Krótka historia jednej porażki

Julia Cicha

12 kwietnia 2018, 23:07

87 komentarzy

Starzeję się. To właśnie przeszło mi przez myśl, gdy wtorkowe odpadnięcie z Ligi Mistrzów przyjęłam z dziwnym spokojem. Złość, rozczarowanie, smutek – oczywiście. A jednak w porównaniu chociażby do porażki z Atlético sprzed dwóch lat, którą przeżyłam wyjątkowo mocno, tegoroczna klęska nie wywarła na mnie wrażenia. Dlaczego?

Zacznijmy od tego, że Barcelona naprawdę rozgrywa świetny sezon. W tej chwili, z potencjalnie wspaniałego, ma szansę być on tylko i aż bardzo dobry. Ale do tego się przyzwyczailiśmy, prawda? Bardzo dobry to mało. Rozpuściła nas ta Barca. Sezon 2017/18 może i będzie bardzo dobry, ale… nikt go nie zapamięta. Możemy zdobyć mistrzostwo Hiszpanii bez porażki, możemy pokonać Real 3:0, Messi może strzelić bramkę z potrójnego toeloopa. Nie zapamiętam tego. Zapamiętam kompromitację z Romą. Pod tym względem ta temporada już się zakończyła.

Dlaczego więc ze zdziwieniem odkryłam, że przedwczorajsza klęska nie dotknęła mnie tak bardzo? Spodziewałam się jej. I nie, nie jestem jednym z proroków, którzy wyciągną tweeta sprzed pół roku i zaczną krzyczeć „a nie mówiłam!”. Gdyby ktoś zapytał mnie tydzień temu, dokąd zmierza Barca, odpowiedziałabym – po tryplet. Spójrzmy jednak na fakty. Zarówno pierwszy, jak i drugi mecz z Romą, oglądałam na komputerze. W obu przypadkach skończyłam, zmieniając kanał na ten z transmisją starcia Liverpoolu z Manchesterem City, pozostawiając jedynie relację audio ze spotkania Barcelony. Idealnie podsumowuje to mój stosunek do obecnej sytuacji drużyny. Śledzę jej poczynania, mniej lub bardziej przeżywam poszczególne wyniki, chcę być na bieżąco, wiedzieć, co się dzieje... ale nie chcę na to patrzeć. Gra Barçy mnie nudzi. Tak zwyczajnie. Gdyby nie chodziło o klub mojego życia, zapewne nie męczyłabym się, oglądając starcia z „ogórkami”, w których ledwo ciułamy punkty. Inna sprawa, że mamy szansę uciułać ich aż sto.

Głównym architektem  – bo jednak nie winowajcą – obecnego stylu gry Blaugrany jest oczywiście Ernesto Valverde. Daleko mi do opinii osób, które zaczęły już pakować za niego walizki. Trener popełnił masę błędów, ale nie można odmówić mu wielu sukcesów w tym sezonie. To nie jego wina, że pracuje tak, jak pracuje. Barcelona wiedziała, na co się pisze, zatrudniając go. Wiedziała, że drużyna nie będzie już grać spektakularnie. I to było w porządku. Dopóki były wyniki. Starcie z Romą to właściwie pierwszy, nie liczę bowiem Superpucharu Hiszpanii, niezadowalający rezultat. Każdy zasługuje na drugą szansę, mam jednak wrażenie, że w przypadku Valverde polegać ona będzie na kontynuowaniu dotychczasowej pracy bez wprowadzenia większych zmian w stylu bądź ustawieniu. 4-4-2 było skuteczne, ale nie jest to naturalna formacja dla tej ekipy. Odnoszę wrażenie, że piłkarze męczą się, wypełniając polecenia szkoleniowca.

Niektóre media wyciągnęły wczoraj informację, rzekomo podaną początkowo przez TV3, choć źródła nie sposób znaleźć (jest tylko filmik pokazujący krótką, kilkusekundową rozmowę Piqué z Valverde, który niewiele wyjaśnia), że Gerard Piqué poprosił w trakcie meczu w Rzymie o zmianę taktyki. Obrońca miał domagać się gry pressingiem, na co Valverde zareagował oburzeniem. Nie wiem, ile w tym prawdy. Jeśli choć trochę, to mamy problem. Mimo całego szacunku dla Piqué, piłkarze nie mogą podważać fundamentalnych decyzji trenera, tym bardziej w trakcie meczu. Mimo całego szacunku dla Valverde, popełnił on błąd, ale słusznie nie ugiął się pod naciskiem obrońcy. W piłce nożnej nie ma miejsca na anarchię.

Na co dzień zajmuję się tłumaczeniem konferencji prasowych szkoleniowca Barçy. Oto kilka cytatów z wypowiedzi, których udzielił przed pierwszym i drugim meczem z Romą.

Wątpię, by na tym etapie rozgrywek losy awansu rozstrzygnęły się już w pierwszym spotkaniu.

Bycie faworytem przydaje się tylko w zakładach bukmacherskich.

Nie możemy myśleć, że cokolwiek już wygraliśmy, bo to nieprawda.

Od dawna zajmuję się piłką i wiem, że dzieją się w niej nieprawdopodobne rzeczy. Musimy postarać się, by nie przytrafiły się nam.

Myślenie, że jesteśmy już w półfinale, byłoby błędem.

Ironia losu, prawda? Chyba po raz pierwszy wszystkie suche, sztampowe formułki sprawdziły się w stu procentach. Czy Valverde naprawdę wierzył w to, co mówił? A jeśli wierzył, czy nie umiał przekazać tego piłkarzom? Albo jeszcze gorzej – potrafił im to przekazać, ale nie potrafił ich do tego przekonać?

Co teraz? Po dublet. A potem do kąta. Tam najlepiej się myśli.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

O przepraszam bardzo pani Julio ale sezon bez porażki to zapamiętam do końca życia! czekam na taki sezon odkąd kibicuje Barcie. Z pewnością nie tylko ja go bym zapamiętał, takiego czegoś po prostu się nie zapomina! Barca wcale nie jest gorsza od Arsenalu czy Juventusu w tym aspekcie i zasłużyła na to.

Prawdopodobnie większość z Was zaczęła przygodę z Barceloną od ery Guardioli, więc rozumiem pewien zawód w grze Barcelony. Niestety ta era się skończyła i jesteśmy w czasie przebudowy. Niestety zarząd swoja polityką transferową tego nie ułatwia. Do tego nasza złota generacja jest coraz starsza i przesycona sukcesami. Tak więc gra wygląda jak wygląda, ale ja nigdy nie przełączę na inny mecz, kiedy gra Barca! Może to pusty frazes, ale zespół nie tylko wpiera się w czasach sukcesów, ale i przede wszystkim w trudnych czasach po porażkach.

brawo Julka, świetny felieton

Komentarz usunięty przez użytkownika

To prawda,czasami ciężko ogląda się te mecze.Teraz mam nadzieję że Ernesto przejdzie na ofensywny styl gry,bo nie mamy już nic do stracenia,a wiele do zyskania

Mam urlop zaplanowany na El Clasico, ale patrząc na Ligę Mistrzów to mam ochotę przełożyć na inny termin ... Wiązałem ogromne nadzieje na ten sezon. Ten mecz rozbił mnie totalnie. Tej nocy dobrze spać nie mogłem. Ale 2 ważne puchary to ciągle nie jest źle w sumie..
Drugą sprawą jest, że oczywiście Velverde ponosi odpowiedzialność za to co się stało. Dembele powinien grać. Barca to nie klub, który musi grać tak zachowawczo. Wystarczyło wyjść ofensywnie i strzelić jedną bramkę przecież. Jednak pisałem też, że Messi jest odpowiedzialny za współudział. Spójrzcie sami na artykuły "Barca zależna od bramek Messiego" itp. Za Enrique oraz w reprezentacji Argentyny również jest ten problem. Wszystko grane na Messiego. Czasem Jego geniusz wystarcza, ale jak widzę, że mecz zaczyna się na chodzonego w Jego wykonaniu to już od razu wiem, że Barca nie ma planu B i będzie trudne spotkanie. To nie chodzi o to, że to reszta drużyny zawodzi w 100%. O ile w Argentynie jest problem z pomocnikami, o tyle w Barcelonie są Roberto, Rakitic, którzy potrafią dobrze zagrać, jednak są zblokowani psychicznie i zamiast lecieć z szybką akcją do przodu to Messi się cofa, a Oni za każdym razem oddają Jemu piłkę. Jeżeli Messi chce grać za napastnikiem to konieczne jest , żeby Velverde wprowadził swoje 4231. Bo 442 podczas gdy nie gra Dembele i Coutinho, a jest jednocześnie na boisku Paulinho, Rakitic, Busquets i Iniesta to wygląda to identycznie jak gra Atletico: solidnie w defensywie, a z przodu uzależnione od geniuszu jednostek. Grizmann jest tym wyraźnie zmęczony i Messi wygląda też na niezadowolonego. Oby to się szybko zmieniło... Fakt, że potrzebne jest wietrzenie szatni, dlatego ten trener ma u mnie kredyt zaufania, bo cięzko jest tak wszystko posprzątać po kilku latach niepowodzeń na rynku transferowym. Wierzę w Jego inteligencję, ale czy ma jaja ? Zobaczymy

Jak mozna przelaczyc na inny mecz w cwiercfinale Ligi Mistrzow i mowic, ze sie kocha ten klub? Tez mnie bolalo jak to ogladalem ale nawet przez mysl by mi nie przeszlo aby przelaczyc na inny mecz. Nie kochasz tego klubu. Jesli sie kocha to jest sie na dobre i na zle i kibice, pilkarze, caly klub wygrywamy i przegrywamy razem.

Świetny artykuł, ale się z nim nie zgadzam... kibicowanie to nie tylko "czerpanie przyjemności z gry zespołu". Rozumiem, że Barcelona to unikalny klub z unikalnym stylem, ale krew mnie zalewa jak ktoś pisze, że nie ogląda meczów, bo mu się gra nie podoba, bo to już nie jest przyjemność, bo to nie cieszy. Niektórzy serio powinni wyjść poza ramy jednego klubu i zobaczyć jak gdzie indziej cieszą się nawet z honorowego gola. Wiem, że to porównanie nie jest za bardzo trafne jeśli chodzi o poziom gry, piłkarzy i zespołu, ale z fanowskiej strony tak to powinno wyglądać, bo niektórzy chyba oglądają tylko Barcę dlatego, że ładnie gra, a to w mojej opinii jest januszostwo niestety, nawet większe niż ktoś kto idzie na kocioł 3 razy do roku...

Zgadzam się, styl gry Barcelony w tym sezonie nie należy do spektakularnych. Jeśli w związku z tym dochodzi do zgrzytów na linii piłkarze-trener, to mamy niemały problem, bo jedna ze stron musi w końcu odpuścić... Jeśli Valverde ulegnie to tak jakby zdradził swoją filozofię, a jeśli piłkarze nie odpuszczą to cały czas będą robić coś przeciwko sobie (granie na niesprzyjających pozycjach). Nasz klub czekają bardzo trudne decyzje po tym sezonie.

Ewidentnie widać przemęczenie i brak rotacji w zespole. Zawsze może się zdarzyć słabszy okres 2-3 meczy i ostatnio nam się zdarza właśnie w okresie ćwierćfinałów LM. Valverde ewidentnie robił za mało rotacji w trakcie sezonu, a z drugiej strony jak zrobił to szło ciężko i ledwo wygrywaliśmy lub był remis. Więc stawiał na sprawdzony skład, jednak w meczu z Romą wszystko się nałożyło, a do tego Valverde nie zrobił żadnej zmiany w porę i wyszło jak wyszło. Uważam, że to dobry trener ale chyba w meczu z Romą sytuacja go sparaliżowała. Mam nadzieję że wyciągnie wnioski z tej porażki i za rok lepiej zareaguje.

Zgadzam się z artykułem. Pokochałem bardzo za styl gry, a nie wyniki. Mecze Barcy ogląda się teraz z trudem. To nie powinno tak wyglądać, nie kiedy mamy taki klasowych zawodników...

Fajny artykuł też nie chciałem na to patrzeć, aż mnie coś kuło w środku, gdy widziałem nieporadność naszych piłkarzy to coś strasznego i strach pomyśleć co będzie, gdy Messi odejdzie :/

Dwumecz z Chelsea już był alarmem. Jednak wszyscy widząc wynik końcowy "przemilczeli" sprawę.

Ten artykuł to straszny ból dupy . Życie i Barcelona nie skończyła się na przegranej w wtorkowym meczu . Do wygrania są jeszcze 2 trofea .

Nic dodać nic ująć. Jest jak napisano w artykule. Na Barcelonę ciezko sie patrzy, jej gra została odarta z emocji. Do tej pory to wszystko przesłaniały wyniki- finał PK, praktycznie pewne mistrzostwo Hiszpanii. Ale tego sezonu na pewno nie zapamiętamy jako udanego. Swoją droga co za paradoks. Zeszły rok bez wielkich sukcesów ale remontade z PSG pamiętać bedzie każdy, każdy bedzie mieć ciary wspominając gola Roberto na 6:1, ten sezon mimo prawdopodobnego dubletu będziemy kojarzyć z 3:0 z Roma.

W pełni zgadzam się z tym tekstem. Uważam że trener i piłkarze przegrali ten ćwierćfinał razem. Do Ernesto mam pretensje że zajechal pierwsza 11 w kluczowym momencie sezonu. Od 2 mc widać problemy fizyczne zawodników. Źle dobrana taktyka + późne zmiany (i dlaczego Gomes nigdy nie zrozumiem). Piłkarze brak ambicji pewni byli ze Roma nie jest im w stanie strzelić 3 bramek na wyjeździe a tu proszę zjedli ich piłkarsko i fizycznie.
Co do oglądania spotkań muszę przyznać że od 2 lat mam podobnie. Dzisiaj jestem w stanie obejrzeć od a do z tylko najlepsze spotkania. Kiedyś cały weekend leciał sport a ja oglądałem każdy mecz. żona nie mogła na weekend nic obejrzeć teraz mi przeszło :-). Myślę że nie kwestia starzenia się a zmiana priorytetów w końcu życie jest tylko jedno a oprócz piłki przesiaknietej gornolotnymi hasłami które można sobie wsadzić w d.... jest tyle ciekawych rzeczy że szkoda marnować czasu.

Świetny artykuł, mam podobne odczucia, ale nie zgodzę się co do jednego odnośnie tego, że Pique domagał się zmiany taktyki (o ile to prawda). Tu nie chodzi o anarchię tylko o wspólne dążenie do celu. Jeśli trener czegoś nie zauważa piłkarz ma prawo mu zwrócić uwagę lub domagać się zmian w bezowocnej grze. To piłkarze grają i oni muszą się czuć komfortowo na boisku nie trener , taki Zizou to zapewne nie obraża się jak usłyszy jakiejś żale czy skargi od zawodników i bierze je pod uwagę mniemam, że ma chyba lepszy kontakt z zawodnikami niż Ernesto, ale to tylko przypuszczenia moje. W każdym bądź razie nie widzę w tym nic złego jeśli Pique tak powiedział a powiem więcej, bardziej głupota Ernesto, że nie posłuchał co jak widać skończyło się jak się skończyło.

Myślenie o tryplecie ? Niezły odlot. Z czym do ludzi, a właściwie z kim. Podstarzałym Iniestą, drewnianym Rakiticiem, bez formy Suarezem i nieopierzonym Dembele ? Trochę za dużo braków. W meczach LL można to przykryć, ale w meczach z dobrymi drużynami wyszło co wyszło. Nie mamy ognia w ataku i bronić też nie potrafimy. Valverde z tego co miał to i tak dużo wycisnął. Czy odszedł od naszej filozofii ? Pewnie że tak, ale do niej trzeba mieć najlepszych pomocników, a mych ich od trzech lat nie mamy.

Nie zgodzę się, że Barcelona rozgrywa bardzo dobry sezon. Fakt, wygrywa po 2-0 i ma ogromną przewagę w lidzę, ale przy tym męczy się niemiłosiernie. Z każdym. Każde spotkanie to walka do ostatnich minut o wynik. Gra Valverde jest efektywna, bo zwyciężamy, ale z każdym prawie przeciwnikiem przychodzi to nam niezwykle trudno i to w drugiej połowie. A tak dobre wrażenie jest głównie z tego powodu, że to inne drużyny tak naprawde zawodzą. Real początek sezonu miał katastrofalny, Atleti bez strzelającego Grieezmana też ledwie przędło. Barca rozgrywa przeciętny jak na nią i dobry ogólnie sezon, ale to nie jest kontrolowanie wyniku od 30 minuty przy 5-0 jak niegdyś.

Mimo wszystko jest w tym artykule sporo racji. Dużo spotkań oglądałem przysypiając z pobudkami na zagrania Messiego. Brakuje trochę świeżości i mam nadzieję, że nowy sezon z Dembele i Coutinho na czele tę świeżość wprowadzą.
Pozdrawiam :)

Jak wygrywaliśmy to jakoś styl gry nikogo nie interesował. Jak przegraliśmy to zaczęła się polemika, że Barca gra nudno, bez pomysłu i jest uzależniona od Messiego, który drepcze. Czyli te same slogany jak coś nie idzie.

Mnie osobiście styl nie razi, czasem bardziej irytowało mnie bezsensowne klepanie piłki od boku do boku a nie do przodu. Inna sprawa, że Valverde popełnił w tym meczu sporo błędów i błędnie założył, że jakoś obroni wynik.

Niektórzy chyba zapomnieli, że to pierwsza porażka w tym sezonie, fakt że dotkliwa i spowodowała odpadnięcie z LM, ale daleki jestem od tego, żeby zwalniać trenera. Przecież to jego 1 sezon. Fakt mógł zrobić zmiany wcześniej, ale z drugiej strony jakie miał pole manewru? Dembele = wielka niewiadoma + Alcacer. Niech przepracują dobrze presezon i wtedy można wymagać

bez obrazy, ale to jest najgorszy artykuł jaki czytałem na tej stronie.
"To nie jego wina, że pracuje tak, jak pracuje"?????

Przecież na początku sezonu Valverde obiecywał kibicom piękną grę a w trakcie sezonu na pytanie czy Barca gra brzydko odpowiadał że każdy może mieć swoje zdanie ale mu się podoba więc na ładną piłkę nie ma co liczyć. Nie mamy stylu.

Klub Mojego życia i jak gra mecz z Roma to przełącza sie na inny mecz? Slabe bardzo! Co to znaczy ze zawodnicy nie mogą trenera prosić o zmianę taktyki? Pamiętaj ze to firma ale to nie trener jest szefem i najważniejszą osobą w tej firmie. Najwazniejsi są pilkarze. Zresztą czy szef zarabia mnie od swoich podwladnych? Nie! Oni są na Ty i normalnie ze sobą rozmawiają. Juz to kiedyś pisałem przeceniamy rolę trenera to po pierwsze. A pp drugie co też pisałem piłkarze mieli zapierd.... na boisku! To nie są juniorzy by zla taktyka nie pozwalala im caly mecz wyjść spod pressingu. Do tego to trzeba ruchu wyjscia na pozycje a tego się nie chcialo robić. Piłkarze stali i nie walczyli. Myśleli ze mecz sam się wygra. I przeliczyli się!

Z perspektywy telewizora wygląda to trochę boleśnie. Podajcie Leo i niech on coś zrobi. Cała nasza taktyka,czy ustawienie i tak kończy się i opiera o Messiego. Odpadliśmy bo nikt nie zakładał spadku formy u Leo nawet trener. Barca to od dawna drużyna jednego aktora i dziesięciu statystów, z których połowa nie ma nic do powiedzenia bo cieszą ich zarobki. Brakuje pazura, zadziorności i planu b bo Leo młodszy nie będzie.

Problemem jest to, że klub stał się zakładnikiem Messiego. Zawodnik zarabiający pół miliona euro tygodniowo nie potrafi przespacerować 7km w meczu, za coś do cholery bierze taką kasiorę! Efektem tego jest granie przez większość meczu w dziesiątkę (kilka lat temu zasuwał również w defensywie, a teraz?). To prawda, ratował nam skórę nie raz, ani nie dwa, ale...coś w nim pękło po przyjściu do klubu Lucho w roli trenera. Nie chcę tu komentarzy "znafców", że lepiej mądrze chodzić....pierdu, pierdu.
Kto grał, ten wie, że do takiego geniusza nikt z drużyny nie powie żeby przynajmniej utrudnił przyjęcie piłki przez przeciwnika, który jest 2-3 metry od niego, bo może mu się narazić. Ten tzw tryb oszczędnościowy mają właśnie po nim, a trener też pierdoła, że nie powie - kolego, albo zasuwasz jak reszta drużyny, albo posadzę cię na ławie w następnym meczu. Trzeba sobie wreszcie uświadomić, że Leo ma już 30 lat i skoro teraz "biega" 5-6 km na mecz, co będzie za 2 lata? Dwa, trzy sprinty na mecz i spacer, a reszta ma gonić po ponad 10-12 km?
Inna sprawa, jak messi czuje się z "kagańcem" taktycznym nałożonym przez E.V. To nie jest jego bajka, przecież pamiętamy jak grał choćby za Pepa. Wtedy traciliśmy bramki po kontrach, teraz Roma (nie tylko oni) pokazała, że jak ktoś nas się nie wystraszy i podejdzie wysokim pressingiem, to my nie istniejemy w defensywie!!!, nie do pomyślenia kilka lat temu. Wtedy, jeśli ktoś chciał być odważny w meczu z nami, dostawał bagaż bramek i po filipku.
Trener z jajami, który to zauważy i poustawia drużynę od nowa pomoże nam (być może) przejść bezboleśnie przez okres, w którym Messi zawiesi buty na kołku.

Bez urazy, ale beznadziejny artykuł, a raczej beznadziejne myślenie. Jestem kibicem od dziecka i nie potrafię sobie wyobrazić, że nie chce mi się oglądać meczu Barcy. Po prostu nie potrafię i nie rozumiem tego. Dodatkowo jak ten mecz mógł zaboleć mniej, niż porażka z Atletico? To był czwarty ćwierćfinał z rzędu z a nie drugi, to nie była drużyna na poziom Barcelony a przede wszystkim to był mecz oddany bez walki!!!! Barcelona położyła głowę pod topór i czekała na egzekucję!

Nie jestem za zwolnieniem Valverde, ale ten fragment o tym, że słusznie nie posłuchał Pique ( o ile oczywiście taka sytuacja miała miejsce) to kolejna bzdura z kapelusza. Jeżeli tego nie zrobił to nie postąpił słusznie bo wszyscy widzieli, że Barca pędzi autostradą do czarnej du*y. Sztuką jest słuchać, analizować, dyskutować. Jak interesuję się sportem, to nie słyszałem, żeby sluchanie się zawodników i wspólne wymyślanie taktyki na dany mecz, wyścig było czymś złym.

To nie starzenie się tylko przyzwyczajenie. Od dobrych kilku lat wywalają nas w LM jak jakiegoś średniaka. Jak brudną, zużytą szmate. Jak dzieciaka bez żadnej ambicji. Stało się już to tak normalnie że człowiek zaczął się przyzwyczajać.
Dlatego uważam że bez względu na dalsze wyniki trener powinien polecieć.

konto usunięte

Barca jest miękka mentalnie i poza Pique nie ma nikogo z jajami. Potrzebna praca z psychologiem, bo za często wyłącza się drużynie prąd.



Brakuje instynktu zabójcy i fizyczności. Od 6 lat drużyna jedzie na oparach efektów stworzonych przez Pepa, bo ten zarząd niczego nowego nie jest w stanie wykreować i niszczy potencjał jakii mamy dzięki obecności Leo.

Kompromitacja największa w historii LM i taka prawda. A tak poza tym, to żegnamy naszego Andresa i dziękujemy mu za wszystko co zrobił dla Barcy, nigdy tego nie zapomnimy i zawsze będzie naszą ikoną. Ale tak naprawdę to chyba czas na niego i dobrze, dorobi do piłkarskiej emerytury, a i żaden z trenerów ie będzie patrzył na nazwisko, tylko wytawi Coutinho, który mam nadzieję będzie razem z Alena i Busquetsem tworzył najlepszą pomoc świata. I chciałbym jeszcze Eriksena nawet kosztem Busquetsa. Poza tym żaden Griezman do Barcy! Widzieliście co on dzisiaj wyprawiał? Zwolennicy tego transferu, obejrzyjcie mecz ze Sportingiem, mega ogórkiem i Griezman nie poraz pierwszy jest Benzemą, czyli zwykłym grajkiem. Mam nadzieję że do nas nie przyjdzie, proszę!

Jestem przysłowiowym "nocnym markiem" (pora komentarza to potwiedza he he) i żeby zasnąć muszę mieć wszystko wyłączone. Oglądając mecze Barcy w tym sezonie, zdarzylo mi się praktycznie przysypiać, musiałem się po prostu cały czas kontrolować, bo oczy mi się same zamykaly i to o godzinie 21-22. To mówi samo za siebie.



A mecz przed koncem wylaczylem tylko raz w życiu i to z nerwów, będąc jeszcze dzieckiem w wieku 14 lat. Bylo to w 95 roku w półfinale z Psg, w ktoym gral Rai, Weah, Guerin. Od tamtej pory zawsze oglądałem do końca, choć w meczu z Romą miałem ogromną ochotę przestać oglądać od ok 65 - 70 minuty. Nie zrobiłem tego, z szacunku do Klubu, z szacunku do dokonań wielu obecnych wspaniałych piłkarzy Barcy i z szacunku do samego siebie oraz z przekonania, ze takie coś nie przystoi wiernym fanom. Trzeba to wziąć na klatę do końca i tyle, tak po męsku, dzięki dojrzałości nabytej po byciu wieloletnim kibicem i dzięki postrzeganiu pewnych spraw z biegiem lat.



Barca jest unikatowa i każdy kibic zawsze czekał na jej mecz z utęsknieniem, bo swoim stylem gry potrafiła zachwycać i zrobić z grania w piłkę prawdziwą sztukę. Myślę, że w ostatnich latach to się bardzo zmieniło, a w ostatnim sezonie szczególnie. Te nijakie, przewidywalne granie zmieniło stan duchowy człowieka między jednym meczem a drugim, czyli te odczucia po których na ich sama myśl, dostawałeś gesiej skórki. Teraz tego nie ma, wiesz z góry ze czeka Cię meczarnia podczas oglądania. Czujesz jakby zdradzała Cię najblizsza osoba i nie spieszno Ci wracać do tych negatywnych odczuć, bo boisz się ze znowu to zobaczysz, a Twoje serce będzie krwawic. Nie boisz się wyniku, nie boisz się porażki, tylko boisz się właśnie tego uczucia, które dla kibiców Barcy jest o wiele gorsze niż przegrana...


A może po prostu zdarzył się słabszy okres? Busquets non stop kontuzjowany, Messi nie w pełni sił, Pique zaleczający doraźnie urazy. Słaby dzień miał Umtiti, za to cała Roma bardzo dobry i nieszczęście gwarantowane. Nie rozumiem, czemu więcej szans nie dostają zmiennicy i czemu takie tchórzliwe było ustawienie - z Roberto jako bocznym pomocnikiem, zamiast Dembele. Liga Mistrzów w dużej mierze polega na przypadkowości. Jeden słabszy moment i cały sezon do kosza. W La Liga bardziej liczy się regularność.

Niby trochę racji w tym jest, ale ciekaw jestem czy kibice PSG też za parę lat będą wspominać sezon 2016/2017 jako ten gdzie wygrali majstra w lidze i zdobyli Pucharu Francji czy może będą pamiętać bardziej ośmieszenie się przed całą Europą podobnie jak Barca w tym roku. To nie jest żaden atak jak coś, ale no nie oszukujmy się, że ten blamaż zostanie w historii rozgrywek LM zapamiętany dlatego się nie dziwie ludziom którzy tą porażkę rozpatrują tak jakby sezon właśnie już się zakończył. Mimo wszystko uważam, że sezon Barcy jest bardzo dobry, ale rysa na tym sezonie zostanie na zawsze.

Jesli ta sytuacja z Pique jest prawdziwa to oczywiscie Valverde postapil slusznie ale to rowniez oznacza, ze nie ma miejsca dla naszego trenera. Widocznie nasi gracze chca grac w pilke nozna a nie reczna.
Nie po to od najmlodszych lat wpajany jest possession football w canterze i pressing na calym boisku by teraz nagle grac jak, za przeproszeniem, Man Utd.
Nasz styl byl nasza wizytowka i nasza najwieksza duma. Nie mozna srac na tradycje jak to robi Ernesto.
Moze i nie jestem trenerem ale moim zdaniem wiele decyzji Valverde bylo nielogicznych. Dlaczego kiedy gramy cofnieci i nastawieni na kontry nie ma kto do tych kontr biegac? Zero szybkosci w pomocy i zero szybkosci w ataku.
Dlaczego z teoretycznie slabszymi druzynami (szczegolnie u siebie) gramy podstawowymi zawodnikami a mecze sa rozgrywane na pol gwizdka?
Z jakiej przyczyny tacy gracze jak Verma, Dembe, Mina, Denis czy Paco nie dostaja wiecej szans, pomimo obiecujacyh wystepow?
Jesli juz jakis zawodnik stracil zaufanie trenera jak np. Digne lub Vidal to dlaczego nie wprowadzani sa gracze racy jak Arnaiz, Alenia czy Cucurella? Ten pierwszy zaprezentowal, wszechstronnosc i technike na takim poziomie, iz Vidal powienien sie spalic ze wstydu.
Jestem daleki od zwalniania Valverde ale czy tak doswiadczony i "stary" trener bedzie potrafil przyznac sie do bledu i pchnac zespol w kierunku gry bardziej "barcelonskiej"? Watpie. Jest w tym zespole jeszcze duzo mocy ale jest skutecznie blokowany przez tchorzliwa taktyke i nastawienie. Praktycznie, zaden mlody gracz nie zostal wypromowany i nie dostawal zbyt wielu szans a nasi weterani oddcyhaja od kilku sezonow rekawami. A przeciez Mundial tuz za rogiem...
Jesli zarzad i Valverde sie nie obudza juz w tym sezonie to w przyszlosci mozemy sie o wiele czesciej budzic z reka w nocniku.

Lament byłby mniejszy gdyby wczoraj Real poległ. Ba - było by tu nawet całkiem różowo zapewne - te dwa kluby są związane emocjami :(

Gramy brzydko, a w dodatku na wyjazdach w LM wyciskaja nas jak stara szmate. Rok temu z Juve i PSG, w tym roku Roma. My w tych meczach nie istnielismy, nie potrafilismy zagrozic w jakikolwiek sposob przeciwikowi.
Mi sie odechcialo wszystkiego jak w meczu z Roma przy stanie 2:0 mielismy rzut wolny pod ich polem karnym i... rozegralismy pilke przez Ter Stegena.
Niemal caly sezon gramy brzydko. Tylko wyniki bronily trenera i team.Do wtorku..

Prawda jest taka ze wielu jest kibicami sukcesu, skoro nie podoba się wam Barca grająca mniej efektownie i przełączacie mecz, albo gdy jest już praktycznie po meczu bo Barca przegrywa a wy wylączacie transmisję to właściwie definiuje jakimi "kibicami" jesteście.
Owszem szkoda, cholerna szkoda odpaść w takim stylu, w meczu który praktycznie był wygrany, właśnie - każdy, każdy tak myślał że wynik jest juz zamknięty. Vaerde chciał bronić wyniku, a wy placzecie że nie grał ofensywnie :V To Umtiti, Pique i pozostali dali się jak małe dzieci, przecież to oni grali!
Skoro nie podoba wam się ze być może wygramy Puchar Króla i Ligę zamiast LM zawsze możecie kibicować Realowi. Wymagający kibice co własnych zawodników nie szanują...kibice..

hahahahahahahahaahahahahaha... piknie. tlumaczcie lamuskom ze pomimo porazki trzeba byc za Barca. Myslalem ze to powazny serwis. A tu poziom typu onet. Usmiechnieta buzka. :D

Cokolwiek by nie wygrali zapamietamy hanbe z Roma jak rok temu glorie z PSG. Choc sezon byl bez trofeow to i tak naznaczony radoscia a obecny smutkiem

Nie wiem, ile wiosen ma Autorka, ale w każdej miłości faza euforyczna ma swój kres, albo inaczej - niektórzy nie wygrywają szóstki w Lotto przez całe życie.
Barca i my kibice trafiliśmy szóstkę w osobach Messiego, Guardioli, pomocy X-I - B w ich najlepszym okresie oraz cholernie niedocenianego Daniego Alvesa.
Jeśli ktoś liczy na to, że z Alba, 34 letnim Iniestą czy obecnym Busquetsem i Messim zblizymy się do tego stylu, to jest niepoprawnym romantykiem.
Don Ernesto został zatrudniony przez zarząd właśnie dlatego że jest pragmatykiem rozumiejącym nuanse taktyczne i miał zrobić coś z kadry która jest najsłabsza od dekady.
We wtorek trener się zawiesił - zachował się jakby miał na szyi szalik P...nyolu - małego klubu dla którego awans do 1/4 LM to wynik ponad stan.
Trzeba dowieźć do mety dwa krajowe puchary, podziękować tym którzy mają depresję, są wiecznymi talentami, lub zwyczajnie za słabi na Barcelonę, pokłonić się Don Andersowi i od nowego sezonu jechać dalej.

Mnie akurat ta porażka zabolała najbardziej, bo była na "własne życzenie". Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć jak to się stało...

Blamaż to był 0:7 z Bayernem ... Ale i po tamtym się podnieslismy !

Jako kibice chcemy ciągłego wygrywania, a jesli porażka przyjdzie to nikt nie miałby pretensji jakby była po walce. Znowu przyszedł okres sezonu w którym zawodnicy z pierwszej 11 są zmeczeni fizycznie. Mimo iż moim zdaniem mamy wartościowych zmienników to nie korzystamy z nich tak jak powinno to wyglądać. Barcelona ma problem. Dopóki nie znajdzie zastępców pokolenia Messiego Busiego Pique Alby itd którzy maja to DNA Barcy bedzie miała pod górke. Nikt nie zrozumie systemu Barcelony jesli nie był w canterze i prawdą jest ze jesli w La Masii nie pojawia sie talenty godne pierwszego składu i rozumiejacych w pelni filozofie Barcelony to żadne transfery nam nie pomogą. Bo to wiecej niz klub i tylko wychowankowie tego klubu rozumieją to "cos" co ma ten klub w sobie. I na dodatek nie żebym miał coś do Valverde bo błedy popelnia kazdy i trzeba dac szanse poprawy ale w Barcelonie musi byc trener majacy to cos jakim byl Guardiola.

Wiele w tym felietonie mojego sposobu myślenia i postrzegania poczynań Barcy. Również mocno przeżyłam odpadnięcie z Atletico dwa lata temu, nawet powiem że trochę doła miałam. Teraz jestem bardzo smutna i przygnębiona, zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację z Iniestą bo to jest głównie powód mojego złego humoru (Andres nawet śni mi się po nocach...). Jednak nie jest ze mną aż tak tragicznie biorąc pod uwagę skalę porażki.
Chciałabym jednak, aby po tym, co się wydarzyło poleciały głowy (choć to chyba trochę zbyt drastycznie powiedziane, jednak taka 'wpadka' nie miała po prostu prawa się wydarzyć). Chciałabym, aby klub opuścili piłkarze, którzy nie powinni u nas grać (wszyscy wiedzą jacy), aby zmienił się zarząd z prezydentem i dyrektorem sportowym na czele, żeby zmienił się trener.
Lubię Ernesto, od razu go polubiłam. Jest spokojny, wyważony, solidny i taka jest jego drużyna. Jednak muszę przyznać przed samą sobą, że oglądanie meczów mnie męczy. W przerażającej większości są niesamowicie nudne, zero tu boiskowego czary-mary i pasji. Już to wcześniej wspominałam, jeszcze jakoś jesienią, że mam wrażenie, że nasi piłkarze nie cieszą się grą, traktują te mecze jako taki obowiązek do odbębnienia. Brakuje mi w Valverde właśnie tej pasji. Trochę tęsknię za Lucho choć jego ostatni sezon był jaki był. Widać było jednak, że temu człowiekowi zależało nie tylko na wynikach, ale też na Barcy - uwielbiał ten klub, był nie tylko trenerem ale też Cule. Zawsze z wielkim ciepłem wypowiadał się o swoich zawodnikach.
W Realu na przykład mogą grać piłkarze, którzy będą 'tylko' świetnymi piłkarzami. W Barcelonie jest inaczej - tutaj kibice (jeszcze) wymagają utożsamiania się z klubem i jego historią, oddania, szlachetności czy rozumienia sytuacji Katalończyków. Piłkarze mają walczyć za określoną ideę. Kibice Barcy to są tacy piłkarscy romantycy (mam przynajmniej nadzieję że tacy przeważają), oni nie chcą grania tylko za pieniądze. Ostatnio wszystko to się mocno zatraciło, dlatego chciałabym trenera który nie będzie się bał poczynić odważnych kroków. Jeśli w krótkim czasie nic się nie odmieni, Barca może popaść w marazm z którego wyrwać ją może już tylko taki innowator i piłkarski idealista jak Cruyff czy Guardiola. Mocno liczę na Xaviego, ostatnie wywiady z nim były ucztą dla mojej duszy.

Mamy wyniki ale nie mamy ładnej gry. Ja wolałbym grać pięknie a czasem przegrywać niz męczyć się oglądając mecze. Chce czerpać przyjemność z oglądania ukochanego klubu a nie wiedzieć że każdy mecz jest rozgrywany byle się nie przemęczcyć

To nie tak, że się starzejesz Julia. Dojrzewasz (kibicowsko) i po prostu wiesz czego chcesz. Chcesz oglądać mecz Barcelony i ewentualnie komentarz audio puścić z innego, równoległego. Dzisiaj już chyba wszyscy tego chcemy.

Największym problemem Barcelony w tym meczu to fakt ze nie grała jak Barcelona...nie grali tego co zawsze tylko wszyscy byli pewni awansu i czekali na ostatni gwizdek jak rok temu psg.Miało byc łatwo fajnie i przyjemnie a tu zonk.

Chyba czytałaś moje komentarze:)
Wyniki jak nigdy i gra jak nigdy. Wyniki kozackie, a gra mierna.

Teraz pytanie. Wolimy piękna grę z tytułami co jakiś czas czy kiepski styl z częstszymi tytułami?