Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Dziś o 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Verratti, szansa Barçy na uzdrowienie pomocy i pościg za Realem

 29 czerwca 2017, 07:00

 Karol Chowański 'Challenger'

 178 komentarzy

Camp Nou czeka na transfery. Ustał deszcz bomb o przyjściu Marco Verrattiego. Chwilowo, klub wypatruje końca roku fiskalnego [LINK]. Bombowce kołują do powrotu. Pomocnik PSG tym różni się od innych celów transferowych Katalończyków, że profilem gry stanowi dla nich ważny element planu odzyskania boiskowej tożsamości. Przywrócona równowaga w pomocy i zaszachowanie Realu Madryt to główne cele Barçy na nowy sezon. Osiągnięcie ich z Verrattim w składzie będzie moim zdaniem łatwiejsze.

Włoch wydawał się być poza rynkiem. W sierpniu przedłużył umowę w Paryżu (do lata 2021). Podniesiono mu pensję. Barça zdążyła się już zainteresować Herrerą [LINK]. W ciągu roku wiele się zmienia. PSG doznało kolejnej klęski w Europie, najdotkliwszej z nich wszystkich, i straciło prymat w Ligue 1. Rosną pytania wokół trenera Emery’ego. Zostanie, lecz nie można mówić o stabilizacji. Od przejścia Marco do Francji mija pięć lat. Ani razu nie sforsował ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Każdy ma swoją cierpliwość. Jeśli wynik PSG z Camp Nou przyczyni się do sprowadzenia Verrattiego, dla klubu z Katalonii będzie to największy pozytyw minionego sezonu.

Piłkarz z Abruzji ma więcej powodów do przemyśleń. Całą dorosłą karierę spędził za granicą, w swoim kraju ma zaskakująco słabą pozycję. Przekłada się to na kadrę. Trener Ventura nie zaczyna komponowania składu od pomocnika PSG. Kluczowy dla układu grupy G eliminacji MŚ mecz z Hiszpanią oglądał w całości z ławki. Tuż za rogiem: sezon mundialu. Dla gracza klasy Verrattiego podstawowy skład w przyszłorocznym turnieju jest obowiązkiem. Przejście do klubu o renomie Barçy, co roku walczącej o Puchar Europy, z pewnością poprawi jego notowania u Ventury. Sprzyja też podnoszeniu umiejętności. Trudno liczyć Verrattiemu na dalszy rozwój w Parku Książąt. Postawa piłkarza jest kluczowa. Bez jego chęci opuszczenia Paryża Azulgrana ma w ręce zero atutów.

Taki jak trzeba

Luis Enrique zdobył tryplet jak Guardiola, ale w którymś momencie zabrał pomocnikom piłkę. W trakcie obu ostatnich sezonów środek pola drużyny stracił wpływ na przebieg meczu. Wiosną tego roku osiągnęło to stan karykaturalny: Barça mogła wychodzić na boisko bez pomocników i nikt nie zauważyłby różnicy.

  Statystyki Ligi Mistrzów z sezonu 15/16. W liczbie podań Włoch zajął II miejsce (1 943) za Xabim Alonso (1 953). Jego celność podań podczas pięciu lat gry w Ligue 1 to kolejno: 90%, 91%, 92%, 93% i 90% (16/17)

Poza wieloma innymi ważnym zadaniem Ernesto Valverde jest przywrócenie drużynie utraconych elementów ataku pozycyjnego. Jeśli Barça „odzyska” pomoc, to odzyska konkurencyjność. Busquets ma pewne miejsce w składzie, a pozycja Iniesty przynajmniej w części sezonu 17/18 będzie nietykalna. Żaden nie miał udanego roku, więc jedno wolne miejsce w pomocy czeka na piłkarza zdolnego wesprzeć ich obu. Regista (po włosku „reżyser”, po piłkarsku: cofnięty rozgrywający) łączący na najwyższym poziomie profil ofensywno-defensywny jest odpowiedzią na obecne potrzeby Barçy. To wąska specjalizacja. Na świecie jest garstka takich graczy, jeszcze mniej do kupienia.

Skuteczny w przechwycie i zdolny do podań rozrywających obronę Verratti pasuje między Busiego i Iniestę jak ulał. Po wsadzeniu w buty Xaviego nie umknie ze strachu przed odpowiedzialnością, jak Thiago i Cesc. Pomocnik PSG notuje niewiele goli i asyst, za to precyzją i różnorodnością podań wyznacza rytm akcji. To spec od zagrań asysty poprzedzających. Porównując jego dyspozycję do Rakiticia w wersji 16/17, na dźwięk nazwiska „Verratti” miejsce w składzie Barçy jest puste. Warto wspomnieć o zauważalnej wybredności, z jaką Messi, Neymar i Suárez dzielą się piłką w strefie ataku. Spodziewam się, że Włoch zasłuży u nich na więcej zaufania niż Rakitić, Denis czy Andre Gomes.

Obok wszechstronności i jakości z piłką [LINK] Marco ma cechę w Barcelonie szczególnie deficytową: agresję. Od lat powtarzam, że Barça jest na boisku za delikatna wobec rywali. Leży tu jeden z powodów jej coraz częstszych porażek. Najwyższy czas coś z tym zrobić, bo sędziowie idą za preferencjami kibiców wolących ostrą walkę bez przerw w grze.

Potrzebny impuls

W sympatykach Barçy czuć złość. Widać to pod artykułami i na Facebooku. Zajmują się uszczypliwościami pod adresem triumfującego Realu albo od tygodni udają, że piłka przestała istnieć. Chmura rozczarowania zadomowiła się nad barcelonismo jak smog nad Krakowem, ponieważ styl gry drużyny w ostatnich miesiącach stał się beznadziejnie nieszkodliwy. Moje obserwacje dwa tysiące kilometrów od Barcelony potwierdzają się na miejscu. Pół miesiąca temu znów zagrali z sobą Koeman, Guardiola, Stoiczkow, Rexach i Amor. Okazją były obchody 25. rocznicy zdobycia przez Barçę pierwszego Pucharu Europy. Na trybunach każdy mógł poczuć, jak by miał dla siebie aquapark. Camp Nou odwiedziło 8 000 osób. Przez utratę mistrzostwa Hiszpanii i wygraną Realu z Juventusem kibice w Barcelonie wyraźnie nie mieli ochoty na świętowanie.

Sukces „Królewskich” wyostrza problemy „Dumy Katalonii”. Madryt dorobił się dynastii mogącej na lata zdominować ligę i Europę. Poza aspektami taktycznymi Barça potrzebuje piłkarza-sygnału, że po wakacjach wraca do gry i wraca mocniejsza. Transfer Verrattiego spełnia to kryterium. Wzmocniłby każdy klub świata. Pod artykułami o nim kwitnie entuzjazm. Dla kibiców jest znajomą spotkaną na przysypiającej domówce: powodem, by się ocknąć i wykazać zainteresowanie.

  Warianty ustawień Barcelony z Verrattim

Lionel Messi wciąż gra w tym zespole, a na szkielet drużyny Piqué-Busquets-Iniesta-Luis Suárez zamieni się każdy trener bez nazwiska Mourinho. Jestem po stronie obserwatorów uznających straty Azulgrany do Realu i europejskiej czołówki za mniejsze od rozmiaru jej niedawnych porażek. Ligowy finisz za plecami Madrytu w połączeniu z ćwierćfinałowym rozczarowaniem w Lidze Mistrzów to nie najlepsza okazja na laurki, ale Barça nadal jest wielką drużyną. Do pokonania dystansu straconego w kampanii 16/17, nawet jeśli niewielkiego, potrzebuje jednak stanowczych manewrów kadrowych. Wzmocnienie supergwiazdą przy dopełnieniu jednej, dwóch innych pozycji może przynieść Barcelonie słodkie korzyści. Poza tym piłkarz pokroju Verrattiego gwarantuje na boisku natychmiastowy efekt. Różni go to od każdego ze sprowadzonych do klubu przed rokiem.

Cena musi boleć

Zastąpienie Xaviego zawsze wyglądało na trudne zadanie. Dopadło Barçę już po dwóch latach i silnie poturbowało. Podobne wyzwania pokonywały bardziej kompetentnych taktycznie trenerów od Lucho. Fiasko dotychczasowych rozwiązań oznacza, że na Camp Nou muszą sięgnąć do kieszeni. Głęboko. W tym sensie zwycięstwo Realu w Cardiff robi „Dumie Katalonii” przysługę. Mający wiele innych wydatków (#messi) Zarząd Bartomeu w innych okolicznościach byłby bardziej oszczędny. Teraz nie ma na co czekać.

Ekipa potrzebująca danego profilu piłkarza bardziej niż inni musi się liczyć z „dedykowaną” ceną. Przy obecnych stawkach wyceniam jakość i doświadczenie Włocha na 80-90 milionów euro. FC Barcelona prawdopodobnie usłyszy więcej. Powinna zapłacić, ile trzeba. Jest zmuszona sytuacją.

Będzie drogo. Xavi. Iniesta. Maldini. Takie referencje kosztują.

     

Udostępnij:

Komentarze (178)

Gorące tematy