Następny mecz:  Barcelona  -  Alaves     ·  Dziś o 22:15  ·  1. kolejka La Liga Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Godne pożegnanie

 20 maja 2018, 19:45

 Julia Cicha

 187 komentarzy

Niedziela, 20 maja 20:45, 38. kolejka La Liga, Miejsce: Camp Nou, Transmisja: Eleven Sports 1
FC Barcelona 1:0 Real Sociedad

Philippe Coutinho 57'

Na zakończenie sezonu ligowego 2017/18 Barça skromnie pokonała Real Sociedad 1:0 po cudownej bramce Philippe Coutinho. Całe widowisko podporządkowane było jednak pożegnaniu Andrésa Iniesty, który po raz ostatni wyszedł na Camp Nou w koszulce Blaugrany.

Ostatni mecz w sezonie Barça rozpoczęła w niemal najlepszym składzie, z wyjątkiem zmian w obronie i ataku, gdzie miejsca Umtitiego i Messiego zajęli odpowiednio Yerry Mina i Dembélé. Z kolei w Realu na ławce zasiadł również żegnający się ze swoim klubem Xabi Prieto, kapitan drużyny z Donostii.

Spotkanie od początku nie porywało. Z obu stron raziła niedokładność i brak konkretów w sytuacjach podbramkowych. Kilka ładnych prób podjął Dembélé, podobać mogła się również gra Coutinho i (jak zwykle) Iniesty, jednak klarownych okazji było jak na lekarstwo. Nic więc dziwnego, że najbardziej podnoszącym ciśnienie momentem było brutalne wejście Raúla Navasa w nogi Ousmane'a Dembélé. Obrońca Realu Sociedad miał szczęście, że arbiter nie widział zdarzenia z bliska i nie pokazał mu czerwonej kartki. Co zrozumiałe, po tym incydencie Navas był już wygwizdywany do końca meczu.

Wszystko wskazywało na to, że w drugiej połowie scenariusz będzie podobny i na pożegnanie z ligą Barça towarzysko zremisuje z Baskami. Z letargu piłkarzy Blaugrany i całe Camp Nou obudził Philippe Coutinho, który w 57. minucie huknął nie do obrony zza pola karnego, w swoim stylu podkręcając piłkę i utrudniając interwencję bramkarzowi. Po tym trafieniu przyjezdni delikatnie się obudzili, starając się doprowadzić do wyrównania. Na niewiele to się jednak zdało, gdyż wkrótce po golu na boisku pojawił się Leo Messi, który wprowadził do gry Azulgrany więcej kontroli i stwarzał zagrożenie pod bramką rywali. W 77. minucie mało brakowało, by Argentyńczyk zdobył setną bramkę Barçy w tym sezonie ligowym, jednak jego strzał głową dobrze wyłapał Moya. Po chwili nadszedł moment, którego nie życzył sobie żaden culé - boisko opuścił Andrés Iniesta. Dla Hiszpana było to pożegnanie z klubem, który dał mu wszystko. Wiele łez w oczach, wiele serdecznych gestów, wielka owacja na stojąco - z jednej strony żal, że tak wielki zawodnik opuszcza Blaugranę, z drugiej strony radość z godnego pożegnania Don Andrésa. Kibice Barçy pokazali jednak, że potrafią docenić legendy nie tylko swojego klubu. Chwilę później na boisko wszedł bowiem Xabi Prieto, żywa legenda zespołu z San Sebastián, którego powitała kolejna porcja oklasków. Na murawie nie wydarzyło się już nic wartego uwagi i mecz zakończył się skromnym zwycięstwem Dumy Katalonii.

Słów podsumowujących ten szalony sezon padło już wiele. Oczywiście wielu z nas może odczuwać pewien niedosyt. Wszak kilku celów, które były tak blisko, ostatecznie nie udało się zrealizować. Liga bez porażki, sto bramek, ewentualny triumf w Lidze Mistrzów... Patrząc z drugiej strony, odzyskane mistrzostwo i kolejny z rzędu Puchar Króla to również powody do dumy, nieważne jak bardzo deprecjonowane przez rywali z Madrytu. Nikt nie wątpi, że drużyna potrzebuje przebudowy i restrukturyzacji, czego zalążkiem jest właśnie pożegnanie Iniesty (choć sam Andrés swoimi występami w ostatnich tygodniach udowodnił, że wciąż mógłby wiele dać Barcelonie). Tym bardziej brawa dla Ernesto Valverde za umiejętne zarządzanie grą zespołu na przestrzeni tak wielu miesięcy i kryzysowych momentów. Wrócimy silniejsi! Visca el Barça y visca Fuentealbilla!

Udostępnij:

Komentarze (187)

Gorące tematy