak w pracy fizycznej prędzej dyskwalifikuje. Tito nie musi biegać setek kilometrów, on jest od zarządzania swoimi piłkarzami, ustalania taktyki, pracy umysłowej, mimo że w pewnej mierze same podróże też kosztują fizycznie. Tam, gdzie Tito miałby problemy z koncentracją, snem, czasem, tam Eric miałby to samo, do tego nie byłby w stanie grać meczów. Z całym szacunkiem dla Tito, ale choroba Abidala musiała mu w pracy bardziej doskwierać. Nie chcę licytować, kto miał gorzej, jednak choroba trenera a piłkarza to nie to samo i bezsensowne jest tu doszukiwanie się analogii.
Pozdrawiam wszystkich. Cochise, dzięki za felieton!
PS. Sorry za długość, ale sam wiesz, jaki rozlazły jestem...

THE END

A druga strona, czyli patrząc od strony zarządu? Sama decyzja o nieprzedłużeniu z nim umowy nie mogła być tylko troską o zdrowie Abidala, bo przecież zarząd wiedział, że on pójdzie grać do innego klubu i tam i tak będzie grał, być może nawet więcej niż tu, gdyby został. Przecież lepiej z troski o niego byłoby mu dalej kasę dawać i traktować go jako zmiennika, tu przynajmniej pod okiem "naszego" sztabu medycznego Abidal teoretycznie byłby bezpieczniejszy niż w innym klubie. A i politycznie byłaby to batalia wygrana i prztyczek w nos spółce Laporta - Cruyff. Właśnie! Zaraz po wszystkim najbardziej mi śmierdziało to, że to była niepopulistyczna decyzja o rezygnacji z Abidala - była samobójstwem politycznym na życzenie, a przecież Rosell i Zubi musieli wiedzieć przed konferencją, jak to się na nich odbije, jaka wściekłość kibiców na nich spłynie (w tym przyznam się wtedy moja) i jak to opozycja może wykorzystać. Taki gracz jak Rosell byłby takim naiwniakiem i strzelał sobie w kolano? Nie pasuje mi to, a tak to z pozoru wygląda i może się to odbić na socios. Sądzę, że chodziło o miejsce w zespole (Alba, Adriano, Masche, Bartra, Puyol), a pewnie równorzędnie gwarancję większej ilości minut. Nie mam najmniejszego zamiaru sztucznie bronić zarządu, więc pozostanę raczej na boku nie zajmując strony. Z czasem może wyjdzie na wierzch więcej szczegółów i się więcej rozjaśni.

Do końca nie wiadomo, jak to było na prawdę. Czy nie było tutaj konfliktu dot. minut, które Abidal miał spędzić na boisku, zapewnionego miejsca w pierwszym składzie, braku gwarancji, którą być może Eric chciał usłyszeć? Gdybym był Thiago, a klub nie dałby mi gwarancji większej ilości minut na boisku, wolałbym się rozwijać dalej i w innym klubie grać pierwsze skrzypce. Thiago oczywiście może być emocjonalnie związany z Barcą, w to nie wątpię, ale fizycznie nie będzie chciał wiązać się z ławką. Ogromnym błędem będzie wypuszczenie go z klubu (i pewnie późniejsze odkupywanie za o wiele większe miliony). Tu nie obarczając personalnie nikogo, uważałbym to za ogromny błąd zarządu. W przypadku Abidala sprawa jest bardziej skomplikowana i dalej niejasna.
Zdrowie? Dla mnie to jest ściema. Spójrzmy na to z dwóch stron. Abidal to dorosły facet, DOROSŁY! Ojciec, mąż, człowiek odpowiedzialny. Zarzuca się mu przedkładanie miłości do Barcy nad rozsądkiem. Abi wyjdzie, Abi się skrzywdzi i będzie na zarząd, że tak się stało. Naprawdę, nie róbmy z niego dzidziusia. Kto chce tak uważać, że motywy zdrowotne były powodem rezygnacji zarządu z usług Francuza - jego sprawa. Ja ufam w profesjonalizm decyzji Abidala i intuicyjnie (bo niby skąd mam to wiedzieć na pewno?) wiem, że pełną odpowiedzialność brał na siebie. Sam zresztą mówił w wywiadzie, w którym zadano mu pytanie o jego kondycję, że ma ją mniej więcej na 80%. Swoją drogą lekarze dawali mu już w grudniu zielone światło na treningi, ale nikt nie poręczy przecież, że będzie na 100% gotowy, żeby grać w pierwszym składzie i czy jego organizm wytrzymałby takie obciążenie, a tym bardziej czy się sprawdzi jako dobry obrońca.

Treść. Do jednego mogę się tylko przyczepić. Do tego, że Eric "przejawia oznaki megalomanii". Uważam, że sprawa była tak emocjonalna, że zachowanie (i tak dżentelmeńskie) Abiego było w porządku. Łez trudno było nie wylać, oj każdy z nas, nawet największy twardziel uroniłby łzę w takiej sytuacji. Nie uważam, żeby Eric przeceniał swoje umiejętności, wręcz w wywiadach podkreślał, że nie jest gotów na sto procent, ale jest na linii prostej. Sądzę, że Eric uważał, że nadaje się by grać w meczach o stawkę i widział miejsce dla wszystkich obrońców w składzie. A już na pewno nie na zasadzie "zostawcie mnie, wywalcie innego". I tak uważam - przyjął to na klatę jak mężczyzna.
Jeśli nie wiemy do końca wszystkich szczegółów, trudno o sprawiedliwy osąd. Taki morał płynie z twoich słów. Prosto jest osądzać z góry osoby, nie mając podstawowej wiedzy. Jednak mogę się zgodzić z tym, że ktoś musi ponosić polityczną odpowiedzialność (czasem nie będąc bezpośrednio winnym). Politycznie za firmę odpowiada prezes. Kierownik sklepu nie może zwalniać się przecież z odpowiedzialności i mówić klientowi "to była wina mojego pracownika, nie moja", a premier państwa "to była wina mojego ministra". Tak już jest i było, że jak kogoś wina, to pierwszy w kolejce do taczek stoi zawsze osoba decydująca, później ewentualnie reprezentująca, jak prezydent. To prawda, że ludzie mają coś takiego, jak szybki tendencja do szybkiego osądzania. Chyba aluzją były te "ordalia", o których piszesz, coś na wzór średniowiecznych procesów. Z drugiej strony, ja się nie dziwię, że opinia publiczna miotana uczuciami tak reaguje (co nie znaczy, że reaguje kompletnie bez rozsądku).

Cochise - następną rzeczą jest styl i treść.
Styl. Mnie bardzo odpowiadają tego typu porównania, środki stylistyczne. Eoren w tym aspekcie się to lepiej udaje, wg mnie jest nieco wytrawniejszym żonglerem słów, tak mi się wydaje. Zresztą na tej stronie jej forma układania treści w odpowiedni sposób mi się na razie najbardziej podoba wśród wszystkich felietonistów. W tym konkretnym artykule jak na mój gust forma nieco przeważa nad treścią, a treści było trochę za mało. W sumie mogło Ci chodzić głównie o samą refleksję nad problemem i Twoim celem nie była konfrontacja wszystkich słów jakie padły na linii Abidal - zarząd. Taki masz styl, nie zmieniaj go. W zasadzie nigdy nie wiadomo, gdzie jest złoty środek. Ja oceniam to tylko wg moich upodobań i powtarzam mówię o samym stylu pisania, nie o treści, bo tu zupełnie nie mam zarzutów. Ale ja to już zauważyłem od początku, gdy pierwszy raz zamieniliśmy się zdaniem. Pamiętam, że gdy pisaliśmy w podsumowaniach kwietniowych, napisałeś dłuższy komentarz, a po chwili ja Ci napisałem [co do zmian w przyszłości w klubie]: "Toć Waść dobrze prawi! :) Sierpem i łopatą to dobrze, byle nie sierpem i młotem, bo nam tu potrzeba Rewolucji, ale nie takiej, która zjada własne dzieci :)", a SoRcIk dodał do Ciebie: "Prawisz Jak rycerz na piedestale mowy :)". No właśnie - jak "rycerz na piedestale mowy" hehe, to jakoś mi utkwiło :)))) Ja lubię ten styl, więc go nie zmieniaj, a go zaeruj (®).

Do rzeczy. Cochise, jak legendarny wódz, który w XIX w. zjednoczył skłócone plemiona Apaczów, tak teraz próbuje z zamiarem, lub też nie, pojednać skłóconych i odmiennie myślących Barcelonistów hehe. No, przynajmniej prowokuje do dyskusji!
Na pewno nikt wcześniej nie miał jaj, żeby tak stanowczo wyrazić wprost przeciwny pogląd w stosunku do większości poglądów, które wcześniej się czytało na temat odejścia Abidala.
Natomiast nie sztuką jest stawianie się w opozycji do większości, tak dla zasady, żeby pokazać odwagę. Nic z tych rzeczy, po prostu ceni się samą szczerość autora, potem oczywiście trafne spostrzeżenia, sam styl itd. Bardzo mi się podobały słowa constantine16 i Króla Leonidasa o właśnie tej "chorobie" trawiącej nasze społeczeństwo. Jak to Król Leoś napisał: "Redaktor napisze dziś, że mleko szkodzi i część przestanie je pić.". Nauczmy się mieć własne poglądy (oczywiście nie typu, jak już tu ktoś zauważył: "Rosell out, Laporta in!") i mieć odwagę je wyrażać, potem akceptować inne i wchodzić w polemikę. Serio, albo tu brakuje własnego myślenia u niektórych, albo brak zwykłej odwagi i piętno braku akceptacji ogółu. Ale dlaczego tak apeluję? Bo coś mi tu nie gra. Strasznie mało osób (nagle!) nie zgadza się z autorem, no na pewno liczba jest nieporównywalna, a Ci najwięksi sceptycy zarządu wypowiadający się pod felietonami Ice'a i Challengera - gdzieś się podziali. Po prostu nie chcę mi się wierzyć, że pod jednym artykułem jest masa negatywnej krytyki pod adresem Zubiego, Rosella i Tito, a teraz cisza. Albo "no, mam inne zdanie, ale ogólnie się zgadzam z autorem".
Cochise wyszedł odważnie temu naprzeciw i napisał felieton w "gorącym" czasie, nie pod publikę, co się bardzo ceni. Po prostu nie bał się własnego zdania.

Co by tu napisać... Mnóstwo trafnych komentarzy już padło, a ja jak zwykle spóźniony nie mogłem odpisać. Wczoraj dzień zajęty, do tego 2 mecze pod wieczór, dziś prawie to samo...
Przeczytałem, jak zwykle mam to w zwyczaju robić pod felietonami, od deski do deski wszystkie komentarze pod felietonem Wodza. Lubię czytać, co ludzie myślą, no i szczególnie cenię sztukę wyrażania swoich myśli, a niektórym niechcący w komentarzach widzę wychodzą zalążki, z których mogłyby powstać ciekawe felietony :) Zalążki, które nie zostałyby napisane, gdyby nie pobudziła nas iskra od Wodza (czyt. Koczisa). Stąd jestem bardzo przychylny pomysłowi Robertinha dot. powołania do życia na tej stronie "Głosu czytelnika", w którym od czasu do czasu ktoś by swoje 3 grosze dorzucił. Jestem za, świetny pomysł. Inne artykuły (np. te tłumaczone) są niezmiernie ważne i suche fakty w nich przedstawiane, ale żeby ta strona naprawdę żyła swoim życiem, potrzeba jej zastrzyku emocji. Informacje, które do nas docierają trzeba jakoś na swój sposób interpretować, dyskusja i różnorodność poglądów spowodują, że ludzie chętnie będą się aktywnie udzielać i przedstawiać swoje "widzimisię". Podoba mi się, że można z kimś zamienić słówko coraz częściej na tej stronie i spojrzeć na problem z innej perspektywy niż się samemu spoglądało. CD

okej, zrobili wszystko by doszedł do zdrowia, ale na koniec potraktowali go ja szmatę i taka jest prawda

Jesli obwiniasz Zubizarete, to automatycznie powinienes obwiniac Rossella. On decyduje o tym kto zajmuje dane stanowisko, dlatego tez ponosi odpowiedzialnosc za podejmowane decyzje.

Dlatego jego nalezy winic za kontrakt z Katarem i klamstwo, ze bedziemy reklamowac "tylko fundacje"; jego nalezy winic za konstrukcje kontraktu Thiago i klauzule kilku innych zawodnikow; jego nalezy winic za zamieszanie z Abidalem; jego nalezy wynic za niejasna sytuacje z Valdesem; jego nalezy wynic za to, ze Guardiola mial dosc; jego nalezy winic za sytuacje z Cruyffem; jego nalezy winic obecnie za jakiekolwiek bledy klubu, bo jest prezesem. Beznadziejnym prezesem.

W mojej opinii gosc jest winny po calej linii.

I na koniec uwazam, ze mowienie, iz Abidal przejawia objawy megalomanii sa moim zdaniem (delikatnie mowiac) nie na miejscu.

Świetny tekst. Przyznam, że również chciałem zlinczować Rossella. Po przeczytaniu tego artykułu jakoś przeszła mi chęć. Faktycznie, gdyby u Abiego nastąpił nawrót choroby i nie daj Boże doszłoby do powikłań lub nawet śmierci (co w przypadku nowotworu nie jest przecież wykluczone), dopiero wtedy można by było stwierdzić, że przedłużając kontrakt z Erikiem zrobiono mu krzywdę. Mega krzywdę. Fajnie, że pokonał chorobę, ale to jest rak - może wrócić. Już raz przecież wrócił. Klub nie powinien ryzykować zdrowia i życia piłkarza, nawet na jego wyraźną prośbę czy żądanie. A przedłużenie z nim kontraktu byłoby takim ryzykiem obarczone. Odpowiedzialnośc jest zbyt duża. Brawo, Cochise.

Bajek
Nie.

ronieli
X lat temu, jeszcze w czasach licealnych naprodukowałem ponad 150 wierszy :)

Przepraszam że nie na temat , jestem kibicem barcy ale również kocham muzyke :) Jeżeli chcecie sprawdzić moj profil na fb prosze :[Zobacz link: https://www.facebook.com/Ziemian95] z góry dziękuje !!! Visca el Barca !!!

@Cochise
studiujesz może prawo?

Jeszcze "wywalczył" przedłużenie kontraktu. Takich ludzi powinno się zwalniać z automatu. Widać, że w klubie panują jakieś "układy". Sprawa z Tito - gość walczy z rakiem przez 2,5 miesiąca nie ma go na jednym z najważniejszych stanowisk w klubie, potem wraca, walczy z tym, aby dojść do zdrowia. Lekarze powtarzają, że będzie mu ciężej powrócić do zdrowia, że musi odpocząć.
Druzyna gra bez trenera, piłkarze nie są odpowiednio zmotywowani do podjęcia walki z Bayernem. Dlaczego tak jest? Sprawę z Valdesem obejdę szerokim łukiem, bo to jest dla mnie śmieszne. Wydaję się, że na większości stanowisk są ludzie, których wyraźnie przerastają powierzone im zadania. Coś powinno się zmienić. Pozdrawiam.

"Sandro Rossel [...] jest biznesmenem, który ma zamiar wyciągnąć klub z zapaści finansowej." Jest to jeden z głównych powodów dlaczego chciałbym zmiany prezesa, co za tym idzie - całego zarządu. Nie będę odnosił się do sprawy Abidala, lecz do spraw związanych z klubem. Dla Skrzata, Drakuli, czy jak go tam zwać, chyba jedynym ważnym czynnikiem jest wyciągnięcie klubu z długów, ok, szacunek dla niego za to, że dąży do tego, że ma jakiś cel. Ale chyba w porównaniu do poprzedniego prezesa zapomina o wartościach sportowych. Moim zdaniem jeżeli ma za cel pomóc klubowi wyjść z długów, ale jego mocną stronę są sprawy biznesowe to powinno się zatrudnić takich członków w zarządzie i na ławce trenerskiej, aby te wartości sportowe nie zostały zatracone. Odnosząc się do artykułu, "klient" pana Cochise przywiązuję większa wagę do spraw biznesowych to powinien mieć odpowiednich ludzi, którzy go wspomogą. A jakoś tego nie widać, chyba ktoś jest na nieodpowiedniej pozycji, a do tego tym najwyższym stołku. Bo jeżeli odchodzi od nas Thiago, jeden z największych talentów jakie "narodziła" nam La Masia, my nie dostaliśmy wyraźnego sygnału, że ktoś, ktokolwiek rozmawiał z zawodnikiem, pomógł mu podjąć decyzję, a nasz wybitny trener nie wie w ogóle o jakiejkolwiek klauzuli, to co tu się dzieje, do cholery? Dlaczego nikt go o tym nie poinformował? Dlaczego pozwala się takiemu Zubiemu bronić swojego podopiecznego, który zawalił w kilku sprawach, jest niekompetentny? Bo co, bo wstawił się za nim?

Artykuł bardzo dobry co jednka ie zmienia faktu,że zgadzam się z nim tylko w kilku aspektach. Każdego sezonu z dumą nosiłem koszulkę Barcy na sobie, powtarzałem hasło MES QUE UN CLUB i szczerze powiem, iz widziałem szacunek dla Barcy u wielu moich znajomych będących od lat fanami Realu, ManU czy Milanu...dziś Ci sami ludzie nie interesujący się Barcą na codzień widza jaki burdel wprowadził Sandro do szeregów FCB i krytykuja słusznie różnioste posunięcia zarządu. Jesli ktos się z tym nie zgadza to chyba nie ogląda spotkań Blaugrany i nie interesuje sie wszystkim na bieżąco, bo pewne sprawy widac gołym okiem. Dzisiaj sztandarowe hasło Barcy juz prawie nie ma żadnego znaczenia ( chyba,że marketingowe), szkółka idzie na sprzedaż, a nie do pierwszej drużyny, jesli odejdzie Thiago to moim zdaniem czara goryczy się przeleje. Transfery takich osób jak Mathieu, Handanovic czy Koscielny do Barcy to jakas kpina. A na koniec tej całej degrengolady mam nosić koszulke swego ukochanego klubu z reklamą arabskich linii lotniczych...świetne kłamstwo z Qatarską Fundacją wprowadzające kontrakt dla Qatar Airways! Jako człowiek oddany bordowo-granatowym barwom od 14 lat pierwszy raz mogę powiedzieć,że to co się dzieje mi się nie podoba i rzygam już tym co robi ten "zarząd". Dziękuję za taką Barcelonę. Visca el Barca!!!

Z takim talentem Cochise powinien pisać wiersze. Ciężko się to czytało bo poszedł na latwizne z tą salą sądowa jednak argumenty były trafne i mogę się dołączyć. Oczywiście tylko w sprawie Eryka bo chęć zysku kosztem sprzedaży miejsca na koszulce ciężko racjonalnie wytłumaczyć.

Pomijając argumenty i ich osąd. Rewelacyjny warsztat pisarski, szacuneczek.

Sszmatławy ONET informuje, że Alcantara doszedł do porozumienia z MU.

Artykuł Genialny tak samo jak autor (jaki autor taki artykuł chciało by się rzec) i zgadzam się z nim w tej kwestii absolutnie.Podpisując się pod tym co jest tutaj napisane oboma ręcoma ;)
Ale nie rozumiem tylko jednego jak można tego człowieka(Rosella) nazywać Hrabią Draculą ;)

Moim skromnym zdaniem Abidal może i nie był w najlepszym stanie fizycznym ale jak to się stało że z dnia na dzień klubowi lekarze i zarząd zmienili zdanie co do jego stanu zdrowia?? Najpierw mówiło się że jest w stanie grać, że jego powrót jest dużym wzmocnieniem słabej bądź co bądź ostatnimi czasy obrony, aż tu nagle jak przyszło co do czego to wszyscy mówią że Abidal nie wytrzyma gry na wysokim poziomie jaki prezentuje barca. Cóż mogło wpłynąć na tę nagłą zmianę opinii? Nie wiem.
Poza tym sprawa negatywnych głosów na temat zarządu (których od jakiegoś czasu dziwnym trafem zaczyna przybywać coraz więcej) nie dotyczy tylko Abiego. Spójrzmy chociażby jakie logo widnieje na koszulkach na przyszły sezon? Warto tu przytoczyć wypowiedź pana Benedito że Katar jest „daleki od wartości, jakie klub stara się reprezentować".
Następnie chciałbym przypomnieć wszystkim jak Rosell nie tak dawno przechwalał się najgorszym od 5 lat sezonem (jedno trofeum). Zamiast uderzyć się w pierś i wprowadzić należne zmiany on uważa że wszystko jest w porządku i ten proces (proces "erozji" klubu) należy kontynuować.
Nawiązując do hasła Mes que un club o którym wspomniał autor artykułu chciałbym powiedzieć że faktycznie sam slogan odnosi się do bronienia niezależności Katalonii przez Barcę ale czyż nie szczyciliśmy się przez lata wizerunkiem klubu, organizacji której bardziej zależy na ludziach niż na pieniądzach a nawet zwycięstwach? I w jednej chwili to wszystko zostaje zaprzepaszczone przez kilku ludzi zasiadających przy biurkach w klubowych gabinetach...

[Zobacz link: http://www.mundodeportivo.com/20130621/fc-barcelona/abidal-fichara-monaco_54376860864.html]

Tak dla podgrzania atmosfery w związku z tym tematem
(info jeszcze niepotwierdzone)

Abidal to jedno, a zarzą to drugie. Do tej pory Rosół po mnie spływał, ale widząc co się dzieje, uważam, że całą naszą wierchuszkę należy wysłać do Korei Północnej

Jeszcze zapomniałem się odwołać do trzeciej części mojego króciutkiego tekstu....
Nie chodzi mi o to, ze Abidal powinien zostać, bo tak należy, chodzi o poziom sportowy, który jest najzwyczajniej w świecie bardzo wysoki, nie tylko ze względu na to co przeszedł, ze mimo wszystko utrzymał umiejętności, "czucie " piłki, boiska tylko o to, ze gra lepiej od Mascherano - zdrowego czy chorego... - lepiej od Puyola, którego na boisku zobaczymy w nowym sezonie może pięć(?) razy...daje więcej spokoju niż nasz Pique

Po pierwsze rozdmuchanie: " Mas que un Club " to zasługa Rossela, on się o to starał i brnie w tym dalej .
Po drugie Abi nie " robi z siebie męczennika ", to głupota, nie prawda i zwykłe kłamstwo .
Masz racje, że to nie jedynie wina Sandro, że jest tak a nie inaczej -że Abidal będzie zapewne grał gdzieś we Francji z kontraktem naprawde konkretnym -z tym się zgodze, lecz jeśli za Laporty była kasa na latanie prywatnymi samolotami to pieniądze na szafkę w szatni i miejsce w autobusie po prostu są w Barcelonie
Za sam tekst ogromne gratulacje !

Nie do końca zgadzam się z autorem powyższego artykułu. Problem polega na tym, że my tutaj opieramy swoje wywody na bazie informacji z tzw "drugiej ręki" bo nikt przecież nie upublicznia stenogramów z rozmów na zarządzie czy z zawodnikiem i jego agentem. Widocznie to co wie zarząd a my nie, spowodowało podjęcie takiej a nie innej decyzji. Abi ma żal, że ta decyzja spowodowała przyklejenie mu łatki, że jest nie w pełni zdrowy lub wyleczony, więc mu dziękujemy bo już nic dobrego dla klubu nie zrobi. A więc żaden inny klub na poważnie go już traktował nie będzie. Jeśli facet był już dwa razy blisko grobu i decyduje się grać dalej to znaczy, że jest w pełni zdrów, przynajmniej na dzień dzisiejszy. Przecież on zna po pierwsze swój organizm, po drugie wyniki badań i po trzecie opinie lekarzy. Jasne, że lekarze przyszłości nikomu nie wywróżą. Ale na dziś jest zdrowy i basta. A więc mógł pograć w roli zmiennika np. do zimowego okienka lub rok bo jest lepszy niż Masche i Adriano razem wzięci.
W podobnej sytuacji co Eric jest Tito. Też po nawrocie i też to po nim widać i jeszcze wciąż jeździ za ocean na kontrolę lub zabiegi. I co? Tu decyzja zarządu była diametralnie inna. Dwa razy oddawał się do dyspozycji zarządu i dalej jest trenerem, choć zawalił wiele rzeczy.
Może Cochise zabawi się jeszcze raz w obrońcę Rossela i przeprowadzi wywód dlaczego Tito został?

konto usunięte

Tak, ale dalej nie można zapominać o kilku rzeczach. Zarząd obiecał Abidalowi kontrakt, a gdy pada pytanie o to czemu Abi musiał odejść wszyscy gadaja jakieś głupoty. Gdyby problemem było zdrowie to by to po prostu powiedziano. A tak żaden powód nie został podany...

ten wpis powinien być pod innym artykułem... więc i tam "poleci".

Cochise gdzie jesteś ? Nie bronisz zarządu ?? Może kilka słów obrony na tego pana na zdjęciu ? ;) Sprzedadzą Thiago, Fontasa, VIllę i jeszcze paru a obrońę i tak kupiąza mniej niż 20 baniek.

Jeju dajcie już spokój z Abidalem, Abi chciał grać, wyobrażacie sobie, że będzie grać jeśli zdrowi i w formie będą Alves,Adriano,Pique,Mascherano,Puyol czy Alba? Ten człowiek by nie grał tyle iile by oczekiwał.