Następny mecz:  Barcelona  -  Tottenham     ·  Niedziela, 29 lipca 05:05  ·  International Champions Cup TVP Sport   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

La Otra Liga: Na zawsze z Levante

 13 maja 2018, 14:30

 ¡Olé! Magazyn

 1 komentarz

La Otra Liga: Na zawsze z Levante

Cykl La Otra Liga współtworzymy we współpracy z portalem ¡Olé! Magazyn, na którym znajdziecie jeszcze więcej tekstów dla fanów La Liga.


Dziewiętnaście goli w Primera División. Nie jest to może wynik godny najlepszych snajperów w historii La Liga, ale wystarczył, by José Luis Morales został najlepszym strzelcem w historii występów Levante w najwyższej klasie rozgrywkowej.

„Jestem bardzo szczęśliwy. Jest to coś o czym nawet nie marzyłem. W dodatku uczyniłem to na oczach mojej rodziny, która była na trybunach. Czuję wielką dumę” – mówił Morales, tuż po meczu w którym strzelił gola dającego mu miejsce w historii. Jak na kapitana przystało, piłkarz wie jednak, że na boisku nie jest sam. „Bez moich kolegów z drużyny nie miałbym szans na osiągnięcie tego” – dodał w wywiadzie dla madryckiego AS-a. Osiągnięcie tego dorobku, to przede wszystkim świetna forma w obecnym sezonie. José zaliczył już dziewięć ligowych trafień, co sprawiło, że jest najskuteczniejszym zawodnikiem Levante. Wcześniej nie mógł pochwalić się tak dobrymi statystykami. W sezonie 2015/16, kiedy to Levante spadało do Segunda División, trafił siedmiokrotnie, a rok wcześniej zaliczył trzy trafienia.

Im wyżej, tym lepiej

To, ze Morales będzie tak skuteczny w obecnym sezonie nie było aż tak oczywiste przed rozpoczęciem rozgrywek. Kiedy Levante walczyło na zapleczu Primera División, 29-letni wówczas napastnik, trafił zaledwie czterokrotnie, w czterdziestu rozegranych spotkaniach. Nadal był ważnym piłkarzem drużyny z Walencji, ale zapewne wielu fanów mogło mieć obiekcje, czy ten nie młody już zawodnik odnajdzie się ponownie na najwyższym poziomie rozgrywek. Wszak, jeżeli strzelasz cztery gole w drugiej lidze, to na ile może być cię stać w pierwszej? Okazało się jednak, że Morales to napastnik, który zdecydowanie lepiej czuje się w Primera División niż w Segunda, co potwierdzają statystyki. W drugiej lidze strzelił siedem goli w 78 spotkaniach, co daje średnią 0,09 gola na spotkanie, a w Primera ma już dziewiętnaście bramek, na 104 mecze. Średnia 0,18, dwukrotnie wyższa niż w niższej lidze, jasno wskazuje, gdzie Morales czuje się najlepiej.

Sporo z tych goli to zasługa nowego trenera. Od kiedy w 26 kolejce zwolniony został Juan Muñiz, a na jego miejsce przyszedł Paco López drużyna została odmieniona. Z ekipy, która była poważnie zagrożona spadkiem i miała tyle samo wygranych co zdecydowanie najsłabsza w lidze Málaga, stali się ekipą, która punktuje na poziomie Barcelony. Średnia 2,51 punktu na mecz, jaką obecnie ma nowy szkoleniowiec Levante sprawia, że drużyna ta szybko osiągnęła wymarzony cel: „Jestem szczęśliwy z powodu utrzymania, fani na to zasłużyli”, mówił „El Comendante” po meczu z Sevillą, gdzie zaliczył trafienie i asystę. Właśnie świetna postawa Moralesa była kluczem do odrodzenia się ekipy z Walencji. Kiedy w jedenastej kolejce przestał trafiać do bramki rywali, klub zdołał wygrać tylko jeden mecz na szesnaście spotkań.

Przyjście Paco Lópeza odmieniło więc nie tylko zespół, ale przede wszystkim Moralesa. Pod wodzą nowego trenera, w dziesięciu meczach zaliczył pięć goli i trzy asysty. „Chociaż to mało poprawne, to muszę powiedzieć, iż zmiana trenera nam pomogła. Paco sprawił, że nie boimy się atakować, szukamy okazji do gola. Pod wodzą Muñiza przede wszystkim broniliśmy czystego konta” – mówił w wywiadzie po meczu z Sevillą.

 Futsalowe początki

Niewiele brakowało, a mało kto z czytelników „Ole Magazynu” kiedykolwiek usłyszałby o tym piłkarzu. Jak sam przyznawał w wywiadach, jego początki z futbolem na trawiastym boisku były trudne. „Kiedy byłem mały, grałem przede wszystkim w futsal. Kiedyś jakiś trener zaprosił mnie na testy do Madrytu, ale szybko się zraziłem. Kiedy grasz ciągle na hali, a potem wstawiają cię do drużyny złożonej z jedenastu piłkarzy, to wszystko jest inne. Nie zostałem tam i po prostu nie myślałem o tym wtedy, by grać w piłkę w Levante czy innym klubie”. Mimo wszystko futbol nie zapomniał o Moralesie, i z roku na rok miał dla niego coraz to nowe wyzwania, którym ten potrafił sprostać. Nie zawiódł też w dniu najważniejszej próby, kiedy to w wieku 26 lat zadebiutował w Segunda División, w barwach Eibar. Został tam wypożyczony z rezerw Levante i stał się jednym z czołowych zawodników, w grudniu 2014 zdobywając nagrodę dla najlepszego piłkarza ligi. Świetna postawa w Segunda División zaprocentowała. W następnym sezonie Morales był już podstawowym piłkarzem Levante w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wtedy też rozpoczął marsz po pobity niedawno rekord, swojego debiutanckiego gola strzelając w meczu z byłym klubem, Eibarem. Chociaż w pierwszym sezonie na najwyższym poziomie zanotował tylko trzy gole, to udowodnił swoją wartość oraz fakt, że nigdy nie jest za późno, by wskoczyć na najwyższy poziom.

Na wieki wieków w Levante

Gole sprawiły, że Morales już jest najlepszym strzelcem w historii występów Levante w La Liga i wygląda na to, że w przyszłym sezonie dalej będzie śrubował rekord. Chociaż obecny kontrakt z klubem wiąże go jeszcze tylko przez rok, to zarząd już przedstawił mu ofertę przedłużenia go na kolejne dwa lata. Jeżeli udałoby się wypełnić tę nową umowę Moralesowi, to grałbym on w klubie z Walencji aż do 33 roku życia, co uczyniłoby z niego prawdziwą legendę. Sam zresztą mówi o tym głośno: „Chcę przejść na emeryturę w Levante. To drużyna, która na mnie postawiła i jestem jej za to wdzięczny”. Doceniają go też inni piłkarze, którzy nie bez powodu nadali mu przydomek „El Comendante”. „On jest naturalnym liderem. Każdy fan może się z nim utożsamić” – stwierdził Coke, w wypowiedzi dla La Liga. Potwierdza to fakt, że coraz częściej można go zobaczyć z opaską kapitańską na ramieniu.

Tym za co szanują Moralesa kibice Levante, jest także jego przywiązanie do zespołu. Z ekipą z Walencji awansował od trzeciej ligi do pierwszej i nie przestraszył się też, kiedy trzeba było zejść z powrotem na niższy poziom. W dodatku angażuje się też w akcje charytatywne, jak ta, kiedy razem z innymi piłkarzami jak Paco Alcácer, Vincent Guaita czy Pedro López, wziął udział w specjalnym meczu dla ośmioletniego, chorego Bryana. Był też zaangażowany w akcję przeciwko przemocy wobec kobiet. A, że stał się ulubieńcem trybun najlepiej świadczą przyśpiewki nawołujących do powołania go do kadry. I chociaż sam piłkarz traktuje je z przymrużeniem oka, wiedząc, że na nominację nie ma zbyt wielkich szans, to są one dowodem na to, że Morales jest dumą Levante.

Autor: Patryk Wieczyński

Udostępnij:

Komentarze (1)

Gorące tematy