Okiem Kibica: Deser na zakończenie wyśmienitej uczty...

Jakub Piasek

4 lipca 2015, 08:40

Opracowanie własne

62 komentarze

Lato dla kibica piłkarskiego zdaje się niekończącym się odwykiem, dla kibica Barcelony może wydawać się jeszcze gorsze. Pewnie każdy z nas odlicza już czas do pierwszego gwizdka w nowym sezonie, każdy chce ponownie zobaczyć zabójcze trio MSN w akcji, każdy pragnie, aby Lucho powtórzył „drużynę sześciu pucharów”. Niesamowity tryplet, o którym jeszcze kilka miesięcy temu raczej nikt nie śnił, rozpieścił Nas do granic. I wydaje się, że po uczcie, jaką Nam zaserwowali piłkarze w bordowo-granatowych koszulkach, podanie deseru na tym samym poziomie jest awykonalne, ale po kolei…

Po zakończonym sezonie klubowym przyszedł czas na emocje reprezentacyjne. W tym roku to właśnie w Ameryce Południowej rozgrywany jest najstarszy turniej świata. Pewnie każdy wie (może nie z lekcji historii), że to Anglików uważa się za twórców piłki kopanej. Nie mniej jednak to raczej potomkowie Inków uczynili piłkę magiczną. Ciężko im się dziwić, już cztery tysiące lat wcześniej ich przodkowie rozgrywali rytualne mecze, w grę, która mogła nieco przypominać obecny futbol. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, czy to właśnie za Atlantykiem piłka rozwinęła się najbardziej, niech wymieni trzech najlepszych piłkarzy w historii – dla większości z Nas będzie to dwóch Argentyńczyków i jeden Brazylijczyk.

Rok temu mówiono, że mundial wraca do korzeni – turniej na terenie kraju najbardziej utytułowanego w tych prestiżowych rozgrywkach był niesamowity, inny, zdawał się być świętem, które chciałoby się obchodzić cały czas. Brazylia zapomniała o kryzysie, ludzie żyli chwilą, cieszyli się sukcesami rodaków i płakali, zjednoczeni jak nigdy, po porażce. Te zawody były swego rodzaju pokazem siły gospodarzy (mam tu na myśli cały kontynent, a nawet nieco więcej), gdyby drabinka turniejowa ułożyła się nieco inaczej, kto wie, czy nie bylibyśmy świadkami prawdziwie południowoamerykańskiego turnieju. Świetnie dysponowane Chile odpadło po karnych z Brazylią, Kolumbia wyeliminowała Urugwaj, aby po pięknym i zaciętym meczu przegrać w ćwierćfinale z gospodarzami turnieju. Meksyk (może geograficznie nie należy do Ameryki Południowej, ale piłkarsko zdecydowanie) w ostatnich minutach meczu oddał awans Holandii, która później musiała czekać aż do karnych, aby wyeliminować Kostarykę. Wszystkie te zespoły dały z siebie więcej niż mogły, grały niesamowicie, każdy z nas, siedząc przed telewizorem, myślał pewnie: „kiedy nasza reprezentacja będzie tak walczyć"? Ci piłkarze byli gotowi paść w trzydziestostopniowym upale, aby tylko uszczęśliwić swoich kibiców. Pominąłem w tych rozważaniach Argentynę, która na tym tle wypadła dość przeciętnie. To oni jednak zagrali w finale, ale jak już mówiłem, turniej ten był powrotem do korzeni, a każdy z nas przecież wie, że „piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”.

Tym razem w Chile grają tylko południowoamerykańskie potęgi (oraz zaproszeni gościnnie Meksyk i Jamajka). Turniej jednak nie powala. Po takim zeszłorocznym mundialu spodziewaliśmy się pewnie podobnej walki, co najmniej równie pięknych goli oraz zawrotnych emocji. Tym razem wygląda to jednak zgoła odmiennie. Kilka dobrych meczów (np. Ekwador 2:3 Boliwia czy Chile 3:3 Meksyk) nie spowoduje jednak, że będziemy na ten turniej spoglądać inaczej. Sam w sobie jest dość przeciętny, w cieniu skandali (takich jak rozbite po pijaku auto Vidala, kara Neymara czy „palec w tyłku” Cavaniego), wciąż jednak czeka na ostateczne rozstrzygnięcie.

Jaki by nie był turniej, finały rządzą się swoimi prawami – zwłaszcza gdy po jednej stronie barykady stoją gospodarze i ich dwunasty zawodnik – kibice, a po drugiej Bóg futbolu głodny reprezentacyjnego sukcesu. Wielu mówiło, że Atomowej Pchle nie zależy na wynikach drużyny narodowej – jeśli ktoś tak wciąż uważa, niech włączy sobie ten filmik (Klik). Kapitan Albicelestes ma coś do udowodnienia sobie i całemu piłkarskiemu światu. Podrażniony lew po zeszłorocznej porażce z Niemcami powrócił silniejszy, głodny gry. Mimo że nie zdobywa tylu bramek, wydaje się, że jego znaczenie dla reprezentacji wzrosło. W meczu półfinałowym z Paragwajem z sześciu bramek, które wbiła Argentyna, Messi asystował przy trzech, ale jego udziału w grze nie można oddać tylko takimi liczbami. Wraz z nim do walki staną inni wielcy piłkarze – klubowy kolega Mascherano, Di María, Agüero, Pastore czy Demichelis. Po drugiej stronie we wściekle czerwonych koszulkach wyjdą gospodarze. Nie mają ochoty czekać aż Argentyna zacznie dobierać się do ICH pucharu. To oni chcą go wznieść w Santiago de Chile – własnej stolicy. Mają ku temu wyśmienitą okazję – Vidal, Alexis, Vargas oraz jeden z najlepiej dysponowanych bramkarzy na świecie – Bravo. Taka szansa może się szybko nie powtórzyć.

Po wspaniałym sezonie jako daniu głównym i lekkiej niestrawności, jaką był do tej pory Copa América, najwyższa pora zaprosić Państwa na deser. Wielu pragnie, aby Messi, wznosząc puchar, rozpoczął marsz po sukcesy w reprezentacji. Zadanie wcale nie jest proste - będzie trzeba pokonać fenomenalnego Claudio Bravo. Możemy jednak być pewni, że co by się nie wydarzyło, w sobotę o 22:00 czasu polskiego czeka Nas zakończenie wyśmienitej uczty, jaką był sezon 2014/2015.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja też się nie mogę doczekać nowego sezonu, by móc oglądać wspaniałą Barcę w akcji.

konto usunięte

Jakby Kolumbia z Brazylią nie zagrały takiej kaszanki, to cały turniej byłby lepiej odebrany. Chociaż sam mecz pomiędzy nimi (zwycięski dla Kolumbii 1:0) nie był taki zły. Co do reszty to niczego innego nie można było się spodziewać. Urugwaj nawet na mundialu 2010 grał bardzo wyrachowany futbol, najważniejsze nie stracić a później może coś się uda strzelić. Dobrze zaprezentowało się Peru. Jak utrzymają ten poziom to moim zdaniem mogą powalczyć w el. co najmniej o tę piątą pozycję i grę w barażu o awans do MŚ.

Czemu akurat ten mecz musi byc o 22:00 w weekend ://///

Współczuje Vidalowi w ciągu jednego roku przegra aż 2 wielkie finały ...

Leo pokaż dziś klasę i poprowadź Abicelestes do zwycięstwa. Vamos Messi

Oby Bravo miał gorszy dzień a Messi jeden z najlepszych.

A skoro Copa America będzie też w 2016 roku to zwycięzca którego turnieju będzie reprezentował Amerykę Południową na Pucharze Konfederacji w 2017 ?

[Zobacz link: https://pl.wikipedia.org/wiki/Max_Gerson]

To ten do nas podobno przechodzi?

a tym czasem Gerson przechodzi do Barcelony za 15 mln

Czemu "barceloński" finał? W Argentynie gra tylko dwóch od was, w Chile jeden.
Liczę na Argentynę. Zawsze życzę Chile jak najgorzej i żeby przegrywali w najbardziej bolesny sposób. Dlaczego? Za ich debilizm, który co jakiś czas daje o sobie znać.
Jak rzeczywiście większość z Was uważa Messiego za najlepszego w historii lub obecnie - wow, musicie być jakimiś psychofanami! :D Obiektywny kibic dostrzeże OBECNIE kilku lepszych. Z jednym mogę się zgodzić - Cristiano może czyścić buty Messiemu jako piłkarz. OSTATNIMI CZASY szacun dla CR7 - wydoroślał i robi mu się dużo lepszy charakter.

*nie chcę tu dyskusji kto jest najlepszy, nie atakujcie mnie tylko. Wyrażam swoje zdanie.

konto usunięte

VAMOS LEO!
VAMOS JAVIER!
VAMOS ARGENTINA!
POR A COPA AMERICA!
Ps. Dzisiaj (zmarły w tamtym roku) Alfredo Di Stefano (Argentyńczyk) obchodziłby 89 urodziny. Mimo, że grał w Realu, to jednak był to Wielki Piłkarz, który naznaczył swoją epokę.

Po wczorajszym awansie naszych siatkarzy można dzisiaj sobie odpuścić drugi mecz z USA i delektować się dzisiejszym finałem w Copa America.
Będzie się działo!

Vamos Leo,liczę na Ciebie i mam nadzieje ze wkoncu dasz radosc argentynczykom i samemu sobie.Vamos Agrentyna!

Leo i tak jest najlepszym pilkarzem w dziejach futbolu i chyba nic nie musi na sole udowadniac. Mimo to chyba polamie sobie kciuki od sciskania ich za niego, masche i argentyne!

Bravo i tak wdarl sie do elity najlepszych bramkarzy, a Leo musi udowodnic ze niewazne w jakiej druzynie gra jest po prostu najlepszy

Swietny filmik z reakcjami Leo

Standardowe pytanko: Czy leci w TVP?

Gdzie to można obejrzeć ?

po przeczytaniu ze tryplet sie nkomu nie snil przed sezonem, skończyłem czytac.
ja od zawsze podchodze do sezonu z nadziejami na tryplet.

Kurde meczu nie zobaczę bo będę chlać na działce ze znajomymi. Ale oczywiście całym sercem jestem za Argentyną. Głównie tak naprawdę za Messim hehe ;))

Oby dzisiaj Bravo musiał wyciągać piłkę z siatki częściej niż Romero. To zwycięstwo należę się Messiemu .

Szpaku dzisiaj:
Chi-Chi-Chi
Le-Le-Le
Viva Chile hahah

Btw. Powodzenia Messi, Vamos Albicelestes

Bravo Messi :). Może finał bedzie na najwyższym poziomie ;d

konto usunięte

Sorry Bravo, ale dzisiejszy mecz należy do Leo.