Następny mecz:  Barcelona  -  Boca Juniors     ·  Dziś o 18:15  ·  Finał Puchar Gampera FCBarcelona.com   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

W ciszy stadionu. Aleix Vidal, piąte koło w aucie Luisa Enrique

 25 września 2016, 12:00

 Challenger

Źródło: własne

 84 komentarze

Celtic, Leganes, Atlético – wcześniej były trzy. Po Sportingu to już cztery z rzędu braki powołania dla Aleixa Vidala. Mówiąc o wyjeździe nad Ren, zaraz będzie pięć. Trener na kolejnej konferencji [LINK] zapewnia, że wszystko jest OK. Nieprawda.

Kiedy ma grać Vidal, jeśli nie podczas serii 7 meczów w 22 dni? Z kim, jak nie z rywalami typu Leganes i Gijón? Sytuacja byłego gracza Sevilli robi się coraz trudniejsza. Po Grimaldo [LINK] i Bartrze to kolejny przypadek przeciągającego się w czasie ignorowania piłkarza przez obecnego opiekuna FCB.

Liczono na występ Vidala we wczorajszym meczu. Niekoniecznie w pierwszym składzie, choć parę minut z ławki. W ten sposób trener pokazuje zawodnikowi, że należy do grupy. Daje zachętę do dalszej pracy na treningach i pokazuje, że warto czekać na szanse, bo te przyjdą. Nic z tego. Enrique podjął inną decyzję.

Można dać rezerwowemu raz 15 minut, kiedy indziej godzinę, pominąć w powołaniach na kolejny mecz, za trzy dni znów delegować go na ławkę. Zupełnie co innego, gdy na trybuny raz, drugi, czwarty trafia ten sam facet, mecz w mecz. Za nami sześć kolejek ligowych. Vidal wystąpił raz, dostał 17% czasu gry.

Po pierwsze jest aspekt finansowy – płytki i cokolwiek bezduszny, lecz trudno go pomijać. Vidal kosztował 17 milionów euro. Gdy na Camp Nou ktoś wypada z obiegu, wie o tym cały świat. Regułą ostatnich lat jest, że klub i trenerzy okazują to z ostentacją, którą trudno przebić. Jak się potem dziwić, że przy sprzedaży kogoś takiego Barça dostaje najwyżej czapkę gruszek? Nasuwają się przypadki Songa, Adriano, Douglasa, Sandro, Montoi i Tello. Za sześciu graczy klub uzyskał przed sezonem sumę 1,1 miliona euro. Wartość Vidala, przed dwoma laty czołowego piłkarza całej ligi na swojej pozycji, spada z każdym meczem spędzonym w koszuli.

Kwestia ta ma też istotną stronę sportową. Na pozycji „8-ki” lub lewej obronie Lucho ma do wyboru po czterech piłkarzy. Po prawej stronie jest tylko dwójka. Notoryczne zostawianie jednego z nich w przedostatnim rzędzie trybun sprowadza rywalizację na tej pozycji do mrzonki i „mrozi” formę tego drugiego. Póki Sergi Roberto jest zdrowy, losy jego zmiennika nie muszą nikogo obchodzić. Co w razie niedostępności 24-latka w wyniku urazu, zawieszenia, spadku formy? Sergi wszedł w sezon popisowo. Cieszę się, że trener w niego wierzy. Podzielam. Jednak wiek wychowanka Barçy i krótki staż w wyjściowym składzie dopuszczają wątpliwość, czy utrzyma wysoką formę cały sezon. Zamiast schematu grania jednym stale, drugim wcale – można w interesie drużyny na dalszą część sezonu częściej zapraszać Vidala do osiemnastki i na boisko. Roberto nie zagra 60 meczów w sezonie, dwa na tydzień co tydzień, bo forma zjedzie mu zaraz windą do piwnicy.

Barça potrzebuje Vidala gotowego na każdym etapie rozgrywek. Takie postępowanie Lucho już na starcie grozi „ugotowaniem” piłkarza psychicznie i jego nieprzydatnością drużynie na dalszych etapach sezonu. Jeśli były reprezentant Sevilli będzie musiał zejść z trybun na „Klasyk” lub ćwierćfinał Ligi Mistrzów i zawiedzie – nie będzie to tylko zasługą zawodnika. Wydaje mi się, że Vidal zaakceptowałby sprawiedliwy podział minut z Roberto i rolę zmiennika w równej walce o pierwszy skład. Sytuacja jest jednak diametralnie inna.

Trzeba też pamiętać, że mówimy o Aleixu Vidalu. Ten gość spędził pół roku poza boiskiem, żeby grać w tym klubie. Może postrzeganie decyzji Lucho i reakcje fanów byłyby inne wobec kogoś innego. Gdy chodzi o Vidala, trudno o obojętność. Nie mówię, że zasługuje z racji wyrzeczenia na I skład co mecz, ale więcej szacunku ze strony trenera, którego w tym wszystkim chyba trochę brakuje.

Powrót po 13 latach do klubu wiele dla niego znaczył, co podkreślał na prezentacji i przy innych okazjach. Tacy ludzie są w stanie dać więcej na boisku, walczyć za swoje barwy do ostatniego tchu. Gdy tylko czują się potrzebni. Vidal jest Katalończykiem, po odejściu Puyola, Valdésa i Xaviego mocno ubyło ich w zespole. FC Barcelona przestanie być tym, czym jest, jeśli lekką ręką będzie wyzbywać się swych katalońskich piłkarzy.

Jeśli ktoś znajduje się poza pierwszymi wyborami trenera – okazjonalne występy lub przynajmniej powołania do meczowej osiemnastki są jak kolejne dawki tlenu. Bez nich się usycha, przydatność dla zespołu w razie kontuzji lub innych sytuacji słabnie. Klub traci swego piłkarza na długo przed oknem transferowym, jak poprzednio Bartrę. Forma w futbolu opiera się przede wszystkim na regularności.

Dwunastego września Manchester United opublikował wyniki finansowe za ostatni rok obrotowy. Główną uwagę przykuło 515,3 miliona funtów dochodu – kwota rekordowa dla MU. To pierwszy brytyjski klub, którego dochody przekroczyły pół miliarda funtów. Bardziej od tej sumy zapadła mi w pamięć inna, niższa. W rubryce strat księgowi z Old Trafford wpisali 6,7 miliona £. Na tyle został wyceniony Bastian Schweinsteiger, odsunięty od składu. Mistrz świata sprzed dwóch lat sugestywnie sprowadzony do roli zbędnego mebla. Nie można powiedzieć o czasach, w jakich żyję, że są nudne.

Od etosu „więcej niż klubu” odpadają kolejne płaty. W powietrzu czuć stratę największego: praw do komercyjnej nazwy stadionu. W tym kontekście imperialistyczni właściciele United bracia Glazerowie i José Mourinho powinni być ostatnim wzorcem dla katalońskiego klubu w kwestii traktowania swoich piłkarzy.

Wszystko to sprawia, że klub jako całość powinien lepiej traktować Aleixa Vidala. Inaczej zaraz odejdzie, a szatnia straci kandydata na zmiennika idealnego. Sergi Roberto jest przyszłością klubu. Nawet tacy potrzebują wsparcia na swojej pozycji i okazjonalnego odpoczynku. Czy Bellerin będzie gotów spędzić pół sezonu na ławie patrząc jak gra Roberto? Wątpię.

Udostępnij:

Komentarze (84)

Gorące tematy