Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Sobota, 18 sierpnia 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

 8 maja 2018, 10:51

 Ściah & Eoren

 52 komentarze

Historia szpaleru w pigułce. O co naprawdę chodzi w tej tradycji?

5 maja. Konferencja prasowa trenera Realu Madryt przed niedzielnym El Clásico. Pada historyczna zapowiedź:

Rozumiem, że po klubowych mistrzostwach świata dla nich (Barcelony, przyp. red.) nie było istotne, aby wykonać szpaler. Potem ktoś (Amor, przyp. red.) mówi o tym, że oni nie brali udziału w tych rozgrywkach. To kłamstwo, ponieważ trzeba zdobyć Ligę Mistrzów, aby pojechać na klubowe mistrzostwa świata. Wszyscy bierzemy udział w Lidze Mistrzów. Moim zdaniem tutaj występują pewne nieścisłości. Ja nie jestem od tego, aby decydować, że nie chcę zrobić szpaleru. Decyzja zależy od nich, bo oni go nie wykonali, a także od nas. Zawsze mówiłem, że nie zrobimy szpaleru, bo oni go nie wykonali.

Mocne słowa. Oskarżenie o kłamstwo zawsze jest mocne i boli. Wg Zidane’a kłamstwem było to:

Barcelona ma w zwyczaju robić szpaler tylko w rozgrywkach, w których bierze udział. Tym razem tak nie jest – Guillermo Amor

W ostatnich latach ta sprawa zaczęła wywoływać coraz silniejsze emocje. Owszem, w mediach pojawiały się artykuły o szpalerach po rozgrywkach KMŚ i innych sporadycznych sytuacjach, związanych ze zdobywaniem przez hiszpańskie zespoły międzynarodowych trofeów. Chcąc jednak znaleźć powszechnie dostępne informacje o szpalerach ligowych, odbiliśmy się od ściany – takich informacji w sieci nie ma. Dlatego też red. Magdalena Żywicka zdecydowała się przeprowadzić obszerną analizę na temat szpalerów ligowych w Hiszpanii – pierwowzoru, esencji i zdecydowanie najdłuższej tradycji. Praca mojej koleżanki, to przeanalizowanie ponad 100 meczów w ciągu niemal 50-letniej tradycji szpaleru. Informacje pozyskano bezpośrednio z relacji pomeczowych archiwów prasowych gazet ABC, El País oraz Mundo Deportivo.

Zacznijmy od samej historii i genezy tego, bądź co bądź, pięknego zwyczaju. Pierwsza tego typu sytuacja (nienazwana jeszcze szpalerem, hiszp. "pasillo" przyp.red.) wydarzyła się w roku 1970, przy okazji meczu Atlético z Athletikiem. Klub z Madrytu zdobył mistrzostwo w ostatniej kolejce, Baskowie zaś byli wiceliderem, mając jeden punkt mniej. W tamtych czasach rozgrywki pucharowe przeprowadzano po zakończeniu ligi i mecz 1/8 finału Copa del Rey pomiędzy tymi klubami miał miejsce właśnie w tej kolejności. Piłkarze Athleticu z własnej inicjatywy postanowili uhonorować w ten sposób, co ważne, zaprzyjaźniony klub. Wszak Atlético zostało założone jako filia Athleticu. W tym też można dopatrywać się prawdziwych korzeni i ducha szpaleru – przyjacielskiego oddania szacunku przeciwnikowi. Nie wiadomo, kto dokładnie wpadł na pomysł ustawienia „korytarza”, ale było to zachowanie dobrowolne, pełne uznania i klasy.

To zdarzenie na tyle spodobało się środowisku piłkarskiemu, że zaczęto je kopiować. Już rok później (1971) gratulacje Valencii, która zdobyła mistrzostwo w ostatniej kolejce, złożyła w 1/16 pucharu Mallorca. Mimo wszystko o znikomej sile zakorzenienia się zwyczaju może świadczyć sytuacja z 1973 roku, kiedy tytuł zdobyło ponownie Atlético. Rywalem czempiona, w rewanżu Copa del Rey, był Espanyol – delikatnie mówiąc nie pałający do klubu ze stolicy przesadną miłością. Nie dość, że piłkarze z Katalonii nie złożyli gratulacji rywalowi, to jeszcze kibice wygwizdali zawodników Atlético, kiedy ci wchodzili na Sarię.

Ten dysonans nie przeszkodził jednak w powolnym zakorzenianiu się zwyczaju. W kolejnych latach świeżo upieczonym mistrzom hołd oddawały kolejne drużyny:

1974 – Málaga Barcelonie

1975 – Real Saragossa Realowi Madryt

1976 – Atlético Realowi Madryt

W 1975 roku po raz pierwszy w prasie użyto określenia „pasillo” (szpaler). Uwagę zwraca także ostatnia data. To wtedy Atlético, wielki rywal Realu, zdecydowało się oddać hołd mistrzowi, pokazując, że na gest szacunku i uznania pomiędzy rywalizującymi przyjaciółmi lub znajomymi można zdobyć się również w przypadku wroga. Był to kamień milowy w utrzymaniu zwyczaju i na drodze do przekucia go w tradycję.

W następnych latach zwyczaj szpaleru utrwalał się i kolejni mistrzowie przyjmowali dowody uznania od rywali. Następowała również ewolucja zwyczaju – ze względu na reformę rozgrywek. Wraz z zakończeniem sezonu spotkaniem ligowym (przestano rozgrywać Copa del Rey po sezonie ligowym) zespoły zaczęły stawiać szpaler mistrzowi również w pierwszej kolejce rozgrywek nowego sezonu – przerwa mogła trwać kilka miesięcy, ale to nie przeszkadzało w wykonaniu takiego gestu. Nie był on regularny, ale pojawiał się w latach 1981, 1982 i 1983.

Pierwszą drużyną, która wyłamała się z tego schematu, była Barcelona. W 1984 roku Athletic został mistrzem w ostatniej kolejce, zaś jego następnym spotkaniem był finał Copa del Rey. Piłkarze z Katalonii zdecydowali się nie stawiać szpaleru Baskom. Było to spowodowane napiętą sytuacją pomiędzy zawodnikami obu drużyn – w poprzednim sezonie Goikoetxea brutalnie sfaulował Maradonę, łamiąc mu nogę. Po meczu prasa nie roztrząsała jednak niewykonania szpaleru przez Barcelonę, skupiając się na brutalnej bijatyce po zakończeniu spotkania, co również było efektem fatalnych relacji pomiędzy klubami. Co więcej atmosfera tego dnia w Hiszpanii nie zachęcała do żadnej formy świętowania. Mecz rozpoczął się hołdem nie dla Barçy, ale dla ofiar potrójnej katastrofy. Tego dnia rozbiły się w Hiszpanii trzy autokary - jeden z nich wiózł kibiców z Katalonii na finał CdR. Każdy z wypadków nie obył sie bez śmiertelnych ofiar. Zamiast szpaleru wybrzmiała jedynie minuta ciszy.

Wyłamanie się Barcelony nie spowodowało na szczęście rezygnacji ze zwyczaju. Lata 1985–91 można uznać za swoiste zakorzenienie się szpaleru, który zaczęto nazywać mianem tradycji. Hołd mistrzowi oddawano już nie tylko w pierwszym meczu po uzyskaniu tytułu w tym samym sezonie, lecz w każdym kolejnym. Do tego dochodziło, znane już, oklaskiwanie zwycięzcy w pierwszym meczu nowego sezonu, jeśli mistrz uzyskał tytuł w ostatniej kolejce. Jedyną drużyną, która wyłamała się ówcześnie z tradycji szpaleru, był Athletic w 1985 roku, kiedy mistrzem została Barcelona – znów było to pokłosiem fatalnych relacji pomiędzy tymi klubami, zapoczątkowanych w 1983 roku.

W 1992 roku odnotowano kolejne wyłamanie się z tradycji szpaleru. Barcelona, która zdobyła tytuł w ostatniej kolejce, nie została uhonorowana w pierwszym meczu kolejnego sezonu przez Real Madryt. Próżno doszukiwać się tutaj jakiegoś poważniejszego kontekstu – wszak cztery lata wcześniej Katalończycy wykonali szpaler dla piłkarzy Realu. Można zatem domniemywać, że szpaleru nie wykonano z czystej niechęci Realu do Barcelony – nie roztrząsano tego jednak, gdyż szpaler był wtedy nadal traktowany jako wyraz dobrowolnego uznania. Gest będący wyłącznie wyrazem woli drużyny, która chciała oddać honory mistrzowi.

Kolejne lata okazały się prostą i lekką drogą do ugruntowania tradycji szpaleru. Przez 15 lat wykonywano go dla mistrza w tym samym sezonie, jeśli zapewnił sobie tytuł przed ostatnią kolejką, lub w pierwszym meczu kolejnego sezonu, jeśli mistrzostwo zdobyto na finiszu rozgrywek. Do tego, pod koniec XX wieku, zaczęto stawiać szpaler po zdobywaniu przez hiszpańskie zespoły trofeów międzynarodowych. Ciekawa sytuacja miała miejsce w 1999 roku, kiedy mająca zapewnione mistrzostwo Barcelona wykonała szpaler swojemu odchodzącemu wiceprezydentowi Nicolau Casausowi oraz zawodnikom opuszczającym klub po sezonie. To pokazało szerokie możliwości, uniwersalność i dobrego ducha tej tradycji.

Kolejne wyłamanie się ze zwyczaju miało miejsce w 2007 roku. Real Madryt, który zdobył trofeum w ostatniej kolejce (pamiętne Tamudazo), nie został uhonorowany przez Atlético w pierwszym meczu następnego sezonu. Powodem braku wykonania szpaleru była wzajemna niechęć oraz słabnący element tradycji, polegający na wydłużeniu składania hołdu na kolejny sezon. Coraz częściej zespoły zapewniały sobie tytuł na przynajmniej kolejkę przed końcem sezonu i następnie były honorowane przez najbliższego przeciwnika. Przekładanie szpaleru na następny sezon zaczęło schodzić na dalszy plan. Potwierdzenie tej tendencji miało miejsce w 2010 roku, kiedy Barcelona zdobyła tytuł w ostatniej kolejce i nie została wyróżniona przez Racing Santander w pierwszym meczu nowego sezonu. Z drugiej jednak strony w 2014 roku Atlético, które zdobyło tytuł w ostatniej kolejce, zostało uhonorowane szpalerem przez Rayo Vallecano w pierwszym meczu nowego sezonu. W hiszpańskiej prasie można było zaobserwować kreowanie tego szpaleru jako hołdu po zdobyciu Superpucharu Europy (wygrana Atlético z Chelsea), jednak był to gest wykonany właśnie ze względu na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, nawiązujący do starych, zapomnianych już z lekka zwyczajów.

W kolejnych latach, zwłaszcza po szpalerze Barcelony dla Realu w 2008 roku, zwyczaj ten zaczął być traktowany z coraz większą powagą, kontrowersją i nacechowaniem negatywnym. W prasie zaczęły pojawiać się określenia choćby o „szpalerze wstydu”, co jeszcze kilkanaście lat temu było nie do pomyślenia. Ciekawostką jest fakt, że Málaga dwukrotnie nie uhonorowała zdobywającej tytuł Barcelony. Oba spotkania miały miejsce w 38. kolejce w latach 2011 oraz 2013. Znamienne jest jednak to, że pomimo powszechności mediów i Internetu niewiele osób pamięta o tej sytuacji – wszak to ostatnia kolejka, kiedy szpaler dla mistrza został wykonany wcześniej. Nikt nie zwracał więc uwagi na brak tego gestu. Jeśli dołączymy do tego niższą klasę rywala, po co o tym pisać?

Bardzo ciekawa sytuacja miała miejsce w 2016 roku. Nastąpiło tu niejako połączenie wszystkich elementów tradycji wykonywania szpaleru. Barcelona zdobyła tytuł w ostatniej kolejce i, zgodnie ze zwyczajem, powinna być uhonorowana przez rywala w finale Copa del Rey. Z drugiej strony Sevilla wygrała trofeum międzynarodowe (Liga Europy), więc mając na uwadze ewolucję zwyczaju, również mogła liczyć na szpaler. Sytuację idealnie odczytali zawodnicy obu drużyn, którzy wspólnie oddali symboliczny hołd swoim kapitanom.

Wreszcie, podróżując przez karty szpalerowej historii, dotarliśmy do chwili obecnej. Rok 2017 i 2018 można zawrzeć w dwóch wspomnianych na początku cytatach. Amor w wyimaginowany sposób definiujący swoistą zasadę stawiania szpaleru i Zidane zarzekający się w myśl zasady oko za oko, oskarżający przy okazji dyrektora Barcelony o kłamstwo. A gdzie w tym wszystkim tradycja i prawda? Otóż jak to zwykle bywa pośrodku.

Zidane miał rację. Amor skłamał, twierdząc, że Barcelona nie stawia szpaleru drużynom, z którymi nie rywalizowała w danych rozgrywkach. Skąd wtedy hołd dla zdobywcy Ligi Europy w 2016 roku? Skąd uznanie dla wiceprezydenta i kolegów w 1999? Dlaczego żadna inna drużyna nie stosowała takich zasad, o których mówił Amor? Przez niemal 50 lat wykonywania szpaleru nikt nigdy nie zająknął się o takich motywach. Amor więc kłamał i Zidane ma w tej kwestii rację.

Jest jeszcze jednak i druga strona medalu, czyli Zidane tłumaczący, dlaczego Real nie zrobi szpaleru Barcelonie. Francuz odwołał się do argumentu, że skoro Barcelona nie zrobiła im szpaleru, to i on nie pozwoli swoim piłkarzom na wykonanie tego gestu. Co więcej to Barça miała zadecydować o braku szpaleru Realu poprzez swoje zaniechanie. To także jest kłamstwo.

Amor i Zidane bali się przyznać, że niechęć i wrogość między klubami jest obecnie tak wielka, że nie chcą oddawać hołdu rywalowi, bo traktują to jak upokorzenie. Tradycja tradycją, ale historia pokazuje, że czasami klubom zdarzało się wyłamywać z możliwości wykonania szpaleru. Było to zawsze spowodowane napięciami, niechęcią i wrogością. Ta parada kłamstw nie wzięła się jednak znikąd. Jej geneza tkwi w galopujących mediach, które podsycają konflikty, różnice i niesnaski, karmiąc się negatywnymi emocjami i skrajnymi reakcjami odbiorców. Szpaler w swoim pierwotnym i najczystszym znaczeniu był przyjacielskim gestem szacunku dla przeciwnika – pełnym uznania i czci. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał, zaś mistrz przyjmował go z pokorą. Obecnie mamy dziennikarzy nawołujących w artykułach do wykonania szpaleru i tworzących atmosferę przymusu. Choćby w naszych polskich mediach pojawiały się godne politowania artykuły z cyklu „Katalończycy powinni wykonać szpaler” i nie inaczej było w Hiszpanii. Najgorsi jednak w tym wszystkim są piłkarze dopominający się o hołd. Cristiano, twierdzący w grudniu, że „miło by było, gdyby Barcelona wykonała szpaler po KMŚ”, Alba zarzekający się, że „Barcelona na pewno wykonałaby szpaler na miejscu Realu” oraz Piqué urządzający hucpę po zakończeniu niedzielnego meczu, w której to sztab szkoleniowy klaskał zawodnikom.

A wystarczy tylko czerpać dobre wzorce – choćby te z 1999 roku. Dlaczego nie mogło dojść do wspólnego szpaleru na cześć odchodzącego z klubu Andrésa Iniesty? Niemal 20 lat temu pożegnanie wiceprezydenta nikogo nie zgorszyło. Brak tu mądrości wśród osób decyzyjnych.

W niedzielnej sytuacji historia odnotowała jednak znamienne wydarzenie. Po raz pierwszy od prawie 50 lat, od kiedy zapoczątkowano ten zwyczaj, szpaleru mistrzowi nie wykonała drużyna, mierząca się z nim w pierwszym meczu tych samych rozgrywek ligowych. W tym całym piaskownicowym zamieszaniu, rozliczaniu się i dopominaniu się o szpaler z tytułu trofeum międzynarodowego zapomniano, że mistrz zdobywający tytuł przed ostatnią kolejką sezonu zawsze był honorowany przez swojego najbliższego ligowego rywala. To była esencja tej tradycji, główny rdzeń, był wykonywany dotąd nawet przez wrogów. Począwszy od Atlético dla Realu w 1976, przez Barcelonę dla Realu w 1988, Valencię dla Realu w 1989, Espanyol dla Barcelony w 1998 oraz 2006, a kończąc na Barcelonie dla Realu w 2008 roku. Zidane swoją decyzją jako pierwszy złamał obowiązującą od pół wieku tradycję i jest to fakt. Odrębną kwestią pozostaje jednak to, czy zrobił coś złego. To niech każdy oceni sam.

Szpaler w swojej istocie i zamiarze nadal jest czymś dobrym i chwalebnym. Zbyt mocno zakorzeniony, żeby można było mówić o upadku tradycji. Najprawdopodobniej ten gest, w stosunku do Barcelony, wykona już jutro Villarreal. Miejmy więc nadzieję na powrót do korzeni. Milczący szacunek i brak dopominania się o chwałę.

TEKST: Marcin Poreda (Ściah)

ANALIZA I INFORMACJE: Magdalena Żywicka (Eoren)

Fot. Gerard Reyes / CC BY 2.0

Udostępnij:

Komentarze (52)

Gorące tematy