Następny mecz:  Valladolid  -  Barcelona     ·  Sobota, 25 sierpnia 22:15  ·  2. kolejka La Liga Canal + Sport 2   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kameruńsko-hiszpańska zapora nie do przejścia

 7 września 2013, 10:56

 Geble

 161 komentarzy

Z przyjemnością publikujemy kolejny felieton Geble.

Jeden silny jak tur, mogący w pojedynkę powstrzymywać kilku zawodników na raz, drugi niezwykle inteligentny, przetwarzający dane z prędkością, której pozazdrościliby producenci najszybszych procesorów na rynku. Czy istnieje lepsza hybryda, która jest w stanie zatrzymać zespoły nastawione przede wszystkim na warunki fizyczne, a dopiero w drugiej kolejności na technikę? Odpowiedzi postaram się udzielić poniżej.


Od dawien dawna gra dwójką defensywnych pomocników postrzegana jest na Camp Nou jako swojego rodzaju dziwoląg, który stosują jedynie mało efektowni trenerzy. Tacy, którzy bardziej cenią sobie wynik końcowy, aniżeli styl. Gry na dwójkę defensywnych pomocników praktycznie nie oglądamy, a jeśli już mamy takową okazję to decyzją sztabu szkoleniowego trwa ona ledwie kilka/kilkanaście minut w końcówkach mało znaczących spotkań.

Nie twierdzę, że Barcelona powinna na stałe przerzucić się na taki rodzaj gry, aczkolwiek jest kilka spotkań w czasie roku kalendarzowego, podczas których aż prosi się o takie ustawienie. Są to mecze z zespołami, które tłamszą naszych niziutkich magów środka pola i nie pozwalają złapać oddechu. Sam jeden biedny Busquets nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki z dobrze dysponowanymi pod względem fizycznym rywalami i wygląda czasami jak pierwszoklasista, którego z przymusu ktoś wziął ze sobą na mecz ze starszymi o kilka lat kolegami. Nie trzeba sięgać daleko pamięcią żeby przypomnieć sobie najbardziej bolesny przykład. To mecz z Bayernem i sposób gry Javiego Martineza, który przestawiał swojego kolegę z reprezentacji jak chciał w czasie walki w środkowej części boiska.

W tym miejscu warto sobie przypomnieć, że w składzie mamy przecież pewnego czarnoskórego pomocnika, który siłą nie ustępuje nikomu, a i rozegrać „łaciatą" potrafi kapitalnie. Zwą go Song, z Kamerunu pochodzi. Według mnie to właśnie ten zawodnik jest tym brakującym elementem układanki, który czasem wypadałoby dołożyć do reszty klocków, aby środek pola oprócz finezji, posiadał także pierwiastek siły. Może to być hybryda idealna, mieszanka wybuchowa. Wszystko zależy od tego jak ustawi się ich na boisku.

Song jest już zaznajomiony z filozofią gry zespołu, końcówka ubiegłego sezonu była w jego wykonaniu znakomita. W czasie ostatniego presezonu, a także na początku obecnej kampanii wygląda równie dobrze. Według mnie dostaje zbyt mało szans, jest to jednak czysto subiektywna opinia. Z pomocą może mu przyjść właśnie taki rodzaj taktyki, który premiuje dwójkę defensywnie usposobionych pomocników grających obok siebie.

Alex jest przyzwyczajony do twardej gry, wszak renomę wyrobił sobie na wyspach twardą grą, a także kapitalnymi asystami do Van Persiego. Holenderski napastnik wymuskane co do centymetra piłki od swojego byłego kolegi z Arsenalu zamieniał na genialne bramki z regularnością spółki Özil-Ronaldo.

Song z powodzeniem mógłby na Camp Nou wrócić do gry jako pomocnik wyspiarskiego typu „box-to-box", czyli jednym słowem: wszędobylski. Bieganie od jednego pola karnego do drugiego było dla niego chlebem powszednim po odejściu Fàbregasa. Tyły ubezpieczał Arteta, a Kameruńczyk oprócz zadań defensywnych udzielał się również w rozegraniu. Z jakim efektem - wystarczy zapytać Van Persiego! Nie widzę najmniejszego problemu aby w niektórych meczach pozwolić Aleksowi znów pełnić dawną rolę, w której sprawdzał się znakomicie. Busquets zostaje na swojej nominalnej pozycji, a Alex pełni rolę wsparcia siłowego, boiskowego „ochroniarza" potrafiącego w potrzebie zagrać genialną piłkę otwierającą do gracza ofensywnego (jak w tej akcji), który w miarę rozwoju sytuacji przemieszcza się w dowolny sektor boiska. W razie potrzeby wspomaga kolegów w odbiorze, a w innej sytuacji rozgrywa wraz z resztą graczy ofensywnych.

Takie ustawienie pozwala dodatkowo na częściowe przynajmniej oddanie inicjatywy i piłki przeciwnikowi. Nie mam oczywiście na myśli autobusu. Chodzi o chwilowe wciągnięcie rywala na swoją połowę, a następnie próbę przejęcia piłki i wyprowadzenie dynamicznej akcji. Podobno „Tata" lubuje się w tego typu akcjach. Dlaczego więc nie spróbować od czasu do czasu zagrywki z dwoma barcelońskimi wieżami w środku pola?

Granie jednym defensywnym pomocnikiem strasznie komplikuje opisaną wyżej sytuację. Dwóch strażników środka pola wszystko tu ułatwia. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że dysponujemy ultraszybkimi skrzydłami, to za często obserwując mecze Barçy prosi się o taką próbę. Fàbregas jest wręcz stworzony do takiej gry i do posyłania długich piłek za plecy obrońców.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie zabiera jedno miejsce ofensywnemu pomocnikowi, których mamy przecież w nadmiarze. Uważam jednak, że czasem warto poświęcić jednostkę dla dobra zespołu. Czy Martino zdecyduje się na taki ruch? Czas pokaże. W jednej z jego wypowiedzi można było usłyszeć co nieco o takim rozwiązaniu. Nam pozostaje jedynie czekać, aczkolwiek w meczach z zespołami ze ścisłego topu potrzeba modernizacji obecnej taktyki, liftingów, zmian i poszukiwania nowych dróg do sukcesu. Taka roszada taktyczna to również spore zaskoczenie rywala, które jest przecież piekielnie ważne w decydujących meczach.

Udostępnij:

Komentarze (161)

Gorące tematy