W ciszy stadionu. O co gramy w sobotę?

Challenger

30 marca 2016, 19:00

własne

72 komentarze

Dziesięć punktów różnicy. Sezon pod sztandarem sukcesu w Katalonii. Atmosfera stypy w Madrycie. Wydawać się może, że oba kluby są w tak różnych miejscach, że to mecz o nic. Błąd. To derby Barçy z Realem. Zagrają o to, co zwykle. O wszystko.

Ligowa przewaga Katalończyków nad madrytczykami tylko pozornie jest definitywna. To mecz o 6 punktów. Choć strata trzech nie zapewni walce o mistrzostwo nowego rozdania (do tego los musiałby nabroić mocniej niż pojedynczym meczem), z pewnością oznacza dla lidera okoliczność najmniej potrzebną na tym etapie sezonu: komplikacje. W razie zwycięstwa Realu, podopiecznym Simeone wystarczy pokonać dołujący Betis żeby zbliżyli się do tytułu na dystans 6-ciu oczek. To dużo dokładnie w chwili, gdy tyle zyskasz, i mało, gdy przed chwilą było o 50% więcej. Patrząc na formę ekipy Zidane’a w ostatnich tygodniach, stan permanentnej wojny domowej na Bernabéu i kalendarz spotkań do końca sezonu wykluczam powrót Blancos do walki o mistrzostwo po wywiezieniu najbardziej optymistycznego dla nich wyniku w sobotę. Taki scenariusz niesie natomiast ryzyko zakłócenia ligowej harmonii FC Barcelony przy jednoczesnym rozpaleniu nadziei Atlético. Dlatego Azulgrana powinna zrobić wszystko, aby tego ryzyka uniknąć poprzez zdobycie na odwiecznym rywalu kompletu punktów.

Pomimo serii słabszych wyników wicelidera z ostatnich tygodni – odpadnięcie z Celtą, domowy remis z Villarreal, trudności z PSV, świeża porażka z Gijón – uważam, że były one gorsze niż gra. Los był srogi dla Griezmanna i jego kolegów. Wyjąwszy wyratowany w karnych dwumecz z Holendrami, banda Cholo Simeone była wymiernie karana za każde potknięcie. Dlatego wpatrywanie się w tabelę jest złudne. Oni wciąż są groźni. Każda wpadka Barçy da wicher w żagiel Rojiblancos w pogoni po odzyskanie ligi. Największym z podmuchów mobilizacji byłaby przegrana w zawsze prestiżowym "Klasyku". Na ostatniej prostej walki o tytuły zwycięstwa mają wartość podwójną. Każda z porażek prócz zgagi kosztu utraconych możliwości oznacza wzmocnienie głównego rywala.

Jeśli szybko jedziesz motocyklem i się pomylisz, to giniesz. W przypadku sobotnich derbów sytuacja jest bardziej złożona, ale Barça wciąż powinna zachować najwyższy poziom koncentracji. Tak wyraźną przewagę nad drugim w tabeli Atléti warto "przytulić" po końcowy odcinek ostatniej prostej sezonu. W kontekście obciążeń fizycznych związanych z dwukrotnym podjęciem sfory wściekłych psów Simeone w ciągu tygodnia, biorę pod uwagę możliwość straty punktów przez "Dumę Katalonii" w jednym lub obu ligowych „meczach po”. Utrzymanie przez Barçę aktualnej przewagi nad pościgiem stanowiłoby cenne zabezpieczenie na niepomyślny wynik w San Sebastián (przegrali tam rok temu) i/lub tydzień później z jak śliczne dziewczę czarująco nieprzewidywalną Valencią. Należy wygrać z Realem, aby komfort wylądowania w tabeli na cztery łapy po ewentualnym niepowodzeniu zachować na później. Do końca miesiąca gramy co trzy dni, z 34. serią gier w środku tygodnia. Inny wynik sobotniego wieczoru, zwłaszcza porażka, utrudnia sprawy i zostawia ligowo minimalny margines błędu.

Rozumiem, że codzienne spoglądanie w tabelę może część fanów Barçy solidnie deprawować. Kultywowanie mistrzowskiego optymizmu jest przyjemne, trudno mu się oprzeć. Dlatego jeśli powstałe w wyniku niedobrego dla gospodarzy rezultatu w weekend zagrożenie Atlético w lidze jest dla kogoś nazbyt abstrakcyjne, to wpływ na mecz wtorkowy wydaje się bardziej namacalny. To jedno z tych niewielu starć w sezonie, do którego najlepiej podejść „na fali” – tak nieobliczalny może mieć przebieg. Analogicznie, okazanie słabości w sobotę będzie stanowić wymarzoną "zachętę" dla Atléti typu: „tę Barçę jednak da się ukąsić”. Jako wróg wszelkich pass i podniecania się nimi (podtrzymuję przekonanie, że półtora tygodnia temu z Żółtymi Submarinami była idealna okazja by przegrać, przegrana raz na jakiś czas wzmaga koncentrację), wyjątkowo zachęcam podopiecznych Lucho do podtrzymania jej w sobotę, ażeby nie wyręczać nadmiernie Simeone w mobilizacji jego składu przed wtorkiem. Co do trwającej serii zwycięstw z ATM, to odwrotnie do postawy dominującej napawa mnie ona podejrzliwością i obawami. José Mourinho znalazł w końcu receptę na Barcelonę, bo spotykał się z nią tak często, że ją rozgryzł. Simeone jest zbyt mądrym fachowcem, aby wątpić w zdolność jego teamu do odwrócenia passy. Barça potrzebuje najlepszej formy do wyeliminowania Atlético, zarazem brak wygranej w ostatnich 6 meczach stanowi ogromną motywację dla rywali! Jestem daleki od uzależnienia dwumeczu w LM od soboty, ta Barça jest na to za dobra, chcę tylko powiedzieć, że podniesienie własnego morale pokonaniem odwiecznego rywala przyda się, by do wtorkowego wyzwania przystąpić na spokojnie i bez świeżych zmartwień. Zakończenie "przed chwilą" długiej serii grozi uzupełnieniem jednego fiaska o kolejne. W całej sytuacji tyle dobrego, że ten rywal w ¼ wyklucza dalekie podróże. Tym razem wulkany nam niestraszne.

Przed napisami końcowymi pozwólcie, że wrócę jeszcze na moment do rywala z Bernabéu, by dodać, że wylosowanie „Wilków” z miasta Volkswagena daje "Królewskim" bezstresową ścieżkę do półfinału Ligi Mistrzów. Podczas gdy Barça i Atlético będą zajęte ciężką walką o awans, mający najsłabszego rywala w drugiej kolejnej rundzie Real może spokojnie skupić się na hurtowym trzaskaniu ligowych punktów. Można nie wierzyć w reaktywację ich szans na ponowne włączenie się do wyścigu o Ligę, ale po co podawać królewskim przyjaciołom dłoń pomocną, butlę z tlenem i ciepłe drożdżówki, gdy pojawia się szansa przymknąć trumny wieko i zabić je półmetrowymi gwoździami? Grzech, że tak powiem, nie skorzystać. W sytuacji Barçy celującej w trzy trofea i zmuszonej stosownie rozkładać siły, nie ma co ryzykować zdradliwym odprężeniem – z dwoma ciężkimi ćwierćfinałami pośrodku kluczowego etapu walki o ligowy prymat, zaaplikowanie nowej energii każdemu ze stołecznych rywali jest po prostu niebezpieczne. Niebezpiecznie zbędne.

Co do środków na sobotni wieczór, jeśli Barça będzie sobą – zobaczymy jej zwyczajową różnorodność w doborze narzędzi na pokonanie wrażej defensywy. Będą długie górne piłki, szeroka gra pod boczne linie boiska, kontrataki i diabelskie przyspieszenie gry piłką, im bliżej bramka Navasa. Gdy piłkarze Barçy wykażą się skutecznością, gole będą kwestią czasu. Obrońcy Merengues kolektywnie i indywidualnie nie są dziś w tak wysokiej dyspozycji, jak za późnego Mourinho oraz pewnymi okresami za Ancelottiego, co stanowi ułatwienie dla tanecznej swobody MNS. Ze strony Barçy nie spodziewam się spektaklu, priorytetem pozostaje mecz wtorkowy. Przeczuwam wyrachowanie w nastawieniu ludzi Lucho, raczej występ pragmatyczny aniżeli estetyczny, „brzydki” zdaniem idealistów, coś podobnego jak rewanż z Arsenalem. Tym razem nade wszystko liczy się wynik. Efekty specjalne zostawmy na inne okazje. Real zrobi to, co powinien był jesienią: zacznie z Casemiro. Ponieważ sezon przebiega Barcelonie tak, a nie inaczej, i nie boi się ona nikogo, to Casemiro też nie będzie. Sam nie wystarczy do uprzykrzenia planów gospodarzom. Zagranie dwójką defensywnych pomocników z Kovačiciem byłoby skuteczniejsze, ale Zidane nie ma wystarczająco silnej pozycji w klubie, aby zastosować tak radykalne rozwiązanie przeciw Barcelonie. Osobna sprawa, że podczas swej kadencji testował je incydentalnie – moim zdaniem wystawia to niepochlebną recenzję trenerskim kompetencjom Francuza, którą dodatkowo zaniża analiza dobieranych zmian. Jego pomysłom taktycznym brakuje elastyczności i efektu zaskoczenia. Poziom rywali w fazie pucharowej Ligi Mistrzów zamazuje weryfikację tak jednowymiarowej tożsamości piłkarskiej Realu Zizou. Większa drużynowość w parze z taktyczną elastycznością pod przeciwnika i przebieg meczu daje moim zdaniem przewagę gospodarzom nad wielkim rywalem. Jej wykorzystanie w trakcie meczu – tym bardziej o kalibrze GD – to osobna sprawa.

Z wymienionych powodów pokonanie gości powinno być dla Blaugrany tym, co zawsze przy okazji „Klasyku”. Priorytetem. Uważam, że z tym trenerem i grupą piłkarzy nawet tak obfita przewaga w tabeli nie grozi odprężeniem. Przed Barçą faza sezonu decydująca o wszystkich tytułach, z półfinałem Ligi Mistrzów na widoku oraz finałem Pucharu Króla za mniej niż miesiąc. Nadarzyła się okazja wejść w nią krokiem stanowczym, z głośnym przytupem. Warto z niej skorzystać. Czeka nas pasjonujący mecz!

  

Na Twitterze: @99challengerFCB

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Twoje felietony zawsze dobrze się czyta, stąd nigdy nie miałeś do czynienia z moim fanatyzmem językowym. Jednak powoli zaczynasz dobijać do miejsca, w którym musisz usłyszeć kilka cierpkich słów.

Interpunkcja!!! Zasada 'lepiej nie postawić przecinka, niż postawić źle' to zła zasada. Poczytaj trochę na temat znaków interpunkcyjnych, wydajesz się inteligentnym gościem, więc przyswojenie tych zasad nie powinno być dla Ciebie wielkim kłopotem.

Obyś odnalazł ten komentarz w gąszczu bezproduktywnych zachwytów, bo potencjał masz na coś więcej, niż ta strona.

Przypomnę, że real ciągle jest możliwym (33%) przeciwnikiem w 1/2 LM. Dobrze byłoby umocnić przewagę psychologiczną przed ewentualnym dwumeczem.
Lub finałem..

Obywatelska redakcja:

"i/lub tydzień później z jak śliczne dziewczę czarująco nieprzewidywalną Valencią" ---> "i/lub tydzień później z Valencią, czarująco nieprzewidywalną jak śliczne dziewczę"

W tej drugiej wersji brzmi lepiej i wiadomo od razu, o co chodzi... :)

Jedyne co moze zagrozic Barcy to nastawienie zawodnikow. Jesli zawodnicy nastawia sie typu "walic ten mecz, mamy spora przewage a we wtorek przeciez LM" To przegramy. Ale mysle ze tak nei zrobia bo chodzi glownie o honor.

Nie zdziwie się jak Real wygra.

To może być pożegnalny mecz Pereza :D więc wbijać gwoździe to tej trumny bez ograniczeń Barca! !!!!

Chcialbym tylko dodac ze przed 0-4 to real byl faworytem bukmacherow tak wiec smialo mozna marzyc o wysokim wyniku dla barcy

Pamiętacie manite? Wtedy jeszcze za czasów ligi mistrzów w studio Nsport wypowiadał się Michał Pol że o to przyjeżdzą nasilnijeszy real za czasów Mou że Barca jeszcze nie miała takiego przeciwnika. Okazało sie odwrotnie ze to real nie miał przeciwninika tak szybkiego tak zoorganizowanego i tak grającego.


Wiem że to jest inny real od 0-4 ale oni nie wygrali poza przypadkowym golem Nacho z PSG na SB z nikim jeśli chodzi o top 4 miejsca w la lidze na wyjeździe.

Pilkarze Barcy zdają sobie sprawe że wygrywając ten mecz to milowy krok w kierunku mistrza i spokoju w lidze.

Gozej w lidze mistrzów bo tam ich nie chce tym bardziej w finale wole czy to Bayern czy kogokolwiek innego.

O co gramy? O Zwycięstwo nad odwiecznym rywalem co smakuje najlepiej :)

konto usunięte

Ja tutaj nie widzę żadnej analogii między Mou, który rozpracował Pepa i Simeone, który w końcu może rozpracować Barcę. Enrique nie jest tak ograniczony taktycznie jak Pep, który tak naprawdę sam siebie rozpracował i podał na tacy. Nie wspominając tego, że to był jego 4 sezon w Barcy i współpraca z piłkarzami nie była już tak owocna. Pomysł Simeone jest znany, nic nowego nie wymyśli, jedyna nadzieja dla Atletico w gorszym dniu Katalończyków i niczym innym. Przewaga jakości Barcy jest duża. Poczekajmy też z tą autostradą dla Realu. Możliwe, że wyjdzie im mecz jak z Sevillą, ale jeśli Wilki zagrają konsekwentnie to widzieliśmy już jak Real Zidana potrafi się męczyć. Choć rzeczywiście ostatnio wyglądają jakby nabrali więcej wiatru w żagle. Dawno nie miałem tak letniego podejścia do meczu z Realem, przewaga punktowa Barcy jest ogromna i jak tu się emocjonować na poważnie? Ja patrzę całościowo, liczy się mistrzostwo a nie konkretny wygrany mecz. Na fajerwerki nie liczę, będzie pragmatycznie, w miarę możliwości oszczędnie, to we wtorek jest starcie sezonu, póki co.

Też myślę że będzie bardziej zacięty mecz niż ten pierwszy. Real strzeli na 0:1 ale Barca im znowu wsadzi 4 i będzie 4:1 ;)

Czy to o pietruche czy o wszystko - ja na ten mecz czekam jak na gwiazdkę. Te emocje - tylko Gran Derbi!! < 3

konto usunięte

W sobotę musimy wygrać. Kolejny mecz to z Sociedad na Anoeta, na którym nie gra nam się najlepiej, a w przypadku ewentualnych 2 porażek Barcy i 2 wygranych Realu przewaga może stopnieć do 4 punktów! Obyśmy byli w coraz to lepszej formie, wtedy wygramy wszystko i nikt nam nie podskoczy.

"W sobotę trzeba się spodziewać bardziej zaciętego pojedynku niż jesienne 0:4"

Statystyki mówią co innego...

Jeszcze chcialbym dodać, że jesli nasza redakcja nie idzie za "komercyjnym mejstrimem" i zna sie troszke na futbolu to powinni umiescic "przy zegarze", nie postac Ronaldo a Navasa. Przeciez to zdecydowanie NUMERO UNO Krolewskich w tym sezonie!

Ja nie mogę doczekać się meczu a wy ? pozdrawiam i miłego wieczorku najlepsi fani i kibice :D Visca El Barca!!!

Gramy o 3 punkty. RM już jesienią miał się po nas przejechać bez Messiego jak wyszło wszyscy wiemy.

Przestrzegam że to nie będzie "spacerek". Patrząc na to ile km, minut w poszczególnych meczach reprezentacji grali nasi piłkarze, może być różnie... mnie ucieszy każde zwycięstwo :-)

Łatwo nie będzie bo Real zawsze spina się na mecze z nami.

Jakaś sprawdzona miejscówka na GD w Warszawie? Szukam czegoś gdzie można wygodnie usiąść i obejrzeć bez problemu ;)

Cruyff będzie czuwał nad Blaugraną z sektora niebo . To dla Niego muszą zagrać piłkarze , to będzie najlepszy możliwy sposób hołdu dla Holendra . Po 3 punkty !.

O co zagramy?
Przede wszystkim zagramy o dobicie, ledwo trzymajacego sie na nogach ale wciaz potrafiacego przywalic, przeciwnika wagi super-ciężkiej. Juz kilka rzy byl liczony ale dalismy mu odsapnąć ale w tej rundzie trzeba dokonczyc dzieła i to z animuszem.
Trzeba przyznać, że przerwa reprezentacyjna przyszła w samą porę dla Realu. Wiadomo, iz Barca "po reprach" zazwyczaj kaleczy a do tego nasze Trio i polowa podstawowej obrony grala mecze "na powaznie".
Jednak kiedy przypomne sobie jak "zabojczy" jest pressing Realu w szczegolnosci na wyjazdach, od razu mi lzej. Dobrze, że Busi odpoczal bo on bedzie (jak zwykle) ultra-ważny dla naszej pomocy.
Ja juz siedze jak na szpilkach a ten zegar na stronie glownej, zamiast mnie cieszyć ... WKU....A MNIE NIEMILOSIERNIE !!!!! :D

O co o kości ktoś będzie na nie polował a zadaniem zawodników Barcy będzie unikanie rzeźników.

Będzie dobrze. Tito Vilanova i Johan Cruijff o to zadbają, wygramy to dla nich ;) VeB !

Mecz z Realem to zawsze więcej niż tylko jakiś mecz. Nawet jakby Barca miała 30 punktów przewagi nad nimi to i tak zawsze będę odczuwał ten klasyk niesamowicie i zawsze będę się niewiarygodnie stresował i ekscytował myślą, że to już za parę dni!

konto usunięte

Świetny artykuł :) Najlepsza część z tymi polmetrowymi gwoździami. I oby je przybili do tej trumny :D

Bez przesady z tą grą o wszystko..
Nie ma co się niepotrzebnie stresować..

Challenger
Po przerwie reprezentacyjnej należałoby złapać rytm meczowy przed Atletico. Może to zabrzmi trochę dziecinnie, ale plan powinien być prosty i jasny - wszystkie siły na Real i jeszcze więcej na bandę Cholo. Wygrana z Realem umożliwi grę z RSSS głębokimi rezerwami. Złapanie oddechu i znów rzucenie na szalę wszystkich sił w LM. A Valencia pójdzie już z rozpędu ;)

Dla mnie to,, mecz szpilka " która przebijemy balon nadmuchiwany w Madrycie,ana poważnie to dobrze by było wsadzić że trzy gole i odpoczywać i kontratakowac,klepac i pomeczyc real.mam nadzieję że tak będzie.

Barca gra o to, by pokazać, że była najlepszą drużyną w ostatniej dekadzie, tj 2006-2016. Dla mnie osobiście to jest dramat...

Pomimo suchych kombinacji statystycznych, będących creme de la creme logiki i wyłuskujących najrozsądniejszy scenariusz dla FC Barcelony na najbliższe dni, a których prekursorem jest lubiany przeze mnie za swój profesjonalizm redaktor ściah, to nie jestem w stanie przejść obok Gran Derbi bez krzty emocji. Napiszę więcej, zdaje mi się, że niezależnie od tego w jakiej sytuacji znajdują się obydwa kluby, to szczególny smaczek rywalizacji i tak pozostanie, a przedmeczowa gorączka będzie wzrastać z każdą upływającą godziną, aż do pierwszego gwizdka, kiedy niemal wszyscy z wypiekami na twarzy oddamy się odwiecznemu pojedynkowi. Nie twierdzę, że nie będzie kibiców, którzy z niższym pulsem podejdą do meczu, ale sądzę, iż lwia część użytkowników tej strony eksploduje przeróżnymi emocjami. Takimi prawami rządzi się Klasyk i jest to reakcja prawidłowa. Dodając do tego śmierć Cruyffa i chęć złożenia mu hołdu przez piłkarzy... Matematyka swoją drogą, a historyczno-sportowy żywioł swoją. W każdym razie, czekam na mecz z niecierpliwością.

czeka nas ciężka przeprawa, Real jest bardziej niż zwykle zmotywowany, będą chcieli choć odrobinę zmazać porażke z Bernabeu co w połączeniu z nadchodzącym ćwierćfinałem może bardzo skomplikować nam życie.
Liczę że Barca zagra równie mądrze jak wszystkie "ważne" mecze w tym sezonie - spokojnie, rozważnie, by w odpowiednim momencie przyspieszyć i wypunktować rywala.
po tryplet bracia! :)

Według mnie nasi piłkarze grają o komfort na ostatniej prostej do obrony Mistrzostwa Hiszpanii. Natomiast piłkarze realu grają o... swoje kontrakty. Mecz o honor zagrali u siebie z Atletico.

Ze przyjdzie mi oglądać klasyk na telefonie:(

Gramy głównie o prestiż i tyle. Nie sądzę, aby Barca cisnęła real przez cały mecz, ponieważ dużo ważniejsze spotkanie czeka ich parę dni później w LM. Real z kolei gra tylko o prestiż oraz drugie miejsce w tabeli na koniec sezonu, więc też nie sądzę, aby dali z siebie 100%.

Dlatego też zgadzam się z jednym z moich przedmówców, który napisał, że ten mecz będzie odbywał się w cieniu meczu Barcy z Atletico. Oczywiście, że chciałbym wysokiego zwycięstwa Barcy, ale wszyscy doskonale wiemy, że w przeciwieństwie do Klasyków z ostatnich lat, ten będzie w zasadzie o pietruszkę...

To jest mecz o duży prestiż. Barca ponownie może wyrównać bilans zwycięstw w GD, na razie real ma przewagę.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz na gra na remis realu. Żeby uspokoić kibiców, nie wygrać, bo nie czują się na siłach i nie dać wygrać Barcelonie. Pozostanie w takim wypadku 7 punktów przewagi nad Atleti(8 z racji dwóch wygranych w bezpośrednich meczach).
Typuję wynik 1-1, choć serce by chciało zwycięstwo 3-0 ;)

Myślę, że akurat te GD odbędą się w cieniu meczu w LM z Atleti. Dlatego nie nastawiałbym się na jakiś epicki spektakl - prędzej minimalne zwycięstwo Barcy, albo remis i dużooo klepania piłką na stojąco. Chociaż z drugiej strony, to w końcu zawsze GD, więc może nas MSN i spółka uraczą kolejnym magicznym występem... :)

Fajny artykuł, pogratulować, ale waga el Clasico działa w dwie strony. Autor zaznaczył, że należy pokazać się z dobrej strony, by nie dać nadziei Atleti, ale też można zagrać na pół gwizdka, by wypoczętym przystąpić do 1/4 LM z uśpionym rywalem z Madrytu i wtedy odkryć wszystkie karty. Tylko, że klasyk na pół gwizdka odpada.

Patrząc na zdjęcie przypomniał mi się genialny gif. Busquets spokojnie, jakby niepasujący do otoczenia, wraca na własną połowę tyłem do bramki rywala. Wygląda tak, jakby wiedział co się za chwile wydarzy. Nagle Camp Nou wybucha euforią - padła bramka. Sergio unosi rękę w geście tryumfu.

O honor nic poza tym. Real i tak już nam nie zagrozi w kwestii mistrzostwa.

Pewnie bede wyjątkiem na tej stronie ,ale mówiąc szczerze to GD jest dla mnie bez znaczenia , liczy się to co będzie we wtorek po weekendzie