Czy to już koniec sezonu?

Challenger

15 kwietnia 2016, 18:20

61 komentarzy

Znowu futbol zrobił ze mnie głupka. W takich chwilach zdecydowanie wolę powtórkę z Bayernu 2013. Wtedy wiesz, że nie było czego zbierać. Sytuacja jest jasna. W futbolu i w życiu.

Gdy jest się o jedną bramkę od awansu, mistrzostwa, jedną akcję od dogrywki – zostaje tylko rachunek utraconych korzyści, paragon zmarnowanych szans. Gdy trafia się wieczór jak z Atléti, powodu można szukać wszędzie: w akcjach z meczu, arenie rewanżu, składzie w San Sebastián, nawet zdarzeniach sprzed dwóch lat (ban transferowy, serio?). Wynik zostaje ten sam. Taki sam.

Jeśli przyjmiemy kadencję Pepa Guardioli za początek trwającego do dziś cyklu sukcesów, widać wyraźną cechę wspólną.

Spośród pięciu wypadnięć Barcelony z najważniejszych klubowych rozgrywek Europy w tym czasie, czterokrotnie mowa o jednym golu różnicy. Zarazem każdy z ostatnich trzech finałów Ligi Mistrzów Barça wygrała różnicą dwóch goli, zawsze z mistrzostwem Hiszpanii do pary. Wychodzi z tego obraz drużyny, która „będąc sobą” rozstrzyga najważniejsze wyzwania z bezpieczną przewagą. Gdy jednak klubowi ze słonecznej Katalonii przytrafi się zadyszka, łańcuch kontuzji, wycieczka wesołym autokarem, a rywale rozgrywają idealne, perfekcyjne mecze – zdarzenia i tak ważą się do samego końca. Inter 2010, Chelsea 2012, Atléti przedwczoraj i przed dwoma laty. (Supercopy, finał Pucharu Króla 2014, „finał” Ligi z Colchoneros doda ktoś pamiętliwy.) „Słaba”, „bezradna” Barça kontra „wielki”, „frunący” rywal i wynik na styku do ostatniej minuty? Nieraz po takich meczach doznawałem rozdwojenia jaźni przy lekturze pomeczowych relacji, wiedząc co widziałem i czytając różne autorskie rewizje wydarzeń. Przesada okazuje się pomocnym narzędziem gdy brakuje innych argumentów.

Jedno pozostaje dla mnie pewne: piłkarska dominacja nie wygląda jak środa. Tchórzliwe kradzenie minut cały ostatni kwadrans to inna kategoria. Gdy „wyjaśnia się” rywala, wygląda to jak tamto lanie od Bayernu, niedawne podjęcie Betisu przez Rojiblancos piąteczką, jesienny „Klasyk” albo długie fragmenty finału z Juventusem. Na poziomie Pucharu Europy Barcelonę zaorano w tym kilkuletnim okresie jeden jedyny raz, Barça orała wielokrotnie i każdego, kto się nawinął. Fontanny euforii, kiedy tylko Katalończykom powinie się noga, są jakąś formą zasypania, zagadania tej dysproporcji. Wykluczone, bym dał się nabrać.

Eksperci w studiu patrzą gdzie indziej, zajęci zachwytami nad tworzącymi historię zwycięzcami nie piszą o tym znawcy. Z Barçą w gorszej formie, przypartej do muru niekorzystnym wynikiem, wszystko dalej waży się na ostrzu noża. Umiejętność, której nie mają inni, regularnie wykładający się po pierwszym meczu, w połowie drugiego lub z kopciuchami w 1/8 finału. Ten nawyk to też jest wartość, przynajmniej dla mnie; nawet nie jako kibica, a obserwatora. Znam takich, co taki nawyk wpienia bardzo.

Owszem, był też półfinał z Chelsea przed triumfem w Rzymie. Wliczając dwumecz z MU wiosną 2008, Barça miała siedem finałów i półfinałów w 9 lat. Każdy przyzna chyba, że jeden przypadek kontrowersji na taki okres to nie za wiele. Ile ich było w drugą stronę nie chce się wymieniać :) Futbol „czasem daje, czasem zabiera”. Wszystkim. Ale czy po równo? Wysoką każe cenę płacić barcelońskiemu klubowi za Iniestazo. No trudno. Za rok też jest Liga Mistrzów.

Atlético było lepsze w rewanżu, zasłużyło na awans. Życzę im zwycięstwa w całym turnieju. Pracują na to całą kadencję Cholo. Kropka. Reszta to jakiś słaby spin-off. Kultura nagłówków wymaga polaryzowania wszystkiego („Atléti na szczycie, Barça na dnie” – znacie?), ale czemu się jej poddać? O co chodzi, w ostatnich siedmiu latach to Barça zdobyła jedną ligę? Nie wiem co jest nie tak z ludźmi, gdy po paru gorszych meczach robią z tej ekipy bandę patałachów. Na ten moment określenia typu „cień Tamudazo” są niepoważne. Inni mówią o schyłku MNS. To do końca ligi jest jedna kolejka? Gramy dalej! Zainspirowany przez znajomego, aż za dobrze wyobrażam sobie taką fikcyjną rozmowę pomeczową:

To Atlético wygrało czy Barcelona przegrała?
Przegraliśmy, proszę Pana, absolutnie zasłużenie. Główny powód jest taki, że nie umiemy prosto kopnąć piłki. Jesteśmy cholernie tragiczni. Nie zasługujemy na nic w tym sezonie, na pewno nie na ten półfinał. Pokazaliśmy tak rozpaczliwą grę, że kilku chłopaków w szatni rozważa zakończenie kariery. To wszystko, co jest tu do powiedzenia... Ma Pan może chusteczkę?

Do końca sezonu został miesiąc i Barcelona jest w grze o dwa trofea. Jeśli ktoś uzna to za konkluzję typu „feel-good movie”, jest przynajmniej szczera w porównaniu do wielu ekspertów z analizami ćwierćfinału przebranymi za rzeczowe i obiektywne. Po kliknięciu okazują się selektywnymi podnietami pryszczatego nowofana Atlético. Zieeew! Brakuje im tylko emotikonu „bicek” w co drugim zdaniu.

Atléti zagrało w środowym meczu jak zwykle przeciw Barçy w tym sezonie, tylko skuteczniej, przy bardziej niż zwykle nieskutecznej Barcelonie.

Podopieczni Simeone czujnie zacieśnili szeregi i skutecznie wykorzystywali każdą lukę w defensywie Barcelony. Ukłon dla Cholo, że do przerwy jego piłkarze oddali Barçy piłkę na jej połowie i ruszali z pressingiem dopiero, gdy goście przekraczali linię środkową. Jak ujął to Jordi Alba, w pierwszej połowie „graliśmy [tylko] na swojej połowie”. Do 55. minuty gospodarze spokojnie mogli prowadzić wyżej. Nie prowadzili. A potem, chyba umknęło milionom widzów, Blaugrana wydarła im inicjatywę z gardeł. Bez goli, ale nikt nie może powiedzieć, że strzał Suáreza (67. minuta gry) i prawostronna akcja Alby (60.) wzięły się znikąd. Te akcje nie zdarzyły się tylko w moim telewizorze, nawet Simeone przestępował z nogi na nogę.

Po tej krótkiej, acz intensywnej, nawałnicy gospodarze musieli ratować się zmianami i zarabianiem czasu przy każdej okazji. Aż dowieźli swój wynik do końca.

W efekcie zostajemy z geniuszem Simeone, Realem świętującym „comeback” z 8. drużyną Bundesligi, City zwycięskim w pełnym potknięć wyścigu żółwi na to, „kto bardziej nie zasługuje na awans”, i Bayernem tracącym 2 gole w Lizbonie – nie chodzi mi o drwienie z rywali, to nie w moim stylu. Taka lista obecności w półfinałach, chcę powiedzieć, zostawia z przekonaniem, że gdy Barça wróci podbić te same rozgrywki za rok, nie ma powodu obawiać się nikogo.

Widziałem okazje Barcelony w środę, spodziewam się ich w kolejnych meczach. Do zdobycia są jeszcze Mistrzostwo Hiszpanii i Puchar Króla. Nie wiem jak inni i mało mnie to obchodzi, ja zamierzam się nimi cieszyć. Póki są szanse, póki trwa sezon, który nie skończył się dwa dni temu. W kampanii 15/16 widziałem więcej meczów Barçy niż ten w środę. Tymczasem – przejawem pewnie zuchwałości myśl, że to właściwa chwila – drużynie przyda się trochę zaufania i szacunku. Przynajmniej od swoich kibiców.

Na dziennikarzy i szacownych ekspertów bym nie liczył. Mają do sprzedania nagłówki.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Wiele osób tutaj, na twitterze i innych mediach społecznościowych uważa, że nasza porażka z Atletico to wstyd.
Kurde, jaki wstyd, ja nie czuję żadnego wstydu przegrywając 2:3 z drugą drużyną La Liga, podczas, gdy 3. drużyna z tej samej ligi świętuje fantastyczne zwycięstwo 3:2 (!!!) z niemiecką drużyną plasującą się w środkowej części tamtejszej tabeli.

Nasza sytuacja podobna jest do czasów, gdy tak bardzo dominował Messi. Ciągnął drużynę cały sezon, wszyscy grali pod niego, aż wreszcie nastąpiło zderzenie ze ścianą. Teraz grę ciągnęło MSN i wszyscy grali pod nich. Nagle coś się zepsuło. I mam takie pytanie do wszystkich zarzucających Enrique błędne ustawienie, czy błędną taktykę w ostatnich przegranych meczach: co on ma niby zrobić? Co można doraźnie wymyślić w drużynie, która z niewiadomych przyczyn z najlepszej na świecie stała się średniakiem? Gdybyśmy dostali Atletico 2 miesiące temu, zapewne przejechalibyśmy po nich podobnie jak po Arsenalu i nikt by tego zapewne nie zauważył. W obecnej formie, jestem przekonany że zarówno Wolfsburg jak i Benfica dostarczyły by nam nie lada kłopotu. Gdy Barca odpada w całej piłkarskiej Europie zapanowuje jakaś euforia, jakby z LM odpadało największe zło.
Czy sezon jest skończony? Nie wiem, tak szybko jak nasi zapomnieli jak się gra, tak szybko mogą sobie przypomnieć. Szkoda że nie mamy jakichś łatwiejszych rywali, tylko znowu 2 trudne mecze co 3 dni. Później będzie już lepiej, przynajmniej czasu na odpoczynek więcej. Nie wierzę że kluby z Madrytu wygrają wszystko do końca, więc w lidze mamy jakiś zapas. Mimo tego musimy zacząć grać lepiej, bo w tej formie zajmiemy w niej nie 2. a nawet 3. miejsce.

Panie Redaktorze, pisz co chcesz! Ku polrzpieniu serc! Wielu z nas nie boli to ze fcb przegrała, każdy przegrywa, wciąż pamiętamy te piękne chwile.. Jesteśmy po prostu rozczarowani tym w jakim stylu, mamy do tego prawo i oczywiście będziemy dalej kibicować , ale gdzie mamy wylać swoje myśli jeśli nie wśród swoich...

No, w końcu jakiś głos rozsądku pośród morza łez i gównoburzy, jakie ostatnio się tutaj obserwuje. Szczególnie to zdanie świetnie podsumowuje obecną sytuację:

"„Słaba”, „bezradna” Barça kontra „wielki”, „frunący” rywal i wynik na styku do ostatniej minuty?"

No właśnie, Barca bez formy to dalej poziom ścisłej europejskiej czołówki.

Świetny i na pewno potrzebny artykuł, patrząc na to, co się tutaj ostatnio dzieje. Śmieszy mnie to, jak po pokonaniu Barcy cały piłkarski świat (poza naszymi kibicami) jest uradowany i świętuje, bo udało się komuś pokonać tego mistycznego herosa, zespół prezentujący futbol o klasę lepszy od każdej innej drużyny.

Tylko nie zgadzam się ze zdaniem nt. życzeniu powodzenia Atletikowi - u mnie naprawdę bardzo dużo stracili swoją obecną strategią polegającą na wywieraniu presji na sędziach i kradnięciu czasu. Gdyby doszło do finału pomiędzy Atletico i Realem, to oczywiście kibicowałbym Atletico, ale w każdej innej sytuacji będę wspierał ich przeciwnika. Simeone powoli przekształca się w drugiego Mourinho (chociaż daleko mi jeszcze do tego, żeby go darzyć aż taką antypatią jak przykrego Portugalczyka).

Powiem to jeszcze raz
Ligi Mistrzów jeszcze nikt nie obronił, a Trypletu tym bardziej, więc jak wygramy 2 puchary to będzie to znakomity wynik
Vamos, Visca El Barca

Autor artykułu chyba poczuł się jakby Liga i PK były już nasze.
A do tego jeszcze daleko.

Chciałem autorowi podziękować za ten artykuł z całego serca bo wyraża myśli moje i mojej rodziny. Jeden z niewielu głosów rozsądku w chórze pseudoeksperckiej propagandy. Prawda jest taka, że do ostatniej minuty Atletico drżało o wynik bo nawet jeden gol ustawiałby Nas w dogodnej sytuacji. Wiem że historię piszą zwycięzcy, ale natłok rzucanych potwarzy i kalumni pod adresem Barcy jest niebywały

Bardzo fajny artykuł jeśli rozpatrywać cała sprawę od strony kibicowskiej.
Szanuję i kocham Barcę i dla mnie nie muszą już niczego udowadniać.

Ale co powiecie na tezę, że cały świat futbolu / FIFY / generalnie sportu to korupcja, bukmacherka i polityka? Sami widzicie po losowaniach Realu co się dzieje.. "szkoda strzępić ryja" .. Barca zdobyła tryplet w zeszłym sezonie i w tym musieli po prostu odpaść ze względu na jakieś dziwne układy - wpływy takich klubów jak Real czy Bayern w piłkarskim świecie. Co nagle nasi chłopcy w 2 tygodnie zapomnieli jak się gra ? Drużyna która przez 7 miesięcy funkcjonuje jak walec niszczący wszystko na swojej drodze, nagle przestaje grać, a nawet biegać!
12km mniej przebiegnięte niż druzyna przeciwna w meczu o taką stawkę ?! To jest kpina.. Do tego nieodgwizdany karny z 91 minuty - sędzia po prostu nie mogl go odgwizdać bo Barca musiała odpaść widocznie z tych rozgrywek.. Nie wiem czemu tak się stało bo piłkarsko jesteśmy na dużo wyzszym poziomie niż wszystkie pozostałe kluby i moglismy w tym sezonie zostać bezapelacyjnie najlepsza druzyna w historii na kartach futbolu, broniąc trofeum LM. Ale widocznie istnieją jeszcze jakieś siły wyższe, rozdające karty w tym całym światku..

Jak ktoś mnie zaraz zacznie hejtować że sport jest czysty, uczciwy i piękny to proponuję co sobotę zaglądać na livesports.pl i pośledzić sobie wyniki europejskich lig. Frajerzy się emocjonują, a bukmacherzy liczą banknoty..

dziennikarze bywają bardzo stronniczy. Wystarczy posłuchać Węgrzyna który komentując mecz Barcy porównuje ją do realu za najlepszych lat...????
"nie ma powodu obawiać się nikogo" to najlepsze podsumowanie to nas się boją wszyscy i to my zawsze jesteśmy faworytami po prostu jesteśmy najlepsi

Bo zeżarła nas pycha.Nas,kibiców.Barca biła rekordy,jeden po drugim a my czekaliśmy na następny.Przecież ta drużyna już jest wyjątkowa,nie ma takiej drugiej,której kibice mogliby cieszyć się z tylu osiągnięć w tak krótkim przecież okresie czasu.Ale my byliśmy zachłanni,chcieliśmy być jedyni i niepowtarzalni,choć i tak jesteśmy.Chcieliśmy powtórki z ubiegłego sezonu i każdy głośno o tym mówił.Nie bez znaczenia były słowa piłkarzy,którzy mówili "postaramy się powtórzyć sukces z ubiegłego sezonu".
Jeszcze nie tak dawno na L'Equipe czytałem,że nie ma obecnie drużyny,która mogłaby pokonać Barcelonę.Przed GD u buka kurs na Barcę był 1,54 ,na rywala 5,40.Tymczasem przegrana goni przegraną.W lidze dystans stopniał do minimum,w Champions już nie ma Barcelony.Nawet ja,który zwykle pozbawiony jestem zbytniego optymizmu ,nie wierzyłem w taki obrót sprawy.Nie wierzyłem,że Barca nie zdoła strzelić gola,choć jednego,na Calderon.
Ale to jest właśnie karma.Wszyscy widzieli już koniec sezonu z minimum 4 pucharami i równie paradną fiestę jaka miała miejsce na koniec zeszłych rozgrywek.A LE powtarzał:"liga się jeszcze nie skończyła a Puchar Europy będzie obronić niezwykle trudno".
Ból jest pewnie tym większy bo mierda wśliznęła się do 1/2 ( a co będzie jak wygrają ?)
Jak powiedział Pep,to jest nadal najlepsza drużyna na tej planecie.I tego się trzymajmy.Sukcesy jeszcze kiedyś przyjdą.
Inna sprawa,że to co się dzieje z formą wszystkich niemal zawodników jest wielką niewiadomą.

Niezwykle optymistyczny artykuł. Też troszkę spotkań Barcelony widziałem i układa mi się to w jedną logiczną całość. Najbliższe spotkania oczywiście będę oglądał, tym bardziej, że w końcu będę miał taką możliwość w TV, i liczył na zaangażowanie zespołu. Niemniej jednak wiara w sukces jest u mnie iluzoryczna.

"...chyba umknęło milionom widzów, Blaugrana wydarła im inicjatywę z gardeł..."

Nie umknęło, tak samo jak fakt, że Barcelona powinna kończyć mecz w 8. według milionów widzów (nie tylko fanów Realu jak zapewne uważasz), czy też niepodyktowany karny i brak czerwonej kartki dla Gabiego. W tych milionach są sędziowie, którzy wypowiadali się dla hiszpańskich (o wiadomej reputacji) i angielskich telewizji/pras, a każda z tych opinii jest jednoznaczna dla Suareza, Neymara, Iniesty i Gabiego.

"Na dziennikarzy i szacownych ekspertów bym nie liczył. Mają do sprzedania nagłówki."

W pełni się zgadzam - to samo zostało zaprezentowane w tym artykule.

konto usunięte

4/4

Jakie wysuwają wam się wnioski? Mi takie, że w ostatnich 4 sezonach, po za poprzednim, gramy tylko w dobrym stylu w 1/8. Do czego bije? Do tego, że w tych wszystkich trzech sezonach (12/13, 13/14, 15/16) Mamy pewien okres w którym jesteśmy, może nie tyle co do zatrzymania, po za tym sezonem, ale drużyna prezentowała się przyzwoicie, jednak w decydującym momencie sezonu siadła i fizycznie i psychicznie. Teraz jesteśmy w takim momencie sezonu, gdzie gramy na dwóch krajowych frontach. W lidze mamy przewagę 3 punktów i nie możemy jej już roztrwonić. Bez wątpienia sezon zakończony z dwoma trofeami będzie bardzo udany, jednak ból ze stylu w jakim odpadliśmy w tegorocznej UCL pozostanie i trzeba wyciągnąć wnioski.
Tym o to pięknym okrzykiem zakończę moją wypowiedź; T'estimo Barca!

konto usunięte

3/4

15/16
-1/8, pierwszy mecz na Emirates Stadium pokazał po raz kolejny, że Barca ma bramkarzy! (Pod tym względem mogę się zgodzić, że obecna drużyna jest lepsza od tej Pepa) Gol po kontrze i oczywisty karny. W zasadzie wtedy było już widać, że trio od którego, mogąc zauważyć na opisy poprzedniego tryumfu w LM, jesteśmy uzależnieni łapie zadyszkę, Suarez marnujący 100% okazję, był tylko początkiem tego jaki regres zaliczyło nasze Trio do dzisiaj. Mecz na Camp Nou dał mi już sygnał, że coś jest nie tak, drużyna zaczęła grać bez polotu, wynik był okazały, świetna bramka Suareza. Jednak ja już nie czułem tej magii. Nie wiem w zasadzie jak to opisać. Ale dobra jesteśmy w 1/4! (5-1)
-1/4, no i niestety doszliśmy do teraz. Mecz przegrany przede wszystkim taktycznie, bo moim zdaniem, Messi na skrzydle, nawet bez formy, dałby więcej niż ten grający na środku i kasowany przez pomocników Cholo. 45 minut szybkiej gry na Camp Nou nie wystarcza do awansu. No dobra, ale jest rewanż na Calderon, co robi Barca? W pierwszej połowie graliśmy tylko na pierwszej połowie, asekuracyjnie, jednak Atletico po natarciu i braku krycia Pique zdobyli bramkę dla bandy Simeone. Powtarzałem nie jednokrotnie, ze pierwszy gol załatwi sprawę i już nie zdołamy awansować, moje obawy niestety się potwierdziły. W drugiej połowie Atletico tylko broniło, ale jak można chcieć pokonać autobus, bez rozgrywającego pomocnika i szybkiej gry. Niestety odpadliśmy i ta porażka boli bardzo, bo mając takie gwiazdy w ataku, które nie zdołały stworzyć żadnego zagrożenia na Calderon, nie ma co szukać w LM. Odpadliśmy. (3-2)

konto usunięte

2/4

14/15
-1/8, wyeliminowanie po raz kolejny Man City w wielkim stylu gdzie City nie miało nic do powiedzenia. Show Messiego na CN.
-1/4, wyeliminowanie PSG, dzięki geniuszu Suareza na Stade de France oraz Neymarowi na Camp Nou. (5-1)
-1/2, w zasadzie geniusz w pierwszym meczu Messiego zapewnił nam wynik, który w teorii nie można było roztrwonić. Na Allianz Bayern przycisnął i strzelił bramkę w pierwszych minutach, lecz MSN było na posterunku i strzeliło 2 gole, po pierwszej połowie wynik w dwumeczu wynosił aż 5-1 dla nas. Druga połowa to już kompletna dominacja Bawarczyków, gdzie dzięki MAtS-owi Bayern nie zdołał już odrobić strat. Will kommen Berlin! (5-3)
-Finał, Znakomity mecz Barcy, gdzie Juventus nie miał nic do powiedzenia, choć po wyrównującej bramce dostali wiatr w skrzydła, ale nic im to nie pomogło, jeden rajd Messiego i dobitka Suareza załatwiły sprawę. A ostatni gol z kontry, pokazujący jak ważnym zawodnikiem był Pedro, kilka kontaktów z piłką i asysta. JESTEŚMY ZWYCIĘZCAMI UCL!!! (3-1)

konto usunięte

1/4( Tak jak myślałem nie starczy miejsca na to co napisałem)

W sezonie 13/14 odpadliśmy na tym samym etapie co teraz. Więc 6 razy, a nie 8, pod rząd byliśmy w finale lub półfinale.
Moje zdanie jest takie. Spójrzmy tylko na rezultaty w LM od czasu odejścia Pepa.
12/13- faza pucharowa
-1/8, comeback z Milanem, z Milanem, który nie był już wtedy tą marką co kiedyś. (4-2)
-1/4, prześlizgnięcie się do półfinału w słabym stylu z PSG. (3-3)
-1/2, blamaż z Bayernem, gdzie zostaliśmy po prostu zgwałceni. (0-7)
13/14
-1/8, wyeliminowanie Man City, no powiedzmy szczerze, w dobrym stylu. (4-1)
-1/4, ten mecz nakrył nas czapką i pokazał jak słabym trenerem jest Marcinio. Jak przypomnę sobie ten mecz i te obijanie naszych poprzeczek i słupków prze graczy Atletico to płakać mi się chcę. (1-2)
PS. Przepraszam, że wypowiedź tak długa, ale zapraszam do czytania :)

Nie wiem jak można mówić, że ten sezon jest słaby. Chyba co niektórzy powinni przespać się i przemyśleć jakie głupoty mówią.. Zdobycie mistrzostwa Hiszpanii i CdR to przed sezonem wziąłbym w ciemno nawet gdybym wiedział, że odpadniemy w 1/4 finału LM.

Czemu tam jest błąd ?
Przecież z Atletico Madryt przegraliśmy w ćwierćfinale a nie pólfinale

Bo liga i puchar to mało Niech Ci co tak myślą zobaczą jak "świętował" real ten puchar kilka lat temu Ogarnijcie się Sezon może być bardzo ale to bardzo dobry Już nie idealny ale widać nie da się obronić LM :)

Barcelona to najlepszy klub świata. Nie ważne czy obecnie gramy słabo, czy będziemy grać fantastycznie, ale tych facetów trzeba wspierać podczas każdego meczu. Zasługują na to jak psu należy się buda. Dostarczają człowiekowi łez radości, ale i też smutku. Za to kocha się futbol, za to kocha się te barwy, które od ponad 100 lat zna każdy kibic świata nie ważne czy kochając ten klub czy go nienawidząc. Każdy na myśl o możliwym pojedynku z Barceloną na pełne gacie i nikt tego wewnątrz siebie nie oszuka.

Tworzymy piękny klub. Ze wspaniałą historią, pod moim facebookiem gdy dodałem zdjęcie jak całuje ten wspaniały herb przed rewanżem z Atetico zostałem zaatakowany przez moich "kumpli" (w zasadzie to po meczu). To chore co sie dzieje gdy Barca przegrywa. Jesteśmy chyba tak dobrzy, że nasza porażka cieszy bardziej niż zwycięstwo tym ktorym sie kibicuje. Ten klub jest wspaniały. Kocham go, ktoś napisał, że irytuje go jak czyta takie słowa. Dla mnie to naturalne. Jestem z tym klubem bardzo długo, zachartowany, ale i z pieknymi momentami. Rozpieszczony. Ale nigdy z tego nie zrezygnuje, bo to klub mojego życia. Barca. Życie. Pasja. Ludzie. Wiecej nie trzeba. VeB!

konto usunięte

Teraz już nie ma miejsca na żadne odpuszczanie czy granie na dowiezienie wyniku(jak w 1 połowie z Atleti). Teraz trzeba wygrać wszystkie mecze i nie ma innej opcji!

Ładnie, pięknie, jednak smutna prawda jest taka, że Barca nawet przez minutę tego meczu nie zasługiwała na awans.

od razu koniec sezonu,
leonidas strzela hat tricka na nou camp w niedziele,
po bramce dorzucają się ney i el gnato i od razu pojawią się banany na ustach wszystkkim cules :)

rzecz jasna musimy zakończyć ten mecz przewagą przynajmniej jednej bramki :)
wszyscy wówczas odzyskają wiarę w ten nieprzeciętny przecież zespół :)

Artykuł świetny a czyta się go z równą przyjemnością jak komentarze pod nim w których brakuje "kibiców" którzy sprzedają Messiego i spółkę :) W ciągu tych 8 wspomnianych lat Real tylko raz mógł poczuć smak wygrania dwóch pucharów, nie mówiąc o tym, że wcześniej 1/8 LM to była zbyt wysoka półka. 2 puchary to świetny wynik, musimy wierzyć w naszą ukochaną drużynę i zapomnieć szybko o porażce która nas tak zabolała!
VeB!!!

sevila będzie walczyć po podwójna koronę wiec nie odpuści a liga??jeśli zremisują teraz z valencja bądź na wyjezdzie w la coruni to mogą się sypnąć...ciekaw czy wtedy ney odejdzie do realu bądź city??

W 2013/2014 odpadliśmy w ćwierćfinale z Atletico, a nie półfinale :)

Ja uważam że autor ma połowę racji tzn. kibic każdej drużyny na świecie marzy by jego ukochana drużyna miała szansę zdobyć mistrzostwo kraju a nasza ukochana Blaugrana może zdobyć mistrzostwo i puchar Hiszpanii. Cudownie będzie jeśli zdobędziemy te puchary. Jednak jest druga strona- zaangażowanie zawodników. Rozumiem że nie jesteśmy wstanie wszystkich meczy wygrywać, ale uważam że w każdym meczu zawodnicy powinni maksymalnie starać się grać na 100% bo są profesjonalistami. Uważam że w ostatnim czasie nie ma owego " serducha"' w naszym zespole.

Ja fan Barcy mówi:
DZIĘKI BARCO za to co przeżyłem przez ostatnie 12 m- cy,
Nie zamieniłbym tych 12 mcy za potencjalne sukcesy w przyszłych 3 m-cach,
A jeszcze liga prawie pewna i puchar na 50%,
Barco, rok temu bym był szczesliwy jakby po roku było co jest teraz
Dzieki.

Mimo iż nie udało się obronić LM, to ze zdobycia mistrzostwa i wygrania PK będę się bardzo cieszył!

Nie wyobrażam sobie, że nie oronimy La Ligi.
Złapmy oddech, wygrajmy z Valencia. VeB !

W sezonie 2013/14 odpadliśmy także z Atletico, ale w ćwierćfinale, a nie półfinale. Środowa porażka wpisuje się w najnowszą historię Barcelony: albo okres sukcesów: 2009, 2011, 2015, albo stykowych porażek: 2010, 2012, 2016. Prawdą też jest, że obrona Pucharu Ligi Mistrzów wydaje się zadaniem niemożliwym, a głównym powodem jest chyba mimo wszystko nagromadzenie meczów. Spójrzmy: Barcelona rozegrała o kilkanaście spotkań więcej niż np. Real Madryt: dwumecz o SPH, mecz o SPE, KMŚ, a do tego mecze Pucharu Króla. To się odbija w końcówce sezonu i zdarzyło się to kilku ostatnim tryumfatorom Ligi Mistrzów.

Challenger, uwielbiam Twoje teksty.
Kolega z Barcelony, z krwi i kości Katalończyk, po meczu powiedział proste zdanie, taki jest sport. Za nami znakomity okres, przed nami ciężki bój o trofea. W tym momencie zaczynają się prawdziwe emocje.
Rozgrywki CHL są niewątpliwie najbardziej prestiżowe i wiążą się z największą kasą. Dla mnie natomiast LL jest wyznacznikiem, kto był najlepszy w sezonie.

Zgadzam się z Autorem, to jeszcze nie koniec, bo do wygrania dalej mamy Ligę i Puchar ;) Obrona mistrzostwa powinna być priorytetem, ponieważ walczyliśmy na ten tytuł ciężko cały sezon ;)

konto usunięte

Ja dalej nie moge uwierzyć, że odpadliśmy z LM... To takie niemożliwe się wydaje :P

po takim tryplecie jak rok temu i natłoku meczy w kolejnym typu (superpuchary KMS itp) barca powinna skupic sie na lidze i lidze mistrzów, w copa de rey powinni grac rezerwowi i bez wzgledu na to czy bedzie awans czy nie, te maratony z espaniolem bilbao i atletico nas wykonczyły.jestem pewien ze ten styczen i luty był dla nas kluczowy jesli chodzi o siły i forme.

Brawo! W końcu artykuł prawdziwego kibica, obserwatora piłki. Jakk dla mnie trafione w 100%.

Ligę też przegramy. Drużyna jest zajechana .

Nie wiem dlaczego, ale przypomial mi sie teraz film "Sens zycia wedlug Monty Pythona :)