Okiem Kibica. Trofeum Gampera z trybun Camp Nou

Flo

14 sierpnia 2015, 13:55

własne

34 komentarze

O meczu towarzyskim FC Barcelony z AS Romą o trofeum Joana Gampera dowiedziałem się przed wyjazdem na wakacje do Barcelony. Interesowałem się grą FC Barcelony od momentu poznania mojego przyjaciela, który jest wiernym fanem tej drużyny. Zaraził mnie on tą sympatią i zacząłem śledzić ich losy, w miarę regularnie oglądając mecze

Zainteresowala mnie wiadomość o tym, że podczas wcześniej zaplanowanych przeze mnie wakacji odbędzie się mecz. Ucieszyłem się, że będę mógł zabrać na to wydarzenie swoją dziewczynę, ponieważ był to ciekawy pomysł na randkę. Wiedziałem, że nawet dla takiej amatorki piłki nożnej będzie to także dobra zabawa.

Wyszliśmy z domu za późno i praktycznie biegliśmy na stadion. Ominęło nas oficjalne przedstawianie piłkarzy Barcelony przy zgaszonych światłach. Oboje ubrani w koszulki drużyny FC Barcelona dotarliśmy na Camp Nou. Stadion był przepełniony tłumem kibiców ubranych w takie same stroje jak nasze.

Po znalezieniu swoich miejsc na trybunach, usiedliśmy i w tym samym momencie mecz się zaczął. Obserwowaliśmy, jak Messi pierwszym podaniem do Neymara rozpoczął grę. W czujnym śledzeniu meczu przeszkadzała mi przez chwilę dziewczyna, która uwieczniała "momenty". Jednak dzięki temu mamy teraz niepowtarzalne pamiątki z tego wieczoru.

Na stadionie panowała absolutna cisza, ludzie w skupieniu oglądali przebieg meczu, nie komentując niczego miedzy sobą. Kiedy ktoś sie odezwał, od razu skupiał na sobie uwagę poirytowanych sąsiadów. Raz na jakis czas ciszę przerywała fala tworzona przez widzów, która okrążała boisko dwa do trzech razy. Zauważalne były emocje kibiców w sytuacjach zagrożenia którejś z drużyn. Szczególne wzburzenie zaobserwować można było przy golach strzelanych przez zawodników Barcelony (bo tylko takie miały miejsce): Neymar  w 26 min., 41. minuta - Leo Messi, Ivan Rakitić w 69. minucie. Niesamowity gol z 30 metrów!

Byliśmy pod wrażeniem ekspresji gry piłkarzy światowego formatu, atmosfery na stadionie, która bardzo się udzielala, jak i samego stadionu. Było to niepowtarzalne przeżycie nawet dla osoby, która zupełnie nie interesuje sie piłką nożną, tak jak moja dziewczyna.

Zabawny okazał się powrót z meczu, bowiem nie było szansy dostać sie do autobusów (ktore kursowały rzadko), taksówek raptem też nie było widać. Musieliśmy bardzo długo iść pieszo, co było dość zabawne, zważywszy na maszerujący dookoła tłum kibiców.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Na Camp Nou jest piknik . Nie ma żadnego zorganizowanego dopingu.WSTYD

Też byłem na tym meczu i atmosfera w pierwszej połowie była mega . Ogólnie różnica między meczem na żywo a w tv jest ogromna . W drugiej już nie było takiego dopingu ale ta bomba Rakiety wszystkich obudziła i znowu te meksykańskie gale i śpiewy.

Randka na Camp Nou dobreee :D

Widok z gory jest tragiczny, jednak klimat jest niepowtarzalny. Jak sie patrzy na to z gory to ma sie wrazenie ze siedzi sie na jakims wielkim koloseum a na boisku biegaja gladiatorzy. Piekny stadion i piekne momenty na Camp Nou. Ja juz siedzialem za lawka rezerwowych, na samym srodku samego srodka i wlasnie tak wysoko jak na ostatnim zdjeciu. Mecz sie oglada zupelnie inaczej jak w Tv, wszystko jest tak jak by w spowolonionym tempie. Wybiore sie na wiosne z pewnoscia, gdyby nie moja marudna kobieta to pewnie bym czesciej latal na spotkania 3-6 razy w ciagu sezonu.

Fantastycznie!!!! Wspaniale!!! też tak chce :(

Usta do lodzika jak nic

Składnia trochę na poziomie gimnazjum

Do autora tekstu.

"Na stadionie panowała absolutna cisza, ludzie w skupieniu oglądali przebieg meczu, nie komentując niczego miedzy sobą. Kiedy ktoś sie odezwał, od razu skupiał na sobie uwagę poirytowanych sąsiadów."

a kilka linijek dalej:
"Byliśmy pod wrażeniem (...) atmosfery na stadionie, która bardzo się udzielała"

To ta atmosfera opisana w pierwszym cytacie?

Randka na Camp Nou? Byłabym przeszczęśliwa :D

konto usunięte

[Zobacz link: https://pbs.twimg.com/media/CMShe-yWoAAFv2X.jpg] w Gruzji teżbyło ciekawie, na zdj. kibice Realu :D

Dosyć dziwny artykuł ;P

na ostatnim zdjęciu gość w niebeskiej koszulce stracił głowę dla Barcy :)

Ależ piękne usta :D

Moim marzeniem jest kiedyś oglądnąć Barcy mecz prosto z Camp Nou. Może się spełni ;)

Przypomina mi się mój powrót z Parc des Princes po wygranym meczu w 1/4 LM ze znajomym przez cały Paryż do dzielnicy, w której mieszkaliśmy :) Ubrani w koszulki Barcelony (oprócz tego mój kolega miał charakterystyczną czapkę z "blaugranowymi" kolcami i ogonem) przyciągaliśmy spojrzenia Paryżan, jednak żaden z nich nie był wobec nas agresywny, a niektórzy nawet gratulowali nam wygranego spotkania. Koniec końców, powrót do naszej dzielnicy zajął nam około 4 godzin :)

Fajna historia :)