Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:00  ·  Presezon   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Rakitić: Pewnego dnia opowiem wnukom o swoim debiucie w Barcelonie

 1 marca 2018, 12:30

 Grzegorz Zioło

Źródło: Sport

 8 komentarzy

Mecz z UD Las Palmas będzie wyjątkowym wydarzeniem dla Ivana Rakiticia, który po raz dwusetny zagra w barwach Barcelony.

Chorwat trafił na Camp Nou trzy i pół sezonu temu z Sevilli i ciężką pracą zaskarbił sobie uznanie kibiców. Z okazji zbliżającego się jubileuszowego występu Sport przeprowadził wywiad z pomocnikiem Blaugrany.

Pamiętasz, co czułeś i jakie myśli przebiegały ci przez głowę przed debiutem w meczu z Elche?

Tak, czułem wielką radość i dumę. Te słowa najlepiej oddają moje uczucia w tamtej chwili. Wydawało mi się to niemożliwe, że po raz pierwszy mogę oficjalnie założyć tę koszulkę z myślą, że to już nie jest mecz towarzyski, tylko poważna gra o punkty. To był niezapomniany moment i pewnego dnia opowiem o nim moim dzieciom i wnukom.

Teraz dochodzisz do dwusetnego występu.

Nie patrzę na liczby, zawsze chcę grać jak najwięcej, choć ta statystyka robi wrażenie. Gdyby po transferze ktoś powiedział mi, że za trzy i pół roku będę rozgrywał swój dwusetny mecz w barwach Barcelony, poprosiłbym go o następny żart. Będę dążył do kolejnych występów, żeby ten licznik się nie zatrzymywał.

Osiągnąłeś wszystko, co zamierzałeś, czy jeszcze ci czegoś brakuje?

Niczego konkretnego mi nie brakuje, jednak w Barcelonie zawsze chcemy być coraz lepsi i pokazywać to w każdym kolejnym spotkaniu. Wymagania są duże, a my chcemy walczyć o to, co daje nam szczęście.

Który moment w Barcelonie zapamiętałeś najlepiej?

Były różne, ale najbardziej emocjonalnie podszedłem do pierwszego meczu przeciwko Sevilli. Później był to oczywiście finał Ligi Mistrzów w Berlinie. Myślę, że te dwa spotkania najbardziej zapadły mi w pamięć.

A który moment był dla ciebie najgorszy?

Też było ich kilka. Bardzo bolały nas porażki z PSG i Juventusem. Rywale nie dali nam wtedy żadnych szans. Było również kilka bardzo trudnych meczów ligowych, w których nie czułem radości z gry. Czasem tak się zdarza.

Jaki był najlepszy piłkarz, przeciwko któremu grałeś?

Kiedy grasz w Lidze Mistrzów, ciągle mierzysz się z najlepszymi. Trudno jest wyróżnić jednego zawodnika. Jestem dumny z tego, że najlepszych piłkarzy na świecie mam w swojej drużynie. To lepsze niż grać przeciwko nim. Poza tym to prawdziwi przyjaciele.

Który zawodnik najbardziej zaskoczył cię w Barcelonie?

Trudno jest wyróżnić jedną osobę, ale należy podkreślić chęć wygrywania u wszystkich. Kiedy przychodzi nowy piłkarz, trafia do szatni z zawodnikami, którzy mają na swoim koncie wiele tytułów, o jakich on marzy. Widzi, jak ci gracze walczą i dają z siebie wszystko, i chce do nich dołączyć, przyciągają go jak magnes. Myślę, że to wyjątkowa cecha Barcelony.

Pamiętasz jakąś szczególną asystę do Leo Messiego?

Najlepiej pamiętam te z pierwszych meczów, w których chciałem wypaść jak najlepiej. Leo i inni zawodnicy mogli wtedy nabrać do mnie zaufania na boisku. Pamiętam asystę w spotkaniu z Deportivo La Coruña. Wrzuciłem piłkę zza pola karnego i Leo zdobył gola z główki. Pamiętam też jego asystę przy mojej bramce w meczu z Granadą. Takie momenty pokazują więź na boisku, dlatego zostają w pamięci.

Jaki był najtrudniejszy rywal, przeciwko któremu grałeś?

Najlepszym z naszych rywali był PSG. Nie z powodu wyniku, tylko sposobu gry. Znam ich trenera i wiem, że znakomicie przygotował drużynę do tego spotkania. Czasem po prostu trzeba pogratulować rywalowi za jego postawę. Wygrali z nami bezapelacyjnie. Później odrobiliśmy straty, ale to już inna historia.

Masz jakieś boiskowe przyzwyczajenia?

Różne. Kiedy byłem młodszy, miałem ich znacznie więcej, ale wciąż zawsze zakładam lewą getrę jako pierwszą. Na boisko zawsze wchodzę prawą nogą. Następnie na murawie wykonuję znak krzyża.

Udostępnij:

Komentarze (8)

Gorące tematy