Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Sobota, 18 sierpnia 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Kolejnego cudu nie było; Roma zwycięża, ale to Liverpool zagra w finale z Realem

 2 maja 2018, 22:57

 Majerr

 53 komentarze

W zakończonym niedawno meczu rewanżowym ½ finału Ligi Mistrzów pomiędzy Romą a Liverpoolem kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico byli świadkami fantastycznego widowiska. Gospodarze byli bardzo blisko dokonania kolejnej historycznej remontady, lecz ostatecznie zabrakło im jednej bramki, aby doprowadzić do dogrywki.

Mecz rozpoczął się od zmasowanych ataków Romy, która jak najszybciej chciała zacząć odrabiać straty z pierwszego meczu na Anfield (2:5). Zapędy gospodarzy błyskawicznie zostały jednak stłumione, ponieważ w 9. minucie do siatki trafił Sadio Mane. Anglicy wykorzystali fatalne podanie Nainggolana i wyprowadzili zabójczą kontrę. Stracony gol nie podłamał Włochów, którzy po pięciu minutach doprowadzili do wyrównania za sprawą kuriozalnej bramki samobójczej Jamesa Milnera.

W pierwszej połowie mecz był bardzo ładny dla oka, a obie drużyny wymieniały się kolejnymi ciosami. W 25. minucie Liverpool ponownie wyszedł na prowadzenie, tym razem za sprawą trafienia Wijnalduma. Do przerwy kibice nie oglądali więcej bramek, choć byli świadkami wielu bardzo dobrych akcji zespołowych z obu stron. Jedyną dużą kontrowersją pierwszej połowy był brak rzutu karnego dla Liverpoolu po wyraźnym faulu na Sadio Mane.

Po przerwie na boisko wyszła w zasadzie jedynie drużyna gospodarzy. Roma zaczęła przejmować inicjatywę i nadawać tempo grze. Liverpool coraz rzadziej utrzymywał się przy piłce, co zemściło się na nim już w 52. minucie, gdy Edin Dżeko doprowadził do wyrównania. Roma wyraźnie nabrała wiatru w żagle i przeprowadzała groźne akcje pod bramką Kariusa. Niedługo potem Dżeko został sfaulowany przez bramkarza Liverpoolu w polu karnym, lecz sędzia liniowy niesłusznie dopatrzył się pozycji spalonej przy zagraniu do napastnika Romy. W tym momencie gospodarze mogli mieć spore pretensje do arbitra, gdyż zabrał im rzut karny.

Wraz z upływem czasu piłkarze Romy coraz dłużej przebywali na połowie Liverpoolu i nękali obronę The Reds. Przy stanie 2:2 arbiter nie dopatrzył się ewidentnego zagrania piłki ręką w polu karnym przez jednego z graczy Liverpoolu. Rzymianie zostali tym samym skrzywdzeni po raz drugi w tym spotkaniu. W 86. minucie do siatki niespodziewanie trafił Nainggolan, który popisał się fantastycznym strzałem zza pola karnego. Z kolei w doliczonym czasie gry sędzia w końcu odgwizdał rzut karny dla Romy po zagraniu ręką przez Klavana. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Nainggolan i ustalił wynik spotkania na 4:2. W tym momencie rzymianom brakowało już tylko jednego trafienia, aby doprowadzić do dogrywki, jednak nie starczyło im już czasu, aby dokonać historycznej remontady.

Roma w wielkim stylu żegna się z tegoroczną Ligą Mistrzów. Po dokonaniu niemożliwego w meczu rewanżowym z Barceloną rzymianie byli blisko doprowadzenia do dogrywki w starciu z Liverpoolem. Ostatecznie to jednak Anglicy 26 maja zmierzą się w finale w Kijowie z Realem.

Udostępnij:

FC Barcelona w Lidze Mistrzów

Wyniki, tabele, statystyki, wszystko co musisz wiedzieć o Lidze Mistrzów!

Komentarze (53)

Gorące tematy