Okiem Chowańskiego: Coutinho, wzmocnienie na dzisiaj, lider Barcelony jutra

Karol Chowański 'Challenger'

10 stycznia 2018, 11:30

43 komentarze

Fiesta z murawy przeniosła się do szatni. Po drodze lider drużyny zatrzymał się na wywiad. Oświadczył z kamienną twarzą: „Dzisiaj nikt nie zaśnie. Zakaz wracania do domu przed piątą”. Pijane radością oblicza kolegów i kibiców dawały pewność, że Joaquín wie, co mówi. Niezależnie od pozycji obu ekip w tabeli euforia Betisu po szalonych derbach oddaje, że w piłce liczy się tu i teraz. To samo widzę w Katalonii. Drugi najdroższy wydatek w historii piłki przyjmuje odprężona.

Kibice FC Barcelony mają Gwiazdkę od listopada. Mam na myśli uszczelnioną obronę, odzyskanie Iniesty, odrodzenie Messiego, wielką formę Alby, weryfikację ligi przez Paulinho, przepyszne zdobycie Bernabéu, pewność Vermaelena, powrót do formy Suáreza, powrót do zdrowia Dembélé... Od dobrych wiadomości może się zakręcić w głowie. Zamiast świętować transfer Cou jak trofeum, po toasty sięga się z umiarem. Argumenty drużyny odmienionej przez trenera i nadzieje otoczenia przestały sprowadzać się do nowego rozgrywającego.

W gęstej paradzie powodów do zadowolenia łatwo tracić proporcje. Obok trzymania kursu przez Valverde – przebijającego tempem adaptacji oczekiwania swych największych przedsezonowych zwolenników [LINK] – sprowadzenie Coutinho uznaję za ruch decydujący o długookresowej stabilizacji drużyny w stopniu większym niż każdy z czynników wymienionych przed chwilą.

„Tu i teraz” stanowi też najczęstszy powód sięgania przez kluby do kieszeni, zwłaszcza na rekordowym poziomie cenowym. Decyzja Bartomeu się wyróżnia. Luksusowa przewaga ligowa i osiągnięta konsekwencja taktyczna sprawiają, że Coutinho jest teraz drużynie praktycznie niepotrzebny. Kosztuje majątek, nie może grać w Lidze Mistrzów. To transfer „na jutro”. Moment transakcji w zestawieniu z profilem i umiejętnościami przybyłego na Costa del Maresme 25-latka pozwalają mi widzieć w nim lidera Barçy 2021.

Na dzisiaj też jest całkiem niezły...

---

„FC Barcelona” to nie tylko nazwa klubu. To muzeum emocji. Wyrażanie katalońskiej tożsamości narodowej atrakcyjnym futbolem sięga daleko poza sport. Bardziej niż jako fundator katedry zdobionej srebrem Guardiola kochany jest za przywrócenie klubowi dumy z grania najpiękniejszej piłki na planecie. Luis Enrique tak długo był trenerem, bo na Camp Nou wszyscy, z dyrekcją włącznie, wierzyli, że zdoła przywrócić drużynie magię, jaka emanowała z pierwszego sezonu współpracy Messiego, Neymara i Luisa Suáreza.

Wystarczy obserwować sąsiadów z trybuny, zagaić ludzi w barze. Barcelona to miejsce wyjątkowe, w którym najwięcej ludzi na metr kwadratowy ceni piłkarski spektakl wyżej od wyników.

Jeśli można to połączyć – wspaniale! Dlatego Kamper, Daučík, Herrera, Míchels, Cruyff, Robson, Antić, Rijkaard, Pep i Tito cieszą się uznaniem kolejnych generacji culés. Van Gaala, dla porównania, wspomina się z taką sympatią, co średniowieczną zarazę. Epizod Menottiego został zapomniany. Wracając do Lucho, po imponującym sezonie 14/15 zespół zdobył mistrzostwo 2016, dwa Puchary Króla i trofea innej rangi. Stracił błysk. Po odejściu Xaviego pomoc łatano półśrodkami. Nie wzmocniono składu żadnym iluzjonistą piłki. Ostatnim był Neymar (2013), co oznacza czteroletnią suszę i służy podpowiedzią do pytania, czego w kryzysie brakowało Blaugranie. Coutinho to piłkarz, dla którego przychodzi się na stadion.

„Lepiej być dobrze powieszonym niż źle ożenionym”

Jeśli zwolennicy Barçy podchodzą powściągliwie do zakupu za miliony to dlatego, że mają powody. „Źle ożenionych” ostatnio nie brakowało. Neymar odszedł, Arda powinien, Denisowi grozi ścieżka Halilovicia i Munira, a największym darem André Gomesa jest dar przebitki.

Bartomeu zapłacił mnóstwo pieniędzy, bo tyle trzeba dziś wydać jeśli szukasz piłkarza o konkretnym profilu. Któż wie o tym lepiej od Liverpoolu, który dał blisko 100 mln euro za Virgila van Dijka, chcąc uniknąć reszty sezonu z parą Lovren-Klavan. Cou to jeden z tych transferów, przy których ostatnią rzeczą, jaka mnie interesuje, jest zapłacona kwota. W pewnych okolicznościach duże kluby muszą rozbić bank. To ważne dla utrzymania poziomu sportowego i atrakcyjności dla piłkarzy z topu. O opinię wystarczy spytać członka fanbazy Arsenalu. Ten sam ból czują sympatycy Bayernu, który przez niechęć do sypnięcia grubym pieniądzem stracił niedawną pozycję potentata Ligi Mistrzów, a latem straci Roberta Lewandowskiego. Panu Pérezowi daleko do bawarskiego sknerstwa. Barça znalazła się w sytuacji konieczności; była w niej zawsze, odkąd Xavi zapadł na Katar.

Choć 160 milionów euro to masa banknotów, moim zdaniem ten wydatek się opłaci.

Mapa aktywności Coutinho w obecnym sezonie ligi angielskiej. Mecze: 14 Gole: 7 Asysty: 6 Celność podań: 75% Podania kluczowe: 41 Udane dryblingi: 39 Wślizgi: 17. (twitter.com/CEStats)

---

Valverde zaczął od łatania dziur w obronie (zaliczone). W scenariuszu, który po przegranym Superpucharze stał się koniecznością, uszczelnił kanał środkowy, oduczył Barçę atakowania duetem wahadłowych na raz oraz odświeżył znane, lecz zapomniane, kanony w pressingu i ataku pozycyjnym. Jak często eksponują ligowe transmisje z tego sezonu, formacje Barçy znów potrafią funkcjonować w jednej linii.

Pół roku szlifowania odporności defensywnej pozwala zająć się kreacją. Rozwój sytuacji zależał od Liverpoolu, lecz to według mnie lepszy moment na finalizację „operacji Coutinho” niż lato 2017. Stopniowe – co z tego, że wymuszone? – wprowadzanie do drużyny Ligi Mistrzów powinno przysłużyć się każdej ze stron: drużynie, zawodnikowi i trenerowi. Ligowa zaliczka daje Coutinho praktycznie nieograniczony czas na adaptację. Valverde ma z głowy przyjazne spojrzenia Zarządu, aby wystawiać kosztownego idola co mecz. Na podbój Europy ruszy identycznym składem, którym z tak dobrymi wynikami zarządzał jesienią.

Cou zdejmie presję z Dembélé. Francuz jest spięty. Sprawia wrażenie kogoś, kto wolałby uciec z piłką od tych wszystkich kamer i spokojnie pokopać na czyimś podjeździe do garażu. Pojedyncze zagrania (Juve, Espanyol) zdradzają, że robiłby tam wielkie rzeczy. Potrzebuje tylko swobody i czasu. Obecność Coutinho zapewni zdolnemu hipnotyzować 80-tysięczny Westfalenstadion 20-latkowi tak potrzebny bufor bezpieczeństwa, zwłaszcza wobec namiętnej publiki i mediów. Widoczna od pierwszych wypowiedzi po powrocie praca mentalna, jaką klub wykonał z Francuzem, też powinna procentować.

Odciążanie Iniesty kimś innym niż André Gomes i Denis może przedłużyć karierę Maestro na wysokim poziomie o rok lub dwa. Elastyczne podejście dyplomaty Valverde daje w tym zakresie lepsze efekty niż metody Enrique, którego niechęć do rozmów z piłkarzami była w klubie nieustannym źródłem anegdot. Swoje opinie o byłym graczu The Reds Kapitan ujawnił w grudniu: „Korzysta z obu nóg, umie przymierzyć z dystansu, ma wielki talent. Jest wielopozycyjny i umie pełnić na boisku różne zadania. Pasuje do profilu piłkarza, jakiego potrzebujemy. Nie postrzegam go jako potencjalnego konkurenta, a rewelacyjne wzmocnienie. Podniesie poziom zespołu”.

Według doniesień znawców sekretów Camp Nou Sida Lowe i Guillema Balague starszyzna szatni domagała się od Zarządu, aby sprowadzono Brazylijczyka już teraz, nie czekając do lata. W tym gronie nie mogło moim zdaniem zabraknąć Messiego, Iniesty i Suáreza. Urugwajczyk przewodził delegacji klubu na lotnisko i osobiście powitał przyjaciela na El Prat. Czarterowy lot Brazylijczyka był cztery razy przekładany z powodu dopinania ustaleń między klubami.

Zakupem Coutinho klub zrobił to samo, co w kontekście wieku kręgosłupa drużyny Iniesta-Messi-Busquets-Piqué robi od finiszu barcelońskiej kariery Xaviego: zadbał o przyszłość. Różnica leży w cenie. Zamiast osiemnastu milionów (Rakitić), trzydziestu (Gomes, Alcácer) czy trzech (Denis Suárez) zapłacono tyle, ile wymaga sytuacja.

A że zbiega się to w czasie z powiększeniem ligowych przewag nad konkurentami do nierealnych pułapów, z okresem największej stabilizacji taktycznej i kadrowej od pierwszego sezonu Pepa? Tym przyjemniej dla Coutinho i Barçy.

Ubiegłego lata byłby samotną latarnią na oceanie oczekiwań wszystkich wokół. Teraz wszystko może. Nic nie musi. To największa korzyść tego transferu. Pozostałe można sobie odświeżyć:

Powiązane artykuły

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

"odrodzenie Messiego" - a co mu było? Nr 1 przez co najmniej ostatnie 2 lata.

chapeau bas panie Chowański!

Super ze chłopak do nas trafił ale szkoda ze takich magików w naszej szkółce brakuje.

Bardzo życzeniowy artykuł.

"sprowadzenie Coutinho uznaję za ruch decydujący o długookresowej stabilizacji drużyny w stopniu większym niż każdy z czynników wymienionych przed chwilą."

A ja uznam dopiero sprowadzenie następcy dla Busquetsa (lub rozwój Oriola), zakup gościa o profilu zbliżonym do Xaviego (Alena kimś takim na razie nie jest; bliżej mu do Iniesty) oraz potwierdzenie odpowiedzialności taktycznej Coutinho, wymaganej w wyjątkowym środku pola Barcelony, którą być może Brazylijczyk, a być może nie ma. Nie wiadomo. Jeśli nie ma, to o żadnej stabilizacji nie ma mowy.

"stanowi też najczęstszy powód sięgania przez kluby do kieszeni, zwłaszcza na rekordowym poziomie cenowym. Decyzja Bartomeu się wyróżnia."

Bartomeu jest ostatnią osobą, którą chwaliłbym w jakimkolwiek kontekście. Sprowadził Coutinho, bo musiał. Za takie pieniądze to było proste, nie było innej opcji. Sztuką jest posiadanie długofalowej wizji, której Józef Maria zdaje się nie posiadać.

"Ten sam ból czują sympatycy Bayernu, który przez niechęć do sypnięcia grubym pieniądzem stracił niedawną pozycję potentata Ligi Mistrzów, a latem straci Roberta Lewandowskiego"

Co to za brednie? Kiedy Bayern stracił pozycję potentata Ligi Mistrzów? Skąd pewność, że latem straci Roberta Lewandowskiego? Ten fragment trzeba było sobie odpuścić.

"Celność podań: 75%"

Tak mizerny wynik nie jest czymś, za co powinniśmy chwalić zawodnika, który przychodzi do Barcelony. W Barcelonie ważne jest posiadanie, do którego celność podań 75% w żaden sposób się nie przyczynia. Okej, Liverpool gra bardzo bezpośrednio, ale inni pomocnicy The Reds (Henderson, Can, Wijnaldum...) mają tę średnią celność podań na znacznie wyższym, świadczącym o większej odpowiedzialności poziomie.

"A że zbiega się to w czasie z powiększeniem ligowych przewag nad konkurentami do nierealnych pułapów, z okresem największej stabilizacji taktycznej i kadrowej od pierwszego sezonu Pepa? Tym przyjemniej dla Coutinho i Barçy."

Jakim cudem można wyprowadzić taki wniosek? Latem było zupełnie odwrotnie, dwa transfery zmieniają niewiele. Paulinho strzela, ale to nie był transfer, który zapewnił stabilizację taktyczną oraz kadrową, bo jego gra w środku pola pozostawia wiele do życzenia.

Prawda jest taka, że Real, posiadając Casemiro, Kroosa, Kovacica, Isco oraz Asensio jest w znacznie lepszej sytuacji. Przed Barceloną wiele transferów, by osiągnąć podobną stabilizację.

„Choć 160 milionów euro to masa banknotów....”

Wolę oglądać Coutinho w składzie niż wiedzieć coś o banknotach na koncie klubu. Więcej pożytku z oglądania dobrej gry niż z nie mojej kasy.

mapa aktywności super... prawa stronę pokryje Messi i będzie ogień... tylko gdzie wpasować Dembele

oby tylko nie odbilo sie to na LM

Dzięki za super art. Podoba mi się mapa aktywności Cou na boisku. Mam nadzieję, że potrafi też bronić, cofać się po piłkę bo tego też od niego oczekujemy. Nie jak Modrić w grudniu za Rakiticiem. Oby faktycznie wniósł wartość dodaną do drużyny.

Lepiej nie można było napisać tego artykułu. Dobra robota. Tak jak wspomniano cena akurat to ostatnia rzecz na jaką trzeba spojrzeć. Jeśli miało się Thiago i pozwolono mu odejść za grosze to trzeba zapłacić wysoką cenę. Bardziej martwiłbym się o Dembele, bo młody chłopak i potrzebuje jeszcze dużo czasu

Często oglądam Liverpool. Cou w The Reds grał jak typowy zawodnik szkółki barcelońskiej. Dlatego cieszę się, że będzie u nas już teraz! A dlaczego już teraz? Autor artykułu nie wspomniał o jednej, ale jakże ważnej kwestii. Zbliżają się MŚ. Gdyby Brazylia i Coutinho wypalili z formą, wówczas jego cena skoczyłaby do min 180-200mln ojro/funtów. Wtedy ściągniecie takiego grajka byłoby niewiarygodnie trudne.

Coutinho posiada spokojne 5 miesięcy na dobre przygotowanie i wkomponowanie się do zespołu. Tak, aby stanowił o sile w kolejnym sezonie!
Jestem przekonany, że ten transfer spłaci się niebywale prędko!

Ciekawe kto będzie wykonywał rzuty wolne :)

Szpetny ten artykuł. Nie ma się do czego przyczepić, tym samym o czym dyskutować. Dobre wejście autora w nowy rok.:)

Pozdrawiam

Artykul napisane naprawde dobrze, lecz dostrzeglem jeden blad (Espanyol, Juve, a nie czasem Inter?)

konto usunięte

Świetny artykuł, zgadzam się w 100%. No to teraz tylko czekać na gracza tej klasy o profilu zbliżonym do Xaviego! Ciekawe ile trzeba będzie poczekać?

Chłop potrafi szybko zmienić kierunek biegu i puścić w kanał

Artykuł idealny, przedstawiający cała prawdę a co najważniejsze wciągający i dający światło dzienne pewnym tematom, super! Pozdrawiam!

Tekst dobry i ciekawy. Nie zgodzę się jednak z jedną kwestią - to jeszcze nie jest "ta" forma Suareza. Z czego wnioskuję? Z procentów udanych podań i wykorzystania czystych, bądź bardzo dobrych sytuacji.

Genialny artykuł!!! w pełni się zgadzam!
Myślę, że poza Iniesta skorzysta Messi którego barki zostaną odciążone i nie tylko on będzie decydował o wyniku
I to że Barca kupiła teraz Coutinho to lepiej dla nas bo po mundialu Liverpool by dał cenę której Barca by już nie wyłożyła (w zależności od osiągnięcia Brazylii na mundialu)

Świetny artykuł. Brawo. Mam tylko nadzieję, że nikt nam tej przyszłości nie zabierze np. za dwa lata, wpłacając klauzulę wykupu.

Chowański, jaka Ciebie dawno nie czytałem. Jeszcze pamiętam Cię z innego miejsca gdzie razem pisaliśmy :) Pozdrawiam!

na filmiku urywek ze strzałami w słupek ... nadaje sie jak nikt :D

Coutinho z miejsca wniesie jakość o jaką nasza pomoc wołała rozpaczliwie od trzech lat. Lepiej późno niż później. To będzie dla nas jak pigułka z ogromną dawką kreatywności, która w okamgnieniu postawi pacjenta na nogi.

Coutinho jest zawodnikiem ktorego Barca wrecz wymagala. Wielki transfer. Wielkie oczekiwania. Mysle ze splaci sie bardzo szybko bo to po prostu pilkarz z topu czujacy piekna pilke. Moze jeszcze nauczy sie czegos od Iniesty i kolegow i za pare lat bedziemy szukac zastepcy dla Cou.:)

Świetny artykuł. Cou ma przede wszystkim czas i komfort na adaptacje oraz odciąży Dembele mentalnie. Już nie mogę się doczekać jego debiutu :)