W ciszy stadionu. Mini-kryzys na koniec roku

Challenger

14 grudnia 2015, 11:22

47 komentarzy

W ubiegłym sezonie po XV kolejce FC Barcelona miała 7 straconych goli. W tej kampanii ma piętnaście. Drużyna przywiozła czyste konto z Bernabéu. Przed rokiem dała tam sobie wbić trzy. Podopieczni Lucho tracą dziś gole ze słabszymi rywalami.

Wyjazdy do Bilbao i na Calderón, przekonujące zwycięstwo z Villarreal, wreszcie Bernabéu – w trakcie sezonu cieszyliśmy się gdy Barça zaliczała kolejne wysokie przeszkody ligowego terminarza. Nikt nie przewidział, że po nich podopieczni Enrique banalnie potkną się ze schodów (Valencia) i zaraz potem wygrzmocą na prostej drodze (Deportivo).

Szanuję klasę Valencii, to historycznie zawsze niewygodny rywal, ale przebieg, układ meczu był jaki widzieliśmy. W przypadku Deportivo punkty zostały stracone w monumentalnie frajerski sposób. Jako żywo przypomniała się Barça ze schyłkowego okresu Rijkaarda. A to nie jest komplement.

Ekipa grająca tak jak Barcelona w sobotę nie zasługuje ani na zwycięstwo w pojedynczym meczu, ani na mistrzostwo. Trzeba wziąć się do roboty. To moment sezonu gdy czasu na poprawę coraz mniej.

Obrona Barcelony jest słaba

Ostatnie wyniki uwypukliły widoczną cały sezon słabość obrony. W listopadzie poprawiła krycie, zacieśniła szyki i wyglądało to świetnie nie tylko w statystykach. Od kilku meczów Barça przypomina znów ekipę zdolną stracić cztery gole w jednym meczu i pozwolić innym na znacznie więcej niż wskazuje końcowy wynik. Przyczyna zdaje się leżeć w sferze mentalnej.

W Lidze Mistrzów piłkarze Lucho utrzymali czyste konto tylko przeciwko BATE. Przez siedem starć ligowych, od III do IX kolejki, tracili gola w każdym meczu. Defensywę mistrzów Hiszpanii zdobyło Levante, Las Palmas, Rayo i Eibar. W kolejnych siedmiu meczach we wszystkich rozgrywkach Blaugrana straciła łącznie 1 bramkę. Przyznacie, chimeryczne to dokonania.

Jak byśmy mówili o dwóch różnych zespołach. Coś w tym jest. Chodzi o koncentrację. Głównym problemem, prawdziwą zmorą defensywy w tym sezonie są błędy indywidualne. Obrona Barçy potrafi spisywać się znakomicie jako całość, ale indywidualnie jest dziś zwyczajnie słaba. Spośród czterech zawodników tej formacji któryś należy do światowej czołówki na swojej pozycji? Nie sądzę.

Mascherano jest niski jak na stopera i coraz częściej brakuje mu szybkości. Forma Piqué jest stabilna jak wykres sinusoidy. Styl gry bocznych obrońców nie zawsze pozwala im wrócić na czas pod własne pole karne, a do tego przepchnięcie Alby będzie wyzwaniem tylko dla kogoś wzrostu Valbueny. Busquets wciąż gra za dużo, przemęczony lub rozkojarzony popełnia błędy. Takie jak z Deportivo.

Chcę powiedzieć, że gdy masz defensywę złożoną z graczy, którzy – z różnych względów – nie prezentują indywidualnie oszałamiającej formy, potrzebujesz ich maksymalnej koncentracji, aby byli skuteczni jako grupa. Inaczej w razie chwilowego rozluźnienia lub zlekceważenia przeciwnika, momentalnie dochodzi do sytuacji zagrożenia wyniku.

Było tak we wspomnianych meczach z Valencią, Bayerem i Deportivo. Schemat ten w ogromnym stopniu odpowiada też za wysoki licznik 15 straconych goli w lidze. System gry Barçy w oczywisty sposób potęguje to, jak kosztowne są wpadki zawodników defensywnych. Ofensywna orientacja całego zespołu z odziedziczoną po Guardioli wysoko ustawioną linią obrony oznaczają duże kłopoty za każdym razem gdy coś pójdzie nie tak. Tworząc dwie okazje bramkowe w całym meczu – rywal zdobywa dwa gole.

Powyższa charakterystyka w moim odczuciu wyjaśnia też, czemu obrona Barçy jest nieskuteczna z niżej notowanymi rywalami (obecna seria remisów i różne inne okazje), a gra wyraźnie lepiej w meczach dużego kalibru (Atlético, Real, Villarreal). Podobnie jak „wyłączenie się” w końcówce meczu to rzecz leżąca w głowach, którą muszą dopracować trenerzy. Kwestia mobilizacji, skupienia, uwagi.

Sądząc po słowach Busquetsa, w drużynie widzą problem. Choć tyle dobrze. To czas się nim zająć.

Forma obrony odzwierciedleniem postawy zespołu

Wzmożona w ostatnich tygodniach słabość obrony stanowi w jakimś sensie odbicie ogólnej słabości zespołu. Rewelacyjny, najlepszy na świecie atak ma dziś za plecami słabą defensywę i naprawdę przeciętną pomoc. Iniesta nigdy nie był strzelcem wyborowym, ale od długich miesięcy oszczędza też na asystach. Z Rakiticiem grają osobne mecze. Wyprowadzają akcje ofensywne na różne sposoby i praktycznie ze sobą nie współpracują. Statystyki ich wzajemnych zagrań (i tak zawyżone prozą podań na własnej połowie) dowodzą, jak wielką rzadkość stanowi w przypadku tej dwójki wspólne wyjście z akcją. Czasami się zastanawiam czy wiedzą, że grają w tej samej drużynie.

Z biegiem lat swojego arsenału środków na krzywdzenie rywala nie poszerzył Sergio Busquets. Trudno powiedzieć aby rozwinął się jako piłkarz przez te wszystkie lata. Robi to samo, co robił 6 lat temu – oczywiście lepiej, ale nie „więcej” ani „inaczej”. Strzał z dystansu albo rozrywająca obronę w klinczowym momencie meczu szarża w typie dawnego Touré – tego od Busiego nie uświadczymy.

Styl gry Messiego postąpił zaś w taki sposób, że częściej zdarza mu się tracić piłki w newralgicznych punktach boiska. Odnoszę czasem wrażenie, że niektórzy kibice są tak zapatrzeni w swoich idoli, że ślepną na ich oczywiste mankamenty lub niedoskonałości. Stagnacja – czy może wtórność? – w jaką wpadła barcelońska pomoc, wymiernie przyczynia się do problemów barcelońskiej defensywy.

W tym sensie świeżość z jaką do barcelońskiego składu wpadnie Arda Turan, poza iskrą w ataku może okazać się zbawcza dla płynności gry całego zespołu i pośrednio przyczynić do renesansu w obronie.

Niezależnie od konieczności poprawy gry indywidualnej i kolektywnej najbliżej bramki, pole karne Barçy znów będzie fortecą tylko gdy polepszy się cały zespół. Drużyna będzie rzadziej wystawiona na błędy obrońców, jeśli da im mniej okazji. By to osiągnąć, pomocnicy muszą lepiej pilnowali piłki niż w ostatnich meczach, a napastnicy używać jej skuteczniej.

Wysoka koncentracja przyda się na teraz i na później

Mniej niż dwa tygodnie temu środowisko FC Barcelony przeżywało prawdziwą sielankę. Rezerwowy skład uczcił awans w Pucharze Króla sześcioma golami, mecz z Sociedad zakończył się popisem zespołu. Trafiło całe MNS. Zespół zamknął trudny czterotygodniowy okres bilansem 26-2, mając na rozkładzie Real, Villarreal i Romę. Można się było spodziewać, że po takiej serii przyjdzie kiedyś kryzys. Może za miesiąc, może za dwa... Nastąpił przy pierwszej okazji, w kolejny weekend. Co dowodzi, że odporność tej Barcelony jest krucha. A droga od wielkości do przeciętności, przynajmniej w obronie – krótka.

Wypracowana w ciężkim boju na Bernabéu przewaga 4 punktów nad drugim zespołem w tabeli byłaby czymś wspaniałym na początek tradycyjnie sprawiającego Barçy problemy okresu styczeń-luty. Już nie będzie. Zamiast tego sezon ligowy zaczyna się praktycznie od nowa i o punkty trzeba się bić jak by to była ostatnia kolejka. Kluczem do wszystkiego będzie właściwa mobilizacja. Wyższa niż w tych 3 meczach.

Jeśli uwzględnić potrzebę okiełznania chaosu przed swoją bramką, doprowadzenia do porządku stoperów, zgrania się nowych zawodników i wypracowania wysokiej formy całego zespołu na decydującą o najważniejszych tytułach wiosnę – restart wyścigu o mistrzostwo wcale nie musi być złą wiadomością. Nic nie dopinguje sportowca skuteczniej niż siedząca na plecach grupa pościgowa.

  

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Co za bzdury. Co za brednie, banialuki, dyrdymały. Co za pisarska błazenada, argumentacyjna lichwa, kanonada pierdół i kompromitacji. Co za hocki-klocki, ecie pecie, tere-fere i morele jego mać. Barcelona nie ma obrońców na najwyższym poziomie! Mascherano jest za niski! Rakitic i Iniesta nie wiedzą chyba, że grają w tej samej drużynie, bo (UWAGA!) - w różny sposób wyprowadzają piłkę! A ten Busquets to od pół dekady nie zrobił nic a nic postępu, tylko lepiej wykonuje swoją rolę, więc Pan Redaktor pyta - co to ma do ciężkiej dżumy niby znaczyć?!! A ja się Pana Redaktora pytam, czy on w szacownym stanie własnego oświecenia znajduje w ciszę zapadnięcia możność, gdyż stadion dookoła gdy wypocin Pańskich słucha, gwizdać musi, buczeć i tupotać... A to ani przyjemne, ani mało już zabawne, za to straszno czerstwe i niehigieniczne.

Z całym szacunkiem,ale dla mnie to zwykłe "bla,bla,bla",szukanie dziury w całym. Oczywiście strata punktów w TEN SPOSÓB boli,ale czy to jest powód,żeby nazywać to kryzysem? Nawet mini kryzysem? Moim zdaniem nie. Jeżeli w tym okresie sezonu wszystko byłoby idealnie to pewnie końcówka sezonu taka by nie była. Jeżeli mają się zdarzyć takie wpadki a w przeciągu całego sezonu muszą się wydarzyć to dobrze,że teraz. Patrząc na terminarz wszystkie najtrudniejsze wyjazdy mamy za sobą może poza Power8 Stadium i El Madrigal gdzie zawsze jest ciężko. Na pewno jest to bardzo sprzyjająca sytuacja i droga do mistrzostwa jest łatwiejsza niż Realu czy Atletico,które teraz ma świetny okres.

Ja bym tego nie nazwał kryzysem. Nawet mini. Najlepsi miewają spadki, w tym wypadku Barcelona zremisowała 3 mecze - czy to takie straszne? Osobiście uważam, że nie. Barca w ostatnich 2 meczach mogła "pogrzebać" przeciwnika w pierwszych 20-25 minutach, brakowało skuteczności. To nie jest Chelsea, gdzie piłkarze nie wiedzą co mają grać - tu jest styl, koncepcja, wizja gry i ona działa. Działa ogół, kuleją detale. Wszystko da się naprawić, a wraz z przyjściem El Leonidasa i La Vidal'a będzie to znacznie prostsze :)

Autor wpisuje się w retorykę większości kibiców.

Jest to ta sama obrona, która w poprzednim sezonie wygrała potrójną koronę. Nie jest słabsza, bo ma jeszcze doświadczonego Vermaelena.

Problemem nie są pojedynczy gracze, tylko kolektyw. Mecze z Depor, czy Valencia mogły już być wygrane w pierwszych połowach.

Problemem są kontuzje i krótka ławka. Munir i Sandro to tylko statyści, nie dają drużynie nic, LE mimo tego że Masche na stoperze gra słabo to na niego tam stawia. Co za tym idzie Busquets nie ma zmiennika. Mascherano mógłby dostać kilka meczów Busiego, a na stoperze ma kto grać.

Atak nie ma zmiennika i musi przez to cała drużyna grać do końca meczu na szpilkach. Pomoc zdziesiątkowana cały czas przez kontuzje i cierpi cała drużyna. Alba też nie ma zmiennika, Alves również, bo Adriano gra bardzo słabo.

Według mnie Lucho powinien też zmienić podejście do niektórych zawodników. Mathieu już nie powinien grać na LO, Masche znacznie częściej musi grać w pomocy, a Bartra musi dostać kredyt zaufania w trudniejszych meczach.

Reasumując: Barca ma dobry skład, tylko nie posiada na niektórych pozycjach wystarczająco dobrych zmienników. Zaraz przychodzi Arda z Vidalem, więc będzie dużo lepiej.

Autor ma rację przede wszystkim w tym że wszytko siedzi w ich głowach. Nie wiem czy się zemną zgodzicie ale widać to już od kilku sezonów, że jest problem z mobilizacją, tym że brakuje im w pewnym sensie wyzwań. Jakby nie było wygrali już wszystko, kilkukrotnie, zapisali się/czy stale zapisują w kartach historii jako najlepszy team, rekordy itd. itp.
Mają świadomość że w pewnym sensie wszyscy się nad nimi "rozpływają w zachwytach" i to czasem gubi. Np. ostatnie mecze z Valencią i Deportivo, gdzie właśnie brakuję tej mobilizacji, walki, koncentracji itd.
Mi się czasem wydaje że oni każdy mecz powinni grać/traktować jakby grali z Realem bo tylko taki rywal jest w stanie w pełni ich zmobilizować do tego aby dać z siebie max, i efekt jest odrazu widoczny w postaci 0:4 właśnie z Realem czy "rozjechanie" Romy.
W tym momencie duże pole do popisu mają oczywiście trenerzy aby dotrzeć do nich na tyle aby dawali maxa z rywalem każdego pokroju, nieważne czy to będzie Real, cza akurat ostatnie w tabeli Levante. I jeśli to się uda ustabilzować na wysokim poziomie to sądzę że będą na szczycie przez bardzo długi czas.

Barcelina gra w tym sezonie średnio, ale ratuje ją benitez :( Uważajcie na Atleti bo Cholo się nie będzie cackał i zabierze wam majtra :)

Ostatnie zdjęcie bardzo dobrze podsumowuje rozterki piłkarzy. Niby robią to samo, ale gorzej, mniej skuteczniej, mniej zespołowo, jakby samo się miało wydarzyć/wygrać.

Tak to jest jak się nie wzmacnia solidnymi transferami obrony tylko kupuje takiego np. Mathieu, Verma mało co gra bo kontuzje, Adriano to już nie nadaje się na Barce i jak przyjdzie grać na zmiennika to wiemy jak to wygląda. Mam nadzieję że klub zainteresuje się tez formacją obronną bo ta leży i kwiczy.

Nie rozumiem niektórych z was, którzy nie dostrzegają tego o czym pisał autor artykułu tj. mini kryzysu. Tutaj nie chodzi tylko o 3 ostatnie mecze lecz sposób gry i podejścia do meczów przez poszczególnych zawodników.
I nie ważne czy nazwiemy obecną jakość gry kryzysem czy jakoś inaczej. Bezsprzecznie prawie 3/4 drużyny gra gorzej niż na wiosnę.
Bramkarze obecnie grają na dobrym poziomie, Neymar lepiej, Suarez na porównywalnym poziomie. Messi po powrocie nieco gorzej (ale od czasu powrotu zagrał jedynie 3 mecze, przy czym i przed kontuzją można było zaobserwować, że to nie ten Leo co na wiosnę). Obrona jako całość gra dużo gorzej stąd też zdecydowanie większa liczba straconych bramek. Jeżeli chodzi o Alvesa to słusznie komentator meczu powiedział, że jego dni w Barcelonie są policzone (chociaż z drugiej strony on akurat w trudnych meczach gra nieźle). Alba niestety zatrzymał się w rozwoju. Brak konkurencji powoduje, że coraz mniejsza korzyść jest z tego piłkarza w ofensywie, a w obronie gubi się, a do tego jest zbyt pobudliwy. Mathieu, Bartra, Vermalen? No cóż to chyba jednak nie zawodnicy na poziomie potrzeb Barcelony. Pique gra w kratkę ale i tak jest ostoją obrony. Pomoc. Słusznie zauważył autor, że Busquets nie poszerzył swoich umiejętności, zwłaszcza jeżeli chodzi o strzały z dystansu oraz grę głową. Rakitić - nic dodać to tego co napisał autor - jego współpraca z Inestą nie istnieje, a do tego mało podejmuje decyzji co do kreowania gry. W zasadzie jest on drugim DP. Moim zdaniem już lepszym od niego jest S.Roberto. O Munirze i Sandro szkoda pisać.

Lepiej mieć spadek formy teraz niż pod koniec sezonu ;)

"Spośród czterech zawodników tej formacji któryś należy do światowej czołówki na swojej pozycji? Nie sądzę."
Nie zgadzam się, mimo podania dość trafnych wyjaśnień niżej.
Jak najbardziej do czołówki należy Pique oraz Alba. Wiadomo że nie są cały czas w formie, ale absolutnie są to topy na swoich pozycjach.

Myślę, że nie ma co bronić Barcy. Takie Atletico jak już ma ten wynik 2:0 to nie daje sobie strzelić 2 bramek. Zagraliśmy frajersko w obronie i tyle. Gracze byli już myślami gdzie indziej. Mam nadzieję, że LE zrobił im rozpierdziuchę w szatni i się chłopaki ogarną.

Wydaje mi się, że autor nieco przesadza ze słowem "kryzys", nawet jeśli jest ono okraszone przedrostkiem "mini". Kryzys to mieliśmy mniej więcej rok temu kiedy poza niepokojącymi wynikami mieliśmy także słabą grę ogólnie jako drużyny, można było wtedy odnieść wrażenie że w sumie to nie wiemy dokąd ta drużyna zmierza bo prawie nic się nie trzymało kupy. Teraz straciliśmy głupio 4 punkty, to fakt - ale w mojej opinii 95% winy leży po stronie utraty koncentracji, co jest błędem względnie łatwym do naprawienia (oby!). Myślę, że nasi piłkarze dostali z Valencią i zwłaszcza z Deportivo 2 bolesne lekcje przypominające im o tym, że na sukces pracuje się do ostatniej minuty.

Spokojnie, ja uważam że ta drużyna jest w stanie nadal wygrać wszystko, trzeba tylko poprawić mankamenty które są opisane w artykule. Mam zupełnie inne odczucia niż np. w sezonie Taty Martino, gdzie od stycznia cała gra leżała źle na poziomie taktycznym a nie indywidualnym, i np. w sześciu meczach z Atletico nie wygraliśmy żadnego z nich strzelając zaledwie 3 gole, że już nie wspomnę o tych koszmarnych męczarniach na boiskach Granad czy innych Valladolidów. Teraz wiem, że pewne aspekty wymagają poprawy, ale gdy przyjdą bardzo ważne mecze to Barca stanie na wysokości zadania :)

Pamietajmy ze zawsze był kryzys. Dawniej był na przełomie stycznia i lutego. Teraz mamy pod koniec roku. W zeszłym sezonie było tak samo. Mam wrażenie że każde potknięcie jakie milelismy na przełomie dwóch tygodni było wliczone.

Nie ma kryzysu, tylko Messi jest bez formy, a Neymar złapał kontuzje i nie było komu robić zamieszania. Spokojnie. Zresztą idą najgorsze dla Barcelony miesiace styczeń i luty. Jak to przetrwają będzie dobrze :D

konto usunięte

O Matko! Po kilku remisach gdzie Barca dalej utrzymuje fotel lidera już pisze się o mini-kryzysnie. Co to będzie gdy Barca przegra jakiś mecz? Albo co gorsza gdy Atletico wyprzedzi w tabeli! Apokalipsa, koniec świata, woja światowa, topnienie lodowców, spadające meteoryty, tsunami, PiS, efekt cieplarniany,... To wszystko nic przy porażce Barcy.

Nie zawsze jest możliwe by było idealnie. Lepiej teraz niż później

sezonie po XV kolejce - przyczepiam się do takiej pisowni, bo zaraz będzie, że Suarez ma na koncie XIX bramek. Trzymajmy się schematów.

Powiem tak, dobrym rozwiązaniem do tego rodzaju analiz byłoby to o czym rozmawiałem w zeszłym roku z Robertinho. Chciałem wtedy pisać artykuły analizujące kwestie bramek czy to straconych czy strzelonych po meczach Barcelony czy to zasługa zagrań indywidualnych, wyuczonych zagrywek, czy to błędy indywidualne, zespołowe, kwestie błędów taktycznych itd...
Jakbym dostał zielone światło to mógłbym coś takiego robić.

Przydałby się stoper klasy światowej - np. Laporte w okienku. Pewnie wydamy 40-45 mln ale to inwestycja na lata

Artykuł ciekawy, ale trochę przeinterpretowana opinia autora, zbyt ostre wnioski po dwóch małych wpadkach, trzeba być samokrytycznym, ale wyniki przy zakazie transferowym są i tak znakomite, spodziewałem się, że z zespołem będzie dużo gorzej, szczególnie po kontuzji Leo, w dalszym ciągu, mimo ostatnich dwóch wpadek jest bardzo dobrze, lepiej niż można było się spodziewać przy takiej genialnej ławce