W ciszy stadionu. Szkodliwy opór Luisa Enrique

Karol Chowański 'Challenger'

10 stycznia 2017, 19:10

127 komentarzy

Luis Enrique długo wydawał mi się najlepszym rozwiązaniem na trenera Barçy. W futbolu, jak w życiu, nic nie jest dane na zawsze. Tracone przez Barcelonę gole i wymykające się z rąk mecze coraz częściej kwituje pusty wzrok szkoleniowca. Za jego zmartwioną miną nie idą wnioski w dalszej części spotkań ani odważne decyzje za tydzień. Z niechęci do zmian uczynił niepojętą normę. Brakuje efektu zaskoczenia rywali. Kłopoty drużyny i sceptycyzm wobec Enrique rosną, tak jak rośnie dystans do Realu w tabeli.

Nie chodzi tylko o wyniki. To dziś najmniejsze zmartwienie Barcelony. Ligowa strata do „Królewskich” jest mniej rozstrzygająca niż sugerują to nagłówki madryckich dzienników i pocieszna ironia CR7 na rozdaniu nagród FIFA. W programie jeszcze 19 kolejek, 57 punktów – wszyscy będą je tracić. Jednak do odrobienia dystansu FCB potrzebuje konkretnych piłkarskich argumentów. Na tę chwilę trudno je wskazać. Nawet nie: w porównaniu do rywali, a na tle niedawnej siebie i posiadanej kadry.

Jakiś czas temu byli Barceloną wydajną, różnorodną w wyszywaniu swoich ataków i wyprawy na własne terytorium kasującą daleko od bramki. Wcześnie w meczu dopadali rywala, co dawało przewagę w grze i zabijało morale wroga. W sześciu z ostatnich ośmiu ligowych kolejek Barça nie trafiła do bramki przed przerwą. To samo powtórzyło się na San Mamés.

W strategii gry drużyny obranej przez Lucho, wynik – czyli wszystko – zależy od trójki z przodu. W tym systemie rzadko trafia kto inny, więc barceloński tercet osacza siedmiu, ośmiu broniących przeciwników. W jednych meczach kończy się to wpadnięciem kuli między kręgle (Espanyol!), w innych natychmiast odbija się na wyniku. Przy serii Neymara (11 meczów bez gola) ograniczoność gry Barçy jest łatwo widoczna. Na tę chwilę jego występy są lepsze indywidualnie od korzyści, jakie dają drużynie. Przez większość sezonu formy szuka Luis Suárez, coraz skuteczniej odczytywany i rozbrajany przez rywali w Hiszpanii. Granie Urugwajczykiem co mecz uniemożliwia mu nabranie świeżości. MNS potrzebuje oddechu, o czym szerzej pisałem poprzednio [LINK]. Enrique ma alternatywy, woli z nich nie korzystać.

Skutek jest jeden: wynik najczęściej leży na barkach Messiego. Zeszłotygodniowe wrzutki w pole karne przeciw słabnącemu liczebnie Athletikowi (zawsze mającemu w składzie legion dryblasów) zamiast przyspieszenia gry piłką – wzmagają przekonanie o poważnym rozstroju Barcelony.

Jeśli w środowym rewanżu trener ponownie postawi na Busiego z trójką do przewidzenia z przodu i zostawi na ławce takie nazwiska, jak Turan i Denis Suárez – wygrana Barcelony nie zmieni jej kursu na skały w dalszej części sezonu. Jedynie opóźni bolesne zderzenie.

Ekipa z Camp Nou nie polega obecnie na skutecznej obronie, ataku pozycyjnym, kontrach ani centrach ze stałych fragmentów gry. Kolektywne atuty Katalończyków przestają działać na rywali, co potwierdzają wyniki kolejnych tygodni tego sezonu. Ambicje katalońskiej ekipy i jej mistrzowskie plany opierają się o dobry dzień liderów, skuteczność zrywów indywidualnych (wraca pojęcie „Messizależność”) i okoliczności. Gdy przeciwnikowi sprzyja szczęście albo sędzia – „Blaugrana” tryska bezsilnością.

Wściekła reakcja Piqué sprawia, że mówi się o emocjach, zamiast o taktycznej jednowymiarowości Barçy. Tak silne przejawy frustracji piłkarzy dodatkowo uwydatniają brak przewag sportowych. Zespół wygląda na osierocony przez trenera, który w trudnych sytuacjach meczowych zawodzi jako ratownik. Po świetnej końcówce grudnia, oba mecze nowego roku Arda Turan zaczął na ławie.

Sześć ostatnich meczów ligowych podopieczni Luisa Enrique zamknęli czterema remisami. Wykluczone byłoby stwierdzenie, że w którymś z nich zasłużyli na więcej – bo nie zasłużyli. Dynamika sezonu jest obecnie negatywna dla Barçy. W Realu, Atléti i Sevilli panują zupełnie inne nastroje. Sevillistas zajęli w tabeli pozycję wiecelidera. Dwa kolejne mecze wygrali Zidane’owi James i Isco. Gdyby Zizou wystawił na pozycji skrzydłowego Kiko Casillę, ten zdobyłby hat-trick.

Bilans dwóch pełnych sezonów trenera FCB wciąż robi wrażenie. Obecne wyniki i obraz gry drużyny są poniżej możliwości piłkarzy Lucho. Trudno być dziś jego sojusznikiem. Sztywność taktyczna i decyzje dyrygenta Blaugrany nie dają podstaw, by spodziewać się gwałtownej poprawy.

W tej sytuacji detonatora zmian zespół potrzebuje z zewnątrz.

Odpadnięcie z Pucharu Króla może wyjść Barcelonie na dobre. Drużyna Enrique potrzebuje resetu: odrodzenia formy i odzyskania konkurencyjności. Utrata szans na zdobycie najmniej ważnego z trzech pucharów dałaby cztery wolne dni meczowe w upakowanych nimi po brzegi styczniu i lutym. To niewysoka cena, jeśli przyniesie odkucie w lidze i Lidze Mistrzów. Wstrząs po wyeliminowaniu może dać czas na wnioski i dopracowanie nowych środków zaskoczenia rywali. Trudno liczyć na podobny impuls, jeśli Barça prześlizgnie się do ¼ finału CdR. Rozbicie się w bardziej prestiżowych rozgrywkach zostanie przyjęte na Camp Nou z gorętszymi emocjami.

Przez ostatnie wyniki i stratę ośmiu punktów w sześciu meczach Lucho wygląda dziś na człowieka bez pomysłów. Tylko radykalna zmiana podejścia trenera da jego ludziom szanse na odwrócenie losów sezonu. Jeśli nic się nie zmieni, straty w lidze i bezradność przeciw ekipie Valverde w Pucharze Króla stanowią wczesną zapowiedź losu katalońskiej ekipy w Europie.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Obecnie jeżeli chodzi o postawę Lucho i ogólny obraz gry Barcy, Lucho przypomina mi takiego (nie śmiejcie się xd) wuefiste w gimnazjum. Da gałe MSN i "haraszo", "wyczarujcie coś, ja nie mam pomysłu na naszych rywali".

Nie byłem i nie będę fanem tego trenera. Nie wprowadził i już nie wprowadzi żadnych zmian w stylu gry drużyny, które mogą zaskoczyć przeciwnika. Ostatnie mecze pokazują jak bardzo Barcelona zależy od formy kluczowych piłkarzy, a zwłaszcza jak ważny w tym wszystkim jest Busi. Lucho nie potrafi wykorzystać potencjału i walorów poszczególnych piłkarzy, np. Arda. A jego polityka transferowo-kadrowa to zbrodnia: Grimaldo>Digne, sytuacja Vidala, ilość CM w drużynie, a ich jakość, talenty za 30 baniek i weterani za 20 baniek na rotację, brak wprowadzania do drużyny zawodników z La Masii, rotowanie na raz 7-8 piłkarzami. Ost dwa sezony to era Leo i LS, a nie LE.

Myślę, że brakuje nam po prostu trochę szczęścia. Nadal gnieciemy rywali i dziś będzie tak samo. W końcu gole zaczną wpadać i malkontenctwo dobiegnie końca. Nie szukajmy dziury w całym, głowa do góry, w końcu otworzy się worek z bramkami i wyniki przyjdą. Pozdrawiam:)

Moim zdaniem od pierwszej minuty powinien wejsc Turan za Neymara i Denis za Inieste a w połowie niech wejda rezerwowi ,którzy będą wsciekli na Lucho a przez to lepiej grac

Wg. mnie za Neymara powinien wejsc Arda Turan :>

Przed nami 6 teoretycznie latwych rywali w la liga. To jest moment na powrot do seryjnego wygrywania. Jesli tak sie nie stanie, czas na duze zmiany w systemie gry, skladzie. I reszte sezonu poszukac skutecznych rozwiazan kosztem la liga i CdR. moze wtedy uda sie powalczyc o LM.

ale widze w komentarzach du*a boli :D Tyle komentarzy o tym że Enrique out , po kilku słabszych meczach jest śmieszne. ciekawostka wg statystyk przez pierwsze 150 meczów jako trener w Barcelonie to Enrique zdobył najwięcej pktów. Dać czas styczeń czesto w Barcelonie wyglądał słabiutko.

Jestem świeżo po lekturze książki L. Orłowskiego o złotej dekadzie Barcy. Nie odkrywa nic nowego, ale dzieki niej myślę, że lepiej można zrozumieć aktualną sytuację Barcelony. Są w niej ciekawe fragmenty dotyczące motywacji piłkarzy, ich zaangażowania w poszczególnych sezonach, specyfice hiszpańskich drużyn i przyczynach niepowodzeń. Myślę, więc że to głównie czynnik ludzki ma wpływ na aktualną sytuację w Barcy. Z jednej strony zmęczenie Lucho, z drugiej samych piłkarzy. Brakuje świeżości, szybkości, ale naprawdę myślałem, że po przerwie świątecznej piłkarze ją odzyskają. Lucho sprawia wrażenie jakby nie miał nowych pomysłów, a sami piłkarze jakby nasyceni poprzednimi latami potrzebowali gorszego roku do ponownego odzyskania chęci rywalizacji na najwyższym poziomie. Można narzekać, że Real wygrywa w 90 minucie, ale to jest przede wszystkim efekt strasznego głodu na triumf w lidze, którego nam brakuje. Oni takich meczy będą mieć jeszcze kilka w tym roku, ale gdyby Barca przez ostatnie 8 lat tylko raz zdobyła mistrza pewnie robiłaby wszystko co w jej mocy aby to trofeum zdobyć. Szanujemy Pique, że mówi głośno o sędziach, ale z drugiej strony czy nie pokazuje to silnej frustracji piłkarzy? Błędy sędziów były zawsze, ale nasi zawsze potrafili stawić temu czoła, bo w trakcie meczu tworzyli sobie 10 sytuacji. Teraz nawet grając w przewadze przeniesie piłki pod pole karne przeciwnika jest nie lada sztuką. Posadzenie na ławce Neymara, Suareza czy innego zawodnika na jeden mecz nie rozwiąże problemu. Problem jest system gry w tym roku, który mocno się zaciął. Na pojedynczych zrywach poszczególnych piłkarzy nie da się grać cały sezon.
Teza, że odpadnięcie z Copa del Rey może nam wyjść na dobre moim zdaniem nie jest pozbawiona sensu. Faktycznie to mogłoby obudzić naszych graczy i pokazać im, że jednak nie są tacy nietykalni, że porażkę od chwały nie dzieli wcale tak wiele i że to ostatni dzwonek aby nie zmarnować sobie roku.
Może też taki rok jak ten jest potrzebny. Patrząc kto do nas dołączył, byli to głównie piłkarze młodzi, dla których przeskok jakościowy jaki musieli dokonać jest gigantyczny. Jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej. Dlatego pomimo, że na ławce mamy znane nazwiska nie dają nam one jeszcze tyle ile powinny.Patrząc na poprzedni rok i porównując naszą jedenastkę, uważam, że jesteśmy słabsi, bo mimo sympatii do Roberto, drugim Alvesem on nie jest i nie będzie. Ciągle liczę, że zakupieni w tym sezonie młodzi odpalą na miarę swoich mozliwości. Jeśli ma się to odbyć kosztem tego roku i sukcesami w kolejnych, ofiara jest warta złożenia. A może jednak warto wierzyć w tą drużyną, bo drugiej takiej nigdy nie było. A skoro nie było to chyba się nie da przewidzieć co też ona może nam jeszcze w tym roku zgotować.

Barca musi zmienić wkoncu styl gry, ustawienie cokolwiek. To już nie jest uzależnienie od Messiego ale tego czy mu się chce biegac czy nie. Suarez stoi na srodku a w promieniu 30m nie ma zadnego gracza Barcy. Jak tak grać? Wszyscy Barce już znaja, nic nie ugramy więcej na tikitace.

Kilka miesięcy temu napisałem kilka słów prawdy o tym trenerzynie i... dostałem bana. Tym artykułem redakcja przyznaje mi rację. Satysfakcjonujące? Nie, bo ten sezon (mam odrobinę nadziei, że jednak nie) już się skończył. Wywalić Lucho, dograć do końca z Unzue i... się zobaczy, czy potrzeba kogoś szukać.

moze zbyt drastyczne podejscie ale po czesci sie z nim zgadzam. Lucho sie zagubil, mozliwe ze przestraszyl sie rotacji. niezrozumiale jest to iz wszyscy sprowadzeni w tym roku zawodnicy nie potrafia sie odnalezc. sa jakby odosobnieni od reszty, czasami dorownujac poziomie reszty. inna sprawa ze busquets jest w fatalnej formie (byl i zaczyna ja powoli odbudowywac), gryzak tez jakby zniknal z pola widzenia, no i neymar, ktorego uwielbiam, ale irytuje brakiem skutecznosci. tylko messi jak to messi daje rade, ale bez reszty daleko nie zajdziemy

Przy całym moim szacunku i wrecz Uwielbieniu dla Pepa. obawiam sie, że Enrique popadł w to samo co Pep - samozachwyt. Bo powoli zaczyna to wygladac to tak smoa jak w koncowce Gaurdioli. Graja ciagle to samo i są mega przewidywalni. Gdzie sa dlugie pilu wrzucane na Luisito? Gdzie jest szybka wymiana podań i energinczy przerzuty i diagonalne piłki?
Osttanio zawodnicy graja eweidentnie bez pomysłu na gre. Wychodza jakby po to zeby poklepac i podac Messiemu - moze on cos wyczaruje. Nie tedy drga i labo Luis to ogarnie albo pomoze syndrok nowej miotły

"Drużyna Enrique potrzebuje resetu" - to nie jest drużyna Enrique, to jest Barcelona, której w chwili obecnej Enrique bardziej przeszkadza niż pomaga.

Po pierwsze ma w tym momencie za dużo piłkarzy i nie potrafi nimi dobrze rozdysponować plus niektórych z nich , którzy są w dobrej formie marnuje i nie wystawia praktycznie wgl (Rafinha , Aleix). Ma swoich ulubieńców którzy jak na razie niczego do gry nie wnoszą i ostatnio grają po prostu słabo (Roberto,Gomes). Kolejnym problemem jest to że Barca ciągle gra tak samo podać piłkę do trójki z przodu i niech oni sobie radzą . Iniesta jest co raz starszy nie jest w szczytowej formie potrzebujemy kogoś kto wspomoże MSN i weźmie też troche ciężaru na siebie . Moim zdaniem jest czas na nowego szkoleniowca z tego względu że zespoły z La ligi znają już plan na grę Enrique przez co potrafią z nami grać , wierzyć się nie chce że taka drużyna jak Barca , która znana jest z szybkich, dokładnych podań nie potrafi przez pierwszą połowę wyjść z własnej połowy i stworzyć groźnej sytuacji pod bramką rywala .
I żeby nie było nie narzekam na to że ciągle nie można wygrywać bo ja doskonale o tym wiem kibicuje Barcelonie na tyle długo , że doskonale zdaje sobie z tego sprawę , lecz nie chodzi mi o porażki tylko głównie o to jak dysponuje składem Enrique dla mnie jest to nieporozumienie .

Pisałem o tym post. Trenerowi nie dość że brak jest wizji, to jeszcze nie potrafi poukładać drużyny. W tamtym sezonie MSN mu wygrało wszystko, a teraz Suarez i Ney są bez formy i sam Messi nic nie wygra. Poza tym brak mu jaj, żeby zdjąć zawodników bez formy. Czy na prawdę jest ciężko wstawić Ardę za Neymara? Widocznie tak.

konto usunięte

Dużo sensownego tekstu, ale można całą treść zawrzeć w kilku słowach - nie gramy dobrze, bo nie mamy stylu. Tak wiem co teraz pomyśleliście "jak to, my nie mamy stylu?". Ano nie mamy. Mamy filozofię gry, która przypomina zajechany rysik ołówka. Eksploatowaliśmy ją notorycznie czy to za Holendrów u steru, czy za Guardioli, Tito, Martino czy za Enrique. Ołówek jest już starty, potrzebuje temperówki. Nie chodzi o zmianę filozofii utrzymywania się przy piłce, ale o powrót do najprostszych i najefektywniejszych rozwiązań - gra trójkątami (czyli zamykanie przestrzeni i bardziej dopracowane na treningach zmiany pozycji), częstsze stawianie w pomocy na OFENSYWNEGO partnera Iniesty, a nie drewnianego Gomesa czy bardzo defensywnie usposobionego Rakiticia, większa kontrola nad meczem = transfer odpowiedniego pomocnika, który zapewniłby spokój. To są rzeczy do dopracowania. To nie jest tak, że wypisałem suche fakty, które w rzeczywistości nie sposób osiągnąć. Pytanie tylko czy Lucho nie podjął już decyzji o odejściu z Barcy...


Edit/ bym zapomniał. Nie jest też tak, że ten problem zrodził się pół roku temu. Już od pierwszego sezonu Lucho widzieliśmy, że coś jest nie tak. Wtedy pomogło "zacięcie" naszych liderów i brak kontuzji. Drugi sezon otarł się o sezon za Martino - minimalna wygrana w lidze przy tragicznej połowie II części sezonu, odpadnięcie z LM w stylu iście Martinowskim, no i puchar króla w którym nie mogliśmy trafić na najgroźniejszych rywali, bo ci postanowili sobie odpaść :D

Tym tekstem idealnie oddałeś to, co ja sądzę o grze barcy w tym sezonie. Wszystkie spostrzeżenia są słuszne. Dodał bym, że transfery gomesa i paco także nie pomogły. Arda w gazie, gra neymar, czasem trzeba zaryzykować, zaskoczyć taktycznie. Z villarealem dopiero po stracie bramki akcje nabrały tempa, podania były nieco bardziej ryzykowne, przez co pojawiły się sytuacje. Granie na 30m i do tyłu okazji nie wykreuje. Obu Lucho coś wymyślił, a nie poddał się w tym momencie sezonu. Pepowi trzeba oddać jedno, jeśli nam nie szło, to przerwie zawsze coś wymyślił i w drugiej połowie obraz gry potrafił się zmienić na naszą korzyść.

Historia lubi się powtarzać. Kolejny trener, kolejny kryzys, czas "bez pomyslu" na grę. Faktycznie będąc trenerem Barcy nie ma możliwości włączenia guzika off czy pause, dlatego też jak każdy człowiek Enrique jest w dołku. Brak mu polotu, brak entuzjazmu i pewnie pomysłu. Denerwuje mnie jednak tak szybkie i konkretne ocenianie i krytykowanie. Wierzę, że drużyna się podniesie i sezonu nie odda. Cały artykuł napisany świetnym stylem :)

Sranie w banie.
Byli, sa i beda najlepsi.

Nie można gry opierać na jednym zawodniku (Messi) nawet jeżeli jest geniuszem. Piłka nożna to sport drużynowy- 11 vs. 11, tu wygrywamy drużyną (albo kontaktami jak RM). Zgodzę się, że indywidualności mogą dużo zmienić, ale żaden piłkarz nie wytrzyma 90 minut na 100% obrotach.

Mamy najpiękniejszy styl gry na świecie ale czasem męczy jak nasi zawodnicy chcą np wejść z piłką do bramki. Jak nam idzie to jest widowiskowe ale jeżeli nie to już nie ma takiego polecenia od trenera np to nie idzie więc mamy Plan B strzały z dystansu, może to nam będzie lepiej szło. Druga sprawa to wystawianie na siłę zawodników którzy jeszcze nie złapali naszego rytmu przede wszystkim mówię o Andre. Jest Rafinha jest Denis ale trener wybiera piłkarza który nie reprezentuje poziomu np Rafinhi który mógł już zejść z formy skoro prawie wcale na niego nie stawia. O Vidalu nie ma co nawet gadać ale nie wydaje mi się że np pomysł ze sprowadzeniem Srny rozwiąże nawet na chwilę problem z prawa strona. Vidal nie prezentuje się źle a jest wyrzucony z powodów dla nas wszystkich mało zrozumiały

Jak już pisałem, wygląda na to, że zarówno Lucho jak i drużyna są sobą zmęczeni

to za wczesnie na takie dywagacje. Gramy o wiele lepiej niz w jakichkolwiek poprzednich dolkach formy. w mojej opini nasi przelamia sie w meczu rewanzowym z bilbao a wtedy zaczniemy seryjnie zdobywac punkty. jestem 100% przekonany ze w srode wieczorem ten artykul bedzie juz nieaktualny!

Prosze kolejny "spec"który wie lepiej od trenera...

konto usunięte

Myślę, że nie ma sensu robić tego typu analiz, bo żadna tragedia się nie dzieje. Wszystkie te czarne myśli pojawiają się w głowach, bo większość z Was patrzy na sytuację przez pryzmat LL, gdzie Real odjechał nam na 8 punktów. W Lidze Mistrzów, nie licząc wyjazdu na City, gdzie graliśmy bez filarów dwóch formacji (Pique i Iniesty), występy były naprawdę dobre i pozwalające z optymizmem patrzeć na wiosnę. Mi się wydaje, że problem jest głównie w kwestiach wolicjonalnych - zwyczajnie drużyna - po dwóch dubletach z rzędu - nie ma takiego ciśnienia na te trofea. W dodatku, niektórzy chyba zapominają, że nie gramy w lidze francuskiej, włoskiej czy niemieckiej i nie będziemy zdobywać tytułu kilka razy z rzędu, bo mamy za rywala zespół ze światowego TOP3 i w dalszej kolejności mocne Atletico i Sevillę.

Obecny sezon bardzo przypomina mi kampanię 2011/12, gdzie też w LL gubiliśmy punkty na potęgę, ale za to w CL (do naprawdę pechowego dwumeczu z Chelsea) graliśmy świetnie. Czy naprawdę co niektórzy myślą, że to jest FIFA i co sezon będziemy zdobywać tryplet/dublet co najmniej ? To są też ludzie - mają swoje problemy, także prywatne, o których nie mamy pojęcia i najzwyczajniej w świecie może po prostu te problemy kilku kluczowych zawodników zbiegły się w czasie i stąd te gorsze rezultaty. Dajcie na wstrzymanie do końca sezonu, rok temu też po kwietniowym kryzysie były płacze i lamenty, że wszystko przegramy, a jednak chłopaki spięli poślady i zdobyli dublet. Więcej wiary w drużynę, bo ta grupa ludzi zasłużyła na zaufanie jak chyba żadna inna w historii sportu w ogóle.

Skończyła się włóczka Enrique więc już nie ma czym wyszywać ataków..



Komentarz usunięty przez użytkownika

Słowo opór jeszcze świetnie pasuje do sytuacji z Vidalem ;) i nie wiadomo o co chodzi.

jedyne co najbardziej mi przeszkadza w tym sezonie to jest brak pomyslu na wyjscie spod presingu, gdy rywal podchodzi przy posiadaniu pilki przez ter stegena koncza sie pomysly jak wyprowadzic akcje, zawodnicy stoja i nikt sie nie pokazuje, nie ma zadnego ruchu w celu stworzenia mozliwosci rozegrania akcjii

jak czytam takie teksty to dociera do mnie bull dupy ludzi którzy chcą być słuchani i czekają na polemikę. Pragnę przypomnieć postać Pepa, też nie było mi lekko jak czytałem podobne brednie. Ludzie potrzebują odpoczynku i mam wątpliwa nadzieję że nic w tym roku nie wygrają. Patrząc na poziom sędziowania to sam będąc na miejscu Lucho w meczach pucharowych dawałbym walkowera i grał tylko na CN. Pozdrawiam

Można przeciągać argumenty na stronę sędziów i wymieniać ich błędy, ale Barca jest w tym momencie bardzo słaba i jednowymiarowa. Dzisiejsza Barca Lucho gra bardzo przewidywalnie, nie ma nikogo w tym momencie kto pomógł by Messiemu, ale po części jest to zasługa właśnie Leo.

Według mnie Messi znów powinien zejść do linii bocznej. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego Lucho pozwala mu przebywać bez przerwy w środku. Cierpi przez to cała drużyna, a przede wszystkim Rakitić, Roberto i Suarez. Pierwsi dwaj nie mają z kim grać po prawej stronie, a Suarez jest cały czas, albo dublowany przez Messiego, albo musi mu robić miejsce wyciągając obrońców, co jest marnowaniem jego potencjału.

Wątpię żeby Lucho cokolwiek zmienił do końca sezonu. Jeśli chciałby zostawić Messiego tam gdzie aktualnie jest, to musiał by zrezygnować z ustawienia z trójką pomocników i przejść na 4-2-3-1. Ma do tego zawodników, bo doskonale odnajduje się tam Arda i Rafinha. Jednak w ten sposób nie graliśmy nawet w presezonie więc wątpię żeby tak się stało.

Gdybyśmy mieli drugiego prawego obrońcę, to również ustawienie Roberto na pozycji Xaviego mogłoby przynieść bardzo dobre rezultaty, ale jak wszyscy wiemy Lucho na pewno nie postawi na Vidala.

Jestem zdania że jeśli sami zawodnicy czegoś nie wymyślą, to na pewno nie wymyśli tego Lucho. Nie przypominam sobie żeby kiedykolwiek odmienił jakoś znacząco grę Barcy po przerwie, czy robiąc jakieś zmiany. Wydaje mi się że nie tyle nie ma pomysłu, co jest na tyle uparty w swoich przekonaniach, że nie zrobi żadnych zmian.

Artykuł trafia w sedno. W pełni się zgadzam z prezentowanymi poglądami. Powiem jedno: pozostaje nam czekać, może jakaś odmiana w końcu nastąpi. Osobiście cały czas żywię nadzieję że mimo wszystko ten sezon potoczy się podobnie jak pierwszy rok pracy Lucho w Barcelonie - słaba jesień, odkucie na wiosnę.
Visca el Barca!

W pełni się zgadzam z autorem. Lucho musi coś zmienić bo inaczej na koniec sezonu nie będzie co świętować, też wolałbym aby wygrali w LM i Lidze kosztem PK.

Arda powinien zastąpić w następnych kilku meczach Neymara. Obecnie jest w znacznie lepszej formie.

Świetny artykuł ! Luis Enrique do wymiany..

Już kiedyś pisałem "Challenger" zna się na piłce. Pełna zgoda. Do tego Barca wydała w tym roku na transfery równowartość całego Villarreal i to nie dało gazu, Kto dziś jest motorem zespołu? - kogo możemy pochwalić za mecz z żółtą łodzią podwodną? Rolą trenera jest stworzyć zespół i natchnąć go wolą zwycięstwa - bo nikt nie wątpi, że zawodników mamy świetnych. Brakuje tego zaskoczenia o którym pisze "challenger" - trzymam kciuki za szybkie zmiany stylu gry zespołu. Sezon się jeszcze nie skończył

Dość ogólnikowe i powierzchowne potraktowanie tematu, na czele z mitycznym już hasłem "Enrique ma alternatywy, woli z nich nie korzystać". Jakie alternatywy ma Enrique? W defensywie bieda aż piszczy - podstawowa obrona (Alba, Umtiti, Pique, Roberto) trzyma równy, ale mierny poziom.

W pomocy nie jest lepiej, ale kto ma grać za Busquetsa albo Iniestę? Śmieszą mnie peany na cześć Denisa Suareza, który zawodzi tak jak pozostali pomocnicy. Ktoś wyobraża sobie jutrzejsze zestawienie z Suarezem albo/i Rafą przeciwko Baskom?

W ataku nie jest lepiej. Faktycznie, Arda jest jakąś opcją, ale z Enrique z tylko jemu mu wiadomych przyczyn woli trzymać na boisku MSN.

Problemem jest też to że w dalszym ciągu nie znaleziono sposobu na murowanie się drużyn, bo jeżeli z wysokim presingiem jesteśmy sobie w stanie jakoś poradzić to z autobusami mamy problemy od lat, jeżeli Barca jest w gazie i gra szybko piłka to wygląda to ok, ale jak mamy zniżkę formy to widać że problem wraca, brakuje strzałów z dystansu rakitic ani gomez nie korzystają ze swoich walorów kiedyś świetnie robił to toure, stałe fragmenty też nam słabo wychodzą sam pique nie rozwiąże problemów, trzeba kupić graczy którzy stworzą przewagę wzrostu w tym elemencie gry, zamiast paco mogli kupić solidnego silnego dobrze grającego napastnika np Mario Gomeza, jeżeli gra nie idzie trzeba szukać innych rozwiązań nie zawsze będziemy grać wspaniałe i wtedy potrzebni są gracze którzy swymi walorami fizycznymi zmienia obraz gry

Visca El Barca.......!!!

konto usunięte

Nie obraź się Challenger, ale mimo tego, że zgadzam się zamysłem tego artykułu to jest on niestety typowym "laniem wody dla lania wody".
"Jakiś czas temu byli Barceloną wydajną, różnorodną w wyszywaniu swoich ataków i wyprawy na własne terytorium kasującą daleko od bramki."
Co to znaczy "jakiś czas"? Powinieneś się konkretnie określić, bo np. dla mnie kryzys zaczął się już w kwietniu, kiedy to Diego Simeone obnażył taktycznie naszego Lucho, co było też efektem zajechania kluczowych zawodników, przez niewykorzystywanie dostępnych zmian, które tu jakiś czas wrzuciłem. Po tym okresie Barcelona już w moim odczuciu nie prezentowała na dłuższą metę tego samego co przed kwietniem. Zdarzały się przebłyski, ale o podtrzymanie formy cały czas jest ciężko.

Wysnuwasz tezę o uzależnieniu Barcy przez MSN, zgadzam się, ale brak mi tu jakiekolwiek podparcia jej. Brakuję mi procent udziału MSN przy wszystkich golach i asystach Barcy w danym okresie, który sam byś wybrał.

Kolejna teza, "Messizależność". Też zgoda, ale brak argumentów to potwierdzających. Mogłeś napisać do mnie, ja wiele razy poruszam ten temat i daję na potwierdzenie zrzuty ekrany obrazujące Messiego notorycznie cofającego się po piłkę. Możliwe też było udostępnienie tu procentu jego udziału przy bramkach Barcelony (bramki, asysty, kluczowe zagrania w akcjach bramkowych).

"Ekipa z Camp Nou nie polega obecnie na skutecznej obronie, ataku pozycyjnym, kontrach ani stałych fragmentach gry."
W ostatnich dwóch spotkaniach zdobyliśmy dwa gole po stałym fragmencie gry. Jednak z pozostałymi okolicznościami.
Zdecydowanie odczuwam brak głębszego poruszenia aspektów taktycznych. Nie widzę wzmianki o tym jak to Barcelona od kwietnia nie potrafi wyjść spod wysokiego pressingu teoretycznie zespołu z górnej półki, czy też niemocy w ataku podczas szczelniejszej defensywie rywala.

Podsumowując, artykuł z właściwymi tezami (choć brak mi tego co wyżej napisałem), lecz bez żadnych argumentów je potwierdzającymi. Mam nadzieję, że to efekt pisania na "szybkiego".
Pozdrawiam.

Barcelona to więcej niż klub, tak lecz jej gracze to tylko ludzie!!

Dokładnie!
Naprawdę zazwyczaj staram się bronić naszych piłkarzy i trenerów, ale ostatnio po prostu nie da się tego robić. To prawda, że kilka razy zostaliśmy oszukani przez sędziów, ale jak ktoś gdzieś tu pisał - gdyby Barcelona grała dobrze to jej wyniki nie byłyby zależne od decyzji sędziowskich (czy coś w tym stylu).
Podstawowym problemem dzisiejszej Barcelony jest taktyka, a w zasadzie jej brak. To, co funkcjonowało dobrze rok temu już zostało odczytane przez rywali i niestety dzieje się tak, że futbol non stop ewoluuje i tę taktykę, a przynajmniej pojedyncze rozwiązania należy co jakiś czas zmieniać.
A Barca próbuje ciągle tego samego i to się odbija na wynikach. To jest zadanie Lucho, a wydaje mi się jakby on tego nie widział. Co oglądam nowy mecz i łudzę się, że zobaczę coś nowego to się rozczarowuję, bo widzę ciągle te same błędy i tą samą grę - nudną, przewidywalną a przede wszystkim wolną.
Do tego dochodzą braki w pressingu. W zeszłych latach to właśnie dobry pressing był naszym kluczem do sukcesu. Teraz wydaje mi się jakby to zanikło.
Jednak wierzę, że w najbliższym czasie gra się poprawi a Barca wróci na zwycięską ścieżkę. A przynajmniej mam nadzieję.

A ja nie twierdze że odpadnięcie z CdR wpłynęło by odświeżająco - wręcz przeciwnie, drużyna miałaby więcej czasu na odpoczynek i to dałoby pretekst do ciągłego grania MSN.
Popatrzmy na Real - od początku sezonu mają problemy z kontuzjami, BBC zagrało może z 5 meczów razem, bo cały czas kogoś brakowało. To sprawia że z ławki wchodzą zawodnicy rządni gry.
Jeżeli u nas wszedłby Arda za Neymara od początku meczu, na pewno zrobiłby więcej dla drużyny. Powiem nawet, że Paco zrobiłby więcej niż Suarez, bo przynajmniej nie traciłby piłek (może dlatego że by ich nie dostawał, ale jednak).
Czy trener ma wpływ na grę MSN? Obawiam się że nie. Przecież na pewno nie każe im podawać w nieskończoność i wjeżdżać z piłką do bramki. Kiedy każda inna drużyna dawno by strzelała, my chcemy podać jeszcze ze 3 razy - po co? Nie potrafię tego zrozumieć.
Naprawdę jestem daleki od wymagania od drużyny trypletu w każdym sezonie. Ale mamy najlepszy skład na świecie, płacimy najwięcej. Piłkarze nie powinni schodzić poniżej pewnego poziomu, a teraz zeszli i naprawdę nie widać nadziei żeby mieli się szybko podnieść.

Hmmm, nie zwalałbym wszystkiego na Lucho. Moim zdaniem pomysły są bo mamy sytuacje bramkowe. Za Guardioli było tak, że w pewnym momencie już faktycznie nic się nie działo z przodu. Problem w tym, że naprawdę ciężko atakować przeciwko 6 obrońcom.
Natomiast zgadzam się z tym, że szansę powinien dostać Arda i D. Suarez bo oni pokazują umiejętności, których brak moim zdaniem, Gomesowi i Rakiticiowi. I co stało się z Rafą?
A na takie mecze jak jutro jedyną opcją jest 3-4-3.

zacytuje Pepa... "gdy grasz dobrze
to nawet błędy sędziego nie mają znaczenia"

Emocjonalny ale trafny tekst - do podobnych wniosków doszedłem po ostatnich występach. Lucho robi kardynalny błąd ślepo wierząc że jego standardowe wybory co do 11stki wreszcie wystrzelą - wystrzelić to możemy się ale z walki o tytuły już niebawem. Zawsze mnie bolało cementowanie naszej once da gala, teraz daje to efekty - rotacje muszą mieć swój odpowiedni rytm, nie za dużo ani nie za mało. Rezerwowi muszą czuć sie członkami 1szego składu i czuć gre. Trafnie w artykule zauważona sytuacja Ardy który może nie kiwa sie jak Messi ale ma łatwość zdobywania bramek i ustawiania sie na boisku- mimo to siedzi na ławce a jak wejdzie to na ogryzki i na pomoc gdzie radzi sobie średnio. Błąkający się Luis stracił świeżość.....można by tak pisać dużo. Ale jest nieciekawie i trener zobowiązany jest zareagować taktycznie na tą sytuację. VeB!

Denis czy Gomes - odpowiedź na to pytanie nie będzie lekiem.

Wolę żeby grał Denis, ale nie oszukujmy się - taktycznych problemów całej drużyny to w żaden sposób nie rozwiąże.

Jeżeli odpadniemy z pucharu króla grając z Bilbao to zapomnijcie o sukcesie w lidze czy też w LM. Po to została tak szeroka kadra zmontowana przed sezonem by teraz grać jak najczęściej. Lucho rotował składem na początku sezonu co było bezsensowne i kończyło się stratą punktów.

"Sześć ostatnich meczów ligowych podopieczni Luisa Enrique zamknęli czterema remisami. Wykluczone byłoby stwierdzenie, że w którymś z nich zasłużyli na więcej – bo nie zasłużyli."



No jeżeli oj***nie na dwie bramki (a przynajmniej dwa karne) w meczu z Villarreal, czy stłamszenie Realu u siebie, który wykradł typowym dla siebie cudem punkt w ostatniej sekundzie meczu to nic, a na to wychodzi z powyższej wypowiedzi autora, no to ja nie wiem, co trzeba zrobić, żeby "zasługiwać na 3 punkty". Nie zasłużyła to Barca na punkty bodajże z RSSS, gdzie to przeciwnika przekręcono (chyba, że to był ten mecz z tym perfidnym wejściem w nogi S.Roberto na czerwoną kartkę w pierwszej połowie. Wtedy to znów Barca jest poszkodowanym).



"Wściekła reakcja Piqué sprawia, że mówi się o emocjach, zamiast o taktycznej jednowymiarowości Barçy. Tak silne przejawy frustracji piłkarzy dodatkowo uwydatniają brak przewag sportowych."



No ja wiem, że handicap 1/2:0 dla drużyny przeciwnej to dla kibica Barcy już powoli norma, ale to naprawdę nie jest naturalne, żeby co mecz zostać okradzionym z gola lub czerwonej kartki. Villarreal (dwa karne), Bilbao (puchar - też dwa karne oraz czerwona kartka)), Malaga (nieuznana prawidłowa bramka), Atletico (ręka Saula chyba w polu karnym), Celta Vigo (brak czerwonej oraz karny na 3:3) - można tak do jutra. Gdyby nikt się nie odzywał, to na 99% byłyby narzekania, że czemu nikt z Barcelony nie rozpęta burzy o sędziowanie. Gdy się odzywa Pique - źle, bo się frustruje. A jak można się nie frustrować? To nie jest taniec na lodzie, żeby dostawać noty za styl, bo w takim razie Real nie miałby nawet 1/3 punktów na koncie, które ma obecnie - grał fatalnie praktycznie 2/3 obecnego sezonu i sobie tylko znanym sposobem przeciskał się przez kolejne mecze. Każda bramka jest na wagę mistrzostwa, bo z samych tylko wymienionych meczów mogliśmy i POWINNIŚMY mieć 7 do 9 punktów więcej. Nie ma ŻADNEJ ZASADY W REGULAMINIE, która mówi, że jak się gra źle to nie można dostać 3 punktów. Czas zejść na ziemię i przywyknąć do tego, że nie zawsze będziemy gnieść 3-4 golami. Teraz większość meczów gramy na styku i zgodnie z regulaminem - prawie zawsze te mecze obracamy na korzyść. Zgodnie z wałkami sędziowskimi - prawie nigdy nam się to nie udaje. Jeżeli drużyna traci prawie 10 punktów przez decyzje sędziowskie (a być może więcej, wypisałem mecze z głowy) po 17 ledwie kolejkach, to należy Pique przyklasnąć i tę wojnę rozpętać.

Ja tak na marginesie...czy tylko u nas bramkarz ma potrafić grać nogami i po tym go dobierać,czy po prostu bronić jak najprawdziwszy bramkarz?Zeby nie było nic nie mam do Ter Stegena.

Może dostane tu teraz hejt ale moim zdaniem Denis powinien wychodzić więcej razy od pierwszych minut, jak dla mnie jak on wchodzi pomoc dużo lepiej funkcjonuje

To jest ostatni dzwonek na pobudkę, tak jak z moją nauką do matury.
Obyśmy obudzili się razem i w maju odnieśli sukces ;)

Świetny tekst. Wierzyć trzeba.

Smutne lecz prawdziwe... Jak sie nie obudzimy to bedzie ciezko... Ale wierzyc trzeba VEB !!!!