W ciszy stadionu. Szczyty energooszczędności

Challenger

8 lutego 2016, 16:30

15 komentarzy

Przez całą drugą połowę wczorajszego meczu FC Barcelona balansowała na krawędzi straty punktów. Udało się wywieźć je w komplecie. Szczęśliwie. Suma stworzonych okazji i nędzna, po raz kolejny w sezonie, dyspozycja obrońców Barçy pozwalała gospodarzom liczyć na więcej.

Niezależnie od sfery codzienności, człowiek łatwo przyzwyczaja się do luksusu. Jeszcze dziesięć lat temu taki mecz zagościłby w powszechnej świadomości jako suchy wynik po ostatnim gwizdku. Oglądałaby to garstka na stadionie i kilku wariatów w zapyziałych barach. Hiszpańskich oczywiście, bo takich „szlagierów” za granicę nie wypuszczano. Internetowa rewolucja i reakcja telewizji kablowych zmuszonych do obniżenia cen dały komfort oglądania każdego meczu na jaki mamy ochotę.

Część ludzi jak już poświęci na coś półtorej godziny musi z kimś o tym pogadać. Powinni częściej ruszać na poszukiwania znaleźć sobie życie. Nie każde potknięcie ekipy walczącej na tylu frontach zasługuje na długie debaty. Trzeba umieć odróżniać, które z 60+ potyczek sezonu wydarzeń przebiegiem i okoliczności zbiegiem dają powody do rzeczowych wniosków na resztę sezonu.

Przez jakieś 75 minut gry Levante było bliżej „swojego” wyniku niż Barca. Co rzekłszy, czuję pewność, że w odróżnieniu od paru innych sprzed tygodni, po których w sztabie i szatni wyciągnięto właściwe wnioski – nie jest to jeden z meczów, którymi należy się martwić.

Kumulacja meczów z początku roku jest jedną z cech, za które uwielbiam La Liga. Jak kalendarz ułoży się sprzyjająco, co trzy dni mamy szlagier! Taki gąszcz meczów skutkuje obciążeniem podstawowych graczy, ale jednocześnie hartuje przyszłych mistrzów. Nie raz i nie dwa wyniki w tym gorącym okresie inspirowały hiszpańskie drużyny do przyszłych sukcesów i odwracania losów ligi. „Ciasny” moment sezonu co roku odbija się na wynikach ekip walczącym na wszystkich frontach, jak Barca.

Przebieg meczu z Levante wskazuje moim zdaniem, że drużyna Lucho ma ten styczeń w nogach – to wkrótce minie, ale skądś się wzięło. Pamiętajmy, że tym razem otwarcie roku było ekstremalnie ciężkie. Poza samą liczbą meczów, zwracam uwagę na ich ponadprzeciętną intensywność. Na dystansie kilku tygodni Barça mierzyła się z bezpośrednim rywalem do mistrzostwa oraz rozegrała dwa maratony z Espanyolem i Athletic Club. Cztery tygodnie, siedem skrajnie wyczerpujących meczów – w warstwie fizycznej i mentalnej. Tylko w pierwszym z nich „Duma Katalonii” odniosła remis. Wygrała wszystkie pozostałe! Kiedyś trzeba było to „odchorować”. Wyjazd na Stadion Miejski w Walencji był takim meczem.

Twierdzenie o „jednostkowości” ostatniego spotkania byłoby zniekształcaniem rzeczywistości, a to stosuję tu tylko czasami :) Poza słabą formą z Málagą pamiętamy ospałe otwarcie rewanżu z Baskami i drugą połowę przeciw Atlético. Pierwsze dwa mecze Lucho określił mianem „półtorej wpadki”, co wymownie świadczy o jakości gry jego podopiecznych. W niedzielę znów zobaczyliśmy „wersję energooszczędną”, żałośnie dysponowani byli Alves z Piqué, rywale mieli liczne prezenty, z których nie skorzystali.

Symptomy przeciążenia materiału widzieliśmy wcześniej przed Levante, ale chcę stanowczo podkreślić, że wspomniany wyżej maraton jest już za zespołem. Mając na względzie wymienione okoliczności i harmonogram kolejnych meczów, nie ma powodu szarżować z depresyjnymi wnioskami po niedzieli.

Poczynając od następnej partii w środę do meczu z Arsenalem pod koniec miesiąca, Barcelona ma wreszcie okazję odpocząć. Na boisku. Już wyjaśniam: choć do końca miesiąca Blaugrana gra z identyczną częstotliwością jak ostatnio – co trzy dni – kalendarz wymagań jest inny niż w styczniu. Z całym szacunkiem do najbliższych rywali Barçy, zakładam, że intensywność tych meczów będzie inna niż starć, bitew wręcz z Atlético, Espanyolem, Málagą i Athletikiem.

Pierwsza w menu: Valencia. Z zaliczką osiągniętą u siebie zawodnicy Barcelony – ktokolwiek by zagrał – przystąpią do rewanżu na luzie. Kolejna w grafiku jest Celta. Ligowa passa ostatnich meczów Galisyjczyków wskazuje, że to nie ta sama ekipa, która jesienią rozbiła Blaugranę. Eksperci przewidywali, że po żywiołowym otwarciu sezonu Celta kiedyś złapie zadyszkę. To chyba ta chwila.

Ostatnie wyniki ligowe Celty Vigo

Ponadto podopieczni Eduardo Berizzo przyjadą do Katalonii bez połowy pierwszego składu! Nolito wciąż się leczy. Kontuzjowani są też podstawowy stoper Fontàs i Marcelo Díaz. Iago Aspas, Orellana, Sergi Gómez i Theo Bongonda pauzują za kartki. Choć przebieg wrześniowego meczu straszy jeszcze niektórych culés w nocy – ja sypiam spokojnie, nie oglądałem – Barça pokazała niedawno Baskom jak się odpłaca. Zemsta będzie słodka, z Celtą liczę na pewne trzy punkty. Następnie mamy Sporting i korsarzy z Las Palmas. Na tym etapie sezonu oba zespoły nie stanowią wyzwania dla ekipy celującej w mistrzostwo Hiszpanii. Do końca bieżącego miesiąca Barçę czeka „plażing” jeśli porównać z tym co oferował styczeń. Sytuację poprawia, że z obecną przewagą w lidze nie wszystkie te mecze trzeba wygrać! Z tą grupą piłkarzy może to oznaczać, że wygrają wszystkie.

Patrząc szerzej na mecze po powrocie zespołu z Japonii, uważam, że od złej organizacji całej formacji obronnej i błędów jakie nazywam „grupowymi” (Deportivo i Valencia, a wcześniej Celta i Sevilla) zaszła odpowiednia, wymierna poprawa. Świadczy o tym nie tylko wskaźnik pięciu straconych goli w 12 meczach i fakt, że ani razu w tym okresie defensywa Barçy nie straciła więcej niż jednej bramki w meczu. Mam na myśli ogólną grę bloku obronnego, która w zakresie wydajności i taktycznej konsekwencji wygląda dziś zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu.

Skoro jest "tak dobrze", czemu trzeba było drżeć o wynik z Levante do ostatniej minuty? Barça polepszyła się w kwestiach ustawienia w fazie bronienia i błędów kolektywnych, lecz te indywidualne zostały i mają się dobrze. W obronie znaczą kolejne etapy tego sezonu jak popsuta miska olejowa. Rozwiązaniem mogłoby być częstsze luzowanie Piqué, Mascherano i Alvesa, ale trener uważa inaczej.

Podobną niefrasobliwością defensywną co wczoraj, obrona Barçy „wykazała się” w Máladze z inną ekipą drugiej połowy tabeli oraz I połowie rewanżowego ćwierćfinału z Bilbao po uzyskaniu korzystnego wyniku wyjazdowego tydzień wcześniej. Trener nie przeskoczy (ha, ha) niskiego wzrostu trzech z czwórki obrońców, ale może i powinien popracować nad ich koncentracją.

Tym, co wyraźnie pokazuje wczorajszy mecz, jest różnica w dyspozycji podstawowych obrońców gdy są zmobilizowani, stawką meczu lub poziomem rywala, a w sytuacji spadku poziomu koncentracji. Coś jest nie tak, gdy pozwalasz stworzyć więcej okazji w meczu ostatniej ekipie ligi niż Realowi Madryt.

Trzy punkty mimo trudności zawsze są cenne. Myślę, że skala opisywanych problemów okaże się przejściowa i nadchodząca seria gier pozwoli zespołowi przypomnieć sobie lekkość gry z listopada, odzyskać niektórym piłkarzom zwietrzałą mobilizację i doładować wszystkim akumulatory przed kluczowymi starciami w marcu. Przebieg meczu z Celtą będzie ku temu solidnym prognostykiem.

Dla poprawienia humoru culés trzeba dodać, że ranga decydujących wyzwań też „zadba” o maksymalną koncentrację piłkarzy Luisa Enrique na kolejne tygodnie. PSG, City, Bayern i Real Madryt mogą na ten temat coś powiedzieć.

Powiązane artykuły

FC Barcelona Luis Enrique obrona Taktyka W ciszy stadionu

Komentarze (15)

4

Znowu bardzo dobry felieton spod Twojego pió... klawiatury, Challenger :) Naprawdę niedobrze mi się robi, kiedy widzę płacz tutaj i lamenty o słabej grze po meczach, gdzie Barca gra podstawową jedenastką na pół gwizdka i pomimo słabszej gry ma pełną kontrolę nad spotkaniem. Chociaż też bym wolał, żeby w takich meczach Lucho dał szansę jakiemuś Bartrze czy innemu Mathieu. Ważne, że nasi najlepsi gracze wychodzą w pełni zmobilizowani na mecze z mocnymi drużynami.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Dziekuje, encantado :P
Mysle, ze Mathieu - prezentujacy sie najsolidniej z rezerwowych stoperow, dysponujacy najlepszymi warunkami fizycznymi i majacy swoj wazny moment w zeszlym sezonie - dostanie wiecej szans im dalej w sezon. Masche ma swoje lata, a do tego bardzo intensywny styl gry (za ktory tak go uwielbiamy), licze, ze w ktoryms momencie Lucho zmieni troche podejscie i czesciej da odpoczac np. "Szefuniowi", bo taka kumulacja meczow co ostatnio w przypadku Masche i Pique grozi urazami.

Z Valencia oczywiscie zagraja inni (mozna wrecz stawiac na zestaw Dougi-Bartra-Verma-Adriano), ale ze Sportingiem i Palmami szczerze licze na rotacje srodka obrony.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Jak skończą się maratony to Barca wtedy dopiero odpali że hohoho:)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Jak oni w styczniu taki maraton polecieli w miarę na luzie to ciekawe co będzie jak to minie i zrobi się trochę luzu ;)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

4

Panowie spokojnie. Barca to drużyna finałów. Wiem, że fajnie i miło jest co 3 dni siedzieć wygodnie na kanapie i wymagać od dobrze zarabiających profesjonalistów żeby 8 sezon z rzędu dawali z siebie maxa ale jest to po prostu niewykonalne biorąc pod uwagę trudy kolejnych, nakładających się sezonów. To nie jest tak, że jak zawodnik pojechał na 2 tyg. na wakacje to wraca jak nowo-narodzony. Chyba, że ma 24 lata jak Neymar. Policzcie sobie ile meczów na najwyższym poziomie od 2008r. rozegrali niektórzy zawodnicy Barcy( mecze Barcy+MŚ,ME, CopaA). I raczej nie odpadali w fazie grupowej(no może raz).
Każdy z kim rywalizują gra z pianą na ustach, a oni wciąż muszą udowadniać, że są od nich lepsi (albo dużo lepsi). I chciałbym wszystkich uspokoić, że to właśnie robią. Patrząc "lokalnie" na nudny mecz jestem zły. Ale "gdy emocje już opadną"... patrzę "globalnie" i wszystko jest ok.

Popatrzcie jak karierę kończył Puyol, Xavi - to wraki sportowców- ponad 500, 600 meczów na takich obrotach, na tym poziomie, przy tej częstotliwości i obciążeniu psychicznym robi swoje.

Barca przypomina mi Rep. Hiszpanii z 2010r. RPA (Euro 2012 zresztą też). Przypomnę, że przegrali w pierwszym meczu ze słabiutką Szwajcarią. Potem nie było wiele lepiej. Jakby chcieli powiedzieć: "nie zawracajcie nam głowy, dajcie nam finał". A finały jak się skończyły pewnie każdy kojarzy.

P.S. Pozwolę sobie jeszcze na osobistą uwagę na temat Leo. Ciekawe jak pod USG wyglądają jego mięśnie dwugłowe po tych "paru" kontuzjach i 600. meczach. Moim skromnym zdaniem fizycznie jest wrakiem choć trudno się z tym pogodzić. Nie ma startu do piłki- szczególnie na dłuższym dystansie- często po prostu musi odpuszczać te pojedynki, nawet z przeciętnie szybkościowo usposobionym rywalem. Chyba tylko ja to widze...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Nie tylko ty to widzisz;) CR7 jest taki sam, nie ma juz mega uderzen z 30mtr od kilku lat albo sprintow na skrzydle... Woli sie przewracac jak stog siana. Takie jest zycie sportowca... Leo ma jednak 28lat I nie powinien byc 'wrakiem'- to raczej byloby martwiace. Te wraki przychodza po 30tce. Dlatego zastanawia mnie jak bedzie sie prezentowal CR7 w nastepnym sezonie...

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

Moim zdaniem to nie seria trudnych spotkań była przyczyną słabszej gry. W końcu od samego początku tego "maratonu" - gdy zmęczenie jeszcze nie powinno być "wymówką" - Barca pokazywała, że z formą i koncentracją dzieje się coś dziwnego (lub może nie do końca dziwnego - przecież wszyscy chyba wiemy, że w tym okresie słabsza dyspozycja jest normalna, tak powinno być). Słabsza gra była spowodowana po prostu słabszą formą i właśnie przez to styczniowy maraton okazał się dość trudny. Tak to widzę.
Poza tym nie wszystkie z tych spotkań okazały się skrajnie wyczerpujące, na przykład starcie z Bilbao, gdzie mamy niemal od początku jednego zawodnika więcej... lub - wychodząc już poza ten maraton - starcie z pogrążoną w kryzysie Valencią, gdzie przewaga liczbowa była przez całą drugą połowę (nawet i rewanż z Espanyolem, gdzie w końcowych fragmentach - które są przecież najbardziej drenujące - była nawet podwójna przewaga, wcale nie musiał być bardzo obciążający). To jest zawsze "oddech" dla zawodników. Osobiście nawet starcie z Levante, gdzie trzeba było do samego końca trzymać koncentrację, uważam za trudniejsze (kosztujące więcej sił) od ligowej potyczki z Bilbao.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

1

@Pawlak1992: "Moim zdaniem to nie seria trudnych spotkań była przyczyną słabszej gry"
Jak wiesz z artykulu, uwazam inaczej :) poza wymienionymi wczesniej spostrzezeniami potwierdza to w moim odczuciu kolejnosc zdarzen. Malaga, Atletico, Bilbao i Levante to wszystko mecze pod koniec okresu, o ktorym mowimy (po powrocie z Japonii). Wczesniej bylo lepiej. Z Betisem 30 XII i w pierwszej polowie stycznia gra obrony jako formacji i poszczegolnych obroncow indywidualnie prezentowala sie zdecydowanie lepiej - wizualnie i statystycznie. Zmiana na gorsze nastapila z czasem, tj. od meczu z Malaga (23 stycznia) z kilkoma chwilami slabizny defensywnej w meczu nr 1 CdR w Bilbao (20 stycznia). Poza Roberto (74. Adriano) na LO, tez grala tam podstawa: Alves-Pique-Masche.

Dzieki za ciekawy koment, podobnie jak pozostale.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Jak tak mówisz, to trochę bardziej przychylam się do Twojego podejścia... szczególnie jeśli chodzi o defensywę (na której się skupiasz), wtedy rzeczywiście nie było z nimi żadnych większych problemów.

Jednak na początku stycznia zdarzył się mecz taki, jak remis z Espanyolem. Nie było to spotkanie słabe, ale czegoś zabrakło. Rakitić troszkę przygasł; Busquets grał w sumie słabiej, niż teraz; Suarezowi na chwilę "spadła" forma strzelecka, itd.
Już wtedy w grze brakowało trochę "życia", nieznacznie spadły obroty.

Później graliśmy całkiem nieźle, ale po dwóch tygodniach nałożyło się to zmęczenie... choć, jak podtrzymuję, nie były to skrajnie wyczerpujące spotkania: Granada u siebie, dość spokojny rewanż z Espanyolem, właśnie to spotkanie z Bilbao, gdzie graliśmy całe spotkanie w przewadze. Właśnie po tych trzech gęsto "upakowanych", ale niekoniecznie skrajnie trudnych spotkaniach, nastąpiła ta zmiana na gorsze, o której mówisz.

Chyba trochę inną rolę przypisujemy zmęczeniu i poszczególnym spotkaniom, ale nie są to zbyt wielkie różnice - a prawda (jeśli da się ją ustalić) pewnie leży gdzieś pośrodku, lub bliżej Twojego oryginalnego stanowiska... :) pozdrawiam.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

Artykuł ciekawy tylko nie wiem czy wahania dyspozycji Pique są zależne od czegokolwiek co da się określić.
Reszta obrony w sumie ten sam problem.
Były mecze kiedy nie byli zmęczeni a i tak któryś miał dzień świra i robił babole.

Moim zdaniem Barca trochę rozpuściła obrońców w kwestii koncentracji i tak się przyzwyczaili że można czasem się nie starać.
W końcu i tak Messi strzeli i załatwi sprawę w razie kłopotów..

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Rozpuscila - tak. Dokladniej: rozpuscil trener. Ale moim zdaniem w kwestii za sztywnego podzialu na stoperow podstawowych i tych drugiego sortu, znaczy skladu. Wiele bylo w tym sezonie meczow gdy Pique, Masche i Alba grali padline w jednym meczu, a w kolejnym i tak wychodzili w podstawie. Moim zdaniem daloby pozytywny efekt porownawczy gdyby na Levante (i inne podobne mecze, Sporting i Las Brzozas wkrotce - to dobre okazje) wyszedl zestaw stoperow Mathieu-Verma/Masche-Mathieu/Pique-Mathieu. Czesciej chcialbym ogladac w lidze kombinacje jednego podstawowego ŚO (Pique lub Masche) z jednym zmiennikiem (Mathieu lub Vermalenem). Zwlaszcza na rywali regularnie dosrodkowujacych w pole karne, na ktorych Masche nadaje sie mniej niz blisko dwumetrowy Mateusz z wyskokiem koszykarza. Tymczasem Lucho operuje niemal wylacznie dwojkami: Pique-Masche w wazniejszych meczach, Mathieu-Verma/Bartra w mniej waznych. Wyjatkow od tej reguly jest zdecydowanie za malo i efektem tego "sytosc" obroncow podstawowego skladu wyrazajaca sie tak glebokimi wahaniami formy w dol, o jakich mowimy.

Gdy w ubieglym sezonie Lucho na kilka meczow z rzedu odstawil Pique od razu byl pozytywny efekt w jakosci gry w kolejnych meczach. I tedy droga.

Zauwazam tez, ze rywale ligowi coraz czesciej graja z Barca gorna pilka i nic dziwnego, bo krasnale Masche, Alba i Alves wysoko nie podskocza. Ze sa przeskakiwani - nie ich wina, ale od tego jest trener. Moglby reagowac czestszym wprowadzaniem chocby Mathieu, ktory wyglada najpewniej ze wszystkich rezerwowych opcji i najskuteczniej gra w powietrzu.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

2

I wreszcie prawidłowo napisany artykuł.
A pomijając fakt, że obrońcy nie są dobrze zmotywowani, skoncentrowani, gdy wychodzą na boisko ze słabym rywalem, to przecież nie możemy zawsze wygrywać po 3:0, czy 4:0. Co innego Real, który ma tydzień odpoczynku, ale my gramy dwa razy w tygoniu

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

0

@Pawlak1992: Nie trzeba wygrywac po 4:0. Mozna tez 2:0, 1:0 i wszystko ok, jesli rywalowi nie daje sie okazji na zdobycie bramki. Tu mecz byl inny. Levante nacieralo, Barca sie meczyla. Mieli podwojna liczbe strzalow ogolem i o jeden mniej w swiatlo bramki niz Barca. "Far from ok" :)
Najwazniejsze, ze na ten moment druzyna jest paniczem swojej sytuacji w lidze i w grze o wszystkie trofea. Jak sie rozkreca moze nie byc czego zbierac.

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

8

oczywiście w podpisie pod zdjęciem powinno być "mecz z Levante" a nie "z Celtą"

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.

5

@Pawlak1992: Zmienione dzięki! :)

Odpowiadasz użytkownikowi Pawlak1992.

Czy na pewno chcesz zgłosić komentarz do moderacji?

Dziękujemy za pomoc. Zgłoszenie zostanie podpisane Twoją nazwą użytkownika.