W ciszy stadionu. Kto po Lucho?

Karol Chowański 'Challenger'

15 kwietnia 2017, 12:55

68 komentarzy

Jak wiele innych rzeczy, Luis Enrique zrobił to po swojemu. Odkrył karty bez zapowiedzi, na deser meczu wygranego 6:1. FC Barcelona będzie mieć latem nowego trenera. Przez chwilę wszyscy wyglądali na zaskoczonych. Nikomu nie jest smutno.

Trener, który w Katalonii nigdy nie został należycie doceniony, opuszcza drużynę, która ma go dość. Mam na myśli wyniki (od grudniowych Gran Derbi po Paryż, Málagę i Turyn), a także obraz gry, taktykę, dziwne decyzje kadrowe i relacje z piłkarzami. Ósmy marca jest tu wiadomym wyjątkiem, lecz przypominam wiele meczów tego sezonu gdy Barça wyglądała na własną karykaturę: Atlético, Betis i inne. Organizacja gry od zwycięskiej wiosny 2015 silnie przegniła. Jej resztki PSG u siebie rozszarpało z gracją sępa na kawałki. Trzy gole Málagi nie dały do myślenia mistrzom Hiszpanii. Juventus posolił ich wszystkie świeże rany, karząc naiwną taktykę trenerów i pasywność piłkarzy.

Jeśli wynik epokowego 6:1 przygniótł komuś perspektywę całego sezonu, przebieg meczu z Depor był szybką pobudką. „Klasyk” na Bernabéu będzie bolesny dla Barçy. Uzależnienie od MNS przekroczyło wszelkie rozsądne normy. Formacje funkcjonują w oderwaniu od siebie, obrona traci masę łatwych goli. Drużyna cierpi na wiele chorób, wymiana trenera nie rozwiąże wszystkich. Stanowi punkt wyjścia, od którego można zacząć.

Wczesne wyjaśnienie sprawy daje otoczeniu okazję na ekspiacyjną wdzięczność Lucho choć na finiszu jego kadencji. Z perspektywy Klubu oznacza dużo czasu na znalezienie najlepszego następcy.

Mapa aktywności Piqué, Umtitiego, Mathieu i Roberto podczas meczu w Turynie. Przez ofensywny zamiar Enrique gry Roberto jako wahadłowym przy kontrach Juve Barça broniła we trzech. Poza tym widać, że linia defensywy gości była ustawiona za wysoko (poza Mathieu) od własnej bramki, jak na styl gry rywali oparty o szybki atak. To naiwność i duży błąd trenerów Barcelony [fot: whoscored.com]

Nowe otwarcie

Emblematyczni piłkarze Barcelony są w takim wieku, że wymagają kogoś doświadczonego. Wyborów Guardioli, Tito i Enrique dokonywano, gdy Messi, Iniesta, Piqué i Busquets byli młodsi. Dzisiaj ich pozycja w klubie jest inna, pomnikowa. Myślę, że ma to mocny wpływ na ostatni sezon Lucho: MNS praktycznie nie schodzi z boiska, a efekt zaskoczenia rywala stał się towarem obłędnie deficytowym.

Problemy z boiskową tożsamością sięgają poprzednich rozgrywek. Mając całe lato na taktyczne pobudzenie zespołu sztab Barcelony nie wyeliminował mankamentów decydujących o plajcie z Atléti dokładnie rok temu. Obecny sezon pogłębił i obnażył wszystko, co najgorsze w grze Barçy sezonu 15/16. Spadek wydajności w obronie oraz kompletne zgubienie rytmu gry przez formację pomocy sięgnęły nizin, na których katalońskiemu klubowi potrafią zagrozić nie tylko Málaga, Sociedad i Villarreal, ale także ‘Gladbach, Alavés i Leganes.

Obu stronom, być może przez postępujące przeczucie rychłego końca współpracy, zabrakło zapału przy pokonywaniu trudów tego sezonu. Aktualny w lidze do kwietnia status Umtitiego jako talizmanu [LINK] wiele mówi o taktycznej kruchości w obronie drużyny wypakowanej najlepszymi piłkarzami na swoich pozycjach. Barcelona potrzebuje nowego trenera, ale najbardziej potrzebuje „nowego otwarcia”: kogoś ze świeżą energią zdolnego przywrócić integralność między formacjami, znów wzbudzić w szatni pasję oraz wydobyć z graczy maksymalne poświęcenie. W tak delikatnej sytuacji klubu z Les Corts dorobek, charyzma i obycie w La Liga to najważniejsze z cech wymaganych u nowego szkoleniowca.

Wąska grupa kandydatów

Zmiana na ławce to jedna z chwil, kiedy należy stanowczo odróżniać plotki „dla klików” od możliwych scenariuszy. Tuchel, Pochettino, Klopp i Koeman nie będą nowymi trenerami Barcelony.

Zamiar pozostania w Sociedad natychmiast wyraził Eusebio [LINK], dalej obrażony na władze Barçy za zwolnienie z drużyny B. Oscar García to głos desperacji. Juan Carlos Unzué od dawna jest faworytem licznej frakcji w Zarządzie. Złe wyniki z ostatnich tygodni muszą obciążać jego pozycję. Asystent Enrique to przeciwieństwo nowego rozdania. Myślę, że utrzymanie funkcji to maksimum, co zaoferuje mu Bartomeu. Liczą się Valverde, Sampaoli oraz najmniej pasujący mi do sytuacji Blanc.

Swój, obcy i Francuz

Przywrócenie równowagi gry i spójności między formacjami to główne wyzwania nowego trenera. Barcelonie potrzeba kogoś o osiągnięciach sygnalizujących, że sprosta wyzwaniu. Nie ma kandydata idealnego, sytuacja Barçy jest zbyt złożona. Rozmowa o następcy Lucho to stopniowanie ryzyka.

Sampaoli zawsze będzie atrakcyjną propozycją dla Barçy. Trenując Chile pokonał Hiszpanów w Brazylii, co w połączeniu ze zdobyciem CA ’15 dało mu międzynarodową rozpoznawalność. W swym pierwszym sezonie szturmem wziął Sewillę i całą ligę. Przez ostatnie rezultaty jego pozycja w Katalonii osłabła, jednak ma naturalny autorytet i taktyczną fachowość, tak potrzebne dziś na Camp Nou. Hipsterzy futbolu ostatnio odwrócili się od „Don Sampy”, a przecież sevillistas ostatni raz weszli do Ligi Mistrzów z klucza ligowego siedem lat temu. Czwarte miejsce w lidze – najwyższe od 2010 roku – zostanie przyjęte na Pizjuán za ogromny sukces nowego szkoleniowca. Piąty Villarreal ma już 7 punktów straty. Porażka z Leicester w Andaluzji nie ma metki katastrofy. Znam kilku miejscowych fanów klubu. Wszyscy wolą porażkę z „Lisami” od kolejnej Ligi Europy. „Ligi przegrywów”, mówią i dodają, że wynik z Anglii smakuje gorzko teraz, ale zaprocentuje za rok. Myślę, że poza piłkarzami w dużym stopniu dotyczy to debiutującego w Europie trenera.

Dobrze zna on piłkarzy Barçy. Kilkakrotnie rozmawiał z Messim. Neymar gościł go w swym domu w Castelldefels. Z Suárezem darzą się wzajemnym szacunkiem.

Brak przeszłości Sampaolego na Camp Nou to jedno. Kładący na szali posadę Josep Bartomeu musi zdawać sobie sprawę, że postawienie na kogoś o równie szalonej naturze może dać nieprzewidziane skutki w delikatnej sytuacji Barçy po turbulencjach tego sezonu. Przez status bliski kultu w Chile, Argentynie i coraz bardziej w Sewilli wybór ten może być w Katalonii wielkim sukcesem albo wielkim rozczarowaniem. Czuję pewność, że dłuższy staż w Europie rozwinie go jako trenera. Poza szerszym materiałem do analizy jego dokonań, mam na myśli pewniejszą adaptację w Hiszpanii, znajomość rywali, obycie taktyczne. Za rok lub dwa będzie lepszym trenerem i ciekawszą opcją dla Barçy.

Mimo ostatnich potknięć wulkan energii Sampaoli zmierza z Sevillą po jej najlepszy ligowy wynik od 2010 roku. Ostatnia wygrana z Deportivo wskazuje, że Argentyńczyk opanował kryzys i zespół wraca na właściwe tory

Ernesto Valverde to człowiek klubu. Bronił barw blaugrana w 22 meczach. Niby mało jak na dwa sezony (1988-90), ale nie walczył o miejsce ze mną tylko Salinasem, Linekerem, Txikim i Lobo Carrasco (#217). Cruyff stawiał na innych. Valverde odszedł do Bilbao. Po zakończeniu kariery związał się z baskijskim klubem jako trener – najpierw młodzieży, później w dwóch podejściach do pierwszej drużyny. Zapisał się w historii San Mamés: prowadził klub w największej liczbie meczów. W 2015 dał mu pierwsze trofeum od 31 lat.

W przypadku Valverde ryzyko zatrudnienia na Camp Nou dotyczy stylu jego gry. Jest kojarzony z futbolem siłowym, zorientowanym na defensywę. Dla wielu osób to wada. Dla mnie to kolosalna zaleta. Półtora roku temu obrona stała się największym problemem katalońskiego klubu i jest nim do dziś. Juventus przed 25. minutą oddał trzy celne strzały. Zdobył dwie bramki. Barça stała się klubem dobroczynnym, co mecz wręczającym rywalom klarowne okazje na gole. W rozgrywkach 16/17 przyjmuje na swoją bramkę więcej strzałów i strzałów celnych od każdego z obu poprzednich sezonów Enrique. Obronie Barçy brakuje twardości, z jakiej znany jest futbol Valverde. Wyobrażam sobie, jak przesuwa do pomocy miękkich Albę i Roberto. Lucho z Unzué nawet nie podjęli w tym sezonie takiej próby. Kto sądzi, że zdecydowana, ostra gra w obronie kłóci się z rozmachem w ofensywie, pomija historię i skład Barcelony Cruyffa, Dream Teamu 1988-94. I za rzadko ogląda Real.

Zatrudnienie trenera Athletiku z pozycji władz klubu jest ryzykiem wobec tej grupy fanów i tzw. „socios wyborczych”, którzy wymagają od trenera Barçy profilu jednoznacznie ofensywnego. Tak dali się poznać Pep w Barçy B i Lucho w Celcie. Ich nominacje przyjęto ze spokojem. Mimo przeszłości w katalońskim klubie i poparcia dla jego osoby w Zarządzie (dwukrotnie był bliski objęcia Barçy, zamiast „Taty” Martino i Enrique), postawienie na Valverde będzie wyrazem odwagi.

Blanc jest dla mnie najmniej adekwatnym kandydatem. To osoba spoza hiszpańskojęzycznego kręgu kulturowego, więc jak dogada się z Messim i resztą liderów? Miał z tym problem Enrique, Hiszpan i autentyczna ikona klubu. Co dopiero Francuz bez trenerskiego doświadczenia w La Liga? Do tego reputacja francuskiego futbolu w Katalonii, no cóż, ostatnio trochę podupadła.

Trzeba uwzględniać coś takiego, jak szacunek piłkarzy. Pokonali Blanca trzy razy (1:3, 0:2, 1:3) w 4 spotkaniach. Trzy przegrane ćwierćfinały LM rok po roku świadczą źle o jego kompetencjach taktycznych. Poza Francją nie ma wizerunku trenera-zwycięzcy, z tego też powodu zwolniono go z PSG. W Hiszpanii panuje zgodność, że trudno będzie mu być autorytetem w pełnej gwiazd szatni Barcelony. Dlatego jego notowania mogą stać wyżej w Polsce tezami Orłowskiego [LINK] niż za Pirenejami.

Dokonując wyboru następcy Lucho Barça musi minimalizować ryzyka. W wieku, jaki osiągnął Messi liczy się każdy jego sezon w klubie. Nie ma marginesu na eksperymenty. Blanc byłby eksperymentem. Muszę przyznać, że skrajnie ekstrawaganckim.

Decyzja kształtująca kolejne lata

W większości doniesień o następcy Enrique brakuje inteligentnej analizy i wyczucia sytuacji. Życie to nie „Football Manager”. Trenerów dotyczy to w równym stopniu, co piłkarzy. Trzeba liczyć się z charakterystyką kandydatów i obecną sytuacją drużyny. Kibice oraz wielu dziennikarzy wpadają sobie przez Google Maps do dzielnicy Nervión i mówią „Jorge, idziesz z nami”. Nie płacą nawet za parking.

Gdy kluczowi piłkarze Barçy byli młodsi, osoba trenera moim zdaniem miała mniejsze znaczenie niż tym razem. Do kampanii 17/18 Leo z Piqué przystąpią jako 30-latkowie. Busquets jest o rok młodszy. Klub nie ma czasu do stracenia. Jestem przekonany, że to najważniejszy od zaufania Pepowi moment nowej historii klubu. Decyzja o następcy Lucho wpłynie na trzy kolejne lata. Pobudzi drużynę z Messim, Piqué, Albą i Busquetsem do kolejnych rajdów po trofea albo pogłębi problemy.

Ułożyć puzzle

Diagnoza o kondycji FC Barcelony była silnie negatywna już po meczu w Paryżu. Od tego czasu ludzie Lucho „osiągnęli” Deportivo, Málagę i Turyn. Przypomina mi to rok 2008. Barça stoi na skraju przepaści. Grunt jest śliski, wiatr niekorzystny. Impuls do zmian i powrotu na zwycięską ścieżkę przyszedł wtedy od 21-letniego wychowanka. Ze strony na tamtą chwilę nieoczekiwanej – Messi błyszczał wcześniej, dopiero po przyjściu Pepa stał się gwiazdą i liderem drużyny.

Dziewięć lat później ten sam Messi gra w tej samej ekipie. Dzieli z nią wszystkie choroby, bo wyrósł z wieku wygrywania wielkich meczów samemu. Po sezonie, gdy tyle rzeczy poszło nie tak, Barcelonie znów pozostaje wypatrywanie odnowy z zupełnie niespodziewanej strony. Może od nowego trenera?

Dotkliwe porażki ostatnich tygodni maskują fakt, że w zespole wciąż tkwi wiele jakości, że wymienić tylko kręgosłup Messi, Neymar, Suárez - Busquets - Piqué. Moim zdaniem Barça przypomina dziś kupkę puzzli. Kilku trzeba się pozbyć. Resztę należy poukładać. Potrzeba do tego odpowiedniej osoby.

Swego czasu był nią Enrique i należy mu się aplauz całego „barcelonismo”. Krytykujący go dziś bez hamulców zapominają, gdzie zespół był trzy lata temu. Lucho wybrał ludzi (Suárez, Rakitić), których nie zatrudniliby jego poprzednicy i urozmaicił system gry. Reboot trenera z Asturii zawrócił na zwycięską ścieżkę drużynę, która dziś potrzebuje tego samego.

Gdyby decyzja należała do mnie, wybrałbym opiekuna Bilbao. To trener-kameleon. Kojarzony z defensywą, potrafi też zagrać z ofensywnym rozmachem, czemu dowodzą cztery gole wbite Barcelonie albo piątkowe 5:1 z Las Palmas. Ma DNA Barçy i trenerską różnorodność, dwie cechy najbardziej potrzebne dziś na Camp Nou. Jeśli zawiedzie, konieczna będzie szybka reakcja. Postawienie za rok na Sampaolego.

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bardzo dobry tekst i po raz kolejny zgadzam się w ogóle i w szczególe z konkluzjami.
Nie bardzo są też na rynku inni trenerzy, których można traktować jako alternatywę.
Jako element gry myślowej, ciekaw jestem tego, co z naszymi puzzlami zdziałałby Simeone, bo ktoś kto Atletico ogląda i widzi ewolucję taktyki Cholo, w zależności od tego jakich ma wykonawców i w jakiej są formie, jak potrafi stawiać w zależności od przeciwnika, na elementy które przynoszą mu sukces, musi być pod wrażeniem. Właśnie takiej elastyczności brakuje mi w Barcelonie. Nie gracza, który staje się planem B przez swoją obecność, ale nie pasuje do planu A.
Choć jak to ładnie ujęto, jest to wyjazd do Madrytu bez płacenia za parking.

Uwazam, ze przy wyborze nastepcy Lucho DNA Barcy nie jest tak decydujace, jak sie czasem slyszy. Dlatego nie poswiecam temu w tekscie wiecej miejsca. Rozni trenerzy - Tuchel, Klopp, Bielsa, Poch - szybko wypadaja przez czynniki obiektywne, nie zwiazane z brakiem barcelonskiej przeszlosci.

Nie chcę być nadto krytyczny, ale sposób oceniania konkretnych kandydatur jest tu bardzo, bardzo subiektywny. Zgadzam się co do kwestii, że ten wybór trenera może być szczególnie istotny i może nakreślić całą przyszłość Barcelony na najbliższe kilka(naście?) lat, bo teraz prawdopodobnie nadejdzie ekstremalna zmiana cyklu wewnątrz Barcelony. Odejście Xaviego i Puyola było jakkolwiek przygotowywane i było tylko zapowiedzią tego co może nadejść. Iniesta, on na pewni długo nie pogra, powoli pewnie też Messi i Pique, który szykuje się do odejścia do MLS, a następnie Busquets, który też nie wiadomo czy się utrzyma na swoim poziomie. Suarez jest w wielu Messiego, a Neymar na 90% nie będzie grał w Barcelonie do końca kariery, więc prędzej czy pózniej też odejdzie. Tu będzie wielka zmiana i jest potrzebny trener, który będzie potrafił to przynajmniej zacząć przeprowadzać. Nie wierzę, że stanie się to za kadencji jednego szkoleniowca, dlatego na teraz potrzebny będzie ktoś, kto będzie w stanie rozwinąć tych którzy już są, wprowadzić kilku nowych i poukładać wszystko co jest tak, żeby drużyna była gotowa na zmianę i jak dla mnie, wcale nie Valverde jest taką osobą, a już na pewno nie Sampaoli. Sam nie popieram Blanca, ale z drugiej strony trochę zdziwiło mnie mówienie o nim jako o obcym, w kontekście "swojego" Valverde. Francuz był w Barcelonie rok i rozegrał więcej spotkań, niż Valverde, który był 2 lata. Jeśli obcy, to obaj. Unzue jak dla mnie w ogóle nie wchodzi w grę i mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale trener stąd, mającym już doświadczenie i charyzmatycznym mógłby być i w mojej opinii najbardziej pasuje Ronald Koeman. Wykonuje dobrą prace w Evertonie, jak na ten budżet robi bardzo dobre transfery, drużyna jest raczej ułożona i równomierna i potrafił postawić na mniej znanych, a zrobić z nich ważnych zawodników. Myśle, że dla piłkarzy Barcy byłby nie mniejszym autorytetem, niż Unzue czy Sampaoli, bo ma po prostu większe doświadczenie jako trener i osiągnięcia jako piłkarz. Nie skreślałbym go tak z automatu.

Myślę że następnym trenerem po tym wybranym teraz będzie Xavi

Ciekawila mnie Twoja opinia Challenger, o czym zresztą wiesz. Ciekawa analiza, ale zastanawiam się, czemu tak jednoznacznie skreślasz np. Koemanna, skoro z Sampaolim czy Valverde ponoć też nie było kontaktu?

Co do wyżej opisanej trójki, Blanc to totalna pomyłka, nawet tego nie rozpatruje, a na stanowisko chyba jednak wybrałbym Sampaoliego. Chciałbym zobaczyć trenera, który jest bardzo wyraźny i charyzmatyczny, odważny ale elastyczny.

Pozdrawiam

Bardzo dobry artykuł! Popieram zdanie redaktora

Potrzebny jest trener na lata. Trener który wróci do dawnego zarządzania drużyną. Mianowicie drużyna oparta na 5, 6 wychowankach drużyny. Zawodnicy którzy oddają serce i zdrowie dla drużyny. Zawodnicy którzy mają wpojoną kulturę gry od dzieciństwa. Oczywiście w obecnych realiach futbolu niezbędne jest sprowadzanie do zespołu "gwiazd" futbolu. Czy w obecnej chwili mamy jakiś wychowanków którzy mogliby aspirować do pierwszej drużyny? Czy ktoś ze szkółki dostawał regularnie szansę gry w meczach gdzie wynik był przesądzony? Z chęcią poświęciłbym Puchar Króla dla wprowadzanie zawodników drugiej drużyny. Mecze mniej prestiżowe ale kluczowe dla młodych zawodników. Mam nadzieje, że po tym sezonie zarząd podejdzie poważnie do obecnej sytuacji i wypracuje realne rozwiązania.

To Lucho wybrał Suareza i Rakitića, a nie Zubi?

a co myslicie o Messim jako grajacym trenerze? jest najlepszym pilkarzem na swiecie, napewno bylby tez znakomitym trenerem. no i do tego jest Wychowankiem

Bardzo fajny artykuł, oby tylko nie Unzue, bo wątpię że on wprowadzi coś nowego.

Kto po Lucho? Xavi, ja bym sie nie obraził

Ciężko powiedzieć kogo wybiorą. Myślę, że mimo wszystko Unzue jest faworytem i sam do niedawna byłem przekonany, że jest to najlepsza opcja. Zdania jednak nie podtrzymuje. Potrzeba kogoś nowego, z nowymi pomysłami. Sampaoli jak dla mnie jest trochę ryzykownym posunięciem, bo tak naprawdę trenuje dopiero pierwszy sezon w Europie. Choć nie mówię, że jest to złe wyjście, bo mogłoby to zadziałać i na pewno wniósłby coś nowego. Ale pamiętamy też jak było z Martino (tyle, że on w Europie w ogóle nie trenował). Chciałbym kogoś nowego ale nie bardzo wiem kto mógłby to być...Valverde jest przymierzany do Barcy niemal zawsze w ostatnim czasie jak Barca zmienia trenera...może on, choć jakoś specjalnie mnie nie przekonuje. Blanc?jestem na nie

Na pewno nie ten pierwszy z prawej. :)

Hmmmm, co tu pisać. Od 3-4 lat było widać, że pomoc w Barcelonie to równia pochyła, cieszę wreszcie, że po wielkim wstawiennictwie za super grą Ivana czy Andresa przez ostatnie lata przyszło wreszcie przebudzenie. Lepiej późno niż później. Formacja pomocy przez ostatnie lata poza pojedynczymi meczami była zawsze najsłabszą. 1,5 roku temu pisałem w felietonie o Ivanie, że niestety Rakieta nie odpaliła, podobnie Iniesta zatracił już co najmniej 3 lata temu swoją magię. Dwa i pół roku temu pokazując jego spadek formy w kreacji (asysty, kluczowe podania, ponad 20 spotkań bez asysty z tego co pamiętam) bylem o odsądzany od czci i wiary. Dobrze, że wreszcie dostrzega sie po niewczasie cos co było widoczne gołym okiem od wielu miesięcy.
Co do analizy meczu z Juve to oczywiście jest błędna, bo nie ustawienie formacji obronnej decydowało o utracie bramek a nawet zagrożeniu bramki Barcy. Wystarczy przeanalizować sytuacje bramkowe i stwierdzić, że żadna nie padła po szybkim ataku. Jedna po indywidualnym fragmencie gry, w pozostałych dwóch, akcja Juve była szybka ale nie była to kontra, formacja obronna była głęboko cofnięta i ustawiona na swoich pozycjach (była w każdej sytuacji duża przewaga liczy zawodników Barcelony nad zawodnikami Juve) a bierność zachowała linia pomocy (raz Iniesta a raz Masche). Kontry Juve były naprawdę epizodyczne, a przesunięcie Roberto było niezłym pomysłem, który obok Messiego zagrał dobre spotkanie. To przesunięcie pozwoliło na sytuacje w której Juve nie zdominowało środka pola jak to zrobiło PSG w pierwszym spotkaniu, co było istotne przy broniącym całym zespołem Juve . Pokusze się nawet o stwierdzenie że o wyniku zdecydował brak skuteczności zawodników Barcelony, bo Iniesta i Suarez mieli lepsze sytuacje o Dybali do wykorzystania. Pomoc zarówno w rozegraniu jak i w grze defensywnej kulała.
Peany na cześć Lucho pominę milczeniem. Może napiszę jeszcze felieton na temat jego taktyki, braku wertykalnej gry co zapowiadał, nieumiejętnym wprowadzaniu nowych zawodników i polityce kadrowej za która może bezpośrednio nie odpowiadał ale miał na nią wpływ. Wyniki go dość bronią, ale co mu zarzucam to, że Barcelona straciła swój styl. Za Guardioli czy Tito a nawet w mniejszym stopniu Martino to każdy ogladajac mecz Blaugrany wiedział że bedzie to magiczny spektakl. Barcelona pod rządami Lucho stała się druzyna jak inne wielkie zespoły, ale nic poza indywidualnościmi jej nie wyróżnia.

Fajny artykuł, mądrze napisany. Wg mnie z tych kandydatów wymienionych w artykule najlepiej nadawał by sie Valverde. Natomiast ja uważam że Barcelonie jest potrzebny taki trener "Europejski" który juz trenował kilka klubów i to nie tylko z jednej ligi. Ktos taki jak Koeman chociaz wiadomo ze to narazie nie mozliwe.

Komentarz usunięty przez użytkownika

Co do nowego trenera...
Myślę, że Barcelona Ernesto byłaby najbliższa Barcelonie pierwszego sezonu Pepa. Valverde stawia na młodych... chyba, że obsrałby się, jak Lucho.
Chciałbym ponownie widzieć 1-4-1-2-2-1.
Kupiłbym: ŚO, Piszczka (lub zostawił Vidala), kreatywnego ŚP i mogącego grać na obu skrzydłach napastnika.
Skład:
TS
Palencia, Pique, Umtiti, Alba
Busquets
Roberto, Iniesta
Messi, Suarez, Neymar
na zmianę:
Cillessen
Vidal, Koulibaly, Marlon, Digne
Samper
Tielemans, Denis/Alena
Rafinha, Paco, i popłynę Inaki Williams
z Barcy B: Palencia, Marlon (nie mam pojęcia, jak się spisuje, więc tutaj "strzał")
3 wzmocnienia: Koulibaly, Tielemans, Inaki Williams (lub ktoś realny)

PS. Nie wyłączę FM'a.

Może Pan Tuchel ??

Na chwilę obecną najbardziej sobie cenię trenerów z Niemiec i Włoch. Klopp z Coutinho na "10" nie miałbym nic przeciwko. Conte i Allegri świetni w swoim fachu, ale moim osobistym faworytem jest MAURIZZO SARRI!!! Mega inteligentny gość, a Jego drużyna gra jedną z najprzyjemniejszych dla oka piłek w Europie. Z trójki Unzue, Valverde, Sampaoli nikt mnie nie przekonuje!

Byle nie Unzue bo nic się nie zmieni a trzeba wprowadzić coś nowego

Bardzo dobry art. Autor zapomniał chyba o największej zalecie E.V., a zarazem jego wadzie.

Chodzi mi o młodzież. Trener Bilbao nie ma wyjścia ze wzgl. na specyfikę klubu i musi czerpać garściami z wychowanków. Z drugiej strony myślę że nie przygląda się zbyt wielu zawodnikom z poza PD bo i tak nikogo nie może kupić...

Przez ostatnie lata mieliśmy "własny" kręgosłup. Pique,Busi,Iniesta,Messi.
Potrzebny trener który pomoże mieć nam taki sam kręgosłup za 3 lata bo Iniesty już nie będzie a Messi,Pique i Busi będą raczej u końca kariery.

Dlaczego nikt nie bierze pod uwagę Marcelo Bielsy, jest to trener ze ścisłego topu ale bardzo niedoceniany. Ponadto na jego filozofii wzorował się Pep a która uczyniła nasz zespół wielkim. Sampaoli też jak najbardziej na tak.

Nie rozumiem, dlaczego trzy lata. Kontrakt na 2 lata z opcją przedłużenia o rok w kolejnym sezonie. Tak to powinno wyglądać, bo praca w Barcy nigdy nie będzie spokojną posadą na dłuższą metę, jak Fergusona w United. Tutaj w obecnych czasach wymaga się sukcesów na już, dlatego dobiera się odpowiedniego trenera do filozofii, a nie kogoś, kto swoją filozofię wprowadzi. To nie czasy Cruyffa, gdy trzeba było zrewolucjonizować działania klubu na wszystkich szczeblach. Holender ukierunkował Barcę i od dawna znane jest jej DNA i system. Zmiana na stanowisku trenera ma tylko wprowadzić kosmetyczne ulepszenia i poprawę tego systemu, aby stał się on mniej przewidywalny, ale wciąż oparty na tych samych zasadach. Ewentualnie wzbogacenie o coś extra, jak kontrataki u Lucho w sezonie 14/15. O tym jaka jest tu presja na sukcesy widać po wyglądzie trenerów po spędzonych tutaj 2 sezonach (Pep, Lucho) - można wyłysieć/osiwieć. Dlatego 2-3 sezony to max w tym klubie.

Cięzko o trnera którego będą się dokładie słuchać takie gwiazdy jak Messi i Neymar ponieważ ani takim nie zagrozisz odstawieniem na ławkę nawet, a czasem nie chce im się po prostu biegać, wygrali już wsyzstko, brakuje motywacji, potrzebny jest ktoś to da drużynie konkretniego pałera, druzynie brakuje przede wszystkim zaangażowania i waliki o wsyzstko,

konto usunięte

Trener znający La Lige i język Hiszpański najlepsza opcja Ernesto Valverde

Unzue mnie nie nie przekonuję, to bedzie tak samo jak Ś.P. Tito po Pepie. Barcelonie potrzeba Ewolucji, nie koniecznie rewolucji choć wietrzenie szatni i nowe spojrzenie trenera na drużynę bedzie dobrym rozwiązaniem. Trzeba dalej podążać drogą jaką wyznaczył nam Cruyff, ale zmodyfikować ten styl pod dzisiejszy futbol.

Ja bym chciał Valverde

I ten wzrok Unzue ze zdjęcia :)

dawać mi tu sampaoliego i zmienić w kóncu ten system rozpracowany system barcy stosowany przez lata, monotonny i wolny jak cholera.

"Tuchel, Pochettino, Klopp i Koeman nie będą nowymi trenerami Barcelony."
"Liczą się Valverde, Sampaoli oraz najmniej pasujący mi do sytuacji Blanc."

No to teraz wyjaśnij mi, Challengerze dlaczego uważasz, że żaden z tej czwórki trenerów na pewno nie będzie trenerem Barcelony? Oraz dlaczego ma to być ktoś z trójki Valverde, Sampaoli, Blanc?
Sampaoli i Valverde sami przyznali, że Barcelona się z nimi nie kontaktowała. Argentyńczyk nawet woli kontynuować projekt z Sevillą. Z tym Blankiem to też wyskoczyłeś. Ze dwa razy był chyba tylko wspomniany w kwestii wyboru nowego trenera Barcelony i nic więcej.
Co w takim razie sprawia, że mają oni większe szanse od Tuchela i Koemana (bo Pochettino i Klopp to opcje całkowicie nierealne)?
Artykuł bez sensu. Bezpodstawnie skreśliłeś tamte cztery kandydatury i wymyśliłeś sobie, że tylko ta trójka ma szansę na objęcie stanowiska trenera Barcelony. Zero obiektywizmu.

ja nadal nie wiem co ludzie widzą w Enrique. Bronią go tylko wyniki, dla mnie od samego początku po zwycięstwa 0:4 na Bernabeu i inne sukcesy fakt budzące szacun ta nasza gra nigdy nie powalała. Powiedzmy sobie szczerze mając taki potencjał w ataku prawdę mówiąc wiele średniaków byłoby "większymi". Ile bramek nam strzeliło MSN, to oni generalnie obudzili apetyt w drużynie w pierwszym sezonie Enrique a nie on! widząc, ze wszystko wychodzi im co raz lepiej, ze Suarez jest głodny i bardzo chce sami zaczęli się nakręcać wraz z wynikami i aż im się chciało grac! Teraz widać, ze drużyna jest bezradna, chcieliby rady itd ale jej nie maja bo Enrique tego nie potrafi. Jedyne co to faktycznie Unzue poprawił stale fragmenty aczkolwiek patrząc na inne drużyny i tak nie urywają dupy. NAJBARDZIEJ zawsze irytowało i irytuje nadal u Enrique nawet takie zachowanie typu, ze gdy schodzi jakiś dany zawodnik to on nawet nie potrafi podziękować, poklepać, przybić piątkę.. niby takie drobnice ale wierzcie mi jak dużo to daje zawodnikom, już nie wspominając o konferencjach w których zawsze miał dość odmienne zdanie od piłkarzy aby to nie podpaść czy nie wiem. Nie jest to odpowiedni trener dla tej kadry i tyle! Śmiało można mnie zbluzgać twierdząc "co ten gościu gada.." ale ja mam swoje zdanie. Dajcie Enrique nawet do Monaco i zobaczycie o co mi chodzi ;)

Bardziej od trenera według mnie ważne będą transfery. Barca Ma spore problemy na wielu pozycjach. Mamy w kadrze tylko 10 zawodników którzy są na poziomie Barcelony. Mówię tutaj o MSN, Inieście, Busquetsie, Roberto, Pique, Umtitim i Albie. Reszta zawodników daje bardzo mało jakości i nawet jako uzupełnienie składu wypadają blado. Jeśli weźmiemy pod uwagę wiek Iniesty, to zostaje ich 9.

Brakuje pomocnika który zagrał by za Inieste, a biorę tutaj za pewnik występy w środku i pierwszy skład dla Roberto, który jeszcze tak dużego kredytu zaufania nie dostał na środku pomocy od żadnego trenera.

Prawa obrona też potrzebuje wzmocnienia i to bardzo dużego, bo Vidal to nadal spora niewiadoma.

Mathieu i Masche już nie dają tyle ile potrzeba w starciach na szczycie, a patrząc na ostatnie potyczki w LM, to drużyny jak Bayern, Borussia i Real wychodziły z rezerwowymi stoperami w składzie. Więc potrzeba nie jednego, a nawet dwóch stoperów.

Jeśli odejdzie Arda, to konieczne będzie sprowadzenie też skrzydła.

Podsumowując Barca potrzebuje 1 skrzydłowego, 1-2 pomocników, prawego obrońcy i 2 stoperów, a każdy transfer będzie o tyle trudniejszy że są potrzebni na już, a jednocześnie muszą być na tyle przyszłościowi żeby grać za 3-4 lata za Messiego, Busquetsa, Pique i Suareza.

Margines błędu jest niesamowicie mały, bo w razie wpadki casus Milanu jest bliski.

"Swego czasu był nią Enrique i należy mu się aplauz całego „barcelonismo”. Krytykujący go dziś bez hamulców zapominają, gdzie zespół był trzy lata temu"

To ja się w takim razie pytam gdzie jest Barca teraz po trzech latach z Enrique ?
Raczej nie na szczycie.

Artykuł ciekawy, mam nadzieję że Unzue to przeszłość w tej chwili.

Bardzo ciekawy artykuł, ciężko się z nim nie zgodzić. Pytanie tylko, czy Valverde korzystałby z naszej młodzieży (tej najbardziej utalentowanej) i umiał wprowadzić ich na poziom pierwszej drużyny, coś w stylu Pochettino, który robi to fantastycznie.

Moim zdaniem trzeba świeżości, tak jak po Rijkardzie przyszedł zupełnie nowy trener i styl gry, tak teraz potrzeba nam energicznego trenera z jajami. Pochettino lub Sampaoli może któryś z Niemców. Nie musi mieć przeszłości w Barcy, nasz styl wszyscy znają, każdy dobry trener go analizował i zna na pamięć.

Ja nie wiem czego nie Sampaoli? U niego na pewno by się nie obijali, tylko pressing non stop. Byleby nie Unzue bo to będzie powtórka z LE.

I tak Unzue to najgorsza z możliwych opcji.