Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:00  ·  Presezon   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Pere Pons: Jako dziecko kibicowałem Barcelonie

 24 lutego 2018, 18:42

 Julia Cicha

Źródło: La Vanguardia

 2 komentarze

Pere Pons jest jednym z zawodników najlepiej reprezentujących DNA Girony. Wychował się w klubie i jest jedynym piłkarzem, który przeszedł przez jego wszystkie drużyny młodzieżowe. Dzisiaj zmierzy się z Barçą na Camp Nou, stadionie, który wielokrotnie odwiedzał jako kibic.

Nikt już nie zabierze wam miana rewelacji sezonu…

Tak, radzimy sobie bardzo dobrze i jesteśmy na dobrej drodze. Niczego nie zmienimy, dopóki nie zdobędziemy 42 punktów, które dadzą nam utrzymanie [na razie mają 34 – przyp. red.]. Mamy rezerwę, ale czas na marzenia dopiero przyjdzie.

Radzicie sobie lepiej, niż zakładaliście?

Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Wielu z nas nigdy nie grało w Primera División, nie wiedzieliśmy, jak się tu odnajdziemy, czy nas system zadziała… U siebie wygraliśmy z wielkimi zespołami takimi jak Real czy Athletic. Na wyjeździe wyszarpaliśmy trochę punktów na tak trudnych stadionach jak Metropolitano. Jesteśmy w świetnej formie.

Mecz z Realem to twoje najlepsze wspomnienie z tego sezonu?

Prawdopodobnie tak. Nie dlatego że był to Real, bo to samo powiedziałbym, gdyby chodziło o Barçę. Mowa o wielkim przeciwniku, który w ciągu ostatnich dwóch lat wygrał wszystkie międzynarodowe rozgrywki i wystawił przeciwko nam największe gwiazdy. Zapamiętam to na zawsze. Montilivi świętowało niemal tak jak awans do Primera División.

Co było kluczem do waszego sukcesu?

Myślimy, że złożyło się na to wiele czynników. Większość z nas jest młoda i niedoświadczona, ale gramy z radością i chęcią pokazania, co potrafimy. Jeśli dodamy do tego wkład weteranów oraz jasny pomysł trenera, który z czasem wprowadzamy w życie, mamy wszystko.

Jak często cieszysz się, że nie odszedłeś? Gdybyście nie awansowali, nie grałbyś już w Gironie.

Byłoby ciężko, żebym został. Bardzo lubię Gironę, klub wiele mi dał, ale zawsze trzeba patrzeć na siebie, a miałem oferty z Primera. Szkoda, gdybym odszedł, ale myślę, że ludzie by to zrozumieli. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i przedłużyłem kontrakt bez wahania.

W Gironie bardzo cię cenią. Jesteś wychowankiem, inni biorą z ciebie przykład…

Jestem z tego dumny, nie czuję dodatkowej presji. Podoba mi się, że piłkarze biorą ze mnie przykład i widzą, że dzięki poświęceniu wszystko jest możliwe. Wcześniej klub nie był tak dobrze zarządzany jak teraz  i łatwiej gubiło się po drodze bardzo dobrych zawodników, szczególnie tych, którzy dopiero co opuścili juvenil. Mam nadzieję, że teraz o wiele więcej wychowanków trafi do pierwszego zespołu.

Widzisz siebie jako pierwszego gracza, który całą karierę spędzi w Gironie?

Uf, nie mogę tego stwierdzić, bo w piłce wiele się zmienia. Niektórzy przyjaciele i kibice pytali mnie o to, ale nie robię takich planów. Teraz mamy się dobrze, ale kto wie, jak będzie za jakiś czas. Gdybym został tu do końca kariery, byłbym szczęśliwy, bo czuję, że to klub mojego życia.

Niedawno skończyłeś 25 lat, ale już teraz jesteś jednym z piłkarzy, którzy mają na koncie najwięcej występów w historii Girony…

Nie śledzę tego, ale znaczy to, że robię wszystko dobrze. Trener również ma tu swoją zasługę, bo zawsze we mnie wierzył, nawet w tym sezonie, a latem wzrosła konkurencja w zespole. Myślę, że ci, którzy mieli szansę zagrać z City w meczu o puchar Costa Brava, otrzymali nagrodę w postaci możliwości gry i wyszło im to na dobre.

Pokonaliście już Real Madryt, tak jak obiecałeś w dniu awansu do Primera División. Wciąż jeszcze musicie pokonać Barçę…

Powiedziałem to wszystko pod wpływem euforii. Na Montilivi Barça była dużo lepsza, nie rywalizowaliśmy za bardzo. Mam nadzieję, że utrudnimy rywalom zadanie na Camp Nou, ale na tak dużym boisku zawsze jest trudno wyszarpać punkt. Nie mogę się doczekać tego dnia.

Masz jakieś pamiątki z meczu pierwszej rundy?

Dostałem koszulkę Rakiticia, to jedyna, o którą poprosiłem, od kiedy gram w Primera. Zawsze lubiłem tego piłkarza. Mam również koszulkę Mikela Rico z Athleticu, bo poprosił mnie o wymianę.

Gra na Camp Nou jest dla ciebie marzeniem?

Czymś więcej, nigdy o tym nie marzyłem. Jako dziecko kibicowałem Barcelonie, często chodziłem na Camp Nou, oglądałem nawet mecze reprezentacji Katalonii. To stadion z długą historią. Mimo niewielkich problemów zdrowotnych w ostatnich dniach jestem gotowy do gry. Cieszę się na to spotkanie.

Udostępnij:

Komentarze (2)

Gorące tematy