Okiem Kibica: Jak gra Barcelona Luisa Enrique?

Redakcja

15 listopada 2014, 18:44

159 komentarzy

Dotychczasowa gra Barcelony pod wodzą Luisa Enrique jest dużym rozczarowaniem. Po pierwszych obiecujących spotkaniach i interesujących zmianach taktycznych nadeszły porażki, które odsłoniły jakże liczne słabości zespołu. Gdzie tkwią problemy? Jak im zaradzić?

Po dwóch, a nawet trzech coraz bardziej rozczarowujących latach, w czasie których narastało przekonanie, że Barcelonie coraz trudniej jest rywalizować z najlepszymi zespołami na kontynencie, sezon 2014/2015 miał przynieść może nie powrót do sukcesów ery Pepa Guardioli (co wydaje się niemożliwe), ale poprawę zarówno wyników, jak i stylu gry. Dokonano licznych transferów, kupiono wielką gwiazdę, która z pewnością zapełniała jeden z istotnych braków kadrowych, a także sprowadzono nowego trenera – Luisa Enrique.

Przed młodym, charyzmatycznym szkoleniowcem i wieloletnim zawodnikiem Dumy Katalonii stawiano kilka zadań. Miał nie tylko zmusić zawodników do ciężkiej pracy na treningach (ponoć zbyt lekkiej za kadencji Taty Martino) i zaostrzyć dyscyplinę, ale też przywrócić zespołowi nieprzewidywalność, intensywność w grze (zwłaszcza pressing po stracie piłki, czyli kontrpressing) i konkurencyjność w starciach z najlepszymi. Barceloński styl gry miał pozostać z grubsza ten sam, ale przejść pewną ewolucję, o której mówiło się od czasu ostatniego sezonu Pepa Guardioli.

Pomoc w kryzysie

W kontekście problemów Barcelony pisano głównie o słabości jej defensywy oraz niskiej bramkostrzelności ataku (nie licząc Messiego), najważniejsze dla drużyny zmiany zachodziły w pomocy. Dawniej trio Busquets – Xavi – Iniesta potrafiło zapewnić dominację nad każdym przeciwnikiem, z czasem uległo to jednak zmianie. Grając z Blaugraną, nie trzeba było już stawiać „autobusu” na dwudziestym-dwudziestym piątym metrze: najlepsi w Europie zmniejszyli (jeśli nie zlikwidowali) różnicę w poziomie wyszkolenia technicznego swoich zawodników, nie tracąc przy tym na przewadze atletycznej. Z kolei w stolicy Katalonii zaprzestano ćwiczenia gry pozycyjnej po odejściu Pepa Guardioli, a wyczerpanie fizyczne kluczowych piłkarzy narastało w szybkim tempie.

Barcelońska pomoc stała się nieodporna na średniej wysokości pressing i coraz trudniej było jej znaleźć miejsce między liniami rywali, przenosić grę do swojej strefy ataku. Co więcej, nie była ona również w stanie brać należytego udziału w grze obronnej, zarówno jeśli chodzi o kontrpressing, jak i w chwilach głębokiej, statycznej obrony. Gdy przeciwnik wyprowadzał kontry, jego zawodnicy po prostu mijali Iniestę i Xaviego na pełnej szybkości, jak gdyby dwóch Hiszpanów w ogóle ich tam nie było.

Zarówno Tito Vilanova, jak i Tata Martino zamierzali uczynić grę Barcelony bardziej bezpośrednią i obaj skończyli w ten sam sposób: wycofując ze składu jednego z napastników i wprowadzając czwartego pomocnika (najczęściej poprzez przesunięcie Iniesty na skrzydło). Zamiast szybkiej i bezpośredniej gry obaj poszli w ekstremalną kontrolę nad piłką, której zadaniem było maskowanie braków defensywnych. W konsekwencji niemal cały ciężar destabilizowania obrony przeciwnika i zdobywania goli spadał na Lionela Messiego.

Neymar – Messi – Suárez

W minionym okienku transferowym nie zrobiono zbyt wiele, by zaradzić tym problemom. Kupiono wprawdzie Ivana Rakiticia, nie jest on jednak typowym zawodnikiem organizującym grę, rozgrywającym z głębi pola, regulującym tempo gry, a właśnie taki piłkarz był najbardziej potrzebny. Z kolei atak poważnie wzmocniono drugi rok z rzędu, do pary Neymar – Messi dodając Luisa Suáreza. Po raz pierwszy od dawna Barcelona może cieszyć się „dziewiątką” z prawdziwego zdarzenia, a jednocześnie zawodnikiem bardzo ruchliwym, mogącym atakować ze skrzydła. W tej sytuacji przednia formacja stała się najsilniejszą w zespole i Luis Enrique postanowił oprzeć grę właśnie na niej. Już w pierwszym meczu sezonu ustawienie było tym przygotowywanym z myślą o zawieszonym na razie Urugwajczyku.

Lucho zrezygnował ze skrzydłowych, przesuwając ich wyraźnie do środka i tworząc w ten sposób duet ustawionych w linii napastników – w tej roli Neymar i Suárez (a początkowo Munir, Sandro lub Pedro). Za ich plecami operować miał jako „dziesiątka” Messi, dzięki czemu cała trójka grała blisko siebie i mogła ściśle współpracować: kreować sobie przestrzenie na boisku, próbować szybkich kombinacyjnych wymian i stwarzać podaniami okazje bramkowe. W środku pola powstał w ten sposób automatycznie diament z Busquetsem u podstawy i Messim u szczytu. Ponieważ także napastnicy mieli uczestniczyć w rozegraniu, pomoc otrzymywała tym samym wsparcie od silniejszego ataku.

Diamentowe 4-4-2 ma jedną oczywistą wadę: jest to ustawienie bardzo wąskie, w którym boczni obrońcy muszą zapewnić rozciąganie szeregów przeciwnika i stwarzać zagrożenie ze skrzydła w fazie ataku, a jednocześnie być w stanie odpierać ataki w fazie obrony. Takie też zadania otrzymali Jordi Alba i Dani Alves, którzy najczęściej grali na tych pozycjach. By zabezpieczyć wolne przestrzenie powstające za ich plecami, środkowi pomocnicy na bokach diamentu otrzymali polecenie operowania stosunkowo blisko linii bocznych, by w razie czego szybko zamknąć przeciwnikowi możliwość kontrataku na flankach. W rezultacie wyjściowe ustawienie Barcelony wyglądało zazwyczaj tak:

Natomiast średnie pozycje zawodników w pierwszych ligowych spotkaniach prezentowały się następująco (najpierw mecz z Elche, niżej z Villarrealem):

Ostatnią taktyczną zmianą Luisa Enrique było przywrócenie wysokiego pressingu podejmowanego zaraz po stracie piłki. Messi pracował w tym elemencie zdecydowanie ciężej niż przez ostatnie dwa sezony, w środku pola wiele wnosił pod tym względem Rakitić, a pomagała również wyżej ustawiona linia obrony z szybkim Mathieu i agresywnie jak zawsze grającym Mascherano. Mimo iż w zespole brakowało kluczowego elementu w postaci Suáreza (gdyby nie jego zakup, diamentowe 4-4-2 nie miałoby racji bytu), wyniki pierwszych spotkań były obiecujące.

Zgniły kompromis

Nie wszystko było jednak tak dobrze, jak się mogło wydawać. Pierwszym problemem były skrzydła. Kilka lat temu Dani Alves jak nikt inny potrafił zdominować całą flankę w pojedynkę, dziś jednak jego skuteczność w tym zakresie jest znacznie mniejsza. Również Jordi Alba, choć szybki i lubiący ofensywną grę, nie w pełni odpowiada potrzebnemu profilowi zawodnika, którego zadaniem jest nie tylko obieganie obrońcy przeciwnika i dośrodkowanie spod linii końcowej, ale też wchodzenie w kombinacje z napastnikami, wygrywanie starć 1 na 1 i bardziej urozmaicone kreowanie okazji. To zaniedbanie skrzydeł w czasie letniego okna transferowego miało daleko idące konsekwencje dla możliwości realizacji planów taktycznych Enrique.

Słabość ta powodowała, że przeciwnicy Barcelony w fazie obronnej często ustawiali się bardzo wąsko, bez obaw zostawiając ogromne połacie wolnych przestrzeni szczególnie Alvesowi, starając się zmusić Blaugranę do gry poprzez jej bocznych obrońców. W starciu z Villarrealem aż 41% ataków Katalończyków przeprowadzono prawym skrzydłem (i zaledwie 26% środkiem), a w meczu z PSG aż 40% (31% środkiem). Na osiem najczęstszych kombinacji podań z pierwszego z tych spotkań siedem to wymiany między jednym z bocznych obrońców a środkowymi pomocnikami oraz Piqué. Dani Alves zanotował wówczas 135 kontaktów z piłką, zaś Lionel Messi 90. Na 18 dośrodkowań Brazylijczyka zaledwie jedno doszło do celu. Tylko jedno na 58 podań wykonanych przez niego w strefie ataku stworzyło okazję do oddania strzału. Z PSG było bardzo podobnie zarówno, jeśli chodzi o kombinacje podań, jak i skuteczność gry prawego obrońcy. Choć jedno z jego dośrodkowań okazało się asystą, było to jedyne zagranie Alvesa, po którym Barcelonie udało się oddać strzał.

Problemy te były pogłębiane przez szerokie ustawienie środkowych pomocników, którzy nie byli w stanie ze sobą współpracować. Drużyna była więc podzielona na dwie części, a jedynymi łącznikami między nimi byli Sergio Busquets oraz Lionel Messi, obciążeni wielką odpowiedzialnością zarówno w fazie ataku, jak i przejścia do obrony. Obaj są zawodnikami genialnymi, przeciwko słabszym rywalom wywiązywali się więc ze swoich zadań całkiem nieźle, PSG potrafiło jednak wykorzystać tę słabość szczególnie poprzez pressing na osamotnionym Busquetsie.

Zwłaszcza mecze z PSG i Realem obnażyły też inne słabości Barcelony Enrique, z których wymienić należy przede wszystkim kiepskie krycie indywidualne przy stałych fragmentach gry połączone z brakiem zabezpieczenia dalszego słupka, jak również pressing, w którym brało najczęściej udział jedynie kilku zawodników, przez co lepsi technicznie przeciwnicy łatwo przekazywali piłkę do niekrytego kolegi w innym sektorze boiska, zbyt często bowiem pozostawała przynajmniej jedna otwarta linia podania. Oto przykład:

PSG właśnie odzyskało piłkę – ma ją van der Wiel. Prawidłowo doskoczy Neymar, również Pedro i Messi wykonują swoją pracę (Pedro za chwilę odetnie linię podania do Thiago Silvy). Także Busquets robi to, co do niego należy, aczkolwiek nie zdąży doskoczyć na czas do Verattiego (żółty), który przyjmie piłkę i odegra ją w ostatniej chwili. Zwraca uwagę, że aż trzech zawodników francuskiej drużyny pozostaje zupełnie bez krycia (zielony). Co będzie dalej?

Veratti podał do niepilnowanego Motty (przy piłce), do którego dopiero teraz biegnie Rakitić – oczywiście nie zdąży. Messi zmuszony jest podjąć skazaną na niepowodzenie próbę przecięcia linii podania do dwóch zawodników jednocześnie. Przesuwa się nieznacznie w kierunku Davida Luiza (niebieski), w związku z czym Motta odda piłkę wolnemu teraz Maxwellowi (żółty). W ten sposób pressingu uda się uniknąć, a brazylijski obrońca zagra za chwilę do Matuidiego (pomarańczowy), który znajdzie się już na granicy pola karnego. Na szczęście na posterunku będzie Mascherano.

Środek pola – problem bez wyjścia?

Na początku sezonu Xavi Hernández występował jedynie jako zmiennik i wydawało się, że na stałe stracił miejsce w podstawowej jedenastce na rzecz Ivana Rakiticia. Z czasem jednak, począwszy od starcia z PSG, Creus zaczął odzyskiwać swoją pozycję w drużynie, co znalazło swoje potwierdzenie, gdy wyszedł w podstawowym składzie na pojedynek z Realem. Miało to, jak się wydaje, dwie blisko ze sobą związane przyczyny. Po pierwsze, mimo swych braków fizycznych Xavi pomagał zachować płynność gry i zapewniał dłuższe okresy posiadania piłki, ułatwiając budowanie akcji nie tylko przez skrzydła, ale również środek pola. Dodatkowo Enrique zdawał się zauważać, że dotychczasowe ustawienie powodowało rozpad zespołu na dwie połówki, przez co środkowi pomocnicy zaczęli ustawiać się bardziej centralnie. Dobrze obrazują to średnie pozycje zawodników z przegranych meczach z Realem i Celtą (niżej):

Oba te spotkania pokazały, że trudno o idealne rozwiązanie. W starciu z Realem środkowi pomocnicy (Xavi i Iniesta) byli nieodporni na pressing i niezdolni do jego stosowania, nie dawali obronie niemal żadnej ochrony, zbyt wolno też biegali i wymieniali piłkę. Z kolei przeciwko Celcie Rafinha i Rakitić byli niemal niewidoczni (pierwszy z nich miał zaledwie 37 kontaktów z piłką, Claudio Bravo 35), a gra Barcelony była chaotyczna i bardzo wertykalna. Próbując jak najszybciej dostarczyć piłkę do trójki napastników, zespół niemal pomijał formację pomocy, a płynność gry pozostawiała bardzo wiele do życzenia. Gdy drużyna zaczynała budować akcje od obrony, piłka była na ogół zagrywana od razu w okolice pola karnego lub do cofającego się Messiego, a rzadziej Neymara. Oto zaledwie kilka sytuacji z okresu między 45 a 60 minutą meczu z Celtą:

Powyższe ustawienie jest nieco przypadkowe, chwilę wcześniej bowiem drużyna odzyskała piłkę straconą przy próbie przeprowadzenia kontrataku. Na czerwono zaznaczono Rakiticia i Rafinhę, z których żaden nie zamierza wrócić bliżej środka pola. Mascherano nie wybierze rozegrania poprzez stojących blisko Busquetsa czy też Alvesa, lecz pośle długą (i niecelną) piłkę do Rakiticia. Po tej stracie padnie bramka dla Celty.

Tu widzimy moment tuż po wznowieniu gry po utracie bramki. Mathieu (przy piłce) nie poda Busquetsowi (zaznaczony żółtym kolorem) ani Rafinhii (biegnie tyłem, zabierając ze sobą pomocnika), lecz zwróconemu tyłem do bramki Neymarowi (czerwony), który będzie od razu atakowany przez dwóch przeciwników (pomarańczowy) i straci piłkę.

Kolejna sytuacja. Bravo wyłapuje dośrodkowanie, podaje do Busquetsa, ten zaś nie zagra do Rakiticia (biegnie na prawe skrzydło, skąd wkrótce wykona dośrodkowanie), lecz do cofającego się Leo Messiego. Co dalej?

Chwilę później piłka znów trafiła do Busquetsa (niebieski). Pozbawiony jakiegokolwiek wsparcia, zmuszony będzie bronić się przed atakiem przeciwnika efektownym zwodem, po czym zagra piłkę do tyłu, do niewidocznego tutaj Mascherano.

Również Argentyńczyk nie ma dobrej, bezpiecznej opcji rozegrania, przez co zmuszony jest do wykonania rajdu z piłką, po czym najlepszą opcją podania będzie Suárez (czerwony). Rakitić weźmie udział w akcji dopiero, gdy wykona dośrodkowanie (dostanie piłkę od Urugwajczyka).

Po niespełna minucie znowu to samo. Mathieu (przy piłce) nie poda do Rafinhii lub Busquetsa (czerwony), lecz do zwróconego tyłem do bramki (!) i mającego obrońcę na plecach (!) Neymara (żółty), który straci piłkę. Warto również zwrócić uwagę na pozycję Messiego (pomarańczowy) i Rakiticia (niebieski) – czy nie powinno być odwrotnie?

Przykłady podobnych sytuacji można by wymieniać niemal bez końca. W trakcie wszystkich spotkań mogliśmy obserwować, że gra pozycyjna Barcelony nie tylko nie uległa poprawie w stosunku do poprzedniego sezonu, ale wręcz się pogorszyła. Coraz rzadziej oglądaliśmy szybkie wymiany futbolówki w trójkątach, zawodnicy bez piłki otwierali coraz mniej nowych linii podań, coraz częściej drużyna pozbawiona była struktury. A przecież nierównomierne rozmieszczenie na boisku utrudnia pressing i powoduje, że przeciwnik łatwo kontruje dzięki dużym połaciom wolnych przestrzeni, których nie jest w stanie zapełnić osamotniony Busquets. Na grafikach ze średnimi pozycjami piłkarzy widać, że barcelońska piątka jest albo blisko środkowych obrońców i daleko od pozostałych pomocników, albo też blisko pomocników i daleko od obrońców. I tak też bardzo często było w czasie rzeczywistych meczów. Kwestia gry Sergio zasługuje zresztą na odrębny artykuł.

Wielokrotnie mogliśmy też obserwować, jak Barcelona traci kontrolę nad piłką i w konsekwencji nad przebiegiem spotkania, szczególnie po zejściu wspierających rozegranie Messiego lub Neymara i pod nieobecność Xaviego. Brak innego niż Creus zawodnika mogącego organizować grę powoduje, że Luis Enrique staje przed wyborem bez dobrego rozwiązania. Może stawiać na Xaviego i Iniestę, co oznacza problemy defensywne i dość wolną, mało wertykalną grę, lub wybierać raczej Rakiticia i Rafinhę, co wiąże się z niedostateczną płynnością ataków i kontrolą nad piłką. Niełatwo jednak stwierdzić, w jakim stopniu zobrazowane wcześniej na ilustracjach zachowanie środkowych pomocników jest winą zawodników, w jakim zaś założeń taktycznych.

Co z tą wertykalnością?

Jak już wspomniano, Luis Enrique jest trzecim trenerem po Tito Vilanovie i Tacie Martino, który podejmuje próbę uczynienia z Barcelony drużyny mniej przewidywalnej. Środkiem do tego celu ma być gra bardziej bezpośrednia, wertykalna. Niestety, wiele powodów, dla których to się dotąd nie udało, pozostaje wciąż aktualnych.

Styl oparty na szybkich przejściach z obrony do ataku stawia przed drużyną liczne wymagania. Gra toczy się w wyższym tempie, co jest oczywiście wyczerpujące fizycznie, podobnie jak kontrpressing, który zabezpiecza przed kontrami i stwarza okazje do ataku, gdy przeciwnik jest zdezorganizowany. Wertykalność oznacza też często krótsze okresy posiadania piłki, a więc częstsze narażenie na uderzenia przeciwnika i więcej minut spędzonych na głębszej, statycznej obronie (szczególnie gdy kontrpressing nie działa). Defensywa musi zatem być w stanie odpierać napór rywala, a także przerywać jego akcje odbiorami, by piłka nie opuszczała boiska i możliwy był kontratak.

Barcelonie brakuje jednak zawodników, którzy mogliby zapewnić niezbędną stabilność w obronie. Niewysocy i ofensywni boczni obrońcy, szukający wciąż formy Piqué, niedoświadczony Bartra, kontuzjowany Vermaelen, który poprzedni sezon spędził głównie na ławce i trybunach, szybki, ale podatny na błędy przy wybiciach i wyprowadzaniu piłki Mathieu, wreszcie za niski na stopera Mascherano. Ten ostatni pozostaje mimo to najlepszym w tym sezonie środkowym obrońcą drużyny, a przydałby się w co najmniej równym stopniu w pomocy. Jeśli dodamy do tego niedoskonały pressing i mnóstwo wolnych przestrzeni zostawianych przez pomocników w środku pola, nie można się dziwić porażkom z PSG, Realem i Celtą czy licznym okazjom do strzelenia bramki stworzonym sobie np. przez Villarreal.

Wertykalność nie oznacza zresztą, że można sobie pozwolić na tak dalece idące pomijanie linii pomocy jak w meczu z Celtą, a bezpośredniej gry nie należy mylić z chaotyczną wymianą ciosów. Barcelona Luisa Enrique często jest zdezorientowana, niecierpliwa, pozbawiona kompaktowości, bazująca jedynie na indywidualnych umiejętnościach swoich piłkarzy.

Podsumujmy tę część rozważań:

  • Kiepski kontrpressing i słabość zespołu w statycznej obronie czyni wertykalną grę zbyt ryzykowną.
  • Fatalne ustawianie się zawodników środka pola i pomijanie pomocy sprawia, że cały ciężar gry ofensywnej spada na trójkę napastników.
  • Z kolei większe skupienie na kontroli nad piłką czyni atak zbyt wolnym i przewidywalnym, a kompaktowość uzyskiwana jest poprzez rezygnację z wysokiego pressingu.
  • W tym drugim wariancie obecność Xaviego i Iniesty powoduje dodatkowe kłopoty w fazie obronnej.

Możliwe rozwiązania

Przede wszystkim podkreślić trzeba, że ani nowe ustawienie, ani przypisanie zawodnikom innych ról i zadań, ani też większe lub mniejsze zmiany personalne, nie pozwolą na lepszą grę bez poprawy rzeczy bardziej fundamentalnych. By pressing był skuteczny, drużyna musi nauczyć się stosować go jako całość w jednym momencie, w sposób zorganizowany. By możliwe było wykorzystanie potencjału linii ataku, niezbędna jest poprawa gry pozycyjnej w pomocy. Wydaje się jednak, że można wskazać pożądany kierunek rozwoju taktycznego, przy czym każdy z możliwych wariantów ma swoje wady ze względu na braki kadrowe.

Swoje propozycje opieram na trzech podstawowych założeniach:

  • Xavi i Iniesta mogą być już tylko ważnymi rezerwowymi.
  • Konieczne jest przejście na ustawienie z trójką obrońców.
  • Sergio Busquets musi być wykorzystany jako środkowy pomocnik w towarzystwie innego pivota.


Wszystko to powinno pozwolić zarówno na poprawę stabilności w obronie, jak i lepszą kontrolę środka pola oraz zapewnienie rozciągania szeregów przeciwnika bez nadmiernego ograniczania potencjału napastników związanego z ich powrotem na skrzydło. Pierwszy z możliwych wariantów wygląda zatem następująco:

Jest to ustawienie, jakiego używał niejednokrotnie w swoim ostatnim sezonie w Barcelonie Pep Guardiola i które przyniosło zwycięstwo w bodaj najlepszym meczu Blaugrany po odejściu trenera z Santpedor, tj. w rewanżowy starciu z Milanem na Camp Nou zakończonym zwycięstwem 4-0. Skrzydłowi dają drużynie szerokość, podczas gdy umieszczenie napastnika przed Messim zapewnia temu ostatniemu wolną przestrzeń i nie pozwala zamknąć go w klatce między środkowymi obrońcami i defensywnymi pomocnikami przeciwnika. Z kolei przeniesienie Busquetsa na pozycję środkowego pomocnika pozwala mu być organizatorem gry ciężko pracującym również po utracie piłki.

Problemy są tutaj dwa. Po pierwsze, kontuzja Vermaelena sprawia, iż brakuje nieco środkowych obrońców, stąd uzasadnione mogłoby być zatrzymanie Mascherano (w tej chwili i tak najlepszego stopera) w obronie i wystawienie na pozycji pivota młodego Sampera. Stałoby się to z pewną stratą dla defensywnej stabilności pomocy, ale wzmocniłoby jeszcze rozegranie i ułatwiło kontrolę piłki. Po drugie, przeniesienie Neymara bliżej linii bocznej ograniczyłoby jego potencjał, jednak z dwójki skrzydłowych powinien on być tym jak częściej schodzącym do środka. Brazylijczyk musiałby zatem poświęcić się nieco dla drużyny, wciąż jednak mógłby zdobywać wiele bramek, tak jak chociażby David Villa w swym najlepszym sezonie w Barcelonie.

Jest też inna możliwość:

W tym wariancie, zbliżonym do formacji stosowanej w tym sezonie przez Pepa Guardiolę w Bayernie, zachowane są zalety wąskiej gry Neymara i Suáreza bez utraty szerokości gry. Otrzymujemy również funkcjonalną pomoc, która nie musi grać tak szeroko jak dotychczas za kadencji Luisa Enrique. Jednak i to ustawienie ma swoje wady: jeden pomocnik mniej oznaczałby, że Messi musiałby zapewne grać nieco dalej od bramki. Kontrola nad piłką mogłaby nieco ucierpieć, ale celem jest przecież gra bardziej bezpośrednia niż w ostatnich sezonach. Wątpliwości budzi też obsada lewego skrzydła, a także konieczność posadzenia na ławce lub trybunach nawet całej trójki spośród naszych ofensywnych pomocników w osobach Rakiticia, Rafinhii i Iniesty, nie mówiąc o Sergim Roberto.

Ustawienie to można dalej zmieniać. Jeśli uznać, że rolę lewego skrzydłowego mógłby pełnić Neymar, wówczas jego miejsce w ataku zająłby Messi (choć raczej zamieniliby się stronami z Suárezem), a na zwolnioną przez niego pozycję wszedłby Rakitić czy też Rafinha. W takim wypadku największe wątpliwości budzi oczywiście gra Neymara na nowej pozycji i całość wydaje się mieć więcej wad niż zalet.

Ostatnim rozwiązaniem byłoby ustawienie asymetryczne, będące połączeniem poprzednich dwóch:

Niestety, w tym ustawieniu lewe skrzydło zbyt często pozostawałoby prawdopodobnie puste, co mogłoby się negatywnie odbijać nie tylko na ataku, ale przede wszystkim na skuteczności pressingu. Wymagałoby to również bardzo dobrego zrozumienia między Neymarem a lewym środkowym pomocnikiem.

***

Jak widać, przed Luisem Enrique wiele pracy. Poza poprawą gry pozycyjnej, która może się dokonać jedynie dzięki cierpliwej pracy na treningach, ważne są również zmiany taktyczne. Pod tym względem w dwóch ostatnich meczach przed przerwą reprezentacyjną (z Ajaxem i Almeríą) widać było pewne poszukiwania. Lucho próbował „zjeść ciastko i mieć ciastko”: w obu spotkaniach napastnicy zaczęli mecz bardzo szeroko, ale Messi wciąż grał bardzo głęboko, głównie rozgrywając, przez co widzieliśmy na boisku ustawienie niemalże bez napastnika. Z kolei w drugiej połowie Suárez przenosił się do środka, Messi zaś bardziej na prawą stronę. Zarówno w Amsterdamie, jak i Almeríi, zespół kończył też w ustawieniu z trójką obrońców. Być może poszukiwania te zaprowadzą w końcu Barcelonę i jej trenera na właściwą drogę. W innym wypadku sezon może zakończyć się najgorzej od wielu lat.

ROMAN SIDORSKI (śledź autora na Twitterze - tutaj)

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Hmm... Przypomniał mi się podczas czytania tego artykułu pomysł z ustawieniem Pedro na pozycji Alvesa. Na chwilę obecną zdaje się to mieć więcej zalet niż wad, zwłaszcza w aspekcie defensywnym, gdyż wszyscy wiemy, iż Pedro nawet bez formy, zawsze dużo biega i pracuje, czego nie można powiedzieć o Alvesu... Inną opcją mogło być postaranie się o Piszczka, który nie byłby wiele droższy od Douglasa, a jego jakość jest na dzień dzisiejszy nieporównywalnie lepsza od jakości wspomnianych przed chwilą dwóch obrońców. Do tego dochodzi jeszcze aspekt fizyczny i mamy odpowiedź, kto mógł być alternatywą dla Cuadrado. No i mielibyśmy Polaka w Barcelonie :)
Ale nie ma co gdybać...
Poza tym, za autorem pozostaje mi przypomnieć ustawienie Messiego jako cofniętego napastnika, co w meczu z Milanem pozwoliło ma wyrównanie wyniku dwumeczu już w pierwszej połowie. I teraz pytanie: dlaczego to rozwiązanie nie zostało powtórzone?(Edycja) ale nade wszystko wkurza mnie nie wystawianie Montoyi!

trzeba nam chyba nowej koncepcji nowego trenera odważnego na ważnych meczach a nie tylko przed sezonem...

Wystarczy na dwóch pierwszych zdjęciach zobaczyć gdzie graja i bronią pomocnicy aby zdać sobie sprawę że przynajmniej od kilku lat Alves broni sam na całej długości skrzydła bo w Barcelonie nie występuje prawy pomocnik - wszyscy pomocnicy zabezpieczają lewą stronę lub środek.

W Fifie zazwyczaj gram formacją nr 2. Jak dla mnie najlepsza z możliwych :)

Podoba mi sie artykuł i formacja nr.1 mozliwe ze by sie sprawdzila,ale prawda jest taka ze barca nic nie osiagnie jak sie nie zmienia wladze w klubie,wedlug mnie transfer to byl ino jeden w tym okienku- Luisa Suareza,ktory potrzebuje jeszcze czasu ale widac male postepy z meczu na mecz.Rakitic i Mathieu to nieporozumienie,Ten 1 nie mowie ze jest tragiczny ale jak na standardy Barcy to do srodka jest potrzebny zawodnik typu Isco(szybki,zwinny,kreujacy gre)jakim nie jest Rakitic,co do Mathieu mimo dobrych poczatkowych spotkan to wgl jak mozna kupic zawodnika ktory Pali nalogowo (Ten transfer jest zaprzeczeniem zasad ktorych nabywaja mlodzi zawodnicy uczacy sie w La Masii ) juz nie bede wspominal o Vermalenie ktoremu kosci sie sypia(tak wiem to nie jego wina,ale wiedzielismy o tym wczesniej).Ja chce Barcy opierajacej sie na takich zawodnikach jak :
Deulofeu,Bartra,Munir,Sandro,Rafinha,pedro(wdg mnie duzo osob go zle ocenia,zapomnieliscie wszyscy jakie on ma umiejetnosci,wczoraj bylo widac w meczu Hiszpanii)Denis Suarez,Afellay,Sergi Roberto,Halilovic,Montoya.Moj sklad by wygladal tak razem z zawodnikami na wypozyczeniu:
Ter stegen/Bravo ,Bartra ,Pique ,Montoya ,Alba , Sergio Busquets/Mascherano, Iniesta,Rafinha/Sergi Roberto ,Messi , Neymar/Deulofeu/Sandro ,Suarez/Pedro/Munir.Messi nie do zmiany : ) Co do trenera to myslalem ze bedzie lepiej,ale dajmy mu czas jest mlody to jest jego dominujaca cecha . Pozdrawiam Visca El Barca .

"Xavi i Iniesta mogą być już tylko ważnymi rezerwowymi." No bez przesady Xavi ma już swoje 34 lata ale Iniesta 30 i jeszcze pare lat moze pośmigać a autor zrobił z niego najwidoczniej emeryta już. I nikt mnie nie przekona ze Andreas jest gorszy niż Rafinha. Poza tym wszystko fajnie ;)

bardzo ciekawa analiza, wielkie dzięki dla autora i redakcji

Zasadnicze pytanie : piłkarze do taktyki czy taktyka do pilkarzy?

Uważam,że jednak gra na 3 stoperów nie ma racji bytu.Pique gra ostatnio do dupy,Mascherano trzeba w końcu dać do pomocy i nie da rady grać trójką.Tekst świetny,ale tu się akurat nie zgodze.Może nie jestem wybitnym taktykiem,ale pojęcie na ten temat mam.

Jeden z najlepszych tekstów na FCBarca.com. Fajnie byłoby widzieć jakąś serie tego autora np. z analizami meczów, aktualnym rozwiązywaniu problemów. Mi podoba się najbardziej pierwsze proponowane ustawienie.

Świetny tekst, najlepiej to wysłać go do samego Enrique :)

Bardzo ciekawy tekst, który otwiera oczy na wiele problemów. Ogromne dzięki dla autora za wysiłek, jaki niewątpliwie włożył w tę analizę. Świetna sprawa, gratuluję :)

Gra 3 obrońcami do mnie nie przemawia, wystarczy spojrzeć na MU. Natomiast każdy trener po Pepie ma pecha, bo mając Xaviego i Inieste w formie nie ma problemów z linią pomocy. Guardiola pod koniec swojej pracy wiedział, że kończy się era Xaviego i... chciał zmian, jak dobrze pamiętam. Niestety tylko on to widział i wtedy był odpowiedni czas na zmiany, a nie teraz. Ale... mamy kompetentny zarząd i na pewno mają plan. ;]

Ja myślę, że większość trenerów rozgryzło już stawienie 4-3-3 które było znakiem rozpoznawalnym Blaugrany.W nowoczesnym futbolu wielu trenerów stara się rozgryźć taktykę przeciwnika dostosowywując tym samym własną taktyka do przeciwnika.

Z autorem nie zgodze się w kwestii gry na 3 obrońców,tu jestem przeciw.

Troche źle się czytało,bo jeszcze senny jestem,ale to była dogłębna analiza i napewno wymagała dużo pracy.Ciężko mi ocenić jak to wygląda taktycznie,bo nie widziałem żadnego meczu Barcy Enrique(nie mam wszystkich programów w tv,zepsuty Pc,nie ma już Barca tv na polsanie,a w tvp leci co środe program lm z Dortmundem i Monachium),ale wiem że w tym sezonie są popełniane rażące błędy taktyczne.Kupić najlepszą 9-tke i wystawiać go na skrzydle?Mieć problem w pomocy,a dać Mascherano na obrone?Podsumowując z Enrique taki taktyk jak z koziej dupy trąba.Sam tekst naprawde dobry,lepszy niż poprzeni w tym dziale,choć ten od LOL' a też nie był zły.

konto usunięte

Świetny tekst. O ile analiza obecnej Barcelony była bardzo ciekawa, to przy czytaniu propozycji Autora włączył mi się wyższy bieg.

Widzę, że Autor widzi rozwiązanie problemu Xaviego (jego starzenia się) tak samo jak ja jeszcze jakiś czas temu - przez "awansowanie" do jego roli Sergio B., a jego z kolei zastąpienie przez Mascherano. Czy jest tego sens? Doraźnie na pewno. I to bardzo duży. Na dłuższą metę należałoby się zastanowić czego właściwie chcemy i do tego dostosować ew. zakupy.

O ile problem Xaviego znany nam jest nie od dziś, to w zeszłym roku wypłynął zupełnie nowy - coraz gorsza forma samego Iniesty. Czy mamy kim go zastąpić? Wydaje mi się, że od tego powinienem być Ivan.

Inna sprawa to gra trójką obrońców. Z powyższych rozważań wydaje się to właściwie nieuniknione. Jak zauważa Autor, podobnie gra obecnie Bayern, z tym że oni posiadają wielu wartościowych graczy, będących we wspaniałej formie. W takim rozwiązaniu kluczowa wydaje się praca pomocy w odbiorze i dobry pressing - zarówno pod względem przygotowania kondycyjnego, jak i jego organizacji taktycznej. A one jak widać kuleją.

Czy na pewno mamy odpowiednie tworzywo na każdej pozycji (a na ławce odpowiedni "mózg"), aby wszystko funkcjonowało jak należy?

Najwięcej problemów w tym sezonie wynika z absurdalnej rzeczy- nieodpowiedniego personelu. Zubi niby konsultował transfery z Lucho, a teraz widać jak na dłoni że ten drugi nie potrafi ustawić zespołu ani upakować zawodników, których sprowadzono na jego życzenie!!! Paranoja

Potrzebne sa zmiany taktyczne i składu bo to widac gołym okiem. Pomoc jest bardzo słaba w tym sezonie to najbardziej daje sie we znaki.

Niewątpliwie największą naszą bolączką jest pomoc kompletnie zaniedbana w okienku transferowym. Już w tamtym sezonie było widać, że ta formacja przeżywa kryzys, ale często było to maskowane przez genialne mecze Fabregasa, który potrafił sam zapewniać całą kreatywność pomocy, natomiast gdy zaliczył spadek formy wszystko od razu się sypało. Jeżeli chodzi o pressing po stracie piłki uważam, że lekarstwem mógłby się okazać Mascherano grający na pozycji defensywnego pomocnika, który po prostu rządził w środku boiska na mundialu, ale niestety kolejne fatalne decyzje transferowe odnośnie defensywy sprawiły, że Mascherano jest równie bardzo potrzebny w obronie, a rozdwoić się niestety nie może. Argentyńczyk jest świetny w odbiorze i gdzie byśmy go nie wystawili, druga formacja straci na jego nieobecności oraz na nieobecności w składzie równie ambitnego defensora.

[Zobacz link: http://s2.ifotos.pl/img/fifa14-20_wpqwxee.jpg]
Działa nawet w Fifie !
(Trochę dystansu)
Dobry artykuł.Myślę że kluczową zmianą jest zmiana ustawienia.

tam się ostatnio dzieją strasznie dziwne rzeczy. A zarządcy ciągną nasz klub na dno trenerzy ciągle to samo, tiki taka, Messi nie do ruszenia, przewidywalne akcje i męki z PRZECIĘTNIAKAMI

Busquets ciężko pracujący hehe widze humorek dopisuje

świetny artykuł. Autor nie wspomnial jednak o jeszcze 1 rzeczy. Nasi pomocnicy po oddaniu pilki stoja w miejsu. W meczu z ajaxem ktory stosowal wysoki pressing konczylo sie to brakiem mozliwosci rozegrania i wycofywaniem pilki do obroncow

Felietonik fajny, dobra robota. Pomijam kwestie taktyczne. Co mi się podoba - wreszcie redakcja przestaje być zapatrzona w drugą linię jak mohery w Rydzyka. Co do propozycji taktyki, ustawienia każdy może mieć swoje wizje i chwała że redakcja ma właśnie taką.
Na co bym zwrócił uwagę na rozpisanie zadań boiskowych przy PSG (zdjęcie 1)- nie da się kryć pressingiem każdy swego a do tego przez całe spotkanie - nie ma takiego zespołu który by to wytrzymał to po pierwsze. A poza tym nie kryje się "każdy swego" na całym boisku. "Zwraca uwagę, że aż trzech zawodników francuskiej drużyny pozostaje zupełnie bez krycia (zielony). Co będzie dalej?" Linia obrony ustawiona jest strefą w trójkę (Alba stoi wyżej) a redakcja pretensje do graczy że np. stoper PSG jest niepokryty? Nie da się wszystkich pokryć, dlatego zabezpiecza się korytarze możliwych podań. Jeśli kryjesz tylko każdy swego to wystarczy jeden zwód, albo jedno dogranie na szybkiego zawodnika i jest sytuacja sam na sam, krycie każdy swego jest kryciem bez asekuracji.
Cudownie pokazaliście grę Alvesa na zdjęciu nr2.
Po lewej stronie -lewy obrońca, stoper, lewy pomocni, defensywny pomocnik i prawy pomocni, do tego 2 atakujących, a po prawej stronie - Messi z przodu i sam Alves na całej stronie bo Rakitić bawi się tak jak Xavi w grę na środku. Alves od lat ogarnia całą prawą stronę od obrony do ataku, bo nie ma w Barcelonie prawej pomocy.

Do Romana Sidorski jak tak wszystko wiesz ze powinno być tak i tak to czemu nie jesteś trenerem?? Wszystko od pepa napisałeś i wielki fachowiec. Lepiej jak nic byście nie pisali albo cos od siebie chociaz.

Pytanie jak gra Barcelona? Powiem że tak samo od 8 lat, przeciwnicy naszą taktykę i system znają na wylot, tiki taka już nie będzie działała, Barcelona potrzebuje trenera z jajami np. Kloppa czy Mourinho który odważy się wprowadzić nowy system np. polegający na szybkiej grze z kontry, i odważy się postawić w El Clasico np. Messiego na ławkę. Na razie od sezonu 10/11 nic nam nie wychodzi.

Bardzo dobry artykuł, w końcu doczekaliśmy się na tej stronie analizy taktycznej z prawdziwego zdarzenia, może nie koniecznie wszystkie zaprezentowane rozwiązania są słuszne i zbawienne dla gry Barcy ale jest wiele ciekawostek na temat taktyki, wskazanie różnych ustawień formacji Barcy w trakcie meczu, coś czego przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie zauważyć od razu oglądając mecz i emocjonując się wynikiem ;)

Moim zdaniem gra 3 obrońcami powinna być alternatywą kiedy potrzebne jest wzmocnienie ataku. Czy to powinien być punkt wyjścia? Moim zdaniem nie. Racja, że trzeba poprawić fundamentalne kwestie, ale moim zdaniem te kwestie to siła fizyczna, wzrost zespołu i motywacja drużyny. Następna rzecz to bilans między formacjami. Jeśli środkowi pomocnicy schodzą do boków, boczni obrońcy na skrzydła, a napastnicy robią miejsce w środku, to w środku zostaje Messi jako '10' i nieporadny Busquets. Czy na prawdę na każdym boku potrzebni są po 3 zawodnicy? Stąd można zastanowić się nad graniem typowymi skrzydłowymi, którzy rozciągają obronę rywali i jeśli trzeba, schodzą do środka, żeby pomagać w rozegraniu. Ich atutem niech będzie szybkość, a niech na stałe z przodu bedzie ustawiona typowa '9'. Pomoc złożona z dwóch zawodników z tyłu, jeden typowo defensywny, drugi pomagający w rozegraniu, obaj powinni dodawać siły w walce fizycznej. Busquets może grać bardziej jako rozgrywający mimo wszystko ubezpieczającego tyły. W tym wypadku kluczowym piłkarzem mógłby być ofensywny, wysoko ustawiony pomocnik, rozdający piłki między ofensywną formację. Mógłby to być Rafinha lub Rakitic, chyba że zdecydowaliby się na kupno kogoś do tej pozycji stworzonego, jak Koke. Z tyłu jest największy kłopot. Tutaj najbardziej bije w oczy to, że środkowi obroncy schodzą na boki, a defensywny pomocnik na środek obrony, dlatego niech się tego pozbędą. Jak to zrobić? Niech na jednym boku gra typowo defensywny zawodnik, wtedy oprócz trzech na stałe będących obrońców byliby dwaj pomocnicy ubezpieczający tyły, a nie tak jak teraz max. 3 zawodników w obronie. Przydałby się zawodnik jak Ivanovic, ktoś kto bedzie grał jak Abidal. Może bedzie to Bartra na prawej stronie. Wtedy na lewej Alba mógłby pomagać w rozegraniu z przodu, a obrona nie byłaby zaniedbana. Takie widzę braki i rozwiązania.

Dzieku za tekst, bardzo dobry. Mam nadzieje ze Lucho wreszcie dojdzie do kompromisu i zamknie usta tym co lubia zmieniac ludzi co kilka tyg.

Autor napisał pracę magisterską na temat taktyki Barcy:p Oceniam na 5:)

Autor pokazał dobre rozwiązania, myślę, że mogłyby się sprawdzić. Swoją drogą, ciekawe jakby wyglądała gra z dwoma pivotami.Obyśmy w końcu dobrze zagrali i wygrali z Sevillą. Ciężko by mi było patrzeć na bezsilność Barcy z wysokości trybun...

Analiza jest świetnie napisana jednak nie zgadzam się z autorem jeśli chodzi o proponowane zmiany. Nie sądzę że aby zapewnić szerokość gry trzeba grać trzema stoperami oraz dwoma DP (Busquets, Mascherano). Wiązałoby się to prawdopodobnie z utratą kreatywności bo Mascherano ani Busquets mistrzami w tej dziedzinie nie są. Poza tym w proponowanych ustawieniach kreowanie gry zależałoby prawie całkowicie od Leo Messiego przez co traciliśby my go w ataku oraz byli bardziej uzależnieni od jego formy niż dotychczas. Osobiście bym proponował ustawienie 4-2-3-1 z np Mascherano i Raktitcem asekurującymi na zmianę wysoko wychodzących Albę i Alvesa oraz trójka Neymar-Iniesta/Rafinha-Messi za Suarezem. Ta trójka mogłaby mieć dużo swobody co związałoby się z dużą wymiennością pozycji. Messi, Neymar i Iniesta są naszymi najlepszymi technicznie graczami i zapewnienie im możliwości gry blisko siebie oraz szybkiej kombinacji mogłoby okazać się bardzo groźne, szczególnie przy Suarezie na szpicy. Zarówno Neymar jak i Messi/Iniesta nie musieliby być przyklejeni do lini bocznej. Gdy akcja toczy się lewą stroną to Neymar schodzi do lini bocznej, Messi i Iniesta grają w środku a miejsce na prawym skrzydle przejmuje Alves asekurowany przez Raktitca. Działałoby to tak samo w drugą stronę. Tylko w grze obronnej skrzydłowi musieliby grać blisko lini bocznej. Na papierze mogłoby to wyglądać tak:

[Zobacz link: http://bit.ly/1sHngO6]

Kto tu Gmocha wpuścił ? hehe
Ale na prawdę podziwiam że ktoś coś takiego stworzył i jestem ciekawy jak długo to robił.

Nareszciec cos normalnego, az wierzyc sie nie chce ze napisal ktos to ktos z fcbarca.com

Super Artykuł POLECAM!

Kurde ale to jest skomplikowane , brakuję Pepa , , brakuję właśnie takiego filozofa który by to wszystko ogarnął. Nie wiem czy Enrique jest odpowiedni , czas pokarze .

Isco jakie okno...

Busi gol? Oooo.

jest chujowo, ale stabilnie ©

Świetnie rozpisałeś co LE robi źle,ale Twoje propozycje są nie do końca przemyślane.
Na 5 def pozycji ,które podałeś mamy tylko 5 sprawdzonych zawodników + 3 niewiadome(Samper,Verma,Rakitic)
i mielibyśmy tak grać przez minimum 1,5 roku?
Poza tym niepodważalne pozycje w '11' powinno mieć trio MSN,a to daje 5 pomocników na 1 pozostałą pozycję na ŚP...bez sensu.

Nie rozumiem też dlaczego tak mocno stawiasz na najgorszego zawodnika tego sezonu - Busquetsa,a tak ochoczo odprawiasz Xaviego i Iniestę na ławkę?
Moim zdaniem wobec taktycznej nieudolności trenera to właśnie para weteranów powinna mieć pewne miejsce w '11',ale ubezpieczać ich powinien Mascherano,który w przeciwieństwie do Busquetsa nie dawałby się tak łatwo zakręcić szybko operującym piłką rywalom.
Ze wszystkimi lepszymi rywalami Busquets zawsze był o krok spóźniony (jak w 1 z twoich prezentacji),a to,że Masche jest najlepszym w destrukcji DP po MŚ wiedzą chyba wszyscy+ świetne przerzuty.
Xavi i Iniesta natomiast znieśli by częściowo presję z obrony właśnie poprzez posiadanie piłki,a przy dodaniu do ataku prawdziwego killera w postaci Suareza łatwiej było by zamienić posiadanie w bramki.
Do tego lata doświadczenia pozwolą im coś grać mimo braku umiejętności taktycznych trenera.

ŚO to koniecznie Mathieu(żeby zapobiec bramkom a'la ta z Almerią) i ktokolwiek do pary,bo i tak obrona będzie wzmocniona (zastąpienie Busiego przez Masche w środku pola da 3 zawodników w destrukcji zamiast 2).

O atak się nie martwię,bo Messi jest tak inteligentnym graczem,że wie kiedy trzeba się cofnąć,czy przejść na skrzydło.

Szkoda ze nie ma już Cesca. Myślę, że gdyby grał na swojej pozycji nasz środek nie byłby taki kiepski.

Nareszcie jakis artykul ktory nie pieprzy o tym o czym wszyscy wiedza. Szacun.

Komentator w Polsacie Sport powiedział,że Pedro daje dobre zmiany w Barcy.

Nie trzeba czytać w ogóle tej analizy. Jedyna formacja, która w tym sezonie gra dobrze to atak. Można jeszcze pochwalić Bravo w bramce i to wszystko. Pomocnicy cały czas zagrywają w poprzek lub do tyłu bez pomysłu. Nie ma żadnego zaskoczenia w ich poczynaniach. Iniesta w sezonie 08 09 potrafił sam przedryblować z 2-3 rywali, a teraz? . Jak oglądałem dzisiaj mecz z Milanem, który wygraliśmy 4-0 i musieliśmy odrabiać 2-0 to co? okazuje się, że skład wcale się tak nie zmienił. Jedynie nie ma już Villi i Valdesa. A tak to grali ci co teraz. I ja się pytam czemu teraz nie ma takiej Barcy? Skoro skład jest ten sam, a nawet ulepszony w Neymara i Suareza. Serce mnie boli jak widzę grę Barcy ale będę z nimi zawsze i zawsze będę im kibicować, ponieważ zacząłem gdy nie byli na szczycie i dopiero się na niego wspinali. Więc teraz jak muszą jeszcze raz się na niego wspiąć będę tym bardziej!

Nie rozumiem, co jest rewolucyjnego i zbawiennego w tych trzech ustawieniach. Każde z nich polega na wymianie Alby na Mathieu i wysłaniu Alvesa wyżej, no i zmianie składu pomocy.
Problemy, jakie widzę:
- wolny Bartra nie da rady na boku i Alves (ani Pedro, ani Adama nie potrafią grać z tyłu, nie ma ich co liczyć; Montoya się pewnie wyniesie) siłą rzeczy wróci do obrony, więc znowu ustawienie z czterema z tyłu;
- skoro Masche do przodu, to zostajemy z trzema stoperami na trzy pozycje. Szał po prostu. Z Vermą nie będzie lepiej; jeżeli z kolei Masche miałby uzupełnić skład obrony, to naprawdę mamy grać Samperem w pomocy i zrobić LM?;
- Alba nie może na stałe siedzieć.
Dobrze, że autor sam zauważa problemy (np. praca Neymara w defensywie).

Najlepszy artykuł jaki kiedykolwiek czytałem. Mam nadzieję, że Luis Enrique go przeczyta :) Dziwne, że jeszcze ani razu nie użył chociaż jednego z wymienionych ustawień

Pomysly do bani
Sory 3 obroncow u nas sie nie sprawdzi
Po 1 Bartra jest za wolny, po 2 cala trojka nie jest jakas ultra zwrotna przez co jakikolwiek skrzydlowy z dryblingiem w miare dobrym ich objedzie
Pomoc musi byc Mascherano-Rakitic-Iniesta
I LE musi sie skupic na ogarnieciu Iniesty bo Messi musi przestac ciagle rozgrywac bo atak traci jakosc

Jeszcze jedno, autor chce busquetsa jako srodkowego pomocnika, po 1 za wolny, po 2 malo zwrotny, nie nadaje sie tam, szczegolnie ze musi ubezpieczac tez boki gdy szalony Alves leci do ataku i czesto nie wraca w pore

Felieton super.Ale pisanie że Iniesta ma być silnym rezerwowym to ostre przegięcie i za niego miałby grać Ivan lub Rafinha którzy nie dorastają do pięt Don Andresowi który nie jest w szczytowej formie

Mam wrażenie że lepiej by ustawił ten zespół pan z artykułu niż LE niestety.

Hmm... chciałbym wspomnieć o poprzednim sezonie Luisa Enrique. Przeciesz poszątkowe miesiące Celty pod jego wodzą nie były kolorowe a jak się skończyło doskonale wiemy. Celta skończyła sezon na bardzo nobrej dziewiątej lokacie pokonując w którejś z ostatnich kolejek sam Real Madryt. Ja więc poczekam z oceną LE do końca sezonu. Wiem że raz go hejtowałem ale myślę że Luis "szuka" i być może coś "znajdzie". :D

Nie siadaj na piłce, bo będzie jajo, Panie Enrique. Nawet jeżeli macie ich więcej niż chusteczek w restauracji ;-)

Ciekawe rozwiązanie taktyczne. Zastanawia mnie jednak formacja pomocy. Sugerujecie odejście od ofensywnych graczy na jeszcze bardziej defensywnych? W mojej ocenie to zlikwiduje nasze poczynania ofensywne, bo kto będzie kreował? Oczywiście w defensywie powinno być lepiej.

Artykuł do bani. Gra 3 obrońcami to samobójstwo jeżeli nie ma się przynajmniej 2 stoperów na ławce. O ile wahadłowi (Alba, Alves) nadają się idealnie do tego ustawienia to środek pomocy by nie istniał z dwoma przecinakami(zwłaszcza z Busquetsem), kreowanie sytuacji wyglądałoby jeszcze gorzej niż teraz. No i oczywiście wymagałoby to większego zaangażowania trójki Messi-Neymar-Suarez w obronę, a na to się nie zanosi.

jak to czytam to widze ze LE nie jest geniuszem taktyki...;(

Bądźmy szczerzy, mimo, iż mam wielki szacunek do LE i bardzo w niego wierzę ... to uważam, że po prostu nie ma jaj, aby zmienić taktykę i np. pozycję niektórych piłkarzy ...
1. Messi powinien grać jako mediapunta, za napastnikami, czasami zcinać ze skrzydła do środka, na jego magiczną lewą nogę, wtedy Suarez by przechodził trochę do tyłu, a Ney bez zmian ...
2. Masche na DP !!
3. Iniesta jaką łącznik między Masche a Messim, taki typowy ŚP ...
4. 3 ŚO, jak w powyższym artykule, Mathieu-Pique-Bartra
5. Alba zwyczajnie wspomagający i atak i obronę, taki wahadłowy, a z drugiej strony albo Montoya, albo sprawdziłbym Adamę lub Pedrito, ale Pedro jest dość malutki i chudziutki, łatwy do przepchnięcia, ale Adama ...

wow, genialny tekst. Najlepsze "okiem kibica" jak do tej pory. Dawno nie czytałem tak dobrej analizy taktycznej z genialnymi grafikami. Gratulacje dla autora : )

Felieton wspaniały, choć czyta się go poniekąd z bólem serca, ponieważ bezlitośnie punktuje wszystkie grzechy zawodników i Luisa Enrique. Jedyne, co dodało mi nieco otuchy to fakt, że w spotkaniu z Almerią był wypróbowany wariant, który w moim odczuciu powinien zagościć w ustawieniu taktycznym Barcy na stałe. Miejmy nadzieję, że Lucho coś zrozumiał po tym meczu, bo różnica pomiędzy pierwszą a drugą połową była astronomiczna.

ta trzech obrońców, jeden wypadnie za kartki albo z powodu kontuzji i będzie problem. Przy czym trzeba będzie wrócić do 4 i problemów w usatwieniu na środku

Ten pomysł z 3 obrońcami i cofniętym jako pivot Mascherano jest bardzo dobry ale Lucho tego nie zrozumie