Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:05  ·  International Champions Cup TVP Sport   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Barcelonę opuścił lepszy z bramkarzy

 28 sierpnia 2016, 11:10

 Challenger

Źródło: własne

 163 komentarze

Ludzie różnie mierzą płynący czas. Każdy po swojemu. [Mądrość ludowa]
  
Wolałem, żeby zostali obaj. Cele klubu na ten sezon to kolejne mistrzostwo Hiszpanii i odzyskanie Pucharu Europy. Ambicje każdego z osobna okazały się większe niż gotowość dalszej współpracy.

Ten duet zapewniał spokój w wyścigu po każde trofeum. Po dwóch latach bramka FC Barcelony okazuje się za mała, by mieściła dalej ich dwóch. Każdy miał swoje argumenty. Każdy domagał się numeru jeden. Nie ma matematycznego równania, które czyniłoby to możliwym. Do nowego sezonu obaj podchodzili z postawą „albo ja, albo on”. Korzyści indywidualne ponad wspólny sukces klubu. Z takim podejściem żaden model podziału rozgrywek nie zatrzymałby w drużynie obu.

To sukces bramkarzy na Camp Nou zapobiega ich wspólnej przyszłości w klubie. Okazali się – każdy osobno – za dobrzy, żeby trwało to dalej.

Z newsami wokół sytuacji w barcelońskiej bramce nierozłączne jak duet Twarowski-Nahorny były opisy sięgającego miesiącami wstecz konfliktu Niemca i Chilijczyka. Obserwując buntowniczą i pyskatą naturę ter Stegena na tle wyważonego, „wycofanego” podejścia Bravo brzmi mi to przekonująco. Jeden grał. Drugi grał i gadał. Ter Stegen od miesięcy zgłasza zamiar zostania pierwszym bramkarzem. Choć nigdy nie powiedział tak wprost, przekaz jego wywiadów był wyraźny: nie w Barcelonie, to gdzie indziej. W ten sposób Niemiec okazuje świadomość uciekającego czasu – z jego perspektywy. W tym wieku, z jego potencjałem kolejny rok na drugim planie to rok stracony. Bravo zaś jest bramkarzem lepszym niż w jego latach było 80% innych. Napędzony sukcesami z Barçą i kadrą uznał, że jeszcze stać go na więcej. Tak kolizyjne interesy trudno godzić trzeci rok. Dobrze, że udawało się przez dwa. Uznaję to za menedżerski sukces klubu i trenera.

Wypowiedzi ter Stegena nakładały na dyrekcję FC Barcelony ciągłą presję. Wszyscy wiemy, kto z tej dwójki jest młodszy. Wywiadami, oświadczeniami w mediach społecznościowych Niemiec stale się przypominał. Brakowało w tym szacunku dla osiągnięć kolegi. Bravo ma na koncie blisko 250 meczów w La Liga, 106 w kadrze, której jest kapitanem. Dwukrotnie zdobył mistrzostwo swego kontynentu broniąc od pierwszego do ostatniego meczu. Przy stylu bycia Claudio Bravo polityka ciszy klubu w całej sprawie zostawiła Chilijczyka samego wobec ciągłych „pozdrowień” ter Stegena. W tym sensie rosnące niezadowolenie klubowej „13-ki” jest bardzo wiarygodne. Podwyżka zaproponowana przez klub mogła być formą rekompensaty, ale pojawiła się za późno. Piłkarz z Chile był już zdecydowany odejść.

Dużo się teraz mówi o tym, jakim bramkarzem wychowanek ‘Gladbach będzie lub może być. W futbolu dalsza przyszłość jest faktycznie ważna. Tu i teraz jest ważniejsze. Ze swojego duetu bramkarzy Barça traci tego lepszego.

Niemiec może się stać świetnym fachowcem. Bravo już nim jest. Dominuje teraz w barcelonismo przekonywanie samych siebie – obecne również na FCBarca.com – że przecież ter Stegen bramkarzem na lata, a Bravo jest stary… Pigułka autosugestii na lepsze samopoczucie. Nieuchronność odejścia Bravo w takich okolicznościach nie może przysłonić faktu, że Barcelonę opuścił cholernie dobry piłkarz. Claudio ewidentnie starzeje się wolniej niż inni. Jest świetny na linii i na przedpolu. Wyśmienicie radzi sobie z akcjami sam na sam oraz strzałami z dystansu. Doświadczeniem, spokojem emanuje na obrońców.

Atuty ter Stegena opisałem przy poprzedniej okazji. Są liczne i konkretne, ogólnie lepszym bramkarzem z tej dwójki na dziś wciąż jest Bravo. Barcelona mocno ryzykuje akceptując ofertę Guardioli. Pozostaje wierzyć za klubem, że chłopak z Nadrenii błyskawicznie dojrzeje w zakresie bramkarskich kompetencji, mentalnie również. Błędy z poprzedniego sezonu przypominają tak wyszydzanego młodego Valdésa, Dutruela czy ś. p. Roberta Enke. Nie mogą się powtórzyć w nowej kampanii jeśli MATS ma być dla klubu tym, na kogo się zapowiada. Wiosną było lepiej, ale czy idealnie? „Reakcja” na brak Bravo, postawa Niemca w pełnieniu swoich obowiązków będzie stanowić jeden z kluczy do tego sezonu dla „Dumy Katalonii”.

Odbiór sytuacji pogłębia, że piłkarz przeszedł do jednego z głównych rywali Barçy w Europie. Na dodatek – znając bogactwo City na innych pozycjach – jest dla tego klubu brakującym elementem układanki. Deklaracja miłości Barcelony przy transferach sprawiła ogromną przysługę fanom „Obywateli”. Nie chciałbym, aby ten artykuł był zapowiedzią sensacyjnej postawy Bravo przeciw FCB w Lidze Mistrzów. Pozostaje ufać przekonaniu, że o wyniku dwumeczu zadecydują widoczne już słabości City Guardioli, atuty Barçy i klub z błękitnej części Manchesteru zajmie w grupie zaszczytne drugie miejsce.

Też wyglądałoby to inaczej gdyby uzyskano za Chilijczyka około 25 milionów euro. Kwota rzędu 16-18 mln. to za kogoś o jego jakości i statusie w kadrze mocna promocja. Barcelona znów przyzwyczaja, że nie utrudnia odejścia graczom zasłużonym dla klubu. Może przy okazji doszło do zmiany warunków spłaty Denisa Suáreza

Nawet po odejściu Bravo klub powinien studzić zapędy ter Stegena do „kogucikowania”. Zakamuflowane chęcią „odpoczynku” dla rekonwalescenta wystawienie Masipa w Bilbao byłoby ze strony Luisa Enrique właściwym krokiem. To klub jest panem losu piłkarza. Nigdy odwrotnie.

O wyborze Niemca wypowiadam się z rezerwą, bez widzianego gdzie indziej entuzjazmu także dlatego, że nie podoba mi się sposób, w jaki na niego postawiono. Moim zdaniem nie pokazał w barwach Barçy niczego, co uprawniałoby go do takich zagrywek wobec niedawnego rywala. Myślę, że rozwiązanie sytuacji bramkarskiej w Barcelonie mówi swoje o czasach, w jakich żyjemy. Doceniani bardziej, promowani są nie ci, którzy koncentrują się wyłącznie na ciężkiej pracy. Trzeba jeszcze o tym głośno mówić. Na szczęście dla sympatyków Barçy, największym przegranym całej sytuacji nie jest ekipa z Camp Nou ani żaden z jej piłkarzy. To pewien Anglik, którego nowy trener traktuje jak śmiecia.

Jedyny gorzki posmak tej sytuacji dla fanów Barçy jest taki, że odchodząc z Camp Nou Guardiola obiecał culés pakt o nieagresji. „Wyciągnięcie” z klubu Claudio Bravo mu przeczy. Jak wiadomo, pierwsze kontakty od trenera City miały miejsce „kilka miesięcy temu”.

Dobrze się składa, że do rozstania z Bravo doszło w momencie, gdy bramkarze z grubsza pasujący do profilu Barçy byli w ogóle dostępni na rynku. Odpuszczono Diego Alvesa, postawiono na Holendra. Żaden nie ma renomy kapitana Chilijczyków, rozstanie z Bravo jest stratą większą niż się wydaje. Dla ter Stegena to szansa, ale nakłada też sporą presję. W obu poprzednich sezonach radził sobie z nią różnie. Jeśli z emocji i samozachwytu bronienia na Camp Nou wydestyluje czystą bramkarską jakość, wróżę mu tu duży sukces. Jeśli nie sprosta wymaganiom, otworzy wrota możliwości przed Cillessenem. Były gracz Ajaksu przychodzi ze świeżą energią, odpowiednimi umiejętnościami i taktyczną kompatybilnością – póki Niemiec nie jest „skończonym produktem”, utrzymanie rywalizacji na tej pozycji leży w najwyższym interesie klubu.

Udostępnij:

Komentarze (163)

Gorące tematy