W ciszy stadionu. Długi język Gerarda Piqué, brak dystansu dookoła

Challenger

29 grudnia 2015, 15:15

128 komentarzy

Gerard Piqué robi prostą rzecz. Wchodzi na Twittera i mówi „Tańczcie”. Po czym obserwuje efekt.

Prosto wydawać sądy o słowach Katalończyka. Z klawiaturą pod ręką, każdy jest dziś ekspertem od moralności. Wiem tylko, że robi się śmiesznie gdy najgłośniej o motcie Barçy wypowiadają się jej przeciwnicy.

Czy to zabawa czyimś kosztem? Tanie prowokacje? Arogancja? Wszystko po trochu i jeszcze więcej. Każdy ma własne zdanie na temat osób zachowujących się w ten sposób. Motywy? Trudno je rozstrzygać, nie siedzę w jego głowie. Sądzę przede wszystkim, że to co napisał ostatnio i powiedział Piqué najbardziej świadczy o nim. Odzew globalny odzwierciedla kondycję prących do koryta mediów bardziej niż upadek obyczajów w katalońskim klubie. Jak reakcje z drugiej strony świadczą o rycerzach i instytucji Realu Madryt?

Trudno mi ganić piłkarza Barçy za jego wybryki nie tylko dlatego, że to byłoby krótkowzroczne i pozbawione kontekstu przy historii najnowszej rywalizacji barcelońsko-madryckiej. Też byłem ciekaw (co na pewno świadczy o mnie niegodziwie) jak do jego prostackich zaczepek odniosą się w Madrycie. Zamiast odeprzeć tanie wycieczki osobiste o mało wyszukanej formie szlachetną wyniosłością i „usadzić” młodego z klasą – zareagowano gwałtownie i na zbliżonym poziomie.

Prawdziwe „winy” FC Barcelony

W klubie z Camp Nou Piqué jest tylko piłkarzem. Nie należy nawet do kwartetu kapitanów. Jest medialny z wiadomych względów, ale aż taki rezonans na Bernabéu? Skoro do wypowiedzi jednego „komedianta” odniósł się pierwszy kapitan Realu, inni piłkarze (Ramos, Arbeloa, CR7, Nacho), prezes, trener, dyrektor, czołowi aktywiści madryckiej prasy, byli zawodnicy, no i cała masa fanów – to na moje coś tu kogoś boli.

Faktyczną zmorą Realu Madryt nie jest jeden krnąbrny twitterowo obrońca, lecz 21 pucharów zdobytych przez Barcelonę w siedem ostatnich lat. Pięć mistrzostw Hiszpanii do jednego. To, że Barça wsadziła właśnie do gablot tryplet nr 2, gdy w Madrycie wciąż czekają na pierwszy. Zaciąg z Masii do kadry. Następne gradobicie goli w Gran Derbi, znowu na własnym stadionie. Kolejny rozczarowujący trener potrzebujący czasu, którego „Blancos” nie mają. Stabilizacja projektu sportowego i kontynuacja modelu Barçy na tle permanentnej wojny domowej w Realu i chaosu przekraczającego kolejny poziom abstrakcji w umizgach do trenera zwolnionego blisko trzy lata temu w atmosferze wzajemnego niesmaku.

Takie są faktyczne „winy” Barçy. „Sprawa Piqué” w dużym stopniu jest tylko pretekstem. Dla ludzi Realu Madryt ostatnie słowa Katalończyka okazały się doskonałą okazją aby uwolnić barcelońskie frustracje jak Jesse uwolnił orkę. Gdy już się wygadali, to może w niemym skupieniu zajmą się własnym podwórkiem? Wiem… To trudniejsze.

Brak dystansu – główny problem tych, którym nie idzie

W klubie o historii i wymiarze Realu Madryt nikt nie przejąłby się kilkoma zaczepnymi wypowiedziami gdyby „Królewscy” szli przez sezon od zwycięstwa do zwycięstwa. Jak wiemy, jest inaczej.

Weźmy sytuację z Czeryszewem, którą Real funduje sobie sam. To nie pierwszy taki błąd. Pamiętam szopkę sześć lat temu z Diarrą i Huntelaarem. Wyśmianie tego publicznie nie jest eleganckie, ale po co taki ciąg dalszy? Wściekając się na Piqué, przedstawiciele „Królewskich” wściekali się sami na siebie.

Wszystko odbiło się echem, bo jeśli spojrzeć na to z dystansu – taki błąd ośmiesza klub. Na Bernabéu dawno stracono dystans do siebie i zdrowe podejście do różnych spraw. Przyczyną jest Barca, ciężko ją dogonić. Piqué śmiał się odezwać, to madridismo ruszyło z bazooką na kaczki.

Sprawa żyje w klubie dalej, choć werdykt znany jest z góry. Zamiast pogodzić się z zaniedbaniem, zdjąć z piłkarzy jedną polemikę mniej i skończyć sprawę na pierwszej instancji, władze „Królewskich” brną w to dalej. Widocznie tak trudno przyznać się im do błędu.

A można przełknąć i iść dalej. Sezon jest długi, są inne rozgrywki. Zespół potrzebuje spokoju, nie wzniecania afer. Kolejne apelacje tylko przeciągają sprawę. W zeszłym sezonie urodziny Cristiano, teraz Czeryszew – w reakcjach władz Realu i wszystkich wokół brakuje przy takich okazjach rozsądku i opanowania, a najwięcej traci na tym drużyna.

Krótka pamięć

Ostatnie lata to tak samo regularność Barçy w ogrywaniu Realu, często znaczącą różnicą goli, jak igrzyska ostrej gry ze strony piłkarzy „Królewskich”.

Drżało się nieraz czy wytrzymają kości Messiemu, Fàbregasowi i innym, czy ze złamaną nogą nie złamie się w końcu czyjaś kariera. Z polowania na nogi barcelonistów Real uczynił w pewnym momencie element taktyki. Mogło dojść do serii dramatów jak dawniej w Arsenalu, okazji nie brakowało.

Wielki Real Madryt grał jak mały klubik z bagiennych nizin tabeli i poza maksymalnie ewidentnymi scenami boiskowego bandytyzmu, milczały gwizdki sędziów. Milczeli „eksperci” i stróże moralności. Dowiedziałem się wtedy, że nadmierna reakcja na faul to większa zbrodnia na futbolu niż wjazd wyprostowaną nogą w piszczel czy kopniak bez piłki na oczach liniowego.

A teraz Arbeloa wypowiada się teraz jak należy traktować kumpli z kadry. Po co ta autokreacja na autorytet, pokazał to już Villi. Kim jestem aby uczestnikowi tych zdarzeń wskazywać drogę postępowania? Piłkarze Barçy pamiętający tamte mecze nie mają wielu powodów odczuwania sympatii do Realu i ja im się nie dziwię.

Proporcje, granice i sprawa wrażliwości

Jak często w sferze publicznej, różne interpretacje słów piłkarza Barçy oddają głównie wrażenia i zmartwienia ich autorów. Nie sądzę, aby barceloniści mieli ważyć każde słowo żeby tylko nie urazić kogoś w Kastylii. Graczom i działaczom Realu Madryt od lat brakuje podobnej wrażliwości. Przekroczyli wiele granic w próbach strącenia Barcelony ze szczytu i zakończenia „cyklu”, który na Bernabéu przyprawia ludzi o obsesję.

Niezależnie od tweetu, Piqué przekazał też słowa wsparcia dla Czeryszewa w „trudnej dla niego sytuacji”. Kto z Was o tym słyszał? Ludzie woleli debatę o emotikonach. Poza gęsto cytowanymi Arbeloą, Cristiano i Granero, Ramos i Nacho też wypowiedzieli się o zachowaniu Katalończyka. Ich słów nie powtarzano. Za rozsądne, za „nudne”, nie pasowały do tezy… Sterować nastrojami publiki potrafią nie tylko Mourinho i Piqué. Dziennikarzom też się czasem uda.

Pod wpływem rozczarowujących wyników, madridismo potrzebowało ostatnio tematu zastępczego i go dostało. Póki Piqué nie „wyszpachlował” nad mikrofonem czy klawiaturą czegoś naprawdę przesadzonego, nie unosiłbym się z moralizatorstwem tak wysoko jak niektórzy próbują. Każdy ma swoje granice słownej tolerancji, lecz co tak poniżającego czy haniebnego (słyszałem też określenia „wulgarne”, co jest już maksymalną paranoją) powiedział o naszym ulubionym rywalu Geri żeby bić na alarm?

Wyraziste opinie i czujne podgrzewanie atmosfery mogą służyć Piqué do budowania przyszłego elektoratu wyborczego wśród culés… Do wszystkiego warto mieć trochę dystansu! W Realu poczucie humoru ostatnio nie dopisuje, ale czemu ma to być zmartwieniem piłkarza czy kibica Barçy?

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wreszcie głos rozsądku! Brawo Challenger!!!

Gerard zawsze mówi to co mysli, bez skrupułów.

W sprawie Pique się nie wypowiem bo jakoś niespecjalnie mnie to obchodzi. Ale co do ostrej gry. Jako kibic Realu, wolę, żeby cieli z trawą i przegrywali, niż jak ostatnio klękali do miecza. Kiedyś było nastawienie do walki, pełnej obrony i nawet Kapitan Bomba potrafił powalczyć o piłkę. Teraz to jedynie poklepanie się po plecach, wymiana koszulki i kilka goli w bagażu przy strzeleniu maksymalnie jednej.

konto usunięte

Można nie popierać jego wypowiedzi,stylu bycia itp.Jednak jest on piłkarzem Barcelony i należy go szanować.Jeżeli robi se kpinę z nienawidzonego rywala, to jak jako kibic mogę mu jedynie przyklasnąć.Wyzywanie własnego piłkarza od buraków,ciemniaków,idiotów itp. i jednoczesne moralizatorstwo, świadczy jedynie o hipokryzji.

Widzę że coraz mniej na stronie mamy zwolenników krytykowania Pique. I dobrze. Powtórzę to, co napisałem pod artykułem Majerra: od kilku lat, (nasiliło się to głownie za czasów Mou) Barca jest lżona, poniżana, wyzywana od UEFAlon, nurków itd itp. Jej polscy kibice natomiast chcą, byśmy byli ponad tym. A może jednak już wystarczy? Pique nie mówi nieprawdy. Zawsze komentuje rzeczy prawdziwe w bardzo uszczypliwy sposób. I ja naprawdę nie rozumiem "naszych" kibiców, którzy mają mu to za złe. A no tak, w końcu jesteśmy "Mes que un club", to może po prostu podłóżmy się Realowi w następnym meczu, żeby ich tak nie dołować? Albo odpuśćmy jakiś puchar żeby ich nie urazić?
Niedawno był krótki artykuł o prawdziwym znaczeniu "mes que". Ja bym dodał do niego parę innych rzeczy: jak jesteśmy przegrani, to nie zwalamy winy na sędziów i nie mówimy że gramy z kontuzjami (mimo że w pewnym momencie tego sezonu zostało nam do gry 12 zawodników). Jak przegrywamy to umiemy zrobić szpaler na Bernabeu, a jak dostajemy 4-1 to nie kopiemy po kolanach, nie wsadzamy palców w oczy i nie łapiemy za gardła. Nie bijemy łokciami bez piłki i nie łazimy po innych zawodnikach (chociaż tym z krótką pamięcią przypomina, że Busquetsowi też się to kiedyś zdarzyło). To nas odróżnia od innych, nie jakieś wpisy na Twitterze.

Można go potępiać za to, można to ignorować, ale trzeba jasno powiedzieć: szacunku i klasy Puyola, Iniesty czy Xaviego to on nigdy nie będzie miał.

Ja się zastanawiam po ten artykuł powstał. Nic nadzwyczajnego z niego nie wynika. Mnóstwo pseudo-psychologicznego, lania wody. A jedynym celem jest chyba połechtanie ego naszych kibiców, podkreślenie tego, że w Madrycie maja ból dupy, a nam się super powodzi. (fajnie to @Neysi ujęła)

Moze nie z wszystkim się zgadzam, ale ogólnie dobry art.

Podsumuje to w ten sposób. Niech niektórzy skończą zachowywać sie jakby byli świętsi od papieża, bo to śmieszne sie robi. Zwłaszcza hipokryci z Madrytu.

Powiem tak autorze tego artykulu.. Genialny, lepszego na tej stronie nie bylo, bez urazy dla innych pisarzy.

Prawda z kryzysem realu, trochę też z tym brakiem dystansu. Prawda że piłkarze i działacze Realu nie są bez winy i często zachowywali się nie lepiej niż niektórzy "prowokatorzy". Prada też że sędziowie, eksperci czy kibice nie widzieli lub nie chceli widzieć agresywnych i brutalnych zachowań piłkarzy Realu na boisku i poza nim.Ale prawda też, moim zdaniem. że zachowania głównie Pique są zbędne. Przekazane wyrazy współczucia dla Czeryszewwa? Serio??
I na koniec: Nawet jeżeli innym klubom rzeczywiście brakuje nieraz wyczucia i ważenia słów mówiąc o innym klubie, my tym bardziej nie powinniśmy tak robić tylko pokazać klasę - a nie zrównywać się do poziomu innych.
A dla wszystkich którzy nie przyjmują mojej opinii mam to:
[Zobacz link: https://www.google.pl/search?q=ma%C5%9B%C4%87+na+b%C3%B3l+dupy&biw=1350&bih=646&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiX_ICq3YHKAhUF_g4KHUviC-kQ_AUIBigB#imgrc=PELz20FlEPefCM%3A]

Genialna odpowiedź na wysoce moralizatorski felieton majerra. Szach mat hipokryzji ultra-tolerancyjnych hejterów.

W pełni popieram Pique i podoba mi się to, że jest szczery. Podejrzewam, że są oprócz niego piłkarze w szatni Barcelony, którzy podzielają jego poglądy, oni po prostu o tym głośno nie mówią. A sam artykuł w 100% trafiony.

Wreszcie ktoś mądrze napisał, a nie tylko tępaki z Madrytu płaczą i zarzucają zazdrość Barcelonie, co za hipokryzja

Cieszę się, że w końcu ktoś podszedł do tego obiektywnie. Bo to było naprawdę irytujące, kiedy na naszym forum w komentarzach można było czytać o Ramosie i Arbeloi jako tych prawych i sprawiedliwych, a Pique to degenerat. Prosty przykład... Ten sprawiedliwy Ramos dawniej pokazał jak nie umie przegrywać nadeptując Messiego po Manicie, ale większą zbrodnią od tego najwyraźniej dla niektórych są emotki na Twitterze.

Ten artykul jest najlepsza odpowiedzia dla wszystkich, ktorzy twierdza ze Pique przesadzil. Ludzie ogarnijcie, to Real vs Barca , a nie konkurencja pomiedzy dwoma kumplami. Tutaj musza byc docinki i niechec do Realu. Wszystkie zachowania Gerarda na pewno nie sa brakiem szacunku. Tych, ktorzy gania Pique za jego zachowanie po prostu nie rozumiem , a oni nie rozumieja czym jest rywalizacja pomiedzy Realem a Barcelona. Ta rywalizacja od zawsze wykraczala poza boisko . Dla mnie chlebem powszednim jest docinanie Realowi gdy im sie nie wiedzie lub gdy popelniaja bledy. Pamietac jednak trzeba o szacunku do przeciwnika , a Pique takiego szacunku nie brakuje.

konto usunięte

Ja nie widzę powodów żeby się spinać tweetami Gerarda. On po prostu żartuje sobie, a madritiści się spinają...

Barco celne podsumowanie wielu wątków, które przy okazji różnych tweetów Pique pojawiały się w postaci newsów, artykułów czy komentarzy na tych łamach.
Należy powiedzieć, że podsumowanie o wiele mi bliższe niż wyzwiska, moralizowanie, paszkwile czy moralizatorskie elaboraty, także liczne, o dziwo, w naszym własnym "gnieździe".

Rozumiem, jak ładnie autor napisał, pewne bóle Madrytu, któremu wygodnie jest nie pamiętać o historii ostatnich paru lat i własnych przewinach, mając okazję rozpętać wielką burzę z okazji paru słów.
Nigdy nie zrozumiem za to, biczowników z taką rozkoszą tłukących "się" po plecach Pique, w imię zasad i ideałów, które w całą sprawę, wplątuje tylko ich wyobraźnia.

Świetny tekst.

2.
Ciekawe jest też ględzenie o jakimś "kompleksie Realu". Ostatnimi czasy to raczej nasi "koledzy" ze stolicy mają powody do popadnięcia w depresję i kompleks rywala niż Duma Katalonii, która przeżywa prawdopodobnie najlepszy okres od momentu powstania klubu. Zresztą, kwestię "kompleksu Realu" poruszył swego czasu Dudek. Pamiętacie kiedy? Przed meczem na Santiago Bernabeu, kiedy to Barcelona popadła w taki kompleks, że aż wdeptała Real w ziemię na ich własnym terenie. ([Zobacz link: http://www.realmadryt.pl/index.php?co=aktualnosci&id=23293])

Tym niemniej, nie potrafię zrozumieć, jaki jest cel Pique. "Trollowanie"? Nie jestem wielkim obrońcą moralności, sam się z Realu śmieję i gdybym był na CN w czasie historycznego lania Madrytu 5-0 sam wrzeszczałbym "Mourinho sal del banquillo!", ale zachowanie Gerarda jest, według mnie, pozbawione sensu.

3. Droga Redakcjo, zróbcie coś z tym ograniczeniem znaków, błagam. Dajcie chociaż 2000. :)

1.
Miałem napisać coś o tekstach Pique, ale dostałbym bana za offtop - bo felieton wcale nie jest o nim, tylko o bólu pewnej części ciała piłkarzy, działaczy i kibiców Realu. :)

Tak na poważnie, to zgadzam się z "diagnozą" Challengera. Tak, w Madrycie reagują w ten sposób, bo są sfrustrowani - lata lecą, trenerzy się zmieniają, gwiazdy ściągane są z wielką pompą za grube miliony i zawsze słyszymy "to koniec cyklu Barcelony, teraz pora na powrót wielkiego Realu". A potem znowu wychodzi jak zwykle - na wygraną Królewskich w LM, pierwszą od ponad dziesięciu lat, Barcelona odpowiedziała drugim trypletem. Ponadto, śmiesznie brzmią słowa Ramosa i innych piłkarzy Realu o szacunku, podczas gdy ich głównym zajęciem podczas spotkań z Barceloną było brutalne faulowanie i prowokowanie Katalończyków, a po porażkach oskarżanie sędziów o stronniczość. To było zresztą wyjątkowo ironiczne, biorąc pod uwagę fakt, iż The Special Five po swoich płaczliwych konferencjach wreszcie dopiął swego i sędziowie podali mu mistrzostwo w sezonie 11/12 na tacy (chociaż my zaliczaliśmy wtedy niezłe wpadki i pretensje powinniśmy mieć przede wszystkim do siebie).

Super tekst fajnie się go czytało, dzięki.

Prawdą jest to że pouczenia ze strony Ramosa czy Arbeloi to kpina. Bezmógzi które gdy przegrywają z Barcą polują na kości innych czepiają się emotikonek i pieprzą coś o szacunku. Tak jakby złodziej wypowiadał się jak to niemoralne jest przejście na czerwonym świetle.

Gdybym był na miejscu Pique to napisałbym wczoraj na twitterze publiczne przeprosiny. Do Ramosa, Arbeloi, Granero i wszystkich pokrzywdzonych. Pora zażegnać wszystkie spory. Kiedy tweet dotarłby do wszystkich zainteresowanych napisałbym jeszcze jedną wiadomość... z życzeniami: "WESOŁEGO Prima Aprilis, Visca el Barca, Visca el Catalunya!"

konto usunięte

Widzę, że znaczna część użytkowniku sama siebie oszukuje. Tak, można mieć inne zdanie na ten temat, niż inni, ale nie trzeba być jakoś specjalnie bystrym, żeby dostrzec, że Pique przesadza już od jakiegoś czasu. Nie mówię, że Gerard powinien wypowiadać się wyłącznie pięknie na temat Realu, bo tego oczekują tylko działacze i kibice Realu Madryt, ale powinien też pamiętać, że tam pracują jego kumple, z którymi za kilka miesięcy będzie bronić Mistrzostwa Europy. Tam pracują ludzie, z którymi zna się od dziecka, więc dla nich nie jest miłe usłyszeć takie słowa z Jego ust.

To teraz rozważmy przykładową sytuację:
Ramos: Iniesta jest dla mnie tylko zna-jomym, a nie przyjacielem. Traktuję Go jak pachołka.

Mogę się założyć, że większość użytkowników bluzgałoby w stronę Ramosa i obrzucałoby Go błotem, ile miałoby tylko sił.

To dlaczego, jak Pique powiedział takie słowa, to większość pisze, że ma swoje zdanie itd.?
Ja wiem, Pique jest "nasz", ale czasami trzeba trzeźwo spojrzeć na całą sytuację.
Pique nie powinien tak mówić i koniec!

Jedyne co mnie śmieszy ze strony Realu w tej sytuacji to to, że niżej wymienieni oczekują o innych szacunku a sami zachowują się podobnie, albo nawet jeszcze gorzej.

Ramos: [Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=2FH0fCqLhDI]
Ramos, po wygraniu LM: ,,Niech się dowiedzą Indianie (przydomek Atletico), kto rządzi w Madrycie".
Arbeloa: [Zobacz link: https://www.youtube.com/watch?v=Qcux_nNLGQE]

Paradoksalnie (zważywszy na moją opinię prezentowaną na portalu w komentarzach) zgadzam się z tekstem, ale uważam przy tym, że warto odróżnić ocenę szerszego kontekstu sytuacji (riposty, komentarze dziennikarzy etc.) od zwyczajnej oceny tweeta. Możemy założyć hipotetycznie, że gdyby na tweeta Pique nikt nie odpowiedział i nie zwrócił uwagi, to tematu by nie było - owszem, ale w kontekście tego szerszego kontekstu (czyli tego, o czym napisał Challenger). Natomiast sucha ocena samego wpisu pozostałaby taka sama, a tę każdy może postrzegać indywidualnie. Podsumowując, część ludzi może wielbić Pique za jego twórczość, część ganić, ale przypuszczam, że wszyscy zgodzą się z tezą zawartą w tym felietonie - Madryt boli obecny stan rzeczy, ale akurat temu nie można się dziwić.

Tutaj przeważnie dominują głosy w stylu: "hehe Pike równy gość, mówi jak jest", a ciekawe co by było gdyby taki S. Ramos zaczął prowokować Barcę na portalach społecznościowych i mówił, że J. Alba jest pachołem. Pewnie ból dupska byłby niesamowity na tej stronie.

konto usunięte

Dobry tekst! Chociaż i tak znajdą się pewnie wielcy moralizaorzy, którzy nazwą to dziecinadą. Pogrążając się tym samym co raz bardziej. I mocniej...

"Czy to zabawa czyimś kosztem? Tanie prowokacje? Arogancja? Wszystko po trochu i jeszcze więcej."
"wybryki", "prostackie zaczepki"
"tanie wycieczki osobiste o mało wyszukanej formie"

Dość mocno o Pique... Choć w innym miejscu, że Autorowi "trudno go ganić". Ja też jakoś specjalnie nie karcę Pique, choć w sumie mógłby sobie odpuścić. Po co prowokować? Nic dobrego z tego nie wyniknie.

Oby to na nas nie przyszedł kiedyś (za pięć, czy dziesięć lat) tak słaby (jak na tak wielką markę) okres. A jeśli przyjdzie, to obyśmy potrafili przegrywać z klasą. I nawet jeśli jakiś madrycki odpowiednik Pique będzie prowokował, to zachowamy się stosownie :)

Jedno słowo: żałosne

Fajny tekst, dobrze uargumentowane całe rzeczywiste podłoże tego konfliktu, który bardziej niż z emotikonek Pique wynika z braku dystansu i bycia dobrym tematem zastępczym dla Realu.

Nie zgodziłbym się tylko z ostatnim akapitem - przecież akurat poczucie humoru to w Madrycie muszą mieć świetne, skoro jeszcze nie zwolnili Beniteza i nie wywieźli Florentino na taczkach! :P

"Do wszystkiego warto mieć trochę dystansu! "
Aha, to dlatego za twitta sprzed 3 lat wyrzucono piłkarza z Barcelony? Przecież to był tylko "krnąbrny twitterowo" piłkarz.
Sam uważam że obaj zachowali się głupio i zgadzam się z autorem w tej kwestii, że niepotrzebnie inni ludzie ze świata sportu kontynuują te wojenki. Bo dziennikarze to podchwycą wszystko byleby sie sprzedawało, ale piłkarze powinni sie opanowywać i nie rzucać w siebie łajnem co chwila po to żeby za ileś tam tygodni spotkac sie na kadrze.

Bardzo fajny, przemyślany tekst. Rozsądny głos w tej bezsensownej burzy. Challenger gratulacje i podziękowania.

I tak powiedzą, że Katalonia ma ból dupy o Madryt. No i oczywiście oni mają La Decimę...

konto usunięte

Po przeczytaniu tego artykułu mam wrażenie, że jego głównym celem jest podkreślenie jak wielki ból pewnej części ciała ma Real Madryt, w jak katastrofalnej sytuacji jest klub i jak wspaniale my radzimy sobie na ich tle.
Teraz nasuwa mi się w związku z tym pytanie, po kiego grzyba pisać coś takiego? Ten artykuł to w pewien sposób prowokacja, której nie powstydziłby się sam Pique :)
Moim zdaniem nabijanie się z kogoś w trudnych dla tej osoby czy klubu chwilach zawsze wzbudzi przykrość i negatywne emocje. Real i Barca konkurują z sobą jako kluby, ale profesjonalista uszanowałby fakt, że gra z niektórymi osobami także w reprezentacji. Nie dziwi mnie ani trochę, że kapitan chciał wyjaśnić sytuację.
Jeżeli Gerard tak próbuje wzbudzić sobą zainteresowanie w celach przyszłych planów politycznych to ja już zaczynam się obawiać co by się działo gdyby dostał władzę. Czyżby czekały nas bardziej krwiste el classico niż te za czasów tak znienawidzonego tutaj Mourinho?
Lubię Pique za dystans i nie życzę mu niczego co złe. Czasami sama go broniłam, ale teraz wydaje mi się, że przekroczył granicę, która sprawia, że w jego własnym zespole psuje się atmosfera.

Gerard Pique Presidente. Tak bym to widzial. Grande!

Odnosnik do strony fioletowej to jakis akt agresji? Fala wejsc z naszego portalu moze zawiesic ten archaiczny portal.

Jeżeli chodzi o moralizatorów z Madrytu to tutaj idealnie pasuje powiedzenie "Przyganiał kocioł garnkowi". Już zapomnieli co się działo w klasykach za Mourinho?

Jak to kiedyś powiedział ktoś z realu "Jaki real musi być wielki żeby komentowali ich rywale " A ja powiem jaki Pique musi być wielki. ....

Fajny, mądry tekst otwierający oczy wielu ludziom :)

konto usunięte

Niestety dzisiaj ciężko o dystans do siebie, nic dodać nic ująć, fajnie napisane i dobrze się czytało. Jak dla mnie czysta prawda.

Komentarz usunięty

Jest jeszcze jeden aspekt, a mianowicie patriotyzm Pique. Wiadomo że Barca to wizytówka Katalonii. Każdy pojedynek z Realem to dla wielu Katalonczykow mała bitwa o niepodległość. Pique nigdy się nie krył ze swoimi poglądami niepodległościowymi, a cały ten spór tweetami, może mieć takie korzenie.

Zresztą Pique to Pique on ma zawsze z wszystkiego bekę wszystkim robi kawały on już taki jest i się nie zmieni, a Arbeloa, a tym bardziej Granero czy Ramos nie powinni się wypowiadać na temat szacunku, Ramos tej pamiętnej nocy w 2010 roku pokazał co to jest szacunek uderzając Puyola czy odpychając Xaviego, a przecież jakieś parę miesięcy przed tym incydentem świętował z nimi wygranie MŚ, Granero nie powinien się odzywać mówiąc "Szanuj lepszych od siebie", bo porównując go do Pique to on g***o osiągnął w zawodowej piłce. Arbeloa też już pokazał na co go stać stąpając na nogę Villi w Finale Pucharu Króla, takich rzeczy się po prostu nie zapomina. Ci panowie nie powinni się wywyższać uważając się za lepszych, ponieważ Pique w piłce więcej wygrał niż oni i był ważną częścią sukcesów Rep Hiszpanii.

Fajny tekst.
pozdrawiam