Następny mecz:  Valladolid  -  Barcelona     ·  Sobota, 25 sierpnia 22:15  ·  2. kolejka La Liga Canal + Sport 2   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Xavi Hernández: W kolejnym sezonie wolę stracić dublet, ale wygrać Ligę Mistrzów [cz. 2]

 11 lipca 2018, 19:23

 Radek Koc

Źródło: AS

 11 komentarzy

W drugiej części rozmowy z dziennikarzami ASa Xavi w niebanalny sposób komentuje sprawy dotyczące Barcelony i zdradza, jakie ekipy najbardziej lubi oglądać w akcji. Pierwszą część wywiadu można przeczytać tutaj

Czy uważasz, że odmowa Griezmanna była sporym ciosem dla Barcelony? 

Francuz był bardzo dobrym pomysłem na wzmocnienie linii ofensywnej. Nie wiem natomiast, jak zaaklimatyzowałby się w grupie i jaką pozycję zająłby na boisku. Teraz takie dywagacje nie mają większego sensu. Wciąż będzie występować w Atlético. Sam tego chciał i trzeba to uszanować. Widać, że Griezmann jest tam szczęśliwy i wyróżnia się na tle kolegów. 

Nie wydaje ci się, że Barcelona straciła nieco swój czar? Wcześniej wszyscy chcieli trafić do tego klubu...

Koniec końców piłka nożna to biznes. Ludzie odpowiedzialni za podejmowanie decyzji w Barcelonie muszą wyznaczać drogę, którą klub ma podążać. To oni mają jakiś pomysł na grę i muszą decydować. Jestem poza Barçą od trzech lat, ale widzę, że cieszy się dobrym "zdrowiem" piłkarskim. 

Jak to? 

To dlatego, że wciąż wygrywają trofea. Problem polega na tym, że Real Madryt nie przestaje wygrywać rozgrywek Ligi Mistrzów i te porównania są bolesne. Wyobraźmy sobie przypadek, w którym Barça wygrywa to, co wygrała do tej pory, i Real nie odnosi trzech kolejnych triumfów w Lidze Mistrzów. Mówilibyśmy o złotej epoce Barcelony. Tymczasem Real wygrywa i być może jego zwycięstwa mają nawet większe znaczenie przez rozgrywki LM. To dlatego można odnieść wrażenie, że Barcelonie nie idzie tak dobrze. A to nieprawda. Barcelona jest w dobrej formie. Okazuje się jednak, że Real też cieszy się znakomitą dyspozycją. I to jest problem. 

Problem polega również na tym, że gdyby Barcelona w połowie sezonu miała stratę 18 punktów do Realu i zostałaby wyeliminowana przy pierwszej okazji z Copa del Rey, to środowisko nie darowałoby tego...

W Barcelonie nie można wygrać Ligi Mistrzów, jeśli nie zwycięża się także w innych rozgrywkach. Środowisko jest bardzo negatywne. W Madrycie nie krytykuje się drużyny aż do momentu, w którym ta traci matematyczne szanse na wyjście z trudnej sytuacji. Dopiero wtedy spada na nią lawina krytyki. W Barcelonie dzieje się tak już od pierwszej minuty. Rozumieją to ci, którzy mieli okazję doświadczyć tego na własnej skórze. Trudniej mają ci, którzy przychodzą z innych środowisk i nie mieli okazji zetknąć się wcześniej z takimi okolicznościami. Dlatego, jeśli Barça traciłaby 18 punktów do Realu i została wyeliminowana z Pucharu Króla przez Leganés, w 99,99% przypadków nie zwyciężyłaby w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Jeżeli nie zdobywa mistrzostwa kraju, również nie wygrywa LM. Negatywna dynamika środowiska wpływa na morale drużyny.

Zamieniłbyś krajowy dublet na zwycięstwo w Lidze Mistrzów? 

W przyszłym sezonie tak. Gdyby zadać kibicom Barçy to samo pytanie, to z pewnością podpisaliby się pod takim rozstrzygnięciem. Chcieliby wygrać Ligę Mistrzów. 

Kiedy Zidane dokonał podsumowania swojego trenerskiego pobytu w Realu Madryt, to zapewnił, że najważniejszym wyczynym było zdobycie mistrzostwa Hiszpanii.

Liga wyznacza dyspozycję demonstrowaną na przestrzeni całego sezonu. Wygranie krajowej ligi jest wynikiem piłkarskiej sprawiedliwości. Liga Mistrzów może zależeć od dyspozycji dnia. Czasami może się wydawać, że zwycięstwo Realu, Chelsea czy nawet Barcelony jest czymś niesprawiedliwym. Rozgrywki ligowe nie kłamią. Mamy 38 kolejek i na koniec każdy wie, na co zasłużył. Poza tym trenerzy cenią dużo bardziej rzeczy, których nie mają, niż te, które udało im się już osiągnąć. 

Jak oceniasz pracę Ernesto Valverde w jego pierwszym sezonie w roli opiekuna Barcelony? 

Wykonał bardzo dobrą robotę. Przywrócił normalność drużynie poprzez swoją koncepcję gry i różne systemy, jakich używał. Piłkarze są szczęśliwi i widać na boisku, że zachowują się naturalnie. Valverde to pozytywny człowiek, który potrafi łączyć ludzi. Znam bardzo dobrze jego trenera od przygotowania fizycznego Ros Pozanco, pracowałem z nim w drużynie młodzieżowej. To świetni i szczerzy ludzie, nie komplikują prostych spraw. Valverde to bardzo dobry wybór Barçy. 

Sam bardzo wysoko zawiesił sobie poprzeczkę, wygrywając dublet już w pierwszym sezonie. 

No tak. Trenerów ocenia się po osiąganych wynikach. Możesz sprawić, że twoja drużyna będzie grała bardzo ładny futbol i niczego nie wygra. Wtedy lądujesz na bruku. 

Martwi cię brak Andrésa Iniesty w kadrze na następny sezon? 

Valverde udało się zapanować nad drużyną po sierpniowym odejściu Neymara, po wotum nieufności zgłoszonym wobec zarządu i po dotkliwej porażce z Realem w Superpucharze Hiszpanii. Stworzył dobrą atmosferę wewnątrz drużyny, dał jej stabilność i wywalczył dwa trofea. To wielka sprawa. Odejście Iniesty będzie odczuwalne zarówno na boisku, jak i w szatni, ale Barcelona jest w stanie przezwyciężyć odejście każdego zawodnika. Wcześniej odchodzili Ronaldinho, Romario, Rivaldo oraz inni światowej klasy piłkarze. Barça zawsze była potem w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. 

Coutinho to naturalny następca Iniesty?

Tak, bez wątpienia. W mojej opinii to był znakomity transfer. Coutinho i Iniesta różnią się między sobą, ale Brazylijczyk bez problemu może zająć pozycję Andrésa. Możemy go już oglądać na tej pozycji w reprezentacji Brazylii. Występuje na lewej stronie, obok Neymara, Gabriela Jesúsa i Williana. W Barcelonie też już zdarzyło mu się tak zagrać. Wychodząc z założenia, że zastąpienie Andrésa jest czymś niemożliwym, trzeba szukać innych rozwiązań i Coutinho jest świetną opcją. 

Messi narzekał w tym roku, że do pierwszej drużyny Barcelony dołączyło zbyt mało wychowanków. Jak widzisz taką politykę klubu z bardziej odległej perspektywy? 

Mogę się odnieść do mojego osobistego przypadku i własnych doświadczeń. Czułem, że Barcelona traktowała mnie bardzo dobrze i miała przewidziany dla mnie pewien plan. Takie osoby jak Joan Vilá czy Oriol Torte obdarzyły mnie dużym zaufaniem. Byłem w stanie wyczuć, że będę mieć możliwość dotarcia do pierwszej drużyny Barçy, a to nie jest takie proste. Po pierwsze, muszą dać ci taką szansę. Po drugie, muszą w ciebie wierzyć. Po trzecie, trzeba samemu uwierzyć, że istnieje otwarta furtka. Teraz widać, że jest coraz trudniej. Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko, ale wciąż jest wiele piłkarskich talentów. Trzeba odznaczać się odpowiednią mentalnością, czuć wsparcie ze strony osób decyzyjnych i mieć poczucie, że da się osiągnąć ten cel. Ostatnim takim przypadkiem był Sergi Roberto, który cierpliwie poczekał na swój moment, i teraz jego ważna rola w pierwszej ekipie jest rzeczywistością. W wielu przypadkach chłopcy w wieku 15, 16 czy 17 lat spieszą się za bardzo. Mi też było ciężko się dostać do pierwszej drużyny, Inieście tak samo. Zajęło nam to 3 czy 4 lata, ale byliśmy cierpliwi. W dzisiejszych czasach piłkarze przedkładają aspekty ekonomiczne nad piłkarskie. Trzeba odznaczać się szczególną mentalnością, aby stać się piłkarzem Barcelony. 

Zawsze byłeś zwolennikiem nietolerancyjnej polityki wobec młodych adeptów barcelońskiej akademii, którzy mają zamiar odejść z klubu. Jeśli odchodzą, to nie mogą już tutaj wrócić. 

Tak jest. Jeśli chłopak otrzymuje od klubu wszystko czego potrzebuje, ma świadomość pewnego planu związanego z jego osobą i wie, że może piąć się do góry, to kiedy odchodzi, musi się liczyć z tym, że nie będzie mógł wrócić. To jego decyzja i należy ją uszanować. Musi jednak zdawać sobie bardzo dobrze sprawę z tego, że Barcelona nigdy nie będzie starała się go odzyskać. W przeciwym razie, jak należałoby oceniać tych, którzy mimo wszystko pozostali w klubie? Jeśli młody zawodnik uważa, że potem będzie mu łatwiej wrócić, bo klub wykupi go za ileś tam milionów euro, to jest w dużym błędzie. Ten kto odchodzi z Barcelony, nie może do niej powrócić. 

Gdybyśmy cofnęli się trochę w czasie, to okazałoby się, że nie pozwoliłbyś wrócić do klubu Piqué i Cescowi. Zgadza się? 

Kiedy oni opuszczali Barcelonę, nie wiedzieli o tym. Gdyby Piqué miał teraz 16 lat, to wiedziałby doskonale, że odchodząc do Manchesteru United, zamknąłby sobie możliwość powrotu do Barçy. Uważam, że to dobra rzecz dla szkółki. Chłopcy muszą zdawać sobie z tego sprawę. Jednocześnie muszą wiedzieć, że istnieje pewien projekt sportowy. 

Szkopuł polega teraz na tym, aby wiedzieć, czy odpowiedzialni za akademię młodzieżową są w stanie zapewnić chłopcom tę potrzebną życzliwość.

Tego to już nie wiem. Mówię tylko, co ja bym zrobił. 

Obserwowanie gry której drużyny dało ci najwięcej przyjemności w zeszłym sezonie?  

Manchester City pod batutą Pepa Guardioli. Grał kapitalny futbol i w dodatku osiągnął dobre wyniki. Ale nie tylko City mi się podobało. Na przykład Betis Quique Setiena również prezentował styl wywołujący duże wrażenie. Rozumiem też, że niektórym ludziom może się podobać styl Atlético prowadzonego przez Simeone. Opinia tych osób jest tak samo ważna, jak i moja. Ja wybieram futbol ofensywny, oparty na grze pozycyjnej i posiadaniu piłki. Oczywiście są też inne metodologie i inne koncepcje gry. Szanuję to. Ja akurat bardzo cierpię, kiedy nie posiadam piłki. Lubię oglądać w akcji ekipę City, Barcelonę, reprezentację Hiszpanii...

Jednak Barcelona nie zabiega już tak bardzo o posiadanie piłki jak w czasach twojej obecności w tym klubie. Jej styl gry odznacza się większą ilością różnych niuansów, prawda? 

Kiedy w jednym składzie występowali obok siebie Messi, Suárez i Neymar, było czymś logicznym szukanie dla nich wolnych przestrzeni. Gra z kontrataku? Można to tak nazwać. Ja jednak wolę definiować to jako wykorzystanie wolnych przestrzeni na boisku. Rozumiem futbol jako związek przestrzeni i czasu. Jeśli Messi ma przed sobą przestrzeń, w której nie ma nikogo innego, to wtedy dysponuje czasem potrzebnym do myślenia i robi się niebezpiecznie. Jeśli zostaje bez czasu i bez przestrzeni, to być może nie staje się nagle zwykłym piłkarzem, ale znajduje się w trochę bardziej skomplikowanej sytuacji. Pojmuję futbol właśnie w ten sposób. Trzeba szukać przestrzeni, aby mieć też więcej czasu na podejmowanie decyzji. Jeśli piłkarz zajmuje już jakąś pozycję, to niech się nigdzie nie rusza i niech sam nie szuka piłki. Inni zatroszczą się o to, aby ją dostał. Zostałem tak wychowany. Wpływ miały na to szkoły Cruyffa, Rijkaarda, Van Gaala, Guardioli czy Aragonésa. No i przecież wygrywaliśmy. Jak tu nie wierzyć w taki styl gry? 

Już w tej chwili rozmawiasz w taki sposób, jakbyś sam był trenerem. Kiedy zobaczymy cię siedzącego na ławce? 

Nie wiem, ponieważ wciąż cieszy mnie rola piłkarza. W tej chwili jesteśmy zaangażowani w rozgrywki azjatyckiej Ligi Mistrzów i jeśli dojdziemy do finału, to zakończymy je w listopadzie. Jeżeli będę się czuć dobrze, to być może pogram w piłkę jeszcze sześć miesięcy dłużej. 

Udostępnij:

Komentarze (11)

Gorące tematy