Kilka słów od kibica. Niektórzy nie powinni wychodzić z cienia

rafkop8

1 października 2013, 09:00

77 komentarzy

Niniejszy felieton powstał pod wpływem niedawnych wydarzeń związanych z „pracą" Muñiza Fernándeza. Czubek góry lodowej, który doprowadził do powstania potężnej lawiny. Tym razem nie odbierze ona nikomu życia. Zabierze jednak ze sobą marzenia wielu... Nie będzie to jednak tekst o konkretnej osobie. Ostatni „sprawiedliwi" - wystąp!!! Tym razem to my was osądzimy.

Na wstępie mojego artykułu muszę szczerze przyznać, że nie wiem jak wygląda poziom sędziowania w innych ligach (praca, dwoje dzieci, praca), ale to co wyprawiają „ostatni sprawiedliwi" w Hiszpanii woła o pomstę do nieba. Nie będę się w swoim felietonie rozwodził na czyją korzyść gwiżdżą sędziowie. My mamy swoje argumenty, Madryt również. Każdy klub takowe posiada. Kibice Dumy Katalonii wypomną swoim największym rywalom jakiś niesprawiedliwie zakończony mecz, w rewanżu przeczytamy natomiast o batalii, w której sędzia „wyraźnie" pomagał Blaugranie. W tej kwestii, podobnie jak w innych, nigdy nie osiągniemy porozumienia. Barykady wzniesione, szanse na pokój niewielkie. Może zatem nadeszła pora na wyjście z piaskownicy i zakończenie wzajemnego przekrzykiwania się w kwestii pomyłek sędziowskich. Dlaczego?

Do tego problemu trzeba bowiem podejść globalnie. Raz pomogą nam, raz nas skrzywdzą. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie, aby w moralnych słownikach arbitrów istniały słowa: „pomaganie" i „skrzywdzenie". Jestem chyba w tym względzie naiwny. Myślenie, iż sędziowie są obiektywni można bowiem uznać za utopijne. To jest jednak ich praca. Wykonują ją źle, nieprawdaż? Co się dzieje ze zwykłymi „śmiertelnikami", kiedy ich praca nie jest adekwatna do otrzymywanego wynagrodzenia? Nie muszę chyba pisać.

Panowie z gwizdkiem nie uważają się za zwykłych zjadaczy chleba. Najgorsze jest to, iż bardzo często chcą być pierwszoplanowymi postaciami meczów. Powinni być w cieniu, ale tak nie jest. Często obserwujemy podejście typu: „Ja tu rządzę" - tymczasem: nie, uczciwy arbiter powinien być tylko tłem dla boiskowych gladiatorów. Aktorem drugiego planu. Personą ważną, ale nie najważniejszą.

Wiem, że futbol staje się coraz szybszy, ale po to wymyślono technologiczne rozwiązania, aby je stosować. Nie unikniemy tego. Zwłaszcza, że poziom sędziowania staje się z każdym kolejnym sezonem  coraz bardziej dramatyczny. Zawodnicy, widząc niezdecydowanie arbitrów, wykorzystują to do granic możliwości. W końcu odkryli ich słabość. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Niestety, koło się zamyka.

Liga Mistrzów (chwilowa wycieczka po boiskach europejskich) i dodatkowi arbitrzy, którzy stoją przy bramce. Czy widzieliście, aby kiedyś sami podjęli decyzję? Przecież to oni stoją najbliżej pola karnego. Przy spornych sytuacjach wydają się jednak bezsilni. Błagalne spojrzenia w stronę głównego sędziego, chorągiewki bez ruchu... To ma być wsparcie? Przecież ci panowie też pobierają za swoją pracę pensję.

Ponury stereotyp mówi, iż kobiety nie wiedzą co to jest „spalony" (nie poprę tego sformułowania; moja żona doskonale orientuje się w tej kwestii). Nie wiem jednak - i piszę to zupełnie poważnie - jak to wygląda u sędziów. Był spalony, czy nie? Co ten termin w ogóle oznacza? Fundamentalne pytanie wśród arbitrów. Wciąż nierozwiązane...

Dla piłkarza futbol nie jest tylko pasją i hobby po ciężkim dniu w pracy. To właśnie jest ich praca. Nieustanne treningi, wyjazdy, presja wyników, gargantuiczna rywalizacja, życie na walizkach... większość roku z dala od najbliższych. Zawodnik trenuje, aby stać się lepszym sportowcem. Chce być najlepszy. Litry potu wylane na treningach i kibice, którzy patrzą i liczą na wygraną. Każdy piłkarz chce to dać. Bycie idolem mas do czegoś w końcu zobowiązuje. A jak doskonalą się sędziowie? I czy w ogóle?

Piłkarze często stają wobec sytuacji, kiedy przychodzi mecz i wszystko może pójść na marne za sprawą arbitra, który - delikatnie rzecz ujmując - wypaczy wynik pojedynku. Poziom rozgrywek nie ma tu znaczenia, to może być piąta okręgowa, to może być Liga Mistrzów... I litry potu wylane na darmo. Gracz wraca do domu i wie, że wykonał swoją pracę z maksymalnym poświęceniem, ale „sympatyczny" pan z gwizdkiem wdeptał cały jego trud głęboko w ziemię. Jutro w końcu też jest dzień. Trening, wyjazd, presja - czy jednak warto, skoro o zniweczenie wysiłku gracza jest tak łatwo?

Liczbę sędziowskich błędów możemy mnożyć w nieskończoność. Jestem pewien, iż coś - koleżanki i koledzy - dopiszecie. Furtkę zostawiam zatem otwartą...

Cóż można na to poradzić? Bo chyba nie chcemy, aby zostało to w takim układzie, jak obecnie.

Wprowadzenie powtórek, kamery i dodatkowy sędzia na „orlim gnieździe". To z pewnością nie opóźni gry. Mało tego, wywoła dodatkowe emocje. Pisząc o pracy arbitrów, powrócę do finałowego spotkania w hokeju na lodzie pomiędzy Szwecją i Kanadą. Tam o końcowym sukcesie zadecydował zapis kamery. Kanada wygrała, Szwedzi - widząc powtórkę - przyjęli do wiadomości, iż... nie tym razem. Nie chcę nawet myśleć, co by się stało, gdyby nie było takich udogodnień technologicznych. Znając hokeistów, skończyłoby się to wszystko „małym" zamieszaniem.

Nawet sporty niszowe, jak żużel, korzystają z dobrodziejstw technologii. Tenis - powtórki na życzenie. Piękna sprawa. Pojedyncza piłka wpadła w kort, czy też nie? Wiele od tego zależy. Niekiedy wynik wielogodzinnego pięciosetowego meczu. Kibice wykazują cierpliwość, często bijąc brawa w oczekiwaniu na powtórkę. Oklaski stutysięcznego tłumu na stadionie? Chciałbym to usłyszeć. Oczekiwanie na wyrok...

Do diaska, mamy XXI wiek i świat idzie z postępem. W kwestii sędziowania świat się jednak zatrzymał. Piłka nożna nie jest już jednak tylko grą za blokiem i walką o talon na Fiata 125p. Futbol jest także ogromnym biznesem, za którym stoją ogromne pieniądze. Musimy się z tym pogodzić. Kocham epokę romantyzmu, ale w pewnych środowiskach jest to już wyblakłe słowo.

Szkoda, iż wiele pięknych sportowych chwil jest brutalnie i bezpardonowo niszczonych przez „sprawiedliwych" oraz osoby, które nad nimi stoją. Może kiedyś się to zmieni? A może jednak wciąż żyję wizją „szklanych domów"...

Jedno pozostaje pewne. Kradzież zawsze pozostanie przestępstwem! Aequitas sequitur legem.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Jak dla mnie Muñiz Fernández zrobił wystarczająco dużo, żeby zakończyć swoją sędziowską karierę. Jak takie pierdoły mogą nadal mieć taką pracę. Facet się nie nadaje i wypad. W pierwszej lepszej firmie, by takiego dupka zwolnili nim ten zdążyłby dokończyć swoją głupotę. A czemu w piłce nożnej tak nie ma???? Zarabiają kupę kasy, to może warto, żeby zarabiali ją ci, którzy swoją rzetelną pracą na nią zasługują...

Często ubolewamy, kiedy arbiter podejmuje złe decyzje wobec nas i na korzyść rywali, ale gdzieś tam w środku upiększa to football. Chociaż można różnie to odbierać. Też chciałbym(jak autor artykułu), żeby dochodziło do powtórek, i żeby dopiero wtedy sędzia odgwizdał decyzję. Czy to tak trudno postawić kogoś przed tv z mikrofonikiem, i żeby ten ktoś rozmawiał z sędziami czy słusznie padła bramka czy też nie... To jest naprawdę głupie, że my jak widzowie oglądamy w TV nawet pojedyncze źdźbła trawy, a sędziowie na murawie muszą tylko kierować się swoim instynktem.
Ale co tu poradzić skoro sędzia nawet patrząc na jakąś akcję z odległości 2-3m podejmuje złą decyzję. Jak dla mnie ktoś pomyli się 4-5 razy w ważnych meczach i powinien zrobić wypad. Myślę, że zwolnili by jednego i drugiego sędziego i nagle wszyscy by się opamiętali i korupcja by się zatrzymała. Ale ręka, rękę myje, więc chyba czasów uczciwej piłki się nie doczekamy.

Jest wiele spraw , ktore powinno sie zmienic. Ja np uwazam, ze ow technologie powinno sie lepiej wykorzystywac do karania za to co umknelo sedziemu. moze wyniku nie odwrocimy, ale np. kazde brutalne zagranie powinno byc wylapywane i od razu karane tak samo jak zachowanie zawodnikow udajacych faule czy uderzenia przeciwnika. Do tej pory nie moge pojac jak zawodnicy, tacy jak Pepe nie zostaja odpowiednio ukarani (chodzi mi przede wszystkim o slynny "faul" jak Pepe kopal lezacego zawodnika bodajze Getafe). Moim zdaniem powinno sie go wowczas wykluczyc z gry na minimum rok!

"Często obserwujemy podejście typu: „Ja tu rządzę" - tymczasem: nie, uczciwy arbiter powinien być tylko tłem dla boiskowych gladiatorów." Z tym zdaniem się nie zgadzam. To sędzia jest "szefem" na boisku i to on decyduje kiedy i dla kogo jest faul, aut czy kartka. Piłkarze powinni robić swoje, a nie wykłucać się z sędzią, machać łapami jak im się nie spodoba decyzja, albo przy każdym faulu lecieć do niego i "nękać" o danie kartki. Inna kwestia to słuszność decyzji, ale i tak już podjęta zostaje nie zmienna. Dopóki nie dopuszczą technologii, dopóty sędziowie będą się mylić. Jeśli chodzi o obiektywizm to faktycznie czasem z tym ciężko, ale można by to rozwiązać sędziami z zagranicy. Przykładowo mecze w La Liga sędziowaliby arbitrzy z Ligue 1, albo z jakiejś innej.

Katsuro zgadzam sie w 100%. jestem przeciwny wprowadzaniu technologii zwlaszcza jesli chodzi o spalone. Uważam, ze jedynym rozwiazaniem jest karanie sedziow za swoje bledy. Jesli sedzia popelnia w tak krotkim czasie tyle istotnych i niedopuszczalnych bledow o powinien zostac zawieszony na pol roku, ale zeby moc zyc i zarabiac to bardziej nie zawieszony co zdegradowany do jakiejs tam np 4 ligi z podstawowa pensja. nic wiecej nie mozemy zrobic niestety... :(

kazdy sedzia jest rowniez kibicem... kiedys kazdy z nich kibicowal kiedys ktoremus klubowi a ktoregos nie lubi za jakis mecz. kiedys byli takimi zwyklymi kibicami jak my traz ale kto wie czy za kilka lat ja Ty lub kto kolwiek inny nie zostanie sedzia ? ja wiem ze gdybym sedziowal mecz Barcy to pomogl bym jej.
bez zadnej korupcji.

A zastanawiał się ktoś kiedyś jak musiałyby wyglądać akcje, jeśli o wszystkim decydowałyby powtórki? Weźmy na przykład spalony. Piłkarze musieliby olewać gwizdki sędziego i grać póki piłka ewidentnie nie wypadnie poza boisko lub nie padnie gol. Dopiero po zakończeniu akcji można sprawdzić i przeanalizować nagranie. Nawet przyjmując, że nad powtórkami siedzi osoba biegle posługująca się sprzętem to od momentu stwierdzenia do przekazania decyzji arbitrowi głównemu minie sporo czasu, co przy bardzo szybkiej grze, jaką jest piłka nożna, zniszczyłoby całe widowisko.

Co jeśli główny się pomyli i zagwiżdże przed weryfikacją? Będzie kara dla przeciwnej drużyny, powrót do momentu spornej sytuacji? Totalnie to wszystko bez sensu.

Teraz załóżmy, że działałaby zasada powtórek na życzenie. Znowu sporny spalony. Sędzia gwiżdże, gra się zatrzymuje, człowiek od powtórek stwierdza, że spalonego nie było. Co wtedy? Karny? Wolny z danego miejsca?

Tak można rozmyślać bez końca, rozpatrując mniej lub bardziej logiczne argumenty, na wiele sposobów.

Wszystkim się wydaje, że znają rozwiązanie każdego problemu ludzkości. Proste! Bogatym zabrać, dać biednym, głodni zjadają bezdomnych itp. bzdury. Wystarczy przez chwilę głębiej zastanowić się nad jakimkolwiek problemem dręczącym ludzi (obojętnie w jakiej dziedzinie życia), żeby przekonać się, że to wszystko nie jest takie proste, niestety.

Nie są problemem sędziowie tylko kluby :)
Wiadomo, sędzia popełnia błędy. Ale czy kilka lat temu (zapoczątkował to wszystko Mourinho) ktoś w ogóle z sędziami dyskutował ?? Czy kilka lat temu piłkarze biegali za sędziami jak Ballack za Webbem ?? Kiedy tak było ?? To ludziom się w dupach poprzewracało... Zamiast grać sędziują. Robił tak Ronaldinho ?? Deco ?? Wiadomo, że każdy stał za swoim ale sędzia postanowił i gra się dalej, a dzisiaj się płacze... Narzekanie na sędziego to usprawiedliwienie. Musiał by Ballack czy Drogba wyzywać sędziego gdyby sami wcześniej strzelili choć 1 z tych setek, które mieli (sam Drogba miał trzy, a najgłośniej darł mordę).
Teraz jest taka moda, że każdy bez karnie może sobie krytykować sędziego. Kiedyś sędzia miał władzę. Dzisiaj jest zwykłym pachołkiem, którego każdy może zwyzywać od debila i nikt sobie z tym nic nie robi.

Popełniają błędy. Nie więcej niż kiedyś. Po prostu więcej się o tym mówi i coraz więcej do tego przywiązuje wagę. Bo dzisiaj się pisze o jakimś meczu Realu z Elche, który jest zwykłym mało znaczącym meczem. A jeszcze kilka lat temu nikt nie pisał np o meczu Porto vs MU, meczu, który stanowił o awansie i jak się później okazało o zwycięstwie. Jeden kant z MU i Porto wygrało LM. Jak to się ma do kar i tragedii meczu ligowego beniaminka z pretendentem do mistrzostwa ?? Media !!

Świetny temata!Myślę,więc piszę,co myślę o sędziach.Odnoszę takie wrażenie,że czasami sędziowie zachowują się tak,jakby marzyli o niebieskich migdałach,pobłażanie przy chamskich faulach jest nagminne,a czy drukują mecze?Pewnie tak,ale nie popadajmy w psychozę i paranoję.Oglądam mecze od x lat i zawsze były kabarety odnośnie sposobu sędziowania.Największe przekręty jakie widziałem,proszę bardzo; MŚ - 2002 i mecze Hiszpania - Korea and Włochy - Korea,zagranie ręką Henry podczas meczu barażowego z Irlandią,bramka Hursta w finale MŚ - 1966 Niemcy - Anglia i wiele,wiele innych baboli sędziowskich.Moim skromnym zdaniem sędziowie,którzy dopuścili się karygodnego błędu powinni być wyrzuceni z palestry sędziowskiej tzw.dyscyplinarkę!Nie ma innego wyjścia,bo czymże jest zawieszenie na parę spotkań?Kpiną z kibiców tudzież samych zawodników.Jestem za przeniesieniem wzorców pracy sędziowania z NBA,NHL,NFL!Oczywiście, że tylko niektóre aspekty np.była bramka lub nie, sporne spalone lub brutalne faule(chodzi mi o tzw.stop klatkę.Na zakończenie powiem tyle, że poziom sędziowania jest żałosny,nie przypada do gustu und smaku.Powiedziałem to nad wyraz grzecznie,bo gdybym napisał to,co myślę szczerze...?Artykuł - spoko loko!

Ciężka sprawa. Wszyscy chcemy wierzyć, że sędziowie się mylą bo mylić się jest rzeczą ludzką ale kiedy staje się to notoryczne i nagminne to trudno mi osobiście wierzyć, że arbitrzy są w pełni obiektywni, że nikt na nich niczego nie wymusza. Świat pieniądzem stoi, to samo dzieje się z piłką - to jest mnóstwo kasy (rynek bukmacherski to 500 mld $). W tym wszystkim najbardziej żal piłkarzy, którzy harują latami, a jedna decyzja może pozbawić ich zasłużonego tryumfu.

konto usunięte

Odnośnie sędziowania w LM - moim zdaniem powtórek długo nie będzie. Czemu? Ponieważ to z jednej strony (zdaniem UEFA) zabierze część emocji (Błędy i kontrowersyjne sędziowanie jest też częścią sportu powiedział kiedyś Platini), dwa - nie oszukujmy się, tak na prawdę chodzi o to aby móc manipulować wynikiem, przepuszczać drużyny bardziej popularne, aby trzaskać kasę na oglądalności, aby podgrzewać atmosferę. Oczywiście uważam to skandal, ale bądźmy szczerzy czy to dziwne? W grę wchodzi naprawdę wielka kasa, przecież to nie może być w 100% legalne, za wysoka półka, po prostu nie może. Losowanie grup też uważam za szwindel, za duże ryzyko że coś pójdzie nie tak i LM poprzez swoje rozstawienie stanie się nieatrakcyjna. Wiem że dla niektórych to teoria spiskowa, ale moim zdaniem tak to właśnie wygląda.

Ja wolę się za bardzo nad rolą sędziów nie przejmować. Po co mam się denerwować niepotrzebnie? Powtórek nie było i pewnie już nie będzie przez długi czas, aż w końcu same kluby zwrócą się z prośbą, a raczej wymuszą to na federacji. Swoją drogą, Barcelona dla mnie niech wygrywa zdecydowanie, nieprzeciętnie, tak aby żadne wymówki związane z sędziowaniem, przepychanki i wojenki nie miały miejsca. Tam gdzie drużyna wygrywa pewnie, tam nie ma miejsca na wychodzenie z cienia. Co nie zmienia faktu, że poziom sędziowania w naszej lidze jest tragiczny!

są błędy większe i mniejsze. ale tego co zrobil overboe w 2009 nie da sie zapomnieć.

Ja od dawna się zastanawiam, czy ten podziwu godny opór przed powtórkami to jeszcze konserwatyzm, czy może jednak tutaj również liczą się pieniądze. Argumenty przeciw monitoringowi są dla mnie śmieszne, argumenty za - potężne. Za jednym zamachem można by wyeliminować wszystkie decyzje sporne, łącznie z boiskowym bandytyzmem i sztuczkami aktorskimi - kontrowersyjne pozostały by jedynie pojedyncze sytuacje na granicy przepisów. I to jakim kosztem! Przecież nie trzeba do tego żadnych nowatorskich technologii, wystarczą 1-2 osoby przed monitorami.
Władze piłkarskie wolą jednak za ciężkie pieniądze rozwijać technologię piłek z chipami, które rozstrzygną 1% problematycznych sytuacji, a nawet i ta wartość jest mocno naciągana.

Logiki w tym nie ma, boję się więc, że może być co innego...

Chciałbym podziękować red. Challengerowi za poświęcenie czasu nad moim tekstem. Karol, wielkie dzięki.
Dziękuję również tym, którzy wciąż mnie motywują do pisania kolejnych felietonów.


Trzeba odróżnić zwykłą ludzką pomyłkę od ewidentnego drukowania.
Modne stało się powiedzenie, że "sędzia MIAŁ PRAWO się pomylić". Otóż nie, nikt takiego "prawa" mu nie dał, co nie znaczy, że pomyłek nie było, nie ma i nie będzie. Gra jest szybka i nie zawsze wszystko da się wychwycić. Ale NALEŻY WYMAGAĆ, a nie usprawiedliwiać. Kiedy się tego nie robi, to "sędziowie" idą dalej i drukują. Dokładnie jak ten przykupiony sędzia w meczu Elche - Real. Założę się, że pan Perez zafundował mu i jego rodzinie luksusowe wczasy, luksusowy samochód lub coś w tym stylu. Niekt, ale to NIKT NIE WMÓWI mi, że sędzia się pomylił! To był hiszpański Laguna, wziął za zwycięstwo mierd i mierdy wygrały.

Mi się wydaję, że powtórki sędziowskie w piłce nie przejdą, choć nie powiem bo sam chciałbym kiedyś doczekać próby w jednej z lig europejskich na próbę jak takie coś by się sprawdziło. Dać dwie szanse na mecz każdemu z trenerów na powtórkę i decydowaliby kiedy z takowej skorzystać.

"Wprowadzenie powtórek, kamery i dodatkowy sędzia na „orlim gnieździe". To z pewnością nie opóźni gry"

Powtorki opoznia gre, to jest nieuniknione, chyba ze decyzje bedzie podejmowal arbiter techniczny a nie glowny.


"Nawet sporty niszowe, jak żużel, korzystają z dobrodziejstw technologii. Tenis - powtórki na życzenie. "

To sugeruje ze tenis jest sportem niszowym,a nim nie jest. Owszem zuzel jest niszowy ale nie tenis.

Ciężko mieć pretensje do sędziego o to, że nie dopatrzył się kilku centymetrowego spalonego skoro tak naprawdę większość decyzji podejmowana jest "na czuja". Jego wzrok nie jest w stanie ogarnąć jednocześnie momentu podania piłki, a także wyjścia napastnika za linię obrony. Szczególnie jeśli laga idzie ze swojej połowy. Niewykonalne. Nam to się fajnie zawsze mówi, że sędzia kalosz, jak on mógł tego nie zobaczyć. A na powtórce wystaje mu pół buta przed linię spalonego.

Zupełnie inną kwestią są faule i ich interpretacja, ale tak jak w życiu, ile ludzi tyle opinii. Komiczne, czy nie komiczne, musimy je akceptować.

Wprowadzenie technologii również nie przejdzie, a już na pewno nie takich o jakich pisze autor. Za duże pieniądze wchodzą w grę żeby pozwolić sobie na brak "kontroli" nad niektórymi meczami. W jaki sposób się to wszystko odbywa? Polecam dokument "Sport, mafia i korupcja" z 2012 roku. Wszystko wyjaśnione od podszewki.

Sedziowanie w Hiszpanii zawsze bylo kontrowersyjne na domiar tego nie czarujmy sie jest u nas wieeelu zawodnikow ktorzy lubia symulowac i płakać na boisku no i do tego dochodzi sedziowanie co nasi zawodnicy wykorzystują. Nie pisze tego dlatego ze szukam jakies prowokacji ale taka jest niestety prawda.... W PL byłoby to nie do pomyślenia zeby sedziowio dawali sie nabrać..

wybiegam w przyszłość i sędzia ma możliwość podglądu danej sytuacji i co się stanie w momencie gdy piłkarz wychodzi do prostopadłej piłki, liniowy pokazuje spalony, a tego spalonego nie ma, przerywa akcję która nie wiadomo jakby się skończyła i co w takiej sytuacji??

konto usunięte

Ten felieton jest super :) bardzo obiektywny. Co do kobiet ja tez dobrze wiem na czym polega spalony ( tak tylko chcialam sie pochwalic). Moze jestem naiwna ale nie chce wierzyc, ze nasza Barca czy Real, tak profesjonalne druzyny, moglyby zaplacic za pozytywny wynik. Nadal mam nadzieje, ze mecz to wciaz konkurencja a nie kwestia zaplaty, chociaz trzeba przyznac, ze sedziowie zachowuja sie czesto jak by (deliaktnie mowiac) nie byli obiektywni.

Nie możemy się doczekać głupiego znaczenia linii muru i punktu wykonywania rzutu wolnego sprayem (sprawdziło sie w Copa America) a co dopiero powtórek wideo. Daj Boże doczekać tych czasów. Jakieś kilkanaście lat temu słyszałem o propozycji zmiany zasad, miało być 2 x 30 minut efektywnego czasu gry (zegar stop - jak w innych dyscyplinach drużynowych) dzięki czemu kilkuminutowe "cierpienia" na murawie straciłyby sens.

Można wprowadzić dodatkowych dwóch sędziów liniowych zamiast tych za bramkami, ale wątpię by to rozwiązało problem, być może poprawiłoby to poziom sędziowania.

Świetny felieton i 100% racji :)

No jeśli kobiety wiedzą co to spalony a niektórzy sędziowie nie to już wstyd panowie! wstyd! :P

Zrobił to, co ma zalecono. Kto by chciał oglądać drugi rok pod rząd ligę, w której pierwsza drużyna już we wrześniu ma 8 punktów przewagi? Cała piłka śmierdzi i przekręty robią się coraz bardziej żenujące i czytelne.
Czasami cieszę się, że tak naprawdę kocham piłkę ręczna...