Wartość wyniku z Metropolitano na tle taktycznych słabości Barçy [felieton]

Karol Chowański 'Challenger'

18 października 2017, 00:00

72 komentarze

Obejrzawszy United-Liverpool kilka godzin wcześniej, można zwątpić, czy to ta sama dyscyplina. Taki był wydźwięk komentarzy na angielskich serwisach po meczu Barçy z Atléti. Szlagier na Metropolitano nie zdziwił poziomem ani intensywnością stałych widzów La Liga. Dla nas istotniejsze jest, co wynik, przebieg meczu mówią na temat Barcelony i rywalizacji o tytuły.

Ligowa passa Blaugrany pobudziła oczekiwania wobec osiągnięć zespołu w pierwszym sezonie Valverde. Remis w świątyni Atlético jest znakomitym wynikiem. Stanowi potrzebny drużynie kubeł zimnej wody przy minimalnej stracie punktowej.

Komentatorzy ligi hiszpańskiej mogą stwarzać pozory, że Superpuchar się nie odbył. To zrozumiałe, nadawała go inna stacja. Jednak dwumecz z Realem stanowi najlepszy benchmark możliwości Blaugrany na ten sezon. Będzie tak do kolejnego spotkania obu drużyn pod choinkę. Innego rywala z półki mistrzów Hiszpanii i Europy FC Barcelona nie zobaczy do fazy pucharowej Ligi Mistrzów w lutym. Juventus stał się starzejącą ekipą w przebudowie. Jej płynność zakłóca plaga kontuzji. To spodziewane ryzyko, gdy prowadzisz dom piłkarskiej starości. Włosi nie zagrożą Barçy w zajęciu I miejsca. Z kolei wypuszczenie w ostatnich minutach z rąk domowego zwycięstwa stanowi dla mnie kolejny dowód na systematyczną (od sezonu 13/14) utratę charakteru przez ekipę Simeone – potencjalnego rywala w P. Króla. Częstsze w sobotę wymuszanie fauli przez gospodarzy niż gości było wymowne. Daleko mi do przeceniania remisu z Metropolitano z pozycji Katalończyków, bo dzisiejsze Atléti nie jest tak mocne jak dzisiejszy Real ani jak było samo, kiedy trzy lata temu świętowało mistrzostwo na Camp Nou.

Moim zdaniem wartość tego wyniku dla Barçy leży gdzie indziej.

Dotychczasowy komplet punktów w lidze solidnie rozgrzał ludziom głowy. Terminarz szczęśliwy niskim poziomem przeciwników oraz sprzyjający przebieg części spotkań – Betis, Getafe, Girona, Sporting – nie poskromiły euforycznych reakcji w mediach. Nie sądzę, iż forma piłkarzy zależy od opinii prasy, ale atmosfera poklepywania po plecach zawsze tłumi czujność. Utrudnia identyfikację słabych stron i znajdowanie skutecznych rozwiązań. Komplet punktów z Metropolitano uśpiłby Barçę na najbliższe tygodnie (znając kalendarz spotkań, być może aż po grudniowe Gran Derbi). Trzeba podkreślić, że ekipa Valverde potrzebuje maksymalnej liczby punktów jesienią, kryzys polityczny w Katalonii wzmaga lobbing, aby tytuł trafił na Bernabéu. „Ćwierćzadowolenie” rozbijaniem słabszych w parze ze spadkiem koncentracji sztabu szkoleniowego są w tym kontekście realnymi zagrożeniami dla ekipy będącej dopiero w 1/4 dystansu do realizacji celów sezonu 17/18. Ekipy, która wciąż wychodzi z paskudnie zatęchłego dołu formy w ostatnim roku Enrique. Poważne mankamenty gry FCB były widoczne w praktycznie każdym meczu tego sezonu, lecz porażka w zeszły weekend mogłaby zakwestionować w klubie i szatni dotychczasową drogę Valverde, nad którą widać obietnice czegoś ciekawego. Trwająca jak najdłużej względna cisza i spokój wokół Blaugrany we wczesnym okresie pracy nowego trenera to najlepsza wiadomość dla niego oraz zawodników.

Barça nie wygrała, bo brakowało jej do tego atutów. Dobrze znam pojęcie jet lagu, ale tym razem to argument na poziomie szkolnej szatni przed wuefem. Szczerze silna Barça ograłaby Atléti z soboty mimo przerwy na reprezentacje. Remis rozpędzonej kompletem zwycięstw w siedmiu meczach drużyny zostawia niedosyt, weryfikując nadmiernych optymistów (także tych w szatni). Równocześnie remis ostrzega: przed drużyną dalsza praca nad pokonaniem swych problemów i braków kadrowych. Warto być ostrzeżonym w porę zamiast w ćwierćfinale Pucharu Europy dostać trzy gole… W chwili obecnej remis na Metropolitano jest najlepszym wynikiem dla Barçy.

Symptomów nie brakowało w poprzednich, zwycięskich kolejkach. Przez pryzmat wyniku i wymagającego rywala dolegliwości Barçy były na Metropolitano bardziej widoczne. Jeśli drużyna z Camp Nou ma tym razem wygrać cokolwiek ponad Puchar Króla, to musi natychmiast zapomnieć o komplecie oczku „oczek” na otwarcie ligi.

Kilka obszarów uważam tu za ważniejsze od pozostałych. Ernesto Valverde dopiero uczy się prowadzenia superklubu. Nie miał takiej okazji wcześniej, więc to musi potrwać. Trener doświadczony na najwyższym poziomie w moim odczuciu nigdy nie pozwoliłby sobie na publiczne uwagi o „za dużej kadrze”. Przekazałby to z dala od mikrofonów oraz stosował większą różnorodność w nazwiskach kierowanych na trybuny. Kwestia wprawy, wyczucia. W tym klubie zupełnie niedawno – w latach 2010-2016 – skład miał wielkie dziury (załatane Mathieu na rok i Vidalem na pół), co dało spodziewane konsekwencje w złych wynikach oraz utraconych trofeach.

Wycięcie zawodnika z drużyny oznacza straty finansowe dla klubu. Przerabiano to z Ibrą, dlatego dziwi mnie, że pozwala się Valverde na takie traktowanie Turana, Alcácera i Vermaelena. Przyczynę widzę wyłącznie w ciągłej karuzeli kadrowej w pionie dyrekcji sportowej. Poważny klub nie pozwala sobie na takie zagrywki. Nie twierdzę, że to problem pierwszorzędny, bo zespół ma większe, lecz widać, że trenerski rozwój Valverde na Camp Nou będzie mieć realną cenę. Kwoty za wspomnianą trójkę dają okrągłą sumę. Wysoki koszt osobistych decyzji trenera rekompensują jedynie duże trofea. Kto bardziej obyty w elicie, rozgrywa te kwestie inaczej. W interesie klubu i Valverde, aby uczył się szybko.

Pośród wspomnianych wcześniej pozytywów pracy szkoleniowca z Estremadury wyróżnia się dojrzałość taktyczna. Facet, którego drużyny grały twardą, męską piłkę, musiał być ważnym powodem uporu klubu w kupnie Paulinho. Chcę częściej oglądać Brazylijczyka w parze z Busquetsem. Ewidentne wady podstawowego duetu stoperów wielcy rywale rozerwą na strzępy, dlatego silny i umiejący wejść agresywnie w rywala Brazylijczyk powinien częściej gościć w pierwszym składzie. Para Busi-Paulinho stanowi wyłączną nadzieję Barçy na karierę w Lidze Mistrzów oraz pokonanie Realu w bezpośrednim meczu. A za rok przybędzie Yerry Mina. Teoretycznie w parze z Piqué może uszczelnić bronioną tercję boiska, da wiele w powietrzu. Może też zostać pochopnie skreślony w okresie przygotowawczym, a następcą Mascherano zostanie kto inny. Na pewno znacznie droższy.

Ech, z tymi stoperami… Zagrożeniem dla Piqué jest każdy średniodobry napastnik. W walce jeden na jeden pokonują go łatwiej niż terenówka progi zwalniające. Griezmann zrobił z Piqué durnia. To samo widzieliśmy w dwumeczu z Realem, w większym natężeniu. Na wiosnę. Rok temu. I trzy lata temu. Średnie oceny dla Piqué, także z renomowanych źródeł, od dawna są dla mnie wesołą zagadką, ale odkąd sam się nimi nie zajmuję, mało mnie interesują. Moim zdaniem pozytywny występ w obecnej kampanii miał Geri wyłącznie z Juve, co oczywiście wiąże się ze szkodliwą tendencją do mobilizacji tylko na wielkich rywali. Po 2011 roku to inny piłkarz, dlatego dawno przestano go nazywać Piquénbauerem. Miał być nowym Puyolem, bywa (nie: jest zawsze) spóźnionym, źle czytającym grę, potykającym się o własne nogi dziedzicem Oleguera. Marna forma Gerarda do pary z problemami Busiego to dwa największe zmartwienia obecnej Barçy. Z pierwszym nic się nie zrobi. Drugi potrzebuje Paulinho, aby znów móc „grać swoją grę”.

Męża opatrznościowego trudno też szukać w Umtitim. Wszyscy go chwalą, bo są powody. Rzadziej mówi się o tym, że jego niewłaściwe, mylne ustawianie się do rywala w kontratakach coraz częściej kreuje kłopoty. Wizyta na Metropolitano to kolejny ważny mecz (polecam „odwinąć” decydujące spotkania z zeszłej kampanii i obserwować zachowanie Umtitiego), który to obnażył. Zbyt wysokie ustawienie stoperów co roku zabijało Guardiolę w Lidze Mistrzów z Bayernem. Z parą Piqué-Umtiti Barça popełnia dokładnie ten sam błąd. Na dodatek obaj barcelońscy stoperzy są od siebie nadmiernie oddaleni wszerz boiska (patrz: PSG, Juventus, Superpuchar), co odbiera szanse na podwojenie krycia, gdy zajdzie taka konieczność. Szerokie ustawienie bocznych obrońców utrudnia pomoc z ich strony. Poważne usterki, z którymi najwyższy czas coś zrobić.

W odróżnieniu od pewnych decyzji kadrowych Valverde ma dobry pomysł z ustawieniem 4-4-2. Upowszechniające się w Premier League 3-5-2 z szeroko rozstawionymi w środkowej formacji Albą i Roberto na różne sytuacje meczowe lub rywali silnych kontrą byłoby jeszcze lepsze. Oba ustawienia wyrażają zamiar odzyskania kontroli w środku pola, której brak – wynikający z ograniczeń Rakiticia i profilu Iniesty – odpowiada za wpuszczanie przez Barçę ławic goli przez cały międzyczas po sezonie 2014/15. Kontuzja Dembélé oznacza, że Barça gra dziś dwoma nominalnymi napastnikami. W składzie jest miejsce na roszady wzmacniające obronę.

Wraz z odejściem Neymara natychmiast, z głośnym hukiem wrócił temat „Messizależności” [LINK]. Klub potrzebuje Luisa Suáreza w formie z jego dwóch pierwszych sezonów. Pomocnicy nie oferują bramek. Wynika to ze sposobu gry ofensywnej drużyny. Dalej stanowi patologię. Nie da się zdobyć Pucharu Europy ani ligi, gdy gole zapewnia dwóch zawodników! Zresztą Luisito w dziewięciu meczach trafił tylko trzy razy. Więcej – cztery – ma nowy talent Masii, Samobój.

Brak zakupu kreatywnego pomocnika latem oznacza, że dużo w tym sezonie zależy od Dembélé. Za dużo – jak na klub kalibru Barçy i obecny potencjał Realu Madryt. Nadzieją Azulgrany, że młodziutki Francuz roztańczy się w pierwszych rundach Pucharu Króla. Sądzę, że bez jego dryblingów, asyst i goli w najważniejszych meczach wiosny grozi Katalończykom trzecia kolejna wysiadka z Ligi Mistrzów przed przystankiem „Półfinały”. Do pary z wicemistrzostwem Hiszpanii.

---

W sobotę Barça przez 60 minut była gorsza. Mogła przegrać mecz już w pierwszej połowie. Dominowała w sumie kwadrans. Atlético było do ogrania, lecz Barça nie umiała rozorać ciasno zestawionej defensywy Simeone dynamiką ani kreatywnością swoich akcji. Stracona okazja. Remis jednak wciąż daje punkt. Myślę o tym jako osiągnięciu, mając na względzie przebieg spotkania, postawę gospodarzy oraz spodziewane przeze mnie trudy tego sezonu ligowego, w którym ze względów sportowych i pozasportowych będzie się liczyć każdy punkt.

Mimo obecnego prowadzenia, drużyna z Camp Nou dalej jest w stanie, w którym sezon może się potoczyć w dowolnym kierunku. Warto dostrzegać wady obecnego lidera, aby spokojnie i rzeczowo przyjąć gorsze wyniki; bądź docenić pracę trenera, jeśli z upływem czasu będzie notował dalsze sukcesy w eliminowaniu mankamentów. W ciągu dwóch minionych lat dyrekcja sportowa i sztab trenerski wpędzili Barçę w ogromne trudności. Wychodzenie z nich może potrwać dłużej niż sezon. Nawet z tak kompetentnym taktycznie graczem u steru jak Valverde.
                              

"Megapunkt", donosiła okładka MD w niedzielę. Rezultat z Madrytu ma swoją wartość, lecz nie należy go przeceniać


                          

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja bym jeszcze dodał, że wartość tego meczu, to potwierdzenie na tle mocnego jednak rywala, trendu który się zarysował we wszystkich poprzednich meczach sezonu. Valverde w odróżnieniu od Lucho, nie zwykł przegrywać meczów taktycznie od 1-90 minuty.
Enrique był dość uparty w swoich wizjach. Valverde potrafi zmienić taktykę, personalia, zadania graczy. To widać i przekłada się na wyniki. Barca Lucho też strzelała wiele goli w drugich połowach, ale Valverde zmienił te gole w rezultat zmiany systemu, dostosowania się do meczu, zamiast polegać na błysku indywidualności (bo jednak mu ich ubyło, co też ma wpływ).

Mam tez szczęcie mieć czas przeczytać takie teksty, kiedy życie dopisuje już epilog. Spotkanie w LM potwierdziło uwagi Karola o Pique, ów brak atutów, który przejawiał się dość niepewnym wynikiem z bardzo słabym Olimpiakosem (śmiejemy się z tabunów goli strzelanych ogórkom LM przez CRa i Real, jednak kiedy mamy szansę sprać bardzo kiepsko grającego przeciwnika, gramy słabo, nie wykorzystujemy szans, a Pique sprawia, że mecz wymyka się spod kontroli).
A o kryzysie formy Atletico, świadczy ich wynik z LM.

Jedno moje spostrzeżenie - ocena gry Umtitiego jest nieco myląca. Gra niezwykle efektownie, nie popełnia widocznych błędów jak Pique, w dużych ilościach. ma szczęście być asekurowanym przez szybkiego Albę, lub dobrze broniącego Diagne.
Błędy jak wspomniał autor, dotyczą ustawiania przy kontrach rywala. ale w mojej ocenie jest to efekt braku doświadczenia - trudności z wyważeniem między grą na wyprzedzenie, a kryciem wymaganej strefy. Mam nadzieję, ze umiejętność rozróżnienia sytuacji, w których wybór między jednym a drugim będzie logiczny, przyjdzie z wiekiem, na razie jest to koszt, który podobnie będzie płacił Mina, Marlon, czy jakikolwiek inny stoper, dorastający poza szkółką Barcy, zmuszony przystosować się do jej systemu.

Z jedną tezą poruszoną w felietonie zgodzić się nie mogę. Jest nią kwestia konsekwentnego sadzania na trybunach zawodników, którzy otrzymali komunikat w wakacje "szukajcie sobie klubu, który za Was zapłaci wg ceny rynkowej". Zbyt wiele było frajerstwa typu Villa, Alexis, Halilovic, Alves, Mathieu, Tello, Bartra, Sandro, Montoya, Pedro etc.
Czas by zawodnicy zrozumieli, że Barca ma pieniądze na to by zorganizować własny Klub Kokosa. I nie będzie dbać o przyszłość zawodnika, kosztem własnego interesu, skoro zawodnik nie będzie dbał o klub kosztem swojej kasy. Skoro uważasz piłkarzyku, że grasz za mało, a trener nie widzi Cię w składzie i dostajesz oficjalne info, że nie liczy na Ciebie, to nie czas na wybrzydzanie. Klub nie bedzie dopłacał do pensji na wypożyczeniu - najwyżej spędzisz rok na trybunach i nikt nigdy nie da Ci już dobrych pieniędzy. Jeśli zostaniesz dla kasy => potem zostaniesz z niczym, bo nikt Ci nie zapłaci jak królowi po roku nic nie robienia. Jeśli będziesz próbował odejść za free żeby więcej zarobić=>zostaniesz w klubie na ławie=> patrz wyżej.
Po jednym takim sezonie problemy ze sprzedażą zawodników lub podpisywaniem kontraktów, jakie trapią FCB w ostatnich okienkach znikną na jakiś czas. I mam nadzieję, że jest to celowa działanie, bo od dawna wkurzały mnie newsy w stylu: "piłkarz odrzuca możliwość gdy w Ajaxie, bo nie zaoferują mu takich pieniędzy", albo "wypożyczamy i dopłacamy do pensji".

@challenger,
Myślę, że problem z krytycznym myśleniem względem Barcelony to trochę wynik tego, że przeciętny polski kibic ogranicza się do FCBarca.com. Nie mówię, że to źle, ale brakuje tutaj tekstów z ze źródeł, które wymieniasz. Hunter, Lowe, Balague, Wilson, kto ma niech ich śledzi na twitterze chociażby, wtedy można wyrobić sobie bardziej (z braku lepszego słowa) obiektywną opinię o zespole. Gdy ktoś czyta tylko przedruki z brukowców, to jest narażony na binarną rzeczywistość: albo jesteśmy najlepsi i wygrywamy ze wszystkimi albo (po przegranej) Barca ma nagle miliard problemów, pojawiają się przecieki z szatni, wymyślone newsy, sprzedajemy wszystkich i trener do wymiany.

Piłka jest dużo bardziej skomplikowana, a kibicując blaugranie trzeba patrzeć na sprawę globalnie, bo nasza drużyna to od wielu lat absolutna czołówka. Inne drużyny powinny być dla nas lustrem, w którym analizujemy ostatecznie swój stan. Nie wspominając, że od czasów Pepa innowacje taktyczne w Barcelonie to niestety coraz większa rzadkość i proszę nie mylić tego z porzuceniem naszego stylu.

Stąd w mojej opini odpowiednie tłumaczenia, analizy taktyczne, powinny pojawiać się na łamach serwisu częściej. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że możliwości redakcji nie są nieskończone. Może chociaż warto promować dobrej jakości materiały na TT/Fb?

Do felietonu postaram się odnieść wieczorem.

Pomijając fakt, że merytorycznie nie zgadzam się z niektórymi stwierdzanimi autora (ma on do nich pełne prawo), to jest to jeden z najbardziej karkołomnie napisanych tekstów, jakie w ostatnim czasie przyszło mi czytać. Składnia powoduje, że czytanie felietonu staje się po prostu męczące.

Tekst jakby nie do końca przemyślany. Czepianie się Umtitiego w kontekscie słabej gry Pique wygląda mi na obronę tezy, że w przyszłym sezonie parę stoperów stworzą Gerard i Yerry Mina, ktorą autor stawia parę akapitów wcześniej.

Na czym wg autora tekstu polega dojrzałość realu? Na tym ,że napier... milion wrzutek w pole karne? Oni wcale nie mieli trudniejszego terminarza , a jednak to my w lidze jesteśmy liderem. Nie rozumiem narzekań. Trzeba sobie w końcu zdać sprawę z tego ,że Barca Guardioli nie wróci już. Piłka nożna wyrównała się I o wyniku decydują czasami szczegóły. Wcale Barcelona nie jest jak to niektorzy mówią lata świetlne za realem. Narazie to oni oglądają Nasze plecy w lidze.

W Barcelonie ostatnio lubią banować piłkarzy, podobnie czynił Enrique z Vidalem.
Ktoś tam nie ma głowy w zarządzie, powinni wymagać utrzymania w formie zawodników przeznaczonych do sprzedaży.

Zgadzam się z teorią, że Barca nadal gra "podejrzanie" i nadal uważam że drużyna może zrobić sobie kuku w starciu z mocnym rywalem.
Nadal nie rozwiązany został problem braku koncentracji w obronie z jednoczesnym słabym atakiem, co powoduje że ani nie bronimy ani nie atakujemy dobrze.

Wypadłoby w pierwszej połowie grać uważniej.
Mecz z AM to totalna wtopa, fart i bramkarz uratowali nas od przegranej.

Czekam aż Valverde zacznie korzystać z D. Suareza, mimo że go spisałem na straty w tamtym sezonie.
Jest ruchliwy, ambitny i w dobrej formie.
Nie wiem co za licho podkusiło trenera żeby nagle wystawić Gomesa, dezyzja
w stylu Lucho.

Najgorsze jest to że klub chyba nie ma pomysłu na zawodnika dzięki któremu nie musiałbym oglądać Rakiticia w pierwszym składzie.
Nawet jak przyjdzie Coutinho i wróci Dembele, nadal nie ma piłkarza który by go zastąpił.
Czyli cały czas lipa na rozegraniu.

1. Tak jak już pisali nie rozumiem uwag do Umtitiego.
2. Zapomniałeś chyba, że kupiliśmy Semedo i to on, a nie Roberto jest szykowany do pierwszego składu. Roberto powinien grać w pomocy, niestety Valverde daje mu bardzo mało szans co mnie trochę martwi.
3.Nie rozumiem też czepiania sie trenera o sadzanie zawodników na trybunach. To on ustala kto nie nadaje sie do kadry meczowej. To że będą tracić na wartości nie powinno go obchodzic.

Tylko napastnicy zapewniaja bramki ? a Paulinho? Denis Suarez, czasem Rakitić?

Super artykuł, teraz oglądając nastepny mecz będę zwracał większą uwagę na ustawienie naszej obrony. Oby więcej takich felietonów ;)

O jak szanuje ten artykuł. Kibice na tej stronce pompują balonik, mimo że do tej pory Barca niczego nie pokazuje. Valverde nie rozwiązał do tej pory żadnego problemu z którym mieliśmy problem, a pomijanie Alcacera i Ardy odbije się nam czkawką. Istnieją trenerzy, którzy potrafią wyciągać ostatnie soki z zawodników, nawet tych skreślonych. Valverde leci po najmniejszej linii oporu i mając taką wyrwę w napadzie nie daje dalej grać, ani Turkowi, ani Hiszpanowi, którzy są naturalnymi zawodnikami na te pozycje. Umiejętności Vidala też nie potrafi przystosować do zespołu, bo gość ma owszem problemy w defensywie, ale te aspekty da się przykryć innym zawodnikiem, jak to robił np. Enrique z Alvesem i Rakitićem, gdzie Chorwat nie dawał sobie rady w rozegraniu, to pozwalał na więcej Daniemu. To samo można by było zrobić z Vidalem który potrafił namieszać grając z tyłu.

Na tę chwilę jesteśmy słabsi niż rok temu, a Valverde ani nie stara się odzyskać panowania nad środkiem boiska, pomijając zawodników którzy umieją utrzymać się przy piłce jak Denis i Roberto i w żaden sposób nie rozwiązuje problemu w napadzie eksperymentując z coraz to różniejszymi wariantami z pomocnikami na skrzydle.

15 minut gry z Atletico które ma bana transferowego wygląda fatalnie i szkoda tylko Messiego który mógłby pokazywać znacznie więcej mając u boku lepszych zawodników i trenera który gra piłkę mu leżącą.

Jak uwinę się z innymi swoimi artykułami to skomentuje ten tekst. NIe zgadzam się co do pokazania taktyki, oceny meczu z Atletico, czy charakterystyki zawodników. Więc tak jak po ostatnim felietonie ten ten skomentuje ale nie od razu :)

Stoperzy są oddaleni jedynie w chwilach kontrataków przeciwników gdy zabezpieczają dodatkowo strefy bocznych obrońców którzy przeszli do ofensywy. Stoperzy nie są zbytnio oddaleni ale dokonuje się przesunięcie w stronę boku boiska z piłką. Tak było zawsze, problemem jest słaba gra pomocy w ofensywie i defensywie. Gdy Alby nie ma lub gdy jest objeżdżany to jego stronę asekuruje Masche lub Umtiti, Pique przechodzi na pozycje Masche/Umtiti a Roberto musi ogarniać połowę pola karnego i swoją nomnalną pozycję. Problemem jest że pomocnicy nie pomagają, nie zabezpieczają stref i się źle ustawiają. Przy akcji ze środka lub akcji pozycyjnej stoperzy nawet zbyt blisko siebie stoją. Wystarczy popatrzeć ich ustawienie przy bramce z Atletico (prawie wpadli na siebie) czy nawet gdy Griezman objechał Pique (Umtitiemu niewiele brakowało aby zaasekurowac Pique).

Na szybko nie rozumiem też twierdzeń iż trener nie powinien odsyłać na trybuny zawodników wedle własnych kryteriów, a powoływać ich na mecze, mimo że tego nie chce bo traca na wartości. Trener na pierwszym miejscu powinien stawiać dobro drużyny a nie wartość finansową zawodników, trener to nie agent.

Za kilka dni dokończę :)
pzdr

"argument na poziomie szkolnej szatni przed wuefem"....serio? To tylko ludzie. Messi wylatał 30 tys km. Puls mecze na wysokości 3tyś metrów. Nie wiem jak można tego typu argumenty uważać za szkolne tłumaczenie....

Autor napisał, że dalekie podróże mogą być wymówką w szkole, ale przecież do dzisiaj wszyscy mówią, że nie wygraliśmy ligi mistrzów w 2010 roku przez podróż. Challenger sam pisałeś, że na takim poziomie ważne jest to, co i ile zjadło się na śniadanie. Ja po podróży na inny kontynent jestem zmęczony, nie słaniam się na nogach, ale czuję po sobie tą podróż i myślę, że oni też muszą czuć.

Nie zgodzę się co do Umtitiego. Ciężko go krytykować za mecze, w których wszyscy byli beznadziejni i chłopak nie mógł się zająć swoją robotą, bo rywal wchodził w Barcelonę z każdej strony jak w masło.

Nie zgodzę się również ze zdaniem, że "zarząd wpędził Barcelonę w kłopoty". Na papierze wszy transfery były dobre i pewnie większość na życzenie trenera. Real kupował podobne nazwiska, a nie da się przewidzieć, kto odpali a kto nie, na co składa się wiele czynników.

Co do straty pieniędzy przez klub poprzez sadzanie piłkarzy na trybunach. Było wieku takich, którzy siedzieli na trybunach a odchodzili i tak za dobre pieniądze, poza tym nie sądzę aby było rozsądne czy logiczne wysyłać lepszych na trybuny żeby klub o przychodach rzędu 800 mln euro zarobił ekstra 15 mln euro.

Pozdrawiam

W tytule chyba zapomniano dopisac [fanfiction].

Czy ja dobrze czytam, facety krytykuje Umtitiego, krytykuje Pique, podczas gdy drużyna w tym sezonie straciła trzy bramki ??? Jeszcze brakowało zdania, że "o obronie podobnej klasy co w Realu (7 bramek straconych) możemy jedynie pomarzyć.

Może trochę poza tematem ale ja najbardziej doceniam Valverde za to jak ogarnął drużynę po odejściu Neymara a co ważniejsze po kontuzji Dembele. Wyobraźmy sobie że Licho by teraz musiał grać bez trzeciego napastnika. Gralby pewnie Gomesem na lewym skrzydle ciagle

Tak ostra krytyka Umtitiego i Pique, a zwłaszcza tego pierwszego to absurd. A jeszcze większym jest twierdzenie, że od 2011 r. Gerard nie gra na najwyższym poziomie.

Pierwsze próby rozliczania Valverde będą miały prawa bytu dopiero po sezonie, bona dzień dzisiejszy nie wiemy co nam jego praca przyniesie. Ciężko oczekiwać, że wszystkie mankamenty z poprzednich lat znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Potrzebna jest ciężka praca i duży kredyt zaufania, bo sukcesy niekoniecznie muszą przyjść w tym roku. Jest dużo pozytywów w grze Barcelony i na tym powinniśmy się skupić. Szukanie dziury w budowanym projekcie jest strzelaniem ślepakami. A co jak tak grającą Blaugrana na koniec sezonie będzie miała 2-3 trofea?

konto usunięte

Kolejny raz nasze opinie nachodzą na siebie, drogi autorze. Praktycznie wszystkie argumenty przytoczylem na la rambli zaraz po meczu. Atletico nie jest wyznacznikiem jakosci, ale jest nim dwumecz z Realem. Nie ma znaczenia pora rozgrywania spotkania, bo gdybysmy w sierpniu wyczyscili Getafe w superpucharze, to nikt nie mowilby, ze to wczesna faza itp. Atletico stracilo na jakosci przegrywajac dwa wielkie finaly. Moim zdaniem juz nigdy (nigdy = w najblizszym czasie) nie bedą rownie zadziorni i krewcy, jak kilka lat temu. Zdominowali nas, mieli kilka przynajmniej 80% sytuacji, strzelili bramke i wycofali sie oddając pole. A jak na to zareagowali userzy? "No pierwsza polowa byla slaba, ale druga dobra". Nie. Bylo inaczej. Gralismy tak, jak pozwalalo nam Atletico.

Nie chce mi sie powtarzac odnosnie minusow naszej obecnej kadry, ale powiem tylko, ze anemiczna linia ofensywy jest najslabszą z wszystkich topowych zespolow. Jedynie Leo podnosi nam jakosc, ale trudno, aby bylo inaczej. Moj poczatkowy optymizm co do Dembele nieco opadl. Chlopak jest mlody, po bardzo pechowej kontuzji, niezgrany i to czy wypali, czy nie, zalezy bardziej od losu, niz od naszych checi lub oczekiwan. Prorokiem nie jestem, ale jesli ktos sadzi, ze ta Barca jest w stanie wygrac LM, to musi byc szczesliwym optymistą. Jesli jednak wygramy, to z reka na sercu - wroce i odszczekam moje czarne mysli, przesiakniete glejowatym defetyzmem. Skonczymy w 1/4 trafiajac na mocniejszy zespol, kiedy Messi odczuje skutki sezonu, a pomocy znowu zabraknie w najwazniejszych meczach.

A Real Madryt nie jest dla mnie żadnym wyznacznikiem . Po stracie Neymara , bez wcześniejszego zakupu następcy to tak jakby z Realu wyjąć Modrica , Asensio i Isco naraz .

Slabe zeby nie powiedziec nedza...

Artykuł chyba nas wszystkich chce utwierdzic w przekonaniu że jesteśmy słabi. Real poza mega napinką w meczach z rozbitą wewnętrznie Barca gra kiche co odzwierciedla jego pozycja w lidze a mimo wszystko jest punktem odniesienia, co wg mnie jest niedopuszczalne. Nie ma obecnie zespołu jak Barca za Guardioli że zdominowała każdego przeciwnika, a poziom Barcelony i Realu jest podobny. No chyba że teraz polozymy się i będziemy płakać że przegraliśmy superpuchar tylko co nam to da. Ja jestem zadowolony z obecnej pracy panie redaktorze

Powiem tak , parę powodów dla których Barca nie gra jeszcze na takim poziomie na jaki nas przyzwyczajono :
1. Rozrzucanie zawodników na nie ich pozycje . Roberto powinien grać w środku pola , gra jako prawy obrońca lub na prawym skrzydle . Denis Suarez otwarcie mówi że najlepiej gra na pozycji Iniesty a jest rzucany czasami na lewe skrzydło . Aleix Vidal najlepszy okres miał na prawym skrzydle a zaczyna na prawej obronie . Andre Gomes gra jako skrzydłowy . Rakitić najlepiej gra jako mediapunta a gra jako bardziej defensywny pomocnik . Paco Alcacer gra jako skrzydłowy i jest odsunięty od składu mimo kopania się po czole przez Luisito .

2. Brak formy u ważnych piłkarzy . Pique , siatka od Griezmanna pokazała mu w jakiej formie aktualnie się znajduję .
Iniesta , fajnie prowadzi piłkę ale asyst ani bramek nie widać .
Luis Suarez powoli wraca do formy ale powoli trwa to już od końcówki tamtego sezonu .

3. Kontuzja Dembele . Ten chłopak miał łapać minuty ale zostal rzucony od samego początku na zbyt dużą ilość minut i się narobiło a chłopak ma niesamowity talent , jego drybling , szybkość napewno by nam pomogly ale musimy poczekać na to do przyszłego roku .

4. Brak odpoczynku u Suareza , Alby czy Rakitica . Niewiem jak Wy to widzicie ale dla mnie brak minut dla Paco ( który pod koniec tamtego sezonu zaczął grać conajmniej przyzwoicie , w tym sezonie 112 minut i 1 asysta ), Digne jak dla mnie dobrze spisuje się jako zmiennik ( jego dyspozycja w reprezentacji po części to potwierdza ) i dla Sergiego Roberto , który spokojnie mógłby grać częściej na pozycji Rakitica , nie dość że chłopak dobrze zabezpiecza tyły to z przodu również dobrze potrafi zagrać

Co do braku obycia Valverde z "superdruzynami" - zgoda w 100%.

Umtiti ma nadal 23 lata! Najwiekszym jego mankamentem według autora jest ustawianie się. I to jest umiejetność która przychodzi z doświadczeniem, wiec nie ma co robić w gacie.

A co do ogólnego problemu Barcelony - po prostu pomoc. Jak Rakiticia sie zmotywuje do grania jak za czasów gdy wygryzł Xaviego lub odstawi od składu jak Turana i zagra ktoś kto umie podać piłkę do przodu, prostopadle to i Busquets bedzie z tego odciążony, Messi będzie mógł się zajać atakiem, jak bedzie dostawał podania. A Suarez będzie mógł robić typowego Suareza. Kopać się po czole przez 50 minut, poźniej strzelić z kąta 20 stopni i z przewrotki.

Tyle znaków postawiono a nie poszedł za tym praktycznie żaden przekaz. Pique wolny i słaby (zresztą od 2011)oraz potrzebne są transfery ( stoper, kreatywny pomocnik). Artykuł wydmuszka. Można by to ująć w tweetcie

''To samo widzieliśmy w dwumeczu z Realem, w większym natężeniu. Na wiosnę. Rok temu. I trzy lata temu. Średnie oceny dla Piqué, także z renomowanych źródeł, od dawna są dla mnie wesołą zagadką, ale odkąd sam się nimi nie zajmuję, mało mnie interesują. Moim zdaniem pozytywny występ w obecnej kampanii miał Geri wyłącznie z Juve, co oczywiście ma coś wspólnego z jego szkodliwą tendencją do mobilizacji tylko na wielkich rywali.''
Przecież te wnioski nie mają sensu, na inaugurację lm cały blok obronny wypadł dobrze, bo po prostu Juventus nie miał sposobu na grę i jakości w ataku, a Real i Atletico owszem. Pique ma zwyczajnie takie zjazdy formy, że dłuższymi okresami praktycznie nic mu nie wychodzi. Jak był w lepszej dyspozycji to grał dobrze co tydzień.

Pomijając resztę zastrzeżeń co to za bzdura z tym Umtitim? Facet regularnie jest monolitem, jest młody ale potrafi zagrać na genialnym poziomie, widać wszystko co jest potrzebne w byciu następcą Puyola. Nie rozumiem przyczepiania się do niego...

chyba autor troche odlecial... nie bylo tak zle :)