Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:00  ·  Presezon   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Gary Lineker: W życiu najlepsze jest strzelanie goli

 9 lutego 2018, 12:11

 Xoaniño

Źródło: Mundo Deportivo

 17 komentarzy

Gary Winston Lineker (ur. 30.11.1960 roku w Leicester) to jedyny angielski piłkarz, który stał się idolem kibiców Barcelony. On sam jako kibic Blaugrany co najmniej dwa razy w roku odwiedza Camp Nou ze swoimi dziećmi, aby w wspólnie obejrzeć mecz swojej byłej drużyny. Najbliższy pojedynek, jaki zobaczą, odbędzie się 14 marca. Będzie to starcie z Chelsea w 1/8 finału Ligi Mistrzów. W tym tygodniu charyzmatyczny były strzelec Barçy został szczególnie wyróżniony na 70. gali Mundo Deportivo, a jego były kolega z drużyny Lobo Carrasco przeprowadził z nim wywiad.

Od czasu, gdy spędziłeś trzy sezony na Camp Nou, minęło już 30 lat. Jak wspominasz tamte lata?

Jak szybko mija czas! Z okresu, kiedy grałem w największym klubie na świecie, mam bardzo dobre wspomnienia, zwłaszcza jeśli chodzi o pierwsze dwa lata. Trzeci rok był trochę gorszy, ale kibice i tak byli wtedy ze mną.

Czy trudno było ci zaadaptować się w Barcelonie?

Trochę tak, ale na szczęście debiutując w lidze, strzeliłem dwie bramki Racingowi. Miałem też dobrych kolegów z drużyny, na przykład ciebie.

Kibice pamiętają cię jako osobę sympatyczną i elegancką. Z kolei Markowi Hughesowi nie udało się odnaleźć w drużynie. Dlaczego?

Był ode mnie młodszy. Ja dołączyłem do Barcelony, kiedy miałem 25 lat, a Mark przybył w wieku 23 lat. Ponadto jego fizyczny, siłowy styl gry sprawiał, że sędziowie częściej gwizdali faule. Oprócz tego był introwertykiem. Dodatkowo ja miałem więcej doświadczenia.

Kiedy zdałeś sobie sprawę z tego, że jesteś uznawany za najlepszego angielskiego piłkarza?

Podczas mojego pierwszego roku w Barcelonie. Strzelenie trzech goli Realowi Madryt w moim pierwszym El Clásico było czymś wyjątkowym! Nigdy tego nie zapomnę. Zdobyłem też trzy bramki w meczu przeciwko Hiszpanii na Bernabéu, ale nic wtedy nie wygraliśmy. Dopiero w kolejnym sezonie z Luisem Aragonésem sięgnęliśmy po Puchar Króla.

Po tym, jak w 1988 roku przyszedł Cruyff, musiałeś grać jako prawy skrzydłowy. Czy dla takiej typowej "9" jak ty było to problematyczne?

Tak, był to dla mnie dość trudny okres. To nie była moja pozycja, bo ja byłem lisem pola karnego. W tamtym czasie w drużynie mogło grać jedynie dwóch obcokrajowców, a Johan chyba wolał wystawiać z przodu tego drugiego. Kazał mi grać na skrzydle nie dlatego, żeby mnie wkurzyć, tylko dlatego, żeby skłonić mnie do odejścia.

Czy można to było potraktować jako sugestię, abyś opuścił Barcelonę?

Dokładnie tak. A w jakim innym celu ktoś wystawiałby typowego środkowego napastnika na skrzydle? Byłem co prawda szybki, ale nie potrafiłem przedzierać się przez obronę rywala dzięki dryblingowi. To oczywiste, że był to dla mnie trudny moment, bo naprawdę nie chciałem odchodzić z Barçy. Byłem zadowolony z klubu i życia w Barcelonie. Taki jednak jest futbol - przychodzą trenerzy i dokonują zmian.

Od tamtego czasu przestałeś czerpać radość z gry w piłkę?

Tak, a radość i spokój to dwa najważniejsze aspekty piłki nożnej. A kiedy nie gra się na swojej pozycji, to jest ciężko.

Są gracze, którzy potrafią dostosować się do zmian.

Tak, ma to miejsce w przypadku dobrych graczy. Ja potrafiłem tylko strzelać bramki. Nic więcej.

To jest najtrudniejsze w piłce nożnej.

To prawda, zwłaszcza kiedy gra się na skrzydle, a trenerem jest Cruyff, który ustawia piłkarzy dość szeroko, a co za tym idzie, ma się mniej okazji do strzelenia gola. Był to jeden z najtrudniejszych okresów w mojej profesjonalnej karierze. W Leicester, kiedy miałem 18 lat, zdarzało mi się grać na skrzydle, ale tylko po to, by zdobyć doświadczenie. Nigdy później nie występowałem na tej pozycji, dlatego nie miałem zielonego pojęcia o tym, jak na niej grać. Cruyff powinien wystawić mnie w środku pola, a ciebie w ataku. Ty też miałeś swoje problemy z Cruyffem.

Tak, to prawda.

W każdym razie trzeba pamiętać, że Cruyff był wielkim piłkarzem i świetnym trenerem. Zmienił wiele aspektów gry Barcelony. Dużo się od niego nauczyłem. Należy zaznaczyć, że mój problem z Cruyffem nie był natury osobistej, lecz zawodowej.

W Leicester rozwinąłeś się piłkarsko.

Wówczas nikt nie znał tego klubu. Obecnie, po tym, jak wygrali Premier League w ubiegłym roku, to się zmieniło. Rok przed udanym mundialem w Meksyku przeszedłem z Leicester do Evertonu.

To był, jak mówisz, udany mundial?

Tak, strzeliłem wtedy parę bramek.

Co znaczy dla ciebie strzelić gola?

To najlepsze, co może się zdarzyć. Strzelić gola w ważnym meczu to jedyne w swoim rodzaju uczucie, którego nie da się zapomnieć. To piękna chwila, której nie można porównać z niczym innym. Obecnie pracuję w telewizji, mamy zespół ekspertów i studio. Strzelanie goli to zupełnie inna bajka. W życiu nie udało mi się znaleźć niczego, co dawałoby podobną satysfakcję. Rozmawiałem z innymi strzelcami jak Alan Shearer czy Michael Owen i powiedzieli mi to samo: to coś jedynego w swoim rodzaju. Jeśli żyjesz po to, aby strzelać gole, to kiedy to robisz, czujesz się spełniony.

Jedynie Maradona miał wtedy bardziej udane mistrzostwa świata.

Owszem, ale to ja strzeliłem więcej goli (śmiech), a później podpisałem kontrakt z Barceloną.

Zawsze grałeś na pozycji środkowego napastnika. W jaki sposób odkryłeś to, że masz ku temu predyspozycje?

Nigdy nie umiałem kiwać innych, tak jak ty. Byłem jednak szybki i inteligentny na boisku. Zachowywałem także duży spokój i zimną krew.

Wydaje mi się, że jesteś jedynym piłkarzem, jakiego znam, który nigdy nie otrzymał żółtej kartki. To prawda?

Tak. Piłka nożna jest tak trudna, że trzeba koncentrować się na grze. Jeśli zajmujesz się innymi rzeczami czy dyskutujesz z sędzią, ryzykujesz przegraną.

Co sądzisz o dzisiejszej piłce nożnej? Jak porównasz ją z futbolem za naszych czasów?

Piłka nożna zmieniła się, a wraz z nią miejsca, w których się w nią gra. Murawa zawsze i wszędzie jest w dobrym stanie.

A Barça?

Uwielbiam ją. Oglądam wszystkie mecze. Razem z czwórką moich dzieci jesteśmy jej kibicami. Trójka z nich jest za Leicester, a jedno z nich, nie wiem dlaczego, jest za Manchesterem United. W każdym razie to Barcelona jest najlepsza - od czasów Ronaldinho, Xaviego, Iniesty, a przede wszystkim Messiego. Leo jest z innej planety.

Nie ma już Neymara, a Barça nadal wiedzie prym.

Barça z Neymarem, Messim i Suárezem była bardzo ofensywna. Teraz to się trochę zmieniło, gra bardziej defensywnie, a dzięki ustawieniu 4-4-2 jej styl jest bardziej zrównoważony. Kiedy Leo przebywa na boisku, to jest tak, jakby Barcelona grała w 13, a tak jest zdecydowanie łatwiej. Sądzę, że Barça w cuglach wygra LaLigę.

Skąd się bierze twój wielki zachwyt nad Messim?

W jednym meczu Messi robi cztery czy pięć takich rzeczy, o jakich ja mógłbym tylko pomarzyć. Tobie parę razy zdarzyło się zagrać tak jak Leo, ale on błyszczy w każdym meczu. To najlepszy piłkarz wszech czasów. Nie sądziłem, że dane mi będzie zobaczyć zawodnika lepszego od Maradony.

To prawda. Ja z Diego grałem przez trzy lata. Jak opisałbyś różnicę między tymi dwoma piłkarzami?

Różnica między Messim a Maradoną tkwi w liczbie strzelanych goli - Diego nie trafiał do siatki tak często, jak robi to Leo, który zdobywa bramkę praktycznie w każdym meczu. Obaj piłkarze tak samo dobrze podają i dryblują, jednak to La Pulga okazuje się skuteczniejszy. Jest bardzo sprytny, a w dodatku przez wiele lat, a ściślej mówiąc, przez 12, nieprzerwanie gra na najwyższym poziomie. Jest niesamowity. Mówi się, że w przeciwieństwie do Leo, Diego zdobył mistrzostwo świata. Należy jednak pamiętać, że Messi sięgnął po Ligę Mistrzów aż cztery razy, a Maradonie ani razu nie udało się zdobyć Pucharu Europy. Można kłócić się o to, który piłkarz jest lepszy. Ja uważam, że choć obaj należą do światowej czołówki, to w ogólnym rozrachunku górą jest Messi, to dzięki niemu Barça gra w 13 zawodników.

Czy widziałeś grę Coutinho w Liverpoolu?

Tak. Jego gra bardzo mi się podoba. Uważam, że Barça przeprowadziła dobry transfer. Brazylijczyk ma technikę, świetnie podaje, drybluje i strzela dużo goli z dystansu. 

Jaka pozycja twoim zdaniem byłaby dla niego optymalna?

Widzę go na lewej stronie boiska, w ten sposób będzie mógł zejść po skosie do środka i uderzyć prawą nogą.

Ale tam gra Andrés Iniesta.

U Iniesty wszystko gra (śmiech).

Powiedz coś o Inieście i Xavim.

Iniesta, Xavi, a także Busquets to piłkarze należący do światowej czołówki wszech czasów. To zawodnicy, którym udało im się wygrać wszystko: mistrzostwa świata i dwa razy mistrzostwa Europy. Zawsze myślę, że gdyby Messi przyjął obywatelstwo hiszpańskie przed swoim debiutem w reprezentacji Argentyny, to Hiszpania zdobyłaby jeszcze więcej trofeów: trzy mundiale i trzy mistrzostwa Europy. Ci gracze nadają Barcelonie wyjątkowy charakter.

Leo w Argentynie miał wiele problemów.

Tak, to jasne, że w piłkę nożną nie da się grać samemu, chociaż Leo czasami udaje się tak zagrać.

W ciągu ostatnich lat największym rywalem Messiego stał się Cristiano Ronaldo. Jak opisałbyś go jako piłkarza?

To jeden z najlepszych piłkarzy wszech czasów oraz drugi najlepszy zawodnik ostatniej dekady. Co prawda ma już 33 lata i widać, że nie gra tak dobrze jak dawniej, ale podoba mi się jego styl. Gra drużynowo i jest profesjonalistą. Ciężko pracuje, ale lubi też strzelać bramki (bardziej niż ja), co widać, kiedy do siatki trafi jego kolega z drużyny, a nie on.

Ty nigdy się nie złościłeś.

Oczywiście, ja wtedy biegłem uściskać kolegów z drużyny. Ronaldo ma zbyt duży apetyt na strzelanie goli, co widać po jego gestach, które nie wpływają korzystnie na atmosferę w zespole. Jednak kiedy jest ważny mecz, zawsze robi to, co do niego należy.

Często udzielasz się w mediach społecznościowych, a twoje komentarze na temat Benzemy wywołały polemikę wśród kibiców. Dlaczego?

Cóż, uważam, że Benzema to świetny strzelec, który gra z korzyścią dla całej drużyny i dla Cristiano. Sądzę jednak, że są lepsi środkowi napastnicy. Wywołało to wiele różnych reakcji. W każdym razie chodziło mi wyłącznie o to, na czym się znam, czyli na strzelaniu goli.

Czy Anglia jest w stanie wygrać mistrzostwa świata w Rosji?

Myślę, że nie. Sądzę jednak, że Anglicy będą pokazywać się z dużo lepszej strony niż miało to miejsce w ciągu ostatnich dziesięciu, piętnastu lat. Mieliśmy Gerrarda i Lamparda, ale w ostatniej dekadzie w Anglii, z wyjątkiem Rooneya, brakowało wielkich piłkarzy. Obecnie jest dużo lepiej. Mamy Kane'a, Sterlinga, Delego Allego, a to bardzo dobrzy gracze. Oprócz tego możemy się pochwalić świetnymi młodzikami, którzy wygrali młodzieżowe mistrzostwa świata do lat 17 i do lat 20. Jest jeszcze trochę za wcześnie na taki osądy, ale myślę, że będzie coraz lepiej. Moim zdaniem mamy szansę dojść do ćwierćfinału. Potem to już nic nie wiadomo - każdy może wygrać z każdym. Jest jednak parę drużyn lepszych od Anglików.

A konkretniej?

Hiszpania, Francja, Argentyna i oczywiście Brazylia.

Stawiasz Francję wyżej niż Belgię?

Cóż, Belgowie mają bardzo dobrych piłkarzy - De Bruyne, Hazard, Vertonghen, ale zawsze jest jakieś "ale".

A Argentyna?

Jakoś nie widzę tej wielkiej Argentyny, aczkolwiek, jeśli się dobrze zorganizują, z Messim wszystko jest możliwe.

Niemcy?

Niemcy zawsze są groźni.

Przypomnij proszę, co kiedyś powiedziałeś o Niemcach.

Piłka nożna to sport, w którym 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy (śmiech).

Tak, to twoje słynne zdanie (śmiech).

To prawda, to coś niesamowitego. Kiedy jadę do Niemiec, zawsze znajdzie się ktoś, kto zaznaczy: "oto człowiek, który tak powiedział". To był żart z 1994 roku! 

Sądzę, że nie będą to ostatnie mistrzostwa świata z Messim. Zgodzisz się?

Hm, prawdopodobnie nie. To zależy. Wyobrażasz sobie piłkę nożną bez Messiego? Co wtedy?

O to właśnie miałem cię zapytać. Zawsze, gdy ogląda się mecz, chce się go zobaczyć w akcji.

To będzie bardzo smutny dzień. Oglądanie meczów bez Messiego nie jest tak pasjonujące. Na przykład, kiedy w niedzielę pauzował, aby odpocząć, od razu dostałem wiadomość od moich dzieci: "Messi nie gra, więc nie ma sensu oglądać tego meczu". Dla mnie Leo zawsze będzie najlepszy, ale nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy zakończy karierę. Taki moment przychodzi w życiu każdego piłkarza, nawet gdyby Messi miał grać dłużej, na przykład do osiemdziesiątki. Żartuję.

Kiedy w ostatniej minucie meczu z PSG Sergi Roberto przypieczętował pogrom drużyny z Paryża i ustanowił wynik na 6:1, złapałeś się za głowę. Czy to właśnie ta bramka wywołała największe emocje wśród osób z zewnątrz?

Byłem wtedy w studiu BT Sportu z Gerrardem, Rio Ferdinandem i Owenem. Z tej grupy tylko ja kibicuję Barcelonie. To było coś niesamowitego, trzy gole w pięciominutowych odstępach oraz widowiskowa gra Neymara.

Co cię bardziej ucieszyło: 6:1 dla Barçy z PSG czy wygrana Premier League przez Leicester?

To dwie różne rzeczy: wynik 6:1 to chwilowa eksplozja emocji, a wygrana Premier League przez Leicester to cud. Stało się wtedy coś niemożliwego. Dla trójki moich dzieci kibicujących temu klubowi było to wyjątkowe przeżycie.

Na kilka tygodni przed końcem ligi powiedziałeś, że jeśli wygra Leicester, to wystąpisz w samych majtkach.

Tak, nie wierzyłem, że to się stanie, więc potem musiałem to zrobić.

Jesteś człowiekiem, który dotrzymuje danego słowa.

Nie, jestem po prostu głupi. Co za wstyd występować nago w telewizji!

Udostępnij:

Komentarze (17)

Gorące tematy