W ciszy stadionu. Turan i Vidal – w samą porę. Potrzeba was

Challenger

5 stycznia 2016, 19:30

własne

54 komentarze

Gdy latem ubiegłego roku FC Barcelona ściągała obu graczy za ponad 50 milionów euro, uznawano to za sporą ekstrawagancję. Uważałem inaczej, ale dobrze pamiętam głosy oburzenia zwłaszcza wobec Turka: że cena, styl gry, człowiek ulepiony z innej gliny niż grzeczni wychowankowie Masii. Dostało się też Vidalowi – za słabemu ponoć na Barçę, bez doświadczenia, z metką, którą też trudno uznać za okazyjną. Tak to wyglądało kilka miesięcy temu…

Od tego czasu dużo się zmieniło.

Rafinha zerwał więzadła. W czterech ostatnich kolejkach mamy trzy remisy. Całe MNS gra mecz w mecz po 90 minut, trzy różne kluby „władowały” Barçy po 4 gole, w nogach drużyny jest 30 meczów i to widać. Do tego skład wrócił właśnie z trzeciej w ostatnich miesiącach wycieczki przez pół planety, Espanyol jest tego pierwszym beneficjentem.

Kontekstu dopełnia fakt, że przemeblowane Atlético grające lepiej z meczu na mecz przewodzi tabeli, a notujący tragiczny rzekomo sezon Real miał właśnie okazję zrównać się z Barçą punktami. Po hossie świetnych występów w listopadzie, przedświąteczna seria remisów przypomniała czemu Barça straciła 15 goli w lidze i 9 w superpucharach. Na sześć meczów Ligi Mistrzów piłkarze osiągnęli czyste konto dwukrotnie, z BATE. To wciąż ci sami ludzie. Do dziś nie widzę wyraźnego postępu w obronie.

Problemy we własnej szesnastce mnożą się, jeśli gra w innych sektorach boiska kuleje. Zbyt mało uwagi syci ostatnimi wynikami kibice i zapatrzeni w MNS dziennikarze poświęcają temu, że obecna Barça to najlepszy atak świata mający za plecami mocno przeciętną pomoc i słabą obronę.

Ojciec Czas z typową dla siebie cierpliwością i dyskrecją weryfikuje opinie idiotyczne. Pół sezonu później Turan i Vidal nie są „zbytkiem luksusu” tylko źródłem nadziei na pobudzenie rozhuśtanej formy drużyny i – zerkam dalej w sezon niż najbliższy miesiąc lub dwa – decydującym warunkiem dalszego pozostania Barçy w grze o wszystkie trofea.

Proszenie się o kłopoty

Uważam, że Barça traci mniej goli niż zasługuje na to swoją kołowatą grą obronną. Ogólna jakość defensywy jako kolektywu jest poniżająco niska. Wystarczy chwilowa dekoncentracja, mniej szczęścia niż przy akcji Marcelo z GD i sito z obrony Barçy jest w stanie zrobić nawet Deportivo, piłkarzami sprowadzonymi za łącznie 25 eurocentów.

Wiosną przyjdą poważniejsi rywale w Lidze Mistrzów i nawrzucają grającej tak Barcelonie wory goli, jak latem Bilbao i Sevilla. Z obroną Katalończyków w aktualnej dyspozycji szanse ma nawet Arsenal.

Jeśli nic się nie zmieni… no właśnie: impulsu upatruję właśnie w tym, że z Turanem i Vidalem zmieni się obraz gry całego zespołu. Także w defensywie. Może przede wszystkim tam.

Naczynia połączone

Zaciętość rywalizacji na tym poziomie, bogactwo kadrowe najlepszych zespołów Europy sprawia, że czynnikiem sukcesu decydującym o przewadze jednego zespołu nad drugim, tym „pierwiastkiem mistrzowskim” bywa każdy detal. Spójrzmy na Arsenal i „efekt Čecha”. Póki co nie wierzę jeszcze w mistrzostwo „Kanonierów”, lecz wpływ byłego bramkarza Chelsea na defensywę ekipy Wengera jest ewidentny. Widać to w grze, widać w tabeli.

To pierwszy z brzegu przykład jak zmiana w jednej formacji działa na wszystkie pozostałe i w końcowym rozrachunku na wyniki. W przypadku Arsenalu to bramka, u Barcelony mam na myśli pomoc. Wydajnie funkcjonujący środek pola wspomaga napastników, skutecznie zabezpiecza tyły i rzadziej naraża obronę. W Realu świetny bramkarz i naprawdę dobra defensywa nie są w stanie „ratować” wyników i „nieść” gry z powodu dylematu z pomocą tworzącą rywalom autostradę do bramki. Jeśli chodzi o Atléti – twarda obrona i dyscyplina w środku pola niwelują trudności w ataku, skutkiem czego trzy, dwie, jedna okazje w całym meczu wystarczają podopiecznym Simeone kończyć kolejne zawody z pełną pulą. Co przy okazji wyjaśnia wyspecjalizowanie się Rojiblancos w wynikach 1-0, 2-0 i 2-1, zdołali wygrać wyżej dwa razy w 26 meczach.

Topowe zespoły piłkarskie stanowią system naczyń połączonych. Jeśli MNS dopadnie nieskuteczność w napadzie, nieumiejętność urozmaicenia gry ofensywnej przez innych barcelonistów kreuje „moment” rywali. Przegrany przez Rakiticia, Busiego i Iniestę bój o środek pola oznacza częstsze wystawianie słabej indywidualnie obrony Barçy na okazje do popełnienia błędu. Podejście „bij mistrza” oraz silna konkurencja w lidze i pucharach dodatkowo eksponują efekty. Byłoby inaczej, gdyby obrona Katalończyków była mocniejsza, ale kumulacja błędów indywidualnych dawno przekroczyła poziom "przypadku".

Bezbramkowy remis z Espanyolem to wynik o tyle znaczący, że pokazał jak MNS oplecione twardą, „ciasną” obroną robi się niegroźne. Brak goli wcześniej czy później prowadzi do kłopotów pod własną bramką – obok rozczarowań z Bilbao czy Sevillą, starcia z Depor i Valencią to świeże przykłady.

Targana urazami i wahaniami formy drużyna Luisa Enrique wciąż szuka optymalnej dyspozycji i ciągłości dobrych wyników w dłuższym okresie. Oferując nowe opcje w pomocy i ataku, posiadanie Turana z Vidalem do dyspozycji zapewni też oddech obrońcom. Ten „system naczyń połączonych” obejmuje też psychikę piłkarzy, ich ego i wrażliwość. Z całym szacunkiem dla Sandro i Munira, Neymar z Suárezem inaczej przyjmą zastąpienie ich na boisku graczem formatu Ardy niż jednym z juniorów.

Drużyna Messiego

Oczywiście, istotną rolę w procesie uzyskiwania stabilizacji przez ekipę w grze i wynikach odgrywa Lionel Messi, na Camp Nou lider liderów. Może ustrzelić nawet 50 goli w samej lidze, ale gdy z jego formą nie współgrają koledzy – wiosenne trofea drużynowe można od razu oddać rywalom. Ostatnio sytuacja jest trochę odwrócona: to wracający po kontuzji Messi fałszuje w orkiestrze.

Obrona obroną, przecież zawsze można strzelić więcej goli niż rywal. Brak skuteczności wystawił Barçę na stratę punktów i spiralę złych wyników. Dostało się głównie Suárezowi z Neymarem. Chcąc być wrednym zapytałbym gdzie w meczach z VCF, Deportivo i Espanyolem był Messi – nie chcę i nie będę. Poza tym znam odpowiedź. Wszystkim Leo-fantastom powtarzam: Argentyńczyk sam meczów nie wygrywa, do osiągania wyników i trofeów potrzebuje płynnie działającego teamu. Inaczej musi się cofać po piłkę we własne pole karne żeby przy kolejnym wyprowadzaniu nie stracił jej Alves albo Busquets (true stories z Espanyolu) i cały system gry Blaugrany bierze szlag. Konsekwencje widać po wynikach. Pogłębienie tej złej sytuacji w styczniowym „maratonie” meczów byłoby kwestią czasu.

Dojście obu nowych graczy właśnie teraz jest istotne w kilku aspektach. Messi potrzebuje jeszcze czasu na nabranie formy po kontuzji. Wyprawa do Japonii przedłużyła okres pourazowej regeneracji organizmu Argentyńczyka. Sytuacja jest logiczna i naturalna, nie mam do najlepszego piłkarza w historii klubu cienia pretensji o ostatnie wyniki. Zawalił zespół, brak iskry i wtórność w ataku, do czego dodało się zmęczenie Ney’a i Luisito nieustannie grających pełne mecze.

Gdy brakuje alternatyw, problemy z przodu stają się problemami całej drużyny

Przeciwko Espanyolowi w grze Iniesty, Rakiticia, Neymara i Suáreza brakowało świeżości. Dojście Vidala i Turana na tym etapie sezonu pozwoli odpocząć każdemu z członków formacji ofensywnej, wraz z nimi drużyna zyskuje z pół tuzina dodatkowych opcji taktycznych – myślę, że to odmieni, ożywi tak Barçę jako całość, jak indywidualnie jej liderów. Enrique kolejny raz powtórzył, że swoich nowych piłkarzy widzi w różnych miejscach boiska, zależnie od potrzeb i przeciwnika.

Od strony taktycznej ostatnie tygodnie z przemęczonymi Suárezem i Neymarem oraz Messim do dziś odzyskującym formę po dwumiesięcznej przerwie od grania uwypukliły bardzo ważną rzecz: gdy rywal zabunkruje się we własnym polu karnym, MNS zostaje bez miejsca na „swoją” grę, a pomocnicy nie oferują skutecznych rozwiązań. W takich chwilach Barçy brakuje z przodu alternatywy. Ustawiony w pomocy czy na skrzydle, zawodnik o charakterystyce Turana: waleczny, uniwersalny, dynamiczny, z dryblingiem i strzałem z dystansu – wydaje się rozwiązaniem idealnie skrojonym pod obecne potrzeby zespołu.

Do pewnego stopnia Barça może odnosić sukcesy gdy zespół gra tak sobie jako całość mając Leo w miażdżącej formie (mistrzostwo Hiszpanii 2013 będzie tu silnym dowodem), ale gdy Messi wpadnie dyspozycją w głębszy dołek to nawet życiowa forma 10 pozostałych piłkarzy nie wystarczy na Ligę Mistrzów czy mistrzostwo. Obecna konfiguracja – po przedefiniowaniu stylu gry przez Luisa Enrique pomoc ma mniejszy wpływ na obraz gry, wszystko co ważne dla wyniku dzieje się w ataku – dodatkowo wzmacnia tę tezę. Zespół potrzebuje Messiego w formie, ale też musi dawać swoim liderom opcje gdy nie idzie. W tym sensie były piłkarz Atlético na pewno się przyda. U Vidala wystarczy brak taśmowego nawyku posyłania górnych piłek w pole karne, to kilka lat jak Ibra nie gra w tym klubie.

Turan z Vidalem lekiem na sfatygowaną i bezzębną pomoc

Z powodu kontuzji jednego Alcântary Barça została praktycznie z trzema pomocnikami. Mówię „praktycznie”, bo w ważnych meczach zestaw Busi-Iniesta-Rakitić nie podlega żadnym rotacjom. Przy innych okazjach – bardzo rzadko. Wyeksploatowani pomocnicy nie w każdy mecz włożą tyle serca co w „Klasyk”. Ze składu wypadł właśnie Sergi Roberto. Ostatni uraz jest jego trzecim w sezonie. Powtórzę się, ale to szczerze ostatni gwizdek zanim pomoc Barçy się zajedzie.

Można się zżymać na pecha przy poprzeczkach Messiego oraz rzadkie chwile zawodu ze strony Suáreza i Neymara, ale przeciwko ciasno zestawionej obronie rywala, zwyczajnie nie mają miejsca na swoją grę serią krótkich podań i bajkowych asyst. W takich meczach potrzebują więcej wsparcia od pomocników – uderzeniami z dystansu lub banalnie większą liczbą nóg w atakowanym polu karnym. Iniesta ani Rakitić tego nie dają i nie jest to wyłącznie konsekwencją dużego obciążenia meczowego. Turan ma w ataku zdecydowanie bardziej bezpośredni styl gry, wpisując się w oczekiwania Lucho.

Czymś świeżym jak na FC Barcelonę będzie też zobaczenie w zgrai grzecznych pudli umiejącego ugryźć pitbulla. Klub nie miał nikogo takiego od czasów Edgara Davidsa. Tego brakuje Busquetsowi, w miejsce wilczej ma mentalność floppera i podglądacza. Iniesta z Rakiticiem obchodzą się z rywalami na miękko, przed nimi był Xavi, który ostatni faul popełnił około 2007 roku. Turan gra inaczej. Nie uważam aby to była wada. Gra jest dziś szybka i bezpośrednia, każdy wie, że z Barçą trzeba ostro, a sędziowie wolą rozdać mniej kartek niż więcej, bo boją się kontrowersji. W takich warunkach trzeba o siebie dbać samemu. Barcelona jest faulowana często i będzie częściej im wyższa stawka. Tacy piłkarze jak Turek są jej potrzebni.

Test nowych, test drużyny, „test” sezonu

Mecze kolejnych rund Pucharu Króla będą istotnym okresem ewolucji Barçy z turecko-katalońskim duetem. Stanowią też ważną okazję na nabranie przez Messiego płynności, regularności w grze i zespołu jako kolektywu razem z nim. Podczas gdy Ney, Suárez, Busi czy Iniesta powinni wreszcie odpocząć, jestem pewny, że Argentyńczyk w 1/8 i 1/4 finału CdR będzie grał dużo.

Uważam, że trzeba rozpatrywać sezon pod kątem celowania we wszystkie trzy główne trofea. Ten zespół ma na to potencjał. Mówi tez o tym Graham Hunter. Jeśli ktoś spyta o motywację, mam prostą odpowiedź: Iniesta, Messi, Busquets, Alves, Piqué i Masche dokonali wspólnie wielu wielkich rzeczy, ale Pucharu Europy jeszcze nie obronili. Jak nikt od 26 lat. Wyzwanie rzucone.

Jeśli wskazać chwili obecnej horyzont ataku na kolejny tryplet, dotychczasowy bilans sezonu – z transferowym zakazem, wszystkimi urazami i kalendarzem napiętym jak dżinsy na J-Lo – wciąż można uznawać za znakomity. Obecność w czubie tabeli, wygrany „Klasyk”, pokonanie Atlético i seria trudnych wyjazdów wczesną jesienią, spokojny awans w LM – wszystko składa się na dobry punkt wyjścia do frontalnego ataku w dalszej części sezonu. Wszystko do wygrania, wszystko do przegrania.

Turan z Vidalem dołączają w samą porę – zmartwienia defensywne trwają, wchodzimy w okres „styczniowej kumulacji” meczów, do decydujących rozstrzygnięć sezonu pozostaje jeszcze dużo czasu. Dużo czasu na poprawki, ale należy wykorzystać go wydajnie. Efekty muszą być widoczne od zaraz. Przed nami fascynujący etap sezonu. Ze względu na wyjątkową kumulację meczów, w stosunkowo krótkim okresie czasu poznamy wiele odpowiedzi. Przełom stycznia z lutym będzie prawdziwym testem – możliwości drużyny, formy Messiego, nowych wzmocnień i trenera. To, jak Lucho wkomponuje nowe puzzle w połowie sezonu, będzie cennym miernikiem jego kompetencji.

Wiele jest płaszczyzn, na których dwaj nowi gracze wpłyną na zespół, miło jeśli w lekturze ktoś dotarł aż tutaj :) W najbliższych tygodniach nie dowiemy się z jakim bilansem „nowa Barca” wzmocniona Turanem i Vidalem skończy sezon. Dowiemy się zaś w jakiej dyspozycji podejdzie do momentu, kiedy ten bilans się rozstrzyga. Będzie ciekawie.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

świetny i wnikliwy artykuł. Dzięki i gratulacje.

Ludzie, ten klub w ostatnim czasie robi takie rzeczy a wy ciągle jesteście niezadowoleni z ich gry albo analizujecie co można zrobić żeby było lepiej.Cofnijcie się może do czasów kiedy trenerem był Martino oraz sp. Vilanova.Przypomne wam że wtedy gra Blaugrany była monotonna oraz mało atrakcyjna. Jeżeli są tutaj fani którzy interesują się footbalem nie tylko Primera Division ale również Premier League to pozwolę sobie dać za przykład Manchester United drużyna również wielka jak Barcelona przynajmniej jeżeli spojrzymy w historię klubu i teraz co muszą czuć kibice United patrząc co robi z ta drużyna Luis Van Gall mimo tego że mogl dysponować takimi środkami finansowymi, do czego zmierzam my jako kibice Blaugrany powinniśmy się cieszyć z tego co oni prezentują ponieważ byle jakiej drużyny z mizerną obrona i słaba pomocą nie nazywali by najlepsza drużyna aktualnie świata a jeżeli ktoś z was tutaj gra w piłkę to powinien wiedzieć że aby tworzyć zespół to te wszystkie sznurki powinny ze sobą współgrać czego dowodem jest rok 2015 jeżeli chodzi o transfer Ardy oraz Vidala to jestem przekonany że dużo nam pomogą. Visca el Barca, visca catalonya.

Czytając ten artykuł odniosłem wrażenie jakby pisano o Barcy że jest słaba itp. Co do Vidala i jego dośrodkowań to nie zapominajmy jak Alves to robi ;]

W moim odczuciu już w poprzednim sezonie była straszna bieda w obronie Barcelony. Gdy ktoś przycisnął obrońców gubili się strasznie, wysoki pressing rywali utrudniał rozegranie. Intensywne ataki sprawiały, że środkowi obrońcy byli wkręcani w ziemie. A niektóre ruchy Pique były jak pełne gracji ruchy " słonia "? ;>
Mieliśmy to szczęście, że całą wiosne MSN grało koncertowo i praktycznie 80% posiadania piłki przez Barcelone zawdzieczaliśmy tym trzem Panom. Jeśli nich się coś zacina pomoc nie daje takiej pewności jak jeszcze kilka lat wstecz. Obrona a zwłaszcza środkowi obrońcy to baaardzo często sito.

Tak samo mam problem z tym stwierdzeniem odnośnie obrony:

"Uważam, że Barça traci mniej goli niż zasługuje na to swoją kołowatą grą obronną. Ogólna jakość defensywy jako kolektywu jest poniżająco niska. Wystarczy chwilowa dekoncentracja, mniej szczęścia niż przy akcji Marcelo z GD i sito z obrony Barçy jest w stanie zrobić nawet Deportivo, piłkarzami sprowadzonymi za łącznie 25 eurocentów."

Rownie dobrze mozna by pisac takie stwierdzenie w poprzednim sezonie, gdzie Barca pozwalała stwarzac szanse rywalom (np. Valencia na CN, Real na CN) - wiec pisanie o mniejszej ilosci szczescia mozna odniesc i do poprzedniego sezonu. Pisanie o sytuajcji Marcelo rowniez mozna przerzucic na sytuacje Juventusu w finale LM. Wtedy nie byloby tych troefów bo przeciez wystarczy chwila dekoncentracji, ktorej i w poprzednim sezonie nie brakowało.

Oczywscie sam nie analizowałem statystyk, ale przydałyby sie jakies liczby odnosnie strzałów rywala na nasza bramke rok do roku / liczba stwarzanych sytuacji przez rywala teraz a w poprzednim sezonie - wg mnie akurat defensywa poprawia sie z czasem trwania sezonu, ale tez nie przeprowadzalem takiej analizy i poruszamy sie wowczas w sferze odczuc.

A ja widze akurat w tej ciszy stadionu zbyt wiele tez, których rozwiązanem ma byc Arda i Viadal. Do tego mam wrażenie ze nie zawsze trafnych.

"Obrona obroną, przecież zawsze można strzelić więcej goli niż rywal. Brak skuteczności wystawił Barçę na stratę punktów i spiralę złych wyników. Dostało się głównie Suárezowi z Neymarem. Chcąc być wrednym zapytałbym gdzie w meczach z VCF, Deportivo i Espanyolem był Messi – nie chcę i nie będę. Poza tym znam odpowiedź. "

Autor sugeruje tutaj, ze Messiego nie bylo w tych meczach, a moze ja przypomne:

- mecz z Valencia - Messi zalicza asyste
- mecz z Deportivo - Messi zalicza gola i asyste
- mecz z Espanyolem - Messi kreci obroncami, strzela w spojenie z wolnego, wyklada swietna pilke Neymarowi w polu karnym, z ktora mozna bylo wiele wiecej zrobic

Oczywiscie rozumiem teze naczyn połączonych, i ze slaba gra jednej formacji ma wplyw na inne ale tez nalezy pamietac, ze w poprzednim sezonie pomoc nie zawsze grała jak powinna - jednak MSN dawało radę.

Analiza autora bardzo trafna i pokazuje mankamenty dzisiejszej Barcelony. Obrona od początku sezonu prezentuje się bardzo przeciętnie. Po cichu liczyłem, że Belg powoli wróci do dyspozycji z PL i wygryzie Mascherano z wyjściowej 11. Chciałem też aby Mathieu grał na środku w systemie rotacji, ale jak widać to były moje pobożne życzenia. Jeden ma ciągłe problemy z urazami, drugi zastępuje Albę. Po sezonie Barcelona nie będzie miała innego wyjścia jak kupić stopera.
Co do linii ataku to chyba nikt się nie spodziewał, że ani Sandro ani Munir nie wniosą do zespołu niczego pozytywnego. MSN nie może odetchnąć, bo nikt na ławie ich nie zastąpi. Dobrze, że teraz Vidal i Turan dołączyli co zwiększy rotacje, ale dalej nie będzie miał kto zastąpić Suareza. A to jest poważny problem, bo Luis grać ciągle nie może. Klub musi więc teraz wykombinować kasę i sprowadzić jeszcze napastnika, najlepiej środkowego. I wtedy kadra będzie kompletna aby walczyć na 3 frontach.

Po przeczytaniu tego artykułu przekonałem się w tym, że jest potrzebny jeszcze jeden transfer. Wzmocnienie w ataku. Ktoś kto wydłuży ławkę. Wiem o tym że nie można wydać w tym okienku dużej sumy pieniędzy więc trzeba ten transfer zrobić w inny sposób.

Zawsze stawiam krytyczne refleksje na temat zespołu aniżeli wieje ode mnie garścią optymizmu. Ale przechodząc do rzeczy, tekst mądrze ujęty, ale nie do końca się zgadzam. Gra Barcy wcale źle nie wygląda, a na pewno nie na tyle by można wysunąć tak negatywne opinię. Mecz z Espanyolem nie wyglądał źle, warto zauważyć że przeciwnicy postawili trudne warunki. Rozumiem że można mieć żal o stratę punktów w ostatnich meczach bo takie coś nie powinno się zdarzyć. Dla mnie największym zmartwieniem jest forma Messiego, nie grał też źle ale przyzwyczaił nas do wielkich rzeczy. Ciągle czytam że pomoc Barcy przeciętna, a tam dobrze grający Busquets, wracający do niezłej formy Iniesta, bardzo dobre występy ostatnio, nawet Rakitic nie irytowało jak wcześniej . Brakuje do ideału sporo nie da się ukryć lecz ten artykuł troszkę mocno przesiąknięty jest aktem krytyki wobec gry, która naprawda nie jest taka zła. Pokażcie mi zespoły grające w tej chwili lepiej od Barcelony...
A co do obrony może nie jest to monolit i kolektyw ale też nie wygląda to kiepsko, chociaż realistycznej oceny można byłoby się podjąć po meczu z mocniejszym przeciwnikiem.

"przed nimi był Xavi, który ostatni faul popełnił około 2007 roku." - dobre, a tak serio to ile w ogóle Xavi miał faulów, kartek itp.? Wiem że Messi chyba miał jak dotąd z 5 żółtych na krzyż i 1 czerwoną w karierze (feralny debiut w Reprze).

strzały z dystansu...oczywiście brzmi trywialnie i na pewno jest bardziej złożony ale moim zdaniem to lek na głęboko ustawioną defensywę. Można powiedzieć że Ameryki nie odkryłem (no heloł) ale bardziej mi tu nawet chodzi o nastawienie do takich strzałów. Czy wy również macie wrażenie że nawet jak taki Rakitić przywali rakietę i zdobędzie gola to drużyna z tego gola tak jakby trochę mniej się cieszy? Coś w stylu "eee po co strzelałeś jak mogliśmy ich rozpykać i dać Leo żeby lobem przeniósł piłkę nad bramkarzem". Myślę że takie myślenie jest wadą w systemie Barcy. Mam nadzieję że Arda przy autobusie będzie strzelać z 20+ m w samo okienko:)

"(...) uwypukliły bardzo ważną rzecz: gdy rywal zabunkruje się we własnym polu karnym, MNS zostaje bez miejsca na „swoją” grę, a pomocnicy nie oferują skutecznych rozwiązań. W takich chwilach Barçy brakuje z przodu alternatywy."

Odniosłem podobne wrażenie... nawet sobie lukałem jakiś czas temu na whoscored, żeby sprawdzić, jak ustawiali się przeciwnicy w meczach, gdzie nam dobrze szło - a jak wtedy, gdy miewaliśmy problemy.
I rzeczywiście dość często okazywało się, że niżej ustawione defensywy (zwracałem tutaj uwagę głównie na stoperów, później bocznych i DMów) występowały wtedy, gdy nasze Tridente okazywało się troszkę przytępione.
Ciekawe, co było pierwsze: jajko, czy kura? znaczy się ten... czy niskie ustawienie obrońców nie pozwalało nam rozwinąć skrzydeł, czy to niższa forma w danych spotkaniach powodowała, że atakowaliśmy wolniej, bardziej przewidywalnie, dając czas na cofnięcie się?

Espanyol nie zagrał jakoś bardzo wycofany, ale pomocnicy dobrze przygęścili środek przed stoperami, boczni też się jakoś strasznie nie wypuszczali... ostatecznie pozwoliło nam to na wykreowanie jednej sytuacji 200%, dwóch bardzo dobrych, no i wolny Messiego. W sumie powinnyśmy wygrać, ale zdarza się. Nigdy się wszystkich okazji nie wykorzysta.

"Bezbramkowy remis z Espanyolem to wynik o tyle znaczący, że pokazał jak MNS oplecione twardą, „ciasną” obroną robi się niegroźne."

Zupełnie, ale to zupełnie nie zgadzam się z tym zdaniem. Przecież Messi bez formy kręcił obrońcami Espanyolu jak wiatrakiem, nie wspominając o Neymarze który bez kompleksów ładował się między dwóch-trzech i często wychodził z tych pojedynków zwycięsko lub zatrzymywany faulem. I o ile zwykle nie narzekam na sędziów przyjmując strategię Luisa Enrique, o tyle nie można tutaj nie wspomnieć o skandalicznej postawie arbitra który przyzwalał na kopanie po kościach Neymara, wyrzucanie w kosmos Suareza niczym ostatnio zawodnik Rayo Toniego Kroosa (za co zresztą dostał czerwo, za faul na Suarezie arbiter gwizdnął... faul dla Espanyolu w dalszej części akcji) i zwyczajnie chamskie łapanie Messiego chwytami rodem z piłki ręcznej. Taka postawa nawet w angielskich standardach byłaby uznana za pobłażliwą. Tak że to wcale nie była "ciasna" obrona, (bo dziury w niej aż ziały), tridente MSN wchodziło w nią jak w masło, a z normalnym arbitrem Espanyol kończyłby ten mecz w dziesiątkę albo i nawet z mniejszą liczbą piłkarzy.

Przechodząc jeszcze do słowa "niegroźne" - nie wiem czy takie niegroźne, skoro każdy z MSN miał po jednej sytuacji bramkowej. I o ile wątły strzał Messiego czy fartowne zablokowanie uderzenia Neymara na piątym metrze mogę jeszcze przełknąć, o tyle strasznie żałuję tego że Suarez nie trafił do pustej bramki z kilku metrów i miara kąta z jakiego oddawał strzał tego nie usprawiedliwia. Moim zdaniem zawiodła skuteczność (kolejny raz), ale powtórzę że kompletnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem że "ciasna" obrona Espanyolu zarzuciła kaganiec naszemu tridente.

konto usunięte

Na prawdę próbowałem ale zdołałem przeczytać do momentu: "Z obroną Katalończyków w aktualnej dyspozycji szanse ma nawet Arsenal." ja tylko przypomnę że mecz z Arsenalem jest 23 lutego który potrafi zagrać ładnie a następny mecz odstać 0:4 od średniaka. Po za tym sama Barca na pojedynek z mocniejszym rywalem niesamowicie się motywuje ( przykłady Realu czy Romy). Dalej nie mogę czytać bo na kilometr czuć że pisane pod wpływem emocji z ostatniego meczu. I abstrahując od postawy sędziego, remis względnie zasłużony, nie co to mecze ze Depor, gdzie to były wpadki.
Powiem więcej, takie meczę jak z Espanyolem będą się zdążały częściej, bo sama liga stałą się bardzo wyrównana i stoi (od dobrych kilku lat) na najwyższym poziomie.

Ja uważam właśnie, że Arda będzie taką naszą odskocznią od tego dołka. Patrząc na jego potencjał i to, że wcześniej to on właściwie ciągnął drużynę z Madrytu to uważam, że da radę, nie jest on jak widać łatwym rywalem ciężko go przejść a technikę ma bajeczną, nie da się go ogrywać jak dziecko, z całym szacunkiem dla Andresa ale czasem po prostu odpuszczał w meczu przeciwnika gdzie mógł wejść w niego na pograniczu faulu a sam faul to też jest gra w piłkę bo się zdobywa psychikę przeciwnika a takiego zawodnika nie mamy który gryzie po kostkach, żeby mieć piłkę.

A ja się z autorem zgadzam. Zarówno, jeśli mówić o tezie artykułu, ale także z argumentacją.
Bierzcie pod uwagę, że autor stosuje pewne formy literackiego przekazu - pewne rzeczy przejaskrawia, inne uwypukla, ale wszystko jest czytelne i prowadzi do celu.
Nie jest to dzieło z gatunku opowieść/esej, ale i zamiar przypuszczam był znacznie prostszy. Ja domyślam się, że ten teks powstał tak ciut "ku pokrzepieniu serc" po ostatnich kłopotach Barcy.
Challenger diagnozuje przyczyny i wykazuje rozwiązanie, które przychodzi naturalnie, zanim zaczniemy kopać głębiej czy snuć teorie o upadku.

Podoba mi się też to, że w tekście poruszono kilka ważnych spraw - choćby fakt że wyraźnie ostatnio rywale sięgają po "taktykę" - "skopać Barcę", a niestety kartkowej reprymendy spodziewać się nie możemy. Potrzeba więc zerwać z tymi przyzwyczajeniami ugrzecznionego klubu, czasem kopnąć w rewanżu. To z resztą temat na osobną dyskusję, bo problem jest.

Przypuszczam że znajdą się osoby, które sformułowanie
"U Vidala wystarczy brak taśmowego nawyku posyłania górnych piłek w pole karne, to kilka lat jak Ibra nie gra w tym klubie." odczytają jako "nagonkę" czy inną "kampanię". Uspokajam - to czytelny żart z ziarnem ;)

ten uśmiech Turana jest bezcenny :)

Z tą mentalnością podglądacza to kolego przesadziłeś..
Facet gra na DM w najlepszej drużynie świata, raczej ostry temat ..
Debilne porównanie.

Ofensywa trwa, brawo challenger!

Zgadzam się z analizą, problemy w pomocy i defensywie były widoczne już w poprzednim sezonie. Zdecydowanie nie zgadzam się z opiniami, że autor był pod wpływem ostatniego meczy z espanyolem, gdy pisał felieton. Takie są fakty, przy braku realnych alternatyw wszyscy obawiali się zadyszki w styczniu/lutym, a do tego należy doliczyć kontuzje. Dlatego nie mogę się doczekać, gdy Turan i Vidal złapią rytm meczowy, to będzie drugi oddech, wrzucenie wyższego biegu, na to liczę.

Co do Ardy i kwestii, czy pasuje do Barcelony, wystarczy poczytać przeprowadzane z nim wywiady. Jest inteligentnym i dojrzałym piłkarzem, który daje z siebie wszystko na boisku, to nie jest dzikie zwierze, tylko człowiek z krwi i kości, maksymalnie zaangażowany w mecz, będzie naszą gwiazdą.

Messi wraca do swojej optymalnej formy już prawie półtora miesiąca, bo przecież jest w grze od listopadowego klasyku. Nie chcę narzekać, ale inaczej wyglądała gra bez Leo, a inaczej jest z nim. Generalnie coś się w drużynie zacięło i ciężko uwierzyć, że Arda i Vidal z miejsca coś zmienią.

"wracajacy po kontuzji Messi falszuje orkiestre"?

Do formy co prawda nie wrocil ale jesli wg autora tekstu z Munirem i Sandro na skrzydlach gralismy lepiej to czegos tu nie rozumiem ;p Zgodzilbym sie ze Messi nieco zablokowal Neya gdyby druzyna znowu na sile grala na niego ale akurat po jego powrocie bardzo duzo akcji leci lewa strona i nie widac tego "uzaleznienia". Co do obarczania wina Suareza to tez przesada ale krytyka za przestrzelenie setki z 2 metrow ma swoje uzasadnienie ;)
Sezon tak naprawde dopiero sie zaczyna zobaczymy pod koniec jak to bedzie lepiej teraz miec zadyszke i szybko popracowac nad bledami niz w decydujacych fazach :)
Mamy 2-ch nowych graczy mam nadzieje ze jeszcze Nolito dojdzie a wiec w skladzie beda szanse na rotacje i nasze trio tez bedzie moglo nieco odetchnac bo za strzelanie goli odpowiadaja teraz tylko oni i nie ma nikogo kto moze wejsc i zrobic roznice.

Zgadzam się z autorem. Barca złapała czkawkę i potrzeba kogoś kto poda jej kubek wody. Kimś takim są Vidal i Arda

Moim zdanie MSN dalej bedzie nie do ruszenia z Turanem i Vidalem czy bez trio bedzie gralo w kazdym meczu od poczatku do konca. Druga sprawa mowisz mowisz o stylu gry Ardy w Atletico nie wiesz jakie bedzie mial zadania taktyczne u nas byc moze bedzie to inny Turan niz ten z Atletico. ;)

Na tym zdjęciu Sandro i Munir wyglądają jakby chcieli pogadać,ale z marnym skutkiem.

Na zdjęciu Turan i Vidal ze swymi pucybutami..

Praktycznie w ogóle nie zgadzam się z tym artykułem. Nie to, że wszystko z Barceloną w porządku i nie ma się czego czepiać, ale widać, że pan redaktor pisał to pod wpływem emocji, po ostatnim, zremisowanym meczu .

Zdjęcie jest bardzo wymowne - Arda i Aleix przychodzą, Sandro i Munir odchodzą. I to jest prawdziwa dobra zmiana ;)

Od 2008 i debiutu Pepa tylko dwa mecze Barca grała z rywalem który nie dostosował się do Barcy tylko narzucił swoją grę. Półfinał z Bayernem. każdy inny rywal dostosowuje się do Barcy, nie licząc kilku prób Realu które kończyły się ich dramatem.

Moim zdaniem Barcelona potrzebuje środkowego obrońcy i napastnika. Chciałbym zobaczyć Nolito, który będzie mógł dać MSN to, czego nie są w stanie dać Sandro i Munir- oddech w trudnych momentach sezonu, a Luisowi Enrique możliwość gry nawet z czwórką napastników (vide Pedro 2014/15). Gołym okiem widać, że coś dzieje się z obroną jako kolektywem, Barcelona potrzebuje stopera. Mathieu i Vermaelen nie dają gwarancji na skonsolidowanie defensywy, przegrywają walkę o pierwszy skład z Mascherano. Bartra nie gra prawie w ogóle. Liczę, że Robert i Lucho w swoim notesiku mają na pierwszym miejscu napisane: Kupno obrońcy w lecie. I podkreślone na czerwono.

konto usunięte

Ma ktoś zdjęcie z artykułu w dużej rozdzielczości? Byłabym bardzo wdzięczna :)