Okiem kibica: Trener dla Barçy czy Barça dla trenera? Giełda nazwisk

Culé a muerte

18 kwietnia 2017, 16:37

61 komentarzy

Stało się, Luis Enrique oznajmił, że nie będzie trenować Dumy Katalonii w przyszłym sezonie. Tym samym Asturyjczyk rozpoczął etap spekulacji, półprawd i domniemań odnośnie tego, kto zostanie nowym trenerem FC Barcelony. Czy poinformowanie o tej decyzji odbije się negatywnie na drużynie? Czy Luis Enrique postąpił odpowiednio, podając swoje postanowienie do wiadomości publicznej? W mojej ocenie tak, ponieważ uniemożliwi w ten sposób swoim krytykom ‒ zwłaszcza oportunistom ‒ możliwość wykorzystania ewentualnych niepowodzeń drużyny, jako argumentów ciężkiego kalibru. Dla części culés nie jest to specjalnym zaskoczeniem. Reszta uważa, iż decyzja trenera została zakomunikowana w nieodpowiednim momencie. Przejdźmy do sedna sprawy: kto stanie się nowym trenerem i jak do tego dojdzie?

Decyzję o następcy Lucho podejmie bardzo ścisłe kierownictwo klubu: prezydent Josep María Bartomeu, jego zastępca Jordi Mestre, dyrektor sekcji sportów profesjonalnych Albert Soler oraz dyrektor do spraw sportowych Robert Fernández. Ten ostatni stwierdził niedawno, że to do niego będzie należała ostateczna decyzja w tej kwestii. Wspomniana czwórka może jednak brać pod uwagę dwa rodzaje interesów: swoje własne, jako zarządu, oraz klubu, którym kieruje. Na czym polega różnica? Na tym, że oczywistym celem każdego kierownictwa jest dotrwanie do końca kadencji, a to oznacza konieczność wygrywania trofeów, by uniknąć możliwego głosowania w sprawie wotum nieufności. Nie twierdzę że obecny zarząd to “sabotażyści”, którzy interesy własne przedkładają nad te klubowe. Sądzę jednak równocześnie, że będzie on próbował unikać rozwiązań radykalnych, skrajnych czy nawet odważnych. To oznaczało by podążanie drogą, która jest pewna. Hiszpańscy culés lubią powtarzać, że zarząd woli mieć kogoś “sterowalnego” czy mówiąc eufemistycznie, kogoś kto nie będzie swoja stanowczością doprowadzał do starć.

Przejdźmy teraz do sensu stricto mojego artykułu. Jak w tej chwili wygląda trenerska giełda kandydatów na następcę Lucho? W ostatnim czasie przewinęło się wiele nazwisk.

Jorge Sampaoli. Nazwisko znajdujące się na ustach wszystkich i odmieniane przez wszystkie przypadki. Również wśród culés w Hiszpanii ma wielu zwolenników. Argumentują, że przykłady Chile oraz Sevilli pokazują, iż to niezwykle wartościowy trener. Ilekroć zastanawiam się nad tym jak Sampaoli pasuje do FC Barcelony, tylekroć przypomina mi się sytuacja ze słynną ankietą dziennika Sport z 2008. Wtedy to José Mourinho zdobył ponad 80% głosów kibiców Barcelony.

Ernesto Valverde. Znany również pod pseudonimem Txingurri ‒ w języku baskijskim „mrówka” ‒ ma również zaskakująco licznych zwolenników. Dlaczego zaskakująco? Ponieważ to pod jego wodzą Espanyol dokonał słynnego Tamudazo, co więcej wręcz ostentacyjnie świętował on sukces Los Pericos na Camp Nou, który Dumę Katalonii kosztował wówczas utratę mistrzostwa. Moim zdaniem jest to jednak trener odpowiedni dla drużyn niższego szczebla. Valencia, Sevilla czy Athletic tak, ale już nie FC Barcelona. To mogą być za wysokie progi. Zarząd podobno ciepło na niego patrzy, ale rasowi culés twierdzą, że to ciepłe kluchy.

Jürgen Klopp. A może niemiecka myśl szkoleniowa na Camp Nou? Niemiec obecnie jest nie do wyjęcia z Liverpoolu, aż do czasu zakończenia projektu sportowego, do którego jest wyraźnie przekonany. Znana jest jego wypowiedź na temat stylu gry Dumy Katalonii, w której porównywał tiki-takę do gry w tenisa. Sądzę, że dyscyplina taktyczna i spora innowacyjność, które prezentuje Niemiec, mogą dużo wnieść do naszej gry.

Quique Setién. Widowiskowy styl gry Las Palmas sprawił, że jego nazwisko trafiło na listę potencjalnych trenerów. Wydaje mi się jednak, że równie prawdopodobna jest teza, iż sam trener w dużym stopniu wykreował zainteresowanie swoimi usługami szkoleniowymi, w obliczu braku odnowienia umowy z Las Palmas. To może mu posłużyć jako poważne narzędzie negocjacyjne.

Laurent Blanc. Zna klub i ma doświadczenie w trenowaniu ekip z wyższej półki. Wydaje się być szkoleniowcem kompatybilnym. Poza tym, pod jego okiem trenował Verratti, więc jeśli klub zdecydowałby się na jego transfer, to Blanc mógłby wpłynąć na zmianę barw klubowych Włocha.

Oscar García. Okazuje się że bycie trenerem Red Bull Salzburg to w CV wystarczająco mocny punkt, by umożliwić pojawienie się na liście kandydatów na trenera Barçy. Jednak jego reprezentant, Josep María Orobitg, twierdzi, że Oscar nie ma jakichkolwiek kontaktów z klubem.

Juan Carlos Unzué. Przy tej osobie zatrzymam się nieco dłużej. Asystent Lucho jest brany pod uwagę z kilku powodów. Kiedy dotarła do mnie wiadomość o tym, że Enrique rezygnuje z dalszego prowadzenia zespołu, w mojej wyobraźni powstał taki oto obraz. Bartomeu triumfalnie, ściskając dłoń Unzué, oznajmia niczym demiurg: “Kontynuacja projektu sportowego, stabilizacja, ewolucja projektu sportowego oraz ciągłość, tak ważna dla naszego klubu”. Zarząd ma chrapkę na powtórzenie rozwiązania, którym po odejściu Guardioli było zatrudnienie jego asystenta, Tito Vilanovy. Istnieją także inne powody. Unzué jest klubowi znany i wiadomo czego można się po nim spodziewać. Nie wygląda on na osobowość, która za wszelką cenę próbowałaby postawić na swoim. Co ciekawe jest to kandydatura silnie lansowana przez media promadryckie. Być może rywala Barçy interesuje, by w Katalonii... nic się nie zmieniło.

A może czas na holenderską rewolucję? W tym roku przypada dwudziesta rocznica zatrudnienia Luisa Van Gaala jako stanowiska trenera Barcelony. Moim zdaniem postawienie na trenera z Holandii to opcja warta rozważenia. Do tej pory wszyscy szkoleniowcy z Niderlandów zawsze wnosili coś nowego do systemu gry, a w przypadku Cruyffa możemy powiedzieć wręcz o kopernikańskim przewrocie. Innowacjom towarzyszyły nieodłącznie tytuły. Każdy z opisanych niżej szkoleniowców zdobył Rinus Míchels Award. Potencjalnych nazwisk z kraju wiatraków, tulipanów i polderów jest kilka:

Ronald Koeman. Autor zwycięskiego gola w finale Pucharu Europy z 1992 roku ma w klubie swoich popleczników. Niewątpliwym plusem na jego koncie jest fakt, iż to dawny zawodnik mitycznej ekipy Cruyffa, który z pewnością byłby w stanie przekazać zawodnikom swoją wiedzę. Wie jak funkcjonuje klub, jako instytucja. Pytanie czy poradziłby sobie z zgrają gwiazd w szatni. Na niekorzyść przemawiają jego rezultaty z Valencią oraz Evertonem.

Philip Cocú. Czy trenowanie PSV Eindhoven to wystarczające doświadczenie aby objąć trenerską ławkę w FC Barcelonie? Odpowiedź pozostawiam otwartą.

Frank de Boer. Wiele lat spędzonych w roli szkoleniowca Ajaxu oraz kilka sezonów rozegranych w Barcelonie, sprawiają że to kolejna kandydatura brana pod uwagę. Sam de Boer jest obecnie łączony z Premier League, ale niewykluczone, że zarząd będzie próbować przekonać go do objęcia sterów FC Barcelony.

Xavi na trenera? Część culés promuje teorię, według której sternicy Barçy zatrudnią tzw. ”trenera transformacji”. Miałaby być to opcja na jakieś dwa sezony. W międzyczasie Generał szykowałby się do objęcia funkcji szkoleniowca. Argumentem, który mógłby przemawiać za takim obrotem spraw jest kariera piłkarska Xaviego ‒ legenda środka pola za sterami Dumy Katalonii. Moim zdaniem Xavi ma potencjał na bycie trenerem, ale nie należy w żadnym razie przyśpieszać procesu jego zawodowego dojrzewania, podczas którego powinien ukształtować się jako szkoleniowiec. Czy jednak sława Xaviego nie zostanie wykorzystana zbyt wcześnie?


Jak widać trudno narzekać na brak nazwisk na liście. Pojawia się jednak pytanie: co z ideami, pomysłami oraz nowatorskością? Jestem z gatunków tych ludzi, dla których życie bez idei jest nie do wyobrażenia. Złośliwi twierdzą, ze bez różnicy ponieważ i tak trenerem zostanie, ktoś kto będzie wpisze się w gust Messiego. Jeżeli klub zdecyduje się na rewolucje i radykalne zmiany, to w mojej ocenie najbardziej pasują tu takie nazwiska jak Sampaoli, Bielsa a może nawet opcja niemożliwa: Paco Jémez. Gdy w grę wchodzą rozwiązania bardziej konserwatywne, wtedy możemy mówić o takich szkoleniowcach jak Valverdre i Balnc. Według mnie rozwiązaniem optymalnym byłoby zatrudnienie kogoś z omawianego wcześniej holenderskiego trio. Proces i użyteczność wyboru danego trenera będzie wektorem kilku kryteriów. Powrót Guardioli z Xavim wydaje się surrealistyczny, Sampaoli przyjdzie jeśli szatnia dopnie swego, Oscar García cierpi na cruyffizm, Valverde to kandydat na trenera uległego, Unzué to powtórka z rozrywki. Pytanie na ile klub zdecyduje się zaryzykować? Jednak najpierw będzie musiał zdecydować czy pożądana jest ewolucja czy rewolucja.


O autorze: Mam na imię Przemek i od jedenastu lat żyję w Hiszpanii. Dumę Katalonii śledzę od 1994 roku, zaś kibicuję jej od transferu Rivaldo. Na co dzień mieszam na Costa Azahar. Pozdrawiam i zachęcam do dyskusji, postaram się odpowiedzieć na każde pytanie szacownego grona Użytkowników. ¡Visca el Barça!

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Koeman - przeszlosc w Barcy, swietne wyniki z Evertonem i Southampton (pamietajcie ilu slabszych zawodnikow tam ma) - jak najbardziej za
Sampaoli - bardzo za, wnioslby troche zycia
Jest jeszcze jeden ciekawy i to bezrobotny trener - Claudio Ranieri

Złamanie regulaminu serwisu pkt. 9.3.1.

Szukanie trenera dla Barcy napawa mnie równie wielkim bólem zębów jak szukanie zastępcy dla Xaviego czy Iniesty...

Gdzie Leonardo Jardim.

Zamiast xaviego wolę puyola ale najbardziej pochettino. Plotek będzie jeszcze dużo bo przecież mówiło się o van bronkhorscie czy tuchelu

mam Tylko taką nadzieję że nikt z tych wymienionych nie nie obejmie Barcy !

Mauricio Pochettino - opcja idealna

Jest jeszcze Marcelo Bielsa, nikt o nim nie wspomina, ale kto wie może sami będziemy zaskoczeni. Najbardziej obstawiam że to będzie osoba związana z Barceloną bo po prostu nasza polityka od iluś lat jest taka sama w zatrudnianiu trenerów.

Cała zgraja, a prawie żadnej realnie dobrej opcji. Co trzeba poprawić? Moim zdaniem przede wszystkim pressing, alternatywy dla MSN, żeby zespół miał coś więcej do zaoferowania i funkcjonowanie pomocy, żeby nie oddawali piłki do przodu i czekali na cud, a wzięli na siebie odpowiedzialność rozgrywania i napędzania akcji. Czy zespół powinien ciągnąć ten sam projekt? Moim zdaniem nie, pewien cykl się kończy i trzeba przejść w coś nowego, rozwiązania taktyczne, walka o piłkę, koniec z graniem za zasługi sprzed kilku lat. Potrzebny jest trener z wizją i charyzmą, którego zespoły mają tożsamość i który odnajdzie się w Barcelonie i jej filozofii. Im bardziej doświadczony tym lepiej, dlatego takie kandydatury jak Oscar Garcia, Sampaoli czy Cocu to dla mnie nieporozumienie, przynajmniej w kontekście potrzeb na nowy sezon. Nie oszukujmy się, że Barcelona zrobi 10 transferów po kilkadziesiąt milionów każdy, w ogóle to nie jest potrzebne. Barcelona potrzebuje prawego obrońcy, typowego rozgrywajacego i sensownej ławki, której wiele wbrew pozorom nie potrzeba, więc musi przyjść ktoś kto będzie umiał przede wszystkim poustawiać obecną kadrę. Ja chciałbym Koemana. Doświadczenie, dobre wyniki, ofensywny futbol, autorytet piłkarski z przeszłością w Barcelonie. Ale rozumiem, że nie każdego on przekonuje, dlatego chyba najbliżej tego opisu są też Blanc i Valverde. Nie skreślałbym też Van Bronckhorsta, to duże ryzyko, ale idzie mu bardzo dobrze w Feyenoordzie, a Barcelonę też zna bardzo dobrze. Bardzo cieszyła mnie też plotka o Allegrim, aczkolwiek szkoda, że jest to raczej niemożliwe. Ależ najbliższe okienko będzie ciekawe!

konto usunięte

Trudny wybór. Do tej pory typowałem Unzue, ale zacząłem ostatnio mieć wątpliwości. Chyba skłaniałbym się ku temu,żeby zatrudnić Oscara.To może być bardzo dobry projekt, trener co pracował z młodzieżą może wreszcie wrócić do stawiania na młodzież w 1 drużynie.

Czemu uznajesz pracę Koemana w Evertonie za przemawiającą na jego niekorzyść? Przecież drużyna z Goodison Park dobrze sobie radzi w tym sezonie i nie tylko przewodzi drugiemu sortowi Premier League, ale także punktowo jest bliska pierwszemu.

Klopp - marzenie, niestety ściętej głowy.
Jeśli chodzi o mojego faworyta (realistycznego), to bardzo chciałbym Oscara Garcie.
Ale co by się nie stało, kogo by nie wybrali to i tak najważniejsze jest to, aby nadal być w czołówce i myśle, że każdy z wymienionych jest to w stanie nam zagwarantować.

sampaoli i oscar to szalenstwo i powrot niezapomnianych wieczorow na CN

simeone to spektakularne transfery, przerazajaca regularnosc i bite rekordy w liczbie zwycieswt i pucharow.

valverde i spolka to zmiana trenera zimą 2018 a nastepnego lata wybory.

tyle ma do powiedzenia.

// przypomne tylko ze pod koniec sierpnia pisalem tu, ze kadra / nowe transfery barcelony sa tak slabe ze za rok bedziemy sie modlic o transfery a klub bedzie musial znowu wydac 150mln. oczywiscie mialem racje.

Dla mnie ważne jest tylko to żeby nie był to żaden "piłkarz-trener" - chciałbym trenera z autorytetem i niepodważalną pozycją w szatni, który trzymałby krótko wszystkie gwiazdy i nie pozwalał sobie wchodzić na głowę.

O Boże, pamiętam twoje komentarze sprzed wieeeelu lat :O

Jeśli chodzi o sprawę trenera to ja bardzo lubię Garcię, ale Van Bronckhorst czy Koeman nie byliby tacy źli. Przede wszystkim Barcelonie potrzeba kolejnego impulsu, jak ten w 2014, który pobudzi ich do zakładania mocnego pressingu, przeniesienia ciężaru gry z przodu na środek (Co wiąże się z kupnem klasowego środkowego pomocnika) i ustabilizowania formy obrońców.

Moja loża faworytów (któregoś z nich chciałbym na stanowisko trenera) :

a) Oscar Garcia - RB Salzburg, Hiszpan, 43 lata, preferowana formacja 4-4-2
Statystyki: RB Salzburg - 64 mecze / 44 wygrane / 11 remisów / 9 porażek

b) Laurent Blanc - bezrobotny, Francuz, 51 lat, preferowana formacja 4-3-3 ofensywnie
Statystyki: PSG - 173 mecze / 126 wygranych / 31 remisów / 16 porażek,
Francja - 27 meczów / 16 wygranych / 7 remisów / 4 porażki

c) Ernesto Valverde - Athletic Bilbao, Hiszpan, 53 lata, preferowana formacja 4-2-3-1
Statystyki: Athletic - 207 meczów / 98 wygranych / 45 remisów / 64 porażki

d) Jorge Sampaoli - Sevilla FC, Argentyńczyk, 57 lat, preferowana formacja 4-2-3-1
Statystyki: Sevilla - 47 meczów / 24 wygrane / 11 remisów / 12 porażek,
Chile - 42 spotkania / 27 wygranych / 6 remisów / 9 porażek.

Najlepsze jest to, że użytkownicy tu proponują Van Bronckhorsta, jaki to z niego świetny trener, a przed pojawieniem się tego artykułu w gazecie jego nazwisko ani razu tu nie padło, nikt nie wiedział o jego istnieniu. :D

Ronald Koeman
"Na niekorzyść przemawiają jego rezultaty z Valencią oraz Evertonem."

A co z Evertonem jest u niego nie tak? 7 miejsce w najtrudniejszej i najbardziej wyrównanej lidze w Europie to źle?

Ja bym postawił na Giovanniego Van Bronckhorsta
w tym sezonie prowadzi Feyenord po mistrza kraju a poza tym dobrze zna się z Andresem i Leo

O wyborze trenera zdecyduje...reszta kasy po podpisaniu kontraktu przez Leo.

Mam wielką nadzieję, że jeden z dwójki de Boer lub Koeman zostanie trenerem. Valverde i Sampaoli zostali wręcz idealnie ujęci przez autora. Myślę, że holenderska dwójka (mimo braku wyraźnych sukcesów w europie) poradzi sobie w roli szkoleniowca blaugrany. Oni mogliby stawiać znów na młodzież oraz wykonać mądre transfery (in/out) do środka pola.

Czy Ktoś pamięta I rundę ligi za Tito? Bilans punktowy 55:2, a tu jakieś gadki słyszę, że gość pomysłu nie miał. No jaja jak berety.

Przyklad Mourinho przy Sampaolim troszke nie pasuje, Mou byl asystentem trenera w Barcy przez 4 sezony wiec wydaje mi sie ze przez to az tylu kibicow popieralo ta kandydature

Trener Barcelony ma wielkich graczy w zespole i to jest dla niego ułatwione zadanie. Moim zdaniem nie trzeba wielkiego nazwiska jak Klopp czy Mourinho. Quique Setién - mój ulubiony trener z wymienionych.

Dla mnie znajomość klubu przez potencjalnych szkoleniowców nie jest zbyt ważnym argumentem. Klub bardzo się zmienił od czasu gdy piłkarze, którzy mają trenować w nim grali.

Unzue odpada gdyż nic nie wniesie będzie taka sama zmiana jak Guardiola -Villanova