Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Sobota, 18 sierpnia 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Okiem kibica: Pojedynek defensywnych pomocników

 29 listopada 2014, 17:29

 Simusamu10

 209 komentarzy

Pamiętacie moment rywalizacji o miejsce w składzie Busquetsa z Yayą Touré i porażkę Afrykańczyka, czego konsekwencją było jego odejście do Manchesteru City? Pamiętacie transfer Mascherano, który tak chciał grać w panującej na świecie Barcelonie, że zgodził się na obniżenie zarobków? Pamiętacie kolejny triumf Busquetsa i późniejsze przesunięcie Masche na pozycję obrońcy w obliczu plagi kontuzji defensorów? W tamtych wspaniałych dla katalońskiego klubu czasach Busquets był najlepszym zawodnikiem świata na pozycji defensywnego pomocnika – wzrost w parze z techniką rodem z La Masíi.

Uznano, że wygrał te pojedynki w pełni zasłużenie. Tym bardziej, że miał nad swoimi oponentami jeszcze jedną przewagę - pasował jak ulał do koncepcji Guardioli. Dzisiaj jednak mam wrażenie, że wychowanek Barcelony zdecydowanie przegrałby obydwa pojedynki. Mimo to kolejni trenerzy Barçy konsekwentnie stawiają na Sergio, wierząc, że ten się odrodzi. Mascherano zaś wystawiają w formacji obronnej, mimo że kapitan reprezentacji Argentyny ewidentnie na owej pozycji się męczy.

Sergio Busquets (26 lat) to zawodnik wysoki jak na barcelońskie standardy (189 cm), ważący 73 kg. Reprezentant Hiszpanii i wychowanek barcelońskiej szkółki. Piłkarz niezwykle utalentowany, świetnie wyszkolony technicznie, dzięki czemu zapewnia spokój w środku pola, mimo że nie jest rewelacyjnie zbudowany. Zawodnik, który doskonale czyta grę i posiada umiejętność znajdowania się w miejscach największego zagrożenia. Piłkarz o ponadprzeciętnej boiskowej inteligencji, doskonale zorganizowany taktycznie, za co najbardziej cenił go Josep Guardiola, odkrywca jego geniuszu. Wreszcie jest to zawodnik, który umie rozegrać piłkę i przenieść ciężar gry doskonałym przerzutem, posiada dobry przegląd pola i potrafi posłać dobre prostopadłe podanie. W grze ofensywnej rzadko uczestniczy, gdyż pełni rolę łącznika między obroną a pomocą, zapewniając równowagę w zespole grającym na wskroś ofensywnie. W erze sukcesów Barcelony cichy bohater każdego meczu, pozostający zawsze w cieniu spektakularnych rekordów Messiego, genialnych zagrań Iniesty czy mądrego rozegrania piłki przez Xaviego. Bez niego jednak Duma Katalonii nie osiągnęłaby tak wiele. Jego najważniejsze trofea (wygrał wszystko co można) to: mistrzostwo świata i Europy, mistrzostwo Hiszpanii (4), Puchar Europy (2). Jednak, jak każdy, oprócz zalet ma także wady. Najbardziej nielubiany piłkarz przez kibiców Realu Madryt, czasem irytujący (np. wtedy, gdy w ostatnim meczu przez niemal całą pierwszą połowę wycierał zadraśnięty nosek), skłonny do symulacji (choć ostatnio mniej, co jakoś dziwnie powiązało się z obniżką formy), przez co stracił szacunek wielu fanów piłki nożnej. Piłkarz bez charakteru, autorytetu i charyzmy, pełni funkcję kapitana tylko dzięki zasługom dla drużyny. Czysto piłkarsko jednak bez słabych punktów rzucających się w oczy. Najlepszy defensywny pomocnik na świecie... Jeśli jest w formie.

Javier Mascherano (30 lat), reprezentant Argentyny. Raczej niski wzrost (174 cm) skreślałby go jako zawodnika mogącego grać na środku obrony, gdyby nie solidna budowa (74 kg) i siła. Podobnie jak Busi, jest dobrze wyszkolony technicznie, wybornie czyta grę, dysponuje świetnymi długimi podaniami, zarówno przerzutami, jak i zagraniami otwierającymi drogę do bramki. Jednak jego najsilniejszą kartą w talii umiejętności jest przechwyt i gra wślizgiem (w tym elemencie chyba najlepszy piłkarz na świecie). Często balansuje na cienkiej granicy pomiędzy odbiorem a kartką, co w defensywie jest czasem nadmiernym ryzykiem, gdyż może się skończyć nie tylko żółtym kartonikiem, ale nawet wyrzuceniem z boiska. Strzela z dystansu, jednak Barça z tego nie korzysta. Piłkarz z charakterem, typowy boiskowy walczak nieodstawiający nogi, potrafi krzyknąć na kolegów. Utytułowany, zdobył m.in. złoty medal igrzysk olimpijskich (2), mistrzostwo Hiszpanii (2), Brazylii i Argentyny oraz Puchar Europy. Według mnie najlepszy piłkarz Albicelestes podczas fazy pucharowej Mistrzostw Świata w Brazylii, zaś postawą na przestrzeni całego turnieju zasłużył na znalezienie się w jedenastce mundialu. Odnoszę jednak nieodparte wrażenie, że Javier Mascherano na tak wysoki poziom może się wznieść wyłącznie, grając na swojej nominalnej pozycji.

Jak to się dzieje, że mimo genialnego występu na najważniejszym piłkarskim turnieju, na którym przyćmił Sergio Busquetsa i był jednym z głównych autorów sukcesu swojego kraju, w Barcelonie cały czas jest uważany za tego gorszego? Dlaczego po dwóch udanych występach w roli defensywnego pomocnika w barwach Blaugrany (przeciwko Ajaksowi nota 7.5 i tytuł zawodnika meczu, przeciwko Eibarowi ocena 6 od redakcji i 7 od kibiców), nie wygryzł jeszcze ze składu Busquetsa, który zbiera kompromitujące recenzje, a dodatkowo jest osłabiony drobnym urazem? Dlaczego – zwłaszcza przy słabej dyspozycji wychowanka Dumy Katalonii – to Argentyńczyk gra w obronie, mimo niskiego wzrostu, a Hiszpan w pomocy, nie zaś odwrotnie?

W ostatnim czasie wiele myślałem nad tymi pytaniami i znajduję kilka wytłumaczeń:

- Tak, jak pisałem we wstępie, Sergio Busquets jest najlepiej pasującym defensywnym pomocnikiem do stylu gry prezentowanego przez Barcelonę. W końcu nie jest zawodnikiem z zewnątrz, został wychowany w tym systemie, więc wkomponowanie go do zespołu nie było potrzebne. To właśnie stanowiło jego najistotniejszą przewagę nad Masche, który po przyjściu do Barcelony nie spełniał oczekiwań Guardioli oraz kibiców. Yaya Touré z kolei grał znacznie ofensywniej, zapędzał się często pod pole karne rywala a nawet w nie wbiegał. Strzelał więcej bramek, uderzał z dystansu, decydował się na akcje indywidualne. Guardiola trochę temperował jego ofensywne usposobienie, aż w końcu postawił na Hiszpana. Teraz widzimy, iż w Manchesterze City Touré jest jeszcze bardziej nastawiony na atak. Wielu negowało decyzję ówczesnego trenera Barçy, ja jednak uważam, że wówczas Busquets nie tylko wygrał rywalizację o miejsce w składzie, dlatego że – jak mówią złośliwi – był pupilkiem Guardioli, ale przede wszystkim z tego powodu, iż po prostu czysto piłkarsko był lepszy od Afrykańczyka. Jednak obecnie jedyną rzeczą dającą mu przewagę w rywalizacji z Mascherano jest właśnie jego DNA Barçy.

- W FC Barcelonie przez lata w środku pola grało nietykalne trio Busquets, Xavi i Iniesta. Teraz co prawda, zwłaszcza tego drugiego playmakera, zaczyna wypychać ze składu Rakitić (i niemrawo również nowe pokolenie Barcelony), ale jeszcze do niedawna Busi był jedynym wysokim zawodnikiem w centrum boiska, co było bardzo istotne w rywalizacji o górne piłki. Teraz w grze głową może go wesprzeć niedawno zakupiony Chorwat, ale już następcy starej gwardii również mają niską średnią wzrostu. W barcelońskiej pomocy musi być zawsze przynajmniej jeden wysoki piłkarz i właśnie to stanowi kolejną przewagę Busquetsa nad Mascherano.

- Luis Enrique cały czas wierzy, że Busquets się odrodzi. Najwidoczniej Asturyjczyk jest typem trenera, który w takich sytuacjach cierpliwie, a nawet wręcz uparcie, stawia na piłkarza w dołku, nie tracąc do niego zaufania, jakby chciał mu zasygnalizować, że jest ważny. Że w niego wierzy, podbudowując go na duchu. Możliwe, iż Lucho ma rację, postępując w ten sposób, jednak moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby posadzenie Busquetsa na ławce i postawienie przed nim ultimatum: albo zaczniesz grać tak jak kiedyś, albo adiós z pierwszą jedenastką.

- Javier Mascherano w Barcelonie w zasadzie uzyskał już status stopera, z kolei Busquets nie zagrał w defensywie od bardzo dawna, więc kolejni trenerzy Barcelony, ze względu na wąską kadrę w obronie, po prostu z automatu wybierają Argentyńczyka, zapominając, że Busquets również potrafi grać w obronie (na pewno nie gorzej niż Mascherano).

Mimo wszystko te odpowiedzi mnie nie satysfakcjonują, potrafię na nie znaleźć kontrargumenty. Fundamentalnym jest ten, że w zasadzie Barcelona odeszła już od swojego wspaniałego stylu. Z daleka wszystko niby wygląda podobnie, ale gdy dokładnie przeanalizujemy grę Barçy, powinniśmy dojść właśnie do takiego wniosku. I choć Luis Enrique pragnie przywrócić fundamentalne elementy stylu charakteryzującego Barçę z ery Guardioli, jak np. pressing, to jednak czeka go długa droga. Nie jest zatem w tym momencie ważne, czy defensywny pomocnik ma DNA Barcelony.

Busquets aktualnie nie gra na poziomie do którego nas przyzwyczaił. Poziomie, nad którym rozpływali się komentatorzy sportowi, o którym rozpisywano się z zachwytem. Poziomie niedostępnym dla większości defensywnych pomocników. Obecnie nie jest nawet w pierwszej dziesiątce najlepszych zawodników na tejże pozycji. Natomiast El Jefecito znajduje się w czołówce mojego rankingu, jednakże nie gra na swojej ulubionej pozycji, lecz w środku obrony, gdzie popełnia błędy, gdzie chęci do gry nigdy mu nie brakuje, ale centymetrów sobie przecież nie doda, gdzie często zachowuje się z przyzwyczajenia jak pomocnik. Ja w obecnej sytuacji naprawdę przeprowadziłbym eksperyment z przesunięciem Busquetsa do obrony, a Mascherano do pomocy. Nie na stałe i nie w każdym meczu (przede wszystkim dlatego, że najlepszymi stoperami Barçy są obecnie Bartra i Mathieu). Mogłoby to być rozwiązanie na teraz, kiedy Hiszpan jest bez formy, a Argentyńczyk pokazał już w dwóch meczach w tym sezonie, że sprawdza się w Barcelonie jako defensywny pomocnik, zaś w obronie traci wiele ze swoich walorów, a nawet niektóre jego zalety zamieniają się w wady.

Simusamu10


Powyższy tekst odzwierciedla wyłącznie opinie jego autora.

„Okiem kibica” to dział stworzony dla Was i współtworzony przez Was. Każdy z Czytelników FCBarca.com może podzielić się swoją opinią z Redakcją i Czytelnikami. Serdecznie zapraszamy do nadsyłania Waszych tekstów na adres:

okiemkibica@fcbarca.com

Więcej informacji tutaj


Udostępnij:

Komentarze (209)

Gorące tematy