Koszulka Ramosa. Zapowiedź pokoju

Challenger

14 października 2016, 17:45

12 komentarzy

Oskarżenia, polemiki, wyjaśnienia. Znam te informacje, ale nie chcę się w nie zagłębiać w tym artykule. W całej sytuacji moją uwagę najbardziej zwróciła jedna rzecz. To, czyjej koszulki użyła hiszpańska federacja dla wyjaśnienia sprawy. Przy okazji i bez rozgłosu przekształca się właśnie najnowsza historia barcelońsko-madryckiej wojny.

Sergio Ramos zdobył dla Realu Madryt 21 czerwonych kartek. To rekord klubu. Jest pamiętany z ważnych goli. Uderzenie Puyola i Xaviego w jednym meczu też wryłoby się w pamięć. Gdyby stanowiło jakiś wyjątek. Kolekcja jego zagrywek niegodnych piłkarza jest największa z czynnych piłkarzy La Liga. Dziesięciominutowych reklam agresji na youtubie dorobił się w rywalizacjach z tylko jednym klubem. Cztery wykluczenia z Barceloną to fragment. Resztę jego możliwości widać na fotografiach z Villą (2011), Messim (wielokrotnie), Alvesem, Neymarem. Teraz koszulka Ramosa służy hiszpańskiej federacji do wyjaśnienia sytuacji z rękawami Piqué.

Żadne słowa z oświadczenia RFEF nie skompromitowały oskarżeń wobec obrońcy Barçy tak dosadnie, jak milcząca koszulka nr 15. Wiele osób musiało mieć na ten widok zabawne miny. Warto byłoby zobaczyć wyraz twarzy Alfedo Relaño podczas pisania jego przeprosin, które nie chciały być przeprosinami, ale i tak nimi były.

Wiem trochę o tym, jak rozwiązuje się problemy prestiżowe. Jeśli w treści publicznego oświadczenia lub dementi zostanie użyty wizerunek wysoko postawionej figury, zawsze jest to konsultowane. Wyjaśnień RFEF nie opatrzono zdjęciem koszulki bez numeru albo któregoś z rezerwowych. Znalazł się na nim trykot podstawowego gracza kadry, kapitana. Nie wyobrażam sobie, aby hiszpańska federacja użyła koszulki Ramosa bez uzgodnienia tego z piłkarzem.

W ten sposób wsparcie Gerarda Piqué przyszło z najmniej spodziewanej strony. Z PR’owego punktu widzenia był to kapitalny ruch. Absurd argumentów kibiców i części mediów został zilustrowany za pomocą identycznego trykotu z tego samego meczu, i to należącego do Ramosa, ostoi i ulubieńca dzisiejszego „madridizmu”. To ważny przejaw solidarności, compañerismo wewnątrz drużyny narodowej.

W pewnym sensie to sensacyjne, ale nie mogę powiedzieć, że jestem mocno zaskoczony. Minęło już trochę od okładki „Mundo Deportivo” z września 2015 „Ramos, czemu się nie zamkniesz?”, którą poprzedziły mało przychylne komentarze Andaluzyjczyka, że Piqué sam wywołał gwizdy na meczach kadry i nie powinien się dziwić. Jeszcze więcej czasu upłynęło od zwierzęcej agresji Madrytu za kadencji Mourinho. Przedmeczowe podjudzanie i taktyka Portugalczyka oparta na mnożeniu fauli trafiły na podatny grunt. Im więcej lat mija, tym większe zażenowanie w Madrycie za tamte obrazki. Wielu kibiców chciałoby powrotu Portugalczyka, lecz piłkarzom i liderom medialnej „jaskini madryckiej” powoli wraca rozsądek.

Odmiana w relacjach madrycko-barcelońskich pomiędzy samymi piłkarzami stanowi tego ważny element i jest zauważalna od pewnego czasu. Już wiosną 2013 roku, pod koniec pobytu Mou w Madrycie, Ramos stwierdził, że „wziąłby Busquetsa do Realu”. Pomocnik Barçy odparł: „Chciałbym, aby Ramos trafił do Barcelony”. W ogniu zeszłorocznej sprzeczki Arbeloy z Piqué słowa Ramosa były wyważone i rozjemcze [LINK]. Andaluzyjczyk zwrócił się do Piqué „z prośbą” i dodał do swojej wypowiedzi, że go „podziwia”. Na koniec ubiegłego sezonu kapitan „Królewskich” pogratulował tytułu Barcelonie [LINK]. Kilka lat wcześniej podobne słowa obrońcy z Camas były nie do pomyślenia. Przeprosiny Isco za bandycki faul na Neymarze również.

Grają ze sobą w kadrze od lat. Mediacje del Bosque [LINK] przyniosły efekty, które w ostatnich miesiącach są widoczne bardziej niż kiedykolwiek. Muszą się dogadywać, bo gdyby było inaczej przez napięcie z „maratonu klasyków” by się pozabijali. A „dogadywanie” zbliża. Na treningach częściej pojawiały się uśmiechy [LINK]. Trafienie Katalończyka na EURO 2016 świętowali razem [LINK]. Mniejsze symptomy zmiany w ich relacjach widać w innych meczach kadry tego roku. Gdy Ramos odniósł kontuzję z Albanią, Piqué był pierwszym, który do niego ruszył. Obaj rozmawiali, widać było wsparcie wychowanka Barçy. Został przy koledze do momentu pojawienia się lekarzy.

Gesty „pokojowe” były wcześniej. Pomeczowy wymiar „wsparcia” stanowiska Piqué taką samą koszulką Ramosa przebija je wszystkie. Zapowiada nowy rozdział.

Madre mía, samo opisywanie dwóch najbardziej charakterystycznych w swej zadziorności piłkarzy Barçy i Realu, wywołujących skrajne reakcje w obu przeciwnych obozach, mianem „kolegów” może być czymś zdumiewającym dla każdego, kto pamięta obrazki z „maratonu Klasyków” za Mourinho i Guardioli. W tym samym momencie można powiedzieć przewrotnie: kto miałby przywrócić spokój, jak nie liderzy obu klubów? Piqué w przyszłym roku skończy trzydziestkę, ma dwójkę dzieci. To właściwy czas, żeby ze złotego dziecka PepTeamu i oddanego romansowi z Shaki 23-latka [LINK] dojrzał do swojej roli w Barçy.

Zmiana dynamiki relacji z Ramosem, odkrycie Ameryki przed meczem z Włochami i takie słowa, jak ostatnio dla TV3 wskazują, że Piqué ruszył w drogę do bycia liderem nie tylko w biurach Kerad Games i na konferencjach o nowych technologiach, lecz także dla FC Barcelony, poprzez odpowiedzialność na boisku i poza nim. To naturalne, że nie znalazł się w gronie czterech kapitanów przy poprzednim głosowaniu szatni. Nie zasługiwał na to swoim zachowaniem. Teraz jest inaczej.

Ponieważ mowa o tak polaryzujących publikę postaciach jak Piqué i Ramos, potrzebny będzie ciąg dalszy, uprzejmości i gestów wzajemnego szacunku. Czyżby rywalizacja Barçy z Realem doczekała się następców Casillasa z Xavim szybciej niż ktokolwiek mógł przypuszczać? Na pewno ich potrzebuje. Obie migawki z Albanii, przy kulejącym Ramosie w trakcie meczu i po nim, mogą zapowiadać zawieszenie broni w rywalizacji barcelońsko-madryckiej. Najwyższa pora usunąć jad zostawiony przez Mourinho. Obie strony zdają się mieć go dość. Weryfikację, czy to możliwe, zobaczymy przy najbliższej okazji tam, gdzie zawsze. Na boisku.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Hiszpania idzie w dobrym kierunku aby wygrać MŚ w Rosji.

Ahhh pamiętam ten okres w 2011 roku gdzie w ciągu 24 dni były 4 Gran Derbi... To były dopiero emocję. Remis na Camp Nou w lidze, Puchar Króla dla Realu i awans Barcelony do finału Ligi Mistrzów.

Czas skończyć ten kwas na linii Madryt-Barcelona , szanujmy się wzajemnie! :)

Ramos to jeden z najlepszych środkowych obrońców,ale zbyt dużo czerwonych kartek łapie

przypomne: ramos po decimie: "to najwazniejszy mecz w moim zyciu, wazniejszy od finalu mundialu z hiszpanią". pique po mistrzostwie swiata: "to jeden z trzech najwazszniejszych meczow w mojej karierze".

Bez kitu, co za gnój w relacjach Barca-Real zostawił po sobie Mourinho to głowa mała, ale na szczęście piłkarze jednej i drugiej drużyny wydają się być mądrzejszy w tej rywalizacji niż tłumacz. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że trenuje Manchester i wcale mu tak fantastycznie nie idzie, chociaż nikt się nie pomyli uważając go za "najlepszego" trenera. Mało tego nawet nie jest hersztem bandy piłkarskich zakapiorów (w pozytywnym znaczeniu), teraz Cholo dzierży ten tytuł, bo piłkarze jak żołnierze pójdą za nim w ogień i będą gryźć trawę :)