Okiem kibica: Nasz wojownik

Redakcja

14 listopada 2014, 17:15

79 komentarzy

„Wspomnienia są gorsze niż teraźniejszość, bo już nic nie możesz z nimi zrobić. Musisz je mieć. I to jest straszne”. 

W cieniu nowych nadziei, nowych szans, nowej Barcelony, umknęło nam, kibicom, ważne wydarzenie. Parę tygodni temu, dokładnie w dniu meczu z Realem, minęło pół roku od śmierci Tito. Może to ekscytacja nowymi rozgrywkami, może atmosfera Gran Derbi spowodowały w nas chwilową utratę pamięci. Jednak teraz już minęły emocje spowodowane bolącą porażką na terenie rywala i mogę spokojnie napisać to, o czym wciąż myślę.

15 czerwca 2012 roku był wielkim dniem dla naszego Mistera, w którym po czterech sezonach pracy asystenta został on trenerem najlepszej drużyny świata. To Tito miał prowadzić naszą drużynę po Edenie tak, abyśmy nie zerwali zakazanego owocu.

Jego sezon to dość dziwny sezon, tutaj nie ma o czym dyskutować. Sezon-sinusoida. Pierwsze wrażenie jest jasne: wielka klęska. Przegrać w dwumeczu z Bayernem aż 0:7... to wstyd. Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie spojrzał na tę kampanię inaczej – pobiliśmy rekord 100 punktów zdobytych w lidze i miałem wrażenie, że Tito pracę dopiero zaczyna.

Jednak czy w ogóle to, co Francesc Vilanova wykonywał, można było nazwać pracą? Czy można go normalnie oceniać? Czy trener, który w najważniejszym momencie nie jest z drużyną - faktycznie był głównym winowajcą jej porażki? Tito miał plany na sezon następny, on tak naprawdę walcząc z chorobą, nie walczył o życie swoje, on walczył o nasze życie, o „życie” tego zespołu, walczył o to, by wrócić i udowodnić, że to, co dostał w spadku po Guardioli – należało mu się.

Życie jest jednak niesprawiedliwe. Nie dało Vilanovie drugiej szansy, stwierdziłbym, że nie dało mu nawet pierwszej... Dla mnie Tito nie był trenerem jak inni, zwykłym, niewyróżniającym się z tłumu. To był prawdziwy wojownik. Umierając, nie myślał o sobie, był wtedy z rodziną, z żoną, którą tak bardzo kochał. Jego śmierć dotknęła całe barcelonismo. Jako fani tego klubu nie możemy pozwolić, by pamięć trenera została znieważona. My, kibice, oceniamy piłkarzy, trenerów, ludzi po wynikach. Łatwo więc przeoczyć to, co ci ludzie nam dają.

Tito oddał nam siebie w całości. Całe jego życie to było życie z Barceloną... leżąc w szpitalu analizował mecze, dzwonił, był w ciągłym kontakcie z Jordim Rourą, swoim przyjacielem. Zostało powiedziane, napisane wiele pięknych słów na temat Vilanovy jednak żadne zdania, piękne metafory nie oddadzą nam naszego trenera. Nauczyły każdego z nas, jak ważne powinny być wartości klubowe. Nigdy, przenigdy się nie poddawał. Nawet, gdy wiedział, że bliżej mu do śmierci, nie dawał tego po sobie poznać.

Nasz wojownik nie żyje, nie wróci i nikt go nie zastąpi. „Wspaniali ludzie nie powrócą już, nie".

BorówaNT


Powyższy tekst odzwierciedla wyłącznie opinie jego autora.

„Okiem kibica” to dział stworzony dla Was i współtworzony przez Was. Każdy z Czytelników FCBarca.com może podzielić się swoją opinią z Redakcją i Czytelnikami. Serdecznie zapraszamy do nadsyłania Waszych tekstów na adres:

okiemkibica@fcbarca.com

Więcej informacji tutaj


Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
konto usunięte

Wybitnym trenerem to on nigdy nie był.Te zachwyty na jego temat pojawiły się dopiero po śmierci.Trochę tak jak ze zmarłymi aktorami, gdy któryś umiera nagłą śmiercią, to wszyscy widzą w nim drugiego Marlona Brando.Szacunek Tito się należ tak jak każdemu człowiekowi, jednak robienie z niego męczennika jest co najwyżej kiepskim żartem.

Dużo ludzi narzeka że Tito przegrał mecze z Realem.
Ale to jest głupota,nawet Pep pewnie tych meczy w 2012 i 2013 nie wygrał by z Realem,bo Mou znalazł już taktykę na tiki-takę Barcelony.
Przecież wiadomo że nie moglibyśmy całe życie pokonywać Realu tą samą taktyką.

Az sie smutno mi zrobiło jak to czytałem :( Ale ten czas leci szkoda że juz z nami nie ma Tito ...

Dziękuję wszystkim użytkownikom za przeczytanie artykułu. Za komentarze pozytywne, które spowodowały uśmiech, jak i te negatywne, z których wyciągnę wnioski. Ale głównie dziękuję redakcji za opublikowanie mojego tekstu.

Pięknie napisane...

Docencie wysiłek kolegi. Czy zawsze w tym kraju muszą się znaleźć malkontenci? Jak wam nie odpowiada tekst to go nie czytajcie bądź sami napiszcie coś. Po to redakcja umożliwiła pisanie, aby właśnie teksty powstawały.
Pamięć o Tito powinna być w nas od zawsze, to że zmarł pół roku temu, nie obliguje nas, aby go nie pamiętać. Pamięć jest ważna przez cały rok a nie tylko 1 listopada.
Szacunek dla autora za wysiłek.

Jak uslyszałem w radiu że mecz barca-lechia będzie odwołane nie wiedziałem źe Tito choruje na rAKA ale on był podobny Pepa i myślę że z nim w zeszłym sezonie mieli

O kim jest tu mowa?

Nigdy o nim nie zapomnimy , prawdziwy cules nie zapomni!!!

konto usunięte

,,Tito Villa nocą i nowotwór śliniankiŻycie albo śmierć.Niejedne stoczył walki".

Teraz niech tu się wypowiedzą ci co chcą Mourinho na trenera Barcy.
W końcu przecież chciał łapskami wydłubać oczy Tito Vilanovie ....

Na zawsze w sercach cules!

Szczerze mówiąc, to nie bardzo rozumiem cel tego tekstu. Pół roku od śmierci Tito, dobra, był kimś ważnym dla Barcelony, był asystentem Pepa, sam był trenerem, walczył z takie i pokazał nieustępliwość, za co mu chwała. Miałem ogromny szacunek do niego i na prawdę bardzo było mi szkoda, kiedy odszedł, szczególnie że pozostawił rodzinę. Nie ma co tego roztrząsać, ALE nie żartujmy sobie. Półrocznica? Co to szczenięcy związek 15-latków? Rozumiem uczczenie, ale to co, co pół roku mamy robić jakieś obchody? Trzeba pamietać, ale bądźmy poważni, bo i sytuacja jest poważna. Żadnego sztucznego patosu, nadęcia. To wyłącznie moja opinia, ale myślę, że są też inne osoby, które myślą podobnie, bo nie byłem do niego osobiście przywiązany, a okazja raczej nie jest tak istotna, żeby aż wymagała felietonów. Nie chcę nikogo tu urazić, podobnie jak artykuł, to tylko moja opinia.

Naprawdę, pomimo ponad pół roku, wciąż trudno mi w to uwierzyć. Miał zaledwie 45 lat, a pomimo tego odszedł. Na zawsze powinniśmy zapamiętać jako tego, kto zdobył 100 pkt w lidze, kto asystował Guardioli przy wszystkich jego sukcesach. "Wojownik" to idealne określenie Tito, walczył, ale pomimo tego poległ. To pokazuje zresztą, jakim cholerstwem jest rak. Nawet najlepsi lekarze i ogromne pieniądze wydane na leczenie czasem niestety nie mają znaczenia. Na zawsze w naszych sercach.

z calym szacunkiem zapamietam go tylko jako asystenta najlepszego mistera w historii Barcy. Jako trener mial za malo czasu zeby mnie przekonac. Jako czlowieka nie oceniam nikogo kogo nie znam.
z pewnoscia byl waznym czlowiekiem w druzynie Guardioli.

Ostatnio myślałem o Tito. Aż ciężko uwierzyć, ze nie ma go już z nami. Jeszcze niedawno podnosił puchary z Pepem, a ich przyjaźń i pasja do futbolu prowadziła Barcelonę do piłkarskiej nieśmiertelności. Bo nikt nigdy nie zapomni o tej Barcelonie. Nikt nigdy nie zapomni o Tito. Visca el Barca!

@BorówaNT "(..)nie możemy pozwolić, by pamięć trenera została znieważona." "Zbeszczeszczona" pasowałoby tu jak ulał,ale rozumiem o co ci chodziło. Poza tym temat ten aż się prosi o nieco głębsze spojrzenie,a odnoszę wrażenie,że trochę bałeś się 'wypłynąć' na głębsze wody. Ponadto,przydałoby się kilka przykładów,aby podkreślić heroiczną wręcz postawę Tito w ostatnich momentach swojego życia. Ale,żeby nie było,że się tylko czepiam-tekst nawet niezły. No i brawa z odwagę,liczę,że to nie był ostatni twój występ! ;)

To prawda, wiele jeśli chodzi o ten feralny sezon 12/13 to dzieło nieszczęścia w postaci choroby Tito. Tej samej, która go zabrała. Nie wątpię, że gdyby był zdrowy i w pełni sił, to i drużyna zdołałaby zrobić dużo więcej. Ale najgorsze w tym jest właśnie to, że zawsze będzie kojarzony z tym 0:7, a nie z tym, jak autor słusznie zauważył, że "oddał nam siebie w całości".
R.I.P. Tito

Facet coś świetnego i masz całkowitą rację. Przez słabszą formę zawodników i nieogarnięty zarząd, kibice Barcy zapomnieli o wartościach Mes Que un Club i wyjątkowych osobach, które stworzyły tą ideę. Momentami mam wrażenie, że ta strona zamienia się w drugie rm.pl, "kibice" wyzywają wszystkich zawodników po kolei, nie darzą szacunkiem żadnego piłkarza ani wdzięcznością za poprzednie dokonania.
Prawda jest taka, że płaczemy z powodu słabej formy Barcy, a powinniśmy się cieszyć, że w Blaugranie była tak wspaniała osoba jak Tito.

Widzę to trochę inaczej.
Pep postanowił odejść i uprzedzał o tym Rosella. Ten myślał, że to blef i Guardiola zostanie. Nie został. Na chybcika znaleziono więc "wyjście awaryjne" - Tito Vilanova. Czym innym jest być prawą ręką trenera a czym innym pracować jako główny coach. Wielki stres, wielka odpowiedzialność. W połączeniu z poważną chorobą okazało się to zabójcze (to nie przenośnia) dla wspaniałego człowieka. Przykre. To, że kochał futbol i swój klub, nie podlega dyskusji. Tylko cena tej miłości okazała się cholernie wysoka. Spoczywaj w pokoju.

"pobiliśmy rekord 100 punktów zdobytych w lidze" co najwyżej wyrównaliśmy osiągnięcia Realu Mourunho z sezonu 11/12. ;)

„Wspaniali ludzie nie powrócą już, nie powrócą, nieee!." - wieczny i prawdziwy Ryszard Riedel :)

"Tito miał plany na sezon następny, on tak naprawdę walcząc z chorobą nie walczył o życie swoje, on walczył o nasze życie, o „życie” tego zespołu, walczył o to, by wrócić i udowodnić, że to co dostał w spadku po Guardioli – należało mu się."
Świetny fragment.

Dzięki za ten tekst BorównaNT. Sam często wspominam Tito. Nie kojarzę go jako piłkarza, ale asystentem był genialnym i sukces drużyn młodzieżowej jak i pierwszej drużyny za Guardioli jest w dużej mierze jego zasługą. Liga 100 punktów, liść w twarz Mourinho jest o czym kręcić filmy w przyszłości. Szkoda że przegrał najważniejszy mecz w swoim życiu... Zawsze będziemy go pamiętać! Tito per sempre etern!

Bardzo dobry artykuł.

Super się to czyta. Więcej takich newsów :)

Co tu dużo mówić - świetny tekst.

„To bardzo smutny dzień dla piłkarskiego świata. Tito Vilanova jest przykładem siły i odwagi dla nas wszystkich. Pozostanie w naszej pamięci” – Iker Casillas.

„Nigdy nie zapomnę jego heroicznej walki o życie. Tito był dzielnym człowiekiem” – David Villa.

„Osoba trudna do zapomnienia. Zawsze będziemy o Tobie pamiętać.” – Leo Messi.

„Smutek po śmierci Tito będzie towarzyszył mi do końca życia” – Pep Guardiola.

„Za to wszystko, co przeżyliśmy razem nigdy Cię nie zapomnę. Dzięki za wspólną walkę” – Eric Abidal

Świetnie napisane :)

konto usunięte

Piękny artykuł! Gratki za odwagę :)