Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:00  ·  Presezon   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

 24 lutego 2018, 14:25

 ¡Olé! Magazyn

 6 komentarzy

Pablo Machína przepis na sukces

Cykl La Otra Liga współtworzymy we współpracy z portalem ¡Olé! Magazyn, na którym znajdziecie jeszcze więcej tekstów dla fanów La Liga.


Co uwielbiam w beniaminkach? Koloryt. Są jak wielobarwne piłeczki skaczące po stromych ulicach San Francisco w jednej ze starych reklam telewizorów. Pośród nich można wypatrzeć te jaskrawsze, do których lgnę niczym ćma do rozpalonej żarówki.

Każdy klub to osobna, pasjonująca historia. Czasem rodem z filmu Stanisława Barei. Wciąż klepiące biedę Rayo ludu pracującego, z niekończącymi się pomysłami na oryginalne protesty w słusznej sprawie. Ciułający grosz do grosza karzełek z Eibaru, który przytarł nosa ligowym władzom, wskazał absurdy w wymyślonych przez nich przepisów i udowodnił, że nie można być za małym na La Liga. W Elche potajemnie stosowano w zarządzaniu zasadę “zastaw się, a postaw się”. Potajemnie dopóki szambo nie wybiło. Wesołe Las Palmas, gdzie karnawał trwa nie tylko na boisku, ale także poza nim. Deportivo Alavés, które wylizało rany po panowaniu ukraińskiego księciunia Dimitry’ego Pitermana i znów są El Glorioso. Rodzinne Leganés, prowadzone damską ręką (jak i dziś Los Armeros), gdzie nie obejdzie się bez poczęstunku najlepszymi w kraju ogórkami. I ze świetnym działem marketingu kipiącym kreatywnością. Za tym idzie również różnorodność pomysłów na sukces – od Rayo i Las Palmas stosujących wesoły futbol, do parkujące autobus Elche Frana Escriby. Przez zbliżone do niego Leganés Asiera Garitano, zorganizowane i świetnie kontrujące Alavés oraz stosujące wysoki, agresywny pressing oraz bardzo niebezpieczny przy dośrodkowaniach ze skrzydeł Eibar.

A Girona? Girona Pablo Machína to dla mnie drugie Słońce. Wymknęła się sidłom bankructwa i właścicielowi ściganemu przez ABW, przeszła kilkukrotnie z rąk do rąk, lecz projekt piłkarski przejęty w końcu przez Pablo współpracującego z dyrektorem sportowym Quique Cárcelem wciąż miał się dobrze. Pochodzący z Sorii (Kastylia i León) szkoleniowiec rozpoczął piłkarską karierę w lokalnym klubie, CD Numacia. Jednakże dość szybko, bo w wieku 23 lat, zakończył ją z uwagi na kontuzję kolana. Ten sam klub powierzył mu później prowadzenie drużyny młodzików, by po kilkunastu sezonach oddać w jego ręce pierwszy zespół. Następnym przystankiem była właśnie Girona. Łącznie przez 17 lat Pablo szlifował swój warsztat. Dawno temu już zaufał systemowi opartemu na ustawieniu 3-5-2, uważanemu za przestarzałe, choć w różnych wariantach przeżywającemu obecnie swój renesans we Włoszech. System ten doskonalił, czyniąc z niego swój znak rozpoznawczy. Dziś finalne dzieło Machína możemy podziwiać pośród elitarnych zespołów na Półwyspie Iberyjskim. Los Albirrojos wciąż zachowują szansę na zdobycie kwalifikacji do Ligi Europy, gdy zakładano, że będą walczyć jedynie o utrzymanie. Pablo zmienił nie tylko klub i zespół, lecz także całe miasto. Nie było to miejsce znaczące na futbolowej mapie, a mieszkańcy nie skupiali się za bardzo na miejscowej drużynie. W krajobrazie dominowali sympatycy pobliskiej Barcelony, choć jest tu także fanklub Realu Madryt. Dziś trybuny Estadio Montilivi są pełne i wszystkie dzieciaki w Gironie wiedzą kim jest Pablo Machín.

Taktyka z trójką stoperów nie jest we współczesnej La Liga zupełną nowością. Pewien wariant tego rozwiązania stosowała chociażby Barcelona, w momencie gdy obaj boczni obrońcy Dumy Katalonii zapędzali się do przodu niczym skrzydłowi, a pomiędzy szeroko rozstawionych stoperów schodził Busquets uzupełniając defensywę do trzech zawodników. Podobnego ustawienia do Girony używała także w poprzednich dwóch sezonach Osasuna za Enrique Martína oraz Petara Vasiljevicia. Awans Los Rojillos do Primery był olbrzymim zaskoczeniem, spadek już nie. Niezłe wyniki osiągało też Mirandés Carlosa Terrazasa przypominającego Inspektora Gadżeta, tylko bez kapelusza. Długo utrzymywali się w Segunda Divisón sięgając raz (2014/15) po ósme miejsce – najlepsze w historii klubu, a w Copa Del Rey 2015/16 dotarli do ćwierćfinału. Mimo wszystko systemy oparte na grze trzema obrońcami jest w Hiszpanii rzadko spotykany. Zdarza się, że występuje jako doraźne rozwiązanie na konkretny mecz. Dlatego Girona Pablo jest pod tym względem unikatowa.

Jak to działa?

Najczęściej ustawienie zespołu Pablo opisywane jest jako 3-5-2, choć na grafikach przedmeczowych zobaczymy raczej 3-4-3. Wyjaśnimy sobie te niuanse, lecz wypada zacząć od początku, czyli od bloku defensywnego. Ten na stałe tworzy trzech stoperów zwykle z Bernardo EspinosąJuanpe i Jonás Ramalho w składzie, a okazjonalnie z Markiem Muniesą lub Pedro Alcalą. Przed nim znajdziemy parę pivotów – Álexa Granella i przeważnie Pere Ponsa. Dwóch klubowych wychowanków. Łącznie cała piątka tworzy rygiel, działający niczym korek w butelce, który sprawia iż Girona rzadko znajduje się w momencie ryzyka, kiedy przejęcie futbolówki przez rywala oznaczałby niemal pewną katastrofę. Jeśli atakujący przeciwnik chce przedostać się pod bramkę Los Alborrojoszmuszany jest do użycia bocznych sektorów boiska. A tu spotyka się z kolejnymi przeszkodami. Słuszny wzrost obrońców Girony utrudnia stosowanie dośrodkowań, a flanki mogą zostać łatwo zaczopowane przez powracających wahadłowych – Johna MojikęPablo Maffeo, ewentualnie Adaya. Rywale grający w systemie 4-4-2 czy 4-2-3-1 nie będą w stanie uzyskać przewagi liczebnej bez zaangażowania zawodników z innych formacji. A jeśli to nastąpi narażają się na kontrę podopiecznych Machína.

Girona podczas ataków korzysta bardzo z długich piłek i dośrodkowań posyłanych ze skrzydeł bądź od Álexa Granella. Ich celem jest zwykle Cristhian Stuani ustawiający się na dalszym słupku w stosunku do kierunku skąd spodziewa się futbolówki. Urugwajczyk jest silnym napastnikiem dobrze grającym głową, więc często wygrywa pojedynki w powietrzu. W tym miejscu zaznacza się różnica w jakiej występują dwaj ofensywni pomocnicy. Wychowanek Córodoby z przeszłością w rezerwach Realu Madryt, Borja García, pojawia się bardziej w roli playmakera, z kolei rewelacyjny Portu czyha na bezpańskie piłki, bądź zgrania Stuaniego. W fazę ataku mocno angażują się wahadłowi. Rozciągają oni linię obrony przeciwnika i zapewniają przewagę liczebną. W skład arsenału Girony wchodzą także świetnie przygotowane stałe fragmenty gry. Egzekwowanie ich, oprócz średniej wzrostu, ułatwia Álexa Granell posyłający doskonale wymierzone górne piłki.Wystarczy wspomnieć, że Juanpe – kanaryjski stoper Katalończyków, zdobył już w tym sezonie 3 bramki i zaliczył jedną asystę.

Sposób w jaki graliśmy mógł niektórych zaskoczyć, lecz Ci którzy nas znają wiedzą, że zawsze jesteśmy dzielni. Nie staliśmy się lepsi niż cztery dni temu – Pablo Machín po zwycięstwie nad Realem Madryt.

Los Albirrojos potrafią sprawić, że rywal staje się bezbronny. Stłamsić go, zabrać miejsce do rozgrywania piłki i docisnąć agresywnym i szybkim kontrpressingiem. Mecz z nimi to niemal zawsze trudna przeprawa. Dwukrotnie zremisowali a Atlético (są czwartą drużyna po Barçy, Realu i Villarrealu, która wywiozła przynajmniej punkt z Wanda Metropolitano) i wygrali nawet z Realem Madryt, czego żaden debiutant w Primerze nie dokonał od 27 lat. I wcale nie potrzebowali do tego łutu szczęścia, gdyż na murawie byli widocznie lepsi. Zidane skomplementował przy tym Machín bez użycia słów – przechodząc także na ustawienie z trzema stoperami, z Casemiro w roli jednego z nich, oraz dwójką wahadłowych – Marco Asensio i Lucasem Vázquezem. Oto zwycięzca Ligi Mistrzów musiał uznać taktyczną wyższość beniaminka i częściowo skopiował ich system gry. Mimo to drużyna z ponad 10-krotnie mniejszym budżetem, złożona z co najwyżej solidnych piłkarzy, wciąż dominowała. Girona idzie własną drogą i nie przystosowuje się do stylu przeciwników, to oni zmuszeni są do szukania odpowiedzi na sposób gry Katalończyków.

Odpowiedni ludzie

Oczywiście na nic by się zdały pomysły Pablo, gdyby nie dysponował odpowiednimi ludźmi dobranymi przez Quique Cárcela. Może nie są to najwyżej klasy zawodnicy, lecz wylewają siódme poty na murawie, są waleczni i posiadają odpowiednie umiejętności do wykonania zadania. Choć bardzo dużo mówi się o współpracy z Manchesterem City, trzeba pamiętać, że wkład angielskiego giganta w sukces Girony jest tak naprawdę niewielki. Piłkarze wypożyczeni z The Citizens poza Pablo Maffeo są jedynie uzupełnieniem składu. Hiszpański prawy obrońca nie przyczynił się też znacząco do awansu Los Albirrojos, gdyż kampanię wcześniej był jedynie rezerwowym.

Efekty są niesamowite. Oto Cristhian Stuani, napastnik którego najlepszy dorobek strzelecki z La Liga to 12 goli, ledwie o kilka kolejek za półmetkiem rozgrywek ma ich już na koncie o jedną więcej i rywalizuje jak równy z równym z Cristiano Ronaldo (12), Iago Aspasem (15), Willianem José (11) czy tegoroczną rewelacją Primery Maxi Gómezem (12)Portu, urodzony w Murcii wychowanek Valencii, ledwie rok temu miał za sobą pierwszy regularny sezon Segundzie. Zdobył ją szturmem z 8 golami i 8 asystami na koncie. Dziś w La Liga ma 9 zdobytych bramek i 3 ostanie podania. Jak widać nie zauważył nawet, kiedy nastąpiła zmiana poziomu rozgrywek. Inni zawodnicy także wpisują się w ten trend i rozgrywają swoją najlepszą, a przynajmniej jedną z najlepszych kampanii w karierze. Wspomnieć można tu chociażby o hattricku inżyniera Michaela Olungi w jego debiutanckim sezonie, którego gratulował mu sam prezydent Kenii. Nie jest przypadkiem, że co róż któryś z piłkarzy Pablo znajduje swoje miejsce w idealnej jedenastce miesiąca ¡Olé! Magazynu i podobnych opracowaniach. Do szczególnych wydarzeń, wartych uwagi, należy także zeszłotygodniowy debiut w La Liga 32-letniego Eloi Amagata urodzonego w Gironie wieloletniego kapitana katalońskiego zespołu, który z przerwami zaliczył w Los Albirrojos wszystkie szczeble od Tercery przez Segudnę B, Segudnę, aż na szczyt. Kolejny debiut będzie miał w europejskich pucharach? Liga Europy w Gironie lub w Eibarze to byłoby coś niesamowitego.

Beniaminki La Liga są jak to słynne pudełko pełne czekoladek. Nigdy nie wiadomo na co się trafi. Na szczęście często mają niepowtarzalny smak, a Girona Pablo Machína należy do tych najbardziej wyszukanych.

Autor: TOMASZ ZAKASZEWSKI
Twitter: @T_Zakaszewski

***

Oglądaj mecze La Liga na kanałach ELEVEN w jakości HD i z polskim komentarzem

Udostępnij:

Komentarze (6)

Gorące tematy