Następny mecz:  Valladolid  -  Barcelona     ·  Sobota, 25 sierpnia 22:15  ·  2. kolejka La Liga Canal + Sport 2   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kilka słów od kibica. Często niewidzialni - jakże potrzebni

 22 sierpnia 2013, 14:16

 rafkop8

 75 komentarzy

Nie strzelam wielu bramek. Rzadko popisuję się przecną asystą. Nie spotkasz mnie w reklamach ani na czerwonym dywanie. Błysk fleszy nie jest mi dany. Nagrody i wyróżnienia? To nie moja bajka. Indywidualne popisy i magiczne sztuczki? Przepraszam, to nie ja. Kim jestem? Defensywnym pomocnikiem.

Sucha definicja zaczerpnięta prosto z „Wikipedii" mówi: Pomocnicy defensywni (ang. DM - defensive midfielder) grają najczęściej nieco cofnięci, bliżej linii obrony. Ich głównym zadaniem jest odbiór piłki przeciwnikowi i rozpoczęcie akcji ofensywnej. Często dysponują też mocnym strzałem z większej odległości.

Przy każdym takim opisie można się sprzeczać, dyskutować i polemizować. W tym celu wymyślono przecież fora wszelakie. Jedno jest pewne. Niewdzięczna to rola na boisku. W pewnym sensie pozbawiona końcowego splendoru. Jeśli drużyna strzela bramki, to chwalimy przede wszystkim napastników oraz ofensywnych pomocników (współczesny futbol wymaga też coraz częściej zdobyczy bramkowych i od obrońców). Czyściciele środka pola smaku zdobytej bramki doznają z rzadka. Gracze, którzy występują na innych pozycjach strzelają bramki, ale... ktoś tę piłkę musiał wcześniej odebrać rywalowi. Najczęściej tym kimś jest właśnie defensywny pomocnik.

A mecz z czystym kontem? Zewsząd spływają brawa na konto bramkarza i obrońców. Defensywny pomocnik znika natomiast w tłumie. Jest sam. Wyczerpany po katorżniczej pracy, poobijany; tak samo szczęśliwy, jak jego koledzy z drużyny. Wykonał swoją pracę z maksymalnym poświęceniem i zaangażowaniem. Może w końcu ktoś to zauważy i doceni. Oprócz jego kolegów z szatni. Zwłaszcza, iż...

... bez niego gra wyglądałaby inaczej.

Prawdziwą wartość i rolę defensywnego pomocnika w zespole potwierdzają słowa dwóch herosów futbolu. Zinedine Zidane odniósł się kiedyś do gry Claude'a Makelele słowami „(...) bez niego byłbym innym, gorszym piłkarzem". W podobnym tonie wypowiedział się również generał Blaugrany: „(...) bez Sergio musimy uczyć się gry na nowo". Rzadkie słowa jak na Xaviego i stąd tym bardziej wymowne.

Czyżby defensywni pomocnicy zaczęli nieśmiało wychodzić z cienia? Po takich cytatach pytanie to możemy chyba zakwalifikować do retorycznych.

Ludzie od zadań specjalnych, czyli ryzyko otrzymania czerwonej kartki

Gennaro Gattuso, Roy Keane, Patrick Vieira, Edgar Davids, Esteban Cambiasso, Daniele de Rossi, wspomniany już Makelele czy Javier Mascherano (w okresie gry dla Liverpoolu)... Poprzestanę na tych nazwiskach aby nie powstała międzynarodowa książka telefoniczna. Wzorcowe przykłady hasła: „Dla drużyny jesteśmy w stanie poświęcić wszystko... nawet kosztem wcześniejszego opuszczenia murawy".

Jeśli zachodzi taka konieczność, defensywni pomocnicy potrafią przerodzić się w prawdziwą bestię, neutralizując rywali za wszelką cenę i na wszelkie możliwe sposoby. To nie wszystko. Tacy zawodnicy muszą się często wykazywać sprytem i - przepraszam, że użyję mowy potocznej - boiskowym cwaniactwem.  Najważniejszy jest zespół, nie indywidualne statystyki. „My", nie: „ja". Taką postawę należy docenić. Ja tak uczynię. Lubię ludzi od „czarnej" roboty. Tak po prostu. Nie wiem jak Wy, koleżanki i koledzy.

Sergio Busquets i Alex Song

Od ogółu do szczegółu. Nadeszła pora na ocenę dwóch defensywnych pomocników, którzy reprezentują barwy Dumy Katalonii. Sergio Busquets i Alex Song. Celowo pomijam tu osobę Javiera Mascherano. W związku z trwałym brakiem intensyfikacji działań przy kupnie nowego obrońcy, przewiduję, iż Argentyńczyk po raz kolejny będzie musiał pełnić rolę ostatniej instancji przed bramkarzem. Jak się nie ma co się lubi... i tak dalej.  

Sergio Busquets jest z pewnością jednym z najbardziej kontrowersyjnych piłkarzy FC Barcelony. Ludzie z zewnątrz uważają go jedynie za aktora, który przy pierwszym kontakcie z rywalem przewraca się, wznosząc błagalnie ręce do arbitra. Etykieta została przyszyta i... czasami trudno się z nią nie zgodzić. To nie koniec. Część z kibiców Blaugrany uważa, iż to właśnie on był głównym sprawcą pożegnania się z zespołem Yaya Touré. Było, minęło. To nie jest najważniejsze. Istotne, że Sergio gdy jest w formie potrafi rozegrać kapitalne zawody, stając się z miejsca jednym z najlepszych defensywnych pomocników na świecie. Śmiem twierdzić, iż najlepszym. Wydaje się  być graczem powolnym, zdezorientowanym, ale... robiącym swoje. Tak jak ujął to Xavi - inaczej wygląda gra zespołu z Sergio w składzie, niż bez niego.

W ubiegłym sezonie rola Aleksa Songa w zespole była dla mnie nie do końca zrozumiała. Kameruńczyk rozgrywał bardzo dobre zawody, po czym... znikał na kilka meczów. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie. Mam o to żal do Tito za miniony sezon. Song może dać drużynie wiele. Chłopak jest skałą, którą de facto trudno skruszyć. Trzeba jedynie dać mu więcej okazji do zaprezentowania swoich nieprzeciętnych umiejętności. Sergio jest na tę chwilę lepszym graczem, ale czy musi grać praktycznie w każdym meczu? Z pewnością nie. Ma bowiem godnego konkurenta w osobie Songa. Kto wie, może w tym sezonie nasz nowy trener będzie częściej desygnował do wyjściowej jedenastki obu piłkarzy naraz? To może być dobre rozwiązanie, choć... czyim kosztem?

Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, sztab Barçy musi być bardziej elastyczny. To najtrudniejsze zadanie przed "Tatą" Martino. Pomoc była w sezonie 2012/2013 przyczyną zbyt wielu problemów zespołu.

Ogólnikowy opis obu zawodników jest chwytem celowym. Czekam na Wasze zdanie, bo to taki temat, w którym każdy ma własne. Sergio, tak jak napisałem wcześniej, jest piłkarzem „domowym", ale i kontrowersyjnym. Trudno też jednoznacznie określić przyszłość i rolę w klubie Kameruńczyka... Temat-rzeka, nieprawdaż?

Udostępnij:

Komentarze (75)

Gorące tematy