W ciszy stadionu. Busquets, reaktywacja

Challenger

10 lipca 2015, 12:00

54 komentarze

Od czasu do czasu przez fan-społeczność FC Barcelony przejdzie prąd sentymentu. Za Puyim, za Abim, Eto'o. Fizyczną dominacją Ibry, asystami Fabsa, Villą sprzed kontuzji. Xavim, od zaraz. Za takimi graczami jak Sylvinho lub Keita nie tęskni nikt. Do czasu.

Finał z Juventusem w wykonaniu Sergio Busquetsa przebiegł doskonale. Busi był niewidoczny.

Nie mógł pchać się w kamerę. Był zajęty. Swoją robotą. Taką, której nikt nie zrobi za niego: szczelnie krył środek pola, pozbawiał piłki operujących tam rywali, utrudniał im rozegranie. Wraz z Rakiticiem zniszczył mecz Pirlo, zredukował do minimum wkład ofensywny Pogby i Vidala. Miał 4 bezpośrednie odbiory na przeciwniku, do których dodał 2 przechwyty. Przy stałych fragmentach gry jego udział był standardowo mizerny (tylko jedna wygrana główka), za to świetnie się zastawiał. Gdy tylko potrzebował tego zespół, zachowywał piłkę aby precyzyjnym zagraniem nadać akcji drugie tempo.

Przetrzymanie piłki i oddanie jej w odpowiednim momencie autorom zagrań przyspieszających akcje (bocznym obrońcom, Rakiticiowi, Messiemu, Inieście) stało się w tym sezonie znakiem rozpoznawczym Busiego w doskonale kontrującej rywali Barcelonie.

Busquets nie jest typem defensora-dominatora jakim jeszcze w Barçy bywał Yaya Touré (np. w tej akcji). Wychowanek nie wyróżnia się otwartymi szarżami todocampisty (hiszp. pomocnik całego boiska), odważnymi strzałami z 40 metrów, asystuje z rzadka. To typ gracza, który po udanym meczu nie zapada w pamięć kibicom, ten zespół takiego nie potrzebuje. Potrzebuje kogoś innego.

Defensora, który poza czujnym patrolowaniem strefy środkowej otrzymawszy piłkę pod nogę sprawnie rozprowadzi akcję z defensywy do ataku, wesprze rozegranie z inwencją i precyzją zagrań godną wychowanka La Masíi. W tym meczu wychodziło mu to doskonale. Precyzja 66 podań na poziomie 94% była drugą najlepszą wartością na boisku (przy czym Lichtsteiner miał ich równo 3-krotnie mniej). Zachował pełną celność przerzutów (1/1) i długich piłek (2/2) obok różnorodnego wsparcia ofensywy: prostopadle, na "półboki" (świadomie wybierał trudne zagrania kątowe lub wciskające się między gęsto ustawionych w strefie środka rywali aby nadać akcjom szybsze tempo, ergo: ułatwić ataki kolegom), z "pierwszej" na małej przestrzeni. Delicje? Też były: kółeczko (3. minuta), minięcie ze zwodem (11', ofiarą Vidal) czy podanie bez patrzenia (28' do Iniesty). O tym jak komfortowo czuł się Busi w meczu świadczy jeszcze jedna statystyka: 0 fauli. Dla defensywnego pomocnika, który w bronieniu i okoazjonalnym rozgrywaniu spisywał się tak bezbłędnie jak w tym meczu Sergio B. - to dokonanie wyjątkowe. Wyróżnienie przy najwyższej nocie z najtrudniejszego egzaminu współczesnej piłki, finału Pucharu Europy.

Przy recenzji brukowanej tyloma pochlebstwami ktoś inny postawiłby kropkę, dla mnie stanowi ona punkt wyjścia do innego wątku. Tak udany występ z Juventusem pomaga wreszcie wskazać co było nie tak w grze Busquetsa od dłuższego czasu. To samotność. Samotność po Keicie. Osłabiająca formę indywidualną wychowanka FCB, od ostatniego sezonu Pepa miesiąc po miesiącu silniej odkładała się w wynikach zespołu.

Malijczyka nie ma. Zajęło ponad dwa sezony nim Busi zyskał nowego, efektywnego sojusznika.

Keita odszedł z klubu latem 2012*. Słabe wyczucie czasu, metryczki Iniesty i Xaviego osiągnęły właśnie 28 i 32 lata. Bliskie krycie w strefie środkowej boiska to ważny czynnik przewagi (lub słabości) w opartym na pressingu systemie obrony Pepa i Vilanovy. Z upływem lat krzepa już nie ta sama. Różnicę u obu barcelońskich magików w tym elemencie gry widać najlepiej przy porównaniu meczów z pierwszego i ostatniego sezonu Pepa.

Poza dodaniem roboty dojrzewającym Xaviemu i Inieście, brak takiego ogniwa jak Keita uwypuklił słabość kolejnych. Podczas sezonu 12/13 rywale Barçy skwapliwie wykorzystywali obniżone wzrostem Jordiego Alby boki obrony. Brak klasowego stopera w zapasie wielokrotnie mścił się wiosną 2013 (np. Real 26 II i 2 III; Bayern). Jeszcze częściej w następnym sezonie, że przypomnę tylko sprint Bale'a przez Bartrę.

Pozbawiona Keity Barça (choćby z ławki, co Guardiola stosował często w obliczu kłopotów w trakcie meczu lub fizycznie grających rywali) na dystansie sezonu Vilanovy i Roury systematycznie traciła kontrolę na przedpolu własnej bramki. Rozedrgało to grą bloku obronnego. Tej Barcelonie było łatwiej strzelić bramkę niż ekipie z lat 2008-2012. Miały to potwierdzić statystyki nadchodzących miesięcy i rezultaty kluczowych meczów w LM i Lidze.

Gwałtowne spotkanie się wszystkich wymienionych wątków miało moim zdaniem współdecydujący wpływ na rozczarowującą posuchę w gablocie Barçy w sezonach 2012/2013 i 2013/2014. Potencjał tej ekipy był większy niż Mistrzostwo i Supercopa, ale futbol to nie matematyka.

Pozbawiony wsparcia jakie wcześniej dawał Malijczyk i bez odpowiednich wzmocnień w składzie, słabł i Busquets. Wystawiony na ostrzał rywali i obserwatorów, gubił formę i gubił się. Ogrywano go łatwiej 1 na 1. Nie dawał pewności drużynie. Z czasem coraz mocniej przekładało się to na wyniki – nawet jeśli przyczyny umknęły nam z pola widzenia pod wpływem tuzina innych problemów sportowych i instytucjonalnych lat 2012-2014.

Sytuacji nie ratowały półśrodki ani decyzje obu następców Pepa – rotacje na tej pozycji stosowali z rzadka, a w decydujących meczach nigdy. W formie czy bez, grał Busquets. Zawodnik się męczył, drużyna dryfowała w otchłań defensywnej bezradności. Próby ustawienia środka pola w konfiguracji z dwoma DP (Martino próbował w tej roli Masche) prowadzone były rzadko i bez przekonania. Busquets marniał, w sezonie „Taty” był już głośno krytykowany jako jeden z symboli czasów, które minęły. Na forach i w edytorialach ostrożnie kwestionowano jego przyszłość w klubie.

Sprowadzony za Keitę Song nigdy nie otrzymał pozycji w zespole ani zaufania trenera jakimi cieszył się były gracz Sevilli. Mając za sobą najlepszy pod względem jakości i osiągnięć ofensywnych sezon w Arsenalu, został tu sprowadzony do zaszczytnej roli zapchajdziury. Podczas 2 lat na CN rozegrał 97 z 900 minut w fazie pucharowej LM i 122 z 1 350 w meczach z Realem i Atléti we wszystkich rozgrywkach. Poza jednym, Keita wystąpił we wszystkich finałach Pepa. Song zaliczył tylko półoficjalny Pucharu Katalonii, gdzie zresztą zanotował najlepszą akcję w barcelońskiej karierze. Poważniejszych szans mu nie dawano, co najlepiej podsumowuje karierę w Hiszpanii sprowadzonego za 19 milionów Kameruńczyka.

Ma swoją politykę Real, ma i Barcelona. Na natarczywie rozważane tu przeze mnie swego czasu ustawienie z doble pivote nie było wystarczającego przyzwolenia - czy to od będącego w tamtym okresie pod gradobiciem trudnych pytań Zarządu, czy też w głowach dwóch ambitnych trenerów chcących kontynuować dzieło Pepa.

Na przykładach Seydou i Songa widać, ile znaczy pozycja trenera! Pep dostał Keitę i swobodę we wprowadzeniu go do systemu gry. Vilanova z Martino jednego nie mieli, a drugiego nie dostali. Obowiązywało ustawienie 4-3-3 z jednym pomocnikiem defensywnym (Busquets), dwoma ofensywnymi (Xavi, Iniesta).

Swoją cegiełkę do zachowania gnijącej miesiącami stagnacji w barcelońskiej taktyce środka pola miały także histeryczne katalońskie media. W prognostyce sięgającej najdalej jutrzejszego wydania, reagowały paniczną krytyką na każdy eksperyment trenera wyglądający na zamach na święty w Katalonii „styl" ofensywnego 4-3-3… Podjęte przez Tito i Tatę próby funkcjonowały źle, to oczywiste! W FC Barcelonie dostosowanie się gracza do nowej pozycji trwa dłużej niż 2 mecze. Mediom nie starczyło wyobraźni by dać takim pomysłom więcej czasu. Władzom i trenerom zabrakło odwagi ciągnąć je dalej. W efekcie, obiecujące, choć oczywiście wymagające udoskonalenia, przepisy na ochronę zespołu w kluczowych meczach sezonu - wstydliwie schowano gdzieś do szafy. Nieużywane zarosły mchem i pajęczynami. Niestosowane - wystawiły Busiego i zespół na kanonadę klasowych rywali i gorzkie klęski.

Chory system utrzymywano dwa długie lata. Grę Barçy przejrzano na wylot. Innych rozwiązań nie było. Songa przyklejono do ławki. Busi osiągnął wiosną 2014 formę tak mi(z)erną, że kwalifikuje się do usunięcia z internetu.

Latem zeszłego roku nikt nie spodziewał się, że zmienią coś transfery. Barça nie zakupiła żadnego def. pomocnika. Jakby celowo dano wykazać się trenerowi.

Ten sam efekt - wzmocnienie przewagi Barçy w środku pola przez dopełnienie charakterystyki Busquetsa walecznym sercem i wytrzymałymi nogami - który PepTeamowi dawał Keita, Lucho osiągnął fortelem. Wprowadził do składu drugiego defensywnego pomocnika… w przebraniu. Pomocnika ofensywnego.

I o fortel chodziło. Z zabobonami publiczności bądź "łatkami" nadanymi przez media na zapas - rzadko można inaczej. Od pewnego momentu stało się dla mnie jasne, że żadne bivote jest tu niemożliwe! Nie w tym momencie, nie w przytoczonych wcześniej okolicznościach, no i nie w postaci dwóch graczy mających opinię, wizerunek pomocników defensywnych. Nie z trenerami bez marki jaką na ławce wyrobił sobie Pep.

Być może z czasem okazjonalne rozwiązanie z dwoma graczami defensywnymi w środku pola lepiej akceptowałyby stadion i prasa, gdyby nie zarzucono go wstydliwie po paru próbach. Władze i sztab szkoleniowy wolały nie podejmować ryzyka. Inna sprawa to tło gotowości do zmian. Za kadencji Vilanovy i Martino kibice i media nazbyt świeżo pamiętali oszałamiającą dominację PepTeamu aby odebranie jedenastce jednego gracza ofensywnego przyjąć z większym zrozumieniem. Porażki lat 2012-2014 stworzyły w całym barcelonismo klimat dużo większej przychylności wszelkim zmianom taktycznym niż jeszcze 2 lata temu.

Jestem przekonany, że Luisowi Enrique byłoby nieporównywalnie trudniej przyzwyczaić ludzi do Barçy tak regularnie korzystającą z kontrataku, długiej górnej piłki nad głowami pomocników i innych rozwiązań taktycznych, z których ekipa Pepa korzystała rzadko albo wcale.

W odrodzeniu się Busquetsa na przestrzeni tego sezonu nie widzę przypadku, a regułę. Barça osiąga lepsze wyniki, gdy w obowiązkach defensywnych nie zostawia się go zupełnie samego w strefie środkowej boiska. W powietrzu gra ośmieszająco jak na swój wzrost. Prędzej wyląduje nosem w trawie niż wygra główkę w środku pola. Ostatni strzał oddał w późnym średniowieczu. Stanowi widoczny przy stałych fragmentach gry obraz tezy, że "biali nie potrafią skakać", w pojedynkach fizycznych zagrożeniem jest umiarkowanym. Świetnie się ustawia i imponująco wyłuskuje piłki zaskoczonym rywalom spod nóg (znów odsyłam do finału z Juve), jest zwrotny, nie jest szybki. Z tych względów potrzebuje drugiego destruktora. Kiedyś był nim Keita, teraz znalazł go Busi w dzielącym swe obowiązki na ofensywę i defensywę z precyzją najdroższych procesorów szybkobiegającym Chorwacie.

Runda wiosenna przyniosła wyraźną poprawę defensywy kolektywnej zespołu i skuteczności indywidualnej Busquetsa. Z zespołu broniącego panicznie (runda jesienna z meczami przeciw RM i PSG na czele), Barça Lucho stała się ekipą skutecznie zabezpieczającą przedpole własnej bramki na całej szerokości boiska. Kluczowe w osiągnięciu tej przemiany i osiągnięciu niemal doskonałego balansu gry między morderczą ofensywą, a uszczelnieniem obrony wydają mi się dwa czynniki. Jakość gry defensywnej drużyny – skuteczność bloku obronnego, automatyzm w chronieniu newralgicznych przestrzeni (np. prawego boku defensywy przy stratach Alvesa), budowanie dominacji w środku pola – wzrosła gdy pod wpływem piłkarzy Lucho przestał na początku roku rotować co mecz i Ivan Rakitić stał się żelaznym członkiem wyjściowego składu. Drugą konsekwencją postawienia na Chorwata stał się tyleż wysoki, co stabilny poziom gry Busquetsa. Jego forma rosła wiosną z miesiąca na miesiąc. W meczu z Juve był doskonały.

Przywrócenie Barcelonie skutecznego Busquetsa uważam za kolejne z tak laudowanych dziś osiągnięć Luisa Enrique. Może pośrednie, może nie do końca zamierzone, osiągnięte jakby przy okazji ogólnej metamorfozy drużyny, ale równie co pozostałe znaczące dla płynności gry, wydajności w obronie i wpływu na wynik. A to główne czynniki sukcesu tego sezonu.

Lucho chciał do pomocy Rakiticia, nikogo innego. U boku byłego gracza Sevilli gwiazda Sergio znów świeci pełnym blaskiem.

Zero fauli w finale LM? Nie musiał. Nie było okazji... Kolejny raz w tym sezonie był znakomity we wszystkich aspektach swojej gry. Koncentracja, pewność gry, wydajność - wszystko na najwyższym poziomie. Polecam każdemu z Was obejrzenie tego meczu jeszcze raz - patrząc tylko na Busiego.

Barça Enrique umie atakować pięknie, z rozmachem. Co moim zdaniem ważniejsze dla końcowego bilansu trofeów, nauczyła się też bronić najlepiej od lat. W Rakiticiu nowy trener Barçy nie zyskał następcy Xaviego, ale odnalazł doskonałego partnera Busquetsowi. Czy o to chodziło? Nie mogę tego wiedzieć. Liczy się korzyść zespołu i uzyskany przez trenera znakomity balans między siłą ofensywną i zapewnieniem jednocześnie odpowiednich zasobów obronnych.

Każdy kto w tryplecie 2015 widzi tylko gole MNS nie zna się na piłce.

 

* W stylu Barçy, czyli za darmo. Miał jeszcze 2 lata kontraktu.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie jestem zwolennikiem takiego rozpisywania się na tematy które można by było napisać o wiele krócej lub napisać je zupełnie inaczej. Gadanie, że Busquets był słabszy niż dotychczas tylko dlatego, że nie miał partnera czy konkurencji na swojej pozycji jest nonsensem. Także nonsensem jest przypisywanie sukcesów z tego sezonu dobrej dyspozycji Busquetsa. Oczywiście nie ujmuje mu jakichkolwiek umiejętności, jest on chyba najwybitniejszym defensywnym pomocnikiem jakiego możemy dzisiaj oglądać, ale sukcesy tego sezonu są skutkiem nowych rozwiązań taktycznych spowodowanymi chociażby sprowadzeniem Suareza, nowego (albo raczej starego ale udoskonalonego) stylu gry, dobrej robocie sztabu szkoleniowego i świetnej formie każdego z zawodników. Szczerze przeczytałem połowę artykułu bo nie chciało mi się do końca czytać o tym samym. Jak coś co napisałem koliduje z drugą częścią artykułu której nie przeczytałem to mnie poprawcie.

Ten przypis:
"* W stylu Barçy, czyli za darmo. Miał jeszcze 2 lata kontraktu."
trzeba było dać od razu, po przecinkach lub w nawiasie. Tak jest totalnie nieczytelnie.
Jest tylko jeden odnośnik - w dodatku krótki.
Po co dawać go na koniec???!!!???

17 kwietnia - Pan Redaktor Challenger: Skuteczność napastników jedyną nadzieją Barcy.
Dzień dzisiejszy - Pan Ten Sam: Każdy kto w tryplecie 2015 widzi tylko gole MNS nie zna się na piłce.

Ups.....

"Każdy kto w tryplecie 2015 widzi tylko gole MNS nie zna się na piłce."
Jak można takim zdaniem kończyć artykuł?
Ktoś kto sprzedawał Leo pół roku temu też się na niej nie zna.

Mistrz !
Nigdy nie zapomnę jego bramki w ostatniej minucie

Busi cichy bohater potrafi skrasc widowisko na swój sposób :)

Świetny tekst :)
Dobrze choć że Busi już się tak nie reaktywuje :)
[Zobacz link: http://i.cr3ation.co.uk/dl/s1/gif/a095b62ba601cdf2e9b5ff3d0e9c8069_biscuitsshakey.gif]

Od dawien dawna DP nie sa wskazywani przez publike jako bohaterowie, jako Ci najwazniejsi w zespole co jest zawsze przykre dla danego zawodnika ktory urabia sie po lokcie czy po kolana a swiatla reflektorow zgarnie i tak napastnik. Tak to juz jest. Ale dla ludzi ktorzy pilka kopana interesuja sie ciut bardziej i nie jest ona tylko zabiciem czasu na dwie godziny w weekend, sa Oni graczami w pelni zaslugujacymi na miano najciezej pracujacych na boisku. I za to nalezy im sie uznanie i brawa na stojaco. Busquets jest fenomenalny i moze nigdy nie zdobedzie zlotej pilki, moze nigdy nie bedzie na okladce fify ;) ale w sercach kibicow bedzie zawsze i na zawsze.
Dla mnie osobiscie Sergio jest jednym z najlepszych DP w histori a rowno z nim na pudle postawil bym Makelele, Vieire, "PitBulla" Davidsa no i szalonego Gattuso

Visca El Barca !!!!

Czemu niby za Abidalem mamy tęsknić? Bo byl chory?

Ciekawe gdzie są dzieci takie jak destro co co go oddawaly za 40mln do psg

Arda, Sergio, Ivan - wydaje się, że to sposób na wzmocnienie obrony, ale równocześnie kolejna próba bardziej totalnej gry Barcelony - prawą stronę asekuruje Ivan, a teraz lewą Turan co sprawi, że Alba będzie mógł jeszcze bardziej angażować się w ofensywę.

Busi jest najmniej docenianym graczem , a moim zdaniem robi najcięższą robotę w całym zespole. Poprzedni sezon w jego wykonaniu był słaby nawet był stwierdził że tragiczny a na pewno najsłabszy w koszulce blaugrany od debiutu w pierwszej drużynie. Dowodami są wyniki dumy katalonii i reprezentacji Hiszpanii ... Sam Xavi mówił że wkur***** go to że Busi jest tak niedoceniany przez kibiców , i ma 100% prawdy jego zasług się nie widzi i nie pamięta bo nie widnieją na pomeczowej tablicy .

Cały felieton ciekawy, z niektórymi rzeczami się zgadzam, z innymi zupełnie nie. Masz manierę wskazywania na okres 2012-2014 jako totalne nieudany okres, mimo że w tym czasie z trenerem "na terapii" zdobyliśmy rekordowe 100 punktów w lidze i mistrzostwo, do tego w tym okresie był puchar i superpuchar Hiszpanii. Był to słabszy okres na przestrzeni ostatnich 10 lat, ale nie najsłabszy. Z dotkliwych porażek była tylko ta z Bayernem, w ubiegłym sezonie straciliśmy mistrzostwo w ostatnim meczu na rzecz Atletico a szczęście było blisko wystarczyłoby aby sędzia uznał prawidłowego gola Messiego. Z rolą Rakiticia nie do końca się zgadzam a szczególnie że głównie łata dziury po Alvesie (mecze z Realem pokazały że to druga strona boiska potrzebuje łatania), rakitic mimo że po drugiej stronie jest Iniesta łata również drugą strone co było widać po fatalnym występie Alby w finale z Juve. Po prawej stronie raczej zdarza mu się grac niżej od Alvesa, co daje optycznie wrażenie jego asekuracji, ale nie gra wtedy przy linii bocznej, ale bliżej środka boiska. Dodatkowo najlepsze mecze Rakiticia to te które pokazywał się w ofensywie a nie jako drugi pivote.
Ale fajny tekst :-)

Off topic: Casillas ma jednak przejść do FC Porto ale nie chce żadnego pożegnania z fanami :DD piękna robota Real! doprowadzają do znakomitych relacji zawodnik-kibic, szczególnie w tej sytuacji to legenda klubu. Z resztą podobnie było z Raulem. Dopiero po 2 latach go pożegnali. Śmiech na sali

Jak to nikt za Keitą nie tęskni? Megaa zawodnik.

A nawiązując do postawy Chorwata w minionym sezonie-w tym nadchodzącym będzie jeszcze lepiej obeznany z naszym stylem,już w pełni wkomponowany w drużynę. Plus Suarez,który wreszcie odbędzie z zespołem pełny presezon bez żadnych zakłoceń. O ile dopisze nam szczęście i omijać nas będą kontuzje tak,jak w zeszłym sezonie (nie oszukujmy się,pofarciło się nam pod tym względem,w odróżnieniu od takiego np. Realu)-to obrona przynajmniej 2/3 tytułów trypletu staje się całkiem prawdopodobna.

Busquets to ostatnio mój ulubiony zawodnik.Śmiem twierdzić,że Barca nie wygrałaby bez niego trypletu.Jest tak samo ważny i decydujący jak Leo.

Koncepcja dobra, ale trochę przesadzone wnioski. Busquets jest na pewno świetnym i bardzo pasującym do Barcelony pomocnikiem, ale nie aż tak kluczowym, jak tutaj. Jego gra daje najwięcej, kiedy potrafi dobrze kryć i przecinać podania, ale nie on jeden to potrafi. Jego rola zdefiniowana jest taktyką, ale gdyby trochę inaczej ustawić zespół, mógłby grać ktoś inny. Zobaczmy, jak ważny potrafił być Keita, który przecież był innym typem zawodnika. Powrót Busquetsa oczywiście może być bardzo ważny, ale to trochę przykre, że jego forma zależy od tego, kto obok niego gra. Oby ta myśl mimo wszystko nie okazała się prawdziwa, bo o ile oczywistym jest, że zespół pełniejszy lepiej funkcjonuje, to czy w takim razie przy bardziej leniwej, gorszej grze Rakiticia, Busquets też wypadałby gorzej? Jego forma była bardzo równa i oby to utrzymało się też z Turanem na boisku. Poza tym, mimo wszystko nie nazwałbym Rakiticia przebranym defensywnym. On po prostu ubezpieczał Alvesa, co powinien robić Iniesta po stronie Alby i co robił Busquets w przypadku wypadów Pique czy Mascherano. No nic, zobaczymy czy to wszystko się potwierdzi w najbliższym sezonie.

Jest to genialny defensywny pomocnik. Pamiętam w trakcie sezonu nie pamiętam kiedy to było chyba gdzieś tak na początku lub lekko potem Busi nie był w formie i wielu chciało go sprzedać - sam nawet byłem za jego sprzedażą... Gdyby tak się stało Barcelona popełniłaby fatalny w skutkach błąd.

świetny artykuł !!!

Busi jest najlepszym Defensywnym pomocnikiem na świecie i tyle :)

Czytajcie wszyscy wyrzucający Busiego ze składu przed sezonem i w jego pierwszej połowie.

* Song też odejdzie w stylu "Barcy" jak Keita.

Uwielbiam patrzeć na jego grę, widać w niej taką swobodę i lekkość...

Busi is Back !

I właśnie dlatego do Barcelony przyszedł Arda. Jeżeli Turek będzie grał w pierwszym składzie będzie pełnił bardzo podobną rolę do tej jaką ma Chorwat, tyle, że po lewej stronie boiska. Rakitić w kluczowych momentach nie był tylko środkowym pomocnikiem, w razie potrzeby schodził do prawej obrony lub prawego skrzydła. Każdy kibic kocha Iniestę, ale on nie jest w stanie dać w obronie tyle ile dadzą Rakitić i Turan, ale czy to źle? Wręcz przeciwnie, bo teraz Lucho będzie miał nie tylko plan B, ale też C i może nawet D...

No Busi wrócił do swojej właściwej dyspozycji, żeby tylko jeszcze nie kiwał się pod własnym polem karnym to byłby ideałem- wzorem do naśladowania przez kolejną dekadę.


Busi bez gola i asysty ze świetną grą w finale w Berlinie - Jeden z bohaterów w Barcelonie :)

Messi bez gola i asysty z bardzo dobrą grą w finale CA - "wróg publiczny" w Argentynie....

Może gdyby Martino lub Tito zaufali by Songowi i stawiali by na niego częściej, byłby bardzo solidnym zmiennikiem dla Busquetsa, tak jak Keita kiedyś.

Redakcja szybko się obudziła

Jeden z ojców sukcesów, jakie Barcelona osiągnęła w tym sezonie. Oby w następnym dalej trzymał taki poziom, a drużyna jako kolektyw będzie mogła śmiało powalczyć o obronę tytułu Ligi Mistrzów.