Kilka słów od kibica. Być albo nie być zwycięzcą

rafkop8

28 października 2013, 16:10

fot. AFP

79 komentarzy

Koleżanki i koledzy, zadanie zostało wykonane. Po ciężkim i emocjonującym meczu komplet punktów pozostał w Katalonii. Bałem się tej bitwy.

Real nie grał do tej pory olśniewającej piłki, ale mimo wszystko wygrywał. Na dodatek w doskonałej formie strzeleckiej znajdował się najlepszy gracz Carlo Ancelottiego, Cristiano Ronaldo.

FC Barcelona przystępowała z kolei do batalii z „Królewskimi" po remisowym spotkaniu z Milanem. Wyjazd do Włoch przywołał w mojej głowie demony z ubiegłego sezonu. (Chodzi mi tutaj głównie o demony rozgrywek europejskich.)

Chcesz osiągnąć dobry wynik z Barceloną? Broń się całym zespołem. Allegri i jego podopieczni postanowili postawić zasieki przed polem karnym i udało im się wywalczyć zupełnie satysfakcjonujący ich w tym punkcie sezonu remis. Po meczu nie brakowało uzasadnionych przynajmniej w części opinii, że bliżej „pełnej puli" byli goście, nie gospodarze... Stąd też mój sobotni niepokój.

Wygraj z bardzo dobrym zespołem, a pokażę ci, w którym miejscu się znajdujesz. Pierwszy poważny ligowy sprawdzian. Na to czekałem. Nie zawiodłem się. Pokonaliśmy arcytrudnego rywala. Milowy krok ku mecie...

Na takie mecze jak te z Realem Madryt czeka się tygodniami. Kwintesencja futbolu i magnes, który wzywa każdego niemalże kibica na posterunek przed telewizorem. Klasyk nad klasykami, sól piłki nożnej. Historia, tradycja, zawirowania, piękno, brzydota, skandale lub transferowe zdrady - panie i panowie, Gran Derbi w całej swej okazałości.

To był bardzo dobry mecz. Do ideału trochę zabrakło, ale spotkania stojące na takim poziomie i tak są niezwykłą rzadkością.  Przed pojedynkiem zastanawialiśmy się wszyscy, na jakich zawodników postawi ostatecznie Gerardo Martino. Najwięcej niewiadomych było na pozycji ostatniej instancji przed bramkarzem. Oczekiwaliśmy występu Bartry, który prezentował się ostatnio najlepiej spośród stoperów Blaugrany. Wiele osób chciało ujrzeć Puyola, lidera i przywódcę naszej drużyny. „Tata" postawił jednak na inne karty. Podobnie jak w spotkaniu z Milanem, od pierwszych minut na murawie pojawili się Mascherano oraz Piqué. W wielu domach zapewne zawrzało, a przed oczami duszy mojej pojawił się Robinho i jego bramka przeciwko Dumie Katalonii...  

Nie lubię oceniać przed meczem. Nigdy tego nie robię, w przeciwieństwie do wielu osób, które komentują wydarzenia na tej zacnej stronie (krytykowanie trenera przed pierwszym gwizdkiem arbitra jest dla mnie nie tyle niepotrzebne, co niesprawiedliwe). Żałowałem jedynie, iż w wyjściowej jedenastce zabrakło Sáncheza. Nigdy nie ukrywałem, iż mam do chłopaka słabość. Odkąd przyszedł do naszego klubu, mocno mu dopingowałem, choć nie ukrywam - potrafił on czasami podnieść ciśnienie. Tym razem uczynił to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dziękuję!!!

Chilijczyk, jak się okazało, stał się jednym z głównych aktorów sobotniego widowiska. Bardzo mnie to cieszy. Zwycięska bramka strzelona przez Sáncheza była wyjątkowej urody. Precyzyjne uderzenie i zamrożona krew w żyłach. Takie strzały powinno się pokazywać młodym adeptom futbolu. Magia i oczekiwanie na jeszcze lepsze jutro. Sánchez rozgrywa  bowiem bardzo dobry sezon, z tygodnia na tydzień jego forma rośnie i mam nadzieję, że ta tendencja utrzyma się do samego końca. Mocno w to wierzę i trzymam za niego kciuki.

Zacnym trafieniem popisał się również Neymar. Spokojne i chytre wykończenie akcji zainicjowanej przez Iniestę. (Andrésie! Cieszę się, że wróciłeś. Oby na stałe.) Niezwykle ważny gol Brazylijczyka i gargantuiczny wzrost morale. Kibice oczekiwali od niego bramek, a on nie zawiódł. Chłopak po raz kolejny potwierdził, iż jego transfer był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

Gracz z Kraju Kawy nie będzie gwiazdą na Camp Nou. On już nią tu jest. Najlepsze w nim jest dla mnie to, iż może grać jeszcze lepiej. Czapki z głów przed ludźmi, którzy namówili Neymara na transfer do Barcelony.

Real zdołał odpowiedzieć jedną bramką. To było tego dnia za mało. Piłkarze „Blancos" wracają do stolicy Hiszpanii z niczym. Kilka chwil po meczu rozpoczęło się szukanie winnych. Swój ogródek pominęli...

Zwycięstwo i tarcza zostają u nas. Gratulacje dla argentyńskiego trenera Blaugrany i jego podopiecznych. Cały zespół zasługuje na pochwały. Przegrywamy razem i wygrywamy razem. Tak budowane są wielkie zespoły. Barcelona, czy to się komuś podoba lub nie, wciąż jest wielkim zespołem. Sobotnie zwycięstwo to potwierdziło. Czekam na więcej. Ze spokojem...

Gdy emocje już opadną...

Za nami ciężka bitwa z odwiecznym rywalem. Tym razem to my byliśmy górą. Nie powinno nas to jednak uśpić. Przed nami jeszcze długa i kręta droga. Takie zwycięstwa jak te nad Realem pozwalają nam jednak optymistycznie patrzeć w przyszłość. Jesteśmy liderami na krajowym podwórku oraz w Lidze Mistrzów. Wciąż jest wiele rzeczy do poprawienia, ale najważniejsze jest to, iż zawodnicy oraz trener zdają sobie z tego sprawę. Jutro też jest dzień.

Wierzę w ten zespół i mam nadzieję, iż przysporzy on nam w tym sezonie wielu wzruszeń.
Wierzcie i Wy, moi drodzy. Ten klub dał nam wiele radości i zasługuje z naszej strony na wsparcie najwyższe.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Doceniam prace i zaangazowanie ale tekst nie wzbudzil we mnie zadnych emocji. Taki "o wszytskim i o niczym" bez drugiego dna i glebszego sensu.Zadnej konkluzji czy wnioskow.Troszke chaotycznie, tekst nie jest spojny. Wtracenia i nawiasy sprawiaja ze ciezko sie skupic na tym o co ci tak naprawde chodzi. Wielki plus za "gargantuiczny" i oby wiecej takich wyrazen, trzeba walczyc ze sterotypem, jakoby kibice byli malo inteligentni.

'Real nie grał do tej pory olśniewającej piłki, ale mimo wszystko wygrywał. ' Prawda I tu mozna sie tez klucic, czy sa tym Arcytrudnym rywalem. Odpowiedz jest taka ze mimo iz nie graja olsniewajaco, to zawsze ciezko sie z nimi gra gdyz maja CR w zespole. Wiecej wyroznien nie widze. Juz Arsenal gra znacznie lepiej zespolowo. A teraz trzeba tez dodac BVB I Bayern i posadzic o 2 polki wyzej....

"Real zdołał odpowiedzieć jedną bramką. To było tego dnia za mało. Piłkarze „Blancos" wracają do stolicy Hiszpanii z niczym. Kilka chwil po meczu rozpoczęło się szukanie winnych. Swój ogródek pominęli..."
Lepiej tego ująć nie można było, szczególnie ostatnie zdanie.

Każdy może sobie patrzeć na to spotkanie po swojemu, ale szczerze mówiąc mi oprócz ogromnych emocji (już dawno tak nie drżałem o wynik) mecz nie dostarczył jakichś niesamowitych doznań estetycznych. Obydwie drużyny przestraszone, wycofane, panicznie wręcz bojące się popełnić błąd (co zwykle skutkuje właśnie kumulacją tychże i raczej rwaną grą). Według mnie niestety w Klasyku zwyciężyła ekipa tylko minimalnie lepsza od drugiej, sędziowie też nie pomogli widowisku. Aż do ostatnich 20-30 minut drugiej połowy oglądaliśmy raczej mało ciekawy mecz, a piszę to przecież jako kibic jednej ze stron - natomiast dla postronnych (wnioskuję z relacji kumpli) - mecz był nudnawy i raczej nieciekawy. Dla porównania - wczoraj oglądałem starcie Man City z Chelsea i mimo że nie przepadam za PL, nie sympatyzuję z żadnym z wymienionych klubów - spotkanie obejrzałem jednym tchem - zupełnie inna intensywność, wola walki, otwarta gra - to wciąga.

Wracając do Klasyku - cieszy na pewno pewien rodzaj elastyczności Martino. Nie boi się poświęcić Iniesty i zagrać dwoma DMC, żeby wzmocnić obronę i fizyczność - wielkie brawa - tego mi brakowało. Podoba mi się również szybkie wznawianie długimi wykopami przez VV, jednak powinien on nad nimi nieco popracować - jeśli będą ciut dokładniejsze, a mniej 'na oślep' to dzięki nim będziemy stwarzać o wiele większe zagrożenie w kontratakach.

Piekne podsumowanie....!

Genialny tekst ;)

Najlpesze są pierwsze słowa tematu artykułu... ''Kilka słów''

konto usunięte

W tym momencie bardziej obawiałbym się Atletico niż Realu.

@sojerrrr: madryt widzi wiele problemów oprócz najważniejszego - mecz przegrał im Perez dając dyspozycje do wystawienia Bale. Złamało to całe ustawienie - wystarczyło wyłączyć CR7 i było po problemie. Wszelkie dalsze problemy RM są pochodną rej decyzji. A Tata rozegrał ich doskonale.

Tak jak kolega sojerrrr niżej napisał jeżeli chodzi o Bartrę. Tata wolał postawić na parę bardziej doświadczonych zawodników, wszyscy zachwycają się Marciem bo wymiata chłopak ostatnio, ale być może racją było to, żeby nie ryzykować za bardzo. Sam Bartra mógł być niezadowolony bo to z pewnością ambitny koleś, ale musi wiedzieć, że dostanie jeszcze szanse, musi doskonale być przekonany o tym, że w konsekwencji braku kupna nowego stopera, trener liczy na niego i jak dotąd wywiązywał się ze swoich zadań na piątkę z plusem, oby tak dalej.

W Barcie wciąż jest sporo rzeczy do poprawienia. Np. nie podobało mi się zwalnianie kontrataków. Parę razy było tak, że Neymar nie miał komu wbijać w pole karne, albo była okazja do kontry i przesuwanie się piłkarzy było zbyt wolne... Tak czy siak - mam wrażenie, że ta część gry się poprawia za Martino.
Niby banał - trzeba dalej wygrywać po kolei, szczególnie gdy my, Barceloniści i Madridiści, jesteśmy bardzo zapatrzeni na siebie, a tu nam Atletico bije Betis po głowie manitą i nie spuszcza z tonu (BTW – superowy mecz Davida). Żeby nie było tak, że sprawdzi się powiedzenie: tam gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Do bezpośredniego starcia na Vicente Calderon jest jednak sporo jeszcze czasu, bo mecz dopiero w styczniu. Teraz pełna koncentracja na mecze z Celtą, Milanem, a w między czasie derby barcelońskie!

Już jutro czeka nas pojedynek z drużyną, która pokonała Malagę 0-5 na wyjeździe. Może wcześniej Celta traciła punkty, ale teraz jest w zwyżkowej formie. Następny ciężki mecz się zapowiada, ale właśnie takimi meczami i regularnością zdobywa się mistrzostwo. Krok po kroku, a na razie po 3 punkty na Balaidos! :)

Dobry felieton, rafkop, napawający optymizmem, a u nas go coś mało hehe :D

Jeśli chodzi o reakcję Madridismo na przegrany mecz.
"Kilka chwil po meczu rozpoczęło się szukanie winnych. Swój ogródek pominęli..."
Ja myślę, że niezupełnie tak było. Owszem, było dużo zwalania:
1) na sędziego, który przecież powinien podyktować jednego karnego, drugiego karnego, wyrzucić dwóch piłkarzy Barcelony z boiska;
2) na Neymara, który rzucił się na Ramosa cwaniacko osłabiając go żółtą kartką;
3) na Ikera, któremu część z kibiców Królewskich przypisuje łatkę klubowego „kreta”, który rzekomo miał przemycić informację swoim kolegom dziennikarzom lub Sarze o ustawieniu oraz o tym, że Ramos ma zagrać w pomocy;
4) na Pereza, który wszystko robi dla kasy, dla którego liczą się tylko pieniądze, sprzedaż koszulek itd. (skąd my to znamy?), który sprowadził niegotowego Bale’a, który nie jest w dobrej kondycji, zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie zagrał przygotowań w "pretemporadzie". Wreszcie, który pozbył się głównego kreatora gry – Ozila...
Narzekanie na wszystko narzekaniem, ale dało się przeczytać sporo komentarzy kibiców, ale także w madryckiej prasie, że pierwszą połowę i de facto mecz był oddany z powodu złej taktyki Carletto. Dało się przeczytać, że Real niepotrzebnie grał defensywnie czekając na kontry, dlaczego Illara nie grał wcześniej za Ramosa, dlaczego grali bez nominalnego napastnika. Także zwracali uwagę na fakt słabego zgrania swoich piłkarzy. Nie sądzę, żeby Madridismo "pominęło swój ogródek" w zupełności. Mogę się tylko zgodzić z tym, że rzadko czytało się (wprawdzie czytałem wyrywkowo), by ktoś przyznał, że Sergio Ramos mógł ujrzeć czerwoną kartkę. Ehh, to jest taka już śmieszna polityka obu obozów. Podejrzewam, że gdyby było na odwrót – obrona „swojego ogródka” byłaby podobna i u nas ;). Zostawmy to :)

Jeśli chodzi o stoperów – nie ukrywam, że z wyboru Pique- Szefuncio nie byłem zadowolony dowiadując się o tym tak przed meczem z Milanem jak i przed meczem z Realem. Ja wiem, że są to stoperzy, którzy potrafią zagrać solidnie, popełniają jednak w meczu te kilka fatalnych błędów, które kosztują bramkę. Szczególnie w meczu z Realem obawiałem się zwrotności Gerarda, która nie jest zbyt wielką przeszkodą przy szybkich zawodnikach Los Blancos. Chciałem jednak Puyola, on przynajmniej daje ten komfort, uspokaja kibica (mimo, że i jemu zdarzają się wpadki). Poza tym Pique zawsze lepiej się gra, gdy ma pewniejszego kolegę u boku. Natomiast wcale nie było źle, moim zdaniem pokazali, że można im zaufać. Z drugiej strony powinno się wykorzystywać dobrą formę Bartry i mam nadzieję, że teraz czas na młodego Katalończyka w meczach ligowych. Myślę, że powodem, dla którego Tata nie zdecydował się na Bartrę i Puyola na Milan i Real to niezbyt duże doświadczenie pierwszego ze stoperów i niezupełny powrót Puyola do najlepszej formy, co musiał zaobserwować na treningach, testach wydolnościowych.
Poza tą kuriozalną wpadką przy golu Robinho para Pique – Masche spisała się dobrze.
Martino nie chciał wrzucać Bartry od razu na głęboką wodę. Chce go powoli ogrywać i stopniowo dawać mu szansę w coraz ważniejszych meczach. Trzeba liczyć się też z aspektem psychologicznym. W poprzednim sezonie Marc nie dostawał tylu minut i nagle "z przymusu" musiał zagrać mecz z bawarskim czołgiem. Mogło go to podłamać psychicznie, mimo że to cała drużyna zagrała fatalnie. CD

rafkop8

Ten mecz był o tyle unikatowy, że ani Messi, ani Cristiano nie byli postaciami pierwszoplanowymi, jak to zwykle do tej pory bywało. Owszem, stanowili część meczowej taktyki, jednak nie pochłonęli sobą widowiska. Czy mecz był piękny, czy był zwyczajnie nudną rozgrywką taktyczną to już kwestia odbioru wymagającego kibica. Mnie się osobiście podobał, choć muszę przyznać, że były już ładniejsze dla oka klasyki, ale nie powiedziałbym, że to była nuda. W każdym bądź razie zwycięstwo doda "naszym" skrzydeł i pewności siebie.
Co do Neymara. Chyba nie wyciągamy zbyt pochopnych wniosków na przyszłość mówiąc już dzisiaj, że nasz nowy brazylijski nabytek pokazuje, że był wart swojej kasy i będzie przyszłością Barcy na lata, jeśli nic się nie popsuje w relacjach między zawodnikami, czy między zawodnikiem a trenerem/ zarządem. A zobaczmy - jeszcze nie ma połowy sezonu. Znowu nie przesadzajmy, Neymar nie gra czegoś nieziemskiego, to na razie bardzo dobry piłkarz, który w ostatnich meczach potrafił przyćmić gwiazdę Leo Messiego (który wprawdzie nie jest w tak wyjątkowej formie jak sprzed kontuzji).
"Najlepsze w nim jest dla mnie to, iż może grać jeszcze lepiej." – ot co! Cały czas się rozwija i ja tylko czekam na ten moment, w którym Iniesta wreszcie wróci do swojej dawnej magii, którą już zaczyna pokazywać, Messi do swojego "szaleńczego" trybu zdobywania goli, efektownego dryblingu i prostopadłych podań – perełek. W ogóle – gdy cała drużyna będzie w gazie! :) Bo teraz jeszcze nie jest w optimum. CD

Postronny widz, emocjonalnie niezaangażowany w kibicowanie którejkolwiek z drużyn na pewno nie mógłby nazwać tego spotkania widowiskiem. To był dobry mecz i tyle, nic więcej. Oczywiście fani Barcelony są zadowoleni, jednak nie należy hiperbolizować. Sama ranga spotkania nie uprawnia do tego, aby je nazywać ucztą dla oka. To był bardziej mecz walki i nauk pobieranych przez nowych trenerów. Show może nadejść wkrótce, ale teraz go nie było. Jasne, gol Alexisa był ozdobą Klasyku, strzał Benzemy fenomenalny, kontra Królewskich błyskawiczna, Neymar chytrze oszukał obronę Realu, aczkolwiek poza jeszcze kilkoma smaczkami Gran Derbi stało na przeciętnym poziomie. Widziałem dużo lepszych spotkań pomiędzy tymi dwoma zespołami. Cieszy fakt, iż Duma Katalonii powiększyła przewagę nad odwiecznym rywalem, ale wciąż pozostało sporo kolejek do rozegrania i wszystko się może pozmieniać. Na pewno kierunek obrany przez ekipę Martino jest zadowalający, lecz piłkarze wraz z trenerem muszą dużo pracować by doszlifować niektóre elementy gry. Bez tego drzwi do Europy nie zostaną otwarte na oścież. Na razie postęp jest i to cieszy, a reszta może przyjść później.

P.S. Dzięki za felieton rafkop8!

krótko,zwięźle i na temat - mnie oprócz wyniku cieszy to kto zdobył bramki.
Najistotniejsze w tej chwili jest zbudowanie pewności siebie Alexisa i Neymara.Jeśli to się stanie wrócimy tam gdzie nasze miejsce - na sam szczyt.Alternatywa w postaci goli zdobywanych z dalszej odległości,w kontekście organizacji gry obronnej przeciwnika, jest bezcenna i zaczyna się właśnie realizować(Alexis). Jutro prosiłbym o wystawienie Sergi Roberto i Bartrę.Dadzą radę !

Nie popadajmy w przesadny samozachwyt. Owszem drużyna zagrała dobry mecz i pierwszy raz od dłuższego czasu widać było zaangażowanie u wszystkich piłkarzy, ale postarajmy się być obiektywni. O ile w pierwszej połowie byliśmy drużyną lepszą, to w drugiej połowie Real już nam nie ustępował, a przy odrobinie szczęścia ( poprzeczka Benzemy, sytuacja z Ronaldo) mogli nawet doprowadzić do wyrównania. To co podobało mi się najbardziej to zaangażowanie jakie pokazali piłkarze i coś co u Vilanovy było chyba zakazane czyli długie piłki. Mamy drużynę która jest w stanie walczyć z Atletico i Realem w La Liga, ale niestety już nie jesteśmy największą potęgą w Europie i do wiosny musimy jeszcze sporo poprawić jeśli chcemy walczyć o coś więcej niż półfinał LM. Co prawda kiedy Messi wróci do formy to siła ognia powinna wzrosnąć, dodatkowo do wiosny trener może jeszcze poprawić sporo elementów w grze zespołu, ale mimo to w tym sezonie nie jesteśmy faworytem do wygrania LM więc miejmy świadomość że czekają nas jeszcze trudniejsze wyzwania.

Bardzo ważny był Alexis. Po wejściu nie dośc że strzelił piękną bramkę to biegał w tę i z powrotem. Jest kluczem do pressingu.

Nie zgodzę się z tym, że ten mecz był ładny. Ten mecz był szczerze mówiąc mierny, bo ani Barcelona, ani Real nie były w formie. Bramka Alexisa to jak kwiat piękna w morzu brzydoty całego meczu.

Świetny artykuł, zawsze lubiłem czytać Jego wypowiedzi. Utrafił w sedno, jak zwykle zresztą.
Gratulacje dla Barcy! VeB!

Bardzo fajne podsumowanie. Brawo! Milo sie czytalo.

Celne podsumowanie pewnych zjawisk, między innymi krytykowania trenera przed zakończeniem meczu, który jak się okazało podjął właściwe decyzje. To samo dotyczy Alexisa, czy dotyczyło Neymara przed sezonem. Prawdę mówiąc dobija mnie ilość zachwycających się i piszących "Neymar geniusz", gdyż jest ona wprost nieproporcjonalna do ludzi krytykujących ten transfer przed sezonem. O ile z Fabregasem się pomyliłem, tak tym razem dumnę noszę głowę, gdyż od początku byłem zdania, że tyle całkowity przypadek w połączeniu z nieszczęściem, klęską i głupotą ludzi w otoczeniu Neymara mogą sprawić, że piłkarz się nie sprawdzi. Jak ktoś potrafiący zrobić z piłką wszystko, może źle grać w piłkę? Nie ma takiej możliwości...

Co do Barcy Martino to ona mi się bardzo podoba. Jak trzeba to gramy piłką, to śodkiem, to skrzydłem, Messi na różnych pozycjach, długa piłka, kontrataki, krosy, wszystko jest. Doprowadzić teraz do automatyzmów i odzyskać paru piłkarzy, a puchary będą wpadać jeden za drugim. Jedyne, co mi się nie podoba, to jeżeli mówimy o rotacjach, to powinny być one większe. Więcej minut dla Bartry, Roberto, Tello, Songa, ale rozumiem,że nie da się zjeśc ciastko i mieć ciastko. :)

Real... fajnie, że wreszcie wyszedł grać w piłkę, ale neifajnie, że się żalił po meczu, bo grał piach przez 60 minut, a jak Dani powiedział "już dostali parę kolejeczek". Pozostaje liczyć, że Ancelotti i Ramosowi wymyje gówno z głowy nałożone przez Mourinho, choć ja osobiście liczę, że wreszcie trafi na kozaka pokroju Zlatana czy de Jonga, co mu poprzestawiają tok myślenia siłą.

Rafkop8, serdeczne pozdrowienia!

Bardzo fajny artykuł. Napisał wiele mądrych i ważnych rzeczy. Wielki szacunek.

Mi się ten "artykuł" nie podobał ;/

Krótko i treściwie, bez jakichś zbędnych uniesień i słownictwa (no może ten "gargatuiczny" jest przesadzony), opisuje sedno całej otoczki dotyczącej GD. Ze swojej strony dodam, że 2 transfery przeprowadzone w lecie są strzałami w 10: Neymar i Martino. Podoba mi się w nim to, że jako człowiek z zewnątrz nie boi się "skorygować" filozofii Barcelony i potrafi ją przystosować do sytuacji na boisku, lub na początku meczu do rywala. Cieszy zwłaszcza poprawa gry w obronie (zdarzają się klopsy jak Masche z Milanem), bo drużynę buduje się ZAWSZE od tyłu. Oby tak dalej, a ten sezon może być naprawdę wspaniały!

Jak dla mnie Sanchez to bohater meczu. Nie jestem pewien, czy byśmy wygrali, gdyby nie jego wejście. i nie chodzi tu tylko o strzeloną bramkę, ale o pracę, którą wykonywał bez piłki. Zapier...ał bo boisku jak wściekły pies spuszczony ze smyczy, notując skuteczne przechwyty i przeszkadzając Blancos w konstruowaniu akcji już na ich połowie. On i Benzema weszli mniej więcej w tym samym czasie - porównajcie sobie sami, który zaprezentował się lepiej. Szacun!

Dokopać mierdom - bezcenne, ale posanie, że to był bardzo dobry mecz i na dodatek stojący na b. wysokim poziomie. Myślałem, że jest tu sporo ludzi znających się na piłce.... Widocznie pobłądziłem. Ja widziałem wolny, nudny mecz, w którym przeciętny zespół wygrał z przeciętnym zespołem.

"Nie lubię oceniać przed meczem. Nigdy tego nie robię, w przeciwieństwie do wielu osób, które komentują wydarzenia na tej zacnej stronie (krytykowanie trenera przed pierwszym gwizdkiem arbitra jest dla mnie nie tyle niepotrzebne, co niesprawiedliwe). "
To zdanie powinno być podkreślone.

Jak zwykle świetna wypowiedź rafkop8 !!

Nie zauważyłem jakiś na wyrost nadużywanych epitetów czy wyszukanego słownictwa, jest ich kilka ale myślę, że nikomu ten tekst nie sprawił problemów z jego odczytem, jest on na bardzo dobrym poziomie, lecz trzeba przyznać, że niektórzy autorzy szukają na siłę "pięknego słownicta" a we wszystkim trzeba znaleść zdrowy umiar.

co do cholery znaczy słowo gargantuiczny???? :O

Cieszę się, że nie tylko ja zauważam, że z tą stroną robi się coś nie tak... Więcej epitetów i "wyszukanych zdań" niż konkretnej informacji. To jest serwis informacyjny (...chyba...) więc skupmy się na przekazywaniu informacji, a opinie i spostrzeżenia zostawmy w komentarzach.

Pewnie,że zwycięstwo nad los blanco jest po prostu bajeczne,mistrzowskie i nie do opisania, a jakie prestiżowe,brak słów.Ale jak dla mnie jest też i druga strona medalu przyznaję,że bardzo ciemna i bolesna.Interner ma to do siebie,że można napisać wszystko, czyli co ślina na język przyniesie,potocznie mówi się - trzepać jęzorem.Ja np.mogę napisać,że jestem adoptowanym dzieckiem Angeliny Jolie i Brada Pitta,ale nie jestem i nigdy nie będę. Ja
stary kibic,więc wiadomo,że wychowany na starych wartościach etc.etc.W życiu widziałem tysiące piłkarzy,ale żaden piłkarz wg mnie nie przebił " Dziesiątka" i La Pulsa Atomica, cześć pieśni.Wiadomo,że nasz crack w tym roku przeżywa ciężki okres w swojej wspaniałej i fenomenalnej karierze,czyli francowate kontuzje,które ciągną się od 2 kwietnia w meczu na Parc des Princes. Co dojdzie do formy,to zaraz odnawia się kontuzja.Co czytam w wypowiedziach niektórych użytkowników? "Leo, jest skończony,sprzedać Go,już po Nim,niemota czy łajza itd".Po prostu odebrało mi mowę,nawet teraz nie wiem,co tutaj napisać i co spłodzić,żeby oddać czy przelać na papier moje zdumienie i zszokowanie.Teraz już wiem,że niektórzy ludzie mają mózg w wielkości ziarnka słonecznika,a dlaczego? Ponieważ im spuchł.Myślałem,że po El Clásico ludzie będą dojeżdżać CR7, Di Maria czy Bale'a, ale po co?Lepiej rżnąć po Leo - no comment. Najlepszym polskimi napastnikami w historii byli Lubański,Gadoch i Lato,a ogólnie piłkarzem był świętej pamięci Kazimierz "Kaka" Deyna!Dobry felieton, więc pozdrawiam.

gansoo...potwierdzam.
Większość myśli, że im bardziej wyszukanych i oryginalnych słów użyją, tym wypowiedź będzie wartościowa.

Jedno co trzeba powiedziec to to, ze tak slabego Realu nie widzialem dawno. Gdyby obecny Real zagral z Barca za kadencji Pepa to dopiero co by sie dzialo. Carlo podarowal nam 1 polowe ktora bez watpienia nalezala do nas. On nie ogarnia gry Realu w ogole! Ramos jako def. pomocnik, CR jako ŚŃ, Bale ktory gra jakby kosztowal 10 mln euro. Ogólnie zagralismy dobrze, ambitnie ale brakowalo mi dobrze grajacej, trudno to upilnowania o dobrej technice "9". Świetny sposob wylaczylismy CR a Real zas bardzo podobnie Messiego. Do obrony nie mozna miec pretencji jedynie do Masche ktory po raz kolejny zagral nie pewnie. Nie wiem jak dlugo musimy sie z nim meczyc aby w Barcelonie zrozumieli ze ten gosc jest slaby a za niego mozemy miec zupelnie kogos lepszego. Wystarczy tylko dobrze sie rozejrzeć. No i co do Martino to rowniez wielkie gratulacje, ustawil caly zespol idealnie taktycznie. Ale nie chwalmy dnia... sezon sie jeszcze nie skonczyl, ostateczny werdykt bedzei po sezonie.

Tekst lipa.

grafomania grafomania grafomania.... ehh kiedy wreszcie ktoś napisze tu dobry konkretny tekst... Polecam wpisy Rafała Lebiedzińskiego z ukazujące sie na Weszło w środy. Konkretnie, przystępnie bez wchodzenia w górnolotność jak tu większość prezentuje

konto usunięte

Cieszą kombinację Martino. Gdyby Alexis był częściej na środku ataku a Ney i Messi na skrzydłach, mógły strzelać wiele bramek i być klasyczną 9, którą tak większość pragnie w Barcelonie:)

Co do meczu to mimo wystawienia takiej, a nie innej linii defensywnej podziwiam ich, że naprawdę nie dali pograć atakowi Realu. Formacja składająca się z CR7, Bale oraz Di Marii robi wrażenie. Przed meczem nie wierzyłem, ze Mascherano oraz Pique zdołają ich zatrzymać. Teraz biję się w pierś bo nie tyle ich zatrzymali, co nawet nie dali im pograć.
Cieszą mnie Neymar i Alexis. Pokazali dlaczego są graczami Barcy. Gdy obserwuję jak Ney prowadzi piłkę to aż mi się sama gęba cieszy. Koleś jest nie z tej ziemi.
Martwi mnie bardzo słaba forma Leo. Już nie mówię o samej grze ale o przygotowaniu fizycznym. W pierwszej połowie mało brał udział w akcjach, a jak go pokazali w 30 minucie, wyglądał jakby kończył drugą połowę dogrywki.
Prędkościowo też wypadał słabo. Pepe był zdecydowanie szybszy niz Messi w tym meczu co widać było w bezpośrednich pojedynkach.
Mam nadzieję, że to kwestia przebytej kontuzji i że wkrótce zobaczymy Leo w najlepszym wydaniu

Dziękuję redaktorowi Challengerowi za fachową opiekę oraz osobom, które motywują mnie do pisania kolejnych felietonów. Na temat pojedynków Barcelony z Realem można pisać godzinami. Ja jednak ograniczyłem się do absolutnego minimum, zostawiając otwartą furtkę na Wasze komentarze. Za wszelkie miłe słowa serdecznie dziękuję. Za krytykę również.

Jak się zgasi CR7 to Real nie ma pomysłu...wczoraj Jerzy Engel powiedział bardzo ważną rzecz w tv...Jakiś facet z Liverpooli zadzwonił do niego i rozmawiali o Jurku Dudku ale o wszystkim tylko nie o piłce...Rozmawiali bardzo długo o Jurka rodzinie, znajomych, o tym jaki jest itd...W Realu od czasów Raula poza Ikerem nie ma nikogo komu zależy na czymś więcej niż na samej wygranej w kolejnym meczu! Dlaczego Ney wybrał Barce mimo że go Marcelo namawiał? dlaczego polska repra gra tak słabo? gdzie byli zawodnicy jak Obraniak zapytany na rynku we Wrocławiu który odpowiada: "ja nie mówić po polsku, sorry". Już nie mówiąc o tym ze pozycja 10 w Realu to mogiła...Jeśli nawet Ronaldo zapytany kiedyś czy mógłby zagrać w Barcelonie odpowiada: "czemu nie, zobaczymy" to od razu widać jakie ma podejście do gry...Dlaczego Wałdoch, Świr, Kryszałowicz, Kłos, Hajto, Kiełbowicz grali milion razy lepiej niż obecna kadra z najlepszym podobno polskim napastnikiem w historii z BVB którym interesuje się Chelsa, Real, Bayern i MU? no właśnie dlatego o czym mówi Engel, ważne jest jak się zawodnik czuje w klubie i czy 11 łączy coś więcej, w Realu tego nie ma po prostu...

Bez względu na to co działo się w drugiej połowie - szacunek dla obrony za wyłączenie z gry ataku Realu, zwłaszcza w pierwszej połowie.

Najbardziej mnie cieszy fakt ze Tata bardzo fajnie kombinuje taktycznie. Messi i Ney na skrzydłach to było genialne posunięcie. Odciążyli oni środek pola ( a każda drużyna już wie ze 10 gra na środku to zagęszczają środek).Wypowiadacie się ze Messi był nie widoczny w tym meczu. Nie takie było jego zadanie, po to zszedł na prawo żeby rozciągnąć grę, oczywiście oczywiście jeśli by chciał to i z tamtej strony zrobił by wiele dobrego :) Bardzo mi się podoba to co kombinuje Tata. Świetny i rozsądny trener.

Rafale, jak zwykle świetny tekst z logicznie i interesująco rozwijaną argumentacją. Zwięźle, kompaktowo niemalże pod względem objętości, przy równie wysokiej jakości ogólnej, co zawsze. Czytanie - każdorazowo czystą przyjemnością. Dziękujemy za Twój poświęcony czas, włożony wysiłek i czekamy na więcej :)